Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reż. Darren Aronofsky. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reż. Darren Aronofsky. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 maja 2016

'Źródło' (The Fountain, 2006) - film




Film opowiada trzy historie. Pierwsza dzieje się w XVI wieku. Hiszpański konkwistador Tomas Creo z polecenia królowej, na punkcie której szaleje, poszukuje legendarnego Drzewa Życia. Druga dzieje się współcześnie. Tomas Creo, naukowiec, maniakalnie poszukuje lekarstwa dla swojej chorej na raka żony. Trzecia to już wiek XXVI. Astronauta Tom próbuje pojąć tajemnicę życia i odpowiedzieć na pytania postawione przez jego poprzednie wcielenia: Co byłoby, gdybym mógł żyć wiecznie i kochać wiecznie tę samą kobietę?









     Obejrzałam już dwa filmy tego reżysera, a mianowicie "Czarny łabędź" oraz "Requiem dla snu". Oba zrobiły na mnie ogromne wrażenie, a jako, że na moim dysku również i ten oczekiwał na swoją kolej zabrałam się wreszcie za oglądanie z nadzieją na dobre kino.
     Film jest niebanalny, zmuszający widza do myślenia w trakcie seansu. Przedstawione są trzy z pozoru różne historie przedstawione z teoretycznie różnej perspektywy, lecz łączy je jedno - chęć pomocy ukochanej. Moim zdaniem treść która została przedstawiona jest niejednoznaczna, każdy może ją zrozumieć na swój sposób. Moim zdaniem ciężko zdefiniować jednoznacznie co reżyser chciał przekazać w tym filmie. Każdy wyciągnie z niego swoje własne wnioski, przemyślenia. Jedyną sceną, która wzbudziła we mnie śmiech, była prawie na samym końcu gdy główny aktor "pokrył się" trawą.
     Gra aktorska - nic złego nie mogę napisać w tym przypadku. Aktorzy spisali się wspaniale w swoich rolach, w które się wcielali. Żadna postać nie była niepotrzebna, nikt nie zagrał drętwo. Ciężko mi jest kogokolwiek wymienić z zasług w tym filmie, dla mnie każdy aktor tutaj spisał się na prawdę nieźle. Muzyka i scenografia dobrane bardzo dobrze do całego obrazu.
     Dla mnie film jest wart obejrzenia, choć nie jest aż tak dobry na tle tych, które już widziałam. Przynajmniej w przypadku tego reżysera. Zapewne znajdą się zwolennicy tej produkcji, którzy będą wychwalać ten film pod każdym względem, jak i tzw. 'hejterzy' lecz moim zdaniem trzeba samemu obejrzeć aby wyrobić sobie opinię na temat tego filmu.
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 17 kwietnia 2016

'Requiem dla snu' (Requiem for a Dream, 2000) - film



Wstrząsająca opowieść o czwórce bohaterów z Brooklynu, którzy w pogoni za realizacją swoich marzeń odbywają podróż w głąb piekła uzależnień. Ucieczka od rzeczywistości kończy się dla rozprowadzającego narkotyki Harry'ego, jego uzależnionej od pigułek na odchudzanie matki, Sary, pogrążonej w nałogu dziewczyny, Marion, i najlepszego przyjaciela, tragedią. Każdy z nich, nie mogąc sobie poradzić z chaosem otaczającego ich współczesnego świata, popada w uzależnienie od narkotyków, słodyczy, czy telewizji. "Requiem dla snu" to hipnotyczna opowieść o tęsknocie za miłością, życiu w iluzji, kłamstwie i zjawisku uzależnienia.








     Film "Requiem dla snu" jest bardzo znany wśród miłośników kina. Można znaleźć wiele pochlebnych recenzji, natomiast osób rozczarowanych tym filmem jest niewiele. Przynajmniej mi nie udało się dotrzeć do zbyt dużej liczby osób, które byłyby nim zawiedzione.
     Nie wiem czy jest sens pisania o tym filmie czegokolwiek więcej, gdyż zostało napisane i powiedziane o nim wiele. Jest to jeden z nielicznych filmów, który spodobał się większemu gronu, w tym również mi. Często nie potrafię docenić tego czym zachwyca się wiele osób. W tym przypadku produkcja ukazuje jak łatwo można popaść w uzależnienie bez względu na wiek. Przedstawione jest wiele emocji, które mogą oddziaływać na widza. Całe szczęście sens filmu nie jest przedstawiony w ckliwy sposób, który może zrazić lecz w 'dojrzały' sposób, który nie robi z każdego debila.
     Gra aktorska - ogólnie wszyscy aktorzy wypadli na plus. Najbardziej spodobała mi się postać Sary Goldfarb, w którą wcieliła się Ellen Burstyn. Miała ona dość trudną rolę w którą wcieliła się idealnie. Jared Leto tak zachwalany w tym filmie mógł dać z siebie więcej, choć wypadł również bardzo dobrze.
     Jestem pozytywnie zaskoczona tym filmem. Może nie zgarnia on miejsca w top 3 moich ulubionych filmów lecz na pewno jest wart obejrzenia i zastanowienia się nad konsekwencjami uzależnienia od narkotyków. Moim zdaniem jest to dużo lepszy film do uświadomienia młodzieży odnośnie konsekwencji jakie niosą ze sobą używki niż to co czym "karmią" nas w szkole.
     Moja ocena: 8/10.

czwartek, 10 marca 2011

'Czarny łabędź' (Black Swan, 2010) - film

Nina (Natalie Portman) jest baleriną w jednym z najlepszych zepołów baletowych w Nowym Jorku. Panuje tam zimne wyrachowanie. Baletnice zrobią wszystko, by zepchnąć w dół dziewczynę, która tylko stanie o stopień wyżej niż one. Zbliża się kres kariery Beth i rozpoczyna się polowanie na jej miejsce w "Jeziorze Łabędzim". Główną rolą jest postać Odett, królowej łabędzi. Rola ta jest trudna, bo balerina będzie musiała grać zarówno słodkiego "Białego Łabędzia", jak i mrocznego "Czarnego Łabędzia".
Oczywiście Nina pretenduje do roli tego pierwszego, ale czy będzie umiała pokazać pazurki i zostać "Czarnym Łabędziem"? Czas płynie, a Nina desperacko próbuje odnaleźć swoją ciemną stronę. Wtedy zauważa w zespole dziewczynę wyglądającą jak ona. Za każdym razem, kiedy próbuje do niej podejść, dziewczyna odwraca się. W końcu spotyka ją po próbie. Ma na imię Lilly (Mila Kunis) i wygląda jak Nina. Nie jest jednak jej wierną kopią. 

Rzadko kiedy podoba mi się tyle obejrzanych filmów pod rząd (to już chyba trzeci). Ciekawa fabuła, nie powiela wielu typowych schematów i nie kończy się mega "słitaśnym" (blee...) happy endem. I to już jest wystarczające, żeby ocenić pozytywnie ten film. Sam film zrobiony pięknie, fajnie pokazany świat baletnic od środka, ich emocje, próby dążenia do celu i granice które są w stanie pokonać. Sam balet był tylko tłem do ukazania czegoś ważniejszego. Film na pewno nie należy do tych, które się obejrzy i na następny dzień zapomina fabułę. O nie. Muzyka świetnie dobrana, obsada aktorska również. Ja od siebie mogę pisać jedynie same ochy i achy dotyczące tego filmu.
Moja ocena: 10/10. Film pewnie mało się będzie podobał osobom, które nie oczekują górnolotnych filmów, a jedynie prymitywnie przekazane komedie... Cieszę się, że film dostał dużo nominacji do Oskarów :). Sądzę, że zasłużył też na więcej statuetek, chociaż jeszcze reszty tegorocznych filmów nominowanych do Oscara nie widziałam ale zamierzam nadrobić :)!

PS. Odnośnie do mojego określenia o prymitywnie przekazanych komediach. bo chciałabym, żebym nie została źle zrozumiana. Nie chce nikogo obrażać, raczej było to o osobach które oceniłyby film na "0" bo nie zrozumiały, lubiące produkcje typu Hannah Montana itp., przy których nie trzeba zbytnio myśleć. Penny Lane mam nadzieję, że wyprostowałam trochę mój tok myślenia i nie wzięłaś tego do siebie i nie pogniewałaś się na mnie :).
Related Posts with Thumbnails