wtorek, 24 listopada 2020

"Co powiesz na spotkanie?" Rachel Winters

Napisać komedię romantyczną w dzisiejszym świecie to prawdziwe wyzwanie! Bo przecież wszystkie romantyczne historie wymyślono w latach 90… I czy dzisiaj ktoś jeszcze potrzebuje się wzruszać…?
Evie jest przekonana, że tak! Ezra jest przekonany, że nie.
I mają problem, bo on musi napisać scenariusz komedii romantycznej, chociaż bardzo tego nie chce. A jej przyszłość zależy od tego, czy jemu się uda.
Evie nie zamierza siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż Ezra prześle jej szefowi gotowy tekst. O nie – to mogłoby się nigdy nie wydarzyć. Zamiast tego proponuje układ – ona będzie mu dostarczać zabawnych inspiracji i udowodni, że w prawdziwym życiu można zakochać się jak w filmie, a on będzie pisał.
I choć Evie nie wierzy w "długo i szczęśliwie" z ukochanym, zrobi wszystko, by zachować pracę… Nawet jeżeli miałaby odgrywać kultowe sceny z komedii romantycznych w nieskończoność. Wylać w barze sok na uroczego nieznajomego? Żaden problem. Zostawić swój numer w książkach porozrzucanych po całym Londynie, żeby sprawdzić, kto zadzwoni? Robi się. Z pomocą zaufanych przyjaciół oraz Bena i Anette, ojca i córki, których nieustannie przypadkowo spotyka, Evie zrobi wszystko, aby poznać mężczyznę jak z prawdziwego romansu.
Ale czy można naprawdę się zakochać, jeśli myśli się tylko o pracy? Może w życiu jest jednak miejsce na odrobinę magii jak z filmu…?
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Rachel Winters
Tytuł oryginalny: Would Like to Meet
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Słysz Magdalena
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2019
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020
Liczba stron: 416
Czas trwania: 12h 33m
Lektor: Monika Chrzanowska



     Potrzebowałam lekkiej, niezbyt wymagającej książki, która trochę mnie rozluźni i wprowadzi choć trochę uśmiechu na mojej twarzy. Widziałam kilka pozytywnych opinii o "Co powiesz na spotkanie?" i postanowiłam dać jej szansę, choć sam opis nie do końca wyglądał aż tak obiecująco. Jako, że komedie romantyczne nie są moim ulubionym gatunkiem filmowym, tak tutaj obawiałam się, że dostanę po prostu irytujące mnie schematy w wersji książkowej. Pomimo moich obaw nie było tak źle jak mogłabym się spodziewać.
     Evie, która nadal nie może pozbierać się po rozstaniu z facetem, nadal wierzy, że można stworzyć niebanalną historię romantyczną chwytającą za serce miliony widzów. Jednak klient firmy w której ona pracuje i mający napisać scenariusz do nowej komedii romantycznej jest zupełnie innego zdania... Dziewczyna stara się udowodnić, że się myli i wchodzą w nietypowy układ. Przez te trzy miesiące dochodzi do przeróżnych sytuacji, jednak czy faktycznie uda się to co zaplanowała? Niestety mamy tu sporo typowych schematów dla komedii romantycznych za którymi nie przepadam, a samego zakończenia możemy domyślić się już po przeczytaniu pierwszych kilku stron. Jednak w tym przypadku miałam po prostu ochotę na taki klimat, który w wersji pisanej jest dla mnie nieco bardziej znośny. Całe szczęście humor nie był na tak żałośnie niskim poziomie, a uśmiech podczas lektury faktycznie kilkukrotnie zagościł na mojej twarzy. Część sytuacji natomiast była dla mnie zbyt nachalnie próbująca wywołać w czytelniku łzy wprowadzając niepotrzebny według mnie dramatyzm. Jednak mimo wszystko wciągnęłam się w tę historię i z pewną dozą przyjemności byłam w stanie wysłuchać ją w postaci audiobooka do końca.
     Bohaterowie niestety wywołali we mnie sporo negatywnych emocji. Evie była dla mnie strasznie irytująca i nieśmiesznie roztrzepana, potrafiąc doprowadzić mnie do szewskiej pasji w kilka sekund. Natomiast główni osobnicy płci męskiej wykreowani według mnie dość sztampowo, przez co nie wyróżniają się zbytnio na tle innych bohaterów. Choć nie minęło aż tak dużo czasu odkąd skończyłam zapoznawać się z tą historią to nie jestem w stanie o nich napisać cokolwiek więcej.
     Styl autorki całkiem niezły. Nie odczułam, że jest to podobno debiutancka powieść Rachel Winters, gdyż w swoim życiu przeczytałam wiele znacznie gorzej napisanych pozycji, od nawet tych cenionych pisarzy. Ta powieść została napisana całkiem lekkim i przystępnym w odbiorze językiem, choć jestem ciekawa ile też w tym zasługi tłumaczki. Natomiast lektorka to najmocniejszy plus całej tej pozycji. Moim zdaniem naprawdę świetnie poradziła sobie z oddaniem treści i emocji bohaterów.
     Pozycja "Co powiesz na spotkanie?" spełniła swoją rolę by choć trochę poprawić nastrój, lecz nie znalazłam tu historii, która by jakoś bardziej zapadła w mojej pamięci. Nie jestem pewna czy pod koniec tego roku będę w stanie przypomnieć sobie nawet część wydarzeń, które miały tu miejsce. Jednak na leniwe zimne wieczory dla relaksu jak najbardziej ta książka się może nadać.
     Moja ocena: 5/10.

niedziela, 22 listopada 2020

"Pokaż mi" Marcel Moss

"Muszę posłusznie wykonywać jej polecenia. Inaczej upubliczni nagrania. A w międzyczasie robić wszystko, by odkryć, kim jest i dlaczego tak bardzo mnie nienawidzi".
Łukasz zmaga się z problemami w życiu prywatnym i zawodowym. Jego wieloletni związek wisi na włosku, a w pracy zmuszony jest odpierać ataki agresywnej szefowej.
Pewnego dnia mężczyzna za namową przyjaciela instaluje aplikację randkową POKAŻ MI. Jej użytkownicy zabiegają o względy tajemniczej Królowej, uczestnicząc w konkursie polegającym na wykonywaniu wymyślnych, często erotycznych zadań.
Łukasz stopniowo angażuje się w znajomość z Królową. Wydaje mu się, że tylko ona go rozumie. Gdy jest już bliski spotkania z nieznajomą, zostaje wplątany w kryminalną intrygę, która z czasem odsłania przed nim przerażającą prawdę.
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Marcel Moss
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2020 
Liczba stron: 384
 
 
 
     Jak dotąd przeczytałam jedynie dwie książki Marcela Mossa - "Nie odpisuj" oraz "Nie patrz". Jednak ostatnio było dość głośno o jego jednej z nowszych powieści, czyli "Pokaż mi". Przyznam, że opis brzmiał intrygująco, choć zaklasyfikowanie tej pozycji jako 'erotyczny thriller' trochę mnie przeraziło i nie byłam pewna czy będzie to odpowiednia lektura na ten czas. Cieszę się, że jednak moja ciekawość wygrała i postanowiłam dać tej książce szansę, gdyż jest to według mnie jedna z lepszych historii tego autora.
     Łukasz ma pewne problemy w życiu zawodowym i prywatnym. Aplikacja POKAŻ MI o której usłyszał od kolegi miała być jedynie odskocznią od życia codziennego, jednak stała się jednym z głównych punktów zapalnych rujnujących wszystko dookoła jak i jego samego. Historia została według mnie naprawdę dobrze poprowadzona i wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Choć było wiele momentów, gdy dopadało mnie swego rodzaju obrzydzenie i tak czytałam dalej, gdyż nie mogłam się powstrzymać by dowiedzieć się co będzie dalej i jak to się wszystko rozwinie. Autorowi udało się podtrzymać przez całą powieść moje zainteresowanie a akcja była tak pokierowana, że rozwiązania części wydarzeń kompletnie się nie spodziewałam. Treść wywołała we mnie wiele przeróżnych emocji, przez obrzydzenie po zaciekawienie i zaintrygowanie co nowego może się wydarzyć, przez co udało mi się tę pozycję przeczytać prawie za jednym razem. Przyznam, że tak intensywnej i wbrew pozorom wbijającej w fotel powieści dawno nie czytałam. Na pewno nie przypadnie ta historia wszystkim do gustu ale na pewno pozostanie w pamięci na długo.
     Bohaterowie moim zdaniem całkiem dobrze wykreowani. Podczas lektury byłam w stanie czuć te wszystkie emocje targające postaciami. Co prawda przez większość czasu czułam pewnego rodzaju dyskomfort, jednak byłam w stanie choć trochę zrozumieć część ich zachowań, co nie zmienia faktu, że ze wszystkimi się zgadzam. Najbardziej irytował mnie główny bohater, Łukasz, i pomimo niektórych spraw nie byłam w stanie tak do końca mu współczuć, jednak na pewno jest jedną z bardziej charakterystycznych postaci z jaką się ostatnio spotkałam.
     Styl autor - czuć, że to jego książka, jednak odniosłam wrażenie, jakby jego kunszt trochę poszedł do przodu i znacznie lepiej mi się czytało tę pozycję niż dwie poprzednie. Mam wrażenie, że znacznie lepiej poradził sobie z operowaniem słowem i podtrzymywaniem zainteresowania czytelnika. Natomiast wydanie elektroniczne bardzo dobrze przygotowane, nie było żadnych zgrzytów z moim czytnikiem :).
     "Pokaż mi" to moim zdaniem jak na razie najlepsza książka autora, przynajmniej wśród tych z którymi miałam jak dotąd styczność. Wywołała we mnie wiele emocji i tak łatwo nie da się o niej zapomnieć. Po tym tytule jestem pewna, że sięgnę po kolejne pozycje tego autora i mam nadzieję, że będzie równie mocna jak ta.
     Moja ocena: 7/10.

sobota, 21 listopada 2020

"Miłość ci nic nie wybaczy" Alek Rogoziński

 

Najlepszym lekarstwem na złamane serce jest... morderstwo?
Karolina, młoda mężatka, żyje w przekonaniu, że jej ukochany jest chodzącym ideałem. Niestety, pewnego dnia okazuje się, że to tylko iluzja. Karolina łapie go na zdradzie, a rychło okazuje się, że jej partner jest nie tylko zdrajcą, ale i... potencjalnym mordercą. A przynajmniej tak podejrzewa policja. Kiedy nad głową jej męża zbierają się czarne chmury, niewierząca w jego winę Karolina, z pomocą swojego szalonego brata, dwóch zwariowanych przyjaciółek i zaprzyjaźnionej autorki kryminałów Róży Krull próbuje zdobyć dowody jego niewinności. Nie będzie to jednak proste zadanie…
"Miłość ci nic nie wybaczy" to trzynasta książka autora zwanego Księciem Komedii Kryminalnej, znanego z łączenia intryg kryminalnych z dużą dawką czarnego humoru.
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Alek Rogoziński
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2020 
Liczba stron: 320
Czas trwania: 6h 59m
Lektor: Maciej Radel



     Na swoim koncie mam już kilka przeczytanych książek Alka Rogozińskiego. Miałam znów potrzebę na kryminał z humorem i wiedziałam, że to właśnie mogę dostać w powieściach tego autora. Mój wybór padł na "Miłość ci nic nie wybaczy", o której jak dotąd niewiele słyszałam, lecz postanowiłam dać jej szansę. I jak wyszło?
     Cóż ja mogę opisać o fabule - dzieje się tu wiele. Mamy do czynienia z wieloma przezabawnymi sytuacjami, niedomówieniami i morderstwem. Jednak co skłoniło do takich a nie innych czynów występujących tu bohaterów to jednak trzeba przeczytać tę powieść. Przyznam, że nie spodziewałam się aż takiej dawki humoru i tak wielu sytuacji wbijających w fotel czytelnika, przy których jednocześnie ma się ochotę płakać ze śmiechu oraz być przerażonym. Rogozińskiemu jednak udało się stworzyć historię, nieco poplątaną, ale ogromnie wciągającą. Choć zdawałam sobie sprawę, czego mogę się spodziewać to i tak jestem zaskoczona tym, jak miło spędziłam czas podczas lektury. Zakończenia nie do końca się spodziewałam, lecz możliwe, że wprawniejszy czytelnik dostrzeże więcej tropów mogących doprowadzić go do takiego rozwiązania sprawy w trakcie czytania. Ja po prostu czerpałam, o ironio, radość z lektury, pomimo, że mamy tu historię kryminalną.
     Bohaterowie - pomimo ich mnogości nie czułam się zagubiona i bez problemu wiedziałam, kto bierze udział w danej scenie i nikt z nikim mi się nie mieszał. Dobrym zabiegiem było ukazanie co najważniejszych postaci już na samym początku z krótką ich charakterystyką, która od razu wywołała uśmiech na mojej twarzy. Żałuję jedynie, że nie była to dłuższa historia byśmy mogli jeszcze bardziej poznać tych bohaterów, choć część z nich kojarzyłam już z innych pozycji tego pisarza.
     Styl autora jest moim zdaniem bardzo charakterystyczny i od razu czuć, że to on napisał tę powieść. Posługuje się on na tyle lekkim i zabawnym językiem, że bez problemu wkręciłam się w historię już na samym początku. Moim zdaniem albo się kocha albo nienawidzi to jak pisze autor, jednak ciężko go jest pomylić z kimś innym i tu ma u mnie ogromny plus. Jedynie lektor wypadł tutaj według mnie dość przeciętnie, jednak nie odebrało mi to przyjemności z zapoznawania się z tą powieścią z ogromnym uśmiechem na twarzy.
     "Miłość ci nic nie wybaczy" to naprawdę dobra powieść, która idealnie wstrzeliła się w moje aktualne potrzeby czytelnicze. Naprawdę poprawiła mi nastrój przy tej paskudnej listopadowej aurze. Mam wrażenie, że jest to jedna z lepszych pozycji tego autora z dotychczas przeze mnie przeczytanych, jednak wiem, że po lekturze tego tytułu na pewno sięgnę po kolejne. Pozostaje mi mieć nadzieję, że będę nimi równie oczarowana co tą pozycją.
     Moja ocena: 7/10.

wtorek, 17 listopada 2020

"Reguła 5 sekund. Masz wszystko, czego potrzebujesz, aby odmienić swoje życie" Mel Robbins

Jak w ciągu 5 sekund przełamać nawyk odkładania spraw na później? Tajemnica nie tkwi w wiedzy, co zrobić, ale w tym, jak się do tego przełamać.
Pewność siebie i odwaga nie są niezbędne, aby od dziś zacząć zmieniać swoje życie na lepsze. Mel Robbins opisuje narzędzie, które ci w tym pomoże. Na podstawie badań naukowych nad nawykami i zaskakujących faktów zaczerpniętych ze świata sztuki, biznesu oraz przełomowych chwil w historii, autorka wyjaśnia, na czym polega zaskakująca skuteczność jej metody. W trakcie lektury "Reguły 5 sekund" odkryjesz, że wystarczy tylko 5 sekund, aby:
- przełamać nawyk odkładania spraw na później,
- pokonać strach i niepewność,
- przestać się martwić i poczuć się szczęśliwym,
 - odważnie przedstawiać swoje pomysły,
- podejmować działania mimo wątpliwości.
"Reguła 5 sekund" przedstawia proste i uniwersalne rozwiązanie zasadniczego problemu, który trapi nas wszystkich: jeśli nie działamy, sami rzucamy sobie kłody pod nogi. 
Międzynarodowy bestseller przetłumaczony na ponad 30 języków!
"Reguła 5 sekund" może być szczególnie pomocna dla osób, które znają siebie, realistycznie oceniają swoje możliwości i ograniczenia, wiedzą, co chciałyby zmienić, brakuje im jednak energii lub odwagi, anu zrobić to, czego pragną.
Jednocześnie lektura tej książki może być inspirująca dla każdego z nas, kto jest otwarty na poszukiwanie prostych zasad i mikrokorekt, które mogą przynieść makroefekty, oraz wskazówek dotyczących pracy nad swoim nastawieniem w relacjach osobistych, zawodowych i biznesie tak, aby motywację przekształcić w determinację.
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Mel Robbins
Tytuł oryginalny: The 5 Second Rule: Transform your Life, Work, and Confidence
Język oryginalny: angielski
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa
Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Forma: poradnik
Rok pierwszego wydania: 2017
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018
Liczba stron: 256
 
 
 
     Czasem nachodzi mnie ochota na jakieś zmiany w życiu, czy to w większym czy mniejszym stopniu. Przy ostatniej takiej chęci postanowiłam sięgnąć po 'poradnik' pt. "Reguła 5 sekund. Masz wszystko, czego potrzebujesz, aby odmienić swoje życie", który już od dłuższego czasu czekał na mojej półce na lepsze czasy. Słyszałam wiele pozytywnych opinii o tej książce, jednak to co faktycznie dostałam nieco mnie rozczarowało...
     Autorka w swojej książce opisuje wymyśloną przez siebie Regułę 5 sekund, która podobno odmieniła życie wielu osób, umieszczając na potwierdzenie wpisy z różnych portali społecznościowych czy urywki maili, które dostała. Niestety z przedstawianymi przez nią przemyśleniami czy opiniami mogę się zgodzić jedynie w części. Faktycznie jestem skłonna uwierzyć, że w niektórych aspektach Reguła 5 sekund może pomóc i bardziej zmotywować do działania, chociażby w przypadku wcześniejszego wstawania czy pójścia na siłownie. Jednak nie do końca przekonuje mnie to, że ta reguła magicznie może pomóc wyleczyć człowieka z depresji (tutaj raczej moim zdaniem zasługa odpowiedniego specjalisty), co było już przedstawione na pierwszych stronach. Również nie spodobało mi się stwierdzenie, że "Twoje uczucia się nie liczą" (s.127) - ja jednak bym starała się być np. spełniona czy szczęśliwa, nawet jeśli radość będą mi sprawiać malutkie rzeczy, i raczej będę dążyć do tego, żeby tych dobrych i cieszących mnie chwil było jak najwięcej. I to właśnie dla takich momentów mogę zacząć stosować tę regułę 5 sekund - by wreszcie zacząć działać w kierunku by polepszyć swoje życie, zadbać o zdrowie i żyć w zgodzie ze sobą. Mogę zmienić to co faktycznie mogę, a uczuć, pozytywnych czy negatywnych, niestety nie da się wyłączyć (a z premedytacją zimną s**ą bez uczuć dla siebie czy innych bliskich mi osób być nie zamierzam). Znajdziemy tu kilka cennych rad jak zacząć stosować tę regułę, które na pierwszy rzut oka wydają się być banalnie proste. Możliwe, że niektórym osobom faktycznie treść tej książki pomoże by wreszcie zacząć dążyć do celu o którym się marzy, zrobić ten pierwszy krok. Jednak ja nie jestem w stanie zgodzić się ze wszystkimi przekonaniami autorki, choć ile osób tyle opinii.
     Styl autorki moim zdaniem mocno coachingowy i to w taki negatywny sposób. Choć książkę udało mi się przeczytać w dwa wieczory nie mogę napisać aby to była w pełni mila i faktycznie dająca kopa do działania lektura. Na siłę zostały tu podkreślone niektóre zdania mające być pseudomotywacjami, które mnie raczej nie zachęcały do podjęcia próby zmiany czegokolwiek. Zbyt dużo też było streszczania wpisów, które za chwilę i tak były umieszczone w całości, przez co miałam wrażenie, że czytam niepotrzebnie dwa razy to samo. Wydanie papierowe - całkiem przyjemne dla oka i zadowalająco wykonane, co jest chyba jedynym aspektem, który mogę w całości ocenić pozytywnie.
     "Reguła 5 sekund. Masz wszystko, czego potrzebujesz, aby odmienić swoje życie" to niestety pozycja, po której spodziewałam się znacznie więcej. Możliwe, że zacznę stosować część rad w niektórych aspektach swojej codzienności, jednak nie jest to poradnik, który faktycznie odmieni moje życie o 180 stopni. Choć zdaję sobie sprawę, że niektórzy wyniosą z tej pozycji znacznie więcej cennych informacji dla siebie niż ja, tak niestety ja, ze swoim doświadczeniem, nie jestem w stanie w pełni docenić treści, którą tu znajdziemy.
     Moja ocena: 5/10.

niedziela, 15 listopada 2020

"Ja, ocalona" Katarzyna Berenika Miszczuk

 

 
 
 
 
Akcja powieści zostanie osadzona kilka – kilkanaście lat później po wydarzeniach z „Ja, potępiona”. Wiktoria będzie musiała się zmierzyć nie tylko z Belethem, z którym uwaga – już nie będzie się spotykała z powodu zdrady, ale także z depresją Lucyfera, który postanowi przyspieszyć nieco apokalipsę. Czy poradzi sobie sama? A może ktoś jej pomoże? Jeśli martwicie się, że to będzie odgrzewany kotlet – spokojnie. Oprócz akcji prowadzonej z punktu widzenia głównej bohaterki zamierzam znacznie więcej miejsca poświęcić Azazelowi i reszcie diabelskiej kompanii. Czas opowiedzieć ich historię.
Opis książki
 
 
 
 
 
Autor: Miszczuk Katarzyna Berenika
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: fantasy
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2020
Liczba stron: 416
Czas trwania: 14h 2m
Lektor: Anna Szawiel



     Od wydania pierwszej części serii diabelsko-anielskiej z Wiktorią w roli głównej, czyli "Ja, diablica", minęło już dziesięć lat. Przyznam, że choć uwielbiam twórczość Katarzyny Bereniki Miszczuk to dopiero w tym roku sięgnęłam po ten cykl. I całe szczęście, gdyż nie musiałam tak długo czekać na nową część pt. "Ja, ocalona".
     Wydarzenia mające miejsce w tej powieści również dzieją się około dziesięć lat po tym co działo się w ostatnim tomie, czyli "Ja, potępiona". Powracamy do dobrze znanych nam bohaterów, jednak w tym czasie sporo się pozmieniało w ich życiu. Jako, że jest to już czwarta część to ciężko było by mi napisać coś więcej niż możemy znaleźć w opisie, aby za bardzo nie zdradzać szczegółów i nie odebrać Wam przyjemności z lektury. Bo to co się tu dzieje to nie byle jaka historia. Akcja nie zwalnia ani na moment, nie pozwalając na znużenie czytelnika chociażby przez sekundę. Przyznam, że choć było sporo wątków miłosnych to chyba pod względem treści ten tom podobał mi się najbardziej. Podczas wysłuchiwania tej historii w audiobooku z zainteresowaniem śledziłam dalsze losy i wydarzenia, które potrafiły mnie nadal zaskoczyć. Autorka z dobrym humorem pokierowała wydarzeniami sprawiając, że chciałabym dostać jeszcze więcej!
     Bohaterowie według mnie bardzo dobrze wykreowani. Czuć tu pewne zmiany w sposobie myślenia niektórych postaci, choć niektóre aspekty w ogóle się nie zmieniły. To, za co tak pokochałam główną bohaterkę Wiktorię, nadal pozostało, dzięki czemu mogłam jeszcze bardziej się z nią utożsamić. Co do męskich postaci - albo się ich kocha albo nienawidzi, jednak na pewno nie pozostaną obojętni.
     Styl autorki bardzo lekki w odbiorze i nadal chwytający za serce. Widać tutaj również progres pisarki i całe szczęście nie stanęła w miejscu spoczywając na laurach.Tę powieść wysłuchiwało mi się jeszcze lepiej niż poprzednie części tego cyklu, co ostatnio bardzo rzadko się zdarza. Lektorka też odwaliła kawał dobrej roboty i bardzo dobrze słuchało mi się tą historię w jej wykonaniu.
     "Ja, ocalona" to według mnie naprawdę dobra powieść. Choć minęło sporo czasu od napisania poprzednich części, cieszę się, że autorka postanowiła powrócić do tych bohaterów, których zdążyłam naprawdę, pomimo wszystko, polubić. Potrzebowałam takiej pozycji, dzięki której będę mogła oderwać się od rzeczywistości a przy okazji spędzić naprawdę dobrze ten czas.
     Moja ocena: 7/10.

sobota, 14 listopada 2020

"Mali mężczyźni" Louisa May Alcott

 

 
 
 
 
Książka opowiada o życiu Jo Bhaer, jej męża i dzieciaków ze szkoły w Plumfield. Pełno w niej zabaw, figli, ale i ważnych przesłań moralnych, bowiem państwo Bhaer traktują swych wychowanków z miłością, przepełnieni pragnieniem wykształcenia z nich dobrych i mądrych ludzi.
Bezpośrednią inspiracją tej historii była śmierć szwagra Alcott, który pojawia się w jednym z ostatnich rozdziałów. Wszystkie książki cyklu, choć tak uroczo bajkowe, były jednak w dużej mierze oparte o prawdziwe wydarzenia z życia autorki, co dodaje im większego znaczenia i kolorytu.
Opis książki






Autor: Louisa May Alcott
Tytuł oryginalny: Little Men: Life at Plumfield with Jo's Boys
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Grabowska Zofia
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1871
Rok pierwszego wydania polskiego: 1877
Liczba stron: 464 



     Książka pt. "Mali mężczyźni" to kontynuacja "Małych kobietek" oraz "Dobrych żon", które prawdopodobnie są już większości czytelnikom bardzo dobrze znane. Przyznam, że te pozycje według mnie mają kilka mankamentów, jednak jest w nich coś co mnie do nich ciągnie i dlatego też nie mogłam oprzeć się pokusie sięgnięcia po dalsze losy bohaterów. I jak wypada ten tytuł? Niestety w tym przypadku mam trochę więcej wątpliwości.
     W tej części mamy położony nacisk na historię Jo oraz jej podopiecznych w prowadzonej przez nią "placówce", w znacznej większości składających się z młodych chłopców. Przyznam, że treść zapowiadała się obiecująco i pokładałam w niej ogromne nadzieję. Było wiele zabawnych momentów, dzięki którym humor może się poprawić jak i popadających w mocno moralizatorki ton, który bardziej nadaje się dla młodszego czytelnika. Jednak widać tutaj ogromną różnicę w postrzeganiu płci i przypisywanych ról w porównaniu do dzisiejszych czasów. Biorąc pod uwagę w jakim okresie miała miejsce ta historia to z jednej strony nie ma w tym nic dziwnego, choć mocno widoczne jest to jak zmieniło się nasze postrzeganie. Same perypetie bohaterów mogą bardziej lub mniej oddziaływać na odbiorcę, w zależności na jak bardzo wrażliwą osobę trafi. Dla mnie zbyt mocno momentami był odczuwalny ten wcześniej wspomniany moralizatorski ton opowieści, gdyż każdy rozdział kończył się jasnym wskazaniem co było złe a co dobre, bez pozostawienia pola do refleksji i możliwości dojścia do własnych wniosków. Może innym to nie będzie przeszkadzać, mnie natomiast zaczęło to nieco irytować, co nieco odbierało mi tę radość z lektury.
     Bohaterowie to akurat moim zdaniem najmocniejszy atut tej powieści. Pomimo ich mnogości każda postać została bardzo dobrze oddana. Choć nie wszystkich byłam w stanie pokochać od samego początku to wzbudzali we mnie przeróżne emocje i miałam ochotę śledzić ich dalsze poczynania. Niestety zabrakło mi tutaj Meg pomimo, że zdawałam sobie sprawę, że to nie ona będzie grać tu pierwsze skrzypce, więc nie należy chyba traktować tego jako minus. Trochę mało było jak dla mnie również Jo - miałam nadzieję, że częściej będzie dochodziła tu do głosu. Bądź co bądź nie jest źle.
     Styl autorki bardzo specyficzny, jednak byłam w stanie bez problemu wgryźć się w treść i mieć przyjemność z czytania. Co do wydania papierowego - wizualna strona jest moim zdaniem przepiękna. Zarówno dość prosta okładka, która może przyciągać wzrok jak i ilustracje w środku uprzyjemniały lekturę tej pozycji. Jednak muszę się przyczepić do korekty, gdyż w moim egzemplarzu było sporo literówek, czy niepoprawnych odmian wyrazów, nawet biorąc pod uwagę ile lat temu została po raz pierwszy wydana ta powieść. W szczególności nagromadzenie błędów było pod koniec, gdzie na jednej stronie potrafiło być ich nawet po kilka. Możliwe, że dla niektórych osób będzie to zbędne czepialstwo, jednak zapłaciłam za produkt pełną kwotę i oczekuję jednak, że takie sprawy będą dopracowane.
     "Mali mężczyźni" niestety nieco mnie rozczarowali, choć powieść ma swój urok i na pewno będzie miała swoje grono wiernych fanów. Ja jestem pewna, że sięgnę po kolejną część przygód tych bohaterów i mam nadzieję, że będę w stanie czerpać przyjemność z lektury. Pomimo kilku nieścisłości nie żałuję, że przeczytałam tę pozycję, gdyż naprawdę całkiem dobrze spędziłam podczas czytania swój czas.
     Moja ocena: 6/10.
 

środa, 11 listopada 2020

"Klucze do więzienia demonów" Brandon Mull

 

 
Dzięki Zzyzxowi, więzieniu demonów, w którym zamknięto niezliczone hordy najpotężniejszych istot ciemności, świat od tysiącleci był bezpieczny. Teraz jednak Sfinks, przywódca Stowarzyszenia Gwiazdy Wieczornej, jest od krok od zebrania wszystkich pięciu kluczy-artefaktów. Jeśli więzienie zostanie otwarte, cała ziemia pogrąży się w chaosie.
Kendra, Seth oraz Rycerze Świtu podejmują ostatnią, desperacką próbę pokrzyżowania planów wroga. Tym razem muszą podróżować po całym świecie, by uprzedzić Sfinksa, zdobyć brakujące artefakty i uratować kilkoro Wiecznych, których śmierć to warunek oswobodzenia demonów. Jeśli im się nie powiedzie, pozostanie już tylko rozpaczliwa konfrontacja z uwolnionymi bestiami na Bezbrzeżnej Wyspie.
Jakich sprzymierzeńców znajdą Rycerze Świtu w decydującej walce o losy świata?
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Brandon Mull
Tytuł oryginalny: Keys to the Demon Prison
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Lisowski Rafał
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: dziecięca, młodzieżowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego wydania polskiego: 2013 
Liczba stron: 560
Czas trwania: 18h 53m
Lektor: Janusz Zadura



     Wreszcie nadszedł ten czas gdy udało mi się zmierzyć z ostatnim tomem cyklu dla dzieci zaczynającego się od "Baśnioboru", czyli przeczytałam, a raczej wysłuchałam, całą powieść pt. "Klucze do więzienia demonów". Nie spodziewałam się zbyt wiele, w szczególności po tym jak dwie poprzednie części trochę mnie rozczarowały, jednak i tu ciężko mi zachwycać się nad treścią...
     Kendra oraz Seth muszą zmierzyć się z ostatecznymi wyzwaniami od których zależeć będzie aktualny porządek panujący w ich świecie. Choć było tu wiele wydarzeń potrafiących zainteresować czytelnika i utrzymać jego chęć brnięcia dalej, tak mnie już powoli zaczęła całość męczyć. Podczas lektury odniosłam wrażenie, że autor chce tu umieścić jak najwięcej akcji, która niestety nie zawsze miała logiczne wytłumaczenie w całej tej historii. Choć zdaje sobie sprawę, że ten cykl może podchodzić pod fantastykę, tak niektóre sytuacje wydawały mi się całkowicie oderwane od tego co działo się przez te wszystkie tomy. Również niektóre spostrzeżenia bohaterów były dla mnie nieodpowiednie by wpajać je czytelnikom już od najmłodszych lat. Przynajmniej ja odebrałam część z nich negatywnie biorąc pod uwagę to co ostatnimi czasy działo się w naszym kraju i ogólną niechęć rządu wobec kobiet. Znów mieliśmy tutaj kilka niepotrzebnych momentów, gdy były przypominane wydarzenia z poprzednich tomów w bardzo infantylny sposób, nawet jak na powieść dla dzieci. Biorąc pod uwagę, że niedawno skończyłam poprzednie części było to dla mnie dość nużące. Bądź co bądź udało mi się w całości wysłuchać prawie dziewiętnaście godzin audiobooka (co prawda w pewnym momencie na dwukrotnym przyspieszeniu ale zawsze) i nie zwariować. Niektóre wydarzenia faktycznie były ukazane w ciekawy sposób, dzięki czemu nawet moje zainteresowanie dalszymi losami w jakimś stopniu się utrzymywało.
     Bohaterowie niestety zbytnio się nie rozwinęli na przestrzeni całej powieści. Miałam nadzieję, że będą w stanie lepiej wynieść lekcje z poprzednich wydarzeń, lecz główne postacie nadal pozostały dziećmi, które trzeba było mocno pilnować, by nie popełniali tych samych błędów. Co do pozostałych - niestety nie za bardzo zapadli mi w pamięci i nie jestem w stanie o nich nic sensownego napisać.
     Styl autora - już na przestrzeni całej serii zdążyłam się do niego przyzwyczaić, choć w kolejnych tomach nie podobało mi się ciągłe przypominanie niektórych wydarzeń i tłumaczenie jak idiotom skąd się wzięły niektóre rzeczy. Choć potrzebowałam czegoś lekkiego to niestety tu poszło to momentami w złą stronę. Lektor natomiast to jeden z mocniejszych plusów tej powieści. Według mnie Pan Janusz Zadura wyśmienicie się tu spisał i nie mogę mu nic złego zarzucić.
     "Klucze do więzienia demonów" jest powieścią, która nieco mnie rozczarowała. Choć nie miałam wobec niej zbyt wygórowanych oczekiwań to pomimo wszystko miałam cichutką nadzieję, że jednak zakończenie będzie bardziej epickie i zapadające w pamięci niż to co faktycznie tu dostajemy. Po zakończeniu słuchania tego ostatniego tomu poczułam dziwną ulgę, że to już koniec, choć wbrew mojemu psioczeniu nie była to tak zła seria jak może się na pierwszy rzut oka wydawać. Moim zdaniem każdy na sobie musi sprawdzić czy ta historia będzie mu/jej odpowiadała.
     Moja ocena: 5/10.

niedziela, 8 listopada 2020

"Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci" Jacek Hołub

„W latach 2008–2017 za niepełnosprawne uznano 218 tysięcy dzieci. Część z nich, tych najciężej chorych i głęboko niepełnosprawnych intelektualnie, pozostanie dziećmi do końca życia. Aż do śmierci będą potrzebowały pomocy przy wykonywaniu najprostszych czynności: myciu, jedzeniu, załatwianiu potrzeb fizjologicznych.
Napisałem tę książkę, by pokazać, co ich matki przeżywają na co dzień. Bardzo rzadko słyszymy ich głos. Nikt nie jest w stanie opowiedzieć, co czuje żona porzucona przez męża z powodu wady genetycznej ich córki. Matka próbująca opanować atak szału niepełnosprawnego intelektualnie dwudziestopięciolatka. Kobieta patrząca na wijące się z bólu kilkumiesięczne niemowlę. Żegnająca dziecko w szpitalnej kostnicy. Nikt oprócz nich samych.
Ta książka to opowieści pięciu kobiet. Spisywałem je przez rok. Z pewnością by nie powstała, gdyby nie moje osobiste doświadczenie”. 
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Jacek Hołub
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura faktu
Forma: reportaż / zbiór reportaży
Rok pierwszego wydania: 2018
Liczba stron: 160 
 
 
 
     W związku z tym co działo się w ostatnim czasie wiele osób polecało reportaż Jacka Hołyba "Żeby umarło przede mną. (...)". Ta pozycja czekała na mojej półce na swoją kolej już ponad rok i stwierdziłam, że pomimo trudnej sytuacji dla kobiet jest to idealny moment, żeby po nią sięgnąć. Dla mnie jest to jeden z nielicznych tak mocno polecanych tytułów, który naprawdę zrobił na mnie wrażenie i jest wart poświęconego na niego czasu.
     Pięć kobiet, pięć różnych historii ale łączy je jedno - wychowywanie niepełnosprawnego dziecka. Każda z nich musi mierzyć się z problemami, które ciężko sobie wyobrazić nie mając na utrzymaniu chorego dziecka. Ukazany jest również problem z dostępnością pomocy ze strony Państwa i, o zgrozo, czasem nawet ze strony służb medycznych. Często to sami rodzice muszą podsuwać pomysły w jakim kierunku trzeba przebadać dziecko i wymuszać badania, które powinny być dostępne dla każdego. Moim zdaniem to z czym muszą się zmierzyć przedstawione tu osoby często przerasta najśmielsze wyobrażenie 'zwykłego' człowieka nie mającego zielonego pojęcia o tym jak to jest opiekować się niepełnosprawną osobą. Dla mnie przedstawione tu historie to brutalna prawda o tym co ma niestety faktycznie miejsce. Jednak, żeby coś się zmieniło, żeby żyło się takim osobom lepiej, obawiam się, że minie jeszcze dużo czasu. Zmiany nie wszystkim będą się podobać, gdyż częściowo trzeba zmienić również własne myślenie i wygodne przekonania, że nas w ogóle to nie dotyczy.
     Moim zdaniem "Żeby umarło przede mną" to naprawdę wartościowa pozycja po którą warto sięgnąć. Pomimo trudnej tematyki powinno się o tym mówić głośno, żeby wszyscy zdali sobie sprawę ze skali problemu. Niepełnosprawne dzieci to nie tylko te pięć historii, które poznajemy w tej książce - takich przypadków jest znacznie więcej i są one niestety dość brutalnie realne i mogące zdarzyć się każdemu z nas.
     Moja ocena: 8/10.

sobota, 31 października 2020

Podsumowanie października 2020

 

 
Październik już się kończy. Niestety miało miejsce wiele trudnych spraw, zarówno w sferze bardziej prywatnej jak i ogólnokrajowej, które potrafiły wykończyć mnie fizycznie i psychicznie. Marzy mi się aby wszystko poszło w dobrą stronę, a kobiety nie były traktowane tak przedmiotowo i nie były pozbawiane dokonywania własnych wyborów. Pomimo wszystko, w tych trudnych czasach, serdecznie zapraszam Was na moje krótkie podsumowanie czytelniczo-filmowe października. Dziś będzie krótko, zwięźle i mam nadzieję, że na temat :).
 
 
 
Październik książkowo
 
- liczba przeczytanych książek: 8
- łączna liczba stron: 3 360
 
W tym miesiącu było kilka lepszych i gorszych pozycji. Najgorszą według mnie była "Córka" Michelle Frances, która niestety pozostawia wiele do życzenia. Najlepsza natomiast to dla mnie "A co wyście myślały? Spotkania z kobietami z mazowieckich wsi" Agnieszki Pajączkowskiej i Aleksandry Zbroi. Choć było kilka niuansów, które mi przeszkadzały to jednak porusza bardzo ciekawe tematy, które skłaniają do przemyśleń. Co do serii zaczynającej się od "Baśnioboru", z którą spędziłam ostatnio sporo czasu, mam dość mieszane odczucia i niestety nie mogę jej z czystym sercem polecić.
 
 
 
Październik filmowo
 
- liczba obejrzanych filmów: 4
Filmów tym razem było u mnie trochę mniej, gdyż zaczęłam oglądać kilka seriali, które mnie o dziwo wciągnęły. Mam nadzieję, że utrzymają poziom do samego końca. W przypadku produkcji z tego miesiąca, których opinie znajdziecie już na moim największym rozczarowaniem były dla mnie "Małe kobietki" z 2019 roku. Choć jest to bardzo dobry film to spodziewałam się jednak czegoś jeszcze lepszego, co byłoby naprawdę godne uwagi i warte polecenia bez żadnego "ale". 
 
Mam nadzieję, że jakoś się trzymacie i lepiej znosicie obecną sytuację. Zdrowia! 

czwartek, 29 października 2020

"Tajemnice smoczego azylu" Brandon Mull

 
 
 
 
 
Stowarzyszenie Gwiazdy Wieczornej nie ustaje w poszukiwaniu talizmanów. Kendra, pragnąca ze wszystkich sił powstrzymać Stowarzyszenie, dowiaduje się, gdzie jest klucz do skarbca, w którym ukryto jeden z nich. Aby go zdobyć, Rycerze Świtu muszą narazić się na śmiertelne niebezpieczeństwo - przekroczyć próg smoczej świątyni. Misja się nie powiedzie, jeśli nikt nie zdobędzie się na kradzież świętego przedmiotu, zazdrośnie strzeżonego przez centaury. Chwileczkę, ale czy ktoś widział Setha?
Opis książki






Autor: Brandon Mull
Tytuł oryginalny: Secrets of the Dragon Sanctuary
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Lisowski Rafał
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: dziecięca, młodzieżowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego wydania polskiego: 2012 
Liczba stron: 512
Czas trwania: 16h 59m
Lektor: Janusz Zadura
 
 
 
     "Tajemnice smoczego azylu" to już czwarty, z tego co wiem to na ten moment przedostatni, tom cyklu zaczynającego się od "Baśnioboru". Wiem, że zastanawiałam się ostatnio czy sięgać po kolejną część, jednak moja niechęć do porzucania rozpoczętych serii wygrała, w szczególności, że nie są to aż tak złe książki, żeby nie było warto poświęcać im czasu. Natomiast jak wypada ten tom na tle wcześniejszych? Mogłoby być lepiej, nie zachwycił mnie aż tak mocno, jednak było coś magicznego, że wysłuchałam tę historię do końca.
     Znów mamy tu sytuację, że choć bohaterowie zmagają się z nowymi problemami to jednak jest to bezpośrednia kontynuacja tego co działo się w poprzednim tomie i jest wiele nawiązać do wcześniejszych wydarzeń. Historia tym razem mam wrażenie, jakby została bardziej przemyślana i poprowadzona bardziej dynamicznie. Mamy tu kilka ciekawych zwrotów akcji czy pomimo sytuacji przezabawnych momentów, które utrzymywały moje zainteresowanie całą historią. Pomimo tych pozytywnych aspektów znów zabrakło mi tu trochę klimatu z pierwszej książki, dzięki któremu byłam bardziej zaintrygowana całym wykreowanym przez autora światem i postaciami z którymi mogłabym przeżywać intensywniej ich przygody. Co prawda podczas lektury bawiłam się przez większość czasu całkiem nieźle, lecz nie do końca było to coś czego się spodziewałam.
     Bohaterowie nadal pozostają dla mnie dość neutralni. Seth przestał być już tak miałki i nijaki jak w drugim i trzecim tomie, jednak nadal nie jest to według mnie idealnie wykreowana postać. Mieliśmy okazję poznać go z trochę lepszej strony, choć nadal daleko jest mu bym zapałała do niego znów tak ciepłymi uczuciami jak przy pierwszym spotkaniu. Natomiast Kendra - nadal idzie naprzód lecz rozwija się ona moim zdaniem bardzo powoli i nie wiem co do końca mam o niej sądzić. Brakowało mi tu dziadków tych dzieciaków, którzy pojawiali się tu bardzo rzadko i zaczęłam wręcz za nimi tęsknić.
     Styl autora - czuć to samo pióro co przy poprzednich tomach, jednak tutaj zaczęła mnie bardziej irytować jedna sprawa. Było kilka momentów w których autor jak do malutkiego dziecka przypominał niektóre sprawy, chociażby to skąd się wzięła moc głównej bohaterki czy jaki przedmiot ma jakie właściwości. Może osobom, które miały dłuższą przerwę pomiędzy tym a wcześniejszym tomem takie przypomnienie bardziej się przyda jednak w przypadku, gdy czyta się je w tak krótkim odstępie czasu było to dość męczące. Natomiast lektor nadal wykonuje bardzo dobrze swoją robotę i mam wrażenie, że jest to jeden z najmocniejszych atutów.
     "Tajemnice smoczego azylu" ma swoje mocne strony, lecz nie jest to powieść do której będę wracać z ogromnym sentymentem. Bawiłam się podczas lektury całkiem dobrze, lecz ciężko mi nazwać ją wybitną i mocno zapadającą w pamięci. Jako odskocznia od tego co się dzieję w rzeczywistości oraz po prostu w celach rozrywkowych jest przyzwoita.
     Moja ocena: 5/10.
Related Posts with Thumbnails