środa, 1 kwietnia 2020

"Otoczeni przez psychopatów. Jak rozpracować tych, którzy tobą manipulują" Thomas Erikson

Prawdopodobnie nie raz spotkałeś takiego typka – charyzmatyczny, energiczny, zawsze uprzejmy i pomocny. Mówi to, co chciałbyś właśnie usłyszeć, dzięki czemu czujesz się przy nim doskonale. I nawet jeżeli coś w głowie ci powtarza, że jest w tym nutka fałszu, to i tak w to wierzysz. Jest tak pięknie, że aż psychopatycznie.
Thomas Erikson, naukowiec i światowej sławy coach, uświadomi ci, jak psychopaci manipulują twoimi słabościami, aby wykorzystać cię jak najbardziej. W zależności od tego, którym typem osobowości jesteś, możesz go w sprytny sposób rozpracować i oprzeć się jego manipulacji. Oczywiście nie każdy, kto ma cechy psychopatyczne, od razu jest psychopatą i nie każdy psychopata jest seryjnym mordercą. Niemniej psychopaci są wśród nas i można ich spotkać częściej, niż podejrzewałeś – w pracy, w rodzinie, wśród przyjaciół. Nadszedł czas, aby poznać ich taktykę, bo kiedy zdecydują się zaatakować, będzie już za późno. Zrobią z tobą, co będą chcieli.
Nie bądź naiwny. Zobacz, kto w otaczającym cię tłumie jest psychopatą, zanim on zobaczy ciebie.
Opis książki



Autor: Thomas Erikson 
Tytuł oryginalny: Omgiven av psykopater: Så undviker du att bli utnyttjad av andra 
Język oryginalny: szwedzki 
Tłumacz: Maruszkin Małgorzata 
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa 
Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.) 
Forma: esej / zbiór esejów
Rok pierwszego wydania: 2017 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018 
Czas trwania: 7h 39min 
Lektor: Bartosz Głogowski



     Przyznam, że tytuł tej pozycji mnie zaintrygował. Już przed sięgnięciem po nią byłam przekonana, że w swoim życiu trafiłam na kilku psychopatów, więc chciałam swoje doświadczenia skonfrontować z treścią książki "Otoczeni przez psychopatów" i zobaczyć czy moje założenia były słuszne. Jeśli wierzyć tej pozycji to tak, były :).
     Na kartach tej pozycji znajdziemy kilka przydatnych informacji dotyczących kilku typów osobowości, jak mogą one zostać zmanipulowane i jak sobie z tym radzić. Mamy tu też przykłady zachowań tytułowych psychopatów i tego w jaki sposób mogą się zachowywać w danych przypadkach. Zostały tu omówione sytuacje mogące mieć miejsce zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Niestety kilka z opisanych sytuacji doświadczyłam na własnej skórze, chociaż nie potrzebowałam do tego tej pozycji, żeby wiedzieć że coś faktycznie było nie tak. Jednak podpowiedzi, które autor tutaj przytaczał jak poradzić sobie z takimi zachowaniami skierowanymi wobec nas może w przyszłości mi się przydadzą. Dla swojego zdrowia, zarówno psychicznego jak i fizycznego, warto zaznajomić się z tą pozycją i zastanowić się czy nie ma wśród osób które nas otaczają psychopatów. Podjęcie dalszych kroków pozostawiam Wam.
     Styl autora bardzo przystępny w odbiorze, a przynajmniej ja nie miałam problemu z wgryzieniem się już od samego początku w tę pozycję. Dużo dał też lektor, gdyż ten tytuł słuchałam w formie audiobooka. Pan Bartosz Głogowski bardzo dobrze oddał treść i nie przeszkadzał mi w przyswojeniu treści.
     Dla mnie w książce "Otoczeni przez psychopatów. Jak rozpracować tych, którzy tobą manipulują" nie było aż tak dużo odkrywczych treści o których nie mogłabym przestać myśleć, czy nie miałabym o nich wcześniej pojęcia. Jednak niektóre rady wezmę sobie do serca i mam nadzieję, że będę w stanie lepiej sobie poradzić z pewnymi jednostkami.
     Moja ocena: 6/10

wtorek, 31 marca 2020

Podsumowanie marca 2020


Marzec był niezbyt ciekawym miesiącem, nie tylko w moim życiu prywatnym, a nawet na całym świecie. Z wiadomych przyczyn znacznie więcej czasu spędzałam w zaciszu domowym, a na zewnątrz wychodziłam tylko gdy naprawdę zaszła taka potrzeba. Wreszcie mogłam wysprzątać całe mieszkanie na błysk, a nawet poznajdowałam zajęcia jakich bym po sobie się nie spodziewała. W całym tym szaleństwie znalazło się również trochę czasu na czytanie jak i oglądanie filmów. Serdecznie zapraszam Was na moje podsumowanie czytelniczo-filmowe marca.



Marzec książkowo

- liczba przeczytanych książek: 8
- łączna liczba stron: 3 738

Trzy książki w wersji papierowej, trzy e-booki i dwa audiobooki do których wreszcie udało mi się 'przekonać' dzięki "Jadze" Katarzyny Bereniki Miszczuk. W takim ogromnym skrócie mogę podsumować mój czytelniczy marzec :). Najgorsza książka w tym miesiącu? Dla mnie była to pozycja "365 dni" Blanki Lipińskiej, jednak więcej na jej temat możecie przeczytać w osobnej recenzji. Najlepszą natomiast w marcu mogę uznać powieść graficzną "Lżejsza od swojego cienia" autorstwa Katie Green



Marzec filmowo

- liczba obejrzanych filmów: 8
W przypadku filmów całe szczęście nie trafiłam w tym miesiącu na bardzo zły, który pretendowałby do topki tych najgorszych tego roku. Co prawda było kilka rozczarowań, jednak żaden z powyższych tytułów nie doprowadził mnie do skraju załamania nerwowego przez to co oglądam :). Natomiast największym zaskoczeniem w tym miesiącu były dla mnie aż trzy filmy i chciałabym do nich jeszcze kiedyś powrócić, a mianowicie: "Lady Bird", "Frankenweenie" oraz "The Social Network". Jeśli nie widzieliście żadnego z tych tytułów to gorąco zachęcam do nadrobienia. 


Również w marcu udało mi się dokończyć serial "Nastoletnia Maria Stuart", który pokochałam już od pierwszego odcinka pierwszego sezonu. Jeśli znacie jakieś podobne i równie dobre seriale to dajcie znać, z chęcią obejrzę kolejną wciągającą tego typu produkcję.



Jaki był marzec chyba każdy z nas wie. Pamiętajcie dbać o siebie i innych. W tym przypadku zostając w domu możemy się uratować :). Trzymajcie się i bądźcie zdrowi.

poniedziałek, 30 marca 2020

Stosik książkowy Q1/2020

Moje postanowienie co do zmniejszenia ilości kupowanych książek szlag trafił już na samym początku roku. Niestety coraz to nowe interesujące tytuły w dobrej cenie pojawiały się na rynku kusząc i zachęcając do zakupu. Chociaż i tak powiedziałabym, że ilość nowych pozycji na mojej półce nie jest aż tak duża jak w przypadku gdy prezentowałam Wam stosiki z poprzednich okresów.


Zakupy własne - KSIĄŻKI PAPIEROWE


"Psie sucharki. Wszystko, co powiedziałby twój pies, gdyby umiał mówić" Maria Apoleika
"Położna z Auschwitz" Magda Knedler
"Dobre żony. Wydanie ilustrowane" Louisa May Alcott
"Czerwony rynek" Scott Carney
"Jak być paryżanką w Polsce" Natalia Hołownia



"Zima czarownicy" Katherine Arden
"Cień i kość" Leigh Bardugo
"Oblężenie i nawałnica" Leigh Bardugo
"Zniszczenie i odnowa" Leigh Bardugo
"Król z bliznami" Leigh Bardugo
"Przyszło nam tu żyć. Reportaże z Rosji" Jelena Kostiuczenko



E-BOOKI


"Królowa niczego" Holly Black
"Martwy sezon" Aneta Jadowska



"O północy w Czarobylu" Adam Higginbotham
"Dżentelmen w Moskwie" Amor Towles
"Nieznajoma" Allison Dickson



"Wielka samotność" Kristin Hannah
"Zimowy ogród" Kristin Hannah
"Nocna droga" Kristin Hannah



"Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy" Paweł Reszka
"Mali bogowie 2. Jak umierają Polacy" Paweł Reszka
"Kult" Łukasz Orbitowski 



"Ja nie mam duszy" Natalia Budzyńska
"Człowiek o 24 twarzach" Natalia Budzyńska
"Bezwład" Jessica Barry



"Bibliotekarka z Auschwitz" Antonio G. Iturbe
"Fobia" Sarah Epstein
"Dzisiaj umrzesz ty" Sue Wallman



"Normalni ludzie" Sally Rooney
"Gdzie śpiewają raki" Delia Owens
"Wielki następca" Anna Fifield



"Idealne dziecko" Lucinda Berry
"Nie patrz" Marcel Moss
"Zostań w domu" Agnieszka Pietrzyk



Choć książek może wydać się dużo to jednak wszystkie z nich kupiłam w naprawdę okazyjnych cenach. Dawno za tak sporą ilość tytułów nie zapłaciłam tak mało - więcej wolnego czasu sprzyjało wyszukiwaniu perełek w horrendalnie niskich cenach i na ogromnych promocjach. Również przez ostatnie wydarzenia na świecie wiele księgarń zrobiło bardzo ciekawe akcje, chociażby #odkrywka sklepu SQN, zachęcając w ramach akcji #zostańwdomu do obcowania z szeroko pojętą kulturą. Miałam również do wykorzystania dość sporą ilość punktów na zakupy na jednym z portali oferującymi e-booki, więc zrobiłam sobie kolejne zapasy czytelnicze na najbliższe miesiące.

niedziela, 29 marca 2020

'The Social Network' (2010) - film









Historia powstania Facebooka. Komputerowy geniusz z Harvardu zakłada stronę thefacebook.com, która nieoczekiwanie bije rekordy popularności.









     Sporo osób w moim otoczeniu widziało już film "The Social Network", czasem nawet kilkukrotnie, i gorąco mi go polecało. Jak zwykle miałam ogromne obawy czy tak zachwalany tytuł spodoba się również mi. Jednak mając dłuższą wolną chwilę wreszcie udało mi się z nim zmierzyć i przepadłam.
     Poznajemy tu historię powstania chyba najbardziej popularnej strony społecznościowej, czyli facebook.com. Przyznam, że nigdy nie zgłębiałam się w okoliczności powstania tego portalu choć od dobrych kilku lat mam na nim swój profil, na którym notabene niewiele zamieszczam ;). Dla niektórych może to być inspirująca historia o tym jak jeden pomysł na stronę w internecie może zmienić życie nie tylko jednego człowieka. Chciwość, zdrady i pieniądze to mieszanka wybuchowa i przez to jestem w stanie zrozumieć czemu tak wielu widzów zachwyca się tą produkcją. Czego można by chcieć więcej? Niestety było dla mnie kilka momentów podczas których zaczynałam się zastanawiać nad ich zasadnością umieszczenia w całości, chociaż z drugiej strony gdyby nie one część z wydarzeń wtedy możliwe, że nie miałaby sensu.
     Gra aktorska według mnie na bardzo dobrym poziomie. Większość z aktorów idealnie oddała swoją postać w którą się wcielali. Może to kwestia tego, że nie znałam historii Zuckerberga, jednak dla mnie wszyscy wypadli tu naprawdę przekonująco i autentycznie. Przez to z jakiej strony się tu pokazali mam ochotę obejrzeć kolejne tytuły z udziałem większości tutaj występujących.
     Moje obawy co do tego filmu były niesłuszne. Bardzo miło spędziłam swój wolny czas podczas seansu i nie żałuję, że wreszcie go obejrzałam. "The Social Network" może zrobić wrażenie, a tym co jeszcze nie widzieli tej produkcji to gorąco polecam nadrobienie.
     Moja ocena: 7/10.

sobota, 28 marca 2020

"365 dni" Blanka Lipińska



Obrzydliwie romantyczna, skrajnie prawdziwa i inspirująca...
Laura wraz ze swoim chłopakiem Martinem i dwójką przyjaciół wyjeżdżają na wakacje na Sycylię. Drugiego dnia pobytu – w swoje dwudzieste dziewiąte urodziny – dziewczyna zostaje porwana. Porywaczem okazuje się głowa sycylijskiej rodziny mafijnej, szalenie przystojny, młody don Massimo Toricelli. Mężczyzna kilka lat wcześniej przeżył zamach na swoje życie. Postrzelony kilka razy prawie umarł, a kiedy jego serce przestało bić, przed oczami zobaczył dziewczynę, a dokładnie Laurę Biel. Gdy przywrócono go do życia, obiecał sobie, że odnajdzie kobietę, którą zobaczył.
Massimo daje dziewczynie 365 dni na to, by go pokochała i z nim została.
Opis książki



Autor: Blanka Lipińska
Język oryginalny: polski
Kategoria: literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2018
Liczba stron: 496
Czas trwania: 9h 43min
Lektor: Ewa Abart



     Do twórczości Blanki Lipińskiej podchodziłam jak przysłowiowy pies do jeża. Seria zapoczątkowana powieścią "365 dni" mocno podzieliła czytelników - część bardzo się nią zachwyca, natomiast inni jej nienawidzą. Mam wrażenie, że jest to jeden z nielicznych tytułów, który zbiera również wiele hejterskich komentarzy. W ramach abonamentu 'Premium' w EmpikGo postanowiłam wreszcie odsłuchać audiobooka, by poznać historię która tak mocno wpłynęła na odbiorców.
     W dniu swoich dwudziestych dziewiątych urodzin, podczas urlopu na Sycylii, Laura zostaje porwana przez Massima. Mężczyzna daje jej 365 dni na pokochanie go, a jeśli tak się nie stanie to wypuści kobietę. Po początkowym sprzeciwie Laura powoli zaczyna oswajać się z tą sytuacją. I to jest chyba wszystko co mogę napisać odnośnie fabuły tej powieści. Nie spodziewałam się czegoś wybitnego, czegoś co wstrząśnie mną całkowicie i może przez to nie jestem aż tak mocno zawiedziona i poirytowana tym co tu dostałam. "365 dni" to powieść erotyczna w której znajdziemy kilka scen seksu, tych bardziej jak i mniej brutalnych, więc jeśli ktoś nie przepada za taką tematyką to może nie do końca jest to pozycja dla nich. Co do pozostałych wydarzeń - część z nich wydaje się absurdalna i nielogiczna. Chociażby sytuacja w której Laura dowiaduje się, że Massimo zamordował jej byłego partnera i to jak kobieta zareagowała na tę sytuację. Znajdziemy tu jeszcze kilka podobnych "kwiatków" ale muszę przyznać, że i tak nie było aż tak bardzo źle jak spodziewałam się po fali negatywnych opinii z którymi miałam styczność. Ja niestety miałam okazję czytać o wiele bardziej nieracjonalne i odpychające erotyki, jak chociażby "Dotyk Crossa" Sylvii Day czy "Wszystko czego pragnę w te święta" Anny Langner.
     Bohaterowie zostali wykreowani bardzo prosto i schematycznie. Jedyne czym wyróżnia się główna bohaterka od innych to jej na pozór silny charakter, a nie bycie nieudolną szarą myszką. Jednak jak na ten gatunek przystało postacie musiały być ogromnie irytujące i postępujące w bardzo nielogiczny sposób. Zaczynam mieć wrażenie, że w erotykach nie możemy oczekiwać bardziej zróżnicowanych bohaterów, którzy mogliby czymś nas zaskoczyć i wywołać w czytelniku inne emocje niż irytacja.
     Styl autorki - język jakim została napisana ta powieść jest bardzo prosty, nie znajdziemy tu bardzo wyszukanego słownictwa. Natomiast dostajemy tu sporą ilość przekleństw, które nie zawsze były w moim odczuciu konieczne. Choć nie jestem przeczulona na ich obecność, jak walnę się w mały palec u nogi to nie wołam "ojej" tylko zaklnę pod nosem, jednak też nie widzę sensu w nagminnym ich używaniu. Wykorzystując również darmowy okres premium w Empiku wysłuchałam tej powieści w audiobooku i przyznam, że lektorka bardzo dobrze tu sobie poradziła.
     "365 dni" to powieść, która podzieliła czytelników, jednak nie do końca rozumiem cały ten hejt. Ok, można pokochać tę historię albo ją znienawidzić lecz nie wiem czemu niektórzy aż tak bardzo uwzięli się akurat na ten tytuł, skoro na rynku dostępne są według mnie znacznie gorsze pozycje z tego gatunku.
     Moja ocena: 3/10.

czwartek, 26 marca 2020

'Maria Skłodowska-Curie' (2016) - film

"Maria Skłodowska-Curie" to nie tylko wierna faktom opowieść o niesamowitym życiu naukowca, odkrywczyni dwóch pierwiastków – polonu i radu, ale przede wszystkim portret niezwykłej kobiety, która dzięki swojej inteligencji i wiedzy oraz nieprzeciętnym umiejętnościom zdołała przekonać do siebie świat nauki, od zawsze zdominowany przez mężczyzn. Jako pierwsza kobieta w Europie uzyskała tytuł doktora. W 1906 roku przyznano jej profesurę i równocześnie objęła własną katedrę na paryskiej Sorbonie, co we Francji było wydarzeniem bez precedensu. Była też pierwszą uczoną, która zdobyła Nobla. W dziejach tej nagrody nadal jest jedynym podwójnym laureatem, wyróżnionym w dwóch różnych dziedzinach naukowych. Film w reżyserii Marie Noëlle to jednak przede wszystkim portret Skłodowskiej-Curie, jakiej nie znaliśmy – czułej matki, kochającej żony, kobiety charyzmatycznej, zdecydowanej, choć pełnej dylematów i sprzeczności.



     Przyznam, że nie znam za dobrze biografii Marii Skłodowskiej-Curie a decydując się na obejrzenie tego filmu miałam nadzieję, że przybliży mi on sylwetkę tej kobiety. Spodziewałam się inspirującej historii o której tak łatwo się nie zapomni. A co dostałam? Niestety nie do końca to czego oczekiwałam...
     Maria Skłodowska-Curie to dwukrotna laureatka nagrody Nobla, wybitna uczona. Nie tylko naukowiec, lecz również matka, żona i przepełniona namiętnością niezwykła kobieta. W tym filmie duży nacisk został właśnie położony na tę kobiecość a nie naukę, która zrewolucjonizowała kilka dziedzin nauk. Spora część ukazanej tu historii opierała się na romansie z Paulem Langevinem, rodzącym się uczuciu pomiędzy nimi. Biorąc pod uwagę dorobek naukowy kobiety ten wątek miłosny był według mnie za bardzo rozbudowany i momentami przyćmiewał wszystkie inne wydarzenia. Dla mnie za mało było właśnie tego aspektu naukowego i walki Skłodowskiej z seksizmem, niedocenianiem kobiet w świecie akademickim. Przyznam, że po prostu spodziewałam się szerszego przedstawienia postaci tej kobiety.
     Gra aktorska - po obsadzie spodziewałam się czegoś trochę lepszego. Nie mogę napisać, że było źle jednak zabrakło mi tu pewnej naturalności w wcielaniu się w poszczególne role. Mam wrażenie, że jedynie Karolina Gruszka była w stanie jakkolwiek udźwignąć swoją postać, natomiast żadna męska rola nie była dla mnie w stu procentach przekonująca.
     Niestety jestem trochę rozczarowana. Miałam nadzieję, że lepiej poznam sylwetkę Marii Skłodowskiej-Curie a nie tylko tak wąski wycinek z jej życia. Po tym filmie pozostał mi pewien niedosyt i poczucie swego rodzaju niesprawiedliwości. Całe szczęście pozostają jeszcze inne ciekawe źródła zdobywania wiedzy o tak wybitnych postaciach.
     Moja ocena: 5/10.

środa, 25 marca 2020

"Jaga" Katarzyna Berenika Miszczuk

Pewna młoda szeptucha zupełnie inaczej wyobrażała sobie objęcie swojej pierwszej praktyki. Wiedziała, że w chatce babci Radomiły, poprzedniej bielińskiej szeptuchy, na próżno oczekiwać bieżącej wody, a za potrzebą trzeba będzie biegać do wychodka, ale... Nie spodziewała się, że na miejscu zastanie doszczętnie splądrowany dom. Co tam dom! Kredens! Kredens pełen maści, kremów, ziół i nalewek!
Chociaż z drugiej strony nie można powiedzieć, by bielinianie specjalnie palili się do odwiedzin u następczyni Baby Radomiły. Kredens spokojnie mógłby sobie stać pusty. Tyle, że brak klientów to brak pieniędzy. A na ich nadmiar Jaga niestety nigdy nie mogła narzekać.
Gdyby to były jej jedyne problemy, poradziłaby sobie z nimi śpiewająco. Bogowie jedni wiedzą, jaki charakterek kryje się w niepozornym ciele. Na miejscowych starczyłby jeden, góra dwa uroczki. Gorzej, że świętokrzyskie miasteczko wyjątkowo upodobały sobie wszelkiej maści demony i krwiożercze upiory...
Szeptucha w walce z nimi może liczyć tylko na siebie – bo przecież nie na wyjątkowo mało rozgarniętego Mszczuja, miejscowego żercę. Ach, byłaby zapomniała. Swoje usługi ofiarował jej też pewien wyjątkowo ognisty bóg. 
Opis książki



Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura polska 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2019 
Liczba stron: 416 
Czas trwania: 12h 7min 
Lektor: Anna Szawiel



     Od momentu wydania powieści pt. "Jaga" i pojawienia się jej w pobliskiej bibliotece czaiłam się na tę pozycję, jednak nigdy nie mogłam trafić na to by była dostępna do wypożyczenia. Niestety przez ostatnie wydarzenia między innymi kina, muzea czy właśnie biblioteki były pozamykane, więc szukałam innej okazji na możliwość zapoznania się z tym tytułem. Udało mi się go wysłuchać w postaci audiobooka w aplikacji EmpikGo w ramach darmowego okresu 'premium'.
     W tym tomie cyklu 'Kwiat paproci' poznajemy historię Jarogniewy i jej początków pracy jako szeptucha w Bielinach. Przyznam, że byłam zachwycona tym, że wreszcie poznam lepiej tę bohaterkę, którą pokochałam w poprzednich częściach. Jak dla mnie ta powieść trzyma bardzo dobry poziom i nie odstaje od reszty. Podczas jej słuchania w formie audiobooka nie raz parsknęłam śmiechem. Całe szczęście siedziałam w domowym zaciszu a nie w miejscu publicznym, więc nie byłam narażona na dziwne spojrzenia innych osób ;). Miałam pewne obawy co do tej formy zapoznawania się z treścią jednak moim zdaniem Pani Anna Szawiel bardzo dobrze poradziła sobie jako lektor i dała radę z oddaniem klimatu tej historii. Co do samej treści - choć wreszcie jest ona skupiona na Jadze to i tak chciałabym jej jeszcze więcej! Mam wrażenie, że nigdy nie będę miała jej postaci jak i jej ciętego humoru dość. Poprawa nastroju podczas lektury gwarantowana, więc na ten czas był to dla mnie idealny wybór.
     Bohaterowie zostali według mnie bardzo dobrze przedstawieni. Styl autorki mi przypadł do gustu, jednak wiedziałam już czego mniej więcej mogę się spodziewać, gdyż nie jest to pierwszy tytuł od tej autorki. Z samego audiobooka również jestem zadowolona. Miałam ogromne obawy, że nie jest to forma dla mnie gdyż miałam już kilka nieudanych podejść, lecz ten tytuł wreszcie przerwał moją złą passę.
     Cieszę się, że wreszcie udało mi się poznać historię przedstawioną w "Jadze". Według mnie jest to bardzo udane dopełnienie cyklu 'Kwiat paproci'. Żałuję jedynie, że nie ma już więcej tomów z tej serii, gdyż będę tęsknić za bohaterami i tym humorem, który znalazłam w tych powieściach.
     Moja ocena: 7/10

wtorek, 24 marca 2020

'Frankenweenie' (2012) - film







Gdy pies Victora zostaje potrącony przez samochód, chłopiec postanawia zrobić wszystko, by go ożywić. Z pomocą przychodzi mu nauka – wykorzystując prawa fizyki udaje mu się ożywić Sparky’ego. Piesek przypomina teraz monstrum Frankenstaina i budzi przerażenie okolicznych mieszkańców. Victor musi ukrywać swojego ulubieńca.








     Znów naszła mnie ochota na animację i w ten trudny czas mój wybór padł na tytuł "Frankenweenie". Nigdy wcześniej nie słyszałam nic na jej temat, jednak przeglądając ofertę HBO GO postanowiłam dać jej szansę. Miałam nadzieję, że po prostu będę w stanie choć przez chwilę zrelaksować się i odciąć od tego co dzieję się wokół mnie.
     Gdy ukochany pies Victora ginie pod kołami samochodu chłopak nie może się z tym pogodzić. Tęskniąc za czworonogiem w ramach eksperymentu postanawia ożywić swojego pupila. Udaje mu się to, jednak szczeniak przypomina teraz bardziej monstrum Franstenstaina, co w niektórych mieszkańcach może wzbudzać przerażenie. Przyznam, że nie spodziewałam się aż tak pogodnej i pełnej emocji historii po tym co przeczytałam w opisie. Wbrew pozorom mam wrażenie, że ta animacja ma bardzo pozytywny wydźwięk, choć ma czasem dość przerażające momenty. Produkcja ma swój specyficzny klimat, który jednak może nie wszystkim przypaść do gustu. Nie oglądałam zbyt wielu tytułów tego reżysera, jednak jeśli inne są wykonane w podobnym tonie to mam ochotę na zgłębienie jego twórczości. Przypuszczam, że nie znajduję się w grupie docelowej odbiorców tej animacji, lecz oczarowała mnie ona swoją historią jak i wykonaniem.
     "Frankenweenie" to według mnie bardzo dobra animacja, która potrafiła mi poprawić choć trochę humor w ostatnim czasie. O ironio nie spodziewałam się po niej aż tak dużej dawki pozytywnej energii, która będzie w stanie choć trochę mnie podbudować na duchu.
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 23 marca 2020

"Gliniany most" Markus Zusak





Pięciu braci Dunbar mieszka w pogrążonym w chaosie domu bez dorosłych. Pewnego dnia nagle pojawia się ojciec, który porzucił ich po śmierci matki chłopców. Teraz chce, żeby jeden z nich wybudował z nim most. Niespodziewaną propozycję przyjmuje Clay, dręczony skrywaną od dawna tajemnicą. Dlaczego jest tak zdruzgotany? I dlaczego musi podjąć się tego niezwykłego wyzwania?
Ta poetycka, wielowarstwowa, pełna zwrotów akcji i retrospekcji saga rodzinna to popis charakterystycznego dla Markusa Zusaka stylu.
Opis książki





Autor: Markus Zusak 
Tytuł oryginalny: Bridge of Clay 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Studniarek Anna 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura zagraniczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2018 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2019 
Liczba stron: 544



     Do książki pt. "Gliniany most" zbierałam się dość długo. Zarówno "Złodziejka książek" jak i "Posłaniec" tego autora naprawdę mi się podobały, jednak miałam obawy, czy również w tym przypadku będę się tak mocno zachwycać. I choć książkę uważam za naprawdę dobrą to jednak zabrakło mi w niej tego czegoś, co tak mnie urzekło w poprzednich tytułach.
     W tym przypadku mamy do czynienia z pięcioma braćmi, którzy nie mieli łatwego życia. Nieoczekiwanie pojawia się znów w ich życiu ojciec, który prosi o pomoc w budowie mostu. Jednak nie jest to oczywista opowieść jedynie o budowaniu jedynie tytułowej budowli z gliny. Dostajemy tu ogromną dawkę emocji i tworzenia relacji międzyludzkich, które mogą położyć się cieniem na dalszym naszym życiu. Jak dla mnie jest to faktycznie wielowarstwowa powieść, która dotyka wielu ważnych aspektów. Jednak czy to wystarczy aby zachwycić czytelnika i pozostawić ślady w jego pamięci na lata? Niestety zabrakło mi tu tego "czegoś" co sprawiłoby, że moje odczucia byłyby aż tak intensywne jak w przypadku poprzednich tytułów tego autora. Pomimo, że mamy tutaj wiele rozwiniętych wątków to rozwiązanie niektórych z nich nie w pełni mnie usatysfakcjonowało. Mam wrażenie, że miały one zbyt duży wpływ na życie tej rodziny a nie doczekały się własnego odpowiedniego zakończenia.
     Bohaterowie - na początku trudno było mi się do nich przywiązać. Poznajemy ich stopniowo i dopiero po jakimś czasie byłam w stanie zrozumieć pewne ich zachowania i pobudki jakie nimi kierowały. Niektórzy z nich potrafili wywołać we mnie pozytywne odczucia, choć część z nich przez większość czasu wywoływała we mnie raczej negatywne emocje. W przypadku ojca tych pięciu braci zabrakło mi rozwinięcia tej postaci i czasem dosadniejszego ukazania jego motywów które kierowały jego zachowaniem.
     Styl autora albo się polubi już od pierwszych stron albo będzie trzeba się z tym męczyć przez ponad pięćset stron. Znajdziemy tutaj wiele niedopowiedzeń jak i wiele przeskoków w czasie, które mogą być czasem ogromnie mylące. Mi zajęło prawie sto stron by być w stanie zrozumieć zamysł pisarza i być w stanie mniej więcej przyporządkować przedstawiane wydarzenia do odpowiedniego przedziału czasowego. Wydanie papierowe to bardzo mocny plus całej książki. W zasadzie każdy aspekt przypadł mi do gustu - przez oprawę graficzną okładki, szycie stron a po pracę zespołu, który pracował nad finalnym efektem polskiego wydania.
     Z ciężkim sercem muszę przyznać, że choć "Gliniany most" jest bardzo dobrą książką, to jednak pod pewnymi względami mnie rozczarowała. Po tak długim wyczekiwaniu na ten tytuł spodziewałam się chyba czegoś o czym nie będę w stanie zapomnieć przez lata. Niestety rzeczywistość dość brutalnie sprowadziła mnie na ziemię...
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 22 marca 2020

'Lady Bird' (2017) - film






Christine „Lady Bird” McPherson ze wszystkich swych młodzieńczych sił sprzeciwia się matce. Kobiecie silnej, wyrazistej o jasno sprecyzowanych poglądach, pracującej bez wytchnienia jako pielęgniarka po tym, jak jej mąż stracił pracę. Warto wspomnieć, że bunt tytułowej Lady Bird to tak naprawdę walka z samą sobą, bowiem niezależność nastolatki jest lustrzanym odbiciem charakteru matki.







     O filmie "Lady Bird" usłyszałam dopiero ostatnio jak wyskoczył mi on w proponowanych na Netflixie. Zaintrygował mnie już sam opis a obsada aktorska tylko podsyciła mój zapał. Gdy tylko mogłam od razu zabrałam się za jego oglądanie i nie żałuję, że poświęciłam na niego swój czas.
     Christine, zwana również 'Lady Bird', to zbuntowana nastolatka, która na swój sposób sprzeciwia się wszystkiemu i wszystkim. W sporej mierze nastawiona jest na konflikt ze swoją matką, która również ma silny charakter. Choć fabułą tego filmu na pierwszy rzut oka może dla niektórych wydawać się błaha to jest tu coś dzięki czemu już od pierwszych minut nie mogłam się od oderwać. Całe szczęście bunt nastolatki nie został tutaj przedstawiony w irytujący i absurdalny sposób. Dla mnie faktycznie ukazana została ta walka z samą sobą co obiecywał mi opis. Ciekawie przedstawione zostały tu również relacje międzyludzkie, które potrafiły tu budować napięcie i zainteresowanie widza. W swojej zwykłości ten film ma coś niezwykłego, dzięki czemu nie jest to kolejna przeciętna produkcja.
     Gra aktorska jest według mnie naprawdę dobra. Saoirse Ronan zasłużenie dostała wiele nominacji oraz nagród za tę rolę. Jak dla mnie idealnie wcieliła się w swoją postać i potrafiła oddać jej charakter. Pomimo, że miałam pewne obawy co do niej to jednak potrafiła ona udźwignąć ten ciężar i z naturalnością ukazać wszelkie emocje swojej bohaterki. Również aktorzy drugoplanowi odwalili kawał dobrej roboty, dzięki czemu ten film oglądało się z wielką przyjemnością.
     "Lady Bird" to moje kolejne pozytywne zaskoczenie podczas ostatnich dni. Zabrałam się za tę produkcję z ogromnym zapałem i naprawdę dobrze spędziłam swój czas podczas seansu. Z wielką chęcią powrócę do tego tytułu ponownie, i to zapewne nie jeden raz. Jeśli jest jeszcze ktoś kto nie widział tego filmu to gorąco polecam jego nadrobienie!
     Moja ocena: 7/10.
Related Posts with Thumbnails