środa, 7 września 2016

"Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes




Jest wiele rzeczy, które wie Lou Clark. Wie, ile kroków dzieli przystanek autobusowy od jej domu. Wie, że lubi pracować w kawiarni Bułka z Masłem i że chyba nie kocha swojego chłopaka Patricka. Lou nie wie jednak, że za chwilę straci pracę, ani tego, że przy zdrowych zmysłach trzyma ją wyłącznie wiedza o tym, co się wydarzy.
Will Traynor wie, że wypadek motocyklowy odebrał mu chęć do życia. Wszystko wydaje mu się teraz błahe i pozbawione kolorów. Wie też, w jaki sposób to przerwać. Nie ma jednak pojęcia, że znajomość z Lou wywróci jego świat do góry nogami i odmieni ich oboje raz na zawsze. 

Opis książki








Autor: Jojo Moyes
Tytuł oryginalny: Me Before You
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Cieśla-Szymańska Dominika
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2012
Rok pierwszego wydania polskiego: 2013
Liczba stron: 384



     O książce "Zanim się pojawiłeś" zrobiło się ostatnimi czasy dość głośno za sprawą ekranizacji, która miała niedawno premierę. Swój egzemplarz zakupiłam już jakiś czas temu, gdy jeszcze można było go dostać w 'oryginalnej' wersji a nie z okładką filmową. Zabierałam się za tę pozycję dość długo, gdyż chciałam przeczekać cały ten 'boom' na tą historię - niestety nie wytrzymałam i po nią sięgnęłam. Musiałam na własnej skórze przekonać się co to jest za książka, którą tak wielu kocha a niektórych od niej odrzuca.
     W tej historii nie znajdziemy standardowego romansidła co było przez niektórych czytelników głównym zarzutem. Fabuła tej powieści kręci się głównie pomiędzy rozgadaną i uśmiechniętą Lou, która z dnia na dzień straciła pracę w barze, a Willem który został sparaliżowany w skutek wypadku. Poznają się gdy dziewczyna zaczyna pracować u tegoż mężczyzny. Może z pozoru rzeczywiście wydawać się błahą historyjką, lecz gdy wciągniemy się w losy bohaterów nie można oderwać się od lektury. Ta powieść jest idealnym przykładem aby nie oceniać książki po pozorach czy okładce. Poruszone zostały dość trudne tematy, które można uznać za zachętę do dyskusji. W końcu na co sami byśmy się zdecydowali na miejscu sparaliżowanego Willa? Będąc na miejscu najbliższej rodziny, czy potrafilibyśmy zaakceptować taką decyzję ukochanej osoby, wspierać ją czy też, tak jak jego rodzice, próbować wszelkich sposobów aby ją zmienić? Dopiero w takich sytuacjach jesteśmy w stanie określić ile możemy zaakceptować oraz znieść dla drugiego człowieka, poznać własne granice
     Bohaterowie moim zdaniem zostali bardzo dobrze wykreowani. Każda postać miała swój charakter - można było ich kochać albo nienawidzić ale wzbudzali we mnie, jako czytelnicze, jakieś uczucia. Relacje pomiędzy osobami w tej historii były zawiłe i czasem niejednoznaczne. Trzeba wykazać się dużą dawką cierpliwości aby wytrzymać tak długo z "Panem Maratończykiem" czy znosić humory złośliwego faceta na wózku. Jednak warto wytrwać do końca, gdyż zakończenie może nas bardzo zadziwić.
     Styl autorki bardzo lekki i przyjemny. Odniosłam nawet wrażenie jakby pozycja została napisana trochę lepiej aniżeli "Srebrna zatoka", z którą miałam styczność w pierwszej połowie tego roku. Widać pewne podobieństwa lecz kunszt jakby stał się trochę udoskonalony, jeszcze lepszy w odbiorze. Nie wiem jak jeszcze inne powieści autorki ale w porównaniu tych dwóch widzę pozytywny postęp.
     Wydanie z którym miałam styczność było dla mnie wręcz idealne - twarda oprawa, szyte strony, czcionka i odpowiedni papier. Dodając jeszcze bardzo okazyjną cenę w jakiej udało mi się upolować mój egzemplarz - zrobiłam chyba najlepszy interes życia :). Błędów stylistycznych czy gramatycznych nie zauważyłam. Nie było rażących braków kropek na końcu akapitów lub innych podobnych co wyłapałoby moje przyślepe oko.
     Po lekturze tej pozycji dołączam do grona osób, którym spodobała się ta pozycja. Może nie jest to wielka miłość ale na pewno chociaż zauroczenie. Urzekła mnie historia, która całe szczęście nie była tanim romansidłem tylko czymś więcej. Pomimo moich obaw, że nie docenię tego co pokochało wielu uważam, że czas poświęcony na lekturę tej pozycji nie był czasem straconym.
     Moja ocena: 9/10.

sobota, 3 września 2016

'Gdybym tylko tu był' (Wish I Was Here, 2014) - film






Obraz w reżyserii Zacha Braffa opowiadający historię Aidana Blooma, który w wieku 35 lat ciągle szuka swojej tożsamości. Próbuje być dobrym ojcem i mężem. Dorywcza praca aktora niestety nie pozwala na opłacenie rachunków na prywatne szkoły dla dzieci i postanawia uczyć je w domu. Aidan stara się przywrócić dobre relacje ze swoim ojcem. 










     Film obejrzałam bez większych oczekiwań co do niego. Sama nie wiedziałam na co mam dokładnie ochotę. Przeglądając swoje zbiory filmowe padło na tę produkcję. Pomimo moich mało sprecyzowanych chciejstw ten stworek nie trafił w moje gusta.
     Jestem podejrzliwa w przypadku produkcji w których odtwórca głównej roli, reżyser oraz scenarzysta to jedna i ta sama osoba. Niestety tutaj sytuacja potwierdziła, że nie jest to zbyt dobry pomysł. Fabuła tej produkcji jest trudna do określenia, nijaka, całkowicie pozbawiona sensu. Po seansie zastanawiałam się o czym właściwie była ta historia, oprócz napaćkanych momentów z cytatami tak "głębokimi", że nawet Paulo Coelho by nimi nie pogardził. Nie oczekiwałam wiele a dostałam jeszcze mniej... Pod tym względem jestem bardzo zawiedziona. Czy na prawdę biorąc się za kręcenie tak trudno stworzyć coś co jakkolwiek będzie ciekawe i czymś zainteresuje odbiorcę?
     Gra aktorska - tutaj chyba można wyszczególnić jeden z nielicznych plusów tej produkcji. Nie było w tym aspekcie takiej tragedii jak w przypadku fabuły. Kate Hudson o dziwo dała sobie tutaj całkiem nieźle radę. Natomiast w przypadku Braff'a - jest on specyficznym aktorem, którego się uwielbia albo nienawidzi. Osobiście po serialu "Hoży doktorzy" mam go już trochę dość...
     Film ogromnie mnie rozczarował. Pomimo małych oczekiwań nie przykuł mojej uwagi na tyle abym z zainteresowaniem śledziła losy bohaterów. Na pewno nie jest to film na którym widz z ciekawością skupi całą swoją uwagę. Szczerze nie polecam tej produkcji, gdyż obecnie można znaleźć o wiele ciekawsze.
     Moja ocena: 3/10.

czwartek, 1 września 2016

"Idealna" Magda Stachula




Anita prawie nie wychodzi z domu. Podgląda ludzi przez kamery miejskiego monitoringu. To jej okno na świat, które pozwala kontrolować wszystko i wszystkich. I zapomnieć o sypiącym się małżeństwie oraz dziecku, które bardzo chciałaby mieć.
Pewnego dnia znajduje w szafie sukienkę, której nie kupiła. Później szminkę, która jej nie pasuje. Potem wydarza się coś jeszcze…
Ktoś wie o niej wszystko. I powoli realizuje swój plan.
Thriller psychologiczny, którego nie będziesz mógł odłożyć. Takiej autorki jeszcze w Polsce nie było. 

Opis książki








Autor: Magda Stachula
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2016
Liczba stron: 384



     Książka Magdy Stachuly to kolejny thriller psychologiczny za który zabrałam się w ostatnim czasie. Pozycja "Gdzie jest Mia?" bardzo wysoko postawiła poprzeczkę w tym gatunku i wiedziałam, że ciężko będzie jej dorównać. Miałam pewne obawy czy się nie zawiodę "Idealną", choć miałam ochotę zapoznać się z twórczością polskiej pisarki.
     Fabuła książki przedstawiona jest z punktu widzenia czterech osób - Anity, Adama, Marty oraz Eryka. Rzadko kiedy taki zabieg się udaje jednak w tym przypadku wyszło bardzo dobrze.. Cztery punkty widzenia, cztery osoby których losy splatają się czasem w najmniej oczekiwanym momencie. Przyznaje się, że przez pierwsze 20-30% pozycji nie mogłam się w nią wciągnąć lecz później akcja nabrała wreszcie tempa i nie byłam w stanie oderwać się od lektury. Historia Anity, która wraz z mężem od długiego czasu stara się o dziecko może wydać się oklepana. Może jako osoba, która nie planuje mieć dzieci nie potrafię zrozumieć rozterek głównej bohaterki. Nie zmienia to faktu, że fabuła została pociągnięta w intrygujący sposób i nawet taki laik w tym temacie jak ja powinien być zadowolony. Całe szczęście nie było nachalnych 'złotych myśli', że tylko osoby chcące mieć dzieci czy już je mające są lepsi od innych, co niestety czasem się zdarza w książkach o podobnej tematyce.
     Bohaterowie bardzo dobrze wykreowani. Każda postać miała swój udział w historii, nie była przedstawiona po łebkach, od niechcenia, aby tylko zapchać pozycję jak największą ilością osób. Styl autorki bardzo lekki, dzięki czemu można było bez większych problemów wreszcie wciągnąć się w historię, którą stworzyła.
     Wydanie - przeczytałam akurat e-booka na swoim czytniku a nie wersję papierową. Sądzę, że jest on bardzo dobrze zrobiony, bez błędów które mogłyby utrudniać czytanie na moim urządzeniu. 
     Podobno jest to debiut literacki autorki. Moim zdaniem całkiem udany i pomimo swoich początkowych obaw uważam, że warto było sięgnąć po tę pozycję. Nie jest ona bardzo wybitna ale całkiem przyjemnie spędziłam czas podczas lektury. Polecam.
     Moja ocena: 7/10.

środa, 31 sierpnia 2016

'Dwanaście choinek' (Twelve Trees of Christmas, 2013) - film




Cheri Jameson (Lindy Booth), bibliotekarka z powołania, nie może pogodzić się z faktem, że budynek biblioteki został przeznaczony do wyburzenia. Przekonanie właściciela nieruchomości Tony'ego (Robin Dunne), by zmienił plany, okazuje się sporym wyzwaniem, ale przedsiębiorcza dziewczyna nie zamierza się łatwo poddać. Postanawia zorganizować przed świętami konkurs na najpiękniej ubraną choinkę, który ma przykuć uwagę lokalnych mediów i zmobilizować mieszkańców dzielnicy do walki o bibliotekę.








     Pomimo, że mamy ostatni dzień sierpnia, za oknem słońce i dodatnie temperatury, obejrzałam film pt. "Dwanaście choinek". Miałam ochotę na coś co zarazem mnie 'schłodzi' swoim zimowym nastrojem ale również będzie ciepły i rodzinny, pozostawiający u widza dobry nastrój. Myślałam, że ta produkcja spełni moje oczekiwania. Czy rzeczywiście jej się to udało?
     Fabuła tego filmu na pierwszy rzut okiem wydawała się być ciekawa. Bibliotekarka, która postanawia zrobić wszystko aby biblioteka w której pracuje nie została zamknięta i zburzona. Każda osoba kochająca książki może sobie wyobrazić ból głównej bohaterki i zrozumieć jej starania o zachowanie tego miejsca. Jednak im film rozkręcał się dalej tym bardziej odczuwalne było dla mnie, że jest to ckliwe romansidło, które mało ma wspólnego z tym czego oczekiwałam. Gdyby choć trochę inaczej został pociągnięty wątek Cheri i Tony'ego, mniej przewidywalnie aniżeli typowo dla z komedii romantycznych, produkcja mogłaby wiele zyskać.
     Gra aktorska niestety nie była na zbyt wysokim poziomie, choć również nie osiągnęła totalnego dna. Było wiele momentów, w których aktorzy wcielając się w swoje role wyglądali jakby byli tam za karę, od niechcenia. Czasem wypadli na prawdę nieźle, choć te momenty nie zrobią całego filmu udanym.
     Mam mieszane odczucia co do tego filmu. Pomimo wielu negatywnych aspektów na które mogłabym jeszcze ponarzekać znajdą się jakieś pozytywy. Na tle innych filmów, które widziałam chociażby w tym roku, nie nazwałabym tego totalnym gniotem. Ot tak można sobie obejrzeć ale nie oczekujcie żadnych fajerwerków - rewelacji tutaj nie ma.
     Moja ocena: 4/10.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

"Wszyscy mamy tajemnice" Harlan Coben



Dziesiąta z serii powieści o Myronie Bolitarze, uchylająca rąbka tajemnicy na temat przeszłości ulubionego bohatera Harlana Cobena. 
Dawna gwiazda tenisa i jedna z pierwszych klientek Bolitara, Suzze, zwraca się do Myrona z prośbą o ratowanie jej małżeństwa. Niedawno ktoś umieścił na Facebooku komentarz kwestionujący ojcostwo nienarodzonego jeszcze dziecka pary. Zaraz potem Lex opuścił będącą w ósmym miesiącu ciąży żonę i przepadł bez wieści... Kobieta jest zrozpaczona, komentarz na jej profilu był dziwnie podpisany – nie tylko pseudonimem, ale również jakimś symbolem. Suzze obawia się, że Lexowi może grozić śmiertelne niebezpieczeństwo. Myron musi odnaleźć nie tylko zaginionego małżonka, ale również autora facebookowej notki. 
Opis książki







Autor: Coben Harlan
Tytuł oryginalny: Live Wire
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Królicki Zbigniew
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2011
Rok pierwszego wydania polskiego: 2012
Liczba stron: 464




     Książka "Wszyscy mamy tajemnice" to już dziesiąty i ostatni tom opowiadający o losach Myrona Bolitara. Z jednej strony czuję ulgę, że wreszcie dokończyłam wielotomowy cykl o tym bohaterze. Chociaż z drugiej strony będę czuła pewien żal, że to już jednak koniec. Podobno jest również cykl o bracie Myrona, Mickey'u Bolitar ale to już chyba nie będzie to samo...
     Fabuła powieści skrywa w sobie wiele tajemnic. Pomimo początkowych sukcesów, które odnosi główny bohater to mroczne sekrety kryją się dużo głębiej. Trzeba wiele pracy i przeogromną dawkę bólu aby odkryć co tak na prawdę się dzieje. Jestem pozytywnie zaskoczona tą pozycją. Co prawda nie było już tyle czarnego humoru, który mnie zauroczył w początkowych tomach tego cyklu, bohaterowie już jakby stali się dojrzalsi. Jako zwieńczenie cyklu książka nadaję się bardzo dobrze. Osobiście mam nadzieję, że autor nie wpadnie na pomysł napisania kolejnej części.
     Bohaterowie w tej pozycji są już bardziej dojrzali niż w poprzednich częściach. Pomimo, że Win nadal ma psychopatyczne zapędy a Myron chce ratować każdego, odniosłam wrażenie, że już ich postępowanie było trochę doroślejsze i można by rzec 'bardziej przemyślane'.
     Styl autora na podobnym poziomie co w poprzedniczkach. Książka napisana bardzo lekkim językiem, pomimo jej objętości udało mi się ją przeczytać w dwa dni. Niestety brakowało mi tego czarnego humoru, który mnie zachwycił w pierwszej części o Myronie. Wydanie które miałam w swoich rękach przyzwoicie wydane. Twarda oprawa, szyte strony, odpowiednia czcionka (czy jak niektórzy lubią nazywać - font :P) i biel stron dopełniały przyjemności czytania.
     Nie żałuję, że zabrałam się za tę książkę, jak i w sumie cały cykl. Nie było to dzieło wybitne, które będę rozpamiętywać latami ale miło spędziłam czas na lekturze. Jeśli ktoś jeszcze nie przeczytał ani jednej pozycji o Myronie to polecam zacząć od części pierwszej, czyli "Bez skrupułów".
     Moja ocena: 7/10.

sobota, 27 sierpnia 2016

Stos książkowy 3/2016

Nazbierało się kilka nowości w mojej biblioteczce. Większość zakupiona po całkiem przyzwoitych cenach na promocjach w różnych miejscach. 

Na pierwszy ogień idą książki zakupione w Biedronce:


"Gdzie jest Mia?" Alexandra Burt [przeczytana]
"Miłość i kłamstwa" Cecelia Ahern [przeczytana]
Dwie powyższe zakupiłam za ok. 25zł. 

"Kraina wódki" Mo Yan
"Obfite piersi, pełne biodra" Mo Yan
"Kim być? Sheila zaczyna od nowa" Sheila Heti [przeczytana]
 A te trzy dorwałam na 'kiermaszu letnim' organizowanym co jakiś czas przez sklep za niecałe 8 zł.


"Złudzenie" Charlotte Link
"Dom nad jeziorem" Kate Morton
Zakupy z ostatniej? oferty bestsellerów za niecałe 25 zł.


Zakupiłam również kilka książek w innym miejscu niż Stonka. Pozycje dorwane w księgarniach bądź w innych sklepach wielkopowierzchniowych. 

"Analfabetka, która potrafiła liczyć" Jonas Jonasson - zakupiona za zawrotną kwotę 9,99zł
"Siostry" Claire Douglas [przeczytana] - chyba jedyna książka w tym stosie za którą ostatnio zapłaciłam okładkową cenę
"Wołanie kukułki" Robert Galbraith - zakupiona z 20% rabatem :)
"Jedwabnik" Robert Galbraith - jak wyżej
"Nastoletnia panna młoda" Cathy Glass [przeczytana] - w tym przypadku załapałam się na 25% promocję w matrasie :) 


 Widzie tutaj jakieś książki, które Was zainteresowały? Którą najbardziej polecacie :)?
Related Posts with Thumbnails