czwartek, 23 stycznia 2020

'Puzzle' (Puzzle, 2018) - film






Agnes jest kobietą po czterdziestce bardzo zaangażowaną w swoją rodzinę i emigrancką społeczność, w której żyje. Na swoje urodziny dostaje puzzle i niespodziewanie dla wszystkich odkrywa nową pasję. Nagle zaczyna robić coś więcej poza zaspokajaniem potrzeb męża Louie’ego i synów – Ziggy’ego i Gabe’a. Dzięki nowemu hobby kobieta poznaje zamożnego Roberta, który szybko rozpoznaje jej talent i namawia ją do wzięcia udziału w konkursie.







     Między świętami Bożego Narodzenia a nowym rokiem powróciłam do rozrywki jaką są puzzle. Po wielu latach znów odkryłam radość z układania tych małych kawałeczków w jedną całość. Po wkręceniu się w tę formę rozrywki byłam ogromnie ciekawa jak byłaby ona przedstawiona w filmowej wersji. Tym oto sposobem udało mi się trafić na produkcję pt. "Puzzle". Pełna nadziei obejrzałam ją i muszę przyznać, że nie żałuję.
     Agnes to kobieta po czterdziestce, która bardzo poświęca się swojej rodzinie. Stara się by to inni byli szczęśliwi, spychając swoje potrzeby na dalszy plan. Gdy dostaje na swoje urodziny pudełko puzzli odkrywa nową pasję, w której jest naprawdę dobra. Postanawia nawet wziąć udział w konkursie wraz z Robertem, którego poznała dzięki temu hobby. Przyznam, że nie spodziewałam się po tym filmie tak dobrej historii i tylu emocji podczas oglądania. Ukazane zostało tutaj w bardzo subtelny sposób wiele ważnych spraw, chociażby podążanie za swoimi pragnieniami czy momentami bardzo trudne relacje międzyludzkie. Pod przykrywką banalnego tematu, jakimi mogą wydawać się puzzle, ukryte zostało tutaj wiele emocji oraz wydarzeń, które mogą zmusić widza do przemyśleń. Choć nie tego spodziewałam się po tym filmie, to jednak jest to dla mnie wartość dodana. Nie jest to historia nic nie wnosząca do naszego życia, o której bardzo szybko się zapomni. Przynajmniej w moim przypadku pozostanie ona ze mną na trochę dłużej.
     Gra aktorska bardzo dobra. Mam wrażenie, że każdy z aktorów bardzo dobrze wczuł się w swoją postać, którą miał ukazać w tej historii. Może jedynie wątpliwości mogłabym mieć w przypadku aktora wcielającego się w Roberta, czyli Irrfana Khan, który miał nieliczne momenty w których nie do końca pasował mi w jakiejś scenie. Jednak były to na tyle krótkie sytuacje, że nie wpłynęły znacząco na mój odbiór z tego filmu.
     Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Nie spodziewałam się aż tak mocnej historii, w której główną rolę miały odgrywać puzzle. Mam wrażenie, że są one jedynie dodatkiem do czegoś znacznie subtelniejszego a zarazem mocniejszej historii, mającej wpływ na czyjeś życie.
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 20 stycznia 2020

"Wszystkie nasze tajemnice" Jess Ryder





Wspaniały dom, kochający mąż Nicky i Emily, moja piękna córeczka. Żyłabym jak w bajce, gdyby nie ona - Jen, była żona mojego męża. Zawsze w potrzebie, zawsze w pobliżu, nie pozwala o sobie zapomnieć. Nigdy nie zostawi nas w spokoju.
Uciekaj, póki możesz.
Gdy Nicky i Emily przepadają bez śladu, moje życie zmienia się w koszmar. Muszę odzyskać córkę. Za wszelką cenę. Przyjmę każdą pomoc, nawet ze strony Jen. Ale czy mogę zaufać kobiecie, której miejsce zajęłam?
Tylko ona wie, kogo poślubiłam...
Opis książki






Autor: Jess Ryder 
Tytuł oryginalny: Ex-Wife 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Żuławnik Jacek 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2018 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2019 
Liczba stron: 408



     Książkę "Wszystkie nasze tajemnice" kupiłam trochę pod wpływem impulsu. Nie miałam w planach jej zakupu ale natknęłam się na dobrą promocję i w tamtym momencie, po przeczytaniu opisu, nabrałam na nią ochoty. Nie spodziewałam się wielkiego efektu WOW, jednak miałam nadzieję, że jak na thriller przystało, historia mnie wciągnie a zakończenie wbije w fotel. Niestety nie do końca tak nie było...
     Emily zakochuje się w dużo starszym i bogatym mężczyźnie. Jednak dopiero gdy zachodzi ona w ciążę Nicky postanawia rozwieść się z żoną i ożenić się ze spodziewającą się dziecka kobietą. Choć na pierwszy rzut oka ich życie wydaje się idealne to jednak szczegóły sprawiają, że dziewczyna czuje się niekomfortowo. Gdy niknie jej córeczka i mąż, by ich odnaleźć musi sprzymierzyć się ze znienawidzoną Jen, byłą żoną swojego męża... Choć intryga w tej powieści jest całkiem zaskakująca to jednak coś jej zabrakło. Po obietnicy genialnego zakończenia z okładki spodziewałam się czegoś kompletnie... nieoczekiwanego. Co prawda dostałam coś nietypowego, jednak nie było ono aż tak zaskakujące, że nie można było się go podczas lektury domyślić. Pomimo to książkę czytało mi się naprawdę dobrze i z chęcią po nią sięgałam by dowiedzieć się co będzie dalej i byłam w stanie czerpać przyjemność z samej lektury.
     Bohaterowie całkiem dobrze wykreowani. Albo się ich kocha albo nienawidzi, jednak nikt nie pozostanie obojętny. Niestety albo stety dość mocno irytowała mnie główna bohaterka kobieca, czyli Emily. Odniosłam wrażenie, że była ona zbyt łatwowierna i z ogromną ufnością podchodziła do innych, pomimo, że już kiedyś na kimś się zawiodła. Co do Jen to nie byłam w stanie zmienić swojego nastawienia, pomimo wydarzeń, które mogłyby postawić ją w trochę innym świetle niż dotychczas. Jednak Nicky to naprawdę dobrze przedstawiony kawał drania o którym nie tak łatwo będzie zapomnieć.
     Styl autorki przyzwoity, choć nie mogę napisać, żeby powalił mnie na kolana. W swoim czytelniczym życiu przeczytałam już kilka thrillerów i kryminałów napisanych znacznie lżejszym językiem, choć nie mogę zarzucić autorce aby "Wszystkie nasze tajemnice" były napisane jakoś topornie. Wydanie papierowe ma zasadniczo tylko jedną wadę - klejone strony. Co mnie również zastanowiło to dość specyficzny, cienki papier. Chyba po raz pierwszy spotkałam się z tak dziwną strukturą kartek. Jednak całą reszta porządnie przygotowana i nie mam nic więcej do zarzucenia.
     Ta powieść choć nie jest aż tak bardzo emocjonująca, jak można by się spodziewać po polecajkach na okładce to jednak miło spędziłam czas podczas lektury. Byłam w stanie przy niej po prostu miło spędzić swój czas. Ma ona swoje plusy i minusy, jednak nie jestem pewna czy miałabym ochotę ponownie po nią sięgnąć...
     Moja ocena: 6/10

niedziela, 19 stycznia 2020

'Feministki: Co sobie myślały?' (Feminists: What Were They Thinking?, 2018) - film



Dokument "Feministki: Co sobie myślały?" to historia kobiet walczących z ograniczeniami kulturowymi wpojonymi im w dzieciństwie oraz dążących do równouprawnienia, osnuta na kanwie ich zdjęć wykonanych podczas przebudzenia ruchu feministycznego w 1977 roku. Dokument bierze za punkt wyjścia te fotografie, kobiety i tamte czasy, by pokazać, ile jeszcze jest do zrobienia. A potrzeba dalszych zmian jest w dzisiejszych czasach wyraźnie widoczna. Twórcy filmu prowadzą szczere i pasjonujące rozmowy z takimi kobietami, jak Jane Fonda, Lily Tomlin, Judy Chicago oraz Laurie Anderson, podczas których poruszają kwestie tożsamości, aborcji, rasy, dzieciństwa i macierzyństwa.





     Feminizm to przez ostatnie lata głośny temat. Niestety mam wrażenie, że część społeczeństwa nadal nie do końca dobrze rozumie to pojęcie. Gdy natknęłam się na Netflixie na tytuł "Feministki: Co sobie myślały?" byłam ogromnie zaintrygowana i ciekawa tego jak temat został tutaj przedstawiony. Niestety mam mieszane odczucia po jego obejrzeniu.
     W tym filmie dostaniemy wiele rozmów z bardziej i mniej znanymi postaciami na temat feminizmu, tego jak postrzegają walkę o równość. Ich historie mogą wydać się niektórym bulwersujące, jednak można z zaciekawieniem słuchać tego co mają do powiedzenia. Z drugiej strony odniosłam wrażenie, że ten film jest za bardzo przegadany i nie wszystko to o czym mówią było związane z tematem. Znajdziemy tu również wiele zdjęć bohaterek z którymi prowadzone są tu rozmowy. I o ile nie przeszkadzałoby ich pojawianie się co jakiś czas to jednak były one chyba punktem wyjścia i niestety pojawiały się bardzo często. Według mnie nawet za często i nie wnosiły one zbyt wiele treści, która mogłaby odnosić się w jakikolwiek sposób do feminizmu. Przyznam, że miałam nadzieję na przedstawienie tematu w bardziej dosadny sposób, a nie takie ukazanie jak tu, czyli przez większość czasu pogadanki o wszystkim i o niczym. Najsensowniej według mnie wypowiadała się ze wszystkich Jane Fonda, która potrafiła w dojrzały sposób przekazać to co ma do powiedzenia.
     Choć temat jakim jest feminizm jest bardzo ważny, a jednak nadal nie do końca doceniany, to sposób w jaki został tutaj przedstawiony nie do końca mnie do siebie przekonał. Będę nadal szukać czegoś w podobnej tematyce, więc jeśli znacie jakiś dobry tytuł to dajcie znać.
     Moja ocena: 5/10.

czwartek, 16 stycznia 2020

"Choinka cała w śniegu" Joanna Szarańska



Chwytająca za serce opowieść o ludziach, których w święta połączy wyjątkowa więź.
W bloku przy ulicy Weissa prym wiedzie pani Michalska – dozorczyni zawsze gotowa służyć pomocą. Mieszkańcy przychodzą do niej po rady i wsparcie, a kiedy nadchodzi ten niezwykły czas, to jej najbardziej zależy na tym, by sąsiedzi byli sobie bliscy jak rodzina. Zanim jednak wszyscy zaczną świętować, muszą wyjaśnić sobie kilka spraw. Pomoc potrzebującym nie tylko ich zjednoczy, ale i sprawi, że odkryją w końcu, co jest naprawdę ważne. W codziennym zabieganiu warto na chwilę przystanąć i zachwycić się magią świątecznego drzewka.
Blask lampek choinkowych, iskrzący się biały puch za oknem, spotkania i rozmowy z najbliższymi… Niech te święta będą niezapomniane!
Opis książki




Autor: Joanna Szarańska 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: społeczna, obyczajowa 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2019 
Liczba stron: 368



     Choć Boże Narodzenie już za nami, a na następne trzeba jeszcze kilka dobrych miesięcy poczekać, to jednak ciągle powracałam myślami do bohaterów z ulicy Weissa. Stwierdziłam, że nie będę się z tym cackać i czekać do grudnia, tylko pozostając w klimacie zeszłorocznych świąt sięgnęłam po "Choinkę całą w śniegu" Joanny Szarańskiej, czyli już trzeci tom serii rozpoczynającej się od "Czterech płatków śniegu".
     Kolejne święta mieszkańców bloku przy ulicy Weissa zbliżają się nieubłaganie. Jednak znów pojawiają się pewne problemy i serie niefortunnych zdarzeń, które mogą doprowadzić czytelnika do niekontrolowanych wybuchów śmiechu. Tego co dzieję się na kartach tej powieści nie da się opisać w kilku słowach, a przynajmniej ja nie potrafię. Znajdziemy tu przeogromną dawkę humoru jak i trochę poważniejszych tematów, które potrafią ścisnąć za serce. Cudownie było powrócić do bohaterów, których poznałam i pokochałam w poprzednich tomach. Perypetie z którymi mamy tu do czynienia napawają mnie optymizmem i pomimo niezbyt przyjaznej atmosfery za oknem dzień dzięki lekturze tej książki stawał się od razu piękniejszy. Żałuję jedynie, że nie ma kolejnego tomu po który mogłabym sięgnąć i nadal przeżywać wraz z postaciami ich przeurocze sytuacje.
     Bohaterowie nadal bardzo dobrze wykreowani i nie tracili swego rezonu. Ogromnie się do nich przywiązałam i ciężko mi napisać o nich cokolwiek złego. W każdej z postaci byłam w stanie odnaleźć coś pozytywnego i zapałać do niej cieplejszymi uczuciami, nawet do tak okropnej teściowej z którą mamy tu do czynienia.
     Styl autorki mam wrażenie, że z pozycji na pozycję jest coraz lepszy. Klimat jaki stworzyła w tych powieściach jest naprawdę nieziemski i jestem pod wrażeniem, że udało się jej stworzyć tak ciepłą historię, która pozostanie w mojej pamięci na dłużej. Sposób w jaki tutaj wykreowała historię sprawia, że mam ochotę sięgnąć po inne jej powieści. Wydanie elektroniczne zostało przygotowane bardzo solidnie i idealnie współgrało z moim czytnikiem. Nie znalazłam żadnych literówek czy innych błędów, które wpływałyby negatywnie na mój odbiór z lektury.
     Choć ta notka jest bardzo chaotyczna, niewiele napisałam w niej o samej treści książki, to jednak warte uwagi są te pozytywne emocje jakie miałam podczas lektury. Bardzo rzadko zdarza mi się tak, że to właśnie głównie przez nie mam ochotę powracać do powieści, które mam już za sobą, a w przypadku tych książek, jestem pewna, że to w przyszłości zrobię :).
     Moja ocena: 7/10

środa, 15 stycznia 2020

'Dwóch papieży' (The Two Popes, 2019) - film




W 2012 roku kardynał Bergoglio, głęboko zawiedziony kierunkiem, w którym zmierza Kościół Katolicki prosi papieża Benedykta, aby pozwolił mu przejść na emeryturę. Zamiast tego nękany wątpliwościami i stojący w obliczu skandalu Benedykt wzywa swojego najsurowszego krytyka i przyszłego następcę do Watykanu, aby wyjawić mu tajemnicę, która wstrząśnie podstawami kościoła. Na tle toczącej się za murami Watykanu walki tradycji z postępem i poczucia winy z przebaczeniem, te dwie skrajnie różniące się postacie będą musiały stawić czoła przeszłości i znaleźć wspólny język. To wszystko, aby zapewnić przetrwanie kościoła i nie stracić zaufania milionów wyznawców.




     Mam wrażenie, że przy każdej możliwej okazji film "Dwóch papieży" pojawiał mi się w proponowanych. Również wśród moich znajomych wiele osób wypowiadało się na jego temat w superlatywach. Postanowiłam sama sprawdzić o co właściwie tyle szumu i faktycznie jest tak dobry jak o nim mówią. Całe szczęście ja się nie zawiodłam.
     Historia przedstawiona w tym filmie oparta jest na wydarzeniach, które faktycznie miały miejsce. Po śmierci Jana Pawła II zostaje wybrany nowy papież Benedykt XVI. Po kilku burzliwych latach rezygnuje on z tego stanowiska a na jego miejscu pojawia się prawie całkowite jego przeciwieństwo. Przyznam, że niewiele pamiętam z faktycznych wydarzeń, które miały wtedy miejsce i nie śledziłam wtedy ich z zapartym tchem, więc nie potrafię odnieść historii przedstawionej w tym filmie do rzeczywistości. Jednak oceniając samo ukazanie treści w tej produkcji całkiem mi się podobało. Akcja została bardzo dobrze pociągnięta i nie było żadnych momentów, które można by uznać za niepotrzebne i nużące. Możliwe, że osoby, które lepiej znały szczegóły tej sprawy  znalazły by tu wiele nieścisłości, jednak ja starałam się po prostu podejść do tego po prostu jak do filmu i nie wyszukiwać sobie problemów. Najbardziej zapadająca w pamięci była dla mnie ostania scena, podczas gdy tytułowych dwóch papieży oglądało mistrzostwa w piłce nożnej - była dla mnie ona tak optymistyczna (choć nie wiem czy powinna ;)), że długo nie mógł zejść mi uśmiech z twarzy.
     Gra aktorska bardzo dobra. Aktorzy zostali według mnie fenomenalnie dobrani do swoich ról i nikogo innego nie byłabym w stanie sobie wyobrazić na ich miejscu. Zarówno Anthony Hopkins jak i Jonathan Pryce idealnie wcielili się w swoje postacie i miałam wrażenie, że widzę ogromne zaangażowanie w te role. Jestem po prostu oczarowana tym jak ta dwójka wypadła w tej produkcji.
     Będąc już po seansie doskonale rozumiem czemu "Dwóch papieży" zbiera tak wiele pozytywnych opinii. Choć miałam ogromne obawy, że mi ten film nie przypadnie do gustu, to były one całkowicie bezpodstawne. Oglądałam go z ogromnym zainteresowaniem i nie żałuję czasu jaki na niego poświęciłam.
     Moja ocena: 8/10.

niedziela, 12 stycznia 2020

"Małe kobietki. Wydanie ilustrowane" Louisa May Alcott

Ameryka, lata sześćdziesiąte XIX wieku. W domostwie zwanym Orchard House od pokoleń mieszka rodzina Marchów. Pod nieobecność ojca walczącego w wojnie secesyjnej, opiekę nad czterema córkami sprawuje samodzielnie ich matka, Marmee.
Marmee wyraźnie wyprzedza swoją epokę, wpajając dziewczynkom ideały wolności i namawiając je, by znalazły własną drogę w życiu.
Córki pani March – stateczna Meg, żywa jak iskra Jo, nieśmiała, uzdolniona muzycznie Beth i nieco przemądrzała Amy – starają się, jak mogą, by urozmaicić swoje naznaczone ciągłym brakiem pieniędzy życie, chociaż boleśnie odczuwają nieobecność ojca. Bez względu na to, czy układają plan zabawy czy zawiązują tajne stowarzyszenie, dosłownie wszystkich zarażają swoim entuzjazmem. Poddaje mu się nawet Laurie, samotny chłopiec z sąsiedniego domu, oraz jego tajemniczy, bogaty dziadek.
Opis książki




Autor: Louisa May Alcott 
Tytuł oryginalny: Little Women 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Bańkowska Anna 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura zagraniczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 1868 
Rok pierwszego wydania polskiego: 1876 
Liczba stron: 464



     Po książkę "Małe kobietki" sięgnęłam ze względu na zbliżającą się nową jej ekranizację oraz przepiękne wydanie ilustrowane, które naprawdę przypadło mi do gustu. Choć nie powinno oceniać się książki po okładce to jednak to wydanie skusiło mnie na tyle, że postanowiłam mieć wreszcie u siebie na półce własny egzemplarz, który skrywa równie uroczą historię.
     Cztery siostry - Meg, Jo, Beth oraz Amy są bardzo różnymi kobietkami. Niestety nie mają zbyt sielskiego życia, choć każda stara się jak najlepiej je przeżyć. Moim zdaniem jest to urocza historia rodziny, pokazująca jak mocna może być siła kobiet i siostrzana miłość. Mam wrażenie, że została ona przedstawiona w sposób bardzo prosty, jakby skierowana była do znacznie młodszego czytelnika niż ja. Znajdziemy tu wiele przypowiastek jak nasze działanie może wpłynąć na innych, a na koniec większości rozdziałów trochę moralizatorskie podsumowanie wydarzeń. Jednak nie było to aż tak nachalne abym miała ochotę porzucić tę lekturę. Dla mnie jest to naprawdę urocza treść, momentami aż przesadnie przesłodzona, jednak czegoś takie w danym momencie po prostu potrzebowałam. Byłam w stanie odprężyć się podczas lektury jak i czerpać z niej przyjemność, a od samej pozycji ciężko było mi się oderwać. Zaczytywałam się z ogromnym zaciekawieniem w losy rodziny March i gdyby nie proza życia codziennego pochłonęłabym ją od razu w całości.
     Bohaterowie zostali według mnie bardzo dobrze wykreowani. Każda postać miała swoje lepsze i gorsze momenty, wzbudzała we mnie przeróżne emocje, jednak nikt nie był tu na tyle nijaki, żeby o nim zapomnieć lub pomylić z kimkolwiek innym. Podczas lektury byłam w stanie zżyć się z każdym bohaterem i mieć nadzieję, że wszystko potoczy się u niego w jak najlepszym kierunku.
     Styl autorki - tak jak wspomniałam wcześniej odniosłam wrażenie, jakby była ta powieść pisana do znacznie młodszego czytelnika aniżeli ja, kobieta mająca prawie trzydzieści lat na karku. Jednak nie przeszkadzało mi to w delektowaniu się tym w jaki sposób została wykreowana ta historia i jakie wartości zostały w niej ukazane. Wydanie papierowe jest w moim odczuciu genialne. Twarda oprawa, szyte strony i oprawa graficzna tworzą bardzo spójną całość. Jedne do czego mogłabym się przyczepić to fakt, że jak na wydanie ilustrowane to było tych ilustracji stosunkowo mało, choć były one wykonane w estetyczny sposób.
     Nie żałuję, że sięgnęłam wreszcie po "Małe kobietki". Historia z którą mamy tu do czynienia idealnie wstrzeliła się w moje aktualne potrzeby czytelnicze i już nie mogę doczekać się kiedy w moje ręce trafią dalsze losy tych bohaterów. Mam nadzieję, że będą na równie dobrym poziomie.
     Moja ocena: 8/10

sobota, 11 stycznia 2020

'Córka trenera' (2018) - film




Upalne lato. Maciej Kornet podróżuje po Polsce wraz z 17-letnią córką Wiktorią. Od wielu lat są tylko we dwoje, zawsze razem. Ich trasę wyznaczają zawody w tenisie ziemnym. Ona jest jego oczkiem w głowie, córeczką tatusia i jego wielką chlubą. Chciałby aby była najlepsza. On jest dla niej całym światem. Do czasu, gdy dołącza do nich Igor, dobrze zapowiadający się zawodnik, którego Maciej Kornet zacznie trenować. Dzięki niemu Wiktoria otworzy się na nowe doznania. Pierwszy papieros, pierwszy kieliszek alkoholu, pierwsza miłość. Cała trójka wyruszy w długą podróż rozklekotanym vanem, podczas której każdy będzie chciał osiągnąć swój cel.




     Film "Córka trenera" poleciła mi pewna dobra duszyczka. Gdy zobaczyłam również nazwiska aktorów, którzy tutaj grają stwierdziłam, że dam szansę tej produkcji. Nie czytałam nic na temat fabuły przed seansem, tylko z nadzieją na dobrze spędzony czas podczas seansu zaczęłam oglądać. Niestety jest to kolejny tytuł, który nie spełnił w pełni moich oczekiwań...
     Ojciec wraz ze swoją siedemnastoletnią córką jeżdżą po Polsce, a ich trasę wyznaczają kolejne zawody w tenisie ziemnym. Moim zdaniem jest o historia o niespełnionych marzeniach rodzica, który stara się przelać je na dziecko, by to ono osiągnęło w wymarzonej przez niego dziedzinie sukces. Ukazane tu relacje pomiędzy ojcem a córką, i choć są one ważne, nie były aż tak dobrze ukazane jak bym się spodziewała po takiej historii. Jest tu wiele niedopowiedzeń, niewyjaśnionych w pełni sytuacji, które niestety nie trzymały podczas seansu w napięciu. Postacie nie uczą się na swoich błędach tylko ślepo podążają do wyznaczonego przez siebie celu. Wiktoria jako nastolatka przechodzi bunt na swój sposób, jednak nie widziałam żadnej konsekwencji w jej zachowaniu, chociażby w scenie gdy wścieka się na ojca i chce by zawiózł ją na dworzec, by za chwilę na peronie uściskać się z nim jakby nigdy nic się nie stało. Moim zdaniem znów mamy sytuację, gdy brak odpowiedniej komunikacji i niesłuchanie tego co wyraźnie przedstawia druga strona doprowadza to do niefortunnych wydarzeń.
     Gra aktorska na przyzwoitym poziomie i nie mogę zasadniczo przyczepić się do żadnego z aktorów, co bardzo rzadko się u mnie zdarza w przypadku polskich filmów. Żałuję jedynie, że było bardzo mało scen z Kamilą, w którą wcielała się Agata Buzek. To chyba jej postać najbardziej zapamiętam z całej produkcji.
     "Córeczka trenera" to film, który można obejrzeć ale bez nastawiania się na ambitną historię z dobrze ukazanymi relacjami w rodzinie i zapadającą na długo w pamięci. Ot, obejrzeć dla przyjemności i bardzo szybko o nim zapomnieć - może z takim podejściem widz będzie w stanie czerpać większą radość z seansu.
     Moja ocena: 6/10.

poniedziałek, 6 stycznia 2020

"Nasz dom płonie" Bonnie Kistler





Tej poruszającej powieści długo nie zapomnisz! Zaskakująca i pełna emocji historia o skomplikowanych relacjach i sile rodzinnych więzi.
To tylko nastoletni wybryk. Chociaż Kip wypił na imprezie trochę za dużo i spowodował wypadek samochodowy, wydaje się, że ujdzie mu to na sucho. Jednak nagle umiera jego przyrodnia siostra. Tamtego dnia Chrissy jechała razem z bratem, więc policja szybko łączy fakty, ale Kip zarzeka się, że to wszystko wyglądało inaczej. Czy wzajemne oskarżenia sprawią, że rodzina rozsypie się na kawałki?
Opis książki






Autor: Bonnie Kistler 
Tytuł oryginalny: House on Fire 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Surniak Paulina 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: społeczna, obyczajowa 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2018 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2019 
Liczba stron: 480



     Powieść "Nasz dom płonie" zbiera przeróżne opinie wśród czytelników, choć większość z którymi ja się zetknęłam były bardzo pozytywne. Przyznam, że byłam ogromnie ciekawa tej pozycji i po wielu zachwytach, których się nasłuchałam miałam wobec niej dość spore oczekiwania. Miałam nadzieję na dobre przedstawienie relacji w rodzinie, która przechodzi ciężkie chwile. Jednak czy na pewno to dostałam w takiej formie jak się spodziewałam? Niestety niektóre sprawy nie były tak mocne jak miałam nadzieję, że będą...
     Podczas powrotu z imprezy dochodzi do wypadku samochodowego. Kip wraz ze swoją młodszą przyrodnią siostrą Chrissy, która chciała ściągnąć go do domu, wjeżdżają w rów. Choć udaje im się powrócić do domu to następnego dnia dziewczyna umiera. Dramat jaki przeżywają rodzice wydaje się nie mieć końca, a gdy dochodzi do oskarżenia Kipa, jego linia obrony sprawia, że pęknięcia w tej patchworkowej rodzinie tylko się pogłębiają. Niestety nie jestem w pełni usatysfakcjonowana tym w jaki sposób zostały przedstawione właśnie te relacje pomiędzy członkami rodziny. Moim zdaniem większość z tych sytuacji mogłaby być wyjaśniona znacznie szybciej gdyby była lepsza między nimi komunikacja. Choć na tych ludzi spadła ogromna tragedia to jej skutki były zbyt słabo ukazane. Mam wrażenie, że za mało było tu ukazanych emocji, jakie towarzyszą takim wydarzeniom... Ciężko mi jest ocenić co czuje matka po stracie dziecka, jednak niektóre jej zachowania były całkowicie irracjonalne i nie znajdziemy w treści ich uzasadnienia. Również wątki poboczne, tak jak ciąża jednej z postaci czy sytuacje związane z żoną szejka chcącej rozwodu, mam wrażenie, że nie były w pełni przemyślane. Ok, momentami ciekawie się je czytało jednak czuję pewien niedosyt - bardzo długo się one rozwijały, były mocno przegadane, by później na kilku stronach je rozwiązać, zamknąć temat i już po sprawie. Niestety nie do końca oczekiwałam takiego obrotu spraw.
     Bohaterowie choć przyzwoicie wykreowani to było jednak w nich coś co pozostawiło we mnie niesmak. Część zachowań postaci była naprawdę irytująca i gdyby nie fakt, że czytałam książkę na czytniku to rzuciłabym nią o ścianę. Z jednej strony nie potrafię zrozumieć, czemu bohaterowie nie usiedli i nie pogadali jak rodzina by wyjaśnić swoje wątpliwości, tylko dorabiali swoje własne teorie spiskowe do krótkich SMS-ów? Z drugiej strony jednak fabułę trzeba na czymś oprzeć i gdyby nie te niedopowiedzenia to można by ją skrócić o dobre dwieście stron.
     Styl autorki - choć ma ona bardzo lekkie pióro i książkę czytało mi się naprawdę szybko, to nie do końca przekonała mnie sama konstrukcja tej powieści. Widzę pewne niedociągnięcia, choć też jest tu pewien potencjał, który może sprawić, że kolejna historia tej autorki może być znacznie lepsza. Wydanie elektroniczne całkiem dobrze przygotowane i bardzo dobrze współgrało z moim czytnikiem. Choć znalazłam kilka literówek to jednak nie wpłynęły one aż tak znacząco na mój odbiór lektury.
     Miałam ogromne oczekiwania wobec tej pozycji i niestety nie jest ona aż tak dobra jak się spodziewałam. Chciałam mocnej i emocjonującej treści o której tak szybko nie zapomnę a dostałam po prostu historię obyczajową z wątkami kryminalnymi. Przyjemnie się ją czytało, jednak czegoś w niej zabrakło, bym mogła się nią zachwycać i rozmyślać o niej jeszcze godzinami po zakończeniu lektury.
     Moja ocena: 6/10

środa, 1 stycznia 2020

Plany czytelnicze na 2020 rok

Zauważyłam, że moje plany czytelnicze wychodzą mi niezbyt dobrze. To na co miałam ochotę na początku roku już niekoniecznie wołało mnie o przeczytanie jakiś czas później. W 2018 roku dałam radę przeczytać jedynie siedem z pięćdziesięciu dwóch, które sobie założyłam. W 2019 roku było jedynie trochę lepiej... odhaczyłam tylko/aż dziesięć książek z dwudziestu pięciu z listy. Jednak jak to się mówi - do trzech razy sztuka. Może w tym roku efekt będzie bardziej zadowalający, a jeśli nie to odpuszczę sobie tworzenie takich list...


Zapraszam Was na moją listę dwudziestu książek do przeczytania w 2020 roku.

  1. "A co wyście myślały? Spotkania z kobietami z mazowieckich wsi" Agnieszka Pajączkowska, Aleksandra Zbroja
  2. "Czerń i purpura" Wojciech Dutka
  3. "Doktor Żywago" Borys Pasternak
  4. "Dygot" Jakub Małecki
  5. "Gliniany most" Markus Zusak
  6. "Instytut" Stephen King
  7. "Lżejsza od swojego cienia" Katie Green
  8. "Małe kobietki" Louisa May Alcott
  9. "Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein" Kiersten White
  10. "Ojciec Chrzestny" Mario Puzo
  11. "Opowieść podręcznej" Margaret Atwood
  12. "Pokój motyli" Lucinda Riley
  13. "Pragnienie" Richard Flanagan
  14. "Save Me" Mona Kasten (i pozostałe tomy trylogii)
  15. "Szczygieł" Donna Tartt (i inne tytuły tej autorki)
  16. "Tancerze burzy" Jay Kristoff (i kolejne tomy trylogii)
  17. "Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie" Tara Westover
  18. "Wyznania gejszy" Arthur Golden
  19. "Zapomniany ogród" Kate Morton
  20. "Złota godzina" Sara Donati 
 
Na ten moment są to pozycje z którymi naprawdę chciałabym się zapoznać. Również te tytuły z list z poprzednich lat, których nadal nie przeczytałam siedzą w mojej głowie i może tym razem się uda :). Trzymam za siebie kciuki aby tym razem mi wyszło.
 
A czy wy tworzycie listy "do przeczytania"? Jeśli tak to podzielcie się swoimi planami czytelniczymi na ten rok :)!

wtorek, 31 grudnia 2019

Podsumowanie książkowe & filmowe 2019 roku, czyli najlepsze i najgorsze tytuły minionych miesięcy



W 2019 roku pobiłam swoje rekordy, zarówno pod względem książkowym jak i filmowym. Pierwszy raz udało mi się przeczytać ponad osiemdziesiąt (tak! ponad 80!) książek w roku. Jest to dla mnie mocno zaskakujący wynik, gdyż mam wrażenie, że jeszcze nie tak dawno ogromnym wyzwaniem było dla mnie zapoznanie się z 52 książkami w roku. Na pewno znaczny wpływ na ten wynik miały dłuższe dojazdy do pracy, jednak starałam się również wyciągać książkę w każdej możliwej sytuacji, typu poczekalnia u lekarza. Nawet jeśli miałoby to trwać tylko pięć minut zawsze przynosi to pozytywny efekt :). Filmów też obejrzałam zaskakująco sporo i znalazło się wśród nich wiele perełek jak i niestety ogromnych rozczarowań...




PODSUMOWANIE KSIĄŻKOWE

Rok 2019 w liczbach: 
  • liczba przeczytanych książek: 84
  • łączna liczba stron: 34 170
  • średnia dzienna liczba stron: 93,62
Dla mnie jest to bardzo dobry wynik i nie zamierzam się go wstydzić. Choć czytanie nie jest żadnym sportem i nie robię tego na wyścigi, to jednak fajnie móc zobaczyć swoje efekty i je później porównywać z poprzednimi latami. Wiem, że są osoby, które czytają jeszcze więcej niż ja, jednak i tak moim zdaniem nie mam się czego wstydzić. Chociaż nawet jeśli bym przeczytała tylko jedną książkę w miesiącu czy roku też bym była zadowolona :).


Długo zastanawiałam się które książki powinny znaleźć się w tym zestawieniu, gdyż czasem po czasie mam ochotę zmienić ocenę jaką przyznałam danej książce. Jednak oto zestawienie najlepszych oraz najgorszych książek na ten moment, z którymi zetknęłam się w 2019 roku (a nie tych wydanym w danym roku). 


TOP 10 najlepszych książek:
(kolejność alfabetyczna)
  1. "Alienista" Caleb Carr
  2. "Był sobie pies 2" W. Bruce Cameron
  3. "Cudowny chłopak" R. J. Palacio
  4. "Dom orchidei" Lucinda Riley
  5. "Historia pszczół: powieść" Maja Lunde
  6. "Mam na imię Jutro" Damian Dibben
  7. "Moje przyjaciółki z Ravensbrück" Magdalena Knedler
  8. "Nikt nie idzie" Jakub Małecki
  9. "Siedmiu mężów Evelyn Hugo" Taylor Jenkins Reid
  10. "Światło między oceanami" M. L. Stedman

Po raz kolejny książka Jakuba Małeckiego znajduje się w zestawieniu najlepszych książek minionego roku. Coś czuję, że i w przyszłym roku sięgnę po coś jego autorstwa i mam nadzieję, że będzie równie dobra :).

TOP najgorszych książek:
(kolejność alfabetyczna)
  1. "Jak znaleźć faceta w wielkim mieście" Melissa Pimentel
  2. "Mister" E L James
  3. "Welcome to Spicy Warsaw" Patrycja Strzałkowska
  4. "Wszystko, czego pragnę w te święta" Anna Langner
  5. "Wzloty i upadki młodej Jane Young" Gabrielle Zevin

Część z tych pozycji znalazła się w tym zestawieniu bo była napisana po prostu bardzo źle a historia mnie ogromnie zawiodła. Jeśli po przeczytaniu książki dochodzę do wniosku, że portale z filmami dla dorosłych zawierają subtelne produkcje o nieskazitelnej miłości przedstawione w bardzo klimatyczny sposób to uwierzcie mi, że z powieścią jest naprawdę źle. Takie przemyślenia nasiliły się u mnie po przeczytaniu książki autorstwa Pani Anny Langner. Chciałabym zapomnieć, że miałam z tymi książkami styczność i że je w ogóle kiedykolwiek przeczytałam. Szkoda, że w tym roku nie udało mi się ominąć szerokim łukiem tak bardzo słabych pozycji. Może w przyszłym będzie lepiej.



PODSUMOWANIE FILMOWE

Rok 2019 w liczbach: 
  • liczba obejrzanych filmów: 73
TOP 10 najlepszych filmów:
(kolejność alfabetyczna)

  1. "Bogowie" (2014)
  2. "Joker" (2019)
  3. "Król Lew" (The Lion King, 2019) 
  4. "Między piekłem a niebem" (What Dreams May Come, 1998)
  5. "Mój przyjaciel Hachiko" (Hachi: A Dog's Tale, 2009)
  6. "Narodziny gwiazdy" (A Star Is Born, 2018)
  7. "Odlot" (Up, 2009)
  8. "Twój Vincent" (Loving Vincent, 2017)
  9. "W pogoni za szczęściem" (The Pursuit of Happyness, 2006)
  10. "Wielka Szóstka" (Big Hero 6, 2014) 
TOP najgorszych filmów:
(kolejność alfabetyczna)
  1. "Juanita" (2019)
  2. "Nie oddychaj" (Don't Breathe, 2016)
  3. "Paryż jest nasz" (Paris est à nous, 2019)
  4. "Sześcioraczki" (Sextuplets, 2019)
  5. "What the Health" (2017)
  6. "Z ust do ust" (Rumor Has It…, 2005)
W przypadku filmów musiałam znacznie okroić listę tych najgorszych tytułów. Jednak w przypadku najlepszych są to moim zdaniem prawdziwe perełki, do których chciałabym w przyszłości powrócić i to nie jeden raz. Mam nadzieję, że uda mi się obejrzeć znacznie więcej tak dobrych filmów jak chociażby "Joker" czy nasza rodzima produkcja pt. "Bogowie"

A jak wyglądają Wasze topki z 2019? Pochwalcie się co w tym roku Was zachwyciło na tyle, że moglibyście polecać to każdemu :). 
Related Posts with Thumbnails