poniedziałek, 19 kwietnia 2021

'Pralnia' (The Laundromat, 2019) - film

 

Po tym jak beztroskie wakacje Ellen Martin przybierają tragiczny obrót, kobieta zaczyna badać sprawę lewej polisy ubezpieczeniowej i stopniowo zagłębia się w świat szemranych interesów, których wspólnym mianownikiem jest pewna kancelaria prawna z Panamy. Jej czarujący - i zawsze nienagannie ubrani - założyciele, Jürgen Mossack i Ramón Fonseca, są ekspertami w pomnażaniu fortun za pomocą fasadowych spółek i rachunków ulokowanych w rajach podatkowych. Ellen jest w naprawdę nieciekawej sytuacji, ale okazuje się, że jej przypadek to tylko wierzchołek góry lodowej. Możni tego świata wyspecjalizowali się bowiem w unikaniu podatków, łapówkarstwie, a także w całej masie innych, mniejszych lub większych szwindli - a wszystko po to, by zapewnić dalsze trwanie zepsutemu do cna globalnemu systemowi finansowemu.
"Pralnia" to barwny i nietuzinkowy film, który zabiera widzów w niezwykłą podróż do Chin, Meksyku, Afryki (przez Los Angeles) i na Karaiby. Jej zwieńczeniem jest ujawnienie przez dziennikarzy w 2016 r. tak zwanych "kwitów z Panamy", czyli poufnych dokumentów na temat wysoko postawionych klientów kancelarii Mossack Fonseca.  
 
 
 
     O filmie pt. "Pralnia" nie słyszałam wcześniej zbyt wiele, jednak zaintrygowała mnie tematyka jak i sama obsada aktorska. Miałam nadzieję, że będzie to na prawdę intrygująca produkcja, która zapadnie na dłużej w pamięci. Niestety jest to kolejny tytuł, który nieco mnie rozczarował...
     Ellen straciła męża podczas niefortunnego rejsu i próbuje uzyskać odszkodowanie za swoją stratę. Niestety na każdym kroku rzucają jej kłody pod nogi i nie jest w stanie uzyskać zadośćuczynienia za to co się stało. Mam wrażenie, że sama historia miała ogromny potencjał, jednak wykonanie całkowicie do mnie nie przemawia. Sceny z dwójką gadających facetów nie wyglądały tu dobrze pomimo doboru wyśmienitych aktorów. Przyznam, że bardziej przypadłoby mi do gustu, gdyby ta historia była opowiedziana w bardziej standardowy sposób i wtedy mogłaby mieć ona mocniejszy, a nie tak komiczny, wydźwięk. W takim kształcie, w jakim dostałam tutaj tę interesującą treść, czułam przez większość czasu niestety zażenowanie tym co widzę.
     Gra aktorska - niestety przez to w jakim kształcie została tu przedstawiona treść ciężko było mi się skupić na odtwórcach ról i tym czy wypadli oni naturalnie. Choć zdaję sobie sprawę, że to nie oni zawinili to jednak po tym co tu zobaczyłam mam na jakiś czas dość tych twarzy i nie wiem kiedy sięgnę po kolejne tytuły z ich udziałem.
     "Pralnia" to film, który porusza ciekawy dla mnie temat, jednak mocno rozczarował samym wykonaniem. Nie spodziewałam się takiego ujęcia treści, która mogłaby zostać ukazana w znacznie lepszy i bardziej angażujący widza sposób. Ani to było humorystyczne, ani dramatyczne. Ja niestety nie jestem w stanie znaleźć tu zbyt wiele pozytywnych aspektów, które by mnie w jakikolwiek sposób zadowoliły i wywołały chęć pogłębienia tego tematu.
     Moja ocena: 5/10

niedziela, 18 kwietnia 2021

"Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych" Christel Petitcollin

 

- Moi bliscy mówią, że jestem zakręcona i zadaję sobie za dużo pytań.
- W mojej głowie stale coś się kłębi - czasem marzę o tym, żeby wcisnąć wyłącznik umysłu.
- Mam wrażenie, że jestem z innej planety.
- Nie mogę sobie znaleźć miejsca.
- Czuję się niezrozumiany.
Czy chociaż jedno z tych zdań opisuje właśnie ciebie? Jeśli tak, prawdopodobnie rozpoznasz się w profilu osoby nadwydajnej mentalnie. Cóż, bycie nadwydajnym bywa naprawdę męczące, ale twój mózg – właśnie ten, który myśli zbyt wiele – to prawdziwy skarb. Jego subtelność, złożoność i szybkość, z jaką działa, są naprawdę zdumiewające, a pod względem mocy można go porównać z silnikiem Formuły 1!
Ale bolid wyścigowy nie jest zwykłym samochodem. Gdy prowadzi go jakiś niezdara, może się okazać kruchy i niebezpieczny. Potrzebuje kierowcy najwyższej klasy i toru na swoją miarę, by wykorzystać swój potencjał.
Do tej pory to mózg wiódł cię po wertepach. Czas jednak, abyś przejął stery, i to już od dziś. Dzięki tej książce nauczysz się wykorzystywać niezwykłe możliwości swojego umysłu, który do tej pory wydawał się nie do ogarnięcia! A do tego poczujesz ulgę i wreszcie odetchniesz pełną piersią, akceptując siebie i swój fantastyczny umysł.
Opis książki
 
 
 
Autor: Christel Petitcollin
Tytuł oryginalny: Je pense trop : comment canaliser ce mental envahissant
Język oryginalny: francuski
Tłumacz: Arustowicz Krystyna
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa
Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Forma: poradnik
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego wydania polskiego: 2019 
Liczba stron: 232
 
 
 
     Książka pt. "Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych" już od jakiegoś czasu czekała na swoją kolej na mojej półce. Dodatkowo kilka osób polecało ją, jako niezawodną i konieczną lekturę dla wysoko wrażliwych osób. Przeczytałam wreszcie i ja i czuję się tą pozycją mocno rozczarowana i nieco zniesmaczona...
     Christel Petitcollin w swoim poradniku przedstawia własną wersję osób wysoko wrażliwych, a przynajmniej tam można by sądzić po tytule, jednak ciągle ocenia ich (nas) jako nadwrażliwych, co niestety jest nacechowane negatywnie. Choć swoje początkowe spostrzeżenia całkiem nieźle ubiera w słowa, to jednak im dalej to tym większe było moje rozczarowanie i frustracja tym co czytam. Mam wrażenie, że autorka nie do końca rozumie czym jest wysoko wrażliwa osobowość (WWO) i nie chce przyjąć do wiadomości to, że tacy ludzie też są i nie trzeba ich zmieniać i z tego leczyć! Raczej spodziewałam się po tej pozycji pomocy w zrozumieniu tego jacy jesteśmy i jak się z tą cechą polubić a nie podejścia, że jesteśmy nienormalni i trzeba nas naprawić! Co rusz pada stwierdzenie, że to Ci z dominującą lewą półkulą mózgu są normalni, a co w takim razie z tymi "prawopółkulowcami"?
"Skoro nadwydajni stanowią od 15 do 30 procent ludności, znaczy to, że odwrotne okablowanie mózgu, a więc dominującą półkulę lewą, ma od 70 do 85 procent populacji. Ci ludzie mieszczą się w granicach normy, więc nazywam ich "normalnie myślącymi"."*
Po przeczytaniu tego zdania miałam ochotę rzucić książką. Nie wiem czy to kwestia tłumaczki, czy samej autorki, ale mówienie w tym przypadku o "normach" i próbowanie nazwania według własnego 'widzimisię' "normalnym" jest dla mnie mocno nie na miejscu. Norma (w normie to można mieć wyniki krwi, chociaż i to, że mieszczą się w widełkach nie oznacza, że w danym przypadku wynik jest odpowiedni!) i normalność to nie są synonimy! Chociaż mam wrażenie, że cała książka jest napisana w takim tonie, jakby autorka na prawdę nie miała pojęcia o temacie jaki się podjęła, tylko coś tam pobieżnie liznęła i postanowiła wstrzelić się w zapotrzebowanie na rynku by sprzedać swoje "filozoficzne" myśli.
     Styl autorki - choć początkowo było obiecująco (stąd tak wysoka ocena) to im dalej tym ciężej mi się czytało napisane przez nią treści. Niestety autorka chcąc silić się na lekki język, poruszyła temat, który mam wrażenie, że nie do końca rozumie. O zgrozo zdarza się jej pracować z osobami wysoko wrażliwymi, co obawiam się, że w niektórych przypadkach może przynieść więcej szkody niż pożytku, lecz naprawdę chciałabym się tutaj mylić!
     "Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych" to według mnie książka z której niewiele, o ile w ogóle, można wynieść przydatnej wiedzy. Ja jestem nią mocno rozczarowana i mam dość spore wątpliwości czy sięgać po kolejny tytuł tej autorki, który czeka już na mojej półce... Jeśli chcecie zgłębić bardziej ten temat to gorąco polecam pozycję "Wysoko wrażliwi. Jak funkcjonować w świecie, który nas przytłacza" napisaną przez Elaine N. Aron, która faktycznie porusza o wysoko wrażliwych i nie jest pseudocoachingowym bełkotem.
     Moja ocena: 4/10.
 
 
* Petitcollin Christel, Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych, przeł. Krystyna Arustowicz, Wydawnictwo Feeria, Łódź 2019, s.146

piątek, 16 kwietnia 2021

'Hop' (2011) - film

 

 
 
 
 
 
 
Animacja realizowana przez producentów "Epoki lodowcowej". To opowieść o niezatrudnionym nigdzie obiboku, który pewnego wieczoru uderza samochodem w wielkanocnego zajączka. Złamana noga sprawia, że zajączek nie może podjąć swoich świątecznych obowiązków. Aby ocalić Wielkanoc, do działania zostaje zmuszony nasz bohater. 
 
 
 
 
 
 
 
 
     Choć Święta Wielkanocne już za nami obejrzałam animację pt. "Hop". Nie spodziewałam się po niej zbyt wiele i niestety akurat w tym przypadku nie dostałam zbyt wiele... Nawet po prostu jako takiej rozrywki, która byłaby w stanie umilić wieczór.
     Zając, którego dziedzictwem jest zostać Zającem Wielkanocnym, tuż przed Wielkanocą ucieka ze swojego rodzinnego domu, próbując znaleźć szczęście w swoim życiu. Jednak na ziemi zostaje prawie potrącony przez niechcącego znaleźć nigdzie zatrudnienia obiboka. Ich losy splatają w nieoczywisty sposób, jednak wspólnymi siłami mogą coś osiągnąć. Niestety sama historia nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia. Dodatkowo wykonanie całkowicie do mnie nie przemawia. Mamy tu połączenie animacji z ujęciami prawdziwych aktorów i moim zdaniem wypadło to w tym przypadku bardzo nienaturalnie. Podczas seansu miałam ochotę momentami wydrapać sobie oczy, gdyż aż ciężko było mi uwierzyć, że takie coś faktycznie wykorzystano w tej produkcji. Choć całość nie wypada aż tak tragicznie to szkoda, że producenci nie zadbali aby większość ujęć wypadła bardziej realistycznie.
     Gra aktorska niestety nie jest jakoś spektakularna. Niestety nie jestem w stanie napisać o którymkolwiek z aktorów, że wypadł tu chociażby dobrze. Po seansie poczułam się mocno zawiedziona, gdyż po części z osób tu występujących spodziewałam się czegoś znacznie lepszego.
     "Hop" to pseudoanimacja, która mam nadzieję, że nie pozostanie w mojej pamięci na długo. Dla mnie oglądanie tej produkcji było niestety zmarnowaniem swojego wolnego czasu, gdyż nie miałam nawet namiastki przyjemności z seansu. Możliwe, że znajdą się osoby do których bardziej trafi to 'cudo', jednak ja nie należę do tej grupy...
     Moja ocena: 4/10.

czwartek, 15 kwietnia 2021

"Pakt z diabłem" Meghan March

 

Drapieżny miliarder Jericho Forge nie przegrywa. Nigdy się nie wycofuje i zawsze dostaje to, na co ma akurat ochotę. Nie potrzebuje pozwoleń i nie musi nikogo przepraszać. On może wszystko. Dosłownie. Nie ma żadnych skrupułów. Podobnie jak olśniewająca India Baptiste, zwana Królową Midas, niezrównana pokerzystka, znana z cudownej urody i bezwzględności w grze. Jeśli India postanowi, że musi wygrać, zrobi wszystko, aby to osiągnąć. Nawet jeśli miałaby dać w zastaw samą siebie.
Niestety, zakład z Forge'em nie był dobrym pomysłem. Kobieta spodziewała się, że w ten sposób wygra dziesięć milionów dolarów, pieniądze, od których tak wiele zależało. Jednak tym razem przegrała. Straciła wszystko, co naprawdę kochała. I znalazła się w całkowitej władzy mężczyzny, który najwyraźniej postanowił z niej korzystać zgodnie ze swoimi zachciankami. Ku swojemu przerażeniu India niemal od razu odkryła, że ów brutalny, ale niezwykle męski facet budzi w niej instynkty potężniejsze niż zwykłe pożądanie.
Oto pierwszy tom wspaniałej historii dwóch osobowości, które łączy bezwzględność, siła, upór i magnetyczne przyciąganie. Wszechwładny tyran nie zniesie zuchwałej odwagi. Dumna i niezależna lwica nie ścierpi arogancji bogatego pyszałka. Jednak India i Jericho pożądają siebie nawzajem coraz mocniej i coraz bardziej beznadziejnie. To pragnienie wykracza poza wszystko, czego oboje dotychczas zaznali. Nic nie może powstrzymać bólu, szaleństwa i... czujnych złych ludzi.
Diabła możesz pokochać. Ale nigdy go nie oswoisz!
Opis książki
 
 
 
Autor: Meghan March
Tytuł oryginalny: Deal with the Devil
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Kuchciński Marcin
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2019
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020
Liczba stron: 240
Czas trwania: 6h 38m
Lektor: Karolina Kalina-Bulcewicz, Sebastian Misiuk
 
 
 
     Dawno nie czytałam książki, która podchodziłaby pod literaturę erotyczną, więc dla urozmaicenia czytanych ostatnio lektur postanowiłam znaleźć coś co może w jakimś stopniu mnie zainteresuje. Mój wybór padł na "Pakt z diabłem" autorstwa Meghan March. Nie słyszałam zbyt wiele o tej pozycji, jednak pełna nadziei zaczęłam przygodę z tą autorką. Niestety znów nastąpiło dość brutalne zderzenie oczekiwań z rzeczywistością...
     India Baptiste potrzebuje znacznej ilości gotówki i próbuje ją zdobyć w sposób w którym jest dobra - grając za znaczne pieniądze w karty. Jednak na jej drodze pojawia się miliarder Jericho Forge, który może pokrzyżować jej plany... Zderzenie dwóch silnych osobowości może doprowadzić do nieprzewidzianych i pełnych napięcia sytuacji. O ile sam pomysł na fabułę może wydać się dla niektórych intrygujący, z pewnym powiewem świeżości, tak niestety wykonanie nie do końca przypadło mi do gustu. Akcja co prawda już od samego początku wciąga, jednak erotyzm w tej powieści nie do końca jest według mnie... podniecający. Nie odczułam tego opisywanego pożądania między głównymi bohaterami, a niestety przez większość czasu, kiedy miało być budowane napięcie, czułam raczej zniesmaczenie. Były momenty w trakcie lektury, podczas których zostanie zakonnicą wydawało mi się naprawdę kuszącą opcją, a mój mały rytuał picia kakao czy czekolady w weekendowe poranki został mi na pewien bliżej nieokreślony czas obrzydzony. Gdyby nie wpychany tu na siłę erotyzm akcja miałaby szansę się obronić i przypaść mi bardziej do gustu. Samo zakończenie nastąpiło w takim momencie, aby utrzymać czytelnika w niepewności i wywołać chęć sięgnięcia po kolejną część.
     Bohaterowie - niestety jestem nimi trochę rozczarowana. O ile jeszcze po początkowych scenach zapowiadało się naprawdę obiecująco, tak im dalej w las to tym bardziej pojawiały się irytujące mnie schematy. Miałam nadzieję, że wreszcie pojawi się damska postać w literaturze erotycznej, która nie będzie tak naiwna czy absurdalnie głupiutka i będzie w stanie dorównać swoim mocnym charakterem facetowi. Pozostaje mi mieć jedynie nadzieję, że w kolejnych tomach jednak powróci na dobre tory i będę w stanie wreszcie docenić żeńską część bohaterek...
     Styl autorki - tutaj niestety pozostaje dla mnie wiele do życzenia. O ile pierwsze rozdziały mogłyby dać nadzieję na coś faktycznie pikantnego i dobrze napisanego, tak znów - im dalej w las, tym poziom języka według mnie spadał. Niestety autorce nie udało się stworzyć pożądanego napięcia, które by podsycało atmosferę. Największy plus całości to według mnie lektorzy, którzy odniosłam wrażenie, że robili co mogli i wbrew wszystkiemu wypadli całkiem nieźle.
     "Pakt z diabłem" niestety nie jest erotykiem, który by zapadł mi w znacząco pozytywny sposób w pamięci. Choć nie jest to najgorsza powieść z tego gatunku z jaką przyszło mi się w moim życiu zmierzyć, to jednak daleko jej do ideału. Niestety mam tę wadę, że nie lubię mieć u siebie niedokończonych serii i nie ważne jak zły był pierwszy tom - zawsze staram się dać kolejną szansę. Możliwe, że niebawem sięgnę po drugi tom serii 'Forge' by wiedzieć, czy brnąć w to dalej...
     Moja ocena: 3/10.

środa, 14 kwietnia 2021

'Cud w celi nr 7' (7. Koğuştaki Mucize, 2019) - film

 

 
 
 
 
 
 
 
 
Niepełnosprawny intelektualnie mężczyzna, któremu odebrano córkę, trafia do więzienia i musi udowodnić, że został niesłusznie oskarżony o zabicie dziecka dowódcy.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
     Film pt. "Cud w celi nr 7" mignął mi na którymś z portali jako mocno polecany i dający do myślenia. Nie wiedząc właściwie czego do końca mogę się spodziewać, gdyż nie czytałam jego opisu, zabrałam się za jego oglądanie. Nie mając wobec niego jakichkolwiek oczekiwań przepadłam! Moim zdaniem to naprawdę mocny film o którym tak łatwo się nie zapomni.
     Niepełnosprawny intelektualnie mężczyzna zostaje oskarżony o czyn, którego tak naprawdę nie dokonał. Jednak ciężko mu udowodnić swoją niewinność, gdyż ktoś uparcie potrzebuje winnego... Przyznam, że ta historia wywołała we mnie wiele przeróżnych emocji, było wiele wzruszeń, wzburzenie jak i, o ironio, pojawiła się pewna pozytywna energia dająca nadzieję na lepszą przyszłość. Śledziłam wszystkie wydarzenia z zapartym tchem, i choć momentami chciałam zamknąć oczy, to jednak było tu coś co mi na to nie pozwalało. Jestem pod wielkim wrażeniem tego jak została przedstawiona ta historia. Pomimo, że film trwa ponad dwie godziny to nie było tu ani jednej niepotrzebnej sceny, którą miałabym ochotę z niego wyrzucić. Każda minuta wniosła tu coś ważnego i mam wrażenie, że bez tego ta produkcja byłaby niekompletna.
     Gra aktorska na bardzo dobrym poziomie. Każdy z występujących tu aktorów naprawdę idealnie wcielił się w swoją postać. Nie zamieniłabym nikogo, gdyż to jak ukazane zostały tu wszelkie emocje, nawet przez tych najmłodszych, dało naprawdę dobry i naturalny efekt. Mam nadzieję, że uda mi się obejrzeć inne tytułu z ich udziałem a poziom będzie tak samo wysoki.
     "Cud w celi nr 7" to film, który zrobił na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Nie żałuję ani minuty, którą poświęciłam na seans. Jestem pewna, że w przyszłości obejrzę go jeszcze nie raz, a tym którzy jeszcze nie widzieli tej produkcji gorąco polecam za zabranie się za nią!
     Moja ocena: 10/10.

wtorek, 13 kwietnia 2021

"Hurt/Comfort" Weronika Łodyga

 

Artur ma osiemnaście lat i nie wie jeszcze wielu rzeczy. Nie wie, jak zacząć rozmowę z własnym ojcem, gdzie przebywa obecnie jego matka, jakie oczekiwania ma wobec niego koleżanka z klasy i dlaczego przyjaciółka na siłę próbuje go swatać. Nie wie też, jakim cudem uda mu się zdać maturę z polskiego, skoro nadal myli romantyzm z oświeceniem, a parabola to dla niego wyłącznie wykres funkcji kwadratowej. Za to świetnie wychodzi mu udawanie głuchego, gdy w autobusie zaczepi go ktoś obcy, a to już dobry początek.
Janek wie, czego chce od życia. I nie jest to zdanie matury z matematyki, chociaż z pewnością by nie zaszkodziło. Chce brata, który nie ignoruje jego istnienia, mniej żenujących rodziców, a także youtuberów, którzy wrzucają filmiki regularnie i zawsze na czas. I mniej zmechaconych swetrów, tak przy okazji. Ale przede wszystkim chciałby zwrócić na siebie uwagę jakiegoś miłego chłopaka. Najlepiej takiego, który w autobusie udaje głuchego i wcale nie wydaje się miły.
Opis książki
 
 
 
Autor: Weronika Łodyga
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: dziecięca, młodzieżowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2020 
Liczba stron: 424
Czas trwania: 10h 20m
Lektor: Marcin Franc
 
 
 
     O książce "Hurt/Comfort" mam wrażenie, że było głośno tylko w okolicach jej premiery, jednak później zrobiło się o niej bardzo cicho. Słyszałam o niej dość mieszane opinie i postanowiłam sprawdzić na własnej skórze, czy jest to literatura, która mnie zachwyci i czy warto zwrócić na nią uwagę. Może niektórych rozczaruję lecz po będąc już po lekturze muszę napisać, że dla mnie jest to mocno przeciętny romans młodzieżowy...
     Artur i Janek to dwóch skrajnie różnych nastolatków, lecz jest coś co ich do siebie przyciąga. Poznają się w dość specyficznych warunkach w autobusie jadąc do szkoły, jednak później ich relacja nabiera tempa... Każdy z nich musiał się zmierzyć w swoim życiu z pewnymi problemami, a nadchodzący egzamin dojrzałości tylko utrudnia w poukładaniu swoich spraw, nie tylko tych sercowych. Jeśli jesteście na moim blogu już od jakiegoś czasu to wiecie, że wątki romantyczne nie należą do moich ulubionych, jednak wciąż mam nadzieję, że trafię na perełkę, dzięki której zmienię swoje zdanie. Niestety ta pozycja nie zmieniła mojego podejścia - dla mnie wątek uczuciowy nie został tu przedstawiony tak, bym była w stanie poczuć chemię między bohaterami i wraz z nimi przeżywać ich wzloty oraz upadki. Ot po prostu kolejny nieakceptowany przez otoczenie romans, który po prostu nie wzbudził we mnie zbyt wielu emocji. I nie chodzi mi tu o fakt, że jest to para homoseksualna, gdyż w przypadku hetero też w tak ukazanej historii u mnie by nie zaiskrzyło. Samo zakończenie było również dla mnie na tyle mało angażujące, że zdziwiłam się, że jest to już koniec i nie ma kolejnych rozdziałów... Na plus natomiast mogę uznać przedstawione zmagania bohaterów z otoczeniem dotyczące ich orientacji, choć niestety ja nie jestem w stanie w praktyce odnieść się czy i jakie ma to faktyczne odniesienie do rzeczywistości.
     Bohaterowie - niestety mam wobec nich dość mieszane odczucia. O ile ich emocje i wewnętrzne rozterki wydawały mi się dobrze ukazane i byłam w stanie zrozumieć buzujące w nich uczucia, tak co do niektórych ich zachowań nie byłam w pełni przekonana. Momentami odniosłam wrażenie, że nie do końca zostali dopracowani i nie było odpowiedniego pomysłu, by całokształt wyglądał spójnie.
     Styl autorki to chyba jedyny aspekt wobec którego nie mam większych zastrzeżeń. Powieść napisana całkiem przystępnym językiem, dzięki czemu nie miałam ochoty porzucić tej historii już na samym początku. Jednak, pomimo wszystko, sposób prowadzenia narracji nie zachwycił mnie na tyle bym z niecierpliwością przebierała nogami w wyczekiwaniu na kolejną jej powieść. Co do lektora nie mam zastrzeżeń i naprawdę dobrze słuchało mi się audiobooka w jego wykonaniu.
     "Hurt/Comfort" to powieść, która niestety nie pozostanie w mojej pamięci na długo. Widzę w niej to co może zachwycić część czytelników, jednak to co tu dostałam nie do końca trafiło w moje aktualne potrzeby czytelnicze. Może gdybym była nieco młodsza to treść trochę mocniej trafiłaby w moje serducho, jednak w danym momencie dla mnie jest to po prostu poprawna powieść lecz bez spektakularnych fajerwerków.
     Moja ocena: 5/10.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

'Tajemniczy ogród' (The Secret Garden, 1993) - film

 

 
 
 
 
 
 
Wejdź do wyjątkowego ogrodu, w którym przyjaźń rozkwita, choroby znikają, a smutki nigdy nie wracają. Właśnie w tym magicznym miejscu osierocona Mary, despotyczny i rozkapryszony Colin oraz uprzejmy, wiejski chłopiec Dickon odkrywają, że można zmienić świat, jeśli tylko bardzo się tego pragnie. Odkryj "Tajemniczy ogród", a odkryjesz świat magii.
 
 
 
 
 
 
 
     Choć książkę "Tajemniczy ogród" przeczytałam już dobre kilka lat temu to za jej ekranizację jakoś się nie mogłam się zebrać. Jednak ostatnio postanowiłam wreszcie nadrobić swoje braki i obejrzałam film z 1993 roku. Nie wiem czemu nie nastawiałam się na wybitne i mocno angażujące widza kino, jednak pozytywnie się zaskoczyłam.
     Osierocona dziewczynka trafia pod opiekę niezbyt dobrze znanego jej krewnego. Jednak jej dziecięca ciekawość, pomimo zakazów, doprowadza ją do odkrywania tajemnic nie tylko domu, lecz całej posiadłości. Sama historia wydaje się być momentami zbyt nierealna, choć nie przeszkadzało mi to w odbiorze całości. Dla mnie jest to magiczna opowieść z czasów dzieciństwa, która potrafi pomimo upływu lat przekazać choć trochę uniwersalnych wartości w nienachalny sposób. Nie wywołała we mnie aż tylu skrajnych emocji, możliwe że gdybym była młodsza mocniej odebrałabym tę historię, jednak nie można narzekać na ich brak w tej produkcji.
     Gra aktorska na bardzo dobrym poziomie. Nie było tu nikogo do kogo mogłabym się przyczepić o cokolwiek. Każda postać była według mnie ukazana bardzo naturalnie i z dużym zaangażowaniem. Zarówno ci młodsi jak i ci trochę starsi aktorzy naprawdę dobrze się według mnie tu spisali.
     Film "Tajemniczy ogród" z 1993 roku to dla mnie pozytywne zaskoczenie. Nawet jako trzydziestolatka byłam w stanie dostrzec w nim coś dobrego i czerpać przyjemność z seansu. Jeśli jeszcze nie oglądaliście tego filmu to gorąco polecam jego nadrobienie :)!
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 11 kwietnia 2021

"Ktoś tu kłamie" Jenny Blackhurst

 

Ktoś wie, że to nie był wypadek. Ktoś wie, że popełniono zbrodnię.
Minął rok, odkąd Erica Spencer zginęła w wyniku tragicznego wypadku. Wydaje się, że nikt w Severn Oaks już nie pamięta o dramatycznym wydarzeniu, które wstrząsnęło tą małą społecznością. Do czasu, gdy do sieci trafia zapowiedź serii podcastów zatytułowanych "Prawda o Erice". Ich autor zapowiada, że ujawnią, co tak naprawdę wydarzyło się na halloweenowym przyjęciu, podczas którego Erica... została zamordowana.
Podejrzanych jest sześcioro, a autor nagrań obiecuje w ostatnim z nich zdemaskować mordercę. Ponieważ każdy kolejny podcast skupia się na innym podejrzanym, mieszkańców Severn Oaks zaczyna ogarniać niepokój, a gdy jedna z wytypowanych osób ginie – wybucha panika. Uciekła? Jest winna? Grozi jej niebezpieczeństwo? Kiedy napięcie rośnie, sąsiedzi zwracają się przeciwko sobie. Zwłaszcza, że każdy z nich ukrywa jakiś sekret. A jeden z nich już ma na koncie morderstwo…
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Jenny Blackhurst
Tytuł oryginalny: Someone Is Lying
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Gębicka-Frąc Maria
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2019
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020 
Liczba stron: 384
 
 
 
     Powieści Jenny Blackhurst należą do tych nielicznych w swoim gatunku po które naprawdę lubię sięgać, gdyż wiem, że się nie zawiodę. "Ktoś tu kłamie" to kolejna pozycja w dorobku autorki i mam wrażenie, że jest ona jedną z lepszych z tych, które od niej dotychczas przeczytałam.
     Prawie rok po nieszczęśliwym wypadku w którym zmarła Erica Spencer nieznajoma osoba postanawia wstrząsnąć tą społecznością. W internecie pojawia się nowy podcast w którym na szóstkę mieszkańców z Severn Oaks ktoś rzuca cień podejrzeń o morderstwo... Każdy z nich miał swoje tajemnice i powód, by chcieć uciszyć swoją sąsiadkę. Muszę przyznać, że spodobał mi się pomysł wykorzystania podcastu w tym kryminale. Już od samego początku wciągnęłam się w treść, gdyż akcja została poprowadzona naprawdę dobrze. Nie było momentów podczas lektury podczas których czułam znużenie, lecz śledziłam losy bohaterów z ogromnym zainteresowaniem. Zakończenia co prawda można było się już w pewnym momencie domyślić, a przynajmniej jego głównej koncepcji, jednak i tak pewne niuanse były dla mnie zaskoczeniem. Ja podczas lektury spędziłam naprawdę dobrze czas, gdyż ta powieść potrafi trzymać w napięci i przez cały czas podtrzymywać zainteresowanie czytelnika.
     Bohaterowie według mnie całkiem nieźle wykreowani. Pomimo ich mnogości nie miałam problemu z połapaniem się kto kim jest i o kim w danym momencie jest mowa. Stworzyć tyle różnorodnych charakterów w kryminałach/thrillerach to moim zdaniem naprawdę niezła sztuka i pisarka wykonała tu pod tym względem kawał dobrej roboty.
     Styl autorki bardzo przystępny w odbiorze. Przypuszczam, że również dzięki tłumaczce czytało mi się tę pozycję naprawdę dobrze i szybko. Jeśli ktoś polubił sposób pisania tej autorki w innych jej powieściach tutaj również nie powinien być rozczarowany. Co do wydania papierowego nie mam żadnych zastrzeżeń - zarówno oprawa graficzna okładki jak i wnętrze przygotowane zostało według mnie bardzo dobrze.
     "Ktoś tu kłamie" to intrygująca powieść, która wciągnęła mnie już od samego początku. Potrzebowałam właśnie takiego kryminału z dobrą zagadką, przy którym, wbrew pozorom, będę w stanie się odprężyć. Jeśli lubicie ten gatunek literacki to ze swojej strony mogę gorąco Wam polecić tę pozycję! Ja ze swojej strony mogę tylko czekać na kolejne tytuły od tej autorki na naszym rynku.
     Moja ocena: 7/10.

środa, 7 kwietnia 2021

'Sekretne życie zwierzaków domowych 2' (The Secret Life of Pets 2, 2019) - film

 

 
 
 
 
 
 
Terier Max dzielnie towarzyszy swojej pani, Kate, oraz jej synkowi. Przychodzi czas, by porzucić Manhattan i wybrać się na wieś. Na świeżym powietrzu psiak może odetchnąć pełną piersią. Jest to też okazja, by wraz z kompanami przeżyć fascynującą przygodę. Druga część historii o nowojorskich zwierzętach domowych jest dowcipna i pouczająca.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
     W trakcie Świąt Wielkanocnych miałam ochotę na coś lżejszego, co umili trochę ten okres w pandemicznych czasach. Mój wybór padł na "Sekretne życie zwierzaków domowych 2". Choć pierwsza część nie zapadła mi jakoś szczególnie w pamięci to i tak postanowiłam dać szansę kontynuacji. Pomimo wszystko nie było tak słabo jak można by się spodziewać.
     Max wraz ze swoją rodzinką wyjeżdża na wieś, gdzie musi stawić czoła nowym wyzwaniom. Jednak w Nowym Jorku życie dalej się toczy i pozostałe zwierzaki też muszą zmierzyć się z nowymi zwariowanymi wydarzeniami. Choć nie spodziewałam się tutaj nie wiadomo jak dobrej produkcji to jestem pozytywnie zaskoczona. Było kilka momentów, dzięki którym na mojej twarzy zagościł uśmiech i byłam w stanie podczas seansu się zrelaksować. Moim zdaniem jest to idealna produkcja zarówno dla tych młodszych jak i starszych odbiorców. Pomimo mojego zadowolenia z tej historii trochę brakuje jej do mistrzowskiego "Shreka" czy "W głowie się nie mieści". Znalazło się kilka nużących momentów, które nie do końca mnie do siebie przekonały, jednak w ogólnym rozrachunku było całkiem nieźle.
     "Sekretne życie zwierzaków domowych 2" to przyjemna animacja, która potrafi umilić czas, jednak nie jestem pewna na jak długo pozostanie w mojej pamięci. Nie zachwyciła mnie ona na tyle bym rozpamiętywała ją bardzo długo, lecz spełniła moje oczekiwania, gdyż chciałam po prostu miło spędzić czas podczas seansu mogąc nieco oderwać się od szarej rzeczywistości.
     Moja ocena: 6/10

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

"Czuła przewodniczka. Kobieca droga do siebie" Natalia de Barbaro

 

 
Natalia de Barbaro pracuje z kobietami, które poszukują odpowiedzi na pytania: "Kim tak naprawdę jestem? Czego chcę? O czym marzę? Na co sobie pozwalam?". Jej książka to rzetelna z punktu widzenia psychologii, ale także poetycka, czasem brutalnie szczera i poruszająca opowieść o kobiecej drodze do poznania samej siebie. Dlaczego kobiety grają role, które wcale im nie odpowiadają? Czemu pracują ponad siły i surowo oceniają się za najmniejsze uchybienia? Jak sprawić, by wewnętrzny głos, mówiący kobiecie o jej potrzebach i marzeniach, był słyszany wyraźniej niż nakazy i wymogi kultury? Autorka zaprasza w podróż pod opieką Czułej Przewodniczki – kobiecej intuicji i mądrości.
Idealna lektura dla kobiet, które czują, że w ich życiu za dużo jest powinności, a za mało radości. 
Opis książki
 
 
 
 
 
Autor: Natalia de Barbaro
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa
Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Forma: poradnik
Rok pierwszego wydania: 2021 
Liczba stron: 256
Czas trwania: 7h 50m
Lektor: Maja Ostaszewska
 
 
 
     O książce "Czuła przewodniczka. Kobieca droga do siebie" usłyszałam ostatnio na jednym z profili na Instagramie. Choć opinia była bardzo pozytywna, to miałam pewne obawy, czy również ja będę w stanie znaleźć w tej pozycji treści dla siebie, których nie uznam za bardzo przefilozofowanych i pseudocoachingowych. Jednak cieszę się, że jednak sięgnęłam po ten tytuł. Będąc już po lekturze całkowicie rozumiem zachwyty nad treścią!
     Przyznam, że trudno mi opisać treść tej książki, gdyż to co dostajemy jest ogromnie złożone i nie da się tego opowiedzieć w kilku zdaniach czy słowach. Moim zdaniem każda kobieta powinna przeczytać tę książkę, gdyż poruszane tu tematy mogą dać nam wiele do myślenia i pomóc przepracować niektóre sytuacje. Choć nic nie zastąpi nam wizyty u odpowiedniego lekarza czy terapeuty, to jednak dzięki tej pozycji możemy zostać zmotywowane do zadbania o własną psychikę. Nie spodziewałam się, że aż tak bardzo poruszy ona we mnie wewnętrzne struny, o których nawet nie miałam pojęcia, że istnieją. Momentami były łzy, zarówno złości jak i radości, jednak dała mi ta pozycja naprawdę sporo do myślenia i na tyle pomocnych rad, że wiem jakie kroki powinnam podjąć, jak znalezienie odpowiednich osób mogących mi bardziej pomóc niż ja sama, by być w stanie ruszyć dalej. Możliwe, że sięgną po tę książkę również mężczyźni i może to być dobrym pomysłem, gdyż może pozwoli to co nieco lepiej zrozumieć kobiecą stronę psychiki i jej wewnętrznych problemów.
     Styl autorki mi jak najbardziej przypadł do gustu. Zadziwiająco lekko i z humorem udało się jej poruszyć ważne aspekty, o których nawet nie wiedziałam, że potrzebuję się więcej dowiedzieć. Mam nadzieję, że na rynku pojawi się więcej pozycji jej autorstwa, gdyż to jak i o czym ona pisze jest bardzo wartościowe! Również lektorka, czyli Maja Ostaszewska, została tutaj idealnie dobrana. Naprawdę dobrze słuchało mi się przedstawianych tu treści w jej wykonaniu.
     "Czuła przewodniczka. Kobieca droga do siebie" to jeden z tych poradników z których faktycznie można coś dla siebie wynieść. Z czystym sercem mogę go polecić każdej kobiecie i będę to robić przy każdej nadarzającej się okazji, nawet jeśli ludzie będą mieli mnie już dość, jednak naprawdę warto przeczytać tę pozycję :)! Pomimo, że słuchałam już tę książkę w audiobooku kupiłam sobie również własny egzemplarz w postaci e-booka, gdyż zamierzam powracać do tej pozycji, gdy tylko będę czuła taką potrzebę. Gorąco polecam!
     Moja ocena: 8/10.

Related Posts with Thumbnails