sobota, 16 maja 2020

"Znajdź mnie" J.S. Monroe

Czasem widzimy tylko to, co chcemy zobaczyć. Czasem to, co widzimy, zmienia nasze spojrzenie na świat.
Rosa, dziewczyna Jara Costello, popełniła samobójstwo, kiedy oboje studiowali w Cambridge. Nie ma dnia, żeby Jar o niej nie myślał. Minęło pięć lat, ale mężczyzna nadal obsesyjnie podejrzewa, że Rosa – jego jedyna miłość – żyje. Dręczą go wizje dziewczyny, zaskakująco realistyczne i pojawiające się w nieoczekiwanych miejscach. Jego terapeuta twierdzi, że to halucynacje pożałobne. Po odnalezieniu jej pamiętnika podejmuje rozpaczliwe działania, by zrozumieć okoliczności jej śmierci. Im głębiej zanurza się w sprawę, tym bardziej czuje się zagubiony. Trafia do mrocznego półświatka, gdzie nic nie jest tym, czym się wydaje i nikomu nie można ufać, trafia w sam środek szeroko zakrojonej intrygi, która zmienia wszystko wokół niego raz na zawsze.
Opis książki



Autor: J. S. Monroe 
Tytuł oryginalny: Find Me 
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2017 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018 
Liczba stron: 448 
Czas trwania: 11h 58min 
Lektor: Anna Szawiel, Wojciech Chorąży



     O książce "Znajdź mnie" nie słyszałam wcześniej zbyt wiele. Jednak jej opis przykuł moją uwagę i postanowiłam dać szansę. W szczególności, że brakowało mi ostatnimi czasy dobrego thrillera o którym trudno będzie mi zapomnieć. Choć są tu pewne zaskakujące wątki to nie jest jednak lektura, która mnie w pełni usatysfakcjonowała i zachwyciła...
    Rosa popełniła samobójstwo ale jej ciała nigdy nie znaleziono. Pomimo, że minęło już kilka lat od uznania jej za zmarłą Jar nadal nie może się z tym pogodzić i uparcie wierzy, że jeszcze uda mu się odnaleźć swą ukochaną... żywą. Większość jego znajomych nie chce wierzyć w jego teorie spiskowe ale tylko do czasu. Mam wrażenie, że choć pomysł na fabułę był całkiem niezły, tak już sama realizacja mnie nie zachwyciła. Co prawda nie domyśliłam się zakończenia, lecz było ono napisane jakby z braku lepszego pomysłu jak to wszystko zakończyć. Również zabrakło mi odpowiednio budowanego napięcia, które by podtrzymywało nastrój i zainteresowanie czytelnika. Jeśli musiałam na chwilę przerwać lekturę, to nie było tu nic co by mnie ciągnęło aby jak najszybciej dowiedzieć się co będzie dalej. Spodziewałam się czegoś mocniejszego, co wbije mnie w fotel, przez co nie będę w stanie się oderwać od wydarzeń z którymi przyszło się nam tu zmierzyć.
     Bohaterowie całkiem dobrze wykreowani. Byłam w stanie wczuć się w to co przeżywają główne postacie. Choć mamy tutaj całkiem sporo pobocznych bohaterów to bez problemu byłam w stanie połapać się kto kim jest i nie mylili mi się oni w trakcie lektury, a przy thrillerach wcale nie jest to takie oczywiste. Nie jestem jednak pewna na jak długo pozostaną oni w mojej pamięci, gdyż żadna postać nie była na tyle charakterystyczna abym mogła ją wspominać przez dłuższy czas.
     Styl autora całkiem przyjemny, jednak nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych pisarzy. Nie ma aż tak lekkiego pióra nad którym mogłabym się zachwycać, ale też nie jest na tyle ciężki abym miała na to narzekać. Dobrym posunięciem było według mnie dobranie dwóch lektorów, gdyż ta pozycja ma rozdziały pisane z perspektywy Jara jak i Rosy, więc na pewno ułatwiało to rozróżnienie kto jest aktualnie narratorem. Moim zdaniem zarówno Pani Szawiel jak i Pan Chorąży poradzili sobie bardzo dobrze w swojej roli i nie mam im nic do zarzucenia.
     "Znajdź mnie" to pozycja, która nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych thrillerów. Muszę jednak przyznać, że po prostu całkiem miło spędziłam swój czas podczas słuchania tej historii w audiobooku i nie żałuję, że poświęciłam na nią wolne chwile.
     Moja ocena: 5/10

czwartek, 14 maja 2020

'Projekt X' (Project X, 2012) - film








"Project X" to szalona komedia o przygodach grupki kolegów, którzy postanawiają zorganizować najbardziej wystrzałową imprezę urodzinową w historii. Film przedstawia widziane z perspektywy cyfrowych kamer przyjęcie zorganizowane przez nastolatków, które zupełnie wymyka się spod kontroli.







     Film pt. "Projekt X" mignął mi kiedyś jako polecany do obejrzenia w wolny wieczór. Choć opis wydał mi się średnio ciekawy postanowiłam sprawdzić czy faktycznie ta produkcja jest godna polecenia i czy w ogóle mi przypadnie do gustu. Niestety całkowicie nie jest to mój klimat...
     Grupka kolegów postanawia zorganizować najlepszą imprezę urodzinową dla swojego przyjaciela. Pomimo, że nie są oni najpopularniejsi w szkole to i tak zapraszają wszystkich i rozkręcają alkoholową libację. Czy niezapomnianą? Sądząc po ilości spożytych procentów mam co do tego pewne wątpliwości, przynajmniej w niektórych przypadkach. Ukazana została tutaj po prostu impreza nastolatków, którzy nie potrafią zapanować nad sytuacją. Przyznam, że nigdy nie kręciły mnie takie zabawy ani oglądanie tego balang nie sprawia mi przy przyjemności. Nie wiem co jest śmiesznego w tym, że ludzie piją na umór nie potrafiąc przy tym ogarnąć tego co się wokół nich dzieje. Nie było tutaj według mnie zabawnych sytuacji, dzięki którym na mojej twarzy zagościłby chociaż cień uśmiechu. Również samo wykonanie tej produkcji nie do końca mnie przekonuje. Niektóre sceny kręcone niby z ręki z którymi mamy do czynienia na początku zostały później zaniechane, przez co nie ma tutaj ciągłości w takiej koncepcji.
     Co prawda "Projekt X" nie jest najgorszym filmem jaki widziałam w swoim życiu, jednak nie jest to całkowicie mój typ. Ani nie jestem w stanie zrozumieć co jest tu takiego zabawnego, ani samego przedstawianego zachowania. Jestem całkowicie na nie i jestem pewna, że nigdy więcej tego ponownie nie obejrzę.
     Moja ocena: 3/10.

środa, 13 maja 2020

"Ćma" Ewa Cielesz



Konsekwencje... Gdyby całkowicie przesądzały o tym, jakie decyzje podejmujemy, ludzki świat prawdopodobnie nigdy nie byłby uporządkowany...
Ta myśl determinuje pierwszy tom nowej trzytomowej serii powieściowej autorki bestsellerowej "Córki Cieni". Osadzona w latach 70. ciemnego PRLu historia opowiada losy dziewczyny, która traci szansę na zaplanowane i ustabilizowane życie, wraz z dokonaniem pierwszego dorosłego wyboru. Odtąd jej los chwieje się i ociera o krawędzie cudzych małych światków, wyborów i okoliczności. Bohaterka gubi się w uczuciach i ocenach, potyka o własne bardziej, lub mniej przemyślane koncepcje. Niepewność i lęk przed jutrem potęguje przytłaczająca atmosfera gierkowskiej Polski.
Opis książki




Autor: Ewa Cielesz 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura polska 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2018 
Liczba stron: 452 
Czas trwania: 16h 27min 
Lektor: Donata Cieślik



     Autorkę Ewę Cielesz kojarzę z trylogii 'Córka cieni', która czeka jeszcze w kolejce na przeczytanie na moim czytniku. Jednak przeglądając ofertę Empik Go znalazłam drugą serię tej pisarki pt. 'Pochyłe niebo' i postanowiłam w najbliższym czasie sprawdzić jak wypadła ona tutaj. Zabrałam się za pierwszy tom, czyli "Ćmę" i choć widzę potencjał w tej historii sama nie wiem do końca co myśleć o tej pozycji.
     Gdy w wyniku jednego wybryku, siedemnastoletnia Anita zachodzi w ciążę jej rodzice wyrzucają ją z domu. Twierdzą oni, że zhańbiła ona swoje dobre imię i nie chcą by jej u siebie w domu. Dziewczyna postanawia szukać pomocy w innym mieście u kogoś innego i tak rozpoczyna się jej podróż w trudnym świecie dorosłych. Na swej drodze na trafia zarówno na przyjaznych jej ludzi, jak i zalicza kilka niezbyt udanych znajomości. Może liczyć na pomoc pewnej starszej Pani, a jej siostra... no cóż, tylko rzuca jej kłody pod nogi, chcąc jak najwięcej zgarnąć dla siebie. Historia młodej dziewczyny w trudnych czasach głębokiego PRLu momentami przygnębia swoim mrokiem, jednak niektóre wydarzenia w jej życiu dają nadzieję na lepsze jutro. Akcja mam wrażenie, że pociągnięta jest momentami dość leniwie, jednak nie możemy narzekać na brak zaskakujących sytuacji. Niestety nie do końca przekonuje mnie to ile złego przytrafiało się tutaj jednej osobie. Jak już była iskierka nadziei na stabilizację to działo się tu coś takiego, że było po prostu jeszcze gorzej niż wcześniej. Choć nie było mnie jeszcze na świecie w latach 70., słyszałam trochę opowieści z tamtych lat, lecz czy faktycznie jednemu człowiekowi mogło przytrafiać się tyle nieszczęść?
     Bohaterowie zostali według mnie bardzo dobrze wykreowani. Pomimo, że było wiele postaci dalszoplanowych, które przewijały się przez życie głównej bohaterki nie miałam problemu z tym, żeby się połapać o kim właściwie czytać. Wiele negatywnych odczuć wywołała we mnie siostra Anity, jednak w swoim życiu miałam kilka razy do czynienia z tego typu zołzami, że niestety jestem w stanie sobie wyobrazić co dziewczyna musiała czuć mając z nią do czynienia.
     Styl autorki bardzo przyjemny i choć poprowadziła ona akcję momentami dość leniwie, to jednak historia, którą stworzyła ma w sobie coś, że mam ochotę na więcej. Ten mrok i uczucie niepewności utrzymujące się jeszcze po zakończeniu lektury, a nie tylko w jej trakcie, ma w sobie coś magnetycznego. Natomiast lektorka z którą mamy tu do czynienia nie do końca przypadła mi do gustu. Sposób w jaki czytała ona tę historię sprawiał czasem, że nawet te bardziej podniosłe wydarzenia były wyprane z emocji i może to w dużej mierze wywołało we mnie dość mieszane odczucia co do tej pozycji.
     Książka pt. "Ćma" ma w sobie pewien potencjał. Choć nie jestem aż tak zachwycona tą pozycją, to czuję się na swój sposób nią zaintrygowana i z pewnością niebawem sięgnę po kolejny tytuł tej autorki. Mam wobec niego dość spore nadzieję i obym się nie zawiodła.
     Moja ocena: 6/10.

wtorek, 12 maja 2020

'Groźne kłamstwa' (Dangerous Lies, 2020) - film









Opiekunka bez grosza nieoczekiwanie dziedziczy posiadłość swojego pacjenta. Szybko jednak zostaje wciągnięta w zabójczą sieć kłamstw i podejrzeń. 









     Po lekkich filmach z jakimi ostatnio przyszło mi się zmierzyć tym razem sięgnęłam po thriller, z nadzieją, że będzie utrzymane napięcie a ja nie będę mogła oderwać wzroku od ekranu. Niestety "Groźne kłamstwa" nie spełniły moich oczekiwań...
     Katie zarabia na życie jako opiekunka, a gdy jej podopieczny umiera nieoczekiwanie dziedziczy po nim ogromną posiadłość. Jednak nic co piękne nie może trwać wiecznie. Pojawia się wiele nieścisłości i osób, które poddają w wątpliwość jej roszczenia. Również partner bohaterki zachowuje się momentami dość dziwnie... Po thrillerze spodziewałam się pełnej napięcia akcji, która będzie w intrygujący sposób budowana już od samego początku. Niestety dostałam tutaj powolnie rozwijającą się historię, która dopiero pod koniec zaczyna nabierać tempa. Moim zdaniem zanim pojawił się punkt kulminacyjny to już nastąpił koniec filmu. Jestem rozczarowana tym jak została tutaj pociągnięta akcja, która niestety nie zrobiła na mnie tak mocnego wrażenia jak się spodziewałam po tym gatunku.
     Gra aktorska na bardzo nierównym poziomie. Początek był jeszcze dla mnie znośny, jednak im dalej w las i miało zostać ukazanych więcej emocji i przerażenia, tym aktorzy według mnie coraz bardziej zawodzili. Dodatkowo postać Adama, w którą wcielił się Jessie T. Usher, ogromnie mnie irytowała. Możliwe, że tak miał zostać ukazany ten osobnik, jednak sposób w jaki się zachowywał sprawiał iż miałam po prostu ochotę zakończyć wcześniej oglądanie tego filmu...
     Niestety "Groźne kłamstwa" to film, który nie do końca mi się spodobał, choć naprawdę uwielbiam thrillery. Tutaj niestety zabrakło emocji i napięcia, dzięki którym z zainteresowaniem śledziłabym losy bohaterów. Ja jestem na nie i niestety nie jestem Wam w stanie z czystym sumieniem polecić tego tytułu.
     Moja ocena: 4/10.

poniedziałek, 11 maja 2020

"Ja cię kocham, a ty miau" Katarzyna Berenika Miszczuk




Zwariowana komedia kryminalna. Ilustratorka Ala ma kota o imieniu Lord. Znudzony życiem na zbyt niskim w jego mniemaniu poziomie Lord postanawia przegnać narzeczonego swojej ukochanej właścicielki i wziąć sprawy w swoje łapki. Za jego drobną zachętą Ala wyjeżdża razem z innymi artystami do położonego na odludziu dworku. Jego właściciel, pan Stefan, postanowił ufundować wyjątkowe stypendium. Wybrany przez fundatora twórca będzie miał okazję zostać spadkobiercą pana Stefana. Rywalizacja o jego względy staje się zaciekła. Tak zaciekła, że pewnego dnia w salonie zostają odnalezione zwłoki jednego z artystów. Czy Lordowi uda się uratować swoją panią?
Opis książki





Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk 
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2020
Liczba stron: 368
Czas trwania: 8h 43min
Lektor: Leszek Filipowicz



     Uwielbiam twórczość Katarzyny Bereniki Miszczuk, a moja miłość do tej autorki rozpoczęła się od serii 'Kwiat paproci'. Gdy zobaczyłam nowość pt. "Ja cię kocham, a ty miau" wiedziałam od razu, że będę musiała zaznajomić się z tą pozycją. Z racji tego, że komedia kryminalna to coś czego aktualnie potrzebowałam wysłuchanie jej nastąpiło znacznie szybciej niż przypuszczałam.
     Lord to uroczy kot z dość wysokim mniemaniem o sobie, a jego właścicielką jest ilustratorka Ala. Gdy udają się w ramach pewnego kreatywnego konkursu do dworku na odludziu kot czuję się jak... ryba w wodzie. A, że zaczynają znikać inni uczestnicy całego przedsięwzięcia było dla niego tylko na rękę, gdyż zwiększa to szansę na wygranie jego właścicielki. Przyznam, że podczas lektury ubawiłam się przednio i było to coś czego naprawdę w tym momencie potrzebowałam. Również kot w roli narratora to moim zdaniem ciekawy zabieg w przypadku tej historii. Żeby nie było tak pięknie i kolorowo - według mnie jest to bardziej komedia obyczajowa z wątkiem kryminalnym niż rasowy kryminał. Muszę jednak przyznać, że nie mam na swoim koncie przeczytanych zbyt wielu komedii kryminalnych, więc mój pogląd na tak poprowadzoną historię może być jeszcze nie do końca wyrobiony. Samo zakończenie tej historii było dla mnie dość nietypowe, lecz pasowało do całej powieści. Choć mam kilka 'ale' do tej powieści to jednak bardzo podobała mi się sama treść i sposób jej przedstawienia. 
     Bohaterowie moim zdaniem bardzo ciekawie wykreowani. Lorda, choć ma dość trudny charakter, pokochałam już od samego początku. To jak został on tutaj ukazany sprawiał, że nie byłam w stanie go nie polubić pomimo, że jestem raczej #teampsy niż koty ;). Natomiast postacie w tej ludzkiej odsłonie pomimo mnogości nie mylili mi się ze sobą. Wywoływali we mnie przeróżne emocje, lecz byłam w stanie w pewien sposób zrozumieć większość ich zachowań.
     Styl autorki według mnie bardzo przystępny w odbiorze, a to jak przedstawiła tę historię jest dla mnie jak najbardziej na plus. Może wolałabym trochę więcej kryminału w tym kryminale, lecz jak na komedię to muszę przyznać, że ubawiłam się naprawdę dobrze. Ogromny plus za dobór lektora. Według mnie Leszek Filipowicz to petarda, genialnie przeczytał on tę powieść i nie wyobrażam sobie nikogo innego w tej roli.
     Choć "Ja cię kocham, a ty miau" według mnie nie jest idealnym kryminałem, to jednak bardzo miło spędziłam swój czas podczas zapoznawania się z tą historią. Idealnie wstrzeliła się ta powieść w moje potrzeby czytelnicze i jestem pewna, że w przyszłości sięgnę po więcej komedii kryminalnych.
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 10 maja 2020

'Rodzeństwo Willoughby' (The Willoughbys, 2020) - film










Czwórka rodzeństwa mająca potwornie samolubnych rodziców planuje pozbyć się ich raz na zawsze i samodzielnie stworzyć idealnie nieidealną rodzinę. 










     Potrzebowałam lekkiej i przyjemnej animacji, która poprawi mi humor. Mój wybór padł na kolejną nowość Netflixa, czyli "Rodzeństwo Willoughby". Choć miała ta produkcja zadatki na chwycenie mnie za serce, to jednak jest to moje kolejne rozczarowanie...
     Czwórka dzieciaków ma ogromnie samolubnych rodziców, którzy nie potrafią się nimi zająć. Aby poprawić swoje życie postanawiają pozbyć się dwójki dorosłych i stworzyć własną rodzinę na swoich zasadach. Przyznam, że miałam nadzieję na dobrze pociągniętą akcje i ciekawie przedstawione relacje w rodzinie. Jako, że jest to animacja to głównym odbiorcą są dzieci, lecz powinna ona być również zabawna dla tych dorosłych, którzy będą ją z nimi oglądać. Niestety nie dostałam tutaj w pełni tego czego spodziewałam się po tym gatunku. Co prawda w intrygujący sposób mamy tutaj wykreowany świat i przeróżnych bohaterów to jednak czegoś mi tu zabrakło. Humor z jakimi mamy tu do czynienia nie do końca trafia w moje gusta, uśmiechnęłam się może jedynie raz czy dwa podczas całego filmu. Natomiast relacje pomiędzy rodzeństwem mam wrażenie, że zostały mocno uproszczone. Również po samym opisie byłam ciekawa jak zostanie przedstawiona więź rodziców z dziećmi i mam wrażenie, że potencjał tematu nie został w pełni wykorzystany. Widać dlaczego rodzeństwo chciało się pozbyć rodziców, lecz spodziewałam się większej dawki emocji.
     Niestety animacja pt. "Rodzeństwo Willoughby" jest dla mnie bardzo przeciętna. Daleko jej do "Shreka", "Wielkiej szóstki" czy "Odlotu"., które potrafią bawić zarówno tych młodszych, jak i starszych. Można ją obejrzeć i miło spędzić wolny czas, jednak nie jest to tytuł do którego chciałabym powrócić ponownie w przyszłości.
     Moja ocena: 5/10.

sobota, 9 maja 2020

"Gniew" Zygmunt Miłoszewski




"Gniew" to pożegnanie z Szackim, jednym z najbardziej znanych bohaterów kryminalnych w Polsce, dostrzeżonym i docenionym na świecie, co potwierdzają recenzje i wyróżnienia dla kolejnych wydań książek Zygmunta Miłoszewskiego za granicą.
Polski autor i jego arcypolski polski bohater zostali dostrzeżeni przez najważniejsze media europejskie i amerykańskie. Prestiżowy "Publisher’s Weekly" w recenzji "Uwikłania" napisał, że czytelnicy będą chcieli kontynuacji losów prokuratora Szackiego. I trochę żal, że autor – równie stanowczo jak swego czasu Artur Conan Doyle – obwieścił koniec przygód swojego bohatera!

Opis książki




Autor: Zygmunt Miłoszewski 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2014 
Liczba stron: 380 
Czas trwania: 14h 6min 
Lektor: Robert Jarociński



     "Gniew" Zygmunta Miłoszewskiego to jedna z tych pozycji które jednocześnie chcesz jak najszybciej przeczytać i nie chcesz. Z jednej strony chciałam poznać dalsze losy prokuratora Teodora Szackiego, z drugiej natomiast wiedziałam, że jest to już ostatni tom i miałam ochotę się nim jak najdłużej delektować. Przyszedł jednak ten moment, gdy nadszedł nieubłagany koniec.
     Tym razem przenosimy się do Olsztyna, miasta w którym jest podobno aż jedenaście jezior. Prokurator Teodor Szacki prowadzi swoją ostatnią sprawę, która miała być idealnym zwieńczeniem jego kariery. Dla mnie jest to kolejny dobrze napisany kryminał, który już od samego początku trzyma w napięciu. Choć wydaje się, że już prokurator trochę się wreszcie ustatkuje, bardziej położy nacisk na rodzinę, to jednak nic bardziej mylnego. Znów podejmuje działania, które doprowadzają do szybszego bicia serca, a wraz z nim przeżywamy niektóre okropne wydarzenia jakie mają miejsce. Autorowi znów udało się trzymać mnie w napięciu przez całą powieść prowadząc wątki w tak zaskakujący sposób, że treść na pewno pozostanie w mojej pamięci na dłużej. Zakończenie trochę złamało mi serce, choć było moim zdaniem idealnym zwieńczeniem całej trylogii.
     Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani. Zdążyłam się z częścią z nich zżyć już od pierwszego tomu i ciężko jest mi się z nimi rozstać. Mam wrażenie, że nie dawno nie czytałam kryminału z tak dobrze wykreowanymi postaciami o których trudno będzie zapomnieć. Styl autora jak zwykle bardzo dobry a lektor wykonał kawał naprawdę dobrej roboty.
     Książka "Gniew" jak i cała trylogia o prokuratorze Szackim jest moim zdaniem naprawdę dobra. Żałuję, że dopiero teraz zapoznałam się z tą serią. Jestem pewna, że sięgnę po inne pozycje tego autora, który w tym gatunku postawił poprzeczkę bardzo wysoko.
     Moja ocena: 8/10.

piątek, 8 maja 2020

'Więcej niż myślisz' (The Half of It, 2020) - film








Nieśmiała kujonka Ellie zostaje wynajęta przez Paula — uroczego, ale niezbyt elokwentnego sportowca — by pomóc mu poderwać popularną dziewczynę. Wbrew dzielącym ich różnicom ten biznesowy układ szybko przeradza się w przyjaźń. Sprawa jednak się komplikuje, gdy Ellie stwierdza, że obiekt westchnień Paula podoba się również jej.








     Film pt. "Więcej niż myślisz" to jedna z ostatnich nowości jakimi uraczył nas Netflix. Jako, że nie miałam pomysłu za co się zabrać postanowiłam obejrzeć to 'cudo'. Niestety mam dość mieszane odczucia co do tej produkcji...
     Ellie to nieśmiała kujonka, która za wiele osób odrabia prace domowe. Pewnego dnia Paul prosi ją o pomoc w napisaniu listu do dziewczyny w której się zauroczył. Problem polega na tym, że Ellie też coś czuje do tej dziewczyny... Mam wrażenie, że z tej historii zrobił się mało ambitny prawie trójkąt miłosny, których wiele i niczym się nie wyróżnia. Choć widzę tutaj pewien potencjał to jednak wykonanie mnie nie zachwyciło. Oglądając ten film miałam wrażenie, że jest to zlepek kilku innych historii, które zostały już bardzo podobny sposób przedstawione. Co prawda oglądało mi się całkiem dobrze tę produkcję to jednak nie wniosła ona zbyt wiele nowych wątków, które by wyróżniły ją czymś szczególnym na tle innych. Niestety temat, który tu się pojawia został ukazany w dość oklepany sposób.
     Gra aktorska była na dobrym poziomie, choć nie napisałabym o niej by była jakoś bardzo wyjątkowa. Aktorzy wcielili się w swoje postacie całkiem dobrze, było widać wiele emocji, które nimi targały, lecz nikt nie zrobił na mnie aż tak ogromnie pozytywnego wrażenia, żebym miała ochotę wyszukiwać kolejne tytuły filmów z ich udziałem.
     Na mnie niestety film "Więcej niż myślisz" nie zrobił ogromnego wrażenia. Miło było go obejrzeć, jednak przypuszczam, że bardzo szybko o nim zapomnę. Ot, taki przyjemniaczek, który zbytnio nie angażuje widza ale umila wolny czas.
     Moja ocena: 5/10.

czwartek, 7 maja 2020

"Rzeczy, których nie wyrzuciłem" Marcin Wicha



Co zostaje po śmierci bliskiej osoby? Przedmioty, wspomnienia, urywki zdań? Narrator porządkuje książki i rzeczy pozostawione przez zmarłą matkę. Jednocześnie rekonstruuje jej obraz – mocnej kobiety, która w peerelowskiej, a potem kapitalistycznej rzeczywistości umiała żyć wedle własnych zasad. Wyczulona na słowa, nie pozwalała sobą manipulować, w codziennej walce o szacunek – nie poddawała się. Była trudna. Była odważna.
W tej książce nie ma sentymentalizmu – matka go nie znosiła – są za to czułość, uśmiech i próba zrozumienia losu najbliższej osoby. Jest też opowieść o tym, jak zaczyna odchodzić pierwsze powojenne pokolenie, któremu obiecywano piękne życie.
Opis książki




Autor: Marcin Wicha 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: biografia/autobiografia/pamiętnik 
Forma: esej / zbiór esejów 
Rok pierwszego wydania: 2017 
Liczba stron: 198 
Czas trwania: 3h 12min 
Lektor: Marcin Popczyński



     O książce Marcina Wichy pt. "Rzeczy, których nie wyrzuciłem" było swego czasu bardzo głośno. Miałam pewne obawy przed sięgnięciem po tę pozycję - pomimo, że spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami miałam wrażenie, że nigdy nie było odpowiedniego momentu aby się z nią zaznajomić. Stwierdziłam, że czas wreszcie nadrobić zaległości i mam wrażenie, że niestety moje obawy były trochę uzasadnione.
     W tej pozycji mamy do czynienia z esejami na temat matki oraz, jak sam tytuł głosi, rzeczy, których narrator się nie pozbył po jej śmierci. Pomimo, że mamy tutaj poruszonych kilka ważnych spraw i na dodatek nie zawsze opisywane osoby, były przedstawione w superlatywach to mam pewien niedosyt. Momentami miałam wrażenie, że jest to po prostu stworzona laurka na cześć zmarłej matki. Teoretycznie o zmarłych nie mówi się źle, jednak zabrakło mi tu czegoś, dzięki czemu niektóre osoby stałyby się bardziej... ludzkie? Część rozdziałów była według mnie za bardzo przegadana, mało wnosząca do treści. Poruszane tematy również nie nastrajają pozytywnie, a potrzebowałam na ten czas czegoś bardziej optymistycznego. Również nie byłam w stanie wczuć się w część opisywanych zdarzeń, gdyż nie doznałam uczucia utraty rodzica. Jestem w stanie dostrzec co tak mogło poruszyć wielu czytelników, jednak w moim przypadku nie był to chyba odpowiedni moment by sięgnąć po tę pozycję.
     Styl autora zaskakująco dobry w odbiorze, gdyż, nie wiem czemu, ale spodziewałam się trochę topornie przedstawionej treści. Choć nie wszystkie wątki trafiły do mnie bezpośrednio, były momenty gdy byłam w stanie z zainteresowaniem śledzić przedstawianą treść. Również lektor w tym przypadku odwalił kawał dobrej roboty nadając moim zdaniem odpowiedni ton lekturze.
     Książka "Rzeczy, których nie wyrzuciłem" to pozycja, która niekoniecznie trafiła w moje aktualne potrzeby czytelnicze i możliwości wczucia się w treść. Może za x lat będę w stanie bardziej docenić przedstawiony temat. Nie mówię nie tej pozycji, gdyż widzę ważną tematykę, lecz przypuszczam iż nie był to w moim przypadku odpowiedni moment na jej lekturę.
     Moja ocena: 6/10

środa, 6 maja 2020

'Dziewczyna i chłopak - wszystko na opak' (Flipped, 2010) - film





Kiedy Bryce i Juli spotkali się po raz pierwszy jako dzieci, Juli wiedziała, że to miłość. Bryce nie był tego taki pewny. Przez dni i lata Bryce Loski (Callan McAuliffe) robił wszystko, by trzymać się od niej jak najdalej - ale teraz bystra i niezależna Juli Baker (Madeline Carroll) nadal myślała o nim ciepło. Jest to wspaniały kalejdoskop ukazujący wspólne losy dwójki dzieci w podstawówce, gimnazjum, widząc ich zwycięstwa i porażki, dramaty rodzinne i pierwszą miłość, aż do momentu, gdy odkrywają kim są - a tak naprawdę: kim są dla siebie nawzajem.






     Czasem mam taką potrzebę, by obejrzeć coś lżejszego. Coś dzięki czemu będę w stanie się zrelaksować i oderwać od szarej rzeczywistości. W ten oto sposób trafiłam na film pt. "Dziewczyna i chłopak - wszystko na opak". Jednak nie jest to produkcja, którą w pełni bym podciągnęła pod moje aktualne potrzeby filmowe...
     Juli i Bryce zostali sąsiadami w wieku dziecięcym, a ich pierwsze spotkanie każde z nich zapamiętało zgoła inaczej. Dla dziewczyny była to miłość od pierwszego wejrzenia, natomiast dla chłopaka znajomość z nią stała się koszmarem. Im starsi się stawali tym ich relacja ewoluowała do zgoła innych uczuć. Spodziewałam się, że będzie to lekka historia miłosna nastolatków, ot takie trochę guilty pleasure. Niby fajnie ale jednak do tej niezobowiązującej historii dodali kilka wątków, które mogą wbić widza w fotel. Z jednej strony był to dla mnie ciekawy zamysł, który czyni ten film trochę wyróżniający się na tle innych z tego gatunku. Mam jednak pewien niedosyt co do tych wplecionych wątków, jakby nie zostały w pełni dopracowane i nie został wykorzystany pełen ich potencjał.
     Gra aktorska na dobrym poziomie, choć nie mogę napisać, że była ona wybitna. Teoretycznie aktorzy poprawnie wcielili się w swoje role, jednak to te postacie dalszoplanowe zrobiły na mnie większe wrażenie, niż te które zostały wypchnięte na pierwszy plan. Przyznam, że spodziewałam się trochę wyższego poziomu, lecz nie było też tak źle, żebym miała pisać tutaj litanię rzeczy, które powinny zostać poprawione.
     Mam dość mieszane odczucia co do filmu "Dziewczyna i chłopak - wszystko na opak". Zostały tu wplecione wątki, dzięki którym ta produkcja może wyróżniać się na tle innych, choć nie były one na tyle intrygująco pociągnięte i dobrze rozbudowane, abym miała się czym zachwycać. Jednak na wolny wieczór jest to bardzo dobra produkcja, która będzie w stanie uprzyjemnić nam ten czas.
     Moja ocena: 6/10.

wtorek, 5 maja 2020

"Ziarno prawdy" Zygmunt Miłoszewski



Pod murami starej synagogi w Sandomierzu zostają znalezione zwłoki lubianej działaczki społecznej. Szacki odkrywa, że urocze miasto kryje mroczne tajemnice. Znienacka odżywają antysemickie przesądy. Wśród zagadek i kłamstw prokurator próbuje odnaleźć ziarno prawdy.
Dawne winy, współczesne zbrodnie i legenda o krwi.
"Ziarno prawdy" to druga część trylogii z prokuratorem Teodorem Szackim, jednym z najbardziej znanych bohaterów powieści kryminalnych w Polsce. Prokurator nie pracuje już w Warszawie, pożegnał się z przeszłością i karierą, by przenieść się do Sandomierza. Miał zacząć tam nowe życie, a został samotnym i budzącym nieufność obcym.
Opis książki




Autor: Zygmunt Miłoszewski 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2011 
Liczba stron: 368 
Czas trwania: 13h 12min 
Lektor: Robert Jarociński



     Niedawno skończyłam czytać "Uwikłanie" Zygmunta Miłoszewskiego, czyli pierwszy tom trylogii o Teodorze Szackim. Zrobiła ona na mnie na prawdę pozytywne wrażenie i nie mogłam powstrzymać się przed sięgnięciem po kolejny tom. Jak wypadła kolejna część? Moim zdaniem poziom został utrzymany na bardzo dobrym poziomie!
     Prokurator Szacki opuścił stolicę i zamieszkał w Sandomierzu. Choć z pozoru jest to bardzo spokojne miasto dochodzi tu do brutalnego morderstwa. Znacznym problemem może okazać się to, że większość osób zna się bardzo dobrze a prokurator jest 'osobą z zewnątrz' przez co uzyskiwanie przez niego informacji może być nieco utrudnione. Intryga jednak została przedstawiona w interesujący sposób i ciężko było mi się oderwać od lektury. Choć przeczytałam w swoim życiu już nieco kryminałów autorowi i tak udało się mnie zaskoczyć niektórymi rozwiązaniami. Przyznam, że nie byłam w stanie domyślić się tego kto zawinił i kto jest odpowiedzialny za dokonaną zbrodnię. Miałam swoje typy, jednak żaden z nich się tutaj nie sprawdził. Ciekawie został tutaj również wpleciony wątek obyczajowy, który wiąże się z życiem prywatnym Szackiego. Pomimo, że intryga jest całkowicie inna to jednak pozostałe elementy nienachalnie zachowują pewien ciąg z poprzednią częścią.
     Bohaterowie - właściwie nie mam im nic do zarzucenia. Byłam w stanie już od samego początku zżyć się z nimi i z zaciekawieniem śledzić ich dalsze losy Co prawda nie ze wszystkimi poczynaniami niektórych postaci byłam w stanie się zgodzić, to jednak były one na tyle odpowiednio umotywowane, że mogłam je zrozumieć.
     Styl autora przypadł mi do gustu. Pan Miłoszewski potrafił tak plastycznie, a zarazem bez zbędnego przedłużania opisać niektóre sytuacje, że bez problemu można sobie wizualizować większość scen. Po lekturze nabrałam też ochoty na zwiedzanie Sandomierza, oczywiście gdy tylko sytuacja na to pozwoli. Lektor moim zdaniem bez zarzutu, dzięki czemu mogłam wczuć się w czytaną historię.
     Jedyne czego mogę żałować w przypadku tej książki to fakt, że zabrałam się za nią tak późno. Moim zdaniem jest to porządny kryminał od którego ciężko się oderwać, a akcja wciąga już od pierwszych stron. Jestem pewna, że sięgnę również po kolejny tom trylogii o prokuratorze Szackim, choć szkoda, że został mi już tylko ten ostatni...
     Moja ocena: 8/10.

poniedziałek, 4 maja 2020

'Ptak, który zwiastował trzęsienie ziemi' (Earthquake Bird, 2019) - film





Niepokojący, nastrojowy thriller w reżyserii Washa Westmorelanda ("Colette", "Motyl Still Alice") rozgrywający się w Tokio w roku 1989. "Ptak, który zwiastował trzęsienie ziemi" to historia Lucy Fly (Alicia Vikander), tajemniczej ekspatki dręczonej demonami przeszłości, która wikła się w poważny związek z Teijim (Naoki Kobayashi), przystojnym fotografem zmagającym się, podobnie jak ona, z traumatycznymi doświadczeniami. Pozorny spokój Lucy zakłóca pojawienie się w ich życiu naiwnej Lily Bridges (Riley Keough), która pewnego dnia znika bez śladu i wszystko wskazuje na to, że nie żyje.





     Już od jakiegoś czasu kusił mnie film pt. "Ptak, który zwiastował trzęsienie ziemi" lecz jakoś nie było mi z nim po drodze. Podjęłam jednak znów próbę wyczyszczenia 'mojej listy' filmów i seriali do obejrzenia na Netflixie i wreszcie padło na ten tytuł. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, lecz to co dostałam było dość... dziwne, jednak w dobrym tego słowa znaczeniu.
     Lucy Fly wyjechała do Japonii by uciec przed demonami przeszłości. Gdy na jej drodze pojawia się Teiji, przystojny fotograf, wdają się w romans. Jednak nieprzewidziane pojawienie się Lily, burzy codzienność dziewczyny. Fabuła tego filmu poprowadzona jest  dość nieoczekiwany sposób. Już od pierwszych minut podczas seansu czułam pewnego rodzaju niepokój, który nie chciał odpuścić. Ciężko mi opisać szerzej moje odczucia podczas oglądania, jednak było tu coś magnetycznego, dzięki czemu z zaciekawieniem śledziłam losy bohaterów. Podobały mi się również ujęcia z jakimi mamy tutaj styczność. Całość wydała mi się zarazem schludna jak i inspirująca. Po tym filmie mam ochotę bardziej zgłębić kulturę Japonii i poznać ten kraj z innej strony.
     Gra aktorska według mnie na bardzo dobrym poziomie. Każdy z aktorów idealnie wcielił się w swoją postać i nie miałam odczucia podczas seansu, że robią to od niechcenia, aby tylko jakoś ukazać to co mają do zrobienia. Zarówno główni bohaterowie jak i te postacie poboczne były według mnie bardzo potrzebne i dobrze przedstawione w całej historii.
     Przyznam, że "Ptak, który zwiastował trzęsienie ziemi" pozytywnie mnie zaskoczył. Sama nie do końca byłam pewna czego mogę się spodziewać, lecz na pewno długo będę wspominać tę produkcję. Ten ciągły niepokój towarzyszący mi podczas seansu utrzymywał się u mnie jeszcze trochę po zakończeniu oglądania. Jestem pewna, że w przyszłości powrócę do tego filmu ponownie.
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 3 maja 2020

"Obsesja piękna. Jak kultura popularna krzywdzi dziewczynki i kobiety" Renee Engeln


Wielokrotnie nagradzana profesor psychologii pokazuje, jak obsesja na punkcie wyglądu i aparycji stała się epidemią, która przeszkadza kobietom podejmować życiowe decyzje, prowadzić szczęśliwe i wartościowe życie. Współczesne młode kobiety stają obecnie przed nie lada dylematem. Nie chcą wyglądać jak lalki Barbie, ale podobnie jak kobietom wcześniejszej generacji wmawia się im, że tak właśnie wyglądać powinny. Złoszczą się na to, jak media pokazują kobiety, a mimo to stosują rady z kolorowych magazynów. Wyśmiewają współczesną kulturę ideału, ale inspirują się filmikami tutorialami, jak poprawić zdjęcie w Photoshopie.
Autorka sprzeciwia się takiej postawie, przekonuje nas do tego, by pozbyć się chęci porównywania siebie z innymi i spojrzeć na siebie łaskawszym okiem. Bo wygląd to nie wszystko.
Opis książki



Autor: Renee Engeln 
Tytuł oryginalny: Beauty Sick: How the Cultural Obsession with Appearance Hurts Girls and Woman 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Komorowska Marta 
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa 
Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.) 
Rok pierwszego wydania: 2017 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018 
Liczba stron: 416 
Czas trwania: 11h 33min 
Lektor: Joanna Domańska



     Temat piękna i akceptacji własnego wyglądu dotyczy każdego z nas. W mniejszym lub większym stopniu natykamy się na ukazywany ideał piękna przez różne social media. W gazecie, na portalach internetowych, na pokazach mody. Natknęłam się ostatnio na tytuł "Obsesja piękna" i postanowiłam sprawdzić, co ta książka ma do zaoferowania i jak został w niej ten temat przedstawiony.
     W tej pozycji zostały poruszone różne aspekty piękna i to jak może ono wpływać na nasze życie. Jesteśmy bombardowani ze wszystkich stron czasem nierealnymi ideałami do których staramy się dążyć już od najmłodszych lat. Jednak nie tylko social media potrafią wywierać na nas wpływ i ślepe dążenie za pięknem. Zdarza się, że to od najbliższych często już słyszymy komentarze na temat naszego wyglądu i to one w dużej mierze wpływają na nasze postrzeganie samego siebie już w wieku dziecięcym. Mam jednak wrażenie, że niektóre wątki zostały potraktowane trochę po macoszemu. Choć znaczna część tematów, które zostały tutaj poruszone są bardzo ważne w naszym życiu to spodziewałam się trochę lepszego i obszerniejszego ich omówienia. Może niektórym da do myślenia to co tutaj znajdziemy, lecz niestety nie jest to tak dosadna pozycja, dzięki której każdemu otworzą się oczy. Obawiam się, że nie wszyscy będą w stanie dostrzec negatywny aspekt niektórych swoich zachowań i tego jak mogą krzywdzić tym innych.
     Styl jakim została napisana ta książka jest raczej dobry, choć trochę nierówny. Nie miałam problemu z przebrnięciem przez całą treść, jednak niektóre rozdziały były przedstawione dość nijako i wydawały mi się stworzone naprędce, żeby tylko zasygnalizować problem a nie go bardzo dobrze zgłębić. Od osoby, która ma doświadczenie jako psycholog spodziewałam się czegoś bardziej przemyślanego. Co do lektora nie mam żadnych zastrzeżeń i nie miałam problemu w wysłuchaniu tej pozycji w formie audiobooka.
     "Obsesja piękna" niestety nie zrobiła na mnie aż tak mocnego wrażenia jak się spodziewałam. Problem jest mi dobrze znany i to z różnych stron, jednak nie dowiedziałam się aż tylu rzeczy, z którymi nie miałam wcześniej styczności. Wiem, że to nie jest typowy poradnik, jednak miałam nadzieję na lepsze zgłębienie tematu. Chociaż sądzę, że znajdą się czytelnicy, którym może w jakimś stopniu pomoże ta pozycja i otworzy oczy na pewne sprawy.
     Moja ocena: 6/10

sobota, 2 maja 2020

'Na plaży Chesil' (On Chesil Beach, 2017) - film





Para nowożeńców przybywa do hoteliku na południowym wybrzeżu Anglii, by spędzić tam noc poślubną. Florence i Edward pochodzą z zupełnie różnych światów. Ona jest córką biznesmena i utalentowaną skrzypaczką, on studentem historii, skorym do nagłych wybuchów gniewu. On żyje w stanie podniecenia, nie mogąc doczekać się rozkoszy pierwszej nocy. Ona jest pełna obaw, a myśl o małżeńskim rytuale wzbudza w niej na przemian odrazę i lęk. Ich wspólna przyszłość zależy od jednej nocy, po której nic już nie będzie takie samo. 





     Na film "Na plaży Chesil" po raz pierwszy natknęłam się, gdy przeczytałam artykuł na lubimy czytać pt. 'Co oglądać na kwarantannie?'. Byłam zaskoczona, że nigdy wcześniej nie miałam z nim styczności, gdyż obsada aktorska wydaje się być bardzo dobra i wreszcie nadszedł czas by nadrobić ten tytuł.
     Para nowożeńców wybiera się w podróż poślubną na wybrzeże Anglii. Oboje mają pewne obawy przed ich pierwszą wspólną nocą. Bieżące wydarzenia przeplatane są ze wspomnieniami z ich dzieciństwa. Przyznam, że po opisie spodziewałam się emocjonującej historii i niebanalnego zakończenia, przez które nie da się tak łatwo zapomnieć tego filmu. Niestety mam wrażenie, że sama historia jest mocno przeciętna. Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać ona intrygująca, tak przez jej wykonanie nie jestem do niej w pełni przekonana. Pomimo ukazania wielu emocji, które targały bohaterami niekoniecznie sama treść była na tyle emocjonująca abym wciągnęła się w nią już od pierwszych minut.
     Gra aktorska niestety nie wypadła na tyle przekonująco jak się spodziewałam. O ile uwielbiam Saoirse Ronan, wypadła genialnie w innych produkcjach, które obejrzałam z jej udziałem, tak tutaj wypadła po prostu poprawnie. Przypuszczam, że gdyby to był pierwszy film z jej udziałem jaki zobaczyłam, nie miałabym ochoty na więcej. Również Billy Howle w roli Edwarda wypadł trochę beznamiętnie i nie wiem czy zapamiętam jego postać na długo... 
     Niestety jestem rozczarowana filmem pt. "Na plaży Chesil". Po opisie i obsadzie aktorskiej spodziewałam się czegoś trochę na wyższym poziomie. A tak, dostałam po prostu całkiem dobrą historię, jednak nie zapadającą w pamięci na dłużej. Nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia, abym miała ochotę powracać do niej w przyszłości.
     Moja ocena: 6/10.

piątek, 1 maja 2020

"Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski






Pierwszy tom znakomitej trylogii o prokuratorze Szackim! Wysoki, szczupły, w nienagannie skrojonym garniturze i wkurzony, że znowu kogoś zamordowano po siedemnastej prokurator zaczyna nowe śledztwo. W klasztorze w centrum Warszawy ginie jeden z uczestników niekonwencjonalnej terapii grupowej, a Szacki wikła się w sprawę, której tajemnic pilnie strzegą siły potężniejsze niż rodzina.
Opis książki








Autor: Zygmunt Miłoszewski 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2007 
Liczba stron: 304 
Czas trwania: 10h 38min 
Lektor: Robert Jarociński



     Trylogia o prokuratorze Szackim chodziła za mną już od dłuższego czasu, jednak zawsze to coś innego wpadało na listę książek, które aktualnie czytam. Całe szczęście miałam ostatnio możliwość wysłuchania pierwszego tomu i żałuję, że zrobiłam to dopiero teraz!
     W klasztorze po sesji terapeutycznej zostaje znalezione ciało zamordowanego mężczyzny. Prokurator Szacki musi się zmierzyć z kolejnym śledztwem, którego rozwiązanie nie jest tak oczywiste jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Choć opis fabuły może wydać się dość ubogi, mam wrażenie, że jest on wystarczający jeśli jeszcze nie czytaliście tej pozycji. Jak dla mnie jest to jedna z tych historii, o których im mniej się wie tym lepiej się czyta. Pomimo, że spotkałam się z wieloma zachwytami, zarówno nad tą częścią jak i całą serią, to i tak jestem zaskoczona tym jak dobrze została tutaj wykreowana intryga. Dla niektórych rozwiązanie sprawy może i nie będzie zaskoczeniem, choć dla mnie rozwój części spraw był dość nieoczywisty. Czytałam w swoim życiu już wiele kryminałów, lecz tutaj było kilka aspektów, które i tak potrafiły mnie zaskoczyć i do samego końca czułam napięcie. Sama idea tej niekonwencjonalnej metody leczenia wykorzystanej w tej powieści nie do końca mnie przekonuje, jednak została ona tu tak ograna, że nie miałam aż tak mocnego poczucia irytacji i zmęczenia tematem. Już od pierwszych rozdziałów wciągnęłam się w akcję i ciężko było mi się oderwać od lektury. Samo zakończenie było według mnie intrygujące i sprawia, że mam ochotę na więcej!
     Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani. Pomimo, że mamy tu dość sporo postaci to w ogóle mi się nie mieszali w trakcie lektury. Od samego początku byłam w stanie połapać się o kim mowa i nie musiałam powracać do poprzednich rozdziałów, by przypomnieć sobie kto kim jest i jaką rolę odgrywa w całości. Prokurator Szacki to jeden z bardziej pozostających w pamięci bohaterów, do którego się przywiązałam i byłam w stanie zrozumieć jego posunięcia.
     Styl autora według mnie jest bardzo dobry, dzięki czemu nie miałam problemu z wgryzieniem się w tę powieść już od samego początku. W ciekawy sposób udało się pisarzowi pociągnąć akcję, która w odpowiednich momentach przyspiesza, bez zbędnego tworzenia opisów, mogących przeszkadzać w czerpaniu przyjemności z czytania. Lektor też odwalił kawał dobrej roboty, dzięki czemu wysłuchanie przebiegało bezproblemowo.
     Będąc już po wysłuchaniu pozycji "Uwikłanie" doskonale rozumiem, czemu zebrała ona tyle pozytywnych opinii. Jestem pewna, że w najbliższym czasie sięgnę po kolejne części z cyklu o Teodorze Szackim i mam nadzieję, że będę czerpać z nich taką samą frajdę, jak z tego pierwszego tomu.
     Moja ocena: 8/10

czwartek, 30 kwietnia 2020

Podsumowanie kwietnia 2020


Kwiecień nie nastrajał pozytywnie. Nadal sporo czasu spędzałam w domu, a wychodziłam tylko w naglących potrzebach. Jednak dzięki większej ilości wolnego czasu mogłam poświęcić go na czytanie/słuchanie audiobooków oraz oglądanie filmów, jak i kilka innych przyjemności, na które wcześniej nie znalazłam chwili :). Jednak tutaj serdecznie zapraszam Was na moje podsumowanie czytelniczo-filmowe kwietnia. 




Kwiecień książkowo

- liczba przeczytanych książek: 12
- łączna liczba stron: 4 366

W kwietniu postawiłam na audiobooki. Udało mi się ich wysłuchać aż dwanaście, a niektóre z nich to prawdziwe perełki, do których chciałabym w przyszłości jeszcze powrócić. Na pewno na szczególną uwagę zasługuje "Druga szansa" Katarzyny Bereniki Miszczuk, seria "Ogród Zuzanny", która potrafiła poprawić mi nastrój w tym ciężkim okresie, jak i "Statystycznie rzecz biorąc, (...)" po której nie spodziewałam się aż tak dużej dawki pozytywnej energii. Natomiast do książek Blanki Lipińskiej wracać nie zamierzać. Zaspokoiłam swoją ciekawość, jednak nie jest to do końca literatura dla mnie.



Kwiecień filmowo

- liczba obejrzanych filmów: 12
Niestety w przypadku filmów znalazło się wiele przeciętnych tytułów. O niektórych produkcjach chciałabym zapomnieć, że je w ogóle widziałam i żałuję, że poświęciłam na nie swój czas. Inne naprawdę mnie bardzo mocno rozczarowały, a tego się po nich nie spodziewałam, a mowa tu głównie o "Historii małżeńskiej".


Mam nadzieję, że jakoś trzymacie się w tych trudnychczasach. Jeśli udało Wam się trafić na jakieś książkowe albo filmowe, czy też serialowe perełki to koniecznie dajcie mi znać! Z chęcią zapoznam się z Waszymi najlepszymi wyborami na spędzenie wolnego czasu.
Related Posts with Thumbnails