czwartek, 21 listopada 2019

"Był sobie pies 2" W. Bruce Cameron


Wszystkie psy doskonale wiedzą, że życie ma sens tylko u boku ukochanego człowieka. 
Bailey – bohater bestsellera „Był sobie pies” – powraca w nowym psim wcieleniu, aby wypełnić kolejną misję!
Mała Clarity June opuszcza ukochaną babcię i jej psa i wyjeżdża z matką do wielkiego miasta. Psiak przeżył już wiele żyć i sporo się nauczył o ludziach. Miał różne imiona: Bailey, Toby, Ellie, Koleżka…
Bailey powraca w nowym wcieleniu na czterech łapach i spotyka dorastającą Clarity. Wie, że jego misja jeszcze nie została wypełniona – musi pilnować i strzec dziewczynki. Musi być dzielnym psem!
Tym razem zrobi wszystko, aby pomóc ukochanej pani odnaleźć prawdziwą miłość i zrealizować jej marzenia. Czasami będzie musiał odejść, by zaraz znów powrócić jako inny psi przyjaciel. Bo jedno wie na pewno: życie jest na tyle pomerdane, że zawsze warto trzymać się razem. 
Opis książki



Autor: W. Bruce Cameron 
Tytuł oryginalny: A Dog's Journey 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Świerczyńska Edyta 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura zagraniczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2012 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2019 
Liczba stron: 408



     Jeśli jesteście tu ze mną już od jakiegoś czasu to przypuszczalnie wiecie, że uwielbiam książki z psim motywem. W szczególności te autorstwa W. Bruce Camerona. Gdy zobaczyłam ten tytuł od razu wiedziałam, że będę musiała go jak najszybciej przeczytać. "Był sobie pies" ogromnie mnie zachwycił a wobec tej kontynuacji miałam ogromne oczekiwania. Bardzo subiektywnie mówiąc - jestem zachwycona tą historią!
     W tej powieści mamy kontynuację losów uroczego psa, który już nie jedno miał imię. Dla niektórych Bailey, dla innych Ellie a czasem nawet Koleżka. Choć Ethana już nie ma to tym razem pies powraca by chronić Clarity. Historia z jaką tym razem przychodzi się nam zmierzyć jest przepełniona bólem, chorobami ale jest również miejsce na radość z życia codziennego. Nadal mamy tutaj relację z psiej perspektywy, więc nie wszystkie zdarzenia mamy przedstawione wprost, tak jakby to przeżywał człowiek. Mam wrażenie, że w tej powieści większy nacisk został przedstawiony na relacje międzyludzkie i ich problemy. Poruszone zostały trudne tematy, jak bulimia, nowotwory czy niezdrowa relacja między matką a córką. Choć nie mamy tu moralizatorskich wywodów, a owe sytuacje widzimy z perspektywy zwierzaka to jednak sposób ich ukazania i tak daje wiele do myślenia. Podczas lektury targały mną przeróżne emocje i uczucia. Czasem miałam ochotę się poryczeć, czasem z krzykiem ochrzanić ludzi za ich zachowanie, a innymi razy pojawiała się również radość.
     Bohaterowie naprawdę bardzo dobrze wykreowani. Mam wrażenie, że nawet jeszcze lepiej zostali ukazani niż w pierwszej części. Jest tu bardzo wiele miejsca na domysły, nic nie jest czarne albo białe, jednak również i postacie wzbudzają wiele emocji. Będąc po lekturze tej pozycji Gloria trafi do mojej czołówki najbardziej znienawidzonych przeze mnie postaci książkowych. Choć były momenty gdy można by zacząć jej choć odrobinę współczuć to i tak nie wiem czy cokolwiek jest w stanie spowodować zmianę mojego nastawienia wobec takiej kobiety.
     Styl autora genialny. Sposób w jaki wykreował ten świat i przedstawił fabułę całkowicie trafia w mój gust. Już od pierwszych stron czytałam jak zaczarowana i naprawdę ciężko było mi się oderwać od lektury tej powieści. Wydanie elektroniczne bardzo dobrze wykonane i naprawdę nie mam mu nic do zarzucenia.
     Jestem zachwycona tą książką. Wiem, że jest to moja bardzo subiektywna opinia, jednak to jakie emocje towarzyszyły mi podczas czytania pozostaną w mojej pamięci na długo. Jetem pewna, że będę do tych pozycji powracać nie jeden raz. I prawdopodobnie za każdym razem będę je przeżywać równie mocno. Moim zdaniem naprawdę warto sięgnąć po ten tytuł. "Był sobie pies 2" to przepełniona uczuciami historia, którą powinien przeczytać każdy.
     Moja ocena: 9/10

środa, 20 listopada 2019

'W pogoni za szczęściem' (The Pursuit of Happyness, 2006) - film




Historia borykającego się z przeciwnościami losu Chrisa Gardnera i jego rodziny. Kiedy Linda, matka 5-letniego Christophera ugina się pod ciężarem finansowych trudności i opuszcza rodzinę, mężczyzna musi poradzić sobie ze znalezieniem dobrze płatnej posady oraz zapewnieniem dziecku dachu nad głową. Po wielu próbach Chris otrzymuje propozycję odbycia bezpłatnego stażu w prestiżowej firmie brokerskiej. Zdesperowany, bez środków do życia, Gardner decyduje się skorzystać z propozycji. Dzięki pewności siebie i miłości synka, Chris Gardner przezwycięża trudności stając się jedną z legendarnych postaci Wall Street.






     "W pogoni za szczęściem" to film o którym słyszałam wiele pozytywnych opinii. Sporo moich znajomych polecało mi ten tytuł, więc wreszcie wzięłam go pod uwagę przy wyborze tego co bym chciała obejrzeć. Miałam ogromne obawy czy docenię ten film po tak wielu zachwytach, jednak całe szczęście również i mi przypadł on do gustu.
     Chris nie miał łatwego życia, ciągle ma pod górkę, jednak się nie poddaje. Gdy natknął się na ogłoszenie o staż w pewnej z prestiżowych film brokerskich podejmuję próby by się tam dostać. Można by rzec, że ta decyzja zmieniła jego życie. Historia z którą mamy tu do czynienia moim zdaniem pokazuje, że warto się starać, podjąć ryzyko by zmienić coś na lepsze. Mając na uwagę to, że jest to film oparty na faktach daję on nadzieję, że choć znaleźliśmy się blisko dna jest możliwe osiągnięcie sukcesów nie tylko tych zawodowych. Poruszony tu aspekt relacji rodzinnych również daje wiele do myślenia i może zmusi niektórych do zastanowienia się czy można tak łatwo się poddawać i przekreślać drugiego człowieka. Przynajmniej w moim przypadku ta historia pozostanie w mojej głowie na dłużej i pod pewnymi względami dała mi kopa do przemyśleń nad swoim życiem, nie tylko pod kątem zawodowym.
     Gra aktorska według mnie jest w tym filmie fenomenalna. Will Smith wcielający się w postać Chrisa Gardnera wypadł tu według mnie bardzo przekonująco i dzięki tej roli mam ochotę obejrzeć kolejne tytuły z jego udziałem. Również postacie drugoplanowe były bardzo dobrze zagrane, dzięki czemu podczas seansu nie miałam wrażenia, że część osób pojawiła się jakby za karę.
     Żałuję, że tak długo opierałam się przed obejrzeniem tego filmu. Jestem pewna, że w przyszłości powrócę do niego i znów będę w stanie zachwycać się nim. Choć nie jest to tytuł, który należy do tych lekkich, łatwych i przyjemnych to jednak pozostanie on w pamięci na dłużej. Jeśli jeszcze nie widzieliście tej produkcji to gorąco polecam jak najszybsze jego nadrobienie, gdyż naprawdę warto!
     Moja ocena: 8/10.

wtorek, 19 listopada 2019

"Nie odpisuj" Marcel Moss



Czy możesz wierzyć ludziom, których poznajesz w Internecie?
Martyna prowadzi profil społecznościowy, na którym internauci anonimowo zdradzają swoje tajemnice. Pogrążona w depresji kobieta zaczytuje się w problemach obcych ludzi, których cierpienie dodaje jej otuchy. Wydaje jej się nawet, że zna swoich czytelników lepiej niż oni sami. Pewnego dnia dostaje jednak wiadomość, którą powinna była zignorować. Opróżniona butelka wina sprawia, że dziewczyna traci czujność i odpisuje. W jednej chwili Martyna przestaje być tylko powiernicą sekretów anonimowych internautów. Od teraz staje się częścią czyjegoś życia, które jest jeszcze bardziej przerażające niż to opisywane w zwierzeniach. Gdyby tylko nie odpisała na tę wiadomość... 
Opis książki







Autor: Marcel Moss 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2019 
Liczba stron: 400



     Thriller "Nie odpisuj" to pozycja o której prawie nic nie słyszałam zanim pojawiła się u mnie na półce. Jednak gdy przeczytałam opis tej książki postanowiłam ją zakupić w księgarni i jak najszybciej ją przeczytać. Historia, jak wynikało z krótkiego przedstawienia na okładce, wydawała mi się interesująca, w szczególności, że sama też przecież umieszczam treści w internecie. Jednak chyba mój zachwyt był zbyt pochopny...
     Martyna mając wiele swoich własnych problemów prowadzi w mediach społecznościowych profil, na którym umieszcza anonimowe wyznania. Czasem są to wywody niezadowolonych ze swojego życia osób jednak niektóre są czasem bardzo tajemnicze i... przerażające. Jedna z takich wiadomości, którą odebrała wpływa znacząco na jej aktualnie życie i zaczyna ona działać w dość nietypowy sposób. Jak na thriller przystało akcja rozkręca się powoli by to dopiero na samym końcu osiągnąć bardzo szybkie tempo. Niestety taki schemat w tym gatunku powoduje u mnie już pewne znudzenie, jednak podczas lektury miałam nadzieję na spektakularne zakończenie. Jednak bardzo mnie ono niestety zawiodło... O ile sama tematyka bardzo mnie zaintrygowała i byłam w stanie wkręcić się w samą historię już na początku, tak to co dostałam na koniec niestety nie powaliło mnie na kolana, nie wbiło w fotel i nie miałam większych problemów by spokojnie pójść spać.
     Bohaterowie całkiem dobrze wykreowani. Główna bohaterka Martyna nie wzbudziła we mnie żadnych pozytywnych odczuć, jednak była w taki sposób przedstawiona, że byłam w stanie momentami zrozumieć jej działanie. Choć niekoniecznie takie zachowanie zaakceptowałabym w prawdziwym życiu to w tej historii była ona dość przerażająca i idealnie wpasowywała się w moje wyobrażenie do postaci z tego typu gatunku. Natomiast znów jestem minimalnie rozczarowana męskimi postaciami i brakiem podejmowania przez nich konkretnych działań by chociaż postarać się zapobiec niektórym wydarzeniom.
     Styl autora bardzo dobry w odbiorze. Nie miałam większych problemów by już od pierwszych stron zaczytywać się w przedstawioną tu historię. Żałuję tylko, że tak dobra fabuła z ogromnym potencjałem została w taki sposób zakończona... Wydanie papierowe ma zasadniczo tylko jedną  wadę, a mianowicie klejone strony, które nie wiem jak długo przetrwają w jednym kawałku. Co do zewnętrznej oprawy graficznej jak i tego w jaki sposób został przygotowany środek nie mam już więcej zastrzeżeń.
     Po opisie książki "Nie odpisuj" spodziewałam się naprawdę porządnego thrillera. Niestety nie wszystko poszło zgodnie z moimi oczekiwaniami. Faktycznie czytało mi się tę pozycję bardzo dobrze, jednak znów zakończenie przyćmiło trochę przyjemność z lektury. Miałam nadzieję na mocniejszą końcówkę, dzięki której zapamiętam tę pozycję na dłużej. Wątpię abym miała ochotę ponownie sięgnąć po tę pozycję, chociaż jeśli autor zdecyduje się wydać kolejną książkę to kto wie czy po nią nie sięgnę.
     Moja ocena: 6/10

poniedziałek, 18 listopada 2019

'Całkiem zabawna historia' (It's Kind of a Funny Story, 2010) - film





Czasem to co tkwi w Twojej głowie nie jest tak szalone jak myślisz… co zdecydowanie jest prawdą w przypadku Craiga. Zestresowany nastolatek dobrowolnie zapisuje się do szpitala dla psychicznie chorych aby oderwać się na chwilę od codziennych problemów. Nieoczekiwanie zamiast odpoczynku odnajduje mentora i nową miłość,  a przede wszystkim ma szansę zacząć wszystko od nowa. Urzekająca, dowcipna i mądra opowieść o dorastaniu, która jest tak naprawdę całkiem zabawną historią… 






     Film pt. "Całkiem zabawna historia" miałam już w planach od dobrych kilku lat. Nie wiem czemu ale nie mogłam się za niego dość długo zebrać. Jednak wreszcie przyszedł ten dzień i postanowiłam uporać się z tym tytułem. Niestety mam bardzo mieszane odczucia co do niego, choć sama tematyka, która jest tu poruszana, jest ważna.
     Craig to nastoletni chłopak, którego przytłaczają codzienne problemy a myśli samobójcze są dla niego codziennością. Postanawia zgłosić się dobrowolnie do szpitala na oddział dla psychicznie chorych by tam postarać się uporać z problemami. Jednak tam spotykają go nieoczekiwane rzeczy... Choć tematyka jest trudna, a problemy z naszym samopoczuciem psychicznym coraz częstsze i ciężkie do wyleczenia, ta historia daje w pewien sposób nadzieję na lepsze jutro. Część wydarzeń naprawdę nastraja widza pozytywnie i całkiem zabawnie się je ogląda, jednak mam wrażenie, że momentami temat nie został podjęty zbyt poważnie. Jeśli ktoś nigdy nie miał poważniejszych problemów z depresją to może uwierzy w tę bajeczną historię z humorem i poprawi mu ten film nastrój. Jednak miałam nadzieję, że ta produkcja w bardziej realny sposób ukaże możliwość pozytywnego spojrzenia na świat gdy borykamy się z własnymi demonami w naszych głowach.
     Gra aktorska przyzwoita. W przypadku większości aktorów nie mam żadnych zastrzeżeń, gdyż bardzo dobrze wcielili się w swoje postacie. Najbardziej przekonała mnie do siebie w tej produkcji aktorka wcielająca się w Noelle, czyli Emma Roberts. Mam wrażenie, że wypadła ona tu najbardziej naturalnie ze wszystkich. Co do odtwórcy głównego bohatera, którego zagrał Keir Gilchrist to mam najbardziej mieszane odczucia. Choć nie wypadł on źle w tej roli to mam wrażenie, że czegoś w tym przypadku zabrakło.
     Przyznam, że po tylko latach kręcenia się wokół tego filmu spodziewałam się czegoś spektakularnego. Jednak "Całkiem zabawna historia" nie sprostała w pełni moim oczekiwaniom, które chyba za bardzo we mnie narosły. Z jednej strony nie żałuję, że obejrzałam wreszcie ten film, tylko z drugiej szkoda, że nie był według mnie aż tak genialny jak bym chciała...
     Moja ocena: 6/10.

niedziela, 17 listopada 2019

"Współlokatorzy" Beth O'Leary

Tiffy Moore pilnie potrzebuje taniego lokum. Leon Twomey bierze nocne zmiany, bo rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Choć ich przyjaciele sądzą, że to szaleństwo, oni znajdują idealne rozwiązanie: w ciągu dnia Leon będzie w ciasnej kawalerce odsypiał noce zmiany, dzięki czemu Tiffy będzie miała to samo mieszkanie wyłącznie dla siebie przez resztę doby.
Ona właśnie zerwała ze swoim zazdrosnym chłopakiem i ledwo wiąże koniec z końcem, pracując w niszowym wydawnictwie, on bardziej dba o innych niż o siebie – nocami zajmuje się pensjonariuszami domu opieki, a każdy grosz odkłada na prawników, którzy wyciągną jego niesłusznie skazanego brata z więzienia.
Na przekór wszystkim i wszystkiemu, dwoje niezwykłych współlokatorów odkrywa, że jeśli wyrzuci się wszystkie zasady przez okno, można stworzyć całkiem przyjemne i ciepłe domowe ognisko.
Opis książki



Autor: Beth O'Leary 
Tytuł oryginalny: The Flatshare 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Waliś Robert 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: społeczna, obyczajowa 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2019 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2019 
Liczba stron: 432



     Po cięższym tygodniu miałam ochotę na lekką literaturę, dzięki której będę w stanie oderwać się od trudu codzienności. Mój wybór padł na "Współlokatorów" o których sporo osób wypowiadało się raczej pochlebnie. Z nadzieją na przyjemną lekturę zabrałam się za czytanie i chyba nie do końca trafiłam w swoje aktualne potrzeby...
     Tiffy musi szybko znaleźć nowe mieszkanie do wynajęcia, jednak nie ma zbyt dużego budżetu by móc pozwolić sobie na luksusy. Trafia na interesujące ogłoszenie, z którego okazuje się, że będzie dzielić łóżko z obcym mężczyzną - ona będzie spać tam w nocy a on po pracy na nockach w dzień. Ich relacja opiera się głównie na zostawianych sobie karteczkach w mieszkaniu, jednak im dalej w las tym przybiera ona coraz bardziej intrygujących kształtów. Przyznam się, że miałam cichą nadzieję, że ta historia nie będzie zwykłą obyczajówką z dużą dawką romantyzmu. Początkowo treść którą tu dostajemy miała według mnie ogromny potencjał. Bardzo szybko wkręciłam się w historię i czytało mi się ją z wielką przyjemnością. Przez większą część humor jaki tu dostajemy bardzo przypadł mi do gustu. Niestety gdy zaczął się pojawiać ten nieszczęsny wątek romantyczny mój zapał do tej książki trochę osłabł. Pomimo, że był on bardzo dyskretnie wprowadzany to jednak samo zakończenie było dla mnie zbyt cukierkowe. Chociaż został on tak wykreowany, że mogłabym uwierzyć w taki rozwój uczuć pomiędzy dwojgiem ludzi to jednak nie do końca mnie to kupiło.
     Bohaterowie których poznajemy na kartach tej powieści mieli swoje lepsze i gorsze momenty. Wzbudzali oni we mnie przeróżne odczucia, jednak to z główną bohaterką nie do końca byłam w stanie się w pełni polubić. Choć pomysł na jej historię i przeżycia jest naprawdę intrygujący, mający ogromny potencjał do wykorzystania w fabule to nie jestem przekonana do samego wykonania i ukazania tego co ta kobieta musiała przeżywać. Niektóre męskie postacie też wydały mi się dość nijakie i jako postacie drugoplanowe zginęły niestety w tłumie.
     Styl autorki jest bardzo przyjemny w odbiorze. Książkę do pewnego momentu czytało mi się naprawdę dobrze i szybko. Jednak dla mnie samo zakończenie tej historii i nie wykorzystana w pełni postać głównej bohaterki w pewnym momencie zaczęły psuć moje pozytywne wrażenie z samej lektury. Wydanie elektroniczne bardzo dobrze wykonane i idealnie współgrało z moim czytnikiem. Akurat pod tym względem nie mam tej książce nic do zarzucenia.
     Powieść pt. "Współlokatorzy" wzbudziła we mnie przeróżne uczucia i chyba nie do końca było to coś czego potrzebowałam w danym momencie. Choć jest to dość lekka historia to są tu pewne elementy, które nie zawładnęły moim serduchem. Pomimo tych kilku zgrzytów i tak nie żałuję, że wreszcie sięgnęłam po tę pozycję, gdyż jednak w przeważającej części miło spędziłam z nią swój czas.
     Moja ocena: 6/10.

środa, 13 listopada 2019

'Kształt wody' (The Shape of Water, 2017) - film






Baśń dla dorosłych, której akcja rozgrywa się u szczytu zimnej wojny, w Stanach Zjednoczonych około roku 1962. Elisa wiedzie monotonną, samotną egzystencję, a całą noc pracuje w pilnie strzeżonym, sekretnym laboratorium rządowym. Jej życie zmienia się na zawsze, gdy wraz z koleżanką z pracy, Zeldą, odkrywa, że w laboratorium przeprowadzany jest otoczony ścisłą tajemnicą eksperyment, który zaważyć może na przyszłych losach świata.







     Książkę "Kształt wody" przeczytałam w sierpniu tego roku i dopiero teraz, po kilku miesiącach od lektury zabrałam się za jej ekranizację. Miałam ogromne obawy przed tym filmem, gdyż nie byłam w pełni przekonana do samej historii i nie wiedziałam w jaki sposób zostanie ona tutaj przedstawiona. Jednak liczne nagrody które dostał ten film sprawiły, że jednak go obejrzałam. Niestety chyba nie do końca jest to mój klimat... 
     Nadprzyrodzona istota morska trafia do rządowego ośrodka badań. Pomiędzy stworzeniem a niemą Elisą, która sprząta pomieszczenie nawiązuje się nietypowa więź, która wydaje się być nierealna. Jednak każdy ma inne plany co do istoty nad którą prowadzone są badania... Przyznam, że byłam zadowolona gdy część wątków, które nie pasowały mi w książce nie miały miejsca w filmie. Jednak pomimo prawie dwóch godzin, częściowego okrojenia materiału na który miałam nadzieję to i tak zdołali spłycić treść. Ta namiastka relacji, która była znacznie lepiej opisana w pierwowzorze moim zdaniem nie pociągnęła tutaj tej historii. Moim zdaniem za mocno spłycili tę więź, która tworzyła się między tą istotą a Elisą, przez co sens tej próby ratowania stworzenia nie miał aż takiego znaczenia. Gdybym nie czytała książki to nie rozumiałabym na podstawie samego filmu, czemu ta kobieta aż tak bardzo się stara... Znaczny nacisk został postawiony na rozgrywki na wyższym szczeblu, które prowadziły władze i badacze. Mam przez to bardzo mieszane odczucia, gdyż nie do końca taką wersję tej historii miałam ochotę zobaczyć.
     Gra aktorska to chyba najmocniejszy element tej produkcji. W sumie każdy z bohaterów został według mnie idealnie obsadzony w swojej roli i nie zmieniłabym żadnego z nich na kogoś innego. Jednak czy tylko dobrzy aktorzy są w stanie pociągnąć treść i usatysfakcjonować każdego kinomaniaka? Ja po tylu nagrodach oczekiwałam czegoś trochę lepszego.
     Jestem niestety trochę rozczarowana tym filmem. Może to negatywne moje podejście wpłynęło w znacznym stopniu na odbiór tej produkcji, jednak nie jestem w stanie dostrzec tego co odnalazło wielu zachwyconych widzów. Wątpię, żebym w najbliższym czasie nabrała chęci na powrócenie do tej historii, chyba że dojrzeję do niej kiedyś na tyle, że będę w stanie dostrzec w niej więcej pozytywnych aspektów.
     Moja ocena: 5/10.

poniedziałek, 11 listopada 2019

"Emigracja" Malcolm XD



"Emigracja" to książka o młodym człowieku, który po ukończeniu małomiasteczkowego liceum decyduje się na wyjazd zarobkowy do Wielkiej Brytanii. W charakterystyczny "pastowy" sposób opowiada o jednym z najważniejszych polskich zjawisk społecznych ostatnich dekad, które nadal nie zostało w wyczerpujący sposób przedstawione w polskiej literaturze. To opowieść o dorastaniu w powiatowej Polsce, obfitującej w przygody trasie do Londynu i samym życiu emigranta. O tirowcach, cygańskich handlarzach kamperami, anarchistach-squattersach, recydywistach ukrywających się przed polskim wymiarem sprawiedliwości, rosyjskich oligarchach, zubożałej angielskiej arystokracji, stulejarzach i klubach go-go. 
Opis książki





Autor: Malcolm XD 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: satyra 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2019 
Liczba stron: 240



     "Emigracja" to jedna z tych książek, których okładka ciągle bombardowała mnie w księgarniach. Zetknęłam się z przeróżnymi opiniami na jej temat i przez długi czas nie do końca byłam pewna czy w ogóle mam ochotę po nią sięgnąć. Gdy zobaczyłam ten tytuł na ogromnej przecenie pomyślałam, że może warto zaryzykować i sprawdzić o co tak naprawdę tutaj chodzi. Mam niestety bardzo mieszane odczucia co do tej pozycji...
     Na kartach tej powieści poznajemy krótką historię wyjazdu zarobkowego do Anglii z perspektywy młodego mężczyzny. Kto z nas chociażby nie zna kogoś kto zdecydował się na taki krok? Był pewien okres w którym nastąpił pewien "boom" na takie działanie, bardzo dużo osób podjęło decyzję o wyjeździe, żeby chociaż zarobić na studia, czy polepszyć sytuację finansową swojej rodziny. Tutaj mamy okazję dowiedzieć się z 'pierwszej ręki' jak wyglądała lub mogła wyglądać (?) taka podróż. Przedstawionych jest tu wiele przeróżnych sytuacji, czasem zabawnych, innymi momentami dość przerażających. Jednak to właśnie one głównie tworzą tutaj treść, gdyż chyba nikt z nas nie byłby zainteresowany czytaniem o spokojnych i nudnych sytuacjach.
     Styl jakim została napisana ta pozycja może nie każdemu przypaść do gustu. Podczas lektury ja osobiście miałam wrażenie jakbym siedziała z dawno niewidzianym kumplem przy piwie i słuchała opowieści co się ostatnio u niego działo. Trochę przekleństw, czasem niewybredny żarcik, ale można wysłuchać z uwagą. Wydanie papierowe całkiem dobrze wykonane, jednak ma klejone strony z którymi nadal się nie polubiłam. Całe szczęście książka nie rozlatywała mi się w rękach podczas czytania. Jednak cała reszta bardzo dobrze wykonana - zarówno środek jak i oprawa zewnętrzna.
     Przyznam, że mam mieszane odczucia co do tej pozycji. Było miło podczas lektury, jednak nie jestem pewna czy miałabym ochotę sięgnąć po nią po raz kolejny. Nie wiem na jak długo pozostanie mi ta historia w pamięci i czy jeszcze pod koniec roku będę w stanie coś więcej o niej powiedzieć...
     Moja ocena: 5/10.

niedziela, 10 listopada 2019

'Odlot' (Up, 2009) - film





Siedemdziesięcioośmioletni Carl Fredricksen, emerytowany sprzedawca balonów, spełnia swe wielkie życiowe marzenie o przygodzie - za pomocą setek balonów przekształca swój dom w wielki pojazd powietrzny i odlatuje do Ameryki Południowej. Ale przypadkiem zabiera nieplanowanego pasażera, ośmioletniego skauta Russella, pełnego nieuzasadnionego optymizmu, lecz wyjątkowo niezręcznego. Razem przeżywają mnóstwo zaskakujących i niespodziewanych przygód...






     O animacji "Odlot" słyszałam wiele pozytywnych opinii, zarówno od znajomych jak i w internecie. Uwielbiam ten typ gatunku przez to, że potrafi często przekazać ważne wartości w dość przystępny sposób, dzięki czemu można je oglądać z każdym, nie zważając na wiek. Jednak miałam ogromne obawy czy również i ja będę w stanie docenić treść z którą miałam się zmierzyć. Zdecydowałam się wreszcie na obejrzenie tej animacji i jedyne czego mogę żałować to fakt, że zrobiłam to tak późno!
     Emerytowany sprzedawca balonów Carl wyrusza w podróż swojego życia. Podąża za marzeniem, którego nie udało mu się spełnić razem z jego ukochaną żoną. Dla mnie najbardziej wzruszające było przedstawienie na początku historii małżeństwa. Nie trzeba było słów aby ukazać ogrom emocji, które towarzyszyły tej dwójce przez lata, zarówno radość jak i tragedia. Według mnie te pierwsze minuty były chyba najmocniejsze z całej animacji. Nie zmienia to faktu, że im dalej brnęłam w historię z którą mamy tu do czynienia to oglądałam ją z ogromnym zaciekawieniem. Całe szczęście nie dostajemy tu tandetnej historyjki z głupawym humorem, tylko porządną dawkę bardzo dobrej animacji po którą warto sięgnąć w każdym wieku.
     Nie żałuję czasu poświęconego na "Odlot". Według mnie warto obejrzeć tę animację z całkowitą uwagą, gdyż jest tu wiele sytuacji, które dają do myślenia. Bez względu na to ile mamy lat każdy może wynieść z tej historii coś dla siebie. Gorąco polecam!
     Moja ocena: 8/10.

wtorek, 5 listopada 2019

"Czarownice nie płoną" Jenny Blackhurst


Nawet jeśli cię przed nią ostrzegają i radzą, żebyś się jej nie narażała.
Bo jeśli ją rozzłościsz, może ci się przytrafić nieszczęście.
Imogen Reid, psycholożka rozpoczynająca nowe życie w rodzinnym mieście, z którego kiedyś uciekła, nie chce wierzyć w ludzkie gadanie. Ellie Atkinson, uratowana z pożaru, w którym zginęli wszyscy jej bliscy, potrzebuje pomocy, a nie piętnowania. I Imogen zrobi wszystko, żeby jej tę pomoc zapewnić. To nie z Ellie jest coś nie tak, lecz z jej otoczeniem – z miastem, ze szkołą, z rodziną zastępczą dziewczynki…Tak w każdym razie uważa Imogen.
I robi wszystko, by pomóc Ellie uporać się z traumą.
Więcej, niż nakazują standardy zawodowe.
Więcej, niż nakazywałby rozsądek.
Więcej, niż… 
Opis książki



Autor: Jenny Blackhurst 
Tytuł oryginalny: The Foster Child 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Matuszewska Izabela 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2017 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018 
Liczba stron: 416



     "Czarownice nie płoną" to już trzecia książka autorstwa Jenny Blackhurst z którą miałam okazję się zapoznać. Dopiero w tym roku zaczęłam się zaczytywać w jej powieści, jednak jest w nich coś co mnie do nich przyciąga pomimo, że nie są to bardzo wybitne pozycje. Przyznam, że również i ten tytuł czytało mi się z przyjemnością i mam wrażenie, że jest on nawet trochę lepszy od pozostałych.
     Imogen powraca po latach do swojego rodzinnego miasta, z nadzieją by zacząć swoje życie na nowo. Zaczyna ona pracę jako psycholożka, a jedną z jej pierwszych podopiecznych jest jedenastoletnia Ellie. Każdy z mieszkańców który miał z nią styczność wydaje być się zrażony do dziewczynki i wszyscy ostrzegają Imogen przed niepozorną nastolatką. Jednak postanawia uporać się z traumą dziecka, a zarazem ze swoimi wydarzeniami z przeszłości. Opis fabuły, który możemy znaleźć na okładce wydał mi się intrygujący a to co faktycznie dostałam również takie według mnie było. Odpowiednio budowane napięcie w tej historii doprowadzało mnie do tego, że nie mogłam oderwać się od lektury. Z drugiej strony niektóre wydarzenia były na tyle przedziwne, że aż musiałam zastanowić się co ja właściwie przeczytałam. Niektóre dzieci potrafią być okrutne i nie mówię tu o Ellie, tylko o jej znajome ze szkoły. Momentami to sceny z udziałem właśnie tych wchodzących w okres dojrzewania dzieci bardziej mroziły mi krew w żyłach niż niektóre krwawe wydarzenia z jakimi możemy się spotkać w thrillerach.
     Bohaterowie całkiem nieźle wykreowani. Ich złożoność i brutalność pobudek, które kierowały niektórymi postaciami wywołała we mnie wiele przeróżnych emocji. Z niektórymi postaciami byłam w stanie zżyć się od początku, co do innych musiałam powoli się przekonywać, jednak nikt nie pozostał mi obojętny. Każdy z osobna był według mnie ważny dla tej historii i nikogo nie uważam za niepotrzebnego.
     Styl autorki mam wrażenie, że jest coraz lepszy. Czytało mi się tę książkę naprawdę dobrze i szybko. Choć były przerażające momenty to ciężko było mi się oderwać od lektury a pomysł na fabułę według mnie miała nietuzinkowy i jak dotąd nie spotkałam się jeszcze z czymś takim w książkach. Wydanie papierowe całkiem przyzwoicie zrobione, choć ma jedną ważną wadę. Mianowicie są to klejone strony do których nie wiem czy kiedyś uda mi się wreszcie przekonać i nie narzekać na nie. Chociaż były one na tyle solidnie ze sobą sklejone, że nie miałam wrażenia, że podczas lektury książka zaraz mi się rozpadnie.
     Jestem zadowolona z lektury tej pozycji i mam ochotę na więcej! Całe szczęście czeka na mnie na półce w tym momencie jeszcze jeden tytuł od tej autorki i mam nadzieję, że będzie lepszy, albo chociaż równie dobry jak ten.
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 3 listopada 2019

'Mała stopa' (Smallfoot, 2018) - film





Bystry, młody Yeti wpada pewnego dnia na trop nieznanego stworzenia jakim jest człowiek. Oszołomiony opowiada o swoim odkryciu mieszkańcom wioski. Informacja przynosi mu sławę i wywołuje niezwykłe poruszenie w społeczności prostych Yeti. Wszyscy zaczynają się zastanawiać, kogo i co można jeszcze spotkać w wielkim świecie otaczającym ich zaśnieżoną wioskę...Przygodowa animacja przedstawia legendę o Wielkiej Stopie z zupełnie innej perspektywy. Szalony i pełen dobrych emocji obraz jest opowieścią o przyjaźni, odwadze i radości odkrywania. Oferuje widzom ważną lekcję życiową, pokazując że naukowa wiedza jest ważniejsza od ludowych wierzeń i tradycji.




     Czasem nachodzi mnie ogromna ochota na niezobowiązującą animację, dzięki której miło spędzę wolny czas. Są też takie momenty gdy potrzebuję czegoś bardziej w tle przy bardziej prozaicznych czynnościach jak prasowanie czy malowanie paznokci ;) i wtedy również ten gatunek bardzo często się u mnie sprawdza idealnie. Właśnie ostatnio podczas tych codziennych obowiązków zdecydowałam się na "Małą stopę" o której niewiele słyszałam przed obejrzeniem.
     Wioska w której żyją Yeti, ma swój ustalony rytm, a legendą dla nich jest tzw. mała stopa. Gdy jeden z członków społeczności odkrywa ślad istnienia legendarnego małego stworzenia ich życie zmienia się diametralnie. Przyznam, że choć pomysł wydał mi się ogromnie ciekawy tak samo wykonanie i pociągnięcie tej historii nie do końca mnie do siebie przekonało. Widać tutaj wpływ technologii i mediów społecznościowych na fabułę, a pogoń za 'lajkami', serduszkami i łapkami w górę jest niestety znana coraz młodszym odbiorcom. Zawsze tzw. żebranie o lajki mnie irytowało a ukazanie tego zjawiska w prześmiewczy sposób nie wiem czy nie zostanie źle odebrane przez część widzów. Były momenty, które faktycznie mnie bawiły, część z nich miało pewne moralizatorskie przesłanie ale czy to wystarczy aby zachwycać się całością? Mam trochę mieszane odczucia wobec tej animacji. Pomimo, że nie spodziewałam się wielkiego efektu wow na miarę "Shreka" to oczekiwałam czegoś bardziej zapadającego w pamięci.
     Przyznam, że gdybym miała poświęcić uwagę tylko i wyłącznie na seans byłabym ogromnie rozczarowana tą animacją. Jednak jako coś co leci w tle i umila obowiązki jest to według mnie dobry tytuł. Nie trzeba się na nim całkowicie skupiać by wiedzieć o co chodzi i nie stracić żadnego z wątków.
     Moja ocena: 6/10.
Related Posts with Thumbnails