Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reż. Nora Ephron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reż. Nora Ephron. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 lipca 2017

'Masz wiadomość' (You've Got Mail, 1998) - film






Manhattan, czasy współczesne. Dwoje nieznanych sobie ludzi pracuje w tej samej branży. On jest właścicielem sieci księgarń obejmujących całe miasto, ona jest właścicielką niewielkiego lokalu, gdzie sprzedaje się książki dla dzieci. Zgodnie z zasadą konkurencji są wrogami. Ale któregoś dnia nawiązują przypadkowy kontakt przez internet - tak rodzi się wzajemna sympatia. 








     Dawno dawno temu, prawie tuż po premierze, jeszcze jako szkolny dzieciak, obejrzałam po raz pierwszy "Masz wiadomość". Później znów kilkukrotnie widziałam tą produkcję. Jednak od dłuższego czasu nie miałam okazji aby przypomnieć sobie ten film, więc postanowiłam ponownie zasiąść przed ekranem i zatopić się w tej komedii romantycznej.
     On i ona, w życiu realnym wrogowie, a w świecie wirtualnym zaczyna łączyć ich pewna głębsza więź. W przypadku tak znanych produkcji zastanawiam się czy jest sens pisać coś więcej. O ile ktoś już widział to wie o czym jest ten film, a jeśli jeszcze seans przed Wami to nie zamierzam Wam więcej zdradz i psuć radości z oglądania. Osobiście mam wrażenie, że te starsze produkcje z tego gatunku są pociągnięte w dużo ciekawszy sposób. Pomimo, że nie przepadam za komediami romantycznymi, tak w tym przypadku nie było aż tak bardzo irytujących momentów, które by mnie mocno drażniły. Fabuła tego filmu nie grała mi tak mocno na nerwach, a nawet całkiem przyjemnie mi się ponownie do niego powróciło.
     Gra aktorska - uwielbiam dwójkę głównych aktorów, więc moja ocena na pewno nie będzie obiektywna. Zarówno Tom Hanks jak i Meg Ryan zagrali według mnie bardzo dobrze. Zapewne są filmy w których wypadli dużo lepiej, lecz, może przez sentyment, nie potrafię napisać nic złego na temat kreacji bohaterów w tej produkcji.
     Gdybym pisała tę opinię tuż po pierwszym zobaczeniu filmu "Masz wiadomość" ocena byłaby na pewno dużo wyższa. Jednak i tak, według moich standardów komedii romantycznych, ocena jest nadal bardzo wysoka. Sądzę, że nie raz powrócę do tej produkcji. Żałuję jedynie, że nie robią już takich dobrych, na poziomie, tego typu filmów.
     Moja ocena: 6/10.

środa, 25 czerwca 2014

'Bezsenność w Seattle' (Sleepless in Seattle, 1993) - film






Sam jest młodym wdowcem, który szuka nowej partnerki życiowej. Pomaga mu w tym synek Jonah, który pewnego dnia dzwoni do radia, opowiada historię swojego ojca i informuje słuchaczy, że chciałby mieć nową mamę. W odpowiedzi setki kobiet zaczyna wysyłać do Sama listy. Wśród nich jest Annie, zaręczona dziewczyna, która jednak postanawia poznać Sama bliżej...









     Film oglądałam wiele lat temu, nawet kilka razy, jednak postanowiłam obejrzeć go raz jeszcze, jako dwudziestokilkuletnia, ponoć bardziej dojrzała, osoba. Byłam ciekawa, czy nadal będzie mi się tak bardzo podobał jak kiedyś. No cóż, jak byłam młodsza to chyba mnie bardziej chwycił za serce ;). 
     Po raz pierwszy film oglądałam jako mała smarkula. Nie jestem pewna czy miałam nawet już te "naście" lat, chociaż obstawiam bardziej swój wiek jako "podstawówkowy". Za pierwszym razem zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nawet za "czasów gimnazjalnych" oglądałam z zapartym tchem. Teraz, będąc już na ostatnim roku studiów, czyli mając już te lekko ponad 20 lat, już nie chwyta mnie ten film tak bardzo. Nie wiem czy to już wina wieku czy fakt, że zbyt dużo razy obejrzałam tę produkcję. Historia jak historia. Zrobiła się dla mnie minimalnie zbyt ckliwa. 
     Obsada aktorska - chyba nie można odmówić talentu aktorskiego odtwórcom głównych ról, czyli Meg Ryan oraz Tom Hanks, nawet jak film był kręcony wiele lat temu. 
     Mam wrażenie, że film momentami wzrusza mnie do łez, a czasami w ogóle nie powala. Chyba zależy to od mojego nastroju. Jednak sądzę, że warto obejrzeć ten film. Nawet dla powtórki.
     Nie chciałam dawać niskiej noty po ostatnim obejrzeniu, gdyż wcześniej mi się bardzo podobał. Tak więc wystawiam taką ocenę uśrednioną na dzień dzisiejszy :).
     Moja ocena: 7/10

piątek, 10 stycznia 2014

'Czarownica' (Bewitched, 2005) - film




Remake serialu telewizyjnego z lat 60-tych opowiadający o perypetiach pewnej zwariowanej czarownicy, Samanthy Stephens, której czary niestety nie działają na kłopoty, jakie ma ona ze swoim własnym mężem. Gdzieś w kalifornijskiej San Fernando Valley, Isabel (Nicole Kidman) usiłuje odmienić swoje życie. Naiwna i pełna dobrych intencji czarownica pragnie wyrzec się nadprzyrodzonych mocy, jakimi została obdarzona i prowadzić “normalne” życie. W tym samym czasie, po drugiej stronie miasta, Jack Wyatt (Will Ferrell) przystojny, czarujący aktor usiłuje ponownie wrócić na ścieżkę kariery. 






     Każdy student zrozumie, że aktualnie występuje intensywny początek sezonu nauki do zaliczeń, zerówek, egzaminów, pisania prac licencjackich/magisterskich i innych podobnych zaliczeń. Tak więc potrzebowałam raczej czegoś mniej ambitnego niż literatura ustaw na temat podatków, kosztów nie stanowiących przychodu, integracji rynków finansowych czy rachunku kosztów.
     Ogólnie chyba ostatnio nie mam zbyt dobrego trafu do dobrych filmów. Znów trafił mi się bardzo przeciętny film, który można raczej oglądać jednym okiem aniżeli skupiać na nim całą swoją uwagę. Pomimo obejrzenia tego filmu poprzedniego wieczoru znów niewiele z niego pamiętam. Było coś o czarownicy, która miała zagrać w serialu rolę... czarownicy. Niestety więcej mało pamiętam. Jedynie jestem świadoma, że wystąpił znów typowy schemat "hollywoodzkiej" komedii romantycznej... "niby śmiesznie, śmiesznie, następuje coś złego, ale na koniec się pogodzili, zakochali w sobie i żyli długo i szczęśliwie". Pomimo potrzeby czegoś mało ambitnego ten film nie należał do bardzo dobrych, trafiających w moje potrzeby. 
     Film oglądałam na polskiej stacji - Polsacie. Jak większość prawdopodobnie wie irytujące były długie reklamy, jednak to nie wpływa na ocenę filmu (tylko ewentualnie stacji) ;). Co do obsady aktorskiej - Kidman i Farrell są stosunkowo dobrymi aktorami, którzy mogą przyciągnąć ludzi przed ekran. Niestety dla mnie są raczej przeciętni, aniżeli wspaniali w tym fachu. Muzyka czasami przypominała mi raczej serial CSI czy inne seriale. Co do scenerii i reszty też było średnio. Nie było pięknych widoków, czy elementów, które z chęcią przyciągałyby do oglądania. 
     Raczej nie mam ochoty do powracania do tego filmu. Miły dla rozluźnienia, jednak nie jest to film dla, którego warto poświęcać całą swoją uwagę. Do prasowania, gotowania czy innych czynności, jako film w tle bardzo dobry ;).
     Moja ocena: 5/10

środa, 30 stycznia 2013

'Julie i Julia' (Julie & Julia, 2009) - film


 
Film jest oparty na opowiadaniu Julie Powell (Amy Adams) "Julie and Julia: 365 Days, 524 Recipes, 1 Tiny Apartment Kitchen". Powell nie przepadała za swoja pracą sekretarki i postanowiła w ciągu roku zrealizować wszystkie 524 przepisy z książki kucharskiej Julii Child (Meryl Streep) "Mastering the Art of French Cooking". Swoje doświadczenia w kuchni zaczęła spisywać w formie bloga. A ten z kolei posłużył wydawcom do opublikowania tych perypetii w formie książki.








     Od dawna zabierałam się za obejrzenie tego filmu, a że niechęć do nauki podczas sesji jest bardzo duża to udało mi się go wreszcie obejrzeć :).
     Szczerze powiedziawszy trochę się zawiodłam na tym filmie. Miał on mieć elementy komedii, których mi się niestety nie udało zaobserwować. Dramat? Też nie zauważyłam... Jedynie elementy biograficzne mogło się zauważyć, których niestety nie mi zweryfikować - nie znam na tyle prawdziwej historii na której był wzorowany film. 
     Gra Meyl Streep bardzo mi się podobała. Nie oglądałam z nią zbyt wiele filmów ale stwierdzam, że posiada ona talent do tego co robi :). Reszta aktorów też dobrze się spisała, ale efekt nie był taki spektakularny. 
     Część scen była kręcona we Francji, w Paryżu. Niestety było mało scen, które by pokazały magię tego miejsca. Trochę brakowało mi scen na świeżym powietrzu, przedstawiających również miasto (chociaż wiem, że to dość trudne w filmie notabene o gotowaniu - czyli większość dzieje się w kuchni ;)). 
     Film nie jest dobrym pomysłem dla osób na diecie ;). Oglądając jak gotują te potrawy, które wyglądały przepysznie aż sama miałam ochotę sobie coś podjadać. Lepiej nie mieć nic słodkiego w domu :).

     Pomimo kilku wad film przyjemnie się oglądało. Można się przy nim odprężyć, zapomnieć o swoich problemach.
     Moja ocena: 6/10
Related Posts with Thumbnails