wtorek, 27 września 2022

Stosik książkowy Q3/2022

Choć powtarzam sobie, że nie powinnam kupować nowych książek, to zawsze znajdzie się tytuł, który ogromnie chce mieć na swojej półce. Nie mniej, już znacznie bardziej kontroluje swoje kompulsywne zakupy nowości wydawniczych. W ostatnich trzech miesiącach pojawiły się na mojej półce kolejne pozycje, które mam nadzieję, że mnie nie zawiodą. Serdecznie zapraszam Was na bookhaul!
 
 
 
Zakupy własne - KSIĄŻKI PAPIEROWE
 
 
 
"Spełniony sen" Izabella Frączyk
"Doskonała pomyłka" Katie Agnew
"Miłość w chmurach" Eithne Shortall
"Chłopiec jeden na milion" Monica Wood
"Już cię kiedyś kochałam" Katarzyna Misiołek
"Pozory" Agnieszka Lis
 

 
"Mała kawiarenka w Kopenhadze" Julie Caplin
"Gra na dwa fronty" Lily Lindon
"Horyzont zła" Haylen Beck
"Obsesja" Tara Isabella Burton
 
 
 
"Wysoka wrażliwość. Poradnik dla tych, którzy czują za dużo" Joanna Kozłowska
"Róża Sewastopola" Katharine McMahon
"Tajemnic Fleat House" Lucinda Riley
"Bez wstydu. Sekspraca w Polsce" Karolina Rogaska
"Głośnik w głowie" Aneta Pawłowska-Krać
"Tessa d'Urberville" Thomas Hardy
 
 
 
"Dar serca" Amanda Brooke
"Silna i wrażliwa. Przewodnik po wyznaczaniu granic" Nancy Levin
"Jesteś wystarczająca. Jak przestać się porównywać i być sobą" Maja Günther
"Zaakceptuj siebie. Jak zaprzyjaźnić się ze sobą i docenić swoją wartość" Silvia Congost
"Pozytywnie! Jak nie szukać dziury w całym" Anna Walewicz-Kuc
"Emocje i nastrój. Jak je zrozumieć i kształtować" Daniel Jerzy Żyżniewski
 
 
 
 
Widzicie może tytuł po który powinnam sięgnąć w pierwszej kolejności? Z chęcią dowiem się czy któraś z powyższych książek skradła Wasze serce :). Ja jestem ogromnie ciekawa każdej z tych pozycji, ale ich lektura dopiero przede mną.

poniedziałek, 26 września 2022

'Krzysiu, gdzie jesteś?' (Christopher Robin, 2018) - film

 
 
 
 
 
 
 
 
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie! Gdy mały Krzyś dorósł i znalazł się na życiowym zakręcie, jego wierni towarzysze dzieciństwa - Kubuś, Prosiaczek, Kłapouchy i Tygrysek – wyruszają ze Stuwiekowego Lasu do Londynu, by przypomnieć mu magię dzieciństwa.









     Za film pt. "Krzysiu, gdzie jesteś?" planowałam zabrać się już od dawna ale ciągle coś wypadało i dopiero ostatnio udało mi się obejrzeć go w całości. Miałam nadzieję na przepiękny film familijny, który chwyci widza w każdym wieku za serce. Niestety ja będąc już po seansie czuję pewien niedosyt...
     Krzyś już dorósł, ma swoją rodzinę i popadł w wir obowiązków związanych z pracą. Niestety gdzieś już umknęła mu ta dziecięca radość oraz wartości, które wyznawał za młodu. Gdy w jego codziennym świecie pojawia się dawno nie widziany Kubuś, mężczyzna musi powrócić do Stuwiekowego Lasu i pomóc mu odnaleźć pozostałych swoich przyjaciół. Dorosła rzeczywistość przeplata się z magią dzieciństwa, jednak czy Krzysztofowi uda się przypomnieć to co w życiu jest najważniejsze? Historia ukazana w tym filmie miała być emocjonująca i wzruszająca, a ja czuje się nieco oszukana tym co tu znalazłam. Choć było kilka momentów, dzięki którym można przenieść się do czasów własnego dzieciństwa to jednak nie poczułam tych wielorakich emocji mających mi towarzyszyć podczas seansu. Było miło i całe szczęście szybko się skończyło. Jako fanka Kubusia Puchatka miałam znacznie większe oczekiwania wobec tego co mogłabym tu zobaczyć. Dodatkowo efekty specjalne były według mnie po prostu... brzydkie, wręcz paskudne, i jakoś nie jestem przekonana do tego wyglądu moich jednych z ulubionych postaci z dzieciństwa. Dla mnie cała ta produkcja była wręcz do bólu przewidywalna, nijaka oraz przeciętna i ani przez moment mnie nie wzruszyła. Miała ona zadatki na bycie wybitną, lecz ja zbyt wielu pozytywów nie byłam w stanie tu dostrzec i o nich coś więcej napisać.
     Gra aktorska jest całkiem niezła, choć niestety znalazło się kilka momentów, które były dla mnie aż za nadto nienaturalne. Najlepiej wypadła tu, przynajmniej w moim odczuciu, najmłodsza aktorka, czyli Bronte Carmichael, wcielająca się w Madeline Robin, córkę Krzysia. Choć nie było aktorsko źle, przynajmniej na tle efektów specjalnych jakimi nas uraczyli w przypadku "maskotek", to jednak nie zamierzam poświęcać czasu na wyszukiwanie kolejnych produkcji z udziałem występujących tu aktorów, lecz nie będę ich wyłączać, jeśli gdzieś się oni pojawią. Może jeszcze czymś mnie zaskoczą.
     "Krzysiu, gdzie jesteś?" to film, który niestety nieco mnie rozczarował i chcąc nie chcąc nie zapadnie w mojej pamięci na długo. Pomimo, że nie żałuję, że go obejrzałam, to czuję ogromny niedosyt po tym co tu zobaczyłam. Jestem ciekawa czy młodsi niż ja odbiorcy dostrzegli tu więcej dobroci ode mnie i byli w stanie czerpać przyjemność z seansu.
     Moja ocena: 5/10.

niedziela, 25 września 2022

"Nieszczęście w szczęściu" Olga Rudnicka

 
 
Nikt bardziej niż Tekla nie jest zaskoczony odmianą losu. Wygrana w Lotka, zakochany mężczyzna, świetna praca. Towarzyszący jej od lat pech przepadł, a w jego miejsce pojawiło się wreszcie szczęście. Zdaniem Dominiki, jej kuzynki i przyjaciółki, nikt bardziej od niej nie zasłużył na tę zmianę. Niestety, tylko ona wydaje się być tego zdania. Wokół - jak grzyby po deszczu - zaczynają wyrastać zazdrośnicy, uważający, że Tekla zabiera szczęście innym ludziom. Zawistni sąsiedzi, zawistne koleżanki z pracy i szefowa, która wierzy, że Tekla poluje na jej stołek, próbując podstawić jej nogę, a to jeszcze nie koniec. Tekla również zaczyna zauważać, że co jej los dopisze, to komu innemu zabierze, ale próba morderstwa? Czy to nie lekka przesada? Na szczęście, bo jakżeby inaczej, w jej życiu znów pojawia się komisarz Gawron… 
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Olga Rudnicka
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2022
Liczba stron: 312
 
 
 
     Niedawno zachwycałam się powieścią pt. "Zgiń, przepadnij" Olgi Rudnickiej, więc postanowiłam w dość krótkim odstępie czasu sięgnąć po drugi tom serii 'Zezowate szczęście Tekli', czyli "Nieszczęście w szczęściu". Miałam nadzieję również i w tym przypadku na potężną dawkę humoru. Spodziewałam się, że nie będę mogła się oderwać od lektury oraz będę mogła zapomnieć o otaczającej mnie rzeczywistości. Niestety tym razem, nie do końca wszystko poszło po mojej myśli...
     Życie Tekli odmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni w co dziewczyna sama nie może uwierzyć, gdyż zamiast pecha ma nadzwyczajne szczęście - wygrana w Lotka, dobra praca oraz zakochany w niej mężczyzna. Jednak nie wszystkim się to podoba i wokół niej pojawiają się zazdrośni osobnicy, którzy nie życzą jej zbyt dobrze, dorabiając również pewne teorie spiskowe co do jej poczynań... Miałam nadzieję na zabawną i lekką historię przy której będę mogła nieco się odprężyć oraz zapomnieć o własnych problemach i szarej codzienności. Niestety tym razem nie dostałam aż tak ogromnej dawki dobrego humoru, który poprawiłby mój nastrój jak w pierwszej części. Jedynie w nielicznych momentach pojawił się uśmiech na mojej twarzy, a sama historia nie była aż tak bardzo angażująca, bym z ogromnym zainteresowaniem śledziła losy bohaterów. Co prawda łyknęłam ją w jeden dzień, lecz miałam raczej poczucie, że skoro już zaczęłam to wypadałoby skończyć, a nie porzucać ją w połowie. Spodziewałam się nieco więcej emocjonujących wydarzeń, które wciągnęłyby mnie już od pierwszej strony i nie chciały puścić. Według mnie było po prostu całkiem przyjemnie, lecz momentami wręcz jedynie poprawnie i przeciętnie, przez co ta historia nie zapadnie w mojej pamięci na długo.
     Bohaterowie zostali całkiem nieźle wykreowani. Pomimo ich mnogości nikt z nikim mi się nie mylił. Zarówno postacie, które poznaliśmy w poprzedniej części, jak i te nowe, potrafiły wywoływać we mnie przeróżne emocje, dzięki czemu mogą pozostać w mojej pamięci na nieco dłużej, aniżeli sama historia w której mieli swój udział. Mimo wszystko, z chęcią bym przeczytała kolejną pozycję z tymi osobami.
     Styl autorki jest lekki oraz przyjazny w odbiorze, dzięki czemu bardzo szybko można przeczytać stworzoną przez nią historię. Choć ta konkretna nie zrobiła na mnie aż tak pozytywnego wrażenia, sądzę, że i tak w przyszłości sięgnę po inne tytuły od Pani Olgi Rudnickiej. E-book dostępny na Legimi został bardzo dobrze przygotowany i nie mogę napisać o jego wykonaniu ani jednego złego słowa.
     "Nieszczęście w szczęściu" to powieść, wobec której miałam ogromne oczekiwania, jednak nieco się nią zawiodłam. Miałam nadzieję na znacznie większą dawkę humoru i bardziej angażującą czytelnika treść. Pomimo to całkiem miło spędziłam swój czas podczas lektury i nie żałuję, że zdecydowałam się po nią sięgnąć.
     Moja ocena: 5/10.

sobota, 24 września 2022

"Na wojnie nie ma niewinnych" Aneta Jadowska

 
 
 
 
Czasami wojna jest jedynym rozwiązaniem…
Podnosząc rękę na najbliższych Dory Wilk, Bruno wydał na siebie wyrok. Ale nic nie jest łatwe dla wiedźmy, gdy na szali spoczywa bezpieczeństwo jej stada, życie Varga i jej poczytalność.
Echa zbrodniczej magii z czasów II W.Ś., nielegalne walki zmiennych, wilcza wojna terytorialna, elfy, zdrady i rozgrywki w Starszyźnie… Co jeszcze spadnie na głowę Dory Wilk?
I jakim cudem jej największym sojusznikiem jest akurat Roman?
Wybuchowy finał heksalogii o Dorze Wilk!
Thorn już nigdy nie będzie taki sam!
 
Opis książki
 
 
 
 
 
Autor: Aneta Jadowska
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: fantasy
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2014
Liczba stron: 536
Czas trwania: 14h 52m
Lektor: Joanna Osyda
 
 
 
     Powieść Anety Jadowskiej pt. "Na wojnie nie ma niewinnych" to już szósty, finałowy, tom 'Heksalogii o Wiedźmie'. Wkręciłam się w ten świat i czerpałam przyjemność z zapoznawania się z tą historią w audiobooku. Jednak po ostatnim tomie spodziewałam się czegoś spektakularnego, pozostawiającego czytelnika pod ogromnym wrażeniem, a niestety nie do końca dostałam to czego oczekiwałam...
     Gdy Bruno podniósł rękę na jednego z najbliższych jej sercu członka stada, wydał na siebie brutalny wyrok. Dora by ocalić tych na kim jej zależy musi podjąć się heroicznych czynów i rozpętać wojnę, a sojuszników znajduje w najmniej oczekiwanych dla siebie osobach. Sama historia była poprowadzona całkiem zgrabnie i potrafiła mnie sobą  zaangażować na tyle, bym z zainteresowaniem śledziła rozwój sytuacji. Niestety nie była ona na tyle spektakularna, bym była w stanie z czystym sercem określić ją "wybuchowym finałem" i szalenie zachwycać się takim rozwiązaniem całej przygody z Dorą. Czuję pewien niedosyt tą historią, pomimo, że przyjemnie spędziłam z nią wiele godzin. Wiem, że cała heksalogia ma wielką rzeszę fanów, i choć chciałabym ogromnie należeć do tego grona, mam wobec niej mieszane odczucia. Zabrakło mi tu momentów bardziej emocjonujących i chwytających za serce, tak by pozostały one w mojej pamięci jeszcze na lata po zakończeniu tej serii.
     Bohaterowie są niezmiennie tacy sami - albo się ich pokochało albo znienawidziło w pierwszym tomie i przypuszczam, że na przestrzeni wszystkich części niewiele się mogło zmienić. Mnie nieco zaczął irytować fakt, iż główni bohaterowie niewiele wynosili z poprzednich wydarzeń i wciąż popełniali takie same błędy. Na plus moim zdaniem można uznać fakt, że im dalej tym mniej było tego pokręconego trójkąta między Dorą, Joshuą a Mironem, ale co kto lubi w powieściach fantasy.
     Styl autorki na bardzo wyrównanym poziomie. Choć jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze, to jednak mam wrażenie, że nie za bardzo się jeszcze wypracował oraz wygładził, przynajmniej na przestrzeni tych sześciu tomów o Dorze Wilk. Nie mniej jednak z chęcią sięgnę po inne serie tej autorki, chociażby tę o Nikicie. Co do lektorki w audiobooku dostępnym na Empik Go, Pani Joanny Osydy, nie mam żadnych zastrzeżeń i bardzo dobrze słuchało mi się tej historii w jej wykonaniu.
     "Na wojnie nie ma niewinnych" to dla mnie nieco rozczarowujący finał serii, w którym pokładałam ogromne nadzieje. Sama historia była całkiem niezła, lecz niestety nie pozostanie w mojej pamięci na długo. Oczekiwałam po prostu czegoś bardziej emocjonującego, co mogłoby wywołać na mojej skórze ciary, a było, choć przyjemnie, to tylko poprawnie.
     Moja ocena: 5/10.

piątek, 23 września 2022

'Dziewczyny z kalendarza' (Calendar Girls, 2003) - film

 
 
 
 
 
Poznaj nagą prawdę na temat brytyjskich gospodyń domowych i przekonaj się, do czego może doprowadzić działalność charytatywna!
Dystyngowane członkinie Women's Institute, lokalnego klubu dla kobiet w hrabstwie Yorkshire, starają się znaleźć skuteczny sposób na zbiórkę pieniędzy na cele dobroczynne. W końcu postanawiają wydać swój doroczny kalendarz w odrobinę mniej tradycyjnej wersji. Na zdjęciach, obok zwyczajowych wypieków i bukietów kwiatów, pojawiają się one same - kompletnie nagie!








     O filmie "Dziewczyny z kalendarza" nie słyszałam zbyt wielu opinii, czy to tych pozytywnych czy negatywnych. Jest to kolejny tytuł na który trafiłam dość przypadkowo przeglądając po prostu dostępną ofertę na jednym ze znanych serwisów streamingowych. Nie mniej jednak cieszę się, że zdecydowałam się obejrzeć ten film, gdyż spędziłam z nim naprawdę zaskakująco miły wieczór.
     Członkinie lokalnego klubu Women's Institute, by podreperować budżet i móc przeznaczyć większe środki na cele dobroczynne postanawiają wydać nie byle jaki kalendarz. Wśród przepięknych bukietów kwiatów czy smakowitych wypieków na każdym zdjęciu pojawią się również one - zupełnie nagie. To jaki rozgłos uzyskuje ich inicjatywa przerasta nawet je same. Przyznam, że nie spodziewałam się aż tak uroczej i zabawnej, a jednocześnie dającej wiele do myślenia, historii. W tej niepozornej fabule znajdziemy wiele przemyśleń jak i ogrom bijącego od niej ciepła oraz radości. Można czuć się piękną w każdym wieku, bez względu na wszystko! Już od pierwszych minut z zaangażowaniem śledziłam poczynania szalonych bohaterek, a na mojej twarzy niejednokrotnie pojawił się uśmiech. Cieszę się, że dałam temu tytułowi szansę, gdyż właśnie czegoś takiego, lekkiego i ciepłego, otulającego serducho, a zarazem niegłupiego, co pozostanie ze mną na długo, potrzebowałam.
     Gra aktorska jest według mnie na bardzo dobrym poziomie. Nie było tu zbyt wielu nienaturalnych momentów, przez które miałabym ochotę wyłączyć ten film. Wbrew pozorom całkiem dobrze mi się oglądało tak dojrzałe panie na ekranie. Mam wątpliwość, czy specjalnie będę wynajdywać kolejne produkcje z ich udziałem, lecz jeśli gdzieś się jeszcze pojawią to obejrzę ją z wielką chęcią.
     "Dziewczyny z kalendarza" to film, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i rozbawił. To ile ciepła w nim znalazłam było mi bardzo teraz potrzebne i nie żałuję, że poświęciłam na niego swój czas. Choć nie jest to szeroko promowana nowość, a film sprzed prawie dwudziestu lat, i tak gorąco zachęcam Was do obejrzenia tego tytułu. Polecam!
     Moja ocena: 7/10.

czwartek, 22 września 2022

"Kancelaria" Gabriela Gargaś

 
 
 
 
 
Wydaje się, że nie ma nudniejszego miejsca niż biuro prawników, w którym wszyscy zatopieni w dokumentach studiują sztywne prawnicze formuły. Nic bardziej mylnego. W tej kancelarii adwokackiej namiętności biorą górę nad rozumem, nic nie dzieje się zgodnie z planem, a główna bohaterka często zaskakuje nie tylko świat, ale i samą siebie. Jeżeli doda się do tego temperamentnych klientów i ich niecodzienne sprawy, wyjdzie z tego przepis na historię, od której nie sposób się oderwać. Zwłaszcza, jeśli napisała ją Gabriela Gargaś.
Opis książki







Autor: Gabriela Gargaś
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura polska
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2022
Liczba stron: 340
 
 
 
     Powieści Gabrieli Gargaś pomimo swojej lekkości i zabawności potrafią jednocześnie poruszyć trudne tematy, dając czytelnikowi wiele do myślenia. Tym razem mój wybór padł na "Kancelarię" i sięgając po tę pozycję miałam równie mocną nadzieję na wybitną lekturę. Choć nie była to zła historia, miło spędziłam swój czas podczas czytania, to mimo wszystko nieco się zawiodłam.
     Emilia jest nieco roztrzepaną, lecz niezwykle skuteczną, Panią adwokat. Swoją karierę zawodową wybrała przez wzgląd na ojca, jednak nie przeszkadza jej to w odnoszeniu sukcesów. Ma również swoje grono oddanych przyjaciółek z którymi przeżywa wiele niebywałych przygód. Tylko w ich życiu brakuje nieco szczęścia w miłości... Na swej drodze spotykają mężczyzn, którzy mogą mocno namieszać w ich poukładanym życiorysie. Muszę przyznać, że faktycznie była to lekka i zabawna powieść, którą czytałam z przyjemnością, lecz nie wniosła ona zbyt wiele. Nie znalazłam tu tego ogromnego ładunku emocjonalnego, który poruszyłby moje najczulsze struny, jak to było w przypadku powieści "Dzień kobiet" tej autorki. Choć miło spędziłam swój czas podczas lektury, to jednak zabrakło mi kilku aspektów, dzięki którym byłabym w stanie powracać do tej pozycji myślami i przeżywać ją na nowo. Była to po prostu urocza powieść, która niestety bardzo szybko wyleci z mojej pamięci.
     Bohaterowie zostali całkiem przyzwoicie wykreowani. Nie miałam problemu z połapaniem się kto jest kim w tej historii i ani przez moment nikt mi się ze sobą nie mylił. Byłam w stanie nawet zżyć się z główną bohaterką, Emilią, i z zaciekawieniem śledziłam jej czasem chaotyczne  poczynania. Nie mniej jednak obawiam się, że te postacie, tak samo jak sama historia, nie pozostaną ze mną na długo.
     Styl autorki bardzo lekki i przyjemny w odbiorze, dzięki czemu mogłam zaczytywać się w tej powieści już od pierwszych stron. Przypuszczam, że w przyszłości sięgnę po kolejne pozycje od tej pisarki, lecz nie będę już aż tak bardzo nastawiać się na bardzo poruszającą treść, lecz bardziej na samo czerpanie radości z czytania. E-book dostępny na Legimi został bardzo dobrze przygotowany i nie mam mu nic złego do zarzucenia, co jednak, wbrew pozorom, czasem mi się zdarza.
     "Kancelaria" to powieść potrafiąca umilić czas czytelnikowi i poprawić jego nastrój, lecz nie jest aż tak bardzo angażująca emocjonalnie jak się spodziewałam. Mimo wszystko nie żałuję, że zdecydowałam się przeczytać tę pozycję, gdyż naprawdę przyjemnie spędziłam swój czas podczas czytania. Jeśli uwielbiacie twórczość tej autorki nie możecie przejść obok tego tytułu obojętnie.
     Moja ocena: 5/10.

wtorek, 20 września 2022

"Impreza sąsiedzka" S. E. Lynes

 
 
Ava zostawiła swoją córkę w wózku tylko na pięć minut. Pasy były zapięte i była przekonana, że córeczka jest bezpieczna. Ale kiedy zeszła na dół, drzwi były otwarte, a Abi nie było. Rok później Lovegoodowie planują swoje długo oczekiwane przyjęcie z okazji przebudowy domu. Ava nie chce iść. Nie może znieść widoku końca drogi, miejsca, w którym zniknęła Abi, nie chce spędzać czasu z ludźmi, którzy nie podzielają jej żalu. Jej mąż Matt namawia ją: martwi się o nią. Noc poza domem może jej dobrze zrobić. Ale w trakcie rozmowy z przyjaciółmi i sąsiadami, przy drinku i plotkach, Ava dowiaduje się czegoś nowego o dniu, który przeżywała tysiące razy. Rzucony niedbale komentarz, który może wszystko zmienić.
Ava myślała, że zna każdy szczegół tamtego dnia. Wkrótce przekona się, że była w błędzie.
Opis książki
 
 
 
 
 
Autor: S. E. Lynes
Tytuł oryginalny: The Housewarming
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Pawlik Elżbieta
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2020
Rok pierwszego wydania polskiego: 2022
Liczba stron: 432
 
 
 
     Sięgając po powieść pt. "Impreza sąsiedzka" miałam nadzieję na mocny thriller psychologiczny, który już od pierwszych stron będzie w stanie mnie wciągnąć swoją treścią i rozwalić mnie psychicznie. Widziałam kilka pozytywnych recenzji o tej pozycji, więc sądziłam, że faktycznie będzie w stanie sprostać moim dość sporym oczekiwaniom. Niestety tak się wcale nie stało...
     Abi, kilkuletnia dziewczynka, znika ze swojego domu w dość tajemniczych okolicznościach. Jej matka, Ava, jest przekonana, że zamknęła drzwi a dziecko zostawiła bezpiecznie przypięte w wózku. Pomimo wielu sąsiadów wzdłuż ulicy nikt nie wie jak mogło dojść do zaginięcia tak małego szkraba. Prawie rok po tym okropnym dniu, podczas imprezy sąsiedzkiej pada jedno niepozorne zdanie, po którym zdesperowana matka próbuje połączyć ze sobą z pozoru nic nie znaczące zdarzenia i dowiedzieć się co tak naprawdę stało się z jej dzieckiem. Przy tak kruchych i trudnych tematach, jak zaginięcia dzieci, spodziewałam się naprawdę mrożącej krew historii, która mną wstrząśnie. Niestety nie dostałam tu zbyt wielu momentów grozy mogących wywołać we mnie niespodziewane emocje oraz uczucia pozostające jeszcze na długo po zakończeniu lektury. Początek był dla mnie dość ciężki do przebrnięcia, gdyż ciągle były powtarzane te same zdarzenia, które mieliła w swojej głowie główna bohaterka, przez co miałam wrażenie, że nie posuwam się do przodu i wciąż czytam o tym samym. Tytułowa impreza sąsiedzka pojawia się dopiero mniej więcej w połowie powieści i dopiero wtedy wszystko nabiera nieco szybszego tempa. Choć czytało mi się tę pozycję całkiem dobrze, to jednak nie wciągnęła mnie ona tak mocno i nie wywarła aż tak silnego wrażenia jak się spodziewałam.
     Bohaterowie w moim odczuciu zostali wykreowani dość przeciętnie. Żadna z postaci nie wyróżniała się niczym szczególnym na tle pozostałych, zarówno w obrębie tej powieści, jak i innych w tym gatunku. Początkowo nawet z zapamiętaniem imion i przypisaniem ich do konkretnej osoby miałam problem. Niestety, pomimo ogromnych chęci z mojej strony, nie byłam w stanie zżyć się tu z którąkolwiek z postaci i z zaangażowaniem śledzić jej losy, czy powracać do ich decyzji myślami.
     Styl autorki choć jest lekki i całkiem przyjemny w odbiorze, to jednak w ogólnym rozrachunku nie wyróżnia się on niczym szczególnym. Równie dobrze tę powieść mógłby napisać ktoś zupełnie inny i byłabym w stanie w to uwierzyć. Nie jestem pewna czy w przyszłości sięgnę po inną pozycję tej pisarki. Na pewno nie będę wyczekiwać na nie z ogromną niecierpliwością, lecz nie wykluczam, że z braku laku i lepszego pomysłu na lekturę może coś kiedyś jeszcze od niej przeczytam. E-book dostępny w abonamencie Empik Go całkiem przyzwoicie przygotowany i nie mam mu nic do zarzucenia.
     "Impreza sąsiedzka" to powieść, która nieco mnie rozczarowała. W swoim czytelniczym życiu przeczytałam już wiele thrillerów psychologicznych i ta pozycja nie wyróżnia się niczym szczególnym. Spodziewałam się nieco większej dawki emocji, które mogłyby pozostać ze mną na dłużej. Niestety nie jestem w stanie z czystym sercem polecić Wam tego tytułu, lecz może dla osób dopiero zaczynających swoją przygodę z tym gatunkiem może się spodobać.
     Moja ocena: 5/10.

poniedziałek, 19 września 2022

'Za duży na bajki' (2022) - film

 
 
 
 
 
 
W życiu Waldka (Maciej Karaś), wypełnionym głównie grami komputerowymi, następuje prawdziwe trzęsienie ziemi. Na czas nieobecności mamy (Karolina Gruszka) zostaje pod opieką szalonej i nieprzewidywalnej ciotki (Dorota Kolak), która wprowadza, obcą mu jak dotąd, dyscyplinę i narzuca nowe obowiązki. Ale choć nietuzinkowa krewna funduje Waldkowi prawdziwy obóz przetrwania, chłopak otrzymuje od niej przy okazji najcenniejszą lekcję życia.






     Na polski film pt. "Za duży na bajki" trafiłam dość przypadkowo. Nie wiedząc na co dokładnie mam ochotę przeglądałam ofertę Netflixa i zobaczyłam ten tytuł. Mając wolny wieczór postanowiłam dać mu szansę, choć nie do końca wiedziałam czego dokładnie mogę się po nim spodziewać. Cieszę się, że się na niego zdecydowałam, gdyż bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i umilił mi czas!
     Waldek to zapalony gracz komputerowy, który osiąga w tej części swoich zainteresowań pewne sukcesy. Gdy pod nieobecność swojej matki, zmuszonej do pobytu w szpitalu, trafia pod opiekę nieco ekscentrycznej ciotki, życie chłopaka wywraca się do góry nogami. Historia na pierwszy rzut oka może wydać się niezbyt interesująca, lecz jej wykonanie i wszelkie niuanse nadające każdemu wydarzeniu smaczek, spowodowały, że wciągnęłam się w nią już od pierwszej minuty. Nie spodziewałam się, że tak prosta treść będzie w stanie poruszyć mnie na tyle, że wywoła we mnie wiele niezapomnianych uczuć i emocji. Jestem pewna, że pozostanie ona w mojej pamięci na długo. Znajdujemy tu jednocześnie śmieszną, jak i przeszywającą smutkiem historię rodzinną, która jest w stanie w nienachalny sposób poruszyć najczulsze struny w widzu. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona tym co tu dostałam.
     Gra aktorska jest w moim odczuciu przyzwoita. Zarówno ci starsi jak i młodsi aktorzy wypadli w swoich rolach naprawdę przekonująco, dzięki czemu byłam w stanie zżyć się z każdym bohaterem i uważnie śledzić ich losy. Przyznam, że nie mam zbyt dobrej opinii o współczesnych polskich filmach, lecz ta produkcja pokazuje, że jednak można dobrze i emocjonująco wczuć się w swoje postacie.
     "Za duży na bajki" to film, który pozytywnie mnie zaskoczył i nie spodziewałam się, że aż tak emocjonalnie na mnie wpłynie. Nie żałuję, że poświęciłam na niego swój wolny wieczór, gdyż spędziłam podczas seansu naprawdę dobrze te niecałe dwie godziny. Gorąco polecam!
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 18 września 2022

"Pokochaj siebie. Jak zbudować dobrą relację z samą sobą" Silvia Congost

 
Pokochaj najważniejszą osobę w swoim życiu - siebie!
Lubisz spędzać czas sama? A może potrzebujesz drugiej osoby, żeby czuć się dobrze? Jeśli wchodzisz w związki, bo nie chcesz być samotna, lub tkwisz w relacjach, w których nie czujesz się szczęśliwa, czas na to, żebyś zaopiekowała się sobą. Brak partnera nie oznacza, że jesteś sama. Masz siebie - najważniejszą osobę w swoim życiu.
Ten otulający poradnik to książka o budowaniu więzi z samą sobą, odzyskiwaniu dobrego samopoczucia po bolesnym rozstaniu i radzeniu sobie ze stratą bliskiej osoby oraz z żałobą po niej. Ta książka nauczy cię, jak nie uzależniać poczucia własnej wartości od partnera oraz jak nie bać się samotności. Dzięki niej przestaniesz wchodzić w niezdrowe związki z lęku przed samotnością czy w poszukiwaniu akceptacji i zrozumienia oraz uświadomisz sobie, że jesteś wystarczająca. Taka, jaka jesteś.
"Pokochaj siebie. Jak zbudować dobrą relację z samą sobą" Silvii Congost zachwyci wszystkich, do których przemówiły "Czuła przewodniczka" Natalii de Barbaro, "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert czy "Biegnąca z wilkami" Clarissy Estés.
Silvia Congost pomoże ci wzmocnić poczucie własnej wartości oraz nauczy cię cieszyć się życiem w pojedynkę, co pozwoli ci nawiązywać prawidłowe więzi z sobą i innymi. Zaufały jej już tysiące czytelniczek.
Pokochaj siebie!
Opis książki
 
 
 
Autor: Silvia Congost
Język oryginalny: hiszpański
Tłumacz: Klimek Małgorzata, Ostrowski Grzegorz
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa
Gatunek: nauki społeczne
Forma: poradnik 
Rok pierwszego wydania: 2019 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2022
Liczba stron: 304
 
 
 
     Wobec książki pt. "Pokochaj siebie. Jak zbudować dobrą relację z samą sobą" Silvii Congost miałam ogromne oczekiwania. W szczególności obietnica, że ta pozycja mnie zachwyci jeśli pokochałam "Czułą przewodniczkę" Natalii de Barbaro, wywindowała moją nadzieję co do genialnej treści. Niestety przyszło dość bolesne zderzenie z rzeczywistością i rozczarowanie podczas lektury...
     Przypuszczam, że każdy z nas ma gorsze dni i nie potrafi docenić samego siebie. Ostatnio niestety u mnie takie momenty samo-zwątpienia pojawiają się coraz częściej i miałam nadzieję, że lektura tej pozycji pomoże mi nieco się uporać ze swoimi uczuciami oraz bardziej docenię swoją osobę. Książka została podzielona na trzy części, które w dużej mierze skupiają się pod różnym względem na temacie samotności. W pierwszej mamy dość dużo teorii, druga skupia się na doświadczeniach autorki, natomiast trzecia na stricte naszej, czyli czytelnika, samotności. Przyznam, że sięgając po tę pozycję spodziewałam się nieco innej treści niż to co faktycznie dostałam. Miałam pokochać samą siebie i miałam nadzieję na ćwiczenia, które mi to ułatwią, a dostałam całą pozycję o samotności i tym wszystkim co się z nią wiąże. Dodatkowo chyba nieco inaczej definiuję samotność aniżeli autorka (bądź tłumacze). "Bo bycie samotnym to po prostu bycie ze sobą"* - to właśnie zdanie z którym kompletnie się nie zgadzam, gdyż dla mnie bycie samotnym a bycie samemu z samym sobą to zupełnie dwie różne sprawy. Można być w danym momencie otoczonym wspaniałymi ludźmi a czuć się samotnie, jak i spędzać czas samemu i w ogóle nie mieć poczucia osamotnienia, gdyż mamy w swoim życiu osoby na które możemy liczyć. Pomimo odmiennego podejścia do różnych spraw pierwsza część w moim odczuciu jest całkiem przydatna, gdyż dostajemy sporą dawkę informacji, które mogą po części niektórych czytelników uświadomić i otworzyć im oczy na niektóre aspekty. Nie mniej po lekturze całej pozycji pozostaje we mnie pewien niesmak, poczucie rozgoryczenia i rozczarowanie, gdyż spodziewałam się zupełnie innej treści. Choć nie jest ona zła to jednak potrzebowałam w danym momencie czegoś innego, bardziej adekwatnego do tytułu, który znajdziemy na okładce.
     Styl autorki jest według mnie stosunkowo lekki, dzięki czemu lektura tej pozycji może się okazać dla niektórych osób ogromną przyjemnością. Gdyby treść była bardziej adekwatna do tytułu, przypuszczam, że znacznie szybciej pochłonęłabym tę pozycję i była w stanie wynieść z niej więcej. Nie mniej jednak nie skreślam całkowicie tej autorki i sięgnę po kolejną jej książkę, lecz już będę miała znacznie mniejsze oczekiwania. Wydanie papierowe całkiem dobrze wykonane, lecz ma słabo klejone strony, które przy częstym czytaniu, mogą zacząć po prostu wypadać... Co do innych aspektów nie mam żadnych zastrzeżeń i nie mogę napisać nic więcej negatywnego na temat tego wydania.
     "Pokochaj siebie. Jak zbudować dobrą relację z samą sobą" to pozycja wobec której miałam zupełnie inne oczekiwania, przez co mocno się rozczarowałam tym co tu właściwie dostałam. Nie mniej jednak jeśli ktoś potrzebuje poradnik jak poradzić sobie z samotnością, a nie jak pokochać samego siebie, to ta pozycja będzie dla niego idealna. Ja w tym momencie mam do tej pozycji bardzo mieszane odczucia, które może za jakiś czas bardziej się ustabilizują.
     Moja ocena: 5/10.
 
* Congorst S.,Pokochaj siebie. Jak zbudować dobrą relację z samą sobą, Wydawnictwo Znak, Kraków 2022, s.242 

sobota, 17 września 2022

"Zgiń, przepadnij" Olga Rudnicka

 
Od najmłodszych lat Tekli towarzyszy pech. Nie wiadomo, czy to klątwa, czy też fatalne zrządzenie losu, ale nieszczęście dopada też każdego, kto się z nią zetknie, a przynajmniej taka opinia krąży w niewielkiej miejscowości, w której młoda kobieta mieszka od urodzenia.
Sama Tekla walczy z fatum wszelkimi możliwymi sposobami. Regularnie odczynia uroki odsuwające złe wydarzenia, nosi przy sobie przedmioty przynoszące szczęście i woreczki z ziołami, które mają odpędzić złe moce, mimo to biedaczka wydaje się chodzącym prawem Murphy'ego.
Tuż przed trzydziestymi trzecimi urodzinami Tekla tego samego dnia traci pracę, narzeczonego i najlepszą przyjaciółkę. Przed załamaniem nerwowym ratuje ją dawno niewidziana kuzynka, Dominika, której smutna sytuacja tamtej jest na rękę. Dominika dostała wymarzoną pracę w Hiszpanii i potrzebuje kogoś zaufanego, kto zaopiekuje się mieszkaniem. Tekla z radością zostawia za sobą szczątki swego nieszczęsnego życia i wyjeżdża.
Dominika nie wierzy w żadnego pecha, dopóki samolot, którym miała polecieć, nie ulega nagłej awarii i lot zostaje przełożony. Wywołuje to kolejne reperkusje, a jedną z nich jest nieoczekiwanie znaleziony trup…
Opis książki
 
 
 
Autor: Olga Rudnicka
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2022
Liczba stron: 344
 
 
 
     Książki Olgi Rudnickiej mają to do siebie, że potrafią wywołać uśmiech na mojej twarzy nawet gdy mam okropny nastrój. Potrzebowałam nieco poprawić sobie humor, więc sięgnęłam po jej powieść pt. "Zgiń, przepadnij" z nadzieją, że będzie ona w stanie nieco oderwać moje myśli od szarej rzeczywistości. Całę szczęście się nie zawiodłam i znalazłam tu potężną dawkę dobrego humoru!
     Już od najmłodszych lat Tekli towarzyszy ogromny pech. Dziewczyna robi wszystko co w jej mocy by się przed nim ustrzec, lecz nie zawsze jej to wychodzi. Tuż przed swoimi trzydziestymi trzecimi urodzinami kobieta traci pracę, narzeczonego oraz najlepszą przyjaciółkę w swojej mieścinie. Na pomoc wyrusza jej dawno niewidziana kuzynka, lecz towarzyszący Tekli pech może im nieco pokrzyżować ich ambitne plany... Choć część wydarzeń wydaje się być zbyt absurdalna i nie można jej traktować poważnie, to jednak odpowiedni humor i umiejętne pociągnięcie tej historii spowodowało, że pokochałam ją już od pierwszych stron. Ciężko było mi się oderwać od lektury a uśmiech nie schodził z mojej twarzy w trakcie czytania. Rozwiązanie zagadki co prawda nie było aż tak spektakularne jak się spodziewałam, lecz nie umniejsza to całej pozycji, gdyż i tak bawiłam się świetnie. Jestem pewna, że w najbliższym czasie sięgnę po kolejną część z Teklą bo to co tu dostałam sprawia, że chcę więcej.
     Bohaterowie zostali według mnie bardzo dobrze wykreowani. Nie miałam w trakcie lektury poczucia, że którakolwiek z postaci została potraktowana po macoszemu. Byłam w stanie zżyć się, w większym lub mniejszym stopniu, z każdym tu występującym bohaterem i z zainteresowaniem śledzić jego losy. Na swój pokrętny sposób polubiłam ich wszystkich i cieszę się, że będę mogła do nich powrócić w kolejnej części. Już nie mogę się doczekać by dowiedzieć się jakie kolejne przygody ich czekają.
     Styl autorki jest według mnie bardzo lekki i przyjazny w odbiorze. W przyjemny i humorystyczny sposób Olga Rudnicka stworzyła historię, która potrafiła mnie rozbawić oraz oderwać od smutnej rzeczywistości. Jestem pewna, że nie jest to ostatnia powieść tej autorki z którą miałam okazję się zapoznać. E-book dostępny na Legimi został bardzo dobrze przygotowany i nie mogę mu nic zarzucić.
     "Zgiń, przepadnij" to naprawdę dobra powieść, dzięki której mogłam choć na chwilę odetchnąć od otaczającej mnie rzeczywistości i nieźle się bawić podczas lektury. Jeśli potrzebujecie czegoś lekkiego na poprawę humoru, to ta pozycja jest idealna. Gorąco polecam!
     Moja ocena: 7/10.
Related Posts with Thumbnails