Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 września 2022

'Krzysiu, gdzie jesteś?' (Christopher Robin, 2018) - film

 
 
 
 
 
 
 
 
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie! Gdy mały Krzyś dorósł i znalazł się na życiowym zakręcie, jego wierni towarzysze dzieciństwa - Kubuś, Prosiaczek, Kłapouchy i Tygrysek – wyruszają ze Stuwiekowego Lasu do Londynu, by przypomnieć mu magię dzieciństwa.









     Za film pt. "Krzysiu, gdzie jesteś?" planowałam zabrać się już od dawna ale ciągle coś wypadało i dopiero ostatnio udało mi się obejrzeć go w całości. Miałam nadzieję na przepiękny film familijny, który chwyci widza w każdym wieku za serce. Niestety ja będąc już po seansie czuję pewien niedosyt...
     Krzyś już dorósł, ma swoją rodzinę i popadł w wir obowiązków związanych z pracą. Niestety gdzieś już umknęła mu ta dziecięca radość oraz wartości, które wyznawał za młodu. Gdy w jego codziennym świecie pojawia się dawno nie widziany Kubuś, mężczyzna musi powrócić do Stuwiekowego Lasu i pomóc mu odnaleźć pozostałych swoich przyjaciół. Dorosła rzeczywistość przeplata się z magią dzieciństwa, jednak czy Krzysztofowi uda się przypomnieć to co w życiu jest najważniejsze? Historia ukazana w tym filmie miała być emocjonująca i wzruszająca, a ja czuje się nieco oszukana tym co tu znalazłam. Choć było kilka momentów, dzięki którym można przenieść się do czasów własnego dzieciństwa to jednak nie poczułam tych wielorakich emocji mających mi towarzyszyć podczas seansu. Było miło i całe szczęście szybko się skończyło. Jako fanka Kubusia Puchatka miałam znacznie większe oczekiwania wobec tego co mogłabym tu zobaczyć. Dodatkowo efekty specjalne były według mnie po prostu... brzydkie, wręcz paskudne, i jakoś nie jestem przekonana do tego wyglądu moich jednych z ulubionych postaci z dzieciństwa. Dla mnie cała ta produkcja była wręcz do bólu przewidywalna, nijaka oraz przeciętna i ani przez moment mnie nie wzruszyła. Miała ona zadatki na bycie wybitną, lecz ja zbyt wielu pozytywów nie byłam w stanie tu dostrzec i o nich coś więcej napisać.
     Gra aktorska jest całkiem niezła, choć niestety znalazło się kilka momentów, które były dla mnie aż za nadto nienaturalne. Najlepiej wypadła tu, przynajmniej w moim odczuciu, najmłodsza aktorka, czyli Bronte Carmichael, wcielająca się w Madeline Robin, córkę Krzysia. Choć nie było aktorsko źle, przynajmniej na tle efektów specjalnych jakimi nas uraczyli w przypadku "maskotek", to jednak nie zamierzam poświęcać czasu na wyszukiwanie kolejnych produkcji z udziałem występujących tu aktorów, lecz nie będę ich wyłączać, jeśli gdzieś się oni pojawią. Może jeszcze czymś mnie zaskoczą.
     "Krzysiu, gdzie jesteś?" to film, który niestety nieco mnie rozczarował i chcąc nie chcąc nie zapadnie w mojej pamięci na długo. Pomimo, że nie żałuję, że go obejrzałam, to czuję ogromny niedosyt po tym co tu zobaczyłam. Jestem ciekawa czy młodsi niż ja odbiorcy dostrzegli tu więcej dobroci ode mnie i byli w stanie czerpać przyjemność z seansu.
     Moja ocena: 5/10.

niedziela, 25 września 2022

"Nieszczęście w szczęściu" Olga Rudnicka

 
 
Nikt bardziej niż Tekla nie jest zaskoczony odmianą losu. Wygrana w Lotka, zakochany mężczyzna, świetna praca. Towarzyszący jej od lat pech przepadł, a w jego miejsce pojawiło się wreszcie szczęście. Zdaniem Dominiki, jej kuzynki i przyjaciółki, nikt bardziej od niej nie zasłużył na tę zmianę. Niestety, tylko ona wydaje się być tego zdania. Wokół - jak grzyby po deszczu - zaczynają wyrastać zazdrośnicy, uważający, że Tekla zabiera szczęście innym ludziom. Zawistni sąsiedzi, zawistne koleżanki z pracy i szefowa, która wierzy, że Tekla poluje na jej stołek, próbując podstawić jej nogę, a to jeszcze nie koniec. Tekla również zaczyna zauważać, że co jej los dopisze, to komu innemu zabierze, ale próba morderstwa? Czy to nie lekka przesada? Na szczęście, bo jakżeby inaczej, w jej życiu znów pojawia się komisarz Gawron… 
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Olga Rudnicka
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2022
Liczba stron: 312
 
 
 
     Niedawno zachwycałam się powieścią pt. "Zgiń, przepadnij" Olgi Rudnickiej, więc postanowiłam w dość krótkim odstępie czasu sięgnąć po drugi tom serii 'Zezowate szczęście Tekli', czyli "Nieszczęście w szczęściu". Miałam nadzieję również i w tym przypadku na potężną dawkę humoru. Spodziewałam się, że nie będę mogła się oderwać od lektury oraz będę mogła zapomnieć o otaczającej mnie rzeczywistości. Niestety tym razem, nie do końca wszystko poszło po mojej myśli...
     Życie Tekli odmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni w co dziewczyna sama nie może uwierzyć, gdyż zamiast pecha ma nadzwyczajne szczęście - wygrana w Lotka, dobra praca oraz zakochany w niej mężczyzna. Jednak nie wszystkim się to podoba i wokół niej pojawiają się zazdrośni osobnicy, którzy nie życzą jej zbyt dobrze, dorabiając również pewne teorie spiskowe co do jej poczynań... Miałam nadzieję na zabawną i lekką historię przy której będę mogła nieco się odprężyć oraz zapomnieć o własnych problemach i szarej codzienności. Niestety tym razem nie dostałam aż tak ogromnej dawki dobrego humoru, który poprawiłby mój nastrój jak w pierwszej części. Jedynie w nielicznych momentach pojawił się uśmiech na mojej twarzy, a sama historia nie była aż tak bardzo angażująca, bym z ogromnym zainteresowaniem śledziła losy bohaterów. Co prawda łyknęłam ją w jeden dzień, lecz miałam raczej poczucie, że skoro już zaczęłam to wypadałoby skończyć, a nie porzucać ją w połowie. Spodziewałam się nieco więcej emocjonujących wydarzeń, które wciągnęłyby mnie już od pierwszej strony i nie chciały puścić. Według mnie było po prostu całkiem przyjemnie, lecz momentami wręcz jedynie poprawnie i przeciętnie, przez co ta historia nie zapadnie w mojej pamięci na długo.
     Bohaterowie zostali całkiem nieźle wykreowani. Pomimo ich mnogości nikt z nikim mi się nie mylił. Zarówno postacie, które poznaliśmy w poprzedniej części, jak i te nowe, potrafiły wywoływać we mnie przeróżne emocje, dzięki czemu mogą pozostać w mojej pamięci na nieco dłużej, aniżeli sama historia w której mieli swój udział. Mimo wszystko, z chęcią bym przeczytała kolejną pozycję z tymi osobami.
     Styl autorki jest lekki oraz przyjazny w odbiorze, dzięki czemu bardzo szybko można przeczytać stworzoną przez nią historię. Choć ta konkretna nie zrobiła na mnie aż tak pozytywnego wrażenia, sądzę, że i tak w przyszłości sięgnę po inne tytuły od Pani Olgi Rudnickiej. E-book dostępny na Legimi został bardzo dobrze przygotowany i nie mogę napisać o jego wykonaniu ani jednego złego słowa.
     "Nieszczęście w szczęściu" to powieść, wobec której miałam ogromne oczekiwania, jednak nieco się nią zawiodłam. Miałam nadzieję na znacznie większą dawkę humoru i bardziej angażującą czytelnika treść. Pomimo to całkiem miło spędziłam swój czas podczas lektury i nie żałuję, że zdecydowałam się po nią sięgnąć.
     Moja ocena: 5/10.

sobota, 24 września 2022

"Na wojnie nie ma niewinnych" Aneta Jadowska

 
 
 
 
Czasami wojna jest jedynym rozwiązaniem…
Podnosząc rękę na najbliższych Dory Wilk, Bruno wydał na siebie wyrok. Ale nic nie jest łatwe dla wiedźmy, gdy na szali spoczywa bezpieczeństwo jej stada, życie Varga i jej poczytalność.
Echa zbrodniczej magii z czasów II W.Ś., nielegalne walki zmiennych, wilcza wojna terytorialna, elfy, zdrady i rozgrywki w Starszyźnie… Co jeszcze spadnie na głowę Dory Wilk?
I jakim cudem jej największym sojusznikiem jest akurat Roman?
Wybuchowy finał heksalogii o Dorze Wilk!
Thorn już nigdy nie będzie taki sam!
 
Opis książki
 
 
 
 
 
Autor: Aneta Jadowska
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: fantasy
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2014
Liczba stron: 536
Czas trwania: 14h 52m
Lektor: Joanna Osyda
 
 
 
     Powieść Anety Jadowskiej pt. "Na wojnie nie ma niewinnych" to już szósty, finałowy, tom 'Heksalogii o Wiedźmie'. Wkręciłam się w ten świat i czerpałam przyjemność z zapoznawania się z tą historią w audiobooku. Jednak po ostatnim tomie spodziewałam się czegoś spektakularnego, pozostawiającego czytelnika pod ogromnym wrażeniem, a niestety nie do końca dostałam to czego oczekiwałam...
     Gdy Bruno podniósł rękę na jednego z najbliższych jej sercu członka stada, wydał na siebie brutalny wyrok. Dora by ocalić tych na kim jej zależy musi podjąć się heroicznych czynów i rozpętać wojnę, a sojuszników znajduje w najmniej oczekiwanych dla siebie osobach. Sama historia była poprowadzona całkiem zgrabnie i potrafiła mnie sobą  zaangażować na tyle, bym z zainteresowaniem śledziła rozwój sytuacji. Niestety nie była ona na tyle spektakularna, bym była w stanie z czystym sercem określić ją "wybuchowym finałem" i szalenie zachwycać się takim rozwiązaniem całej przygody z Dorą. Czuję pewien niedosyt tą historią, pomimo, że przyjemnie spędziłam z nią wiele godzin. Wiem, że cała heksalogia ma wielką rzeszę fanów, i choć chciałabym ogromnie należeć do tego grona, mam wobec niej mieszane odczucia. Zabrakło mi tu momentów bardziej emocjonujących i chwytających za serce, tak by pozostały one w mojej pamięci jeszcze na lata po zakończeniu tej serii.
     Bohaterowie są niezmiennie tacy sami - albo się ich pokochało albo znienawidziło w pierwszym tomie i przypuszczam, że na przestrzeni wszystkich części niewiele się mogło zmienić. Mnie nieco zaczął irytować fakt, iż główni bohaterowie niewiele wynosili z poprzednich wydarzeń i wciąż popełniali takie same błędy. Na plus moim zdaniem można uznać fakt, że im dalej tym mniej było tego pokręconego trójkąta między Dorą, Joshuą a Mironem, ale co kto lubi w powieściach fantasy.
     Styl autorki na bardzo wyrównanym poziomie. Choć jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze, to jednak mam wrażenie, że nie za bardzo się jeszcze wypracował oraz wygładził, przynajmniej na przestrzeni tych sześciu tomów o Dorze Wilk. Nie mniej jednak z chęcią sięgnę po inne serie tej autorki, chociażby tę o Nikicie. Co do lektorki w audiobooku dostępnym na Empik Go, Pani Joanny Osydy, nie mam żadnych zastrzeżeń i bardzo dobrze słuchało mi się tej historii w jej wykonaniu.
     "Na wojnie nie ma niewinnych" to dla mnie nieco rozczarowujący finał serii, w którym pokładałam ogromne nadzieje. Sama historia była całkiem niezła, lecz niestety nie pozostanie w mojej pamięci na długo. Oczekiwałam po prostu czegoś bardziej emocjonującego, co mogłoby wywołać na mojej skórze ciary, a było, choć przyjemnie, to tylko poprawnie.
     Moja ocena: 5/10.

czwartek, 22 września 2022

"Kancelaria" Gabriela Gargaś

 
 
 
 
 
Wydaje się, że nie ma nudniejszego miejsca niż biuro prawników, w którym wszyscy zatopieni w dokumentach studiują sztywne prawnicze formuły. Nic bardziej mylnego. W tej kancelarii adwokackiej namiętności biorą górę nad rozumem, nic nie dzieje się zgodnie z planem, a główna bohaterka często zaskakuje nie tylko świat, ale i samą siebie. Jeżeli doda się do tego temperamentnych klientów i ich niecodzienne sprawy, wyjdzie z tego przepis na historię, od której nie sposób się oderwać. Zwłaszcza, jeśli napisała ją Gabriela Gargaś.
Opis książki







Autor: Gabriela Gargaś
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura polska
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2022
Liczba stron: 340
 
 
 
     Powieści Gabrieli Gargaś pomimo swojej lekkości i zabawności potrafią jednocześnie poruszyć trudne tematy, dając czytelnikowi wiele do myślenia. Tym razem mój wybór padł na "Kancelarię" i sięgając po tę pozycję miałam równie mocną nadzieję na wybitną lekturę. Choć nie była to zła historia, miło spędziłam swój czas podczas czytania, to mimo wszystko nieco się zawiodłam.
     Emilia jest nieco roztrzepaną, lecz niezwykle skuteczną, Panią adwokat. Swoją karierę zawodową wybrała przez wzgląd na ojca, jednak nie przeszkadza jej to w odnoszeniu sukcesów. Ma również swoje grono oddanych przyjaciółek z którymi przeżywa wiele niebywałych przygód. Tylko w ich życiu brakuje nieco szczęścia w miłości... Na swej drodze spotykają mężczyzn, którzy mogą mocno namieszać w ich poukładanym życiorysie. Muszę przyznać, że faktycznie była to lekka i zabawna powieść, którą czytałam z przyjemnością, lecz nie wniosła ona zbyt wiele. Nie znalazłam tu tego ogromnego ładunku emocjonalnego, który poruszyłby moje najczulsze struny, jak to było w przypadku powieści "Dzień kobiet" tej autorki. Choć miło spędziłam swój czas podczas lektury, to jednak zabrakło mi kilku aspektów, dzięki którym byłabym w stanie powracać do tej pozycji myślami i przeżywać ją na nowo. Była to po prostu urocza powieść, która niestety bardzo szybko wyleci z mojej pamięci.
     Bohaterowie zostali całkiem przyzwoicie wykreowani. Nie miałam problemu z połapaniem się kto jest kim w tej historii i ani przez moment nikt mi się ze sobą nie mylił. Byłam w stanie nawet zżyć się z główną bohaterką, Emilią, i z zaciekawieniem śledziłam jej czasem chaotyczne  poczynania. Nie mniej jednak obawiam się, że te postacie, tak samo jak sama historia, nie pozostaną ze mną na długo.
     Styl autorki bardzo lekki i przyjemny w odbiorze, dzięki czemu mogłam zaczytywać się w tej powieści już od pierwszych stron. Przypuszczam, że w przyszłości sięgnę po kolejne pozycje od tej pisarki, lecz nie będę już aż tak bardzo nastawiać się na bardzo poruszającą treść, lecz bardziej na samo czerpanie radości z czytania. E-book dostępny na Legimi został bardzo dobrze przygotowany i nie mam mu nic złego do zarzucenia, co jednak, wbrew pozorom, czasem mi się zdarza.
     "Kancelaria" to powieść potrafiąca umilić czas czytelnikowi i poprawić jego nastrój, lecz nie jest aż tak bardzo angażująca emocjonalnie jak się spodziewałam. Mimo wszystko nie żałuję, że zdecydowałam się przeczytać tę pozycję, gdyż naprawdę przyjemnie spędziłam swój czas podczas czytania. Jeśli uwielbiacie twórczość tej autorki nie możecie przejść obok tego tytułu obojętnie.
     Moja ocena: 5/10.

wtorek, 20 września 2022

"Impreza sąsiedzka" S. E. Lynes

 
 
Ava zostawiła swoją córkę w wózku tylko na pięć minut. Pasy były zapięte i była przekonana, że córeczka jest bezpieczna. Ale kiedy zeszła na dół, drzwi były otwarte, a Abi nie było. Rok później Lovegoodowie planują swoje długo oczekiwane przyjęcie z okazji przebudowy domu. Ava nie chce iść. Nie może znieść widoku końca drogi, miejsca, w którym zniknęła Abi, nie chce spędzać czasu z ludźmi, którzy nie podzielają jej żalu. Jej mąż Matt namawia ją: martwi się o nią. Noc poza domem może jej dobrze zrobić. Ale w trakcie rozmowy z przyjaciółmi i sąsiadami, przy drinku i plotkach, Ava dowiaduje się czegoś nowego o dniu, który przeżywała tysiące razy. Rzucony niedbale komentarz, który może wszystko zmienić.
Ava myślała, że zna każdy szczegół tamtego dnia. Wkrótce przekona się, że była w błędzie.
Opis książki
 
 
 
 
 
Autor: S. E. Lynes
Tytuł oryginalny: The Housewarming
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Pawlik Elżbieta
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2020
Rok pierwszego wydania polskiego: 2022
Liczba stron: 432
 
 
 
     Sięgając po powieść pt. "Impreza sąsiedzka" miałam nadzieję na mocny thriller psychologiczny, który już od pierwszych stron będzie w stanie mnie wciągnąć swoją treścią i rozwalić mnie psychicznie. Widziałam kilka pozytywnych recenzji o tej pozycji, więc sądziłam, że faktycznie będzie w stanie sprostać moim dość sporym oczekiwaniom. Niestety tak się wcale nie stało...
     Abi, kilkuletnia dziewczynka, znika ze swojego domu w dość tajemniczych okolicznościach. Jej matka, Ava, jest przekonana, że zamknęła drzwi a dziecko zostawiła bezpiecznie przypięte w wózku. Pomimo wielu sąsiadów wzdłuż ulicy nikt nie wie jak mogło dojść do zaginięcia tak małego szkraba. Prawie rok po tym okropnym dniu, podczas imprezy sąsiedzkiej pada jedno niepozorne zdanie, po którym zdesperowana matka próbuje połączyć ze sobą z pozoru nic nie znaczące zdarzenia i dowiedzieć się co tak naprawdę stało się z jej dzieckiem. Przy tak kruchych i trudnych tematach, jak zaginięcia dzieci, spodziewałam się naprawdę mrożącej krew historii, która mną wstrząśnie. Niestety nie dostałam tu zbyt wielu momentów grozy mogących wywołać we mnie niespodziewane emocje oraz uczucia pozostające jeszcze na długo po zakończeniu lektury. Początek był dla mnie dość ciężki do przebrnięcia, gdyż ciągle były powtarzane te same zdarzenia, które mieliła w swojej głowie główna bohaterka, przez co miałam wrażenie, że nie posuwam się do przodu i wciąż czytam o tym samym. Tytułowa impreza sąsiedzka pojawia się dopiero mniej więcej w połowie powieści i dopiero wtedy wszystko nabiera nieco szybszego tempa. Choć czytało mi się tę pozycję całkiem dobrze, to jednak nie wciągnęła mnie ona tak mocno i nie wywarła aż tak silnego wrażenia jak się spodziewałam.
     Bohaterowie w moim odczuciu zostali wykreowani dość przeciętnie. Żadna z postaci nie wyróżniała się niczym szczególnym na tle pozostałych, zarówno w obrębie tej powieści, jak i innych w tym gatunku. Początkowo nawet z zapamiętaniem imion i przypisaniem ich do konkretnej osoby miałam problem. Niestety, pomimo ogromnych chęci z mojej strony, nie byłam w stanie zżyć się tu z którąkolwiek z postaci i z zaangażowaniem śledzić jej losy, czy powracać do ich decyzji myślami.
     Styl autorki choć jest lekki i całkiem przyjemny w odbiorze, to jednak w ogólnym rozrachunku nie wyróżnia się on niczym szczególnym. Równie dobrze tę powieść mógłby napisać ktoś zupełnie inny i byłabym w stanie w to uwierzyć. Nie jestem pewna czy w przyszłości sięgnę po inną pozycję tej pisarki. Na pewno nie będę wyczekiwać na nie z ogromną niecierpliwością, lecz nie wykluczam, że z braku laku i lepszego pomysłu na lekturę może coś kiedyś jeszcze od niej przeczytam. E-book dostępny w abonamencie Empik Go całkiem przyzwoicie przygotowany i nie mam mu nic do zarzucenia.
     "Impreza sąsiedzka" to powieść, która nieco mnie rozczarowała. W swoim czytelniczym życiu przeczytałam już wiele thrillerów psychologicznych i ta pozycja nie wyróżnia się niczym szczególnym. Spodziewałam się nieco większej dawki emocji, które mogłyby pozostać ze mną na dłużej. Niestety nie jestem w stanie z czystym sercem polecić Wam tego tytułu, lecz może dla osób dopiero zaczynających swoją przygodę z tym gatunkiem może się spodobać.
     Moja ocena: 5/10.

niedziela, 18 września 2022

"Pokochaj siebie. Jak zbudować dobrą relację z samą sobą" Silvia Congost

 
Pokochaj najważniejszą osobę w swoim życiu - siebie!
Lubisz spędzać czas sama? A może potrzebujesz drugiej osoby, żeby czuć się dobrze? Jeśli wchodzisz w związki, bo nie chcesz być samotna, lub tkwisz w relacjach, w których nie czujesz się szczęśliwa, czas na to, żebyś zaopiekowała się sobą. Brak partnera nie oznacza, że jesteś sama. Masz siebie - najważniejszą osobę w swoim życiu.
Ten otulający poradnik to książka o budowaniu więzi z samą sobą, odzyskiwaniu dobrego samopoczucia po bolesnym rozstaniu i radzeniu sobie ze stratą bliskiej osoby oraz z żałobą po niej. Ta książka nauczy cię, jak nie uzależniać poczucia własnej wartości od partnera oraz jak nie bać się samotności. Dzięki niej przestaniesz wchodzić w niezdrowe związki z lęku przed samotnością czy w poszukiwaniu akceptacji i zrozumienia oraz uświadomisz sobie, że jesteś wystarczająca. Taka, jaka jesteś.
"Pokochaj siebie. Jak zbudować dobrą relację z samą sobą" Silvii Congost zachwyci wszystkich, do których przemówiły "Czuła przewodniczka" Natalii de Barbaro, "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert czy "Biegnąca z wilkami" Clarissy Estés.
Silvia Congost pomoże ci wzmocnić poczucie własnej wartości oraz nauczy cię cieszyć się życiem w pojedynkę, co pozwoli ci nawiązywać prawidłowe więzi z sobą i innymi. Zaufały jej już tysiące czytelniczek.
Pokochaj siebie!
Opis książki
 
 
 
Autor: Silvia Congost
Język oryginalny: hiszpański
Tłumacz: Klimek Małgorzata, Ostrowski Grzegorz
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa
Gatunek: nauki społeczne
Forma: poradnik 
Rok pierwszego wydania: 2019 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2022
Liczba stron: 304
 
 
 
     Wobec książki pt. "Pokochaj siebie. Jak zbudować dobrą relację z samą sobą" Silvii Congost miałam ogromne oczekiwania. W szczególności obietnica, że ta pozycja mnie zachwyci jeśli pokochałam "Czułą przewodniczkę" Natalii de Barbaro, wywindowała moją nadzieję co do genialnej treści. Niestety przyszło dość bolesne zderzenie z rzeczywistością i rozczarowanie podczas lektury...
     Przypuszczam, że każdy z nas ma gorsze dni i nie potrafi docenić samego siebie. Ostatnio niestety u mnie takie momenty samo-zwątpienia pojawiają się coraz częściej i miałam nadzieję, że lektura tej pozycji pomoże mi nieco się uporać ze swoimi uczuciami oraz bardziej docenię swoją osobę. Książka została podzielona na trzy części, które w dużej mierze skupiają się pod różnym względem na temacie samotności. W pierwszej mamy dość dużo teorii, druga skupia się na doświadczeniach autorki, natomiast trzecia na stricte naszej, czyli czytelnika, samotności. Przyznam, że sięgając po tę pozycję spodziewałam się nieco innej treści niż to co faktycznie dostałam. Miałam pokochać samą siebie i miałam nadzieję na ćwiczenia, które mi to ułatwią, a dostałam całą pozycję o samotności i tym wszystkim co się z nią wiąże. Dodatkowo chyba nieco inaczej definiuję samotność aniżeli autorka (bądź tłumacze). "Bo bycie samotnym to po prostu bycie ze sobą"* - to właśnie zdanie z którym kompletnie się nie zgadzam, gdyż dla mnie bycie samotnym a bycie samemu z samym sobą to zupełnie dwie różne sprawy. Można być w danym momencie otoczonym wspaniałymi ludźmi a czuć się samotnie, jak i spędzać czas samemu i w ogóle nie mieć poczucia osamotnienia, gdyż mamy w swoim życiu osoby na które możemy liczyć. Pomimo odmiennego podejścia do różnych spraw pierwsza część w moim odczuciu jest całkiem przydatna, gdyż dostajemy sporą dawkę informacji, które mogą po części niektórych czytelników uświadomić i otworzyć im oczy na niektóre aspekty. Nie mniej po lekturze całej pozycji pozostaje we mnie pewien niesmak, poczucie rozgoryczenia i rozczarowanie, gdyż spodziewałam się zupełnie innej treści. Choć nie jest ona zła to jednak potrzebowałam w danym momencie czegoś innego, bardziej adekwatnego do tytułu, który znajdziemy na okładce.
     Styl autorki jest według mnie stosunkowo lekki, dzięki czemu lektura tej pozycji może się okazać dla niektórych osób ogromną przyjemnością. Gdyby treść była bardziej adekwatna do tytułu, przypuszczam, że znacznie szybciej pochłonęłabym tę pozycję i była w stanie wynieść z niej więcej. Nie mniej jednak nie skreślam całkowicie tej autorki i sięgnę po kolejną jej książkę, lecz już będę miała znacznie mniejsze oczekiwania. Wydanie papierowe całkiem dobrze wykonane, lecz ma słabo klejone strony, które przy częstym czytaniu, mogą zacząć po prostu wypadać... Co do innych aspektów nie mam żadnych zastrzeżeń i nie mogę napisać nic więcej negatywnego na temat tego wydania.
     "Pokochaj siebie. Jak zbudować dobrą relację z samą sobą" to pozycja wobec której miałam zupełnie inne oczekiwania, przez co mocno się rozczarowałam tym co tu właściwie dostałam. Nie mniej jednak jeśli ktoś potrzebuje poradnik jak poradzić sobie z samotnością, a nie jak pokochać samego siebie, to ta pozycja będzie dla niego idealna. Ja w tym momencie mam do tej pozycji bardzo mieszane odczucia, które może za jakiś czas bardziej się ustabilizują.
     Moja ocena: 5/10.
 
* Congorst S.,Pokochaj siebie. Jak zbudować dobrą relację z samą sobą, Wydawnictwo Znak, Kraków 2022, s.242 

czwartek, 15 września 2022

'Perswazje' (Persuasion, 2022) - film

 
 
 
 
 
 
 
Mieszkająca ze swoją snobistyczną rodziną na skraju bankructwa Anne Elliot jest bezkompromisową kobietą o nowoczesnej wrażliwości. Gdy w jej życiu ponownie pojawia się Frederick Wentworth — przystojniak, którego kiedyś odprawiła z kwitkiem — Anne musi dokonać trudnego wyboru. Czy zdecyduje się zostawić za sobą przeszłość, czy posłucha głosu serca i da miłości drugą szansę?






     Choć od mojej lektury powieści Jane Austen pt. "Perswazje" minęło już prawie dziesięć lat, postanowiłam obejrzeć najnowszą adaptację tej książki dostępną na Netflixie, bez przypominania sobie jej treści. Nie mniej jednak, nawet bez oceniania jak bardzo film jest podobny do pierwowzoru, i tak nie jestem w pełni ukontentowana tym co tu właściwie dostałam... Było po prostu nijako.
     Młoda Anne Elliot pod siłą perswazji swojej rodziny osiem lat wcześniej odrzuciła oświadczyny swojego ukochanego. Po latach ich ścieżki ponownie się przeplatają, gdy to sytuacja materialna każdego z nich jest już zupełnie inna. Czy siła uczucia, które narodziło się między nimi przed laty jest w stanie przetrwać wszystko? Mam wrażenie, że to co tu dostajemy nie jest aż tak emocjonujące jak można by się spodziewać po tematyce, czy samym pierwowzorze, a wszystko co możliwe zostało spłycone do granic możliwości. Nie byłam w stanie w pełni współodczuwać emocji, które powinny targać bohaterami ani wzruszyć się w krytycznych momentach. Jedyne co mi się w pełni podobało i nie mam żadnych zastrzeżeń to widoki, które były tu przepiękne, co wywołało we mnie kolejne marzenie o podróży do tych miejsc, gdzie był kręcony ten film. Choć całkiem miło spędziłam swój wolny wieczór podczas seansu, nie jest to wyznacznik co do jakości i dobrego poziomu całej produkcji, która pomimo wszystko może nieco rozczarowywać i nie sprostać oczekiwaniom wielu widzów.
     Gra aktorska również nie zrobiła na mnie ogromnego wrażenia. Niestety odnoszę wrażenie, że żaden z występujących tu aktorów nie pokazał swoich umiejętności w pełnej krasie, tylko grali często jakby od niechcenia, by tylko jak najszybciej zakończyć tę produkcję. Jestem osobiście nieco rozczarowana poziomem i tą nijakością, która aż biła po oczach w trakcie seansu... Nie było widać w tych postaciach emocji, czy czegokolwiek co mogłoby sprawić, że w jakikolwiek sposób poczujemy z bohaterami więź. Po nazwiskach w obsadzie miałam nieco większe oczekiwania.
     "Perswazje" w wersji Netflixowej niestety są rozczarowujące. Sama historia ma ogromny potencjał, lecz nie został on tu w pełni wykorzystany. Z braku laku i lepszego pomysłu na wolny czas można ten film obejrzeć, lecz trzeba wziąć pod uwagę to, że nie jest to genialna i wybitna produkcja, która zachwyci wszystkich oglądających.
     Moja ocena: 5/10.

sobota, 20 sierpnia 2022

"Potyczki w raju" Angie Hockman

 
Komedia romantyczna dla fanów Christiny Lauren (Podróż nieślubna) i Sally Thorne (Wredne igraszki)!
Dwoje wrogów.
Jeden awans.
Czy będą zdolni oprzeć się miłości w raju?
Henley Evans, kierowniczka działu marketingu, rzadko ma czas dla siebie, o rodzinie, przyjaciołach czy facetach nie wspominając. Jednak poświęcenie wydaje się tego warte, kiedy pojawia się możliwość awansu. Szkoda tylko, że Graeme Crawford-Collins, pracujący zdalnie kierownik działu social mediów (a zarazem zmora jej życia), również interesuje się tym stanowiskiem.
Choć nie poznali się osobiście, ich potyczki na maile są znane w całym biurze.
Zadanie #1: Zaproponować projekt zwiększenia sprzedaży rejsów na Galapagos.
Haczyk? Wspólna delegacja…
Gdy spotykają się na pokładzie statku, Henley odkrywa, że Graeme jest inny, niż zakładała. A granica między niechęcią a sympatią wydaje się cieńsza niż pocztówka.
W obliczu zawodowych marzeń i nowych uczuć dla rywala Henley zaczyna kwestionować swoje życiowe decyzje. Bo czy nieustanna praca ma sens, jeśli nie masz czasu na radość?
Opis książki
 
 
 
Autor: Angie Hockman
Tytuł oryginalny: Shipped
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Chojnacka Sylwia
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2021
Rok pierwszego wydania polskiego: 2022
Liczba stron: 368
 
 
 
     Spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami o książce pt. "Potyczki w raju" napisanej przez Angie Hockman i skuszona nimi postanowiłam ją wreszcie sama przeczytać. Niestety nie jestem w stanie podzielać tych przepełnionymi zachwytami zdań o cudowności tej powieści. Dla mnie, poza nielicznymi kilkoma wątkami, ta pozycja była po prostu przeciętna i nie wyróżniająca się.
     Henley to młoda, kreatywna i ambitna kobieta, która bardzo ciężko pracuje na swoją pozycję. Gdy dowiaduje się, że będzie musiała walczyć o awans podczas oferowanego przez firmę w której pracuje rejsu ze znienawidzonym przez siebie współpracownikiem, Greamem, postanawia zakasać rękawy i dać z siebie wszystko. Jednak bliskość rywali na statku mąci im nieco w głowie... Po samym opisie można bardzo łatwo domyślić się w jakim kierunku pójdzie relacja między tym dwojgiem i jak się ona zakończy. Będzie słodko, będą dramy, by na końcu wszyscy byli przeszczęśliwi. W trakcie letnich miesięcy tego typu treści nieco łatwiej mi strawić, lecz nadal nie należą one do moich ulubionych. Jednak ciekawym wątkiem, który został tu poruszony to tzw. "szklany sufit", czyli większe trudności kobiet w pracy i ich drodze do awansu. Moim zdaniem bardzo interesująco i nienachalnie zostało to wplecione w tej historii, dzięki czemu mój poziom irytacji nie był aż tak wysoki, a nawet byłam w stanie czerpać jako taką przyjemność z lektury. Podczas czytania zatęskniłam za wakacyjnym wyjazdem na malowniczo przedstawiane tu miejsca, które chciałabym kiedyś wreszcie zwiedzić, więc od razu ostrzegam, że lepiej zaczytywać się w tej pozycji w trakcie własnego urlopu albo będąc tuż przed nim.
     Bohaterowie niestety nie wywarli na mnie aż takiego mocnego wrażenia jak oczekiwałam. Po raz kolejny mam wrażenie, że trafiłam na postacie, które nie są aż tak dobrze wykreowane bym była w stanie je w ogóle zapamiętać. Nawet z przypomnieniem sobie ich imion miałam pewien problem i gdyby nie opis książki, nie byłabym w stanie ich przytoczyć. Nijakość jaką reprezentowali, przez którą nie byłam w stanie z nimi się zżyć, nie jest dla mnie zbyt mocnym atutem i szybko o nich zapomnę.
     Styl autorki jest moim zdaniem bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Udało się jej napisać stosunkowo nijaką historię ale w taki sposób, że sprawiał mi on radość w trakcie lektury. Z wielką chęcią przeczytałabym inne jej powieści, by przekonać się czy moje odczucia będą nadal takie same. E-book dostępny na Legimi został bardzo dobrze przygotowany i nie mam mu nic do zarzucenia.
     "Potyczki w raju" to niezobowiązująca powieść, która może sprawdzić się idealnie na wakacjach. Mnie niestety ona nie do końca porwała swoją treścią, lecz nie żałuję, że wreszcie sprawdziłam o co tyle szumu wokół niej. Jeśli poszukujecie czegoś lżejszego i niezbyt wymagającego ale pozwoli Wam się nieco bardziej zrelaksować to może być coś dla Was.
     Moja ocena: 5/10.

czwartek, 18 sierpnia 2022

'Toskania' (Toscana, 2022) - film

 
 
 
 
 
 
 
 
 
Duński kucharz jedzie do Toskanii, aby sprzedać firmę swojego ojca. Poznana na miejscu kobieta skłania go do przemyślenia jego stosunku do życia i miłości.









     Nie mając pomysłu co mogłabym w wolny wieczór obejrzeć, podczas przeglądania oferty na Netflixie mój wybór padł wreszcie na film pt. "Toskania". Nie miałam wygórowanych oczekiwań, miałam ochotę wyłącznie miło spędzić czas. Pomimo wszystko mam jednak wrażenie, że ta produkcja jest po prostu przeciętna i poza ładnymi widokami niewiele ma ponadto do zaoferowania.
     Po śmierci ojca odnoszący wiele sukcesów kucharz postanawia pojechać do Toskanii by uporządkować kilka spraw. Nowo poznana w malowniczym miejscu kobieta próbuje go odwieść od pomysłu sprzedaży firmy jego ojca, choć wydaje się być to ogromnie trudnym do zrealizowania celem. Niestety mam wrażenie, że niewiele jest w tym filmie wydarzeń, które mogą przyciągnąć uwagę widza na nieco dłużej. Podczas oglądania przez większość czasu czułam znużenie i zirytowanie tym, że jeśli już pojawia się zalążek jakiejś akcji to rozwija się ona w bardzo powolnym tempie. Sama fabuła tego filmu jest ciężka do nawet krótkiego opisania, gdyż naprawdę niewiele się tu dzieje, a napisanie czegokolwiek więcej może być uznane za zdradzenie 'ważnych' wątków. Jestem nieco rozczarowana historią z którą przyszło mi się tu zmierzyć. Na plus natomiast mogę zaliczyć przepiękne oraz malownicze widoki, które chciałabym móc zobaczyć kiedyś na żywo. Jednakowoż to nie wystarczy bym zachwycała się całą produkcją i była w stanie polecać ją każdemu bez względu na wszystko.
     Gra aktorska była według mnie równie mocno przeciętna jak i sama historia. Nikt nie wyróżniał się własnymi umiejętnościami czy wybitnym odtworzeniem swojej roli. Było po prostu względnie dobrze, lecz nic mnie nie zachwyciło. Nie widziałam tylu emocji, które mogłabym współodczuwać wraz z ich postaciami a pomogły by bardziej się z nimi zżyć. Było po prostu do bólu mdło i nijako.
     "Toskania" to film, który poza przepięknymi widokami kojącymi zszargane nerwy nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Podczas seansu ja raczej się wynudziłam, aniżeli z zapartym tchem śledziłam akcję, gdyż jej prawie w ogóle nie było. Jeśli macie nadprogramowe wolne półtorej godziny to polecam, jednak według mnie można lepiej spożytkować ten czas.
     Moja ocena: 5/10.

sobota, 30 lipca 2022

'Cześć, żegnaj i wszystko pomiędzy' (Hello, Goodbye and Everything in Between, 2022) - film

 






Clare (Talia Ryder) i Aidan (Jordan Fisher) ustalili, że się rozstaną przed pójściem na studia. Podczas swojej ostatniej randki wracają do miejsc i wydarzeń ważnych dla ich związku - pierwszego spotkania, pierwszego pocałunku i pierwszej kłótni. Niezwykły wieczór sprawia, że zaczynają się zastanawiać, czy ich licealna miłość ma szansę przetrwać.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
     Ostatnio dość często w polecanych filmach na Netflixie wyskakiwał mi właśnie tytuł "Cześć, żegnaj i wszystko pomiędzy". Choć nie słyszałam zbyt wielu pozytywnych opinii o tej produkcji, a jej ocena na filmwebie nie była aż tak wysoka, to i tak mając wolny wieczór postanowiłam dać jej szansę z nadzieją, że może będzie to moje zaskoczenie roku. Niestety było dość przeciętnie i żadnych zachwytów nad przedstawioną tu historią z mojej strony nie ma i ich tu raczej nie znajdziecie.
     Clare i Aidan już od początku swojego związku wiedzą kiedy on się zakończy. Ustalają między sobą, że po ostatniej klasie liceum, a tuż przed pójściem na studia się ze sobą rozstaną. Nie przewidzieli jednak siły uczucia, które się miedzy nimi narodzi, więc chłopak stara się przekonać dziewczynę, że ta ich licealna miłość ma szansę przetrwać. Początkowo koncepcja fabuły tego filmu wydawała mi się intrygująca, lecz im dłużej go oglądałam tym bardziej przeciętnie i nijako się robiło. Już od samego początku widać do czego to wszystko zmierza, nie było żadnych zaskakujących zwrotów akcji, które by zapierały dech w piersi u widza czy wywarły na nim ogromne wrażenie. Mam wrażenie, że ponownie trafiłam na historię, co prawda miłą i uroczą, lecz kompletnie nie zapadającą w pamięci. Wątpię abym za miesiąc była w stanie powiedzieć o filmie coś więcej niż tylko wspomnieć o samym tytule.
     Gra aktorska to kolejna, też niezbyt mocna strona tej produkcji. Mam wrażenie, że się powtórzę ale również pod tym względem było tu stosunkowo przeciętnie i dość nijako. Żaden z występujących tu aktorów nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia, żebym czuła potrzebę w zobaczeniu go w innej roli. Nie widziałam tych wielorakich emocji oraz uczuć targających ich bohaterami a które mogłabym z nimi współodczuwać. Było po prostu do bólu poprawnie, aktorzy wykonali względnie dobrze swoją pracę, lecz nie było tego zachwytu z mojej strony nad ich ogromnymi umiejętnościami.
     "Cześć, żegnaj i wszystko pomiędzy" to, choć pod pewnymi względami uroczy, film, to jednak nie pozostanie w mojej pamięci na długo. Nie znalazłam tu nic co mogłoby zrobić na mnie ogromnie pozytywne i niezapomniane wrażenie. Nie mniej jednak całkiem miło spędziłam czas podczas seansu i byłam w stanie nieco się odprężyć oraz zapomnieć o własnych problemach. Decyzję czy macie ochotę poświęcić swój czas na ten film pozostawiam Wam.
     Moja ocena: 5/10.

środa, 27 lipca 2022

"Bez ciebie nie ma lata" Jenny Han

 
Drugi tom wakacyjnej trylogii Lato napisanej przez Jenny Han – autorkę bestsellerowej serii Do wszystkich chłopców, których kochałam.
Nigdy więcej nie będę w stanie patrzeć na ciebie w ten sam sposób. Nigdy więcej nie będę tą dziewczyną. Dziewczyną, która wraca za każdym razem, gdy ją odpychasz. Dziewczyną, która mimo wszystko i tak cię kocha.
Kiedyś Belly nie mogła się doczekać powrotu do letniego domu, który należał do rodziny Conrada i Jeremiaha. Jednak to lato będzie inne. Problemy rodziny Fisherów narastają. Susannah, matka chłopców, walczy z nawrotem choroby, a jej najstarszy syn nie radzi sobie z tą sytuacją.
Wszystko, co sprawiało, że warto było czekać cały rok na wakacje, przestało istnieć. Dla Belly już nie ma lata.
Jednak gdy Jeremiah dzwoni do dziewczyny, by powiedzieć, że Conrad zniknął, Belly wie, że tylko ona może naprawić to, co się rozpadło. Musi zebrać całą trójkę w domku na plaży. Jeśli to lato naprawdę ma być ich ostatnim, powinno zakończyć się tak, jak się zaczęło – w Cousins Beach.
„Bez ciebie nie ma lata” przywoła emocje przeżywane podczas lektury „Tego lata stałam się piękna”. Wzruszy, rozbawi i przypomni o tym, co w życiu jest najważniejsze.
Opis książki
 
 
 
Autor: Jenny Han
Tytuł oryginalny: It's Not Summer without You
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Biernacka Matylda
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: dziecięca, młodzieżowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego wydania polskiego: 2014
Liczba stron: 304
 
 
 
     Powieść pt. "Bez ciebie nie ma lata" to drugi tom trylogii 'Lato' autorstwa Jenny Han. Pierwsza część, czyli "Tego lata stałam się piękna", była przyjemną letnio-wakacyjną lekturą, która choć nie zrobiła na mnie aż tak ogromnego wrażenia, to jednak miała pewne wątki, w przypadku których chciałam wiedzieć jak się rozwiną. Niestety ta część jest nieco słabsza od pierwszej...
     Rozpoczyna się kolejne lato, lecz tym razem nie jest aż tak bardzo wyczekiwane jak w poprzednich latach. Bell, która uwielbiała spędzać wakacje z braćmi Fisher, swoją mamą i jej przyjaciółką w letnim domu, teraz niechętnie myśli o tych zbliżających się upalnych miesiącach. Gdy Jeremiah prosi dziewczynę o pomoc w poszukiwaniu brata, który zniknął i nikt nie wie gdzie się podziewa, Belly wie, że musi postarać się dać chłopakowi swoje wsparcie i poukładać między sobą wszystko na nowo. Niestety w tym tomie historia nie była już aż tak porywająca i wciągająca czytelnika od pierwszych stron jak bym tego oczekiwała. Ten wątek, który chciałam się dowiedzieć jak się potoczy dalej, został niestety rozegrany tak jak się spodziewałam i nie było tu dla mnie żadnego zaskoczenia. Fabuła w tym przypadku była niestety dość miałka, nijaka i dość przewidywalna, przez co lektura tej pozycji nie była dla mnie aż taką przyjemnością jak bym chciała. Ok, było miło - jako lekka i niezobowiązująca historia młodzieżowa na wakacje może się nadać, lecz z drugiej strony wiem, że można stworzyć bardziej angażującą treść idealną na sezon urlopowy, która jednak pozostanie niezapomniana.
     Bohaterowie niewiele zmienili się od poprzedniego tomu. Choć są już o rok starsi, zadziało się przez ten czas naprawdę wiele w ich życiu to jednak zachowywali się tak, jakby nie wynieśli z tego żadnej lekcji i nie wpłynęło to na nich w jakikolwiek sposób. Chciałabym aby wywołali we mnie więcej emocji, stali mi się bliżsi, lecz nic z tego niestety nie miało w tym przypadku miejsca.
     Styl autorki jest co prawda lekki i całkiem nieźle czytało mi się napisaną przez nią powieść, lecz znów czuć, że ta pozycja jest skierowana raczej do znacznie młodszego czytelnika niż trzydziestojednoletnia ja. Dodatkowo strasznie irytowało mnie w polskim tłumaczeniu sformułowanie 'otwarłam' zamiast 'otworzyłam'. Wiem, że obie formy są poprawne, jednak to ciągle powtarzające się 'otwarłam' w różnej formie po prostu działało mi na nerwy. E-book dostępny na Legimi został dobrze przygotowany, idealnie współgrał z czytnikiem i nie mam mu nic do zarzucenia.
     "Bez ciebie nie ma lata" to niestety średnia powieść, która nie zapadnie w mojej pamięci na długo. Choć czytało mi się ją całkiem przyjemnie podczas urlopu, to jednak niewiele było tu angażującej mnie treści. Możliwe, że przeczytam kolejną część tej trylogii, o ile pojawi się ona na Legimi, lecz nie jest to najbardziej wyczekiwana i priorytetowa dla mnie pozycja.
     Moja ocena: 5/10.

piątek, 22 lipca 2022

"Wszystko zostaje w rodzinie" Aneta Jadowska

 
 
 
 
 
 
Problemy chodzą stadami.
Dla Dory Wilk zaczyna się najbardziej wyczerpujący okres w życiu. Całodobowe zamieszanie, chaos i krwawe szaleństwo.
Uwikłana w wampirzą politykę, epidemię lunatykowania - śmiertelnie niebezpieczną dla Dzieci Nocy - spiętrzone problemy wilczego stada i prywatne katastrofy, wiedźma próbuje zachować zimną krew i przeżyć.
Nie czas na sen, gdy jej świat płonie!
Opis książki
 
 
 
 
 
 
Autor: Aneta Jadowska
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: fantasy
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2014
Liczba stron: 560
Czas trwania: 16h 7hm
Lektor: Joanna Osyda
 
 
 
     Książka Anety Jadowskiej pt. "Wszystko zostaje w rodzinie" to już czwarty tom cyklu o Dorze Wilk. Choć ta seria nie jest zbyt wybitna i zobowiązująca to ma w sobie coś magicznego, co przyciąga mnie do niej oraz pozwala oderwać się od swojej szarej codzienności. Niestety ta pozycja według mnie jest najsłabsza z dotychczasowych tej autorki z którymi miałam już styczność.
     Wśród wampirów dzieją się niepokojące rzeczy, więc Dora postanawia wyruszyć im na pomoc. Chcąc nie chcąc zostaje również uwikłana w przeróżne ogromnie wyczerpujące ją intrygi. Pomimo, że jest to najgrubsza pozycja z tej serii, teoretycznie dzieje się tu sporo, to jednak momentami odniosłam wrażenie, że bohaterowie kręcili się w kółko i niewiele było tu tak naprawdę nowych pasjonujących czytelnika zdarzeń. Co prawda dostaliśmy względnie rozbudowany wampirzy wątek, to jednak ponownie powracamy do sercowych rozterek Dory. Nie do końca podobało mi się to, że prawie każdy napotkany przez nią mężczyzna ją pożąda i chciałby z nią pójść do łóżka. Dodatkowo ciągnący się "trójkąt miłosny" między kobietą, aniołem a diabłem przybiera niepokojące rozmiary i staje się on już dla mnie bardzo męczący. Nie mniej jednak całkiem miło spędziłam swój czas podczas słuchania tej historii w audiobooku - nie była to najgorsza fabuła z jaką miałam kiedykolwiek do czynienia.
     Bohaterowie mam wrażenie, że niewiele zmienili się od ostatniego tomu. Spodziewałam się, że jednak będą w stanie co nieco nauczyć się na swoich wcześniejszych błędach i zmienić w części kwestii swoje podejście, a tak się niestety nie stało. Zobaczymy czy to odmieni się w kolejnych częściach tego cyklu, czy pozostanie niezmienne. Styl autorki na tym samym poziomie, dzięki czemu wiedziałam czego mogę się spodziewać i to faktycznie dostałam. Lektorka w audiobooku dostępnym na Empik Go również bardzo dobrze się spisała, naprawdę dobrze mi się jej tu słuchało.
     "Wszystko zostaje w rodzinie" to według mnie na ten moment najbardziej nijaka część z cyklu o Dorze Wilk. Pomimo, że na pierwszy rzut oka działo się wiele, to jednak zbyt dużo nie jestem w stanie napisać o tej pozycji, gdyż wszystko zlało mi się w jedną całość, gdzie na pierwszym planie są rozterki miłosne wiedźmy, które stają się powoli ogromnie męczące.
     Moja ocena: 5/10.

wtorek, 19 lipca 2022

"Prawda. Krótka historia wciskania kitu" Tom Phillips

 
Imponujące kłamstwa i kłamcy, których aż che się szanować!
Nowa książka autora bestsellera "Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko"
Tym razem przeczytacie o PRAWDZIE - a raczej o genialnych sposobach wciskania kitu, jakie wymyślono przez wieki...
W dzisiejszych czasach nawet prezydent USA nie przejmuje się prawdziwością swoich słów - rekord pobił, kiedy w 120 minut wygłosił 125 bzdur, czyli więcej niż jedną na minutę! Za sprawą internetu nasze codzienne życie zamieniło się w dezinformacyjne pole bitwy.
Może nawet tego nie wiesz, ale dosłownie pływasz w morzu wymysłów, półprawd i wierutnych łgarstw. Pora się wreszcie czegoś o nich dowiedzieć!
Tom Phillips, redaktor serwisu fullfact.org zajmującego się sprawdzaniem faktów, każdego dnia zmaga się z zalewem bredni. I z właściwym sobie humorem udowadnia, że kłamstwo w debacie publicznej nie pojawiło się wczoraj.
Ta książka zabierze was na wycieczkę objazdową po najbardziej niesłychanych kłamstwach i horrendalnych ściemach w dziejach ludzkości. Wiele z tego, co tu przeczytacie, wyda się wam niewiarygodne, a przecież nie brakowało ludzi, którzy w to wszystko wierzyli. Ciekawe, co o nas napiszą nasze wnuki?
Opis książki



Autor: Tom Phillips
Tytuł oryginalny: Truth: A Brief History of Total Bullsh*t
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Gębicka-Frąc Maria
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa
Gatunek: popularnonaukowa
Forma: esej (szkic literacki) / zbiór esejów (szkiców)
Rok pierwszego wydania: 2019
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020
Liczba stron: 320
 
 
 
     Trzy lata temu przeczytałam pozycję "Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko" Toma Phillipsa, która nie za bardzo mnie sobą oczarowała ale o dziwo nadal o niej pamiętam. Pomimo pewnych niezbyt pozytywnych wspomnień z czytania postanowiłam sięgnąć po drugi tytuł tego autora, czyli książkę "Prawda. Krótka historia wciskania kitu", która i tak czekała na swoją kolej na mojej półce. Również i tym razem mam pewne dość mieszane odczucia po lekturze...
     W tej pozycji mamy poruszony temat prawdy, a raczej po prostu ukazane anegdotki o jednych z największych kłamstw w historii. Zostały tu omówione niewybredne 'żarty' takich osób jak Benjamin Franklin, czy też opisane zwykłe złudzenia, które dotknęły jednocześnie masę ludzi. Z pozoru brzmi ciekawie, jednak ja nie czuję się w pełni usatysfakcjonowana zawartością. Ponownie mam wrażenie, że jest tu sporo pustej treści, tak aby po prostu napompować książkę, by nie miała tylko dziesięciu kartek wraz ze stroną tytułową. Mi niestety jedynie nieliczne akapity wydały się na tyle interesujące, by faktycznie zasłużyły na to aby je przedstawić w książce. Sam zamysł tej pozycji jest według mnie intrygujący i mający szansę się sprzedać, lecz nie do końca przypadła mi do gustu treść. Pomimo wszystko wierzę, że znajdą się osoby, które będą się świetnie bawić w trakcie lektury.
     Styl autora jest całkiem lekki w odbiorze, co jest według mnie ogromnym plusem, jednak po pewnym czasie nie jest on aż taki przyjemny. Mam wrażenie, że autor zbyt dużo władował tu swojego specyficznego poczucia humoru, który w pewnym momencie zaczął mnie po prostu przytłaczać i miałam już w pewnym momencie wręcz dość. Wydanie papierowe zostało przygotowane przyzwoicie, nie rzuciły mi się żadne błędy. Jedyne do czego mogę się jak zwykle przyczepić to znienawidzone przeze mnie klejone strony, o czym niejednokrotnie już na blogu wspominałam.
     "Prawda. Krótka historia wciskania kitu" to pozycja, która nie zrobiła na mnie aż takiego dobrego wrażenia. Według mnie jest ona przeciętna i nieco żałuję, że jednak dałam jej szansę, gdyż mogłam w tym czasie przeczytać coś nieco lepszego oraz bardziej odpowiadającego moim gustom i potrzebom. Niestety ze swojej strony nie jestem w stanie z czystym sumieniem polecić Wam tego tytułu.
     Moja ocena: 5/10.
Related Posts with Thumbnails