Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 września 2022

'Dziewczyny z kalendarza' (Calendar Girls, 2003) - film

 
 
 
 
 
Poznaj nagą prawdę na temat brytyjskich gospodyń domowych i przekonaj się, do czego może doprowadzić działalność charytatywna!
Dystyngowane członkinie Women's Institute, lokalnego klubu dla kobiet w hrabstwie Yorkshire, starają się znaleźć skuteczny sposób na zbiórkę pieniędzy na cele dobroczynne. W końcu postanawiają wydać swój doroczny kalendarz w odrobinę mniej tradycyjnej wersji. Na zdjęciach, obok zwyczajowych wypieków i bukietów kwiatów, pojawiają się one same - kompletnie nagie!








     O filmie "Dziewczyny z kalendarza" nie słyszałam zbyt wielu opinii, czy to tych pozytywnych czy negatywnych. Jest to kolejny tytuł na który trafiłam dość przypadkowo przeglądając po prostu dostępną ofertę na jednym ze znanych serwisów streamingowych. Nie mniej jednak cieszę się, że zdecydowałam się obejrzeć ten film, gdyż spędziłam z nim naprawdę zaskakująco miły wieczór.
     Członkinie lokalnego klubu Women's Institute, by podreperować budżet i móc przeznaczyć większe środki na cele dobroczynne postanawiają wydać nie byle jaki kalendarz. Wśród przepięknych bukietów kwiatów czy smakowitych wypieków na każdym zdjęciu pojawią się również one - zupełnie nagie. To jaki rozgłos uzyskuje ich inicjatywa przerasta nawet je same. Przyznam, że nie spodziewałam się aż tak uroczej i zabawnej, a jednocześnie dającej wiele do myślenia, historii. W tej niepozornej fabule znajdziemy wiele przemyśleń jak i ogrom bijącego od niej ciepła oraz radości. Można czuć się piękną w każdym wieku, bez względu na wszystko! Już od pierwszych minut z zaangażowaniem śledziłam poczynania szalonych bohaterek, a na mojej twarzy niejednokrotnie pojawił się uśmiech. Cieszę się, że dałam temu tytułowi szansę, gdyż właśnie czegoś takiego, lekkiego i ciepłego, otulającego serducho, a zarazem niegłupiego, co pozostanie ze mną na długo, potrzebowałam.
     Gra aktorska jest według mnie na bardzo dobrym poziomie. Nie było tu zbyt wielu nienaturalnych momentów, przez które miałabym ochotę wyłączyć ten film. Wbrew pozorom całkiem dobrze mi się oglądało tak dojrzałe panie na ekranie. Mam wątpliwość, czy specjalnie będę wynajdywać kolejne produkcje z ich udziałem, lecz jeśli gdzieś się jeszcze pojawią to obejrzę ją z wielką chęcią.
     "Dziewczyny z kalendarza" to film, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i rozbawił. To ile ciepła w nim znalazłam było mi bardzo teraz potrzebne i nie żałuję, że poświęciłam na niego swój czas. Choć nie jest to szeroko promowana nowość, a film sprzed prawie dwudziestu lat, i tak gorąco zachęcam Was do obejrzenia tego tytułu. Polecam!
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 19 września 2022

'Za duży na bajki' (2022) - film

 
 
 
 
 
 
W życiu Waldka (Maciej Karaś), wypełnionym głównie grami komputerowymi, następuje prawdziwe trzęsienie ziemi. Na czas nieobecności mamy (Karolina Gruszka) zostaje pod opieką szalonej i nieprzewidywalnej ciotki (Dorota Kolak), która wprowadza, obcą mu jak dotąd, dyscyplinę i narzuca nowe obowiązki. Ale choć nietuzinkowa krewna funduje Waldkowi prawdziwy obóz przetrwania, chłopak otrzymuje od niej przy okazji najcenniejszą lekcję życia.






     Na polski film pt. "Za duży na bajki" trafiłam dość przypadkowo. Nie wiedząc na co dokładnie mam ochotę przeglądałam ofertę Netflixa i zobaczyłam ten tytuł. Mając wolny wieczór postanowiłam dać mu szansę, choć nie do końca wiedziałam czego dokładnie mogę się po nim spodziewać. Cieszę się, że się na niego zdecydowałam, gdyż bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i umilił mi czas!
     Waldek to zapalony gracz komputerowy, który osiąga w tej części swoich zainteresowań pewne sukcesy. Gdy pod nieobecność swojej matki, zmuszonej do pobytu w szpitalu, trafia pod opiekę nieco ekscentrycznej ciotki, życie chłopaka wywraca się do góry nogami. Historia na pierwszy rzut oka może wydać się niezbyt interesująca, lecz jej wykonanie i wszelkie niuanse nadające każdemu wydarzeniu smaczek, spowodowały, że wciągnęłam się w nią już od pierwszej minuty. Nie spodziewałam się, że tak prosta treść będzie w stanie poruszyć mnie na tyle, że wywoła we mnie wiele niezapomnianych uczuć i emocji. Jestem pewna, że pozostanie ona w mojej pamięci na długo. Znajdujemy tu jednocześnie śmieszną, jak i przeszywającą smutkiem historię rodzinną, która jest w stanie w nienachalny sposób poruszyć najczulsze struny w widzu. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona tym co tu dostałam.
     Gra aktorska jest w moim odczuciu przyzwoita. Zarówno ci starsi jak i młodsi aktorzy wypadli w swoich rolach naprawdę przekonująco, dzięki czemu byłam w stanie zżyć się z każdym bohaterem i uważnie śledzić ich losy. Przyznam, że nie mam zbyt dobrej opinii o współczesnych polskich filmach, lecz ta produkcja pokazuje, że jednak można dobrze i emocjonująco wczuć się w swoje postacie.
     "Za duży na bajki" to film, który pozytywnie mnie zaskoczył i nie spodziewałam się, że aż tak emocjonalnie na mnie wpłynie. Nie żałuję, że poświęciłam na niego swój wolny wieczór, gdyż spędziłam podczas seansu naprawdę dobrze te niecałe dwie godziny. Gorąco polecam!
     Moja ocena: 7/10.

sobota, 17 września 2022

"Zgiń, przepadnij" Olga Rudnicka

 
Od najmłodszych lat Tekli towarzyszy pech. Nie wiadomo, czy to klątwa, czy też fatalne zrządzenie losu, ale nieszczęście dopada też każdego, kto się z nią zetknie, a przynajmniej taka opinia krąży w niewielkiej miejscowości, w której młoda kobieta mieszka od urodzenia.
Sama Tekla walczy z fatum wszelkimi możliwymi sposobami. Regularnie odczynia uroki odsuwające złe wydarzenia, nosi przy sobie przedmioty przynoszące szczęście i woreczki z ziołami, które mają odpędzić złe moce, mimo to biedaczka wydaje się chodzącym prawem Murphy'ego.
Tuż przed trzydziestymi trzecimi urodzinami Tekla tego samego dnia traci pracę, narzeczonego i najlepszą przyjaciółkę. Przed załamaniem nerwowym ratuje ją dawno niewidziana kuzynka, Dominika, której smutna sytuacja tamtej jest na rękę. Dominika dostała wymarzoną pracę w Hiszpanii i potrzebuje kogoś zaufanego, kto zaopiekuje się mieszkaniem. Tekla z radością zostawia za sobą szczątki swego nieszczęsnego życia i wyjeżdża.
Dominika nie wierzy w żadnego pecha, dopóki samolot, którym miała polecieć, nie ulega nagłej awarii i lot zostaje przełożony. Wywołuje to kolejne reperkusje, a jedną z nich jest nieoczekiwanie znaleziony trup…
Opis książki
 
 
 
Autor: Olga Rudnicka
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2022
Liczba stron: 344
 
 
 
     Książki Olgi Rudnickiej mają to do siebie, że potrafią wywołać uśmiech na mojej twarzy nawet gdy mam okropny nastrój. Potrzebowałam nieco poprawić sobie humor, więc sięgnęłam po jej powieść pt. "Zgiń, przepadnij" z nadzieją, że będzie ona w stanie nieco oderwać moje myśli od szarej rzeczywistości. Całę szczęście się nie zawiodłam i znalazłam tu potężną dawkę dobrego humoru!
     Już od najmłodszych lat Tekli towarzyszy ogromny pech. Dziewczyna robi wszystko co w jej mocy by się przed nim ustrzec, lecz nie zawsze jej to wychodzi. Tuż przed swoimi trzydziestymi trzecimi urodzinami kobieta traci pracę, narzeczonego oraz najlepszą przyjaciółkę w swojej mieścinie. Na pomoc wyrusza jej dawno niewidziana kuzynka, lecz towarzyszący Tekli pech może im nieco pokrzyżować ich ambitne plany... Choć część wydarzeń wydaje się być zbyt absurdalna i nie można jej traktować poważnie, to jednak odpowiedni humor i umiejętne pociągnięcie tej historii spowodowało, że pokochałam ją już od pierwszych stron. Ciężko było mi się oderwać od lektury a uśmiech nie schodził z mojej twarzy w trakcie czytania. Rozwiązanie zagadki co prawda nie było aż tak spektakularne jak się spodziewałam, lecz nie umniejsza to całej pozycji, gdyż i tak bawiłam się świetnie. Jestem pewna, że w najbliższym czasie sięgnę po kolejną część z Teklą bo to co tu dostałam sprawia, że chcę więcej.
     Bohaterowie zostali według mnie bardzo dobrze wykreowani. Nie miałam w trakcie lektury poczucia, że którakolwiek z postaci została potraktowana po macoszemu. Byłam w stanie zżyć się, w większym lub mniejszym stopniu, z każdym tu występującym bohaterem i z zainteresowaniem śledzić jego losy. Na swój pokrętny sposób polubiłam ich wszystkich i cieszę się, że będę mogła do nich powrócić w kolejnej części. Już nie mogę się doczekać by dowiedzieć się jakie kolejne przygody ich czekają.
     Styl autorki jest według mnie bardzo lekki i przyjazny w odbiorze. W przyjemny i humorystyczny sposób Olga Rudnicka stworzyła historię, która potrafiła mnie rozbawić oraz oderwać od smutnej rzeczywistości. Jestem pewna, że nie jest to ostatnia powieść tej autorki z którą miałam okazję się zapoznać. E-book dostępny na Legimi został bardzo dobrze przygotowany i nie mogę mu nic zarzucić.
     "Zgiń, przepadnij" to naprawdę dobra powieść, dzięki której mogłam choć na chwilę odetchnąć od otaczającej mnie rzeczywistości i nieźle się bawić podczas lektury. Jeśli potrzebujecie czegoś lekkiego na poprawę humoru, to ta pozycja jest idealna. Gorąco polecam!
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 28 sierpnia 2022

'Ruby na ratunek' (Rescued by Ruby, 2022) - film

 
 
 
 
 
 
 
W tym opartym na prawdziwej historii filmie policjant stanowy Dan (Grant Gustin) bezskutecznie marzy o karierze w jednostce poszukiwawczo-ratunkowej K-9, a psiak ze schroniska o imieniu Ruby nie może znaleźć nowego domu. Gdy zrządzeniem losu drogi Dana i Ruby przetną się, powstanie między nimi silna więź, która pozwoli im stawić czoła najtrudniejszemu wyzwaniu w ich życiu.







     Uwielbiam psy, choć sama niestety nie mam odpowiednich warunków by posiadać własnego czworonoga. Gdy odkryłam na Netflixie film pt. "Ruby na ratunek" nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Miałam wobec tej produkcji ogromne oczekiwania i całe szczęście się nie zawiodłam!
     Dan marzy o dołączeniu do jednostki K-9, jednak wiele jego prób było bezskutecznych. Mając ostatnią szansę trafia na niesfornego psa imieniem Ruby, który pomimo wszystko może pomóc spełnić marzenia mężczyzny. Historia przedstawiona w tym filmie jest oparta na faktach, więc jej jako takiej nie zamierzam oceniać. Nie mniej jednak było wiele momentów podczas seansu gdy wzruszyłam się ogromnie, jak i pojawił się na mojej twarzy uśmiech. Według mnie jest to bardzo emocjonujący film, który potrafi w nienachalny sposób oddziaływać na widza. Idealnie sprawdzi się zarówno dla tych młodszych jak i nieco starszych odbiorców, dzięki czemu można go oglądać również samemu jak i w nieco większym gronie osób w różnym wieku. Ja jestem zachwycona tym co tu dostałam.
     Gra aktorska jest na całkiem przyzwoitym poziomie, choć było kilka momentów w których coś mi nie do końca zagrało. Niektóre sceny niestety według mnie wyglądały na nieco wymuszone i niezbyt naturalne, co czasem zakłócało mój odbiór historii. Wątpię abym specjalnie wyszukiwała inne filmy z udziałem występujących tu aktorów, lecz jeśli gdzieś się jeszcze pojawią to, mimo wszystko, nie będę miała odruchu by jak najszybciej zakończyć seans i uciekać z krzykiem ;).
     "Ruby na ratunek" to przyjemny film familijny wywołujący w widzu wiele emocji. Nie żałuję, że zdecydowałam się na jego obejrzenie, gdyż bardzo miło spędziłam z nim czas. Możliwe, że zadziałała tu moja ogromna miłość do psów, jednak z wielką chęcią, mając gorszy nastrój, będę powracać do tej historii. Gorąco polecam Wam tę produkcję!
     Moja ocena: 7/10.

sobota, 27 sierpnia 2022

"Na końcu ulicy" Diane Chamberlain

 
Rodzinny dramat, mroczna tajemnica i grzechy z przeszłości…
Kiedy mąż Kayli Carter ginie w wypadku na budowie ich wymarzonego domu, kobieta wie, że ze względu na ich czteroletnią córeczkę musi się trzymać. Budynek w Round Hill zawsze będzie jednak wywoływać tragiczne wspomnienia… Kiedy Kayla spotyka dziwną starszą kobietę, która mówi jej, by zrezygnowała z zamieszkania w tej okolicy, prawie się zgadza. Szybko okazuje się też, że samo miejsce skrywa sekrety sięgające dekad wstecz…
Czy Ellie Hockley, sąsiadka Kayli, naprawdę chce naprawić zło z przeszłości? Czy kluczem do zagadki jest dom na końcu ulicy? Odpowiedź na te pytania znajduje się w najnowszej powieści Diane Chamberlain - historii o szokujących uprzedzeniach, przemocy, zakazanej miłości, poszukiwaniu sprawiedliwości i dwóch związanych ze sobą węzłem tajemnicy rodzinach.
Opis książki




Autor: Diane Chamberlain
Tytuł oryginalny: The Last House on the Street
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Juszkiewicz Michał
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2022
Rok pierwszego wydania polskiego: 2022
Liczba stron: 464
 
 
 
     Z kilkoma powieściami Diane Chamberlain miałam już do czynienia i zrobiły one na mnie bardzo dobre wrażenie, w szczególności "Chcę Cię usłyszeć". Gdy zobaczyłam najnowszą książkę tej autorki pt. "Na końcu ulicy" dostępną na Legimi od razu zabrałam się za czytanie. Miałam wobec tej pozycji ogromne oczekiwania i cieszę się, że się nie zawiodłam, a jej lektura była ogromną przyjemnością!
     Każda rodzina ma swoje mroczne tajemnice i sekrety, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Pomimo, że mąż Kayli zginął na budowie ich wymarzonego domu i targających kobietą sprzecznych uczuć, postanawia wreszcie zamieszkać wraz z córką w nowym miejscu. Jednak wszystko wskazuje na to, że jest to nieodpowiednie dla nich miejsce i ktoś uparcie chce się ich stamtąd pozbyć... Z każdym kolejnym dniem na jaw zaczynają wychodzić nowe niepokojące fakty, które doprowadzają do nieprzewidywalnego zakończenia całej tej historii. Muszę przyznać, że czytałam tę powieść z zapartym tchem już od pierwszych stron i ciężko było mi się od niej oderwać. Pomimo dwóch osi czasowych nie miałam problemu z przeskakiwaniem między nimi, gdyż każda z nich wnosiła do całości bardzo wiele i w logiczny sposób wreszcie się zaczęły ze sobą zazębiać. Choć niektóre wątki i ich rozwój można było stosunkowo łatwo przewidzieć, tak znalazło się również kilka intrygujących smaczków, które potrafiły mnie jednak czymś pozytywnie zaskoczyć. Mroczne tajemnice oraz trzymająca w napięciu treść to coś co lubię i z przyjemnością się zaczytuje, a w mistrzowskim wykonaniu w jakim tu je odnajdujemy sprawia, że jest naprawdę dobrze. Historia na pewno zapadnie w mojej pamięci na nieco dłużej.
     Bohaterowie pomimo swojej mnogości zostali według mnie bardzo dobrze wykreowani. Każda postać miała swój niepowtarzalny charakter i choć nie ze wszystkimi się polubiłam, tak byłam w stanie się z nimi zżyć. Z zainteresowaniem śledziłam ich losy i pomimo, że nie ze wszystkimi podjętymi przez nich decyzjami się zgadzałam tak całość spinała się u nich w logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy.
     Styl autorki jest w moim odczuciu bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Naprawdę dobrze czytało mi się stworzoną przez nią historię, gdyż potrafiła w tak prosty sposób napisać zarazem pokręconą ale i trzymającą się logicznych ram treść. Jestem pewna, że będę sięgać po inne pozycje tej autorki. E-book dostępny na Legimi został bardzo dobrze przygotowany i idealnie współgrał z moim czytnikiem.
     "Na końcu ulicy" to naprawdę dobra powieść warta uwagi. Moim zdaniem jest o niej stanowczo za cicho, a ten tytuł, jak i sama pisarka, zasługują na większy rozgłos. Z czystym sercem polecam Wam tę pozycję, gdyż potrafi on zapewnić dobrze spędzony czas swoją niezapomnianą historią.
     Moja ocena: 7/10.

wtorek, 26 lipca 2022

"Zatańczmy w słońcu" Joanna Szarańska

 
Gdy odchodzi ktoś, kogo kochasz, zabiera kawałek Twojego serca.
Jezioro, letnia beztroska, romantyczne chwile na pomoście – tamten dzień sprzed sześciu lat miał zapisać się w pamięci Ady jako jeden z najpiękniejszych w życiu. Los chce jednak inaczej. Ada traci cząstkę swojego serca. I choć ma cudowną córeczkę i wspierającą rodzinę, nie wyobraża sobie, że mogłaby jeszcze kiedykolwiek się zakochać.
Tymczasem nadchodzi kolejne lato, a w życiu Ady pojawia się dwóch mężczyzn: Szymon – przystojny i intrygujący właściciel letniska, oraz Igor – przyjaciel z dzieciństwa, z którym łączy ją wiele wspomnień. Kobieta ma wątpliwości… Czy nie za wcześnie na nowy związek? A może powinna wyciągnąć rękę w stronę miłości i znów zatańczyć w słońcu?
Zatracisz się w lekturze tej książki i zapragniesz, by tak jak letnie wieczory, trwała jak najdłużej!
Opis książki
 
 
 
Autor: Joanna Szarańska
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: społeczna, obyczajowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2021
Liczba stron: 352
 
 
 
     Uwielbiam powieści Joanny Szarańskiej, jest ona jedną z moich ulubionych polskich pisarek, więc i obok pozycji "Zatańczmy w słońcu" nie mogłam przejść obojętnie. W szczególności, że po samym tytule spodziewałam się idealnej historii odpowiedniej na te gorące letnie miesiące. Całe szczęście się nie rozczarowałam i naprawdę dobrze spędziłam swój czas podczas lektury.
     Chciałabym od siebie w kilku słowach opisać zarys fabuły, jednak mam wrażenie, że przedstawiony powyżej opis tej książki jest idealny i w punkt oddaje historię z którą mamy tu do czynienia. Obawiam się, że ja nie jestem w stanie ubrać swoich przemyśleń w odpowiednie słowa by nawet skrótowo przedstawić tę genialną treść i mogłabym nie oddać w pełni tego klimatu powieści. Historia z pozoru jakich wiele - kobieta po przejściach, zmagająca się z ciężkimi wydarzeniami z przeszłości i dwóch różnych mężczyzn mogących dać jej szczęście w miłości i wprowadzić w jej życie nieco więcej radości. Jednak wszystkie dobrze znane nam schematy z "trójkątów miłosnych" zostały tu w tak nieoczywisty sposób ograne, że czytałam tę powieść z zapartym tchem, nie mogąc oderwać się od lektury. Wciągnęłam się w tę historię już od pierwszych stron i tak mnie ona pochłonęła, że odłożyłam ją dopiero gdy przeczytałam ostatnie zdanie. Fabuła w tej powieści jest naprawdę dobra i choć idealnie nadaje się ona na ten wakacyjny czas to wcale nie jest ona infantylna i do bólu spłycona, jak to czasem bywa w takiej literaturze. Wywołała ona we mnie wiele przeróżnych emocji, były momenty gdy na mojej twarzy gościł uśmiech, jak i czasem szkliły mi się oczy a łzy spływały po policzkach. Ta historia na pewno pozostanie ze mną na długo i będę do niej nie raz powracać myślami.
     Bohaterowie zostali według mnie bardzo dobrze skonstruowani. Każda postać miała swój charakter, całe szczęście nikt nie był płaski czy jednowymiarowy, co mogłoby pozostawić we mnie niesmak, i nic nie było w nich czarne albo białe. Niektórych pokochałam już od pierwszej sceny, z innymi miałam dość 'trudną' relację, lecz nikt nie pozostał mi na tyle obojętny by zapomnieć, że w ogóle się pojawił na kartach tej powieści. Z wielką chęcią przeczytałabym dalsze losy tych bohaterów i mam cichą nadzieję, że powstanie kiedyś kolejna pozycja z ich udziałem bo naprawdę się z nimi zżyłam i ich pomimo wszystko ogromnie polubiłam, co rzadko się zdarza przy aż takiej różnorodności.
     Styl autorki jest według mnie bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Pisarka potrafi w klimatyczny sposób napisać nawet najprostszą historię, która będzie w stanie skraść serce każdego czytelnika i za to ją uwielbiam. Jestem pewna, że nie jest to ostatnia jej książka po którą sięgnęłam z czystą przyjemnością. E-book dostępny na Legimi również został bardzo dobrze przygotowany, idealnie współgrał z moim czytnikiem, i nie ma w nim nic do czego mogłabym się zasadniczo przyczepić.
     "Zatańczmy w słońcu" to według mnie przepiękna i klimatyczna powieść, która zostanie w mojej pamięci na długo. Z wielką chęcią kiedyś do niej powrócę i mam nadzieję, że będę nią wtedy równie mocno oczarowana jak za pierwszym razem. Gorąco polecam Wam sięgnięcie po tę pozycję, gdyż historia jest naprawdę warta uwagi.
     Moja ocena: 7/10.

środa, 13 lipca 2022

"Sekret mojego męża" Liane Moriarty

 
Jak dobrze znasz swoich najbliższych? Jakie sekrety przed tobą skrywają?
„Dla mojej żony, Cecilii Fitzpatrick. Otworzyć wyłącznie w przypadku mojej śmierci”.
Ten dziwny list od męża Cecilia znalazła przypadkiem. Leżał gdzieś na strychu wetknięty w stertę dokumentów. Otwierać, nie otwierać? Po co John-Paul go napisał? Co w nim było? Cecilia, oddana żona i matka, zawsze starała się postępować słusznie. Czy ma prawo grzebać w przeszłości męża, skoro on żyje i ma się dobrze?
Ale tajemnic nie można skrywać w nieskończoność, a prawda – nawet ta najtrudniejsza – sama domaga się ujawnienia. Niewyjaśniona historia sprzed lat wstrząśnie życiem nie tylko Cecilii, lecz także dwóch innych kobiet i na zawsze zwiąże ze sobą ich losy.
Przeszłość nigdy nie umiera.
Kłamstwa, przemilczenia i sekrety potrafią zniszczyć nawet z pozoru idealne życie.
Jednak czy powinniśmy je za wszelką cenę odkrywać?
Uważaj na tę powieść. Zada ci niełatwe pytania. Jak dobrze znasz swoich najbliższych? Czy wiesz o nich wszystko? I czy wiesz wszystko o sobie samej?
Liane Moriarty po raz kolejny pokazuje, że jest mistrzynią prozy psychologicznej i prawdziwą znawczynią ludzkich słabości.
Opis książki
 
 
 
Autor: Liane Moriarty
Tytuł oryginalny: The Husband's Secret
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Kłosiewicz Anna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2013
Rok pierwszego wydania polskiego: 2014
Liczba stron: 496
 
 
 
     Powieść "Sekret mojego męża" Liane Moriarty to już moje trzecie spotkanie z twórczością tej autorki. Przyznam, że poprzeczka została postawiona naprawdę wysoko przez poprzednie jej tytuły, chociażby "Wielkie kłamstewka" o których mogę wypisywać same superlatywy, przez co miałam również wobec tej nowej książki ogromne oczekiwania. Całe szczęście i tym razem jestem oczarowana tym co tu dostałam i nie żałuję ani minuty, którą poświęciłam na tę książkę.
     Cecilia przypadkowo znajduje list od swojego męża, jednak widnieje na nim informacja by otworzyć go dopiero po śmierci ukochanego. Pomimo prośby aby nie nie czytała tej wiadomości targają nią wątpliwości - otworzyć czy nie, a nieznana treść, którą skrywa wciąż wzbudza zainteresowanie i przyciąga kobietę myślami. W pewnym momencie, z powodu coraz dziwniejszego zachowania swojego męża, Cecilia nie wytrzymuje i otwiera tajemniczą kopertę, a sekret, który ona skrywała wstrząsa całym dotychczasowym ich życiem. Tajemnica, która wychodzi na jaw może zniszczyć nie tylko ich rodzinę, lecz również podburzyć relacje między sąsiadami... Choć akcja rozwija się dość leniwie, a początek może wydać się nieco nużący, to jednak każdy drobny szczegół jest bardzo ważny dla całej historii, a zakończenie wręcz zapiera dech w piersiach. Pomimo wszystko ja wciągnęłam się już od pierwszych stron i z ogromnym zainteresowaniem śledziłam rozwijającą się sytuację. Powieść ma swój klimat, który przyciąga i nie pozwala oderwać się od lektury. Sięgając po tę pozycję lepiej mieć zarezerwowane wolne kilka godzin ciągiem, by zatopić się w tej książce i czerpać czystą przyjemność z jej czytania.
     Bohaterowie zostali według mnie bardzo dobrze wykreowani. Każda postać miała swoją historię, która potrafiła w nienachalny sposób zaangażować czytelnika. Byłam w stanie odczuwać wraz z nimi ich uczucia oraz emocje i jestem pewna, że jeszcze na długo po zakończeniu lektury będą one mi jeszcze towarzyszyć, a postacie mają szansę pozostać w pamięci na dłużej niż tylko moment czytania.
     Styl autorki uwielbiam, dzięki czemu pisarka ma szansę stać się jedną z moich ulubionych zagranicznych twórczyń. W zadziwiająco lekki i przyjemny sposób jest w stanie stworzyć, z pozoru dość leniwą, lecz ogromnie angażującą historię, która potrafi pochłonąć całkowicie czytelnika. Wydanie papierowe zostało przygotowane przyzwoicie, choć ma jedną, przynajmniej dla mnie, ogromną wadę - znienawidzone przeze mnie klejone strony. Jeśli nie macie z nimi problemu to będziecie zachwyceni :).
     "Sekret mojego męża" to powieść, która wywarła na mnie ogromne wrażenie i jestem pewna, że pozostanie ze mną na długo. Według mnie ta klimatyczna historia jest warta uwagi i nie żałuję, że pochłonęłam ją na raz. Ze swojej strony gorąco polecam Wam tę książkę!
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 11 lipca 2022

'Nasze magiczne Encanto' (Encanto, 2021) - film

 
 
 
 
 
 
„Nasze magiczne Encanto” opowiada historię niezwykłej rodziny Madrigal. Ich pełen magii dom znajduje się w tętniącym życiem mieście - w cudownym i urokliwym miejscu zwanym Encanto, ukrytym w górach Kolumbii. Magia Encanto sprawiła, że każde dziecko w rodzinie posiada wyjątkową moc uzdrawiania, z wyjątkiem Mirabel. Kiedy magia otaczająca Encanto jest w niebezpieczeństwie, Mirabel odkrywa, że to właśnie ona, jako jedyna zwyczajna osoba w tej wyjątkowej rodzinie, może być jej ostatnią nadzieją.






     Pomimo, że mam już skończone prawie trzydzieści dwa lata (w grudniu będzie ;)) to jednak nadal uwielbiam oglądać dobrze zrealizowane i emocjonujące animacje. "Nasze magiczne Encanto" to kolejna produkcja Disneya, którą miałam w planach, jednak z różnych względów niestety nie obejrzałam jej w kinie. Całe szczęście ostatnio mogłam ją wreszcie obejrzeć w zaciszu domowym pod kocykiem i herbatą w ręku, w dogodnych dla mnie warunkach. Jest to kolejny tytuł, który zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie i nie żałuję ani minuty, którą poświęciłam na ten seans.
     Rodzina Madrigal jest obdarzana niezwykłym darem. Każdy członek rodziny ma szczególną moc, która może przydać się społeczności w której żyją. Niestety Mirabel jako jedyna nie dostała w dzieciństwie swoich magicznych mocy, przez co czuje się mało wyjątkowa w tak niepowtarzalnej rodzinie. Jednak przecząc wszystkim znanym całej rodzinie przekonaniom wyłącznie ona może scalić całą familię w krytycznym momencie, by wreszcie każdy członek był w stanie szczęśliwie prowadzić swoje życie, zarówno osobno jak i wśród całej społeczności. Według mnie pod tą z pozoru błahą historią kryje się wiele emocji oraz nienachalnych mądrości (pomimo, że naprawdę nie lubię używać tego słowa przy animacjach to chyba idealnie trafia ono w to co chcę przekazać), które trafią zarówno do tych młodszych jak i starszych widzów. Ja podczas oglądania tej animacji bawiłam się świetnie, często parskałam śmiechem choć i niejednokrotnie zakręciła się łza w oczach. Przypuszczam, że ze względu na ten ładunek emocjonalny podczas pierwszego seansu historia pozostanie ze mną na długo. Z drugiej strony z wielką chęcią obejrzę tę produkcję, tym razem w towarzystwie, raz jeszcze, zarówno wśród tych znajomych bezdzietnych dorosłych, jak i tych posiadających swoje pociechy, dla samej rozrywki oraz by przekonać się czy moje przekonania dotyczące tego, że trafi ona do każdego, bez względu na wiek, są słuszne. Polski dubbing w tej animacji był dla mnie ok, nie drażnił i nie powodował chęci przełączenia się po kilku pierwszych minutach na napisy, tak jak to miało miejsce np. przy "Cruelli". Również sama realizacja według mnie jest bardzo dobra, choć podczas seansu nie doszukiwałam się bezceremonialnie błędów, tylko czerpałam radość z samego oglądania.
     "Nasze magiczne Encanto" jest naprawdę magiczną animacją, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Emocje towarzyszące mi podczas seansu na pewno pozostaną ze mną na długo i mam nadzieję, że każde kolejne obejrzenie tego tytułu będzie dla mnie równie angażujące oraz emocjonujące. Ze swojej strony gorąco polecam!
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 10 lipca 2022

"Gniewa" Katarzyna Berenika Miszczuk

 
Wszystkie kłopoty Jagi zaczynają się od… nudy. Spokojna praca i lekko monotonny żywot szeptuchy kończą się niespodziewanie, gdy kilka dni po Nocy Kupały zostają znalezione zwłoki kobiety. Ostatnią osobą, która widziała ją żywą, jest Jarogniewa. Mieszkańcy Bielin niemalże natychmiast zaczynają podejrzewać, że szeptucha ma z tym coś wspólnego. Samą Jagę także dręczą wątpliwości. Po wizycie jej klientka udała się na spotkanie z ukochanym. Nikt jednak nie zna jego tożsamości. Czy śmierć kobiety mogła mieć związek z magiczną miksturą szeptuchy? A może z tajemniczym kochankiem? Jarogniewa jest wściekła, że interes znowu podupada i że ktoś zabija jej klientów. Postanawia rozwikłać tę zagadkę, zanim policja na dobre zalezie jej za skórę.
Przy okazji wpadnie w spore kłopoty, pozna bliżej Swarożyca, a także niechcący stanie na ślubnym kobiercu.
Opis książki




Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Język oryginalny: polski
Kategoria: literatura piękna
Gatunek: literatura polska
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2022
Liczba stron: 444
 
 
 
     Uwielbiam serię 'Kwiat paproci' Katarzyny Bereniki Miszczuk i nie mogłam się doczekać najnowszej pozycji. Gdy tylko zobaczyłam, że "Gniewa" jest już dostępna z niecierpliwością czekałam na wolną chwilę by móc wreszcie zacząć zaczytywać się w tej powieści. Miałam wobec niej ogromne oczekiwania i całe szczęście się nie zawiodłam, gdyż naprawdę dobrze spędziłam z nią swój czas!
     Niespodziewana śmierć jednej z klientek szeptuchy wstrząsa całą społecznością Bielin. Niestety podejrzenia padają na Jagę, gdyż to ona jako ostatnia widziała denatkę żywą. Nie pozostając bezczynną postanawia ona na własną rękę wszcząć śledztwo, by oczyścić swoje dobre imię. Dodatkowo na horyzoncie pojawiają się problemy sercowe i inne życiowe komplikacje w które siłą woli zostaje wplątana. Choć na pierwszy rzut oka fabuła może wydawać się nieco przewidywalna i kompletnie nie porywająca to jednak nic bardziej mylnego! Historia ma w sobie ten magnetyczny klimat, który nie pozwoli nam odłożyć tej powieści zanim jej nie skończymy. Ja osobiście wciągnęłam się w tę historię już od pierwszych stron i czytałam ją do późnych godzin nocnych aby poznać zakończenie - nadal niczego nie żałuję. Według mnie jest tu ogromna dawka humoru, nieprzewidywalnych zwrotów akcji i tej 'sielskości' (choć nie wiem czy to w tym przypadku odpowiednie słowo), której tak bardzo mi ostatnio brakowało, a nieświadomie jej potrzebowałam. Z jednej strony żałuję, że już przeczytałam całą i nie mam na ten moment więcej, z drugiej zaś obawiam się, że przeciąganie na siłę mogłoby tej powieści zaszkodzić. Niemniej jednak, pomimo wszystko, mam nadzieję, że powstanie dalszy ciąg a autorka jak zwykle będzie w stanie umiejętnie to rozegrać i ponownie stworzy imponującą historię, dla której będzie warto zarwać noc bez wyrzutów sumienia.
     Bohaterowie według mnie zostali bardzo dobrze wykreowani. Z większością tu występujących miałam już styczność w poprzednich tomach tego cyklu i wiedziałam czego mogę się spodziewać, jednak i tak byli w stanie pozytywnie mnie zaskoczyć. Również nowe postacie miały swój charakterek, dzięki czemu mogłam ze wszystkimi przeżywać ich losy oraz odczuwać towarzyszące im emocje. Co prawda nie wszystkich pokochałam od pierwszego wejrzenia, co do niektórych zmienił się mój stosunek na gorsze lub lepsze, lecz na pewno wszyscy pozostaną w mojej pamięci na długo.
     Styl autorki jest jak dla mnie idealny i mam wrażenie, że nie ważne co by napisała z wielką chęcią będę to czytać, nawet jeśli byłby to podręcznik od znienawidzonej przeze mnie chemii czy języka niemieckiego. Sposób w jaki Pani Berenika Miszczuk stworzyła tę historię jest zarazem lekki i przyjemny w odbiorze, ale nie infantylny, co mogłoby mnie odpychać od lektury. Z wielką chęcią będę sięgać po kolejne powieści tej autorki, co mam nadzieję szybko nastąpi, i kto wie - może też zaryzykuję czytanie jej powieści skierowanych dla tych nieco młodszych ode mnie. Tym razem skusiłam się na e-booka dostępnego na Legimi, a nie jak zwykle na wersję audio, i nie mam mu nic do zarzucenia - został porządnie przygotowany oraz bardzo dobrze współgrał z nowym czytnikiem.
     "Gniewa" to już kolejna część cyklu, lecz nadal trzyma bardzo wysoki poziom i była w stanie zrobić chęć na jeszcze więcej, jednocześnie nie pozostawiając niedosytu. Mam nadzieję, że dostaniemy kolejną pozycję z tej serii na równie wysokim poziomie, której ja osobiście nie mogę się doczekać (mam nadzieję, że w ogóle powstanie!). Ze swojej strony gorąco polecam Wam ten tytuł jak i cały cykl.
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 26 czerwca 2022

'Cruella' (2021) - film

 
 
 
Film opowiada o buntowniczych początkach jednego z najbardziej znanych i modnych kinowych złoczyńców, legendarnej Cruelli de Mon. Akcja "Cruelli" rozgrywa się w Londynie w latach 70. w trakcie punkrockowej rewolucji, opowiada historię Estelli, bystrej i kreatywnej dziewczyny, zdeterminowanej, by zyskać sławę dzięki swoim projektom. Zaprzyjaźnia się z parą młodych złodziei i razem żyją na londyńskich ulicach. Pewnego dnia talent Estelli do mody przyciąga wzrok baronowej von Hellman, legendy mody, granej przez dwukrotną zdobywczynię Oscara Emmę Thompson ("Howards End", "Rozważna i romantyczna"). Ich relacja wprawia w ruch bieg wydarzeń, które sprawią, że Estella przejdzie na nikczemną stronę i stanie się żądną zemsty Cruellą.



     Film pt. "Cruella" to kolejna produkcja na którą miałam ogromną ochotę, jednak było mi nie po drodze aby wybrać się na nią do kina. Wreszcie dzięki platformie Disney + mogłam ją obejrzeć w zaciszu domowym mając wolny wieczór i nie żałuję, że poświęciłam na nią swój wolny czas.
     W tej produkcji mamy ukazane początki Cruelli, jednej z najbardziej znanych kobiecych złych postaci w historii kina. Estella, per Cruella, to bardzo kreatywna dziewczyna, która nie miała łatwego dzieciństwa, a rozgłos uzyskała dzięki swoim niebanalnym kreacjom. Gdy na swojej drodze spotyka baronową von Hellman ich relacja doprowadza do wielu skandalicznych wydarzeń. Przyznam, że historia którą tu dostajemy, z pozoru banalna przypowieść o biednej dziewczynie, którą pała chęć zemsty, zrobiła na mnie ogromne wrażenie i daleko jej do tej banalności. Wywołała we mnie wiele przeróżnych emocji, które trzymały mnie jeszcze na długo po zakończeniu seansu. Podczas oglądania zarówno pojawił się na mojej twarzy uśmiech jak i momentami zaszkliły oczy. Na pewno nie można odmówić tej produkcji angażujących widza wydarzeń, o których tak łatwo się nie zapomni. Muszę wspomnieć również o muzyce, która została według mnie idealnie dobrana do tego co tu dostajemy. Do tej pory słucham w słuchawkach niektórych piosenek. Pomimo tylu pozytywów była jedna rzecz, która strasznie mnie irytowała, a mianowicie polski dubbing, przez co musiałam zmienić w trakcie oglądania na polskie napisy. Nie zmienia to jednak faktu, że pozostałe aspekty tej produkcji były naprawdę dobre, wręcz momentami genialne i miło spędziłam czas podczas seansu.
     Gra aktorska jest tu według mnie na bardzo wysokim poziomie. Ciężko było mi oderwać wzrok od tych tak genialnie wykreowanych bohaterów, których można kochać albo nienawidzić, lecz na pewno nie pozostaną oni nam obojętni. Po pokazie swoich umiejętności w tym filmie mam ochotę zobaczyć wszystkich występujących tu aktorów w kolejnych produkcjach! Mam nadzieję, że się nie zawiodę, gdyż poprzeczka jest w moim odczuciu ustawiona naprawdę wysoko.
     "Cruella" to film na który długo czekałam i całe szczęście się nie zawiodłam. Naprawdę dobrze spędziłam swój czas podczas seansu i nie uważam aby był on zmarnowany. Przypuszczam, że będzie to kolejny tytuł do którego chciałabym w przyszłości powrócić, pomimo tego, że znam już zakończenie. Jeśli jeszcze nie widzieliście tego filmu to gorąco Wam go polecam!
     Moja ocena: 7/10.

sobota, 7 maja 2022

"Rebeka" Daphne du Maurier

 
Najsłynniejsza powieść angielskiej mistrzyni romansu psychologicznego, która doczekała się licznych adaptacji filmowych, teatralnych i telewizyjnych. Autorki, która zainspirowała Alfreda Hitchcocka i Stephena Kinga.
Uboga dziewczyna, pracując jako dama do towarzystwa bogatej Amerykanki, pani van Hopper, trafia do Monte Carlo, gdzie poznaje bogatego wdowca Maxima de Wintera. Po krótkiej znajomości poślubia go i zamieszkuje w jego angielskiej posiadłości Manderley.
Nowa pani de Winter doskonale pamięta swój przyjazd do położonej wśród nagich, białych buków samotnej posiadłości na wybrzeżu Kornwalii. Przybyła z mężem, którego prawie nie znała, i znalazła się w zimnych kamiennych murach, które wcale nie chciały jej gościć… Bo nigdy nie zapomniały swojej pierwszej właścicielki, Rebeki, choć ta od dawna nie żyje… A jednak jej pokoje pozostały nietknięte, jej stroje wciąż są gotowe do włożenia, a jej służąca – pani Danvers – cały czas jest wobec niej lojalna. Nawet w lustrach jakby dalej odbijała się jej postać…
I choć serce ściska strach, krew krzepnie w żyłach, a umysł nękają złe przeczucia, nowa pani de Winter postanawia odkryć, kim była jej doskonała poprzedniczka i jaki straszny los spotkał ją w posiadłości Manderley. Wplątana w kryminalną intrygę bohaterka, musi się zmierzyć z przerażającymi wydarzeniami i pokonać własny strach.
Powieść jest historią wielkiej nienawiści i wielkiej miłości, przedstawioną w pełnej grozy stylistyce romansu gotyckiego.
Książka ukazała się w roku 1938 i do dziś cieszy się niesłabnącym powodzeniem.
Opis książki
 
 
 
Autor: Daphne du Maurier
Tytuł oryginalny: Rebecca
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Romanowicz-Podoska Eleonora
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1938
Rok pierwszego wydania polskiego: 1939
Liczba stron: 448
 
 
 
     Po ostatnich niezbyt udanych wyborach książkowych zdecydowałam się wreszcie sięgnąć po bardzo zachwalaną powieść pt. "Rebeka" Daphne du Maurier. Miałam nadzieję, że faktycznie będzie to tak genialna historia, jak twierdzi wiele czytelników i będę w stanie zatopić się całą sobą w lekturze. Oczekiwania miałam wobec niej ogromne ale czy również i ja jestem nią zachwycona? Choć mam nieco uwag to lektura tej pozycji była naprawdę przyjemna.
     Do ubogiej dziewczyny pracującej jako dama do towarzystwa bogatej Amerykanki, pani van Hopper, uśmiecha się los. Podczas jednego z wyjazdów poznaje wdowca Maxima de Wintera z którym to po dość krótkim czasie znajomości bierze ślub. Jednak przed nową Panią de Winter stoją ogromne wyzwania - zarówno prowadzenie posiadłości takiej jak Manderley, jak i kładący się cieniem urok poprzedniej żony swojego wybranka, Rebeki. Fabuła rozkręca się dość leniwie, jednak w końcu nabiera tempa i ciężko oderwać się od lektury. Ogromnym atutem tej powieści jest na pewno jej niepowtarzalny klimat, który odgrywa olbrzymią rolę w odbiorze. Jednak mam wątpliwość co do zaklasyfikowania tej historii jako stricte kryminał / thriller, gdyż w moim odczuciu nie dostajemy tu zbyt dużej dawki tych gatunków, raczej są to ich namiastki. Niemniej jednak ta powieść ma w sobie coś, dzięki czemu miałam ochotę sięgać po nią i zatapiać się z przyjemnością w lekturze.
     Bohaterowie zostali według mnie naprawdę dobrze wykreowani. Każda postać miała swój charakter, dzięki czemu nie dość, że w trakcie lektury nikt mi się ze sobą nie mylił, to jeszcze pozostaną w mojej pamięci i będę do nich powracać myślami jeszcze długo po zakończeniu lektury. Jedną sprawą, która mnie nieco frustrowała, to to, że przez całą powieść nie zostało podane imię nowej Pani de Winter i nie jestem pewna w jakim celu został wykorzystany ten zabieg.
     Styl autorki jest w moim odczuciu całkiem lekki i przyjemny w odbiorze. Daphne du Maurier potrafiła stworzyć historię, która utrzymuje zainteresowanie czytelnika przez cały czas podczas lektury, a klimat tej powieści przyciąga swoim urokiem, przez co mam ochotę na więcej. Jestem pewna, że sięgnę po kolejne książki tej autorki i mam nadzieję, że będę nimi równie oczarowana jak tą pozycją.
     Mam niestety pewne wątpliwości co do wydania papierowego. Choć sama okładka wygląda przepięknie i jako okładkowa sroka jestem nią zachwycona, dodatkowo twarda oprawa i szyte strony, czyli coś co lubię, to jednak w środku znalazłam sporo błędów. Często zdarzał się brak kropki na końcu zdania, wykorzystana została nieodpowiednia forma zaimków czy też dziwne sformułowania zdań -  "(...), zobaczmy ognie sztuczne."*, gdzie naturalniej dla mnie by zabrzmiało 'zobaczmy sztuczne ognie'. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych pozycjach z 'serii butikowej' od tego wydawnictwa nie będzie już aż tak rażących kwiatków, gdyż już czekają na swoją kolej na mojej półce.
     "Rebeka" to powieść mająca swój niepowtarzalny urok, który sprawił mi radość i dał przyjemność z lektury. Nie żałuję, że ją wreszcie przeczytałam, gdyż naprawdę dobrze spędziłam swój czas podczas lektury, pomimo pewnych przeszkadzaczy. Niebawem zamierzam obejrzeć również ekranizację tej powieści i mam nadzieję, że będzie trzymać poziom.
     Moja ocena: 7/10.
 
* Daphne du Maurier, Rebeka, Wydawnictwo Albatros, Poznań 2021, Wydanie IV,  s.269.

wtorek, 19 kwietnia 2022

'Jak wytresować smoka 2' (How to Train Your Dragon 2, 2014) - film

 
 
 
 
 
 
 
 
 
Pięć lat po zjednoczeniu rasy smoków oraz ludzi Czkawka i Szczerbatek stają do obrony wyspy Berk przed niebezpiecznymi dzikimi bestiami, a także tajemniczym Smoczym Jeźdźcem.









     "Jak wytresować smoka" to jedna z lepszych animacji z jakimi miałam do czynienia, a powróciłam do niej niedawno po latach. Postanowiłam odświeżyć sobie również jej kontynuację, czyli "Jak wytresować smoka 2", wiedząc, że również ona będzie idealna na poprawę nastroju.
     Po pięciu latach od zjednoczenia się ludzi oraz smoków wyspa Berk znów jest w niebezpieczeństwie. Czkawka wraz z Szczerbatkiem stają do obrony swojej społeczności, jednak nie będzie to łatwa walka... Niespodziewane wydarzenia i odkrycia mogą znacząco wpłynąć na ich przyszłość. Moim zdaniem znajdziemy tu bardzo interesującą fabułę, a oglądanie tej animacji było dla mnie znów ogromną przyjemnością. Już od pierwszych scen wciągnęłam się w tę historię i nie mogłam się od niej oderwać. Wiele różnorodnych emocji i treści angażujących widza to coś, co jestem w stanie docenić. Choć nie jest dla mnie aż tak genialna jak pierwsza część, to i tak trzyma dobry poziom a oglądanie tej produkcji nadal sprawia radość, pomimo, że nie było to moje pierwsze z nią spotkanie. Mam wrażenie, że jest to również historia idealna zarówno dla młodszych jak i tych nieco starszych odbiorców i nie ma górnego limitu wieku dla którego ta historia była nieodpowiednia.
     "Jak wytresować smoka 2" to przyjemna animacja, którą naprawdę warto obejrzeć. Przypuszczam, że ja niejednokrotnie będę do niej powracać i znów czerpać radość z seansu. Ja nie żałuję ani minuty jaką poświęciłam na oglądanie zarówno tej części jak i poprzedniej. Jeśli jeszcze nigdy nie widzieliście tej animacji to gorąco polecam ją nadrobić!
     Moja ocena: 7/10.

piątek, 8 kwietnia 2022

"Wokół zbrodni" Mariola Kłodawska

 
 
Okrutni mordercy, którzy żyli tuż obok swoich ofiar.
Estibaliz Carranza po zamordowaniu i rozczłonkowaniu ciał partnerów, trzymała ich szczątki w piwnicy pod swoją lodziarnią.
Gertrude Baniszewski wciągnęła grupę dzieci w zbrodnię, w trakcie której torturowali i zamęczyli na śmierć 16-letnią Sylvię Likens.
Jenelle Potter nakłoniła najbliższych do zabicia młodych rodziców, tworząc fikcyjną postać Chrisa - agenta CIA.
Co się stało z Ann Gotlib, która zaginęła w wieku 12 lat z terenu centrum handlowego w Louisville w stanie Kentucky 1 czerwca 1983 r.?
Mariola Kłodawska, autorka kanału YT KARTOTEKA z właściwą sobie przenikliwością opisuje przerażające sprawy kryminalne, te rozwiązane i te, które czekają jeszcze na odkrycie.
Opis książki
 
 
 
 
 
Autor: Mariola Kłodawska
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura faktu
Forma: reportaż / zbiór reportaży
Rok pierwszego wydania: 2021
Liczba stron: 360
 
 
 
     O książce "Wokół zbrodni" Marioli Kłodawskiej słyszałam wiele pozytywnych opinii. Jednak przed sięgnięciem po tę pozycję miałam sporo obaw, gdyż nie do końca jestem przekonana do różnych tworów YouTuberów. Niemniej jednak sama treść wydawała mi się intrygująca i pomimo wszystko postanowiłam dać szansę. Całe szczęście tym razem się nie zawiodłam!
     W tej pozycji mamy opisane różne sprawy kryminalne, które ogromnie wstrząsnęły opinią publiczną. Niestety nie wszystkie z tych historii doczekały się swojego rozwiązania i znalezienia oraz ukarania sprawcy. Mi najbardziej utkwiła w pamięci historia maltretowanej Sylvii Likens i naprawdę trudno było mi ogarnąć ogrom tego co ją spotkało. Jak widać po przedstawionych tu historiach największe zło potrafi człowiekowi wyrządzić drugi człowiek i zmienić jego życie w piekło. Podczas lektury targało mną wiele emocji i przy żadnej sprawie nie byłam w stanie zrozumieć jak ktoś może w ten sposób działać, by wyrządzić komuś taką krzywdę. Ciężko mi napisać o tej treści coś więcej, jednak jestem pewna, że pozostanie ona w mojej pamięci na długo i tak łatwo o niej nie zapomnę.
     Styl autorki zaskakująco lekki w odbiorze i gdyby nie ciężka tematyka bardzo szybko połknęłabym tę pozycję. Niestety przy jednej ze spraw, tej dotyczącej Jenelle Potter, miałam wrażenie, że wtargnął pewien chaos i było nieco niepotrzebnego przeskakiwania z jednego opisu do drugiego, co nieco utrudniało mi ogarnięcie ciągu przyczynowo-skutkowego. Niemniej jeśli autorka wyda kolejną pozycję o podobnej tematyce, to z chęcią po nią sięgnę. E-book dostępny na Empik Go, który czytałam na swoim czytniku, został bardzo dobrze przygotowany i nie mogę mu nic zarzucić.
     "Wokół zbrodni" to pozycja o której będę myśleć jeszcze długo po zakończeniu lektury. Pomimo moich obaw nie żałuję, że zdecydowałam się na jej przeczytanie. Jeśli kogoś interesuje tego typu tematyka to gorąco polecam sięgnąć po ten tytuł. Ja z cichą nadzieją czekam na kolejną książkę Pani Marioli Kłodawskiej i mam nadzieję, że kiedyś wreszcie się jej doczekamy.
     Moja ocena: 7/10.

czwartek, 17 marca 2022

"Dzień Kobiet" Gabriela Gargaś

 
Trzy kobiety co roku 8. marca spotykają się w kawiarni u Róży, aby porozmawiać, o swojej kobiecości, błędach, które popełniły, radościach, które się im przydarzyły. Są od siebie tak różne, a jednak połączone ze sobą nie tylko więzami krwi, a także splotami zdarzeń.
Cecylia, seniorka rodu, mama i babcia, była tancerka, snuje opowieści, o czasach, kiedy tańczyła na deskach największych teatrów Europy.
Agnieszka rozwiodła się z mężem, kiedy Izabella, jej córka, była małą dziewczynką. Przytłoczona obowiązkami domowymi, postanowiła czerpać z życia garściami. Tylko to, o czym marzyła, wcale nie było takie piękne, jak jej się na początku wydawało. Do tej pory próbuje naprawić stosunki z córką. A kiedy na horyzoncie pojawia się jej były mąż, sama uwierzy, że stara miłość jednak nie rdzewieje.
Izabella, kobieta po trzydziestce, na pozór szczęśliwa, ale tak naprawdę pogubiona i samotna. Kiedy na jej drodze, pojawia się przystojny lekarz, jej świat wywraca się do góry nogami. Ale czy sekret, który skrywa kobieta, nie będzie rzutował na przyszłość rodzącej się miłości?
Czy błędy przeszłości ulegają przedawnieniu? Czy kobiecość jest taka, jak próbują nam wmówić? Czy warto rzucić wszystko i podążać za swoim szczęściem? A może warto zacząć wszystko od nowa?
Opis książki
 
 
 
Autor: Gabriela Gargaś
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: społeczna, obyczajowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2020
Liczba stron: 320
 
 
 
     Książka Gabrieli Gargaś pt. "Dzień kobiet" zainteresowała mnie swoim opisem i choć nie słyszałam wcześniej o niej zbyt wiele opinii, czy tych pozytywnych czy negatywnych, to jednak postanowiłam dać jej szansę. Cieszę się, że ją przeczytałam, gdyż w moim odczuciu jest to naprawdę dobra powieść warta uwagi, a o której jest stanowczo zbyt cicho!
     Trzy kobiety z trzech pokoleń spotykają się 8 marca, by rozmawiać. O swoim życiu, o radościach i smutkach jakie je spotkały, o kobiecości. Każda z nich ma swoją historię, swoje problemy, które mogą poruszyć czytelnika do łez. Czasem codzienność może być zbyt przytłaczająca, jednak to z jaką siłą się wzajemnie potrafią wspierać to coś na co należy zwrócić uwagę. Pomimo, że nie zawsze relacje między nimi były poprawne i przejrzyste to jednak oczyszczający dialog może wiele zdziałać. Choć tematykę tej powieści można uznać za dość szeroką, zostało poruszonych wiele trudnych jak i radosnych tematów, nie miałam wrażenia aby wszystkiego było za dużo. Tę powieść czytało mi się naprawdę szybko i już od pierwszych stron całkowicie się wciągnęłam w treść. Bardzo rzadko mi się to zdarza ale tę historię "łyknęłam" na jeden raz i pomimo, że uporałam się z nią tak szybko to na pewno pozostanie na długo w mojej pamięci. Zmusza ona do refleksji na własnym życiem i priorytetami jakimi się w nim kierujemy. Jest to jedna z tych pozycji do której będę wielokrotnie powracać myślami.
     Bohaterowie w moim odczuciu zostali bardzo dobrze wykreowani. Zarówno żeńskie jak i męskie postacie miały swój niepowtarzalny charakter, dzięki czemu ani przez moment nie miałam problemu z rozróżnieniem postaci. Również z wieloma z nich byłam w stanie zżyć się na tych trzystu dwudziestu stronach i choć nie jest to zbyt wiele to jednak żal było mi się z nimi rozstawać. Z chęcią przeczytałabym kolejną historię z tymi postaciami by móc ponownie przeżywać wraz z nimi ich smutki oraz radości, które pozostaną ze mną na długo po zakończeniu lektury.
     Styl autorki jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Pomimo, że w książce "Kochaj mnie czule", którą wysłuchałam w 2020 roku nie zrobił na mnie wrażenia, tak tutaj jestem w stanie bardziej go docenić. Może w przypadku tej autorki lepiej skupić się na wersji papierowej aniżeli audiobooku, albo po prostu ma coraz lepszy styl. Wydanie papierowe, które miałam w swoich rękach całkiem przyzwoicie przygotowane, a jedyne co mnie wobec niego zniechęcało to znienawidzone przeze mnie klejone strony. Innych błędów czy uniedogodnień osobiście nie zauważyłam.
     "Dzień kobiet" to powieść, która wywołała we mnie wiele emocji a jej treść pozostanie w mojej pamięci na długo. Nie żałuję, że zakupiłam tą pozycję pod wpływem impulsu, gdyż naprawdę dobrze spędziłam swój czas podczas lektury. Moim zdaniem może to być idealna lektura nie tylko dla kobiet - według mnie również mężczyźni będą w stanie znaleźć tu coś dla siebie. Gorąco polecam!
     Moja ocena: 7/10.
Related Posts with Thumbnails