czwartek, 31 stycznia 2019

Podsumowanie stycznia 2019



Mam wrażenie, że sylwester był jakby wczoraj a już jest koniec stycznia. Chciałabym napisać, że moje życie trochę się uspokoiło, jednak nadal mam wrażenie, że wszystko gna jak szalone. Całe szczęście dzieje się również sporo dobrego, lecz dzisiaj nie o tym. Serdecznie zapraszam Was na moje książkowe oraz filmowe podsumowanie miesiąca. W porównaniu do poprzedniego roku jest znacznie obfitszy w tytuły :).




Styczeń książkowo

- liczba przeczytanych książek: 6
- łączna liczba stron: 2 424

Jestem na prawdę zadowolona w tym miesiącu z doboru tytułów. Jedynie "Mój największy błąd" to powieść, która niekoniecznie zdobyła moje serce, choć nie powinna trafić do zestawienia najgorszych książek 2019 roku. Reszta pozycji to bardzo dobre albo genialne powieści - do "Cudownego chłopaka" Palacio czy "Nikt nie idzie" Małeckiego jestem pewna, że w przyszłości powrócę.


Styczeń filmowo

- liczba obejrzanych filmów: 6

Niestety pod względem filmowym było znacznie więcej rozczarowań niż w książkach. Tak na prawdę tylko dwa na sześć z tych tytułów uważam za udane. "Cudowny chłopak" to jedna z nielicznych ekranizacji, która mi się spodobała i było bardzo mało elementów do których mogłam się przyczepić. Drugim filmem wartym uwagi jest "Wśród chwastów" - produkcja dostępna na Netflixie.

A jak Wam minął styczeń? Mam nadzieję, że trafiliście na same genialne pozycje :)! Jeśli znacie coś godnego polecenia to napiszcie - z chęcią zapoznam się z perełkami o których mogłam wcześniej nie słyszeć.

wtorek, 29 stycznia 2019

'Ciemniejsza strona Greya' (Fifty Shades Darker, 2017) - film






Kiedy po bolesnym rozstaniu Christian próbuje nakłonić Anę do powrotu, ona stawia nowe warunki. Próby odbudowania związku, zyskania stabilizacji i spokoju torpedują postaci z przeszłości Christiana, które pojawiają się nagle, w najmniej spodziewanych okolicznościach, chcąc rozbić to, co budują młodzi.









     Tytuł "Ciemniejsza strona Greya" niedawno pojawił się na jednej z popularnych platform na N z różnymi filmami i serialami na której mam konto. Stwierdziłam, że raz się żyje i obejrzałam. Nie miałam zbyt wielkiej ochoty powracać do pierwowzoru, czyli książki E L James, dzięki czemu może ze 'świeżym' spojrzeniem mogłam ocenić tę historię.
     Po bolesnym dla obojga rozstaniu, Christian postanawia odzyskać ukochaną. Jednak na drodze do szczęścia pojawiają się niespodziewane przeszkody. Niestety byłe uległe bohatera nie dają o sobie zapomnieć. Cóż więcej mogę napisać na temat fabuły... Pomimo, że wersja papierowa podobała mi się ciupkę bardziej niż pierwszy tom, to jednak film nie jest dobrze zrealizowany. Podczas seansu nudziłam się okrutnie i nawet domowe czynności zdawały się być bardziej interesujące od tej produkcji. Jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi znalazłam tu aż trzy plusy. Moim zdaniem jest tu kilka przepięknych krajobrazów, przez które nabrałam ochoty wyjechać nad morze lub ocean - ja chcę już lato! Kolejnym plusem jak dla mnie jest muzyka, która trafiła w me gusta. I chyba najważniejszym pozytywnym aspektem to brak jakże irytującej wewnętrznej bogini, która dość często pojawiała się w pierwowzorze.
     Gra aktorska - mam ochotę pozostawić ten element bez komentarza. Jamie Dornan według mnie nie pasuje do roli Christiana Greya, który miał być typowym władczym 'macho' z przeszłością. Natomiast Dakota Johnson w roli szarej myszki, czyli Any, wypadła całkiem nieźle. Mam wrażenie, że została ona bardzo dobrze dobrana do tej postaci albo ma tak duże umiejętności aktorskie, że potrafi wcielić się nawet w taką bohaterkę.
     Jestem pewna, że nie powrócę do tego tytułu, chyba, że będę miała ochotę szybko usnąć albo się zdenerwować tak nudną fabułą. Wiem, że znajdą się zwolennicy "Ciemniejszej strony Greya", choć nie wiem czy ich argumenty zdołają przekonać mnie do zmiany zdania na temat tej historii.
     Moja ocena: 3/10.

niedziela, 27 stycznia 2019

"Gra Endera" Orson Scott Card

 






Wobec śmiertelnego zagrożenia z kosmosu Ziemia przygotowuje swoją broń ostatniej nadziei. Jest nią chłopiec, w którym odkryto zalążki niezwykłego geniuszu wojskowego. Czas nagli, a przyszłość dwóch cywilizacji spoczywa w rękach dziecka.

Opis książki









Autor: Orson Scott Card
Tytuł oryginalny: Ender's Game
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Cholewa Piotr W.
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: science fiction
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1985
Rok pierwszego wydania polskiego: 1991
Liczba stron: 328



     W przypadku większości opinii dotyczących "Gry Endera" z jakimi się spotkałam, czy to wśród znajomych czy w internecie, były one bardzo pochlebne. Jedynie nieliczne recenzje były mocno neutralne bądź negatywne. Byłam ogromnie ciekawa co takiego jest w tej książce, że zachwyciła tak wielu czytelników.
     Ender, zwany też Trzecim, to bardzo młody chłopiec, który zostaje zwerbowany do szkoły przygotowującej do walki z wrogiem. Choć powieść nie należy do tych grubych, akcja zawarta na jej kartach jest bardzo skondensowana. Dzieję się tu bardzo wiele i nie ma miejsca na nudę. Przyznaję, że nie czytam zbyt dużo książek z tego gatunku, nie do końca wiedziałam czego się spodziewać, lecz muszę przyznać, że potrafię zrozumieć co przyciąga do tej serii czytelników. Nie ma tu zbędnego rozwlekania historii i niepotrzebnych sytuacji, aby tylko zapełnić czymś strony. Streszczenie w kilku zdaniach tego co tu dostajemy jest prawie niewykonalne. Akcja potrafi wciągnąć już od pierwszych stron i naprawdę czytałam tę książkę z zapartym tchem, nie jest to jednak typ gatunku, który aż tak bardzo trafia w moje gusta. Jestem w stanie docenić tę historię, jednak nie jest to dla mnie wielkie "WOW".
     Bohaterowie zostali dobrze wykreowani. Przez całą lekturę byłam w stanie bez problemu połapać się kto kim jest i zapamiętać skąd się dana postać pojawiła oraz w jakim celu. Jednak nikt tu nie wzbudził we mnie aż takich emocji, które trzymałyby mnie jeszcze na długo po przeczytaniu ostatniego zdania. Było dobrze, lecz nie jestem pewna czy będę jeszcze pod koniec tej zimy jeszcze o nich pamiętać i rozmyślać.
     Styl autora - mam tutaj mieszane odczucia. Początkowo było mi bardzo trudno przebrnąć przez sposób w jaki została przedstawiona historia, choć ona sama w sobie jest ciekawa. Jednak gdy już się przyzwyczaiłam po pierwszych stronach do sposobu pisania, bez problemu szło mi szybkie czytanie treści. Wydanie papierowe, całkiem dobrze zrobione. Oprawa graficzna jak i sam środek przyjemny i nie męczy zbytnio oka. Jedyny aspekt do którego muszę się przyczepić to klejone strony - egzemplarz biblioteczny, który miałam w swoich rękach był w miarę nowy, ale nie wiem jak długo jeszcze wytrzyma w jednym kawałku...
     "Gra Endera" to całkiem przyzwoita powieść science fiction, która wciągnęła nawet takiego laika w tym temacie jak ja. Przypuszczam, że w przyszłości sięgnę po kolejne tomy tej serii, jednak pomimo moich pozytywnych odczuć po lekturze, nadal wolę czytać inne gatunki. Może to się jeszcze zmieni z czasem i rozwojem tej historii. Jeśli macie jakieś wątpliwości czy ta książka jest dla Was to polecam przekonać się na własnej skórze, sięgając chociaż po pierwszy tom.
     Moja ocena: 7/10.

sobota, 26 stycznia 2019

'Wśród chwastów' (Mauvaises herbes, 2018) - film




 





Oszust prowadzący lewy interes z kobietą, która go adoptowała, odnajduje wytchnienie od trudnej przeszłości podczas pracy z grupą trudnych uczniów. 









     Film "Wśród chwastów" zaintrygował mnie swoim opisem. Nie do końca wiedziałam czego mogę się spodziewać jednak z nadzieją na wciągającą historię zaczęłam seans i nie żałuję. Jest to jeden z tych nielicznych przypadków gdy jestem pozytywnie zaskoczona tym co dostałam, choć nie byłam pewna co tu znajdę.
     Zarys fabuły, który możecie znaleźć powyżej mam nadzieję, że zaintryguje Was w takim samym stopniu co mnie. Niestety nie do końca jestem pewna co mogę jeszcze dodać, gdyż każde dodatkowe słowo zdradzające treść może odebrać urok i zmniejszyć przyjemność z oglądania. Według mnie jest to poruszająca historia z wieloma zabawnymi wątkami. Jednak nie jest to błaha komedia, która nic nowego nie wnosi. Można tu znaleźć kilka niejednoznacznych sytuacji potrafiących wbić widza w fotel i zmusić do myślenia. Każda scena jest tu ważna, nie było zbędnego przedłużania na siłę i tworzenia bezsensownych sytuacji jako zapychaczy. Jak na francuską komedię przystało podczas seansu nie ma miejsca na nudę, choć trochę jeszcze jej brakuje abym określiła ją mianem wybitnej.
     Gra aktorska na bardzo dobrym poziomie. W moim odczuciu aktorzy zostali idealnie dobrani do swoich ról i pasowali do postaci, w które się wcielali. Zarówno Ci starsi odtwórcy, jak i nastolatkowie zrobili na mnie wrażenie. Najbardziej spodobała mi się jednak Catherine Deneuve wcielająca się w Monique. Miała w sobie coś, przez co odniosłam wrażenie, że jej postać jest jeszcze bardziej autentyczna.
     Cieszę się, że zdecydowałam się obejrzeć ten film. Według mnie "Wśród chwastów" to produkcja, którą warto zobaczyć i przekonać się samemu czy przypadnie do gustu. Nie jest to wyłącznie typowy weekendowy umilacz czasu, choć i do tego może się nadać, lecz również historia przekazująca coś więcej. Jeśli jeszcze nie widzieliście to gorąco polecam!
     Moja ocena: 7/10.

środa, 23 stycznia 2019

"Nikt nie idzie" Jakub Małecki

Jakub Małecki, autor bestsellerowych „Dygotu” i „Rdzy” oraz nominowanych do Nike „Śladów”, w zupełnie nowej odsłonie.
„Nikt nie idzie” to subtelna opowieść, w której buzują wielkie emocje.
Po tym, jak Olga zobaczyła go po raz pierwszy, uporczywie wracał do niej w myślach. Tajemnicza postać z kolorowymi balonami. Ni to mężczyzna, ni to dziecko. Ona samotna, on osobny i zamknięty we własnym świecie. Ich losy przetną się ponownie na skrzyżowaniu ulic w chwili tragicznego zdarzenia.
Małecki prowokuje czytelnika, by na podstawie rozsypanych wspomnień stopniowo odkrywał prawdziwy bieg zdarzeń. Gdzieś są słowa niewypowiedziane, niespełnione relacje oraz gesty zawieszone między dwojgiem bliskich i obcych sobie ludzi. Wielkie miasto wypełniają miłość i samotność.
„Nikt nie idzie” to powieść, która hipnotyzuje delikatnie, sącząc czułe i ledwo wyczuwalne tony. Zostaje w pamięci na długo.
Opis książki






Autor: Jakub Małecki
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura polska
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2018
Liczba stron: 272



     Jakub Małecki to pisarz, który zachwyca swoją twórczością wielu czytelników. Osobiście przeczytałam w zeszłym roku dopiero dwie jego książki ale obie trafiły do top 10 tych najlepszych. Nie mogłam się oprzeć również powieści "Nikt nie idzie". Jednym z pierwszych zdań opisujących ten tytuł, które możemy znaleźć na okładce jest "„Nikt nie idzie” to subtelna opowieść, w której buzują wielkie emocje." i będąc po lekturze całkowicie się z tym zgadzam.
     Zarysowanie w kilku słowach o historii z którą tutaj mamy styczność jest dla mnie chyba niewykonalne. Choć powieść jest niepozorna i dość krótka, gdyż ma niecałe trzysta stron, to jest ona subtelnie naładowana emocjami, nie pozwalając czytelnikowi zapomnieć o tym co się tam dzieje. Skondensowana i mam wrażenie, że bardzo przemyślana dawka treści jest bardzo spójna. Nie znajdziemy tu zbędnego rozwlekania akcji, choć mam wrażenie, że dzieje się tu bardzo wiele. Obawiam się, że cokolwiek napiszę z fabuły to będzie to znaczny spojler i choć w części odbiorze Wam przyjemność z lektury.
     Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani. Co prawda nie ma tu ich zbyt wielu, nie jest to "Gra o tron", ale mam wrażenie, że zostali bardzo dobrze przemyślani i dopracowani. Wzbudzają oni w czytelniku wiele odczuć, można ich polubić albo nie ale zmuszają oni do pewnej refleksji. A przynajmniej ja musiałam w pewnych momentach przerwać czytanie i zastanowić się nad daną sytuacją i bohaterami.
     Styl autora bardzo dobry i subtelny. Opowieść czyta się bardzo dobrze, przykuwa on uwagę czytelnika i zmusza do zostania z nią na dłużej. Wydanie - mam zarówno w wersji elektronicznej oraz papierowej (wraz z autografem :)), którą dostałam jako prezent świąteczny. Muszę przyznać, że obie wersje są bardzo dobrze wykonane, choć muszę przyczepić się do klejonych stron. Pozostaje mi mieć nadzieję, że ten egzemplarz wytrzyma u mnie bardzo długo i będzie mi służył latami, gdyż zamierzam do niego powracać.
     Z twórczością Jakuba Małeckiego mam chyba taki problem, że pomimo iż bardzo mi się podobają jego książki, a przynajmniej te z którymi miałam do tej pory styczność, to nie potrafię przekazać tego w logiczny i sensowny sposób. "Nikt nie idzie" to kolejny tytuł, który ma zadatki stać się jednym z moich ulubionych i trafić do rankingu tych najlepszych w 2019 roku.
     Moja ocena: 8/10.

wtorek, 22 stycznia 2019

'Cudowny chłopak' (Wonder, 2017) - film


Dla 10-letniego Auggiego nie ma niczego bardziej niezwykłego niż "zwykły dzień w szkole". Urodzony z licznymi deformacjami twarzy, dotąd uczył się w domu pod okiem mamy. Teraz jednak, zaczynając 5 klasę w normalnej szkole, ma nadzieję, że koledzy potraktują go jak zwyczajnego chłopca. Jego wygląd sprawia, że staje się szkolną sensacją, a dla wielu wręcz "dziwadłem". Jedni się z niego śmieją, inni wytykają palcami, ale nikt tak naprawdę niczego o nim nie wie. Wszystko zacznie się zmieniać, gdy w szkole pojawi się nowa uczennica. Urocza Summer potrafi dostrzec w Auggiem coś więcej niż nietypowy wygląd. Wystarczy jeden przyjazny gest, jedna pomocna dłoń, by obudzić w Auggiem siłę, dzięki której będzie potrafił udowodnić, że nie tylko twarz czyni go kimś niezwykłym.


 
     W książce "Cudowny chłopak" R.J. Palacio się zakochałam. Skończyłam ją czytać całkiem niedawno i nadal o niej myślę. Postanowiłam dać szansę ekranizacji, choć wiem, że rzadko kiedy jest ona tak samo dobra, albo chociaż na zbliżonym poziomie. Z nadzieją, że w filmie nie zniszczyli tej historii obejrzałam i sądzę, że producenci odwalili kawał dobrej roboty.
     August to pozornie normalny kilkuletni chłopiec. Jedyne co go najbardziej wyróżnia z tłumu to zdeformowana twarz pokryta wieloma bliznami po operacjach. Niestety nie ma on łatwego życia, a na dodatek wreszcie idzie do szkoły gdzie będzie zmuszony przebywać z często okrutnymi rówieśnikami. Osobiście miałam ogromne obawy czy uda się oddać ten cudowny klimat z książki i czy bardzo zmienią jej treść. Jednak wiele tych sytuacji, które zachwyciły mnie w powieści odnalazłam również w tej ekranizacji. Wprowadzono kilka kosmetycznych zmian czy, niestety, usunięto niektóre sceny, lecz nadal przedstawiona została przepiękna historia, która potrafi złapać widza za serce. Jedynym aspektem, który trochę gryzł mnie w oczy to charakteryzacja głównego bohatera - po opisach z książki wyobrażałam sobie znacznie bardziej zdeformowaną twarz niż to co dostaliśmy w tym filmie. Chociaż nie jestem pewna, czy dałoby się to zrobić bez obróbki komputerowej.
     Gra aktorska - w większości przypadków bardzo dobrze dobrali aktorów do konkretnych postaci. Jacob Tremblay w roli Augusta, czy Julia Roberts w roli jego matki wypadli tutaj naprawdę genialnie. Również postacie dalszoplanowe były bardzo dobrze zagrane. Nie pasował mi jedynie tutaj Owen Wilson, którego kojarzę głównie z niezbyt ambitnych amerykańskich komedii. Niestety przez moje subiektywne i możliwe, że krzywdzące, wyobrażenie nie pasował on całkowicie do tej roli.
     Według mnie "Cudowny chłopak" to jedna z lepszych ekranizacji z jaką się dotychczas spotkałam. Choć film trwa prawie dwie godziny to nie mam poczucia straconej ani jednej minuty na seansie. Nie żałuję, że obejrzałam ten tytuł i z ogromną chęcią jeszcze do niego powrócę.
     Moja ocena: 8/10.

poniedziałek, 21 stycznia 2019

"Mój największy błąd" Paula Daly

Każdy z nas uważa, że zna samego siebie. Że wie, do czego jest zdolny. Ile ma w sobie siły, odwagi i determinacji, by walczyć o swoje. Fizjoterapeutka Roz - samotna matka, siostra, przyjaciółka - właśnie znalazła się w tragicznej sytuacji. Jej prywatny gabinet splajtował, mąż odszedł, niespłacone długi rosną, dostała nakaz eksmisji, a na dodatek dziewięcioletni synek sprawia kłopoty wychowawcze. Znikąd pomocy. Zupełnie niespodziewanie pojawia się jednak światełko w tunelu.

Poznany na przyjęciu urodzinowym siostry wpływowy, bardzo zamożny żonaty biznesmen oferuje jej sporą sumę pieniędzy za jedną wspólnie spędzoną noc. Zależy mu na seksie bez zobowiązań, a Roz, mając taką gotówkę, mogłaby pospłacać długi, otworzyć gabinet i wreszcie stanąć na nogi. Proponowany układ kusi ją, ale i przeraża. Musi podjąć ważną życiową decyzję, lecz nie jest to dla niej łatwe.
Wibrujący emocjami thriller jednej z najbardziej poczytnych pisarek w Wielkiej Brytanii mówi o pożądaniu, szantażu i zbrodni.
Opis książki




Autor: Paula Daly
Tytuł oryginalny: The Mistake I Made
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Kłosiewicz Anna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2015
Rok pierwszego wydania polskiego: 2016
Liczba stron: 480



     W 2018 roku przeczytałam dwie książki Pauli Daly - "Co z ciebie za matka?" oraz "Gdy przejdziesz przez próg". Widząc w bibliotece trzeci dostępny tytuł tej autorki postanowiłam dać jej ostateczną szansę. Niestety w tym momencie mam wrażenie, że z każdą kolejną pozycją jest coraz gorzej. Gdybym swoją przygodę z autorką zaczęła od "Mój największy błąd" prawdopodobnie już nigdy więcej bym się nie zetknęła z jej twórczością...
     Roz to fizjoterapeutka z problemami finansowymi samotnie wychowująca kilkuletniego syna. Nie ma w swoim życiu nikogo dorosłego w kim mogłaby znaleźć oparcie, gdyż nawet siostra czy rodzice nie zawsze rozumieją jej problemy i niezbyt przychylnie spoglądają na jej niektóre życiowe poczynania. Gdy spotyka na swojej drodze zamożnego biznesmena jej życie może się zmienić, tylko musi podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji z jakimi przyszło się jej zmierzyć. Przyznam się, że sam opis w bibliotece średnio mnie zainteresował, jednak potrzebowałam dobrego thrillera w wersji książkowej. Niestety tutaj tego nie znalazłam. Sama akcja nie była według mnie aż tak ciekawie skonstruowana jak można by się spodziewać po tym gatunku. Było kilka irracjonalnych momentów, że bardzo ciężko było mi uwierzyć, że to się na prawdę dzieje na kartach tej powieści. Dorosła kobieta, która czasem podejmowała tak dziecinne decyzje, że to aż głowa mała. Biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znalazła już byłam bardziej w stanie zrozumieć jej zgodę na pierwsze spotkanie, niż to jak zachowywała się czasem w błahych sytuacjach... Zakończenie było według mnie zbyt szczęśliwe i cukierkowe, jeśli mogę tak to ująć. Budowane napięcie, choć nawet niezbyt mocne, uszło ze mnie na ostatniej stronie i jedyne co miałam ochotę zrobić to tzw. 'facepalm'.
     Bohaterowie - o ile postacie drugo- i dalszoplanowe były według mnie bardzo dobrze wykreowane i wzbudzały we mnie wiele przeróżnych emocji, tak główna bohaterka to porażka. Były momenty, gdy byłam w stanie zrozumieć jej poczynania, choć wątpię czy akurat ja bym tak postąpiła, to niektóre jej zachowania były dla mnie absurdalne. To jak czasem zachowywała się w pracy wobec swojego pracodawcy, czy też w relacji ze swoim synem przyprawiały mnie o zawrót głowy.
     Styl autorki lekki w odbiorze, dzięki czemu mogłam bardzo szybko przebrnąć przez treść, choć sama historia nie do końca mnie do siebie przekonała. Chyba, że to przez główną bohaterkę z którą nie potrafiłam się podczas lektury polubić, nie potrafiłam docenić treści... Wydanie papierowe ma jeden mankament - klejone strony. Jako, że miałam w rękach egzemplarz z biblioteki, wielokrotnie już czytany, to czuć było, że zbyt długo nie pociągnie on w jednym kawałku. Co do reszty nie mam zarzutu, gdyż całość wyglądała bardzo schludnie i przyzwoicie zrobiona.
     Według mnie "Mój największy błąd" to najsłabsza powieść autorki. Historia nie do końca przypadła mi do gustu, gdyż wiem, że stać pisarkę na coś znacznie lepszego. Nie jest to bardzo zła pozycja lecz po raz kolejny na pewno po nią nie sięgnę. Z radością jak najszybciej zwrócę ją do biblioteki i mam nadzieję, że w miarę szybko o niej zapomnę. Każdemu zdarzają się gorsze pozycje i tak było w tym przypadku.
     Moja ocena: 4/10.

niedziela, 20 stycznia 2019

'Bezpieczna przystań' (Safe Haven, 2013) - film


  


Do małego miasteczka w Północnej Karolinie przyjeżdża tajemnicza kobieta o imieniu Katie. Jest młoda i atrakcyjna, ale wiedzie życie pustelniczki. Wycofana, cicha, stroni od kontaktów towarzyskich, pozostaje na uboczu miejscowej społeczności. Pewnego dnia los stawia na jej drodze właściciela małego sklepiku. Alex jest wdowcem, samotnie wychowującym dwójkę dzieci. Pojawia się nić sympatii, Katie powoli zaczyna wpuszczać Alexa do swojego świata. I wtedy pojawia się widmo upiornej przeszłości.







     Na ten moment z książek Nicholasa Sparksa na trzy przeze mnie przeczytane pozycje spodobała mi się tylko jedna, a mianowicie "Pamiętnik". W przypadku tytułu "Bezpieczna przystań" postanowiłam obejrzeć jedynie film na podstawie powieści o tym samym tytule. Nie mam porównania co do sposobu przedstawienia samej historii, jednak tutaj nie była dla mnie po prostu średnia.
     Uciekając przed przeszłością Katie trafia do małego miasteczka w Północnej Karolinie. Poznaje tam mężczyznę wobec którego zaczyna żywić coraz mocniejsze uczucia. Im szybszego tempa nabiera ich relacja tym więcej powstaje tajemniczych niedomówień związanych z jej dawnymi latami. Nie spodziewałam się zbyt ambitnej i poruszającej historii i nic takiego tutaj nie dostałam. Sposób prowadzenia akcji w tym filmie bardzo przypomina mi schematy z thrillerów, jednak oprawione w trochę przyjemniejsze widoki i odrobinę zredukowaną liczbę krwawych czy brutalnych scen. Choć sama treść wydaje się być ciekawa to w pewnych momentach robiła się strasznie mdła i cukierkowa. Zaskakujące fakty z przeszłości, które z biegiem czasu wychodziły na wierzch nie wbiły mnie w fotel i nie śledziłam rozwoju wypadków z zapartym tchem. Ot taka historyjka, która jest idealna na leniwą niedziele. Dobrze się ogląda, lecz nie zapadnie ona w mojej pamięci na długo.
     Gra aktorska była według mnie po prostu poprawna. Nie zauważyłam tu pokazu wybitnych zdolności aktorów, którzy by genialnie wcielali się w swoje role. Jednak nie mogę też napisać aby postacie były ukazane na odwal się, bez żadnego przygotowania. Było po prostu dobrze, lecz bez fajerwerków. Aktorzy zostali dobrani dobrze, zrobili co mogli aby jakoś to wszystko razem się trzymało ale czegoś mi zabrakło abym mogła zachwycić się tym aspektem.
     "Bezpieczna przystań" to film, który może umilić czas i faktycznie pomóc się w jakiś sposób zrelaksować po gorszym tygodniu. Jednak sama historia nie pozostanie w mojej pamięci zbyt długo. Po prostu kolejna przeciętna produkcja, o której niewiele będę pamiętać pod koniec roku przeglądając listę tytułów, które obejrzałam przez ostatnie dwanaście miesięcy.
     Moja ocena: 5/10.

czwartek, 17 stycznia 2019

"Cudowny chłopak" R. J. Palacio







Inspirująca i pełna ciepła opowieść o przyjaźni, rodzinie i sile, którą ma w sobie każdy z nas.
Dołącz do milionów czytelników, którzy pokochali Augusta Pullmana, zwykłego dzieciaka z niezwykłą twarzą. August musi codziennie mierzyć się ze światem. Walcząc o normalność dla siebie, mimochodem zmienia życie innych. Pozwól, aby odmienił też twoje!
Opis książki








Autor: R. J. Palacio
Tytuł oryginalny: Wonder
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Olejniczak-Skarsgard Maria
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: dziecięca, młodzieżowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2012
Rok pierwszego wydania polskiego: 2014
Liczba stron: 416



     O książce "Cudowny chłopak" (czy też "Cud chłopak") usłyszałam dopiero w okolicach premiery jej ekranizacji. Od tego czasu krążyłam wokół tego tytułu nie mogąc się zdecydować, czy oby na pewno jest to pozycja odpowiednia dla mnie.  Wreszcie nadszedł ten czas i podjęłam decyzję o jej przeczytaniu. Było to chyba jedno z lepszych działań, które mogłam wreszcie zacząć. Będąc już po lekturze żałuję jedynie, że sięgnęłam po nią tak późno.
     August przez zmutowany gen przeszedł w swoim kilkuletnim życiu wiele operacji. Jego zniekształcona twarz pokryta jest wieloma bliznami, a rodzina podporządkowywała się głównie leczeniu chłopca. Jak wiadomo dzieci potrafią być okrutne i powiedzieć w niezbyt miłych słowach najszczerszą prawdę, przez co zawieranie przyjaźni nie szło mu najlepiej. Historia Augusta jest dla mnie przepiękną opowieścią, gdy pomimo ogromnych trudności człowiek potrafi dać sobie radę. Choć było wiele momentów smutnych i wzruszających to będąc na skraju desperacji, gdy wydaje się nam, że to już koniec, znajdzie się ktoś kto jest w stanie dostrzec w Tobie piękno oraz wyciągnąć pomocną dłoń. Dla mnie jest to powieść poruszająca ważne tematy ale przedstawiona w taki sposób, że nie wydaje się to zbyt ckliwe czy pompatyczne. Co prawda podczas lektury kilkukrotnie miałam łzy w oczach, lecz były one warte tego z czym się tu zetknęłam. Niestety było tu kilka malutkich niuansów, które niekoniecznie mi pasowały, jednak reszta stanowczo przyćmiła je czyniąc całą historię przepiękną.
     Bohaterowie zostali według mnie bardzo dobrze skonstruowani. Odniosłam wrażenie, że każda z postaci została przemyślana i odpowiednio wykreowana pod każdym względem. Nie da się ich szybko zapomnieć, dzięki czemu zarówno historia jak i oni na dłużej pozostaną w głowie oraz mogą zmusić do refleksji. Bardzo rzadko zdarza się tak, że każdy z bohaterów według mnie był potrzebny, jednak w tej pozycji to się udało.
     Styl autorki bardzo dobry. Pisarka lekko i płynnie poprowadziła akcję w tej książce. Potrafiła zarówno wzruszyć jak i wywołać uśmiech na twarzy czytelnika, a język jakim posługiwała się by wykreować tę historię był dla mnie zadziwiająco pozytywny w odbiorze. Wydanie papierowe - nie mogę aż tak narzekać. Ogólny efekt bardzo mi się podoba i mam nadzieję, że mój egzemplarz posłuży mi jeszcze długo, gdyż mam zamiar wracać do tej książki.
     Jak dla mnie "Cudowny chłopak" jest genialną pozycją. Choć na początku nie do końca wiedziałam czego mogę się spodziewać to i tak przerosła ona moje najśmielsze oczekiwania. Albo idealnie wpasowała się w moje aktualne potrzeby albo jest faktycznie na tyle dobra, że warta jest każdej złotówki jaką na nią wydałam. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki to gorąco zachęcam Was abyście się z nią zaznajomili i sami ocenili jej treść. Mam nadzieję, że Was również tak zachwyci.
     Moja ocena: 9/10.

sobota, 12 stycznia 2019

'Nie oddychaj' (Don't Breathe, 2016) - film


 






Grupa nastolatków włamuje się do domu niewidomego mężczyzny. Ze względu na okoliczności są przekonani, że dokonują przestępstwa doskonałego, które ujdzie im na sucho. Nic bardziej mylnego...









     Thrillery w wersji książkowej czasami lubię sobie przeczytać i niektóre na prawdę potrafią mnie zachwycić. W przypadku filmów mam generalnie mocno mieszane odczucia, gdyż bardzo rzadko który podoba mi się na tyle abym mogła go w ogóle polecić. Postanowiłam ostatnio obejrzeć z czystej ciekawości produkcję pt. "Nie oddychaj". Niestety nie przypadła ona mi zbytnio do gustu, choć miała swój potencjał.
     Rocky, Alex oraz Money - trójka przyjaciół, która żyje z włamywania się do cudzych domów i tego co tam 'zdobędą'. Prawdziwym sprawdzianem ich tak zwanych zdolności jest akcja na dom niewidomego mężczyzny. Wydaję się to być błahostką, która jest jednak dla nich prawdziwą lekcją... Mamy tutaj typowy schemat - powoli rozwijająca się akcja by z biegiem czasu coraz bardziej się rozkręcać i zaskakiwać widza. Jak dla mnie, w przypadku tego typu gatunku, zaczyna to być bardzo męczące i nużące. Niestety w tej historii nie znajdziemy aż tak mrożących krew w żyłach zdarzeń, które mogłyby wbić nas w fotel. Może i jest kilka zgrabnych ujęć, niewiele zaskakujących momentów, lecz przy całości nie robią one aż takiego wrażenia. Przez większość czasu podczas seansu ziewałam i miałam ochotę zakończyć oglądanie, lecz z każdą minutą miałam jednak nadzieję, że znajdzie się tu coś co mnie zainteresuje. Niestety nie... Fabuła była pociągnięta bardzo sztampowo, bez spektakularnie zaskakujących elementów, które mogłyby mnie do siebie przekonać. W przypadku tej historii nuda goni nudę i nie ma tu zbyt wiele interesujących wątków.
     Gra aktorska w moim odczuciu jest głównym atutem tego filmu, chociaż nie powiedziałabym, że jest ona na tyle wybitna abym rozpływała się nad genialnością aktorów wcielających się w swoje role. Jedynie odtwórca Ślepca, czyli Stephen Lang, jak dla mnie wypadł bez zarzutu i mogłabym obejrzeć kolejne tytuły z jego udziałem. Reszta miała swoje lepsze i gorsze momenty do których mogłabym się jednak przyczepić. Po seansie nie do końca jestem pewna jaką koncepcję mogli mieć twórcy wcielając dane osoby do poszczególnych ról.
     "Nie oddychaj" to film do którego nie będę powracać. Według mnie jest to kolejny schematyczny thriller, który nie jest dobrze zrealizowany, choć pomysł sam w sobie nie jest zły. Jak dla mnie jest tu kilka wątków, które można by wykorzystać i stworzyć z tego coś genialnego. Tutaj to się według mnie nie udało.
     Moja ocena: 3/10.

środa, 9 stycznia 2019

"Zgadnij kto" Chris McGeorge

Jedenastoletni Morgan Sheppard rozwiązuje zagadkę śmierci nauczyciela matematyki - mimo że wszystko wskazywało na samobójstwo Morgan odnajduje zabójcę.
Dwadzieścia pięć lat później…
…Morgan Sheppard budzi się w zamkniętym pokoju hotelowym przykuty kajdankami do łóżka. Oprócz niego jest tam pięcioro nieznajomych a w łazience leżą zwłoki. Któraś z tych osób jest mordercą, a Sheppard ma trzy godziny, by odkryć która.
Jeżeli mu się nie uda, wszyscy zginą.
Z każdą upływającą minutą atmosfera gęstnieje. Dochodzi do kłótni, wybuchów paniki, wzajemnych oskarżeń. Sheppard, walcząc ze swoimi ograniczeniami, uzależnieniami i niechęcią otaczających go osób, rozpaczliwie poszukuje rozwiązania zagadki. Będzie musiał cofnąć się do czasów dzieciństwa i zmierzyć się z duchami przeszłości.
Opis książki




Autor: Chris McGeorge
Tytuł oryginalny: Guess Who
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Jóźwiak Michał
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2018
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018
Liczba stron: 416



     Mam wrażenie, że wielki boom na escape roomy miał miejsce w latach 2017-2018. Szczerze powiedziawszy nie pociągała mnie ta forma rozrywki w życiu realnym, jednak z tym motywem po raz pierwszy spotkałam się w literaturze dopiero w powieści "Zgadnij kto" Chrisa McGeorga. Przyznam się, że w tym przypadku byłam akurat dość mocno zaintrygowana i z dużym zainteresowaniem zaczęłam czytać tę książkę. Jak wypadło? Niestety nie aż tak dobrze jak oczekiwałam.
     Sheppard to znany z telewizyjnego show "Detektyw z sąsiedztwa" prowadzący. Już jako nastolatek zyskał popularność, gdy rozwiązał zagadkę morderstwa swojego nauczyciela matematyki. Aktualnie główną jego siłą napędową do pracy są narkotyki i alkohol. Gdy budzi się przywiązany do łózka w pokoju hotelowym z obcymi sobie ludźmi zaczyna się gra. Musi rozwiązać kolejną zagadkę by uwolnić siebie oraz swoich towarzyszy niedoli... Miałam ochotę na powieść, która zmrozi krew w moich żyłach, w szczególności po tylu pozytywnych opiniach na jej temat. Dostałam całkiem niezłą historię, która jednak nie jest aż tak dobra jak się spodziewałam. Muszę przyznać, że początek rozkręca się dość leniwie, jednak im dalej tym akcja coraz bardziej przyśpiesza. Dopiero od około połowy książki nie byłam w stanie się od niej oderwać, a gdybym się nie zmusiła to już znacznie wcześniej bym przerwała lekturę... Zagadka, choć ciekawa, nie była pociągnięta w tak spektakularny sposób bym zapomniała o otaczającym mnie świecie podczas czytania. Jak dla mnie jest to dobra historia, dobrze poprowadzona, lecz bez wielkiego efektu "wow". Zabrakło mi tutaj zaskoczenia, przez które zapamiętam na długo ten tytuł.
     Bohaterowie całkiem dobrze wykreowani, choć odniosłam wrażenie, że to męska część jest znacznie bardziej charakterystyczna. To oni tworzyli tę historię a dziewczyny były jedynie tłem. W przypadku żeńskich bohaterek momentami nie byłam pewna o której właśnie czytam. Niestety w niektórych sytuacjach zlały mi się one w jedno i musiałam powrócić do listy postaci na samym początku, która okazała się całkiem przydatna w takich sytuacjach.
     Styl autora - jak na debiutancką powieść był według mnie dobry. Dobrze się czytało, choć musiał się chyba rozkręcić w początkowych rozdziałach, aby wreszcie stworzyć coś co przykuje czytelnika na dłużej. Jestem ciekawa jak poradzi sobie w kolejnej powieści spod jego pióra, o ile taka się ukaże. Wydanie papierowe jak większość pozycji ma klejone strony, za którymi nie przepadam a okładka wykonana niestety z dość 'słabego' papieru, który na rogach się potrafi rozdwoić jeszcze przed zaczęciem lektury. Co do całej reszty aspektów wydania nie mam już żadnych uwag.
     Powieść "Zgadnij kto" choć jest dobrą książką to niestety mnie rozczarowała. Spodziewałam się czegoś wybitnego w tym gatunku a dostałam po prostu raczej poprawną zagadkę z dość sporym niewykorzystanym potencjałem. Nie jestem pewna, czy kiedyś powrócę do tego tytułu, gdyż jest tyle innych wartych przeczytania.
     Moja ocena: 6/10.

sobota, 5 stycznia 2019

'Kluseczka' (Dumplin', 2018) - film

 








Teksańska nastolatka Willowdean Dickson bierze udział w konkursie organizowanym przez swoją mamę, która była kiedyś miss, żeby pokazać, co sądzi o standardach piękna.









     Film "Kluseczka" wzbudzał we mnie wiele refleksji właściwie zanim jeszcze go zobaczyłam. Obawiałam się w pewnym stopniu w jaki sposób będzie przedstawiony temat osób, które są grubsze niż przyjęty 'standard piękna'. Postanowiłam jednak zacząć tym tytułem filmowy nowy rok, by móc ewentualnie przedstawić trochę moich przemyśleń na ten temat. Będąc już po seansie mam jednak bardzo mieszane uczucia.
     Tytułowa Kluseczka to nastolatka, która na złość swojej matce chce wziąć udział w konkursie piękności. Ona - dziewczyna z dość sporą nadwagą, o ile już nie otyłością, a jej matka - przewodnicząca w owym konkursie, kilkukrotna zdobywczyni tytułu miss. Tyle chyba powinno wystarczyć tytułem wstępu, aby mieć pojęcie czego możemy się spodziewać. Przedstawione zostały tutaj relacje między rodzicem a dzieckiem, choć momentami odniosłam wrażenie, że zostały potraktowane one trochę po macoszemu. Według mnie jest to dość ważny aspekt, w szczególności, że ten film jest skierowany głównie do nastolatków. Przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie, ale mogę się mylić. Jednak pomimo ukazania kilku ważnych scen, trudów wychowania nie do końca jestem przekonana co do tego, że aż tak łatwo można naprawić relacje w rodzinie. Jak dla mnie jest to raczej dłuższy proces, aniżeli jeden wieczór na scenie. Ta sytuacja mogła zapoczątkować naprawę, ale nie od razu zapomnienie o tym co było złe. Kolejnym ważnym aspektem jest samoakceptacja i traktowanie osób grubszych przez otoczenie. Choć główna bohaterka przechodzi pewną transformację, to nie uważam aby była ona dobrym materiałem na postać pierwszoplanową. Bardziej pozytywna wydała mi się jej znajoma z dodatkowymi kilogramami, która również pod wpływem impulsu postanawia wziąć udział w konkursie. Byłaby ona lepszym przykładem, że warto być pozytywnym człowiekiem bez względu na wygląd, jednak bez propagowania niezdrowego trybu życia.
     Gra aktorska według mnie bardzo przeciętna. Jennifer Aniston, choć polubiłam ją w serialu "Przyjaciele", tak w każdej innej produkcji przeważnie niemiłosiernie mnie denerwuje. Nie przekonała mnie ona swoją grą w roli matki grubszej nastolatki z pewnymi problemami. Aktorka wcielająca się w Willowdean Dickson, tytułową Kluseczkę - Danielle Macdonald, choć idealnie pasowała do tej roli, to odniosłam wrażenie, że grała tutaj za karę, jakby pod przymusem ze strony innych. Nie wiem co na to się złożyło, lecz jej postać i jej gra nie do końca mnie przekonały. Co prawdę nie mogę jej zarzucić nic konkretnego, jednak przez większość seansu było w niej coś irytującego. Jedynie postacie drugo- i dalszoplanowe wypadły tutaj według mnie genialnie.
     "Kluseczka" to film, który porusza bardzo ważne tematy, jednak nie do końca przekonuje mnie samo jego wykonanie. Ogrom niewykorzystanego potencjału momentami aż bije po oczach. Wątpię, abym kiedyś wróciła akurat do tego tytułu, choć mam nadzieję, że trafię kiedyś na film, który znacznie lepiej ukazuje problemy bycia otyłym dzieckiem, nastolatkiem czy dorosłym.
     Moja ocena: 5/10.

czwartek, 3 stycznia 2019

"Bez serca" Marissa Meyer

Na długo przed tym, zanim została postrachem Krainy Czarów – niesławna Królowa Kier – była tylko dziewczyną pragnącą się zakochać.
Catherine jest być może jedną z najbardziej pożądanych dziewcząt w Krainie Czarów i ulubienicą jeszcze niezamężnego Króla Kier, ale interesuje ją zgoła co innego. Ma talent do pieczenia i wraz ze swoją przyjaciółką chce otworzyć piekarnię, by zaopatrywać Królestwo Kier w przepyszne placki i inne słodycze. Jednak jej matka uważa, że to niedopuszczalne dla młodej kobiety, która mogłaby zostać kolejną Królową.
Na królewskim balu, na którym wszyscy oczekują, że król oświadczy się Cath, dziewczyna poznaje Jesta, przystojnego i tajemniczego błazna. Po raz pierwszy czuje, że to prawdziwe zauroczenie. Ryzykując obrazę Króla i wściekłość swoich rodziców, Cath i Jest adorują się w tajemnicy.
Cath chce sama decydować o swoim losie i zakochać się na własnych warunkach. Ale w świecie przenikniętym przez magię, szaleństwo i potwory, los ma inne plany.
Opis książki



Autor: Marissa Meyer
Tytuł oryginalny: Heartless
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Kardel-Piątkowska Barbara
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: dziecięca, młodzieżowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2016
Rok pierwszego wydania polskiego: 2017
Liczba stron: 512



     Fani "Alicji w Krainie Czarów" mogą być zachwyceni powstaniem tej powieści. Ja podeszłam do tego tytułu ze znaczną rezerwą i przymrużeniem oka, gdyż historia o Alicji nie jest jedną z moich ulubionych. Byłam jednak ciekawa czyjejś koncepcji, dlaczego Królowa Kier jest taką zołzą jaką znamy z opowieści czy filmów.
     Catherine to nastolatka z marzeniami i pasją do cukiernictwa. Ma sprecyzowane życiowe cele, tylko niestety nie ma możliwości finansowych, żeby móc je zrealizować. Co więcej zakochuje się w jednym z mężczyzn dla którego jest zdolna wiele poświęcić, jednak to ktoś inny ubiega się o jej rękę, co przyprawia ją o nie mały zawrót głowy. Historia tego jak z rozmarzonej nastolatki staje się okrutną Królową jest intrygująca i zaskakująco wciągająca. Choć jest to powieść skierowana raczej do młodzieży, a ja będąc już bliżej trzydziestki niż wieku nastoletniego, i tak czuję się w pewien sposób nią oczarowana. Nie spodziewałam się zbyt wiele, jednak fabuła wciągnęła mnie na prawdę mocno i umiliła mi kilka godzin podczas dojazdów do pracy. Przyznam się, że nigdy nie zastanawiałam się jakie wydarzenia doprowadziły do tego, czemu Królowa Kier nie jest jedną z najmilszych osób. Po lekturze tej powieści można bardziej zwrócić na to uwagę i snuć ewentualne własne wariacje na ten temat. Ja jestem pozytywnie zaskoczona tą historią i nie spodziewałam się, że może mi się ona aż w takim stopniu spodobać.
     Bohaterowie - pomimo ich mnogości trudno ich ze sobą pomylić. Chyba, że to ogólna jako taka znajomość późniejszych losów postaci pomogła mi w lepszym ich rozróżnieniu i zapamiętaniu. Jednak według mnie osoby z którymi mamy tutaj styczność zostały bardzo dobrze wykreowane i wzbudzały podczas lektury wiele emocji. Nie ma tu miejsca na nijakość, przez którą można by się zanudzić i mieć ochotę rzucić książkę w kąt.
     Styl autorki bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Choć nie czytałam książki w oryginale i nie potrafię ocenić umiejętności tłumacza to pozostaje mi mieć nadzieję, że w obu przypadkach jest tak samo dobrze i nie było zbyt wielu "poprawek".  Wydanie papierowe całkiem dobrze wydane. Jedynym aspektem, który mi się nie podoba to klejone strony i w tym momencie dostępność. Niestety nie we wszystkich już księgarniach, internetowych czy to stacjonarnych, można dostać ten tytuł. Jednak wizualnie bardzo podoba mi się efekt jaki dostajemy. Zarówno okładka jak i środek są ze sobą spójne oraz mogą co niektórych czytelników przyciągnąć do siebie zachęcając do lektury.
     Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona pozycją "Bez serca" Marissy Meyer. Nie spodziewałam się tak dobrej historii, która wciągnie taką 'starą' babę jak ja. Choć ma ona swoje niedociągnięcia, uważam, że warto ją przeczytać bez względu na wiek jaki mamy w dowodzie. Ja przynajmniej nie żałuję poświęcenia swojego czasu na lekturę tego tytułu.
     Moja ocena: 7/10.

wtorek, 1 stycznia 2019

Plany czytelnicze na 2019 rok

Choć z zeszłorocznej listy książek przeczytałam w ciągu roku jedynie siedem tytułów z pięćdziesięciu dwóch to postanowiłam jednak ponownie stworzyć takie zestawienie. Tym razem trochę krótsze, lecz nie mniej treściwe. 

Oto tytuły które chciałabym przeczytać w 2019 roku:
  1. "365 dni cudowności. Księga wskazań pana Browne’a" R. J. Palacio 
  2. "Alienista" Caleb Carr
  3. "Blackout" Marc Elsberg
  4. "Cień góry" Gregory David Roberts
  5. "Dobra córka" Alexandra Burt
  6. "Emocjonalne SOS" Guy Winch
  7. "Fashion Victim" Corrie Jackson
  8. "Głos serca" Jodi Picoult
  9. "Historia pszczół" Maja Lunde
  10. "Idź, postaw wartownika" Nelle Harper Lee
  11. "Jeździec miedziany" Paullina Simons
  12. "Kształt wody" Guillermo del Toro, Daniel Kraus
  13. "Lolita" Vladimir Nabokov
  14. "Mistrz i Małgorzata" Michaił Bułhakow
  15. "Nikt nie idzie" Jakub Małecki
  16. "Obywatel Coke. Kapitalizm według Coca Coli" Bartow J. Elmore
  17. "Ósme życie (dla Brilki)" Nino Haratischwili
  18. "Promyczek" Kim Holden
  19. "Róża północy" Lucinda Riley
  20. "Szczygieł" Donna Tartt
  21. "Światło między oceanami" M. L. Stedman
  22. "Tancerze burzy" Jay Kristoff
  23. "Uprowadzona" Louise Monaghan, Yvonne Kinsella
  24. "Wichrowe Wzgórza" Emily Jane Brontë
  25. "Zostawiłeś mi tylko przeszłość" Adam Silvera
Tym razem zamknęłam się w zaledwie 25 tytułach, by pozostawić sobie większe pole do wyboru w przypadku innych powieści na jakie miałabym w danym momencie ochotę. Biorę pod uwagę również nowości, które mogą mnie w jakiś sposób zainteresować. Nie chcę już czuć aż takich wyrzutów sumienia, jeśli nie będę sięgać akurat po coś znajdującego się na tej liście. Część z nich pokrywa się z TBR'em z poprzedniego roku, jednak nie oznacza to, że nie mam nadal ochoty przeczytać pozostałych tytułów, które wtedy tam zamieściłam. Nadal wydają mi się one na tyle interesujące, że powinny mi się spodobać. Mam nadzieję, że w tym roku pójdzie mi znacznie lepiej, nie tylko pod względem czytelniczym :). Trzymam sama za siebie mocno kciuki aby 2019 był jeszcze bardziej zaczytany i abym trafiała tylko na te dobre tytuły. I tego samego również i Wam życzę. 

Pod względem prywatnym mam nadzieję, że ten rok będzie jeszcze lepszy niż poprzedni. Życzę tego każdemu! Według mnie wszyscy zasługujemy na szczęście. Choć zeszły rok przyniósł mi wiele życiowych lekcji chciałabym, żebym wreszcie na spokojnie mogła docenić to co dotychczas przeszłam i móc pozytywnie spojrzeć w przyszłość. O tym mam nadzieję, że kiedyś będę miała odwagę podzielić się z Wami na moim drugim blogu.
Related Posts with Thumbnails