wtorek, 7 lipca 2020

"Powiększenie" Andrew Mayne

Aby schwytać drapieżnika, musisz myśleć tak jak on. A żeby to zrobić – musisz odnaleźć go w sobie... Doktor Theo Cray powraca!
Życie Theo Craya po konfrontacji ze śmiertelnie niebezpiecznym mordercą nie wraca już na poprzednie tory. Karierę uniwersytecką zastąpiła praca dla amerykańskiego wywiadu, a dotychczasową anonimowość – medialny szum wokół jego osoby. Nie ma dnia, by ktoś nie prosił go o pomoc w poszukiwaniu zaginionych bliskich. Historia Williama Bostroma, zrozpaczonego ojca, którego syn zaginął dziewięć lat temu, na pozór nie różni się od innych. Craya jednak zaskakuje bierność policji w tej sprawie. Okazuje się też, że syn Bostroma to bynajmniej nie jedyny porwany chłopiec w okolicach Los Angeles. Czyżby kolejny zbrodniarz działał na peryferiach systemu? Theo Cray rusza jego tropem. Jednak czy jego naukowa wiedza i systemy komputerowe wystarczą, by zmierzyć się ze światem miejskich legend i mrocznych wierzeń?
Opis książki



Autor: Andrew Mayne 
Tytuł oryginalny: Looking Glass 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Żuławnik Jacek 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2018 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2019 
Liczba stron: 384 
Czas trwania: 9h 11min 
Lektor: Tomasz Sobczak



     Niedawno wysłuchałam w formie audiobooka powieść "Naturalista" tego samego autora co "Powiększenie". Choć nie zrobiła ona na mnie aż takiego wrażenia postanowiłam dać jeszcze jedną szansę temu pisarzowi. Niestety również ta pozycja, czyli kontynuacja losów Theo Cray'a, nie do końca wpisuje się w moje gusta czytelnicze, pomimo, że uwielbiam kryminały.
     Mamy tu do czynienia z dalszymi losami Theo, któremu udało się ujść z życiem ze śmiertelnego niebezpieczeństwa. Jednak jego życie całkowicie się zmienia. Nie powraca już do środowiska uniwersyteckiego, tylko pomaga amerykańskim służbom w śledztwach. Choć mamy tu nową zagadkę do rozwiązania to jednak znów sposób jej ukazania nie jest aż tak intrygujący jak miałabym nadzieję, że będzie. Akcja moim zdaniem rozwija się bardzo powoli a samo zakończenie nie jest tak zaskakujące czy zapadające w pamięci. Ponownie mamy wiele 'naukowych' wstawek odnośnie wykorzystywanych metod czy badań, których nadmiar był już w pewnym momencie irytujący. Niestety znajdziemy tu również zbyt wiele niepotrzebnych wyjaśnień, które momentami robią z czytelnika debila. Mój odbiór tej pozycji, przez takie nie do końca udane udane dygresje, nie jest aż tak pozytywny. Pod koniec książki byłam nią już po prostu ogromnie zmęczona i gdy dobrnęłam już do końca odczułam wielką ulgę.
     Bohaterowie odniosłam wrażenie, że zostali tu już przedstawieni niezbyt dobrze. Zabrakło mi w tych postaciach jakichkolwiek emocji, czegoś co mogłoby mnie, czytelnika, w jakikolwiek sposób z nimi związać. Ot, po prostu byli, ale bardzo mało czasu zostało im poświęcone, by jakkolwiek stworzyć bardziej wyrazisty charakter.
     Styl autora mocno przeciętny, momentami irytujący przez niepotrzebne rozwlekanie niektórych scen. Według mnie część opisów można by znacząco skrócić, dzięki czemu ich odbiór byłby lepszy, a sens i tak zostałby zachowany. Lektor to chyba najlepszy aspekt całości, lecz taka jedna sprawa nie jest w stanie uratować rozwleczonej fabuły.
     Miałam nadzieję, że "Powiększenie" trochę zmieni moje podejście do tego autora. Niestety jest to pozycja, która mnie rozczarowała i niewiele wniosła do mojego czytelniczego życia. Miałam okazję przeczytać już znacznie lepsze tytuły z tego gatunku co ta. Wątpię, żebym miała ochotę w przyszłości sięgnąć po jakąś książkę napisaną przez Pana Andrew Mayne i nie zamierzam śledzić nowości wychodzących spod jego pióra.
     Moja ocena: 4/10

poniedziałek, 6 lipca 2020

'Niezłomny' (Unbroken, 2014) - film





Jako chłopak Louis (Jack O’Connell) sprawiał mnóstwo kłopotów, ale za radą starszego brata skoncentrował się na bieganiu, co doprowadziło go do Olimpiady w Berlinie. Kiedy wybuchła II wojna światowa, Louis poszedł do wojska. Ocalawszy cudem z katastrofy lotniczej spędził wraz z dwoma towarzyszami broni 47 ciężkich dni dryfując po oceanie w maleńkiej tratwie. Wyłowiony przez japońską marynarkę wojenną trafił do obozu jenieckiego. Gdy rozpoznano w nim olimpijczyka, trafił w ręce sadystycznego oprawcy. Niewiarygodna i inspirująca prawdziwa historia o potędze ludzkiego ducha.




     O filmie "Niezłomny" dowiedziałam się dopiero ostatnio i to właściwie przez przypadek. Opis mnie zaintrygował, jak i samo nazwisko reżyserki. Angelina Jolie jest mi dobrze znana jako aktorka ale w tej roli jeszcze nie miałam z nią styczności. Przyznam, że z wielkim zapałem zabrałam się za oglądanie i całe szczęście się nie zawiodłam!
     Louis jako dzieciak sprawiał całą masę kłopotów, jednak swoje wysiłki w końcu skoncentrował na bieganiu. Dzięki swemu wieloletniemu uporowi udało mu się wziąć udział w Igrzyskach Olimpijskich. Lecz jego dalszy rozwój w tym kierunku przerwała II wojna światowa... Historia podobno jest oparta na faktach, więc ciężko mi ją jako taką ocenić. Na pewno jest ona przedstawiona w 'mocny' sposób, pozostając w pamięci widza na długo. Co prawda miałam nadzieję na dobrze ukazaną treść ale nie spodziewałam się, że zrobi ona na mnie aż takie wrażenie. Jest to dla mnie jeden z tych filmów o którym ciężko mi coś więcej napisać, gdyż mam wrażenie, że cokolwiek jeszcze tu powiem i tak będzie niewystarczające. Trudno mi w pełni ubrać w słowa to, co ten film emocjonalnie ze mną zrobił...
     Gra aktorska na wysokim poziomie. Znaczna część aktorów poradziła sobie wyśmienicie z ukazaniem swoich postaci i emocji jakie nimi targały. Może jedynie kilka dalszoplanowych aktorów nie do końca mnie przekonało, lecz były to na tyle małe role, że aż tak mocno nie wpłynęły na mój odbiór całej produkcji.
     Wiem, że ta notka o filmie "Niezłomny" jest dość krótka i chaotyczna, lecz to co ze mną on zrobił jest nie do opisania. Im dłużej o nim myślę, tym więcej emocji we mnie wywołuje. Jeśli jeszcze nie widzieliście tej produkcji to gorąco zachęcam Was do jej obejrzenia! Nie powinniście się zawieść.
     Moja ocena: 8/10.

niedziela, 5 lipca 2020

"Demon Luster" Martyna Raduchowska


Strzeżcie się, bo tym razem nawet szósty zmysł nie pomoże!
Ida powoli godzi się ze swoim przeznaczeniem. Dziewczyna jest szamanką od umarlaków, nie ma wpływu na to, czyj zgon przepowie, ale staje się odpowiedzialna za duszę przyszłego zmarłego. Ma obowiązek ją chronić i zadbać, by bezpiecznie trafiła w zaświaty. Ida dojrzewa do swojej roli i świata, z jakim będzie musiała się już niedługo zmierzyć. A ten zapowiada się dosyć ponuro.
W jej misji przeszkadza jej łaknący dusz Demon luster. Tym razem jednak nie może liczyć na niczyją pomoc. Ponownie przekonuje się, że szósty zmysł nie zawsze jest błogosławieństwem…
Kontynuacja "Szamanki od umarlaków" jest mocniej przepełniona magią i mroczniejsza, a intryga jeszcze bardziej skomplikowana. 

Opis książki



Autor: Martyna Raduchowska 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: fantasy 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2014 
Liczba stron: 416 
Czas trwania: 13h 15min 
Lektor: Ewa Abart



     "Demon Luster" to drugi tom "Szamanki od umarlaków". Muszę przyznać, że tamta historia miała w sobie coś co mnie do niej ciągnęło, dlatego też w dość krótkim odstępie czasu przeczytałam jej kontynuację. Miałam nadzieję, że lektura tej pozycji będzie równie dobra jak poprzedniej części. I mam wrażenie, że poziom został utrzymany.
     W tej powieści mamy bezpośrednią kontynuację losów bohaterów z wcześniejszej części. Ida aby spełnić pewną obietnicę, złożoną pod wpływem chwili, musi podołać kolejnym wyzwaniom. Niestety niedotrzymanie danego słowa może się dla dziewczyny bardzo źle skończyć... Mamy tu do czynienia z pełną mroku i wielu intryg historią, która wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Również została okraszona odpowiednią dawką humoru, dzięki czemu lektura jest po prostu ogromną przyjemnością. Mam wrażenie, że akcja została tutaj już trochę lepiej rozplanowana i nie było tu aż tylu sytuacji przez które nawet fantastyka stawała się tak mocno nierealna. Choć mamy tu wiele mocnych pozytywów, to jednak czegoś mi tu zabrakło abym była w stanie całkowicie zachwycać się tą pozycją. Podczas zapoznawania się z tą powieścią w postaci audiobooka trochę mylące były dla mnie niektóre sytuacje będące wspomnieniami niektórych bohaterów czy wizjami. Nie wiem jak to wygląda w wersji papierowej czy elektronicznej, czy jest to w jakiś sposób zaznaczone, ale w tym przypadku chwilę mi zajmowało, żeby się połapać skąd nagle taki przeskok.
     Bohaterowie nawet trochę lepiej wykreowani w porównaniu z wcześniejszą częścią. Odniosłam wrażenie, że postacie są coraz bardziej wyraziste i mające swój charakterek za który możemy ich jeszcze mocniej pokochać albo znienawidzić. Styl autorki jak i dobór lektorki jak najbardziej mi odpowiada, dzięki czemu dobrze mi się zapoznawało z tą historią w formie audiobooka.
     "Demon Luster" to według mnie przyzwoita pozycja, dzięki której byłam w stanie się oderwać od swojej rzeczywistości i trochę się odprężyć. Bardzo dobrze spędziłam czas podczas lektury i sądzę, że w niedalekiej przyszłości sięgnę po kolejną część opowieści o Szamance od umarlaków.
     Moja ocena: 6/10

sobota, 4 lipca 2020

'Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga' (Eurovision, 2020) - film









Dwoje ambitnych muzyków, Lars i Sigrit, dostaje niepowtarzalną szansę reprezentowania swojego kraju w największym na świecie konkursie piosenki. Teraz wreszcie mogą udowodnić, że marzenia są po to, by je spełniać.








     Film pt. "Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga" to kolejna muzyczna produkcja dostępna na rynku. Największe wrażenie zrobiło na mnie "Narodziny gwiazdy" i z nadzieją na równie dobrą treść zaczęłam oglądać ten tytuł o Eurowizji. Niestety ogromnie się rozczarowałam...
     Lars i Sirgit to dwójka muzyków, którym marzy się wzięcie udziału w konkursie Eurowizji oraz wygranie go. Przez wiele lat dążyli do tego i wreszcie im się w zaskakujących okolicznościach udaje wziąć w nim udział! Jednak oczekiwania a konkursowa rzeczywistość nieco się od siebie różnią. Miałam nadzieję na dobry film podczas którego miło spędzę czas. O ironio, więcej tutaj było sytuacji gdy się irytowałam i miałam ochotę kląć na to co oglądam. Główni bohaterowie to podobno równolatkowie a podczas seansu miałam wrażenie jakbym widziała raczej ojca z córką a nie osoby w tym samym wieku. Sam humor był dla mnie na tak niskim poziomie, że aż mi ręce opadały z zażenowania na to co tu dostajemy. Jedynie niektóre wykonania piosenek ratowały sytuację, choć niewiele to w ogólnym całokształcie dało.
     Gra aktorska - gdyby nie Will Ferrell to bym aż tak nie narzekała na ten aspekt, ale... to jak tu ten człowiek wypadł jest dla mnie po prostu słabe. Ciężko mi się oglądało jego postać na ekranie i za każdym razem jak widziałam tutaj jego twarz miałam ochotę wyłączyć ten film. Nawet Rachel McAdams, która wcielała się w postać Sirgit, nie udało się uratować scen z jego udziałem... Jedynie Dan Stevens, wcielający się w rosyjskiego uczestnika konkursu, był w stanie coś z siebie dać w tym filmie i to dzięki niemu dotrwałam do końca.
     Niestety ten film to dla mnie wielkie rozczarowanie. Tylko nieliczne elementy mogę ocenić tutaj pozytywnie. Szkoda, że taki potencjał na dobrą historię został tak brutalnie zmarnowany. Ja niestety jestem na nie i powracać do tej produkcji nie zamierzam... Chciałabym jak najszybciej zapomnieć, że to w ogóle widziałam.
     Moja ocena: 3/10.

piątek, 3 lipca 2020

"Naturalista" Andrew Mayne

Profesor biologii obliczeniowej Theo Cray widzi prawidłowości tam, gdzie inni widzą chaos. Pewnego dnia w lasach Montany zostają znalezione zmasakrowane zwłoki byłej studentki profesora. Wkrótce okazuje się, że ofiar jest więcej, a jedynym podejrzanym policji jest... niedźwiedź grizzly. Względnie sam profesor Cray. Mężczyzna postanawia więc wykorzystać całą swoją wiedzę i zawodową skrupulatność, żeby znaleźć zabójcę. Czerpie z biologii, antropologii, botaniki, statystyki i algorytmów komputerowych, aby zlokalizować kolejne ciała. Czy wykaże się większym sprytem niż jego przeciwnik, zanim sam stanie się ofiarą?
W przerwach między dawanymi na całym świecie przedstawieniami iluzjonista Andrew Mayne, gwiazdor programu telewizyjnego "Don’t Trust Andrew Mayne", pracuje nad swoim najbardziej zadziwiającym dziełem: serią thrillerów naszpikowanych zwrotami akcji. Bądźcie czujni! Ta książka to więcej niż unosząca się w powietrzu budka telefoniczna – to ponad trzystustronicowy trik! Pasjonujący thriller o tematyce naukowej, czyta się go jednym tchem!
Opis książki



Autor: Andrew Mayne 
Tytuł oryginalny: The Naturalist 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Żuławnik Jacek 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2017 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018 
Liczba stron: 480 
Czas trwania: 10h 56 min 
Lektor: Tomasz Sobczak



     W okolicach premiery powieści pt. "Naturalista" było o niej dość głośno. Zbierała ona wtedy bardzo dobre opinie, jednak również szum jaki wokół niej był szybko przycichł. Postanowiłam dać tej książce szansę dopiero po czasie, by na spokojnie ocenić czy trafi ona w moje gusta czytelnicze. Miałam wobec niej dość spore oczekiwania, lecz nie do końca znalazłam tu coś czego się spodziewałam...
     Theo Cray to znany profesor, który ma ogromną wiedzę w dziedzinie którą się zajmuje. Gdy dowiaduje się, że jego dawna studentka została zamordowana ciężko mu w to uwierzyć. Nie zgadza się również z opinią prowadzących śledztwo, że to wina... niedźwiedzia. Na własną rękę zaczyna prowadzić badania, lecz na jego drodze pojawia się wiele przeszkód a dojście do prawd nie będzie wcale takie proste. Po tej pozycji spodziewałam się pełnokrwistego kryminału zapierającego dech w piersiach. Niestety nie do końca to dostałam. Początek niestety bardzo wolno się rozwijał. Na "dzień dobry" zostaliśmy zalani informacjami na temat biologii, które właściwie niewiele dawały do całej historii. Może osoby zainteresowane tym tematem będą bardziej zadowolone, lecz ja na początku miałam wrażenie, że zaznajamiam się z podręcznikiem a nie kryminałem. Sama intryga również nie jest aż tak mocna jak się spodziewałam po tak wielu pozytywnych opiniach z jakimi się spotkałam. Rozwiązanie zagadki i odkrycie kto tak naprawdę stoi za tymi morderstwami było dla mnie mocno naciągane. Choć nie spodziewałam się takiego obrotu spraw to jest to jeden z nielicznych przypadków, gdy wolałabym aby całość miała większą logikę i trzymającą się kupy zagadkę.
     Bohaterowie całkiem dobrze wykreowani, lecz w większości było coś co mnie ogromnie irytowało. Podczas lektury nie miałam problemu żeby wiedzieć o kim właściwie czytam w danym momencie i jaki ta postać ma wkład w całość, choć nie była w stanie zżyć się z żadną z nich. Ot po prostu osoby, który muszą jakoś pociągnąć historię i doprowadzić do jej zakończenia.
     Styl autora początkowo dość oporny, lecz im dalej tym już trochę lepiej mi się czytało. Gdyby nie ten podręcznikowy natłok informacji, które niewiele wnosiły do samej intrygi, to prawdopodobnie znacznie lepiej odebrałabym całą tę powieść. Natomiast lektor jest najmocniejszym elementem tego tytułu. Podczas zapoznawania się z tą historią w postaci audiobooka odniosłam wrażenie, że Pan Tomasz Sobczak często ratuję sytuację.
     "Naturalista" to dla mnie spore rozczarowanie. Spodziewałam się mocnej historii o której ciężko będzie mi zapomnieć, a dostałam bardzo przeciętny, momentami pseudonaukowy, kryminał. Przypuszczam, że dam autorowi kolejną szansę lecz już moje oczekiwania po tym co tu dostałam będą również znacznie niższe... Nie oznacza to jednak, że nie chciałabym przeczytać kawałka dobrego kryminału, ale do się dopiero okaże za jakiś czas.
     Moja ocena: 5/10

czwartek, 2 lipca 2020

'Hotel Transylwania 3' (Hotel Transylvania 3: Summer Vacation, 2018) - film





Tym razem Paka Draka wybierze się na ekskluzywne wakacje. Będą podróżować luksusowym potwornym statkiem. W końcu od codziennej pracy w Hotelu Transylwania trzeba kiedyś odpocząć. Czas na spokojne żeglowanie i korzystanie ze wszystkich dobrodziejstw statku - od upiornych zawodów w siatkówkę przez egzotyczne wycieczki aż po relaksujące opalanie pod światłem księżyca. Ale wakacje ze snów szybko stają się wakacjami z koszmarów, kiedy Mavis spostrzega, że Drac zakochał się w tajemniczej pani kapitan statku. Ericka ukrywa niebezpieczny sekret, który zagraża gatunkowi potworów.




     Niedawno oglądałam część pierwszą oraz drugą "Hotelu Transylwania", więc przyszedł wreszcie czas obejrzeć również na tę trzecią. Miałam nadzieję, że z każdą kolejną będzie znacznie lepiej. Niestety ta nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia, jak się spodziewałam...
     Tym razem Drakula z rodziną oraz innymi potwornymi przyjaciółmi spędzają wspólnie wakacje na statku. Choć wszystkie udogodnienia mają u siebie na miejscu to jednak przyszedł wreszcie czas by odpocząć od własnej pracy. Jednak nieoczekiwane zło które na nich czyha może pokrzyżować ich wypoczynek. Niestety sama fabuła w tym przypadku była dla mnie nieco bardziej przewidywalna niż w części drugiej. Nie było tu zbyt wielu sytuacji, które by mnie zaskoczyły przekazem czy jakąkolwiek formą, dzięki której byłabym w stanie bardziej delektować się przedstawianą treścią. Co prawda było kilka momentów, dzięki którym pojawił się na mojej twarzy uśmiech, lecz nie było tu zbyt wiele żartów przez które można by zrywać boki ze śmiechu. Ot po prostu przyjemna treść, dzięki której możemy trochę się odprężyć i miło spędzić czas, jednak nie pozostanie w mojej pamięci na dłużej.
     "Hotel Transylwania 3" to według mnie dość przeciętna animacja. Spodziewałam się po niej czegoś trochę lepszego. Jak dla mnie jest to po prostu tytuł, który można obejrzeć i dobrze spędzić czas, lecz nic ponadto. Wątpię abym miała ochotę do niego powrócić, gdyż znam wiele innych tego typu produkcji, które potrafią lepiej bawić i nieść wartości dla różnych grup wiekowych.
     Moja ocena: 5/10.

środa, 1 lipca 2020

"Szamanka od umarlaków" Martyna Raduchowska



Kto by pomyślał, że potomkini wielkiego rodu czarodziejów, wróżbitów i telepatów zbuntuje się wobec rodzinnej tradycji…
Ida Brzezińska ma osiemnaście lat i uważa magię za stek bzdur. Jak sama twierdzi, taka z niej czarownica, jak z koziego zadka waltornia. Jedyne, o czym Ida marzy, to spokojne życie młodej dziewczyny: wymarzone studia psychologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim, mieszkanie w akademiku, poznawanie świata. Niestety przeszkadzają jej w tym pojawiające się ni stąd ni zowąd trupy. Widzenie zmarłych i przewidywanie śmierci ludzi żyjących to magiczny dar, długo poszukiwany przez rodziców Idy. Nie jest łatwo być medium a dodatkowo Ida ma prawdziwego Pecha!

Opis książki




Autor: Martyna Raduchowska 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: fantasy 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2011 
Liczba stron: 416 
Czas trwania: 10h 11min 
Lektor: Ewa Abart



     Z twórczością Martyny Raduchowskiej nie miałam wcześniej do czynienia, jednak tytuł "Szamanka od umarlaków" był ostatnio mi przez dobrą duszę polecony. Postanowiłam dać szansę autorce z nadzieją, że trafię na nową miłość. Czy tak się stało? Mam niestety trochę mieszane odczucia, jednak na tyle dobrze mi się czytało tę pozycję, że na pewno dam autorce kolejną szansę.
     Ida Brzezińska pochodzi z bardzo znanego rodu czarodziejów, wróżbitów i telepatów jednak swoją przyszłość widzi w całkowicie innych barwach. Twierdzi, że nie ma żadnych zdolności magicznych a jej marzeniem jest studiowanie psychologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Gdy wreszcie udaje się jej uciec z rodzinnego gniazda zaczynają dziać się bardzo dziwne rzeczy... Gdy okazuje się, że ma pewne zdolności które były od dawna w jej rodzinie poszukiwane jej życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Muszę przyznać, że fabuła tej powieści jest intrygująca. Choć pełna mroku i magii to znajdziemy tu również sporą dawkę dobrego humoru, która jest mi ostatnio tak bardzo potrzebna. Pomimo, że książka ma tylko nieco ponad czterysta stron to dzieje się tu bardzo dużo, czasami niestety odniosłam wrażenie, że aż za dużo. Mało było momentów podczas których czytelnik może złapać oddech - dla niektórych może to być plusem, lecz dla innych zbyt duży rozstrzał przeróżnych zdarzeń z którymi ma do czynienia tylko jedna osoba może być podejrzane. Klimatem ta powieść bardzo mi przypomina również serię Katarzyny Bereniki Miszczuk rozpoczynającą się od "Ja, diablica". Choć są to historie całkowicie różne to mają one w sobie coś, dzięki mogą one się spodobać fanom drugiej serii.
     Bohaterowie niestety wzbudzili we mnie dość mieszane odczucia. Z niektórymi byłam w stanie zżyć się już od samego początku. Pomimo, że wzbudzali we mnie przeróżne emocje to jednak zapadali w pamięć. Jednak było tu kilka jednostek, które nie zawsze były na tyle wyraziste bym wiedziała od razu o kim mowa. Dopiero mniej więcej w połowie lektury byłam w stanie mniej więcej każdą z tych postaci odpowiednio przypisać do jej imienia.
     Styl autorki bardzo lekki w odbiorze. Choć początek został dość leniwie przedstawiony to im dalej tym lepiej mi się czytało. Przyznam, że dla mnie sposób w jaki została napisana ta powieść bardzo kojarzy się z wakacjami, pomimo, że tematyka wcale na pierwszy rzut oka taka się nie wydaje. Lektorka w audiobooku bardzo dobrze sobie poradziła i mam wrażenie, że jest to jedna z lepiej przedstawionych historii z jakimi miałam dotychczas do czynienia w jej wykonaniu.
     "Szamanka od umarlaków" choć nie jest ambitną lekturą o której będzie się myśleć jeszcze lata po jej zakończeniu, tak ma w sobie coś, że mam ochotę przeczytać kolejne tomy z tej serii. Podczas wysłuchiwania tej historii w audiobooku bardzo dobrze spędziłam swój czas i nie uważam aby był on stracony. Mam nadzieję, że kolejne części będą równie dobre albo nawet i lepsze niż ta.
     Moja ocena: 6/10

wtorek, 30 czerwca 2020

Podsumowanie czerwca 2020



Pierwsza połowa 2020 już prawie za nami. Przyznam, że czas leci mi nieubłaganie szybko. Choć na początku miesiąca miałam mały zastój, tak później znów z czystą głową powróciłam do swojego hobby i z pełną parą zaczęłam umieszczać posty na blogu. Serdecznie zapraszam Was na krótkie czytelniczo-filmowe podsumowanie czerwca.




Czerwiec książkowo

- liczba przeczytanych książek: 10
- łączna liczba stron: 3 820

Muszę się przyznać, że pod względem książkowym czerwiec był całkiem udany. Na swoim koncie w tym miesiącu mam aż pięć audiobooków, dwa e-booki oraz trzy książki w wersji papierowej. Największe wrażenie zrobiła na mnie pozycja "Wierzyliśmy jak nikt", choć nie wywołała ona we mnie aż tylu emocji jak u niektórych czytelników. Warte uwagi są również pozycje "Można wybierać. 4 czerwca 1989" oraz "Łowca posagów" - jak dla mnie są to ogromnie pozytywne zaskoczenia. Natomiast jeśli jesteście fanami Katarzyny Bereniki Miszczuk to nie możecie przejść obojętnie obok jej serii o Wiktorii Biankowskiej - ubawiłam się podczas lektury wyśmienicie :)!



Czerwiec filmowo

- liczba obejrzanych filmów: 10
Niestety filmowo czerwiec wypadł dość przeciętnie. Nie udało mi się trafić na żadną perełkę o której ciężko będzie mi zapomnieć. Natomiast warte uwagi są dwa tytuły: "Dzień dobry TV", który pomimo kilku wad idealnie wstrzelił się w moje aktualne potrzeby, oraz "Ugotowany" o którym jest stanowczo za cicho. Jest również jedna produkcja po której spodziewałam się wiele a była ogromnym rozczarowaniem, czyli "Weselne przeznaczenie". Żałuje, że zmarnowałam czas na seans tego filmu.


A jak Wam minął czerwiec? Mam nadzieję, że trafiliście na kilka dobrych tytułów. I co najważniejsze - jesteście cali i zdrowi.Trzymajcie się cieplutko :).

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Stosik książkowy Q2/2020

Kolejny kwartał dobiega końca więc najwyższy czas przyznać się do tego co nowego w ostatnich trzech miesiącach pojawiło się na mojej półce. Przyznam, że choć pozycji jest wiele to dawno nie udało mi się ich zakupić na tak dobrych warunkach. Jak wiadomo pandemia nadal trwa a w księgarniach można było dorwać książki w naprawdę niskich cenach. Nie przedłużając serdecznie zapraszam na moje nowości :).



Zakupy własne - KSIĄŻKI PAPIEROWE


"Maresi" Maria Turtschaninoff
"Naondel" Maria Turtschaninoff
"Listy Maresi" Maria Turtschaninoff
"Wierzyliśmy jak nikt" Rebecca Makkai
"Lekarstwo dla duszy" Justyna Kopińska



"Honor. Opowieść ojca, który zabił własną córkę" Lene Wold
"Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL" Aleksandra Boćkowska
"Można wybierać. 4 czerwca 1989" Aleksandra Boćkowska
"Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii" Małgorzata Sidz
"Na marne" Marta Sapała



E-BOOKI


"Maryla z zielonego wzgórza" Sarah McCoy
"Fabryka lalek" Elizabeth Macneal
"Była sobie rzeka" Diane Setterfield



"Zakon drzewa pomarańczy" Samantha Shannon
"Vengeful. Mściwi" V. E. Schwab
"Ekstradycja" Remigiusz Mróz



"Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości" Jennifer Wright
"Niszcz, powiedziała" Piotr Rogoża
"Mistrzynie kamuflażu. Jak piją Polki" Magda Omilianowicz



"Kratki się pani odbiły" Jacek Galiński
"Między mną a czereśnią" Paola Peretti
"Sieć Alice" Kate Quinn



"Dlaczego nikt nie widzi, że umieram. Historie ofiar przemocy psychicznej" Renata Kim
"Łowca posagów" Daisy Goodwin
"W szponach szaleństwa" Agnieszka Lingas-Łoniewska



"Polak sprzeda zmysły" Konrad Oprzędek
"Aż do śmierci" Daria Górka
"Kraj nie dla wszystkich. O szwedzkim nacjonalizmie" Wiktoria Michałkiewicz



"Szczelina" Jozef Karika
"Szklany klosz" Sylvia Plath
"Tajemnica dorożki" Fergus Hume



"Drugie podejście" Christine Riccio
"Telefonistka" Gretchen Berg
"Wy(sz)czekana miłość" Joanna Szarańska



To by było na tyle. Niektóre książki w formie elektronicznej udało mi się dorwać za jedynie 1zł (słownie: jeden złoty). Dzięki stronie upolujebooka udało mi się faktycznie upolować niektóre tytuły w naprawdę śmiesznie niskich cenach i te pozycje na które dość długo polowałam wreszcie mam na swoim czytniku. A co u Was ostatnio pojawiło się nowego na półkach?

niedziela, 28 czerwca 2020

'Jak zostać kotem' (Nine Lives, 2016) - film







Uzależniony od pracy biznesmen prowadzi bardzo stresujące życie. Pewnego dnia, w wyniku zaskakującego wypadku, zostaje uwięziony… w ciele domowego kota, należącego do jego własnej rodziny. Niezwykła przemiana doprowadzi do serii zdumiewających wydarzeń, a bohater na własnej skórze sprawdzi trafność powiedzenia mówiącego, że… koty mają dziewięć żyć.







     O filmie "Jak zostać kotem" słyszałam już dawno temu, w okolicach jego premiery. Niestety nie udało mi się wtedy wybrać do kina lecz całe szczęście nic straconego! Po kilku latach udało mi się go obejrzeć, chociaż nie zrobił na mnie aż tak pozytywnego wrażenia jak się spodziewałam...
     Tom Brand to zarozumiały pracoholik, któremu ciężko znaleźć czas dla własnej rodziny. Za swoje dążenie do celu i wspinanie się na sam szczyt może dość mocno przepłacić... W wyniku pewnego incydentu zostaje on uwięziony w ciele kota, dzięki czemu może ukradkiem dowiedzieć się co myślą o nim inni i zastanowić się co tak naprawdę jest w życiu ważne. Przyznam, że po tym filmie spodziewałam się lekkiej i pomimo wszystko pozytywnej produkcji, która będzie odpowiednia zarówno dla młodszych jak i starszych widzów. Niestety dla mnie jest ona dość infantylna, a jedynie nieliczne sytuacje były w stanie wywołać na mojej twarzy uśmiech. Możliwe, że ta produkcja ma pewne walory edukacyjne dla młodszych, tak dla mnie były one zbyt nachalne. Było kilka momentów przez które aż miałam ochotę wyłączyć ten film w trakcie trwania. Co zadziwiające, udało mi się dobrnąć do końca, lecz ciężko mi napisać aby całość sprawiła mi przyjemność. Dodatkowo polski lektor był w tym przypadku mocno drażniący, co trochę odbierało frajdę z seansu.
     Gra aktorska nie zrobiła na mnie aż takiego dużego wrażenia. Po obsadzie spodziewałam się trochę lepszego wcielenia się w swoje postacie. Jak dla mnie jest to kolejna produkcja w której odnoszę wrażenie, że najnaturalniej wypadły dzieci. Natomiast Ci dorośli momentami wypadli tak jakby występowali tutaj za kare i po prostu zgarnęli kasę za swoje znane nazwisko.
     "Jak zostać kotem" to dla mnie niestety rozczarowujący film. Tak długo zwlekałam z jego obejrzeniem a moje oczekiwania z roku na rok chyba tylko rosły. Cieszę się, że nie wydałam swoich pieniędzy na bilet w kinie, gdyż moje odczucia na ten moment byłyby tym bardziej negatywne. Jednak jako taki "odmóżdżacz" może ten tytuł się jak najbardziej sprawdzić. Jeśli nie będziecie mieć zbyt wysokich oczekiwań co to tego filmu to może będziecie mieli znacznie przyjemniejszy odbiór niż ja.
     Moja ocena: 5/10.
Related Posts with Thumbnails