czwartek, 17 września 2020

"Kolacja z Tiffanym" Agnieszka Lingas-Łoniewska

Komedie romantyczne są do bani – twierdzi Natalia Lisek. Może i racja, ale jej życie zaczyna niepokojąco przypominać jedną z nich. Tu niespodzianka goni niespodziankę, a śmiech walczy ze wzruszeniem!
Natalia Lisek pochodzi spod Wrocławia, nosi grube okulary i… hm – delikatnie mówiąc, jest ciut roztrzepana. Właśnie straciła pracę i robi wszystko, by znaleźć nową – a zarazem dowieść rodzicom, że chce żyć po swojemu i świetnie da sobie radę. Szczęście lubi sprzyjać takim jak ona – jest inteligentna, błyskotliwa, pełna uroku osobistego i nietuzinkowych pomysłów. To wszystko sprawia, że chociaż często wpada w tarapaty, zawsze wychodzi z nich cało!
Gdy Natalia znajduje pracę w firmie Macieja Garnickiego, wkracza w świat zamożnych klientów, zabójczo przystojnych mężczyzn, olśniewających klejnotów i… zuchwałych kradzieży! Życia nie ułatwia jej fakt, że między nią a Garnickim zdecydowanie iskrzy. Ale czy w pogoni za tajemniczym złodziejem znajdzie się czas na miłość? 
Opis książki



Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura polska
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2020
Liczba stron: 264
Czas trwania: 4h 56m
Lektor: Ewa Abart



     W swojej "czytelniczej karierze" przeczytałam już kilka książek Pani Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Mniej więcej wiedziałam czego mogę się spodziewać, i choć nie do końca jestem przekonana w pełni do wątków romantycznych, tak to z jakim humorem są one przedstawiane w jej książkach to coś czego aktualnie potrzebowałam. Pod tym względem "Kolacja z Tiffanym" wstrzeliła się w moje gusta.
     Natalia Lisek to dość roztrzepana osoba. Aktualnie poszukuje nową pracę, a jej rozmowy kwalifikacyjne to jedno pasmo pomyłek. Gdy trafia na rozmowę do biura Macieja Garnickiego, rozpoczyna ją z przytupem. I od tego wszystko się zaczyna... Choć mamy tu do czynienia z wieloma zabawnymi sytuacjami, przy których nie sposób było się nie uśmiechać, czy nawet parsknąć śmiechem to niestety znalazło się kilka niuansów, które nie do końca mnie przekonują. Niestety znów mamy tutaj bardzo powszechną w książkach z romansem w tle relację szef - pracownik, którą przyznam, że mam już dość. Również musi być facet, który ma mroczną tajemnice i nie może jej wyjawić dbając o dobro kobiety w której się zakochuje, a sama zainteresowana, pomimo swojego roztrzepania i prób bycia silną i niezależną, czasem zachowuje się nieporadnie. Albo mam to nieszczęście, że bardzo często trafiam historie, które kręcą się wokół tego schematu albo po prostu znaczna część z nich po prostu faktycznie jest tylko o tym i niewiele ponad to możemy znaleźć znaleźć w treści. Jednak humor z jakim wszystko zostało to ukazane w jakiejś części broni tę historię. muszę przyznać, że podczas słuchania jej w audiobooku bawiłam się przednio. Po prostu czegoś tak pozytywnego w danym momencie potrzebowałam, że w tym przypadku byłam w stanie czerpać przyjemność z lektury, pomimo schematów za którymi nie do końca przepadam.
     Bohaterowie to niestety nie jest najmocniejszy punkt tej książki. Tak jak napisałam wcześniej postacie są według mnie ukazane w bardzo schematyczny sposób i równie dobrze moglibyśmy je znaleźć w każdej innej tego typu historii. Samo roztrzepanie głównej bohaterki, Natalii, nie jest jak dla mnie wystarczające aby pamiętać o tej postaci na dłużej. Choć były momenty, gdy naprawdę byłam w stanie zżyć się z tymi jednostkami, to niestety nie będzie to zbyt długa 'miłość'.
     Styl autorki bardzo mi tutaj odpowiadał - pomimo momentami nie do końca przekonującej mnie treści potrafiła w zabawny sposób ukazać tę historię. Sposób w jaki niektóre sytuacje były opisane doprowadziły mnie prawie do łez ze śmiechu a czegoś takiego właśnie w danym momencie potrzebowałam. Co do lektorski nie mam większych zastrzeżeń, choć nie był to najlepiej wykonany audiobook z jakim się u niej zetknęłam.
     "Kolacja z Tiffanym" to niestety nie jest najlepsza książka tej autorki jaką do tej pory czytałam. Jednak dostałam w dużej mierze to czego potrzebowałam - ogromną dawkę dobrego humoru, która była w stanie poprawić mi nastrój. Jeśli będzie kolejna część to z wielką chęcią po nią sięgnę gdy będę w dołku aby umilić sobie czas i naładować baterie.
     Moja ocena: 5/10

środa, 16 września 2020

'Miłość gwarantowana' (Love, Guaranteed, 2020) - film







Aby ocalić swoją niewielką kancelarię, gorliwa prawniczka Susan (Rachael Leigh Cook) przyjmuje dobrze płatną sprawę Nicka (Damon Wayans Jr.) - czarującego klienta, który chce pozwać portal randkowy gwarantujący odnalezienie miłości. Sprawa wkrótce nabiera tempa, a pomiędzy Nickiem i Susan zaczyna budzić się uczucie.








     Czasem nachodzi mnie ochota na lekki film, przy którym nie będę musiała za bardzo 'myśleć'. Choć nie przepadam za komediami romantycznymi to jednak nadal się łudzę, że któryś tytuł zmieni moje podejście do tego gatunku. W przypadku filmu "Miłość gwarantowana" opis brzmiał intrygująco, lecz wyszło jak zwykle... 
     Nick chcąc pozwać portal randkowy gwarantujący miłość za niewywiązanie się ze swoich obietnic. Trafia on do Susan, której niewielka kancelaria potrzebuje zastrzyku gotówki, który nowy klient, pomimo absurdalnej sprawy, może zapewnić... Jak to w komediach romantycznych bywa można spodziewać się wątku miłosnego, wielu schematów i przesłodzonego zakończenia. Jednak nie to jest w tym wszystkim najgorsze, gdyż decydując się na ten film spodziewałam się przewidywalności. Mam wrażenie, że pomimo wszystko tego cukru było zbyt wiele, nawet jak na moje niezbyt wygórowane w tym przypadku oczekiwania. Opis tego filmu dawał mi jednak nadzieję, że może zostaną wprowadzone tu jakieś elementy, dzięki którym będę w stanie pamiętać o tej konkretnej historii trochę dłużej niż tyko kilka dni po seansie. Jak dla mnie nie ma tu nic zbyt odkrywczego i odróżniającego ten tytuł od wielu innych amerykańskich komedii romantycznych, które możemy znaleźć na rynku.
     Gra aktorska - mam wrażenie, że o ile początkowo byłam w stanie polubić głównych bohaterów, w których wcielili się Rachael Leigh Cook oraz Damon Wayans Jr. tak im dalej w las tym coraz większą niechęć do nich czułam. Odniosłam wrażenie, że im więcej romantyzmu pojawiało się w tym filmie tak aktorzy radzili sobie coraz gorzej, albo po prostu moja niechęć do tej produkcji tylko rosła i przy okazji obrywa się aktorom w niej występującym.
     "Miłość gwarantowana" niestety nie jest filmem, który zmienił moje podejście do komedii romantycznych. Na pewno sama koncepcja tej historii może się wydawać intrygująca dla takich anty-romantyków jak ja, lecz im dłużej oglądałam ten film tym moja radość z seansu była coraz mniejsza. Chciałabym móc wreszcie z czystym sercem polecić film z tego gatunku, jednak nie jest to ten tytuł.
     Moja ocena: 4/10.

wtorek, 15 września 2020

"Anonimowi Heretycy" Katie Henry

Ateista w katolickiej szkole średniej może mieć sporo problemów, zwłaszcza jeśli spróbuje naruszyć ustalone reguły. Michael coś o tym wie. Chłopak nie miał nic do powiedzenia, gdy rodzice postanowili umieścić go w szkole im. Świętej Klary. Już pierwsze minuty w nowym środowisku pozbawiły go resztek optymizmu. Wyglądało na to, że był tam jedynym ateistą i będzie skazany na samotność. Jednak gdy na lekcji historii Lucy, jedna z uczennic, wdaje się w ostrą dyskusję z zakonnicą, w Michaelu budzi się nadzieja na zaprzyjaźnienie się z kimś o podobnym światopoglądzie. Szybko się przekonuje, że dziewczyna jest feministką, ale też wierzącą katoliczką i planuje zostać kapłanem.
Podobnych wyrzutków w Świętej Klarze jest więcej. Anonimowi Heretycy pozostają jednak w ukryciu i nie afiszują się swoją odmiennością. Avi jest żydem i gejem, Max - unitarianinem uniwersalistą, a Eden - praktykującą poganką. Wszyscy akceptują siebie wzajemnie i starają się przetrwać, pocieszając się, że szkoła średnia, nawet ta katolicka, nie trwa wiecznie. Wiecznie nie trwa też względny spokój. Któregoś dnia Michael przekonuje Anonimowych Heretyków do buntu. Tajne stowarzyszenie ma w planach rozpoczęcie kampanii przeciw sztywnym zasadom i obnażenie wszechobecnej w szkole hipokryzji. Początek wydaje się obiecujący. Wkrótce jednak Michael posuwa się za daleko...
Oto poruszająca powieść o dojrzewaniu, przyjaźni i bolesnej drodze do odkrycia własnej wiary. Opowiada o młodzieńczym buncie, pierwszej miłości, ale także porusza trudne tematy i skłania do przemyśleń, a wartka akcja i świetnie poprowadzone dialogi sprawiają, że nie sposób się od niej oderwać!
Kto ucierpi, jeśli heretyk nie podporządkuje się hipokryzji?
Opis książki



Autor: Katie Henry
Tytuł oryginalny: Heretics Anonymous
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Machnik Marcin
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: dziecięca, młodzieżowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2018
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020
Liczba stron: 352
Czas trwania: 8h 17m
Lektor: Andrzej Hausner



     Książka pt. "Anonimowi Heretycy" za granicą zbierała raczej pozytywne recenzje, a przynajmniej ja z takimi się spotkałam. Nabrałam już wtedy ochoty na przeczytane tej historii, lecz gdy pojawiła się ona w Polsce to zaczęłam widzieć coraz więcej tych neutralnych lub negatywnych opinii. Całe szczęście był dostępny audiobook na Empik Go, więc zdecydowałam się w tej formie zapoznać się z treścią. I cieszę się, że nie zakupiłam tej pozycji w formie papierowej ani e-booka.
     Michael po kolejnej przeprowadzce trafia do katolickiej szkoły. Może nie byłoby to większym problemem gdyby nie był ateistą... Gdy na jednej z pierwszych lekcji dziewczyna wdaje się w dyskusje z zakonnicą chłopak ma nadzieję, że nie będzie w swojej sytuacji osamotniony. Dzięki niej poznaje innych uczniów podobnych do niego, którzy nie do końca pasują do tej szkoły. Sięgając po tę pozycję miałam nadzieję na mocną historię, przedstawiającą problemy uczniów poszukujących własnego ja z wątkami religijnymi, a nie tylko tymi związanymi z orientacją. Jednak sama historia poszła niestety w takim kierunku za którym nie do końca przepadam. Zamiast ewentualnych rozważań na tle religijnym było bardzo dużo wątku romantycznego i rozmyślań nad tym jak poderwać dziewczynę. Niestety było to dla mnie ogromne rozczarowanie, gdyż spodziewałam się czegoś trochę innego. Wiem, ze jest to książka skierowana dla młodszego czytelnika, lecz pomimo obiecującego opisu nie wyróżnia się niczym szczególnym przez ten wątek "romantyczny" wśród książek dla młodzieży.
     Bohaterowie niestety nie do końca wypadli tutaj w pełni przekonująco. Choć część z problemów i zachowań tych postaci byłam w stanie zrozumieć tak niestety nie wyróżniali się oni wśród siebie niczym szczególnym. Miałam nadzieję na bardziej wyraziste osoby w tej historii a nie tylko grupkę nastolatków, którzy w amoku pierwszych miłości rozmyślają o jednym, a historie z opisu które przykuły moją uwagę schodziły w pewnym momencie na dalszy plan.
     Styl autorki całkiem lekki i przyjemny w odbiorze, jednak już samo kreowanie historii i kierunek jaki został jej nadany nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych pozycji. Mam wrażenie, że tę historię mógł napisać każdy inny autor młodzieżówek i nie odczułabym zbyt dużej różnicy. Natomiast lektor jak najbardziej ok i nie mam w tym przypadku mu nic do zarzucenia.
     Przyznam, że miałam dość wysokie oczekiwania wobec tej książki, jednak niestety mnie ona rozczarowała. Jest to kolejna młodzieżówka z wątkiem romantycznym nieszczególnie wyróżniająca się na tle innych. Może gdybym była młodsza i dopiero zaczynała z tym gatunkiem pozytywniej odebrałabym tę historię, a tak jest ona dla mnie mało zachwycająca i wątpię aby pozostała w mojej pamięci na dłużej.
     Moja ocena: 4/10.

poniedziałek, 14 września 2020

'Gaga: Five Foot Two' (2017) - film









Słynna prowokatorka Lady Gaga wydaje nowy album, przygotowuje się do występu podczas meczu Super Bowl i mierzy się z osobistymi problemami.










     Lady Gaga mam wrażenie, że jest już kultową postacią na rynku muzycznym. Choć nie jestem na bieżąco z jej twórczością i całą karierą, wielką fanką raczej nie można mnie nazwać, tak postanowiłam obejrzeć film pt. "Gaga: Five Foot Two" z nadzieją, że dowiem się o niej coś więcej niż tylko to co serwują nam portale plotkarskie.
     Film ukazuje kawałek życia Lady Gagi, zarówno pod względem prywatnym jak i kariery. Według mnie interesująco zostały tu ukazane przygotowania do występów, ta determinacja by wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Zazwyczaj widzimy już tylko finalny efekt, występ który może nas zachwycić lecz rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę ile pracy jest włożonej w to by uzyskać taki końcowy występ. Jednak mam wrażenie, że niewiele było tutaj z prawdziwego życia samej artystki. Miałam nadzieję, że lepiej poznam jej punkt widzenia na niektóre sytuacje, które miały miejsce z jej udziałem. Choć wydaje się w tym filmie 'konkretną babką', która wie czego chce tak zabrakło mi tutaj trochę autentyczności. Mam wrażenie, że dostajemy tylko to co sama chciała nam pokazać, bez szerszego spojrzenia na całokształt. Jednak prawdziwi fani Lady Gagi może będą bardziej ukontentowani tym co tu dostajemy. Co do gry aktorskiej to ciężko jest tu oceniać, gdyż jest to film dokumentalny z urywkami z prawdziwego życia i codziennych sytuacji, które miały miejsce.
     "Gaga: Five Foot Two" to dobry film, jednak pozostawił u mnie pewien niedosyt. Nie żałuję, że go widziałam, choć chciałabym więcej! Choć nie sprawił, że zapałałam większą miłością do samej twórczości Lady Gagi, to jednak stawia artystkę momentami w bardziej ludzkim świetle.
     Moja ocena: 6/10.

niedziela, 13 września 2020

"Ktoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii" Raphael Bob-Waksberg

Prosto od twórcy uwielbianego i docenionego serialu Netfliksa "BoJack Horseman": bajecznie niebanalny zbiór opowiadań o miłości – najlepszej i najgorszej rzeczy we wszechświecie.
Napisane z ciętym czarnym humorem – znakiem rozpoznawczym BoJacka Horsemana – opowiadania Boba-Waksberga doprowadzą cię do śmiechu, płaczu i emocjonalnego rozedrgania, pozostawiając w niewygodnie rozkosznym uznaniu dla twórcy. W "Przenajświętszej i najpomyślniejszej uroczystości" zaręczona para młodych ludzi zmuszona jest uporać się z wsadzającymi nosa w nie swoje sprawy krewnymi, którzy dyktują stosowną liczbę kozłów do ofiarowania podczas ślubu. "Przegapione połączenie – m4w: mężczyźni szukają kobiet" to tragikomiczna opowieść o dwójce singli dojeżdżających metrem do pracy, wciąż nie potrafiących nawiązać upragnionego kontaktu. A w "Więcej ciebie, którym już jesteś" zmagający się z trudnościami pracownik parku rozrywki utrzymanego w tematyce zmarłych prezydentów dowiaduje się, że miłość może być genetycznie modyfikowana.
Epatująca surrealizmem, a jednocześnie wybitnie realistyczna narracja Bob-Waksberga to zabójcza mieszanka humoru, romansu, fantazji i komentarzy na temat współczesnej kultury oraz druzgocącej emocjonalnej bezbronności. 
Opis książki



Autor: Raphael Bob-Waksberg
Tytuł oryginalny: Someone Who Will Love You in All Your Damaged Glory
Język oryginalny: angielski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: zbiór opowiadań / nowel
Rok pierwszego wydania: 2019
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020
Liczba stron: 286
Czas trwania: 7h 2m
Lektor: Maciej Więckowski



     Książka pt. "Ktoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii" zwróciła moją uwagę już jakiś czas temu. Nie byłam jednak do końca przekonana co do formy - nie czytam zbyt wielu zbiorów opowiadań i nigdy jeszcze nie zdarzyło się tak bym była w pełni zachwycona taką pozycją. Jednak znalazłam ten tytuł w postaci audiobooka w Empik Go i postanowiłam dać szansę. Przyznam, że jestem w tym przypadku pozytywnie zaskoczona, choć mam kilka "ale" wobec tej książki.
     Pozycja "Ktoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii" to zbiór opowiadań przedstawiający historie o miłości, jednak ukazanej w różnych odsłonach. Nie zawsze jest to miłość od pierwszego wejrzenia z motylkami w brzuchu, lecz również miłość rodzicielska czy rodzaj więzi między człowiekiem a zwierzakiem. Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona samą treścią jaką tu dostałam. Pomimo, że nie znam serialu "Bojack Horseman", nie widziałam ani jednego odcinka i nie do końca wiedziałam czego mogę się spodziewać to jednak każde opowiadanie miało w sobie coś, co kazało się zastanowić nad jego treścią. Przy niektórych pomimo przekazu nie sposób było się nie uśmiechać podczas lektury, a inne bardziej zmuszały do skupienia się nad ich treścią. Choć jestem pozytywnie zaskoczona to jednak opowiadania były według mnie dość nierówne. Niektóre z nich wywarły na mnie większe wrażenie a inne mniejsze, a część w ogóle nie zapadła mi w pamięci, jednak w ogólnym rozrachunku nie mogę raczej aż tak mocno narzekać. Na pewno część z opowiadań zwraca uwagę na takie aspekty o których na co dzień nie zwraca się uwagi, lecz po lekturze tej książki może bardziej zaczniemy dostrzegać to co się dzieję wokół.
     Ta pozycja to moim zdaniem coś więcej niż tylko intrygujący tytuł i przyciągająca naszą uwagę okładka. Choć ciężko mi się całkowicie rozpływać w zachwytach nad jej treścią to uważam, że jest ona naprawdę przyzwoita. Na pewno część z tych opowiadań pozostanie w mojej głowie na trochę dłużej i możliwe, że będę do nich powracać. Natomiast jestem ciekawa jak ma się serial do tej książki - czy jest zachowany podobny humor?
     Moja ocena: 6/10

sobota, 12 września 2020

'Prawie jak gwiazda rocka' (All Together Now, 2020) - film



Amber Appleton (Auli’i Cravalho) nie traci animuszu nawet wtedy, gdy w jej życiu osobistym nie jest tak różowo, jak mogłoby się wydawać. Bohaterka jest utalentowaną muzycznie licealistką marząca o tym, by dostać się na uczelnię Carnegie Mellon. Swoją pasję, jaką są występy w szkolnym kółku teatralnym pana Franksa (Fred Armisen), łączy z pracą w sklepie ze słodyczami, aby wspomóc budżet swój i swojej samotnej mamy (Justina Machado), której w życiu nie wiedzie się ostatnio najlepiej. Spędza również sporo czasu w miejscowym domu opieki, zajmując się swoją ulubioną, pesymistycznie nastawioną do świata pensjonariuszką (Carol Burnett). Kiedy natyka się na kolejne przeciwności, które mogą zniweczyć jej plany, musi nauczyć się czerpać siłę od swoich najbliższych, aby iść dalej.



     Film pt. "Prawie jak gwiazda rocka" wyskoczył mi w proponowanych na Netflixie, a jako, że sam opis mnie zainteresował to postanowiłam dać mu szansę. Niestety dla mnie jest to raczej przeciętna produkcja, nawet zaryzykowałabym stwierdzenie, że w kierunku słabej... Pomimo obiecującego opisu jestem ogromnie rozczarowana.
     Amber nie ma łatwego życia. W jej rodzinie się nie przelewa i w każdym wolnym czasie po szkole stara się wspomóc domowy budżet. Jednak pomimo napiętego grafiku dziewczyna nie rezygnuje ze swoich marzeń. Miałam nadzieję na historię z pozytywnym akcentem, która pomimo wszystko będzie w stanie podnieść na duchu. Niestety banał gonił banał i nie było tu nic zaskakującego. Natomiast wiele było sytuacji, które miały nieudolnie i na siłę wzbudzić w widzu współczucie wobec bohaterów jak i tego co zgotował im los, a przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie podczas seansu. We mnie częściej to co tu widziałam wzbudzało irytację, a w szczególności ta "pokazówka" z wystąpieniami mająca na celu zebranie funduszy. Dla mnie ten moment był chyba najbardziej denerwujący w całej tej historii. Sama historia miała moim zdaniem potencjał, który nie został wykorzystany.
     Gra aktorska według mnie mocno przeciętna. Żaden z aktorów nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia aby zapadł mi na dłużej w pamięci. Ot po prostu zrobili co mieli zrobić aby zarobić, lecz nie było tu aż tak dobrze ukazanych postaci żeby było czym się zachwycać. Wątpię abym rozpoznała którąkolwiek z występujących tu osób w innych produkcjach...
     "Prawie jak gwiazda rocka" to film o którym niewiele mogę napisać. Nie było tu nic co spowodowałoby, że rozmyślałabym o nim jeszcze na długo po seansie. Nie mogę też napisać aby czas podczas seansu był jakoś bardzo przyjemny - jest wiele lepszych tytułów, które mogą wywrzeć na widzu znacznie lepsze wrażenie.
     Moja ocena: 4/10.

niedziela, 6 września 2020

"Drugie podejście" Christine Riccio





Piękna opowieść o wkraczaniu w dorosłe życie i odwadze, aby wziąć los w swoje ręce!
Ku radości rodziców Shane zaczyna studiować medycynę. Poza nauką jej życie jest wypełnione nudą i samotnością – nie ma przyjaciół ani chłopaka.
Dziewczyna pragnie odczarować swój los i postanawia zrobić drugie podejście do dorosłego życia. Wyjeżdża do Londynu – tam chce kontynuować naukę i poznać nowych ludzi. Czy w nowym mieście będzie mogła wreszcie rozwinąć skrzydła i zostać tym, kim pragnie?
Opis książki





Autor: Christine Riccio
Tytuł oryginalny: Again, but Better
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Odorowicz-Śliwa Ischim
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2019
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020
Liczba stron: 504



     Autorka książki jest znaną (a przynajmniej mi się tak wydaję, że znaną ;)) zagraniczną youtuberką, prowadzącą kanał książkowy, która spróbowała swoich sił i napisała własną powieść. Niestety "Drugie podejście" zbiera raczej negatywne recenzje i przyznam, że zastanawiało mnie dlaczego. Postanowiłam sama sprawdzić o co ten szum i będąc już po lekturze całkowicie rozumiem niezbyt pozytywne odczucia co do tej pozycji...
     Shane wyjeżdża do Londynu na studia, jednak nie do końca była szczera z rodzicami na jaki kierunek się wybiera... W pewnym momencie wszystko idzie nie tak, lecz po kilku latach dziewczyna ma możliwość rozpoczęcia tego rozdziału od nowa. Miałam nadzieję na inspirującą i pełną pasji powieść, która zmobilizuje do działania i natchnie czytelnika pozytywną energią. Niestety dostałam powieść w której tak naprawdę niewiele się dzieje, a przynajmniej nie na tyle pasjonującego abym miała ogromną chęć dowiedzieć się co będzie dalej. Było tu wiele nic nie znaczących opisów, na prawdę nie wnoszących do fabuły jakiejkolwiek treści, które w moim przypadku powodowały tylko senność. Tytułowe 'drugie podejście' następuje dopiero po około sześćdziesięciu procentach pozycji, a później od nowa poznajemy tę samą historię zmienioną jedynie o kilka szczegółów. Ja całe szczęście etap studiów mam już za sobą, ale nawet moje "przeciętne" pięć lat akademickich było znacznie ciekawsze niż to co dostajemy tutaj, choć cieszę się, że nie muszę do tego okresu wracać.
     Bohaterowie według mnie bardzo nijacy i niewiele się wyróżniający na tle innych znanych mi z powieści. Chociaż Shane można określić jako wyjątkowo irytującą, naiwną, i bardzo przypominającą mi samą autorkę (nawet już nazwa bloga tej bohaterki jest stworzona na bardzo podobnej zasadzie co u Christine) to i tak te cechy niekoniecznie wystarczają abym była w stanie coś więcej o niej napisać. Po prostu były postacie, na które mam wrażenie, że autorka nie do końca miała pomysł i nie wiedziała jak nimi pokierować.
     Styl autorki - choć ta powieść napisana jest lekkim językiem to ciężko mi nazwać go przyjemnym. Znajdziemy tu wiele moim zdaniem niepotrzebnych opisów, chociażby ubiór bohaterów na pół strony, który właściwie nie jest potrzebny dla całej historii, czy nawet konkretnej sceny. Bardzo ciężko czytało mi się tego typu wstawki, które mnie po prostu w tym przypadku nudziły. Gdyby chociaż był to bardziej barwny i przyjaźniejszy język, jak chociażby w przypadku "Ani z Zielonego Wzgórza" to może lepiej bym to zniosła, a tak jestem po prostu rozczarowana tym co dostałam. Natomiast wydanie elektroniczne bardzo dobrze przygotowało i nie miałam problemu z samym formatem mobi na moim czytniku Kindle - pod tym względem nie mam nic do zarzucenia.
     Będąc już po lekturze pozycji "Drugie podejście" również i ja trafiam do grona osób, które są rozczarowane tą powieścią. Choć nie spodziewałam się nad wyraz genialnej historii to jednak mam raczej negatywne odczucia co do tej pozycji. Jestem niestety na nie i ciężko mi z czystym sercem polecić ten tytuł komukolwiek, nawet młodsi czytelnicy dopiero idący na studia mogą znaleźć prawdopodobnie w tym temacie znacznie ciekawsze powieści.
     Moja ocena: 3/10

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Podsumowanie sierpnia 2020



Kolejny miesiąc w tym szalonym roku dobiega końca. Doszło do mnie również to, że w sierpniu tego roku minęło już dziesięć lat od kiedy założyłam ten blog i zamieściłam na nim swój pierwszy post. Przyznam, że nie nawet nie wiem kiedy to wszystko zleciało! Jednak czas przejść do krótkiego podsumowania czytelniczo-filmowego sierpnia 2020. Zapraszam! 




Sierpień książkowo

- liczba przeczytanych książek: 6
- łączna liczba stron: 2 052

Niestety żadna z pozycji przeczytanych w sierpniu nie zrobiła na mnie aż tak ogromnego wrażenia jak się spodziewałam. Było kilka lepszych jak i gorszych tytułów, lecz nie jestem pewna czy którykolwiek z nich trafi do topki tych najlepszych przeczytanych w tym roku. Natomiast warte uwagi są na pewno "Rana" Wojciecha Chmielarza jak i "Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości" Jennifer Wright.



Sierpień filmowo

- liczba obejrzanych filmów: 6
Filmowo sierpień również mnie aż tak bardzo nie oczarował. Choć znalazło się kilka tytułów, które sprawiły mi przyjemność to jednak nie były one aż tak dobre jak się spodziewałam po pierwszych częściach tych historii. Najlepsza chyba była dla mnie produkcja pt. "Gra tajemnic", którą jestem pewna, że chciałabym obejrzeć w przyszłości jeszcze raz. Jednak nie ma co aż tak narzekać - przynajmniej nie było żadnego zatrważającego gniota, przy którym żałowałabym, że go w ogóle widziałam i poświeciłam na niego swój czas. 
Mam nadzieję, że u Was sierpień zaowocował w znacznie więcej dobrych tytułów, które pozostaną z Wami na dłużej. 

niedziela, 30 sierpnia 2020

'Hakowanie świata' (The Great Hack, 2019) - film









Po wyborach prezydenckich w USA w 2016 r. firma Cambridge Analytica stała się symbolem ciemnej strony mediów społecznościowych.










     Swego czasu było głośno o 'machlojkach' firmy Cambridge Analytica, lecz przyznam, że nie śledziłam tej sprawy w tamtym okresie z zapartym tchem. Ostatnio odnalazłam jednak film na Netflixie pt. "Hakowanie świata" i postanowiłam sprawdzić jak przedstawili w nim całą tę sytuację. Niestety nie dowiedziałam się z niego wiele więcej niż można znaleźć w innych źródłach...
     W tej produkcji przedstawiona została "od środka" sprawa wykorzystywania danych posiadanych przez Cambridge Analytica. W dużej mierze głos zabrała dawna pracownica tej firmy, która miała dostęp do wielu informacji. Przyznam, że spodziewałam się czegoś mocnego i wstrząsającego, czegoś dzięki czemu bardziej zrozumiałabym ten cały aż taki silny medialny szum wokół tej sprawy. Choć zdaję sobie sprawę, że postępowanie tej firmy nie było etyczne, tak niestety nie dowiedziałam się zbyt wiele, o czym wcześniej bym nie wiedziała. Fakt - nasze dane w internecie nie powinny być aż tak rozpowszechniane, jednak oburzenie typu, że ktoś zobaczył zdjęcie twojego dziecka jeśli wrzuciło się je publicznie na FB jest też dla mnie trochę komiczne. To tak jakbym miała pretensję o to, że ktoś przeczytał mój wpis na blogu, gdy puściłam już go w świat i wszyscy mogą go zobaczyć ;). Podczas seansu odniosłam wrażenie, że momentami zatarła się granica pomiędzy zdrowym rozsądkiem a faktycznym naruszeniem prawa czy przyzwoitości. Liczę na to, że każdy z Was ma swój rozum i zdaje sobie sprawę, że w pewien sposób i w jakimś zakresie jesteśmy "śledzeni" w internecie (bo w końcu skąd się bierze tyle 'spersonalizowanych' reklam!?). Jednak to co z tym zrobimy i na ile pozwolimy innym wchodzić w nasze życie i wykorzystywać informacje o nas samych zależy już tylko od nas.
     "Hakowanie świata" to produkcja, która przedstawia wiele informacji o sprawie pewnej firmy w jednym miejscu. Jednak ja nie dowiedziałam się z niej zbyt wiele nowego, pomimo, że nie śledziłam wszystkich doniesień z tego występku. Może jeśli ktoś w ogóle nie słyszał o Cambridge Analytica będzie bardziej wstrząśnięty niż ja. Pomimo mojego rozczarowania nie odradzam całkowicie tego filmu. Może znajdą się osoby, które będą w stanie bardziej docenić ukazywaną tu treść niż ja.
     Moja ocena: 5/10.

czwartek, 27 sierpnia 2020

"Odpuść sobie i żyj" Fabrice Midal






Nic nie musisz!
Bądź spokojny, nie stresuj się, zacznij praktykować jogę – we współczesnym świecie jesteśmy przytłoczeni hasłami w tym stylu, ale to właśnie one sprawiają, że nie potrafimy poradzić sobie ze stresem… bez stresu. A może warto skorzystać z metody, którą proponuje jeden z najlepszych nauczycieli medytacji na świecie – powiedzieć sobie „stop”, wrzucić na luz i zwyczajnie odpuścić. 

Opis książki






Autor: Fabrice Midal
Język oryginalny: francuski
Tłumacz: Celer-Szczepaniak Julia
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa
Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Forma: poradnik 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018
Liczba stron: 192
Czas trwania: 4h 25m
Lektor: Janusz Zadura



     O książce "Odpuść sobie i żyj" nic wcześniej nie słyszałam, jednak chwytliwy tytuł sprawił, że podczas przeglądania oferty na Empik Go zwróciłam na niego uwagę. Zdecydowałam sobie puścić tego audiobooka jako umilacz czasu do codziennych obowiązków typu prasowanie i sprzątanie. Niestety treść nie była na tyle porywająca czy zaskakująca, dzięki czemu żadne ubranie nie ucierpiało i nie spaliłam go żelazkiem ;).
     W tej pozycji mamy teoretycznie do czynienia z tematem odpuszczania sobie by lepiej żyć i dlaczego warto to zrobić dla własnego zdrowia psychicznego i fizycznego. Jednak w trakcie lektury odniosłam wrażenie, że jest to książka o wszystkim i o niczym bez żadnych odkrywczych tematów o których nikt z nas by wcześniej nie słyszał. Jeśli ktokolwiek miał w swoim życiu taki moment, kiedy zastanawiał się co zrobić z własnym życiem mógł bez problemu dojść do podobnych wniosków co autor tej książki. Jak wiadomo jeszcze nikomu nie udało dogodzić się wszystkim w stu procentach, a dążenie do tego mija się chyba właściwie z celem. Dla niektórych może to będzie trochę egoistyczne podejście ale trzeba myśleć o sobie. Przyznam, że ja dopiero w tym roku, właściwie też trochę przez pandemię, miałam więcej czasu na przemyślenie i przewartościowanie swojego życia. Mając prawie trzydzieści lat w pełni do mnie doszło to, że w niektórych sytuacjach warto bardziej zadbać o siebie a nie zawsze starać się zadowolić innych bo i tak niekoniecznie zostanie to docenione. Może gdybym sięgnęła po tę pozycję rok temu czy jeszcze chociażby sześć miesięcy temu to zrobiłaby ona na mnie większe wrażenie i dała bardziej do myślenia. Może niektórym poruszane tu tematy bardziej pomogą, lecz ja już nauczona na własnych błędach swoje już przerobiłam. Choć nie zgadzam się w pełni ze wszystkimi założeniami autora, to część wniosków mamy jednak podobnych.
     Styl autora jest dla mnie ciężki do opisania. Początkowo ciężko było mi się wgryźć w to w jaki sposób przedstawia to co ma do powiedzenia, jednak im dalej tym bardziej się przyzwyczajałam. Nie mogę napisać, żeby był on jakoś bardzo zły czy odpychający, lecz nie był on dla mnie aż tak przyjemny i w pełni trafiający w moje gusta. Po prostu może specyficzny? Ciężko mi dokładnie określić co spowodowało moje niezbyt pozytywne odczucia. Natomiast odniosłam wrażenie, jakby lektor robił co mógł by uratować treść i starał się jak najprzystępniej i odpowiednim tonem przeczytać tę książkę. Chociaż ile w tym prawdy trudno ocenić, lecz i tak pełen szacun dla Pana Janusza Zadury.
     "Odpuść sobie i żyj" to książka, która nie do końca trafiła w moje aktualne potrzeby. Do części wniosków, które zostały tu przedstawione byłam w stanie dojść już wcześniej sama, choć może są osoby, którym ta treść może bardziej pomoże niż mi. Ja niestety jestem raczej rozczarowana tą pozycją, gdyż nie dowiedziałam się z niej tyle ile oczekiwałam.
     Moja ocena: 4/10.
Related Posts with Thumbnails