Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Poznańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Poznańskie. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 października 2020

"A co wyście myślały? Spotkania z kobietami z mazowieckich wsi" Agnieszka Pajączkowska, Aleksandra Zbroja

Mariola jest pewna, że mężczyźni zawsze będą górą. Bochenek tęskni za PGR-em. Stefania nigdy nie była w Warszawie, Gosia chce stamtąd wrócić. Chrześnica Iwony jest lesbijką, Marta była na czarnym proteście, a Dorota wysłuchuje żartów o swojej bezdzietności. Wiola nie zna nikogo, kto powiedziałby "nie wierzę w Boga", a Piotrowska zdradza, co usłyszała w konfesjonale.
Autorki ruszają z Warszawy i okrążają województwo mazowieckie, rozmawiając po drodze z rolniczkami, gospodyniami, sklepowymi, przedsiębiorczyniami, bezrobotnymi. Na ławeczkach, podwórkach, gankach, przy kuchennych stołach, słuchają opowieści o życiu w miejscach, skąd młodzież wyjeżdża do szkół, a mężczyźni na zarobek, gdzie starsze pokolenie umiera, a młode często już nie wraca. To próba oddania głosu tym, które pozostają niewidoczne i niesłyszane. Wieś przemawia na ogół co najwyżej głosem rolnika szukającego żony, polityka PSL-u lub wójta i księdza z popularnego serialu. A co z kobietami?  
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Agnieszka Pajączkowska, Aleksandra Zbroja
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura faktu
Forma: reportaż / zbiór reportaży
Rok pierwszego wydania: 2019 
Liczba stron: 280



     Z mazowiecką wsią miałam głownie styczność gdy jako mały smarkacz byłam wysyłana w wakacje do babci. Przyznam, że bardzo miło wspominam ten czas, jednak mogłam mieć zupełnie inne postrzeganie wsi jako dziecko, mając z nią styczność tylko od czasu do czasu, niż osoby dorosłe, które na co dzień tam żyją. Również przez te ponad dwadzieścia lat wszystko poszło "do przodu" i byłam ciekawa jak po takim czasie wieś jest postrzegana przez jej mieszkańców.
     W tej pozycji mamy do czynienia z wieloma kobietami mieszkającymi na wsi, choć czasem do głosy dochodzili bliscy im mężczyźni. Przyznam, że było to intrygujące doświadczenie - zapoznawanie się z krótkimi opowieściami kobiet właściwie o każdym aspekcie ich życia. Byłam w stanie dostrzec jak wszystko poszło do przodu od kiedy ostatni raz ja sama byłam na wsi i miałam okazję na swój sposób doświadczać "wiejskiego" życia. Podczas lektury dostrzegłam jednak ogromny rozdźwięk pomiędzy częścią lokalizacji - o ile niektóre naprawdę mocno poszły do przodu i się rozwinęły, tak w niektórych częściach nie tak szybko zachodzą zmiany jak można by oczekiwać na tle innych miejsc. Jednak sama tematyka i poruszane problemy były tu ogromnie życiowe i z częścią z nich nawet kobieta z miasta mogłaby się utożsamić. Mamy tu historie wielu osób, które niestety nie zawsze były na tyle rozwinięte, bym mogła bardziej zaangażować się w opowiadaną historię. Nie wiem do końca z czego to wynika - z niechęci samej kobiety do opowiadania czy niewystarczającej ilości czasu jej poświęconej. Momentami się zastanawiałam czy nie wolałabym mniej osób, jednak bardziej rozwiniętą opowieść pozwalającą na lepsze poznanie życia a nie tylko malutkiego wycinka. Pomimo to bardzo dobrze mi się czytało ten reportaż i chciałabym jeszcze więcej!
.    "A co wyście myślały? (...)" pomimo niektórych aspektów to naprawdę dobra pozycja. Tematyka bardzo mnie interesowała i z chęcią kiedyś powrócę do tego tytułu. Sięgnęłabym również po coś podobnego za kolejne dziesięć czy dwadzieścia lat by sprawdzić jakie zmiany zaszły po kolejnych dekadach w mazowieckich wsiach. Moim zdaniem naprawdę warto zaznajomić się z treścią tej książki, gdyż może ukazać całkowicie odmienne postrzeganie świata niż nasze i dać co nieco do myślenia.
     Moja ocena: 6/10.

niedziela, 23 sierpnia 2020

"Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości" Jennifer Wright

 
Z tej książki dowiesz się, że zabić cię może: taniec, brudne ręce, seks, w zasadzie wszystko...
W 1518 roku kobieta zaczęła tańczyć w centrum Strasburga. Po tygodniu dołączyły do niej 34 osoby, po miesiącu kolejne 400. Wszyscy zmarli z powodu ataków serca, udarów mózgu, wycieńczenia organizmu. Zatańczyli się na śmierć.
Od stuleci ludzkość była nawiedzana przez śmiercionośne plagi. Od czasów Imperium Rzymskiego, przez średniowiecze, aż po XX wiek dżuma, gruźlica, cholera i inne choroby starały się zabić jak najwięcej osób.
"Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości" pozwala spojrzeć nam na najmroczniejsze chwile w historii. Z lekkością i humorem poznać najtragiczniejsze zarazy oraz bohaterów, którzy z nimi walczyli.
Opis książki




Autor: Wright Jennifer
Tytuł oryginalny: Get Well Soon: History's Worst Plagues and the Heroes Who Fought Them
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Miłkowski Maciej
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa
Gatunek: popularnonaukowa
Forma: esej (szkic literacki) / zbiór esejów (szkiców)
Rok pierwszego wydania: 2017
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020
Liczba stron: 344



     O książce pt. "Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości" słyszałam już wielokrotnie. Nawet pod wpływem impulsu zakupiłam tę pozycję w postaci e-booka, jednak przed jej sięgnięciem miałam wiele wątpliwości czy ten rok jest oby na pewno odpowiedni by to zrobić. Chcąc nie chcąc ciekawość wygrała i dość szybko przeczytałam tę pozycję.
     W tej książce mamy pokrótce opisane historie różnych chorób, między innymi słów kilka o grypie hiszpance, gruźlicy czy śpiączkowym zapaleniu mózgu, które zdziesiątkowały ludność. Mam wrażenie, że tematyka jest jak najbardziej na czasie, pomimo, że nie było w niej nic na temat tegorocznego wirusa. Choć przedstawione są różne choroby to w niektórych przypadkach bardzo ciekawie zostało ukazane podejście "władzy" do epidemii z którą przyszło im się zmierzyć. Moim zdaniem warto zaznajomić się pod tym względem z tą pozycją i wynieść lekcję jak działać w niektórych przypadkach, czy po prostu jak postępować z nieznaną nam sytuacją w postaci pandemii. Nie spodziewałam się, że można w tak lekki sposób opisać tak poważne tematy jakim są choroby, które w tak znaczący sposób wpływały na losy historii różnych państw. To z jakim humorem zostały one opisane sprawiało, że miałam ochotę sięgać po tę książkę w każdym możliwym momencie i ciężko było mi się od niej oderwać. Może nie do końca wszystkie żarty autorki do mnie przemawiały jednak i tak sama treść została na tyle ciekawie przedstawiona, że z chęcią ją czytałam i czerpałam przyjemność z lektury.
     Styl autorki - tak jak wspomniałam wcześniej - był bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Choć nie wszystkie żarty mi odpowiadały tak w ogólnym rozrachunku uważam, że ta książka została napisana naprawdę porządnie i z humorem. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to dość częste wspominanie w późniejszych rozdziałach o chorobach czy ludziach z poprzednich przypadków, co mogło być irytujące jeśli się czyta tę pozycję "na raz". Wydanie elektroniczne przygotowane porządnie, nie wpadły mi w oko żadne błędy i bardzo dobrze plik współgrał z moim Kindlem.
     Książka "Co nas (nie) zabije (...)" zrobiła na mnie zaskakująco dobre wrażenie. Pomimo, że nie jestem pewna czy ponownie sięgnę akurat po ten tytuł, tak po lekturze tej książki mam ochotę zabrać się za kolejne pozycje z serii ZROZUM od Wydawnictwa Poznańskiego. Mam nadzieję, że będą również trzymać poziom :)!
     Moja ocena: 7/10. 

wtorek, 23 czerwca 2020

"Wierzyliśmy jak nikt" Rebecca Makkai

Epicka powieść o przyjaźni i odkupieniu w obliczu tragedii, finalistka nagrody Pulitzera oraz National Book Award, a przy tym jedna z najważniejszych książek ostatnich lat wg "New York Timesa", "The Washington Post" i "Entertainment Weekly".
W 1985 roku młody Yale Tishman, dyrektor rozwoju chicagowskiej galerii sztuki, zamierza namieszać w środowisku amerykańskiej bohemy, wprowadzając na wystawę zbiór nadzwyczaj udanych obrazów z lat 20. Jego kariera zdaje się kwitnąć, ale wokół AIDS zbiera okrutne żniwo – przyjaciele Yale'a jeden po drugim umierają i wkrótce zostaje on niemal zupełnie sam.
Trzydzieści lat później Fiona, przyjaciółka Yale'a, próbuje odnaleźć w Paryżu swoją zaginioną córkę. Zatrzymuje się na pewien czas u starego przyjaciela, znanego fotografa, który przed laty uwiecznił chicagowską epidemię. Z czasem kobieta zdaje sobie sprawę w jak wielkim stopniu wydarzenia sprzed lat mogą ukształtować nas samych i nasze relacje z najbliższymi.
Losy Yale'a i Fiony przeplatają się na przestrzeni lat, zabierając tym samym czytelników w rozdzierającą podróż przez lata osiemdziesiąte aż po chaos czasów współczesnych.
Opis książki



Autor: Rebecca Makkai 
Tytuł oryginalny: The Great Believers 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Musielak Sebastian 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura zagraniczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2018 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020 
Liczba stron: 624



     W okolicach premiery powieści "Wierzyliśmy jak nikt" było ogromnie o niej głośno. Widziałam ten tytuł na wielu kanałach na YT jak i profilach na IG i nie wiem czy któraś z opinii była negatywna, albo chociaż neutralna. Przyznam, że tematyka mnie zaintrygowała, jednak sięgnęłam po tę książkę dopiero teraz, gdy już trochę o niej przycichło.
     Na kartach tej powieści mamy przedstawione dwie linie czasowe. W 1985 roku mamy do czynienia z grupką znajomych mieszkających w Chicago żyjących w czasach epidemii AIDS. Gdy wielu z nich umiera, Ci którzy pozostają muszą uporać się ze śmiercią innych i próbować żyć dalej. W 2015, po trzydziestu latach, Fiona która pochowała wielu swoich przyjaciół, poszukuje we Francji swoją córkę. Jednak na jej drodze pojawiają się duchy przeszłości i ponownie musi zmierzyć się z poczuciem straty. Muszę przyznać, że poruszone są tu trudne tematy, jednak zostały one przedstawione w zadziwiająco lekki sposób, że aż byłam w pozytywnym szoku, że można tak ukazać dany problem. Całkowicie mogę się zgodzić ze zdaniem Ignacego Karpowicza, które możemy znaleźć na okładce, iż jest to "zaskakująco intymna, dowcipna i czuła powieść o nienawiści i miłości w czasach zarazy". Sama na pewno lepiej bym tego nie ujęła. Jednak po tak mocnych opiniach z którymi się zetknęłam spodziewałam się epickiej powieści, która wbije mnie w fotel. Niestety pod tym względem jestem nieco rozczarowana. Choć jest to naprawdę bardzo dobra powieść, która zmusi wielu czytelników do przemyśleń, nie była ona dla mnie aż tak bardzo emocjonalna, bym miała zalewać się łzami podczas lektury. Faktycznie byłam w stanie dość mocno przeżywać wraz z bohaterami ich losy i już od pierwszych stron ciężko było mi się oderwać od lektury, tak jednak zabrakło m tu czegoś, takiej drobnej wisienki na torcie, bym mogła w pełni zachwycać się tą powieścią i zmuszać innych do jej przeczytania jak co niektórzy jej czytelnicy.
     Bohaterowie moim zdaniem zostali tutaj bardzo dobrze wykreowani. Pomimo ich mnogości oraz zmian czasowych nie miałam problemu z połapaniem się kto kim jest i jaką rolę odgrywa w całej tej historii. Z każdą postacią byłam w stanie się zżyć i z ogromnym zaciekawieniem śledzić jej losy. Choć ze sporą ilością z nich przyszło nam się tu pożegnać tak każdy wywołał we mnie jakieś emocje podczas lektury i nie zawsze były one na tyle pozytywne jakbym chciała.
     Styl autorki naprawdę dobry, chociaż ciężko mi określić ile też w tym przypadku zasługi jest tłumacza, gdyż czytałam tę powieść w przekładzie Sebastiana Musielaka. Jednak przez całą pozycję miałam wrażenie, że wręcz płynę i nie miałam żadnych zgrzytów podczas lektury. Wydanie papierowe, które czytałam jest naprawdę bardzo dobrze przygotowane. Nie żałuję ani złotówki wydanej na ten tytuł - zarówno szata graficzna jak i to z jaką precyzją został przygotowany 'środek' to po prostu miód na moje serce i żałuję, że nie wszyscy wydawcy tak zwracają uwagę na wszystkie detale.
     "Wierzyliśmy jak nikt" to według mnie bardzo wartościowa książka, którą warto przeczytać. Choć nie wywołała ona we mnie tak skrajnych emocji jak u niektórych czytelników to nie żałuję, że wreszcie po nią sięgnęłam gdy cały ten szum wokół niej już trochę ucichł. Sądzę, że w przyszłości sięgnę po tę powieść ponownie i mam nadzieję, że będzie mi się podobała równie bardzo jak za pierwszym razem.
     Moja ocena: 8/10. 
Related Posts with Thumbnails