Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jenny Blackhurst. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jenny Blackhurst. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 września 2026

Podsumowanie września 2026

 
 
We wrześniu 2026 wreszcie od dawien dawna (właściwie od 2019 roku) udało mi się wyjechać na prawilny urlop i faktycznie co nieco odetchnąć od miejskiej codzienności. Nawdychałam się morskiego powietrza, a pogoda całe szczęście podczas wyjazdu dopisywała. Co prawda moje wyniki w tym miesiącu nie są powalające ale wykorzystałam wolne w inny bardzo relaksujący sposób. Serdecznie zapraszam Was na moje czytelniczo-filmowo-serialowe podsumowanie miesiąca :).
 
 
 
 
WRZESIEŃ KSIĄŻKOWO
 
- liczba przeczytanych książek: 8
  • "Jaśminowy tron" Tasha Suri  7/10
  • "Ostatnia żona" Jenny Blackhurst  7/10
  • "Już ci niosę suknię z welonem" Joanna Szarańska  6/10
  • "Oleandrowy miecz" Tasha Suri  7/10
  • "Cinnamon Spice Inn. Miłość może być najsłodszą z przypraw" Harper Graham  5/10
  • "Nocna niania" Nelle Lamarr  6/10
  • "Lotosowe cesarstwo" Tasha Suri  7/10
  • "Verity. Coraz większy mrok" Colleen Hoover  6/10
- łączna liczba stron: 3 702
 
We wrześniu udało mi się trafić na kilka naprawdę ciekawych pozycji. Żałuję, że dopiero teraz zabrałam się za powieści Tashy Suri, gdyż trylogia 'Płonące Królestwa' zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Po powieści Joanny Szarańskiej spodziewałam się nieco więcej, choć sama lektura była całkiem przyjemna. Największym zawodem dla mnie była jednak szeroko promowana pozycja od Harper Graham - dla mnie był to zwykły przeciętniak o którym prawdopodobnie bardzo szybko zapomnę.
 
 
 
WRZESIEŃ FILMOWO
 
- liczba obejrzanych filmów:
  • "Reminders of Him. Cząstka Ciebie, którą znam" (Reminders of Him, 2026)  5/10
  • "Dom dobry" (2025)  9/10
  • "The Love Hypothesis" (2026)  7/10
 
Filmowo we wrześniu udało mi się nieco "zaszaleć" biorąc pod uwagę jak wyglądały moje ostatnie miesiące, gdyż teraz obejrzałam aż trzy filmy. Najlepszy według mnie był "Dom dobry", który na pewno pozostanie w mojej głowie na dłuższy czas. Dwa pozostałe to takie raczej umilacze, choć przy "The Love Hypothesis" bawiłam się nieco lepiej ;).
 
 
 
WRZESIEŃ SERIALOWO
 
- obejrzane seriale: 0 
 
Jakoś we wrześniu kompletnie nie szło mi z oglądaniem nowych seriali. Mało co przyciągało moją uwagę na dłużej. Jedynie z okazji jesieni zaczęłam ponownie oglądać moje ukochane "Kochane kłopoty", które są dla mnie zawsze dobrym wyborem.
 
 
 
Mam nadzieję, że wrzesień był dla Was łaskawy i udało Wam się trafić na wiele perełek, które staną się Waszymi ulubieńcami.

niedziela, 31 sierpnia 2025

Podsumowanie sierpnia 2025

 
 
 
Sierpień, sierpień i po sierpniu. Dzieci zaraz wracają do szkoły, studenci mają jeszcze miesiąc wolnego, a lud pracujący i tak musi chodzić do roboty, przy dobrych wiatrach mając 26 dni urlopu rocznie ;). Serdecznie zapraszam Was na moje czytelniczo-filmowo-serialowe podsumowanie miesiąca, który u mnie był znośny, a osiągnięty wynik książkowy i serialowy zadowalający.
 
 
 
 
 
SIERPIEŃ KSIĄŻKOWO
 
- liczba przeczytanych książek: 14
  • "Scarred" Emily McIntire  4/10
  • "Pudełko z pamiątkami" Katarzyna Kowalewska  6/10
  • "Lato w wielkim mieście" Alex Aster  6/10
  • "Podmiejski na koniec świata" Katarzyna Kowalewska  5/10
  • "Dom nieba i oddechu. Część 1" Sarah J. Maas  6/10
  • "Dom nieba i oddechu. Część 2" Sarah J. Maas  7/10
  • "Ci, którzy przeżyli" Ałbena Grabowska  8/10
  • "Forget me not" Ludka Skrzydlewska  4/10
  • "Stulecie Winnych. Początek" Ałbena Grabowska  8/10
  • "Do trzech razy śmierć" Jenny Blackhurst  6/10
  • "Dom płomienia i cienia" Sarah J. Maas  5/10
  • "Nie ma dymu bez morderstwa" Jenny Blackhurst  5/10
- łączna liczba stron: 6 244
 
W sierpniu mam naprawdę różnorodny przekrój pozycji czytelniczych, zarówno pod względem tematyki jak i ocen. Ze swojej strony bardzo polecam Wam serię Ałbeny Grabowskiej 'Stulecie Winnych', którą pokochałam już od pierwszych stron. Zazdroszczę wszystkim tym, którzy będą mieli możliwość zapoznać się z nią po raz pierwszy. Co do powieści Emily McIntire raczej nie zamierzam już kontynuować przygody z tą autorką, a w przypadku "Forget me not" Ludki Skrzydlewskiej to całkowicie leży tu korekta oraz redakcja, co bardzo odbierało przyjemność z lektury, gdyż sam pomysł był całkiem niezły. 
 
 
 
SIERPIEŃ FILMOWO
 
- liczba obejrzanych filmów: 0
 
Ekhm. Pozostawię kolejny zerowy wynik filmowy bez komentarza.
 
 
 
SIERPIEŃ SERIALOWO
 
- obejrzane seriale:
  • "W garniturach" (Suits) - Sezon 3
  • "W garniturach" (Suits) - Sezon 4
  • "Stulecie Winnych" - Sezon 1
  • "Stulecie Winnych" - Sezon 2 
 
Chyba mój sierpniowy wynik serialowy - aż cztery sezony - to najlepszy wynik w tym roku. "W garniturach" wciąż całkiem dobrze się ogląda, a serialowe "Stulecie Winnych" pokochałam tak samo mocno jak te książkowe :). Gorąco polecam!
 
 
 
 
W moim odczuciu sierpień był u mnie mimo wszystko naprawdę całkiem niezłym miesiącem. Mam nadzieję, że zaleźliście wiele cudownych tytułów, które pozostaną z Wami na długo.

poniedziałek, 30 czerwca 2025

Podsumowanie czerwca 2025


 
 
 
Jedynym, chyba pozytywnym, słowem jakim mogę opisać swój czerwiec to jest "PRZEŻYŁAM". W tym momencie nie mam nic więcej do dodania patrząc na to co się wokół mnie dzieje. Serdecznie zapraszam Was na moje czytelniczo-filmowo-serialowe podsumowanie miesiąca.
 
 
 
 
 
CZERWIEC KSIĄŻKOWO
 
- liczba przeczytanych książek: 13
  • "Tylko nie ty" Lucy Score  7/10
  • "Swarożyc" Katarzyna Berenika Miszczuk  8/10
  • "Bezwzględna" Lauren Roberts  5/10
  • "The Right Move" Liz Tomforde  6/10
  • "Pamiętnik diabła" Adrian Bednarek  7/10
  • "Proces diabła" Adrian Bednarek  7/10
  • "Caught up" Liz Tomforde  6/10
  • "Spowiedź diabła" Adrian Bednarek  7/10
  • "Play Along" Liz Tomforde  5/10
  • "Wyrok diabła" Adrian Bednarek  7/10
  • "Gdy powrócą kanarki" Laura Barrow  5/10
  • "Nowy projekt Maggie" Lucy Score  7/10
  • "Sezonowa dziewczyna" Jenny Blackhurst  6/10
- łączna liczba stron: 6 256
 
W czerwcu natrafiłam na te lepsze jak i te nieco mniej przypadające w mój gust czytelniczy pozycje. Ze swojej strony z czystym sercem mogę polecić najnowszą pozycję polskiej autorki, Katarzyny Bereniki Miszczuk, pt. "Swarożyc". Pochłonęłam tę powieść w jeden dzień i nie mogłam się od niej oderwać! Gorąco Wam polecam ❤️. Również wartą uwagi jest seria o Kubie Sobańskim Adriana Bednarka, którą odkryłam dopiero teraz - całkowicie przepadłam i jestem pewna, że będę ją kontynuować w najbliższych miesiącach, w szczególności, że audiobooki czyta jeden z moich ulubionych lektorów - Filip Kosior. Z romansowych pozycji jestem zakochana w powieściach Lucy Score, która jest w stanie wykreować niebanalnych bohaterów z ciętymi ripostami a spicy sceny nie są przedstawione w odpychający sposób. Niecierpliwie czekam na kolejne jej tytuły na naszym polskim rynku wydawniczym.
 
 
 
CZERWIEC FILMOWO
 
- liczba obejrzanych filmów: 0
 
Czy kogokolwiek z osób które jeszcze regularnie odwiedzają mojego bloga zaskoczę tym moim jakże "imponującym" wynikiem filmowym? Niestety ponownie nie odnalazłam tytułu, któremu z czystym sercem mogłabym poświęcić swój wolny czas. Wciąż mam cichą nadzieję, że to się może niebawem zmieni. Z chęcią przyjmę wszelkie polecenia filmowe, gdyż sama nie jestem w stanie trafić na te godne obejrzenia.
 
 
 
CZERWIEC SERIALOWO
 
- obejrzane seriale:
  • "Szpital New Amsterdam" (New Amsterdam) - Sezon 5
  • "Ty" (You) - Sezon 5
W czerwcu skończyłam oglądać dwa seriale w przypadku których już nie będzie nowych sezonów :(. W obu przypadkach nie żałuję, że poświęciłam na każdy z odcinków swój czas - naprawdę dobrze spędziłam czas podczas ich oglądania. Aktualnie poszukuję serialu w który mogłabym się znów wciągnąć bez pamięci, więc z wielką chęcią przyjmę wszystkie propozycje tytułów z którymi mogłabym zacząć przygodę.
 
 
 
Jeśli znacie tytuły, które mogą przywrócić człowiekowi chęci do czegokolwiek to z wielką chęcią przyjmę wszelkie polecajki. Mam nadzieję, że udało się Wam znaleźć w tym miesiącu tytuły godne polecenia :).

środa, 31 maja 2023

Podsumowanie maja 2023

 
 
 
Mam wrażenie, że coraz częściej koniec miesiąca mnie zaskakuje. Czas coraz szybciej leci i nie koniecznie mnie to cieszy ;). Trochę się u mnie działo w tym miesiącu, lecz udało mi się również znaleźć czas na odrobinę przyjemności. Serdecznie zapraszam Was na moje książkowo-filmowo-serialowe podsumowanie maja.
 
 
 
 
 
Maj książkowo 
 
- liczba przeczytanych książek: 12
  • "Inspiracja" Adrian Bednarek  6/10
  • "Obsesja" Adrian Bednarek  6/10
  • "Fascynacja" Adrian Bednarek  6/10
  • "Matki, żony, czarownice" Joanna Miszczuk  6/10
  • "Zalotnice i wiedźmy" Joanna Miszczuk  6/10
  • "Córki swoich matek" Joanna Miszczuk  6/10
  • "Book Lovers" Emily Henry  6/10
  • "Łączy nas nienawiść" Justyna Luszyńska  5/10
  • "The Spanish Love Deception" Elena Armas  6/10
  • "Morderstwo na szlaku" Jenny Blackhurst  7/10
  • "Babel, czyli o konieczności przemocy" Rebecca F. Kuang  7/10
  • "Klub czytelniczy dla samotnych serc" Sara Nisha Adams  8/10
- łączna liczba stron: 5 860
 
Na początku maja trafiłam na wiele dość przeciętnych pozycji. Nie mniej jednak pod koniec trafiłam na perełki, jak chociażby "Morderstwo na szlaku" Jenny Blackhurst. Co do najnowszej powieści Kuang pt. "Babel, czyli o konieczności przemocy" to uważam, że była naprawdę całkiem dobra, choć dla mnie nie jest aż tak świetna jak 'Trylogia Wojen Makowych' tej autorki. A "Klub czytelniczy dla samotnych serc" to wręcz miód na moje serce!

 
 
Maj filmowo
 
- liczba obejrzanych filmów: 0
 
Kolejny miesiąc, gdy nie obejrzałam żadnego filmu, lecz nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Skupiłam się po prostu na innych przyjemnościach ;).

 
 
Maj serialowo
 
- obejrzane seriale
  • "The Crown" - Sezon 2
 
Wreszcie powróciłam do serialu "The Crown" i naprawdę mi się on podoba. Choć nie jestem jakoś bardzo zaznajomiona z życiem rodziny królewskiej w Wielkiej Brytanii, nie śledzę ich na bieżąco, to jest to serial, który przyjemnie mi się go ogląda. Raczej traktuję go z przymrużeniem oka i jako rozrywkę aniżeli serial dokumentalny dający mi bardzo dobrą wiedzę na temat życia ;).
 
 
A jak Wam minął maj? Mam nadzieję, że był to dla Was dobry miesiąc. Jeśli udało Wam się trafić na jakieś perełki to podzielcie się tytułami :).

czwartek, 2 czerwca 2022

"Córka mordercy" Jenny Blackhurst

 
Trudno żyć z takim piętnem. Nawet jeśli zmienisz nazwisko, i tak żyjesz w ciągłym lęku, że ktoś rzuci ci te słowa w twarz.
Kathryn miała pięć lat, kiedy jej ukochany tata zabił jej rówieśniczkę i najlepszą przyjaciółkę, Elsie. Teraz jest trzydziestoletnią kobietą i nadal sobie z tym nie poradziła. Regularnie odwiedza ojca, który odsiaduje wyrok, i bezskutecznie próbuje się od niego dowiedzieć, gdzie ukrył ciało swojej ofiary. A dziennikarze dbają o to, by nie zapomniała o tamtym strasznym zdarzeniu. Regularnie pojawiają się przed jej domem i bombardują ją pytaniami.
I na pewno sobie tego nie odpuszczą w dwudziestą piątą rocznicę śmierci Elsie. Ale tego dnia to nie paparazzi sprawiają, że serce zamiera Kathryn z przerażenia, lecz wiadomość o zniknięciu pięcioletniej Abigail z domu, w którym dwie i pół dekady wcześniej zniknęła Elsie.
Zdeterminowana, by wreszcie uzyskać odpowiedzi, Kathryn wraca w swoje rodzinne strony, na walijską wyspę, i włącza się w poszukiwania zaginionej dziewczynki. I już pierwszej nocy przekonuje się, że jest ktoś, kto bardzo jej tam nie chce.
Opis książki
 
 
 
Autor: Jenny Blackhurst
Tytuł oryginalny: Dear Dad
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Wiśniewska Xenia
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2021
Rok pierwszego wydania polskiego: 2022
Liczba stron: 384
 
 
 
     Powieści Jenny Blackhurst to jedne z tych które naprawdę lubię i czekam na na kolejne tytuły tej autorki na naszym rynku. Poprzednie z którymi się zetknęłam naprawdę dobrze wspominam i miałam nadzieję, że również "Córka mordercy" zrobi na mnie dobre wrażenie. Niestety nie było aż tak genialnie jak się spodziewałam, choć lektura tej pozycji nadal była dla mnie przyjemnością.
     Kathryn od wielu lat zmaga się z piętnem bycia córką mordercy. Jej ojciec przyznał się do zabicia jej najlepszej przyjaciółki z czasów dzieciństwa, jednak nie chce powiedzieć gdzie zostało ukryte ciało zamordowanej dziewczynki. Gdy po dwudziestu pięciu latach, w rocznicę śmierci Elsie, zostaje prawdopodobnie dokonana podobna zbrodnia w tym samym miejscu, Kathryn powraca w rodzinne strony i stara się pomóc rozwikłać nową zagadkę oraz zmierzyć się z demonami z przeszłości. Choć opis początkowo wydał mi się intrygujący to im dalej w las to niestety było coraz mniej zaskakujących wydarzeń, które byłyby w stanie wywołać we mnie szereg przeróżnych emocji. Mam wrażenie, że wielokrotnie spotkałam się już z podobnym rozwiązaniem historii, która wbrew pozorom miała ogromny potencjał. Wyszło jak wyszło, nie było dla mnie ty zbyt dużego zaskoczenia, tylko raczej rozczarowanie powielanym schematem. Niemniej jednak sama lektura tej powieści była dla mnie dobrą rozrywką i byłam w stanie nieco oderwać się od własnej rzeczywistości w trakcie czytania.
     Bohaterowie zostali w moim odczuciu bardzo dobrze wykreowani. Pomimo pojawiającego się czasem chaosu i tak byłam w stanie połapać się o kim w danym momencie właściwie czytam. Co prawda nie zżyłam się aż tak bardzo ze wszystkimi postaciami, to jednak nikt nie był dla mnie całkowicie obojętny i z pewnym zaangażowaniem śledziłam ich dalsze losy.
     Styl autorki jest według mnie bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Przez tę powieść wręcz się płynie i ciężko jest oderwać się od lektury, nawet jeśli nie wszystkie wydarzenia nas w pełni zaangażują. Jestem pewna, że gdy tylko pojawią się kolejne powieści tej autorki z wielką chęcią po nie sięgnę. Wydanie papierowe zostało bardzo dobrze przygotowane, choć ma jedną dużą dla mnie wadę, a mianowicie klejone strony, za którymi nadal nie przepadam i nie jestem w stanie ich polubić.
     "Córka mordercy" to przyzwoita powieść, dzięki której byłam w stanie choć na chwilę oderwać się od otaczającej mnie szarej rzeczywistości. Co prawda nie jest to najlepszy thriller psychologiczny z jakim przyszło mi się zmierzyć, lecz i tak byłam w stanie czerpać radość z samej lektury. Jeśli lubicie te klimaty warto sięgnąć po tę pozycję.
     Moja ocena: 6/10.

niedziela, 11 kwietnia 2021

"Ktoś tu kłamie" Jenny Blackhurst

 

Ktoś wie, że to nie był wypadek. Ktoś wie, że popełniono zbrodnię.
Minął rok, odkąd Erica Spencer zginęła w wyniku tragicznego wypadku. Wydaje się, że nikt w Severn Oaks już nie pamięta o dramatycznym wydarzeniu, które wstrząsnęło tą małą społecznością. Do czasu, gdy do sieci trafia zapowiedź serii podcastów zatytułowanych "Prawda o Erice". Ich autor zapowiada, że ujawnią, co tak naprawdę wydarzyło się na halloweenowym przyjęciu, podczas którego Erica... została zamordowana.
Podejrzanych jest sześcioro, a autor nagrań obiecuje w ostatnim z nich zdemaskować mordercę. Ponieważ każdy kolejny podcast skupia się na innym podejrzanym, mieszkańców Severn Oaks zaczyna ogarniać niepokój, a gdy jedna z wytypowanych osób ginie – wybucha panika. Uciekła? Jest winna? Grozi jej niebezpieczeństwo? Kiedy napięcie rośnie, sąsiedzi zwracają się przeciwko sobie. Zwłaszcza, że każdy z nich ukrywa jakiś sekret. A jeden z nich już ma na koncie morderstwo…
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Jenny Blackhurst
Tytuł oryginalny: Someone Is Lying
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Gębicka-Frąc Maria
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2019
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020 
Liczba stron: 384
 
 
 
     Powieści Jenny Blackhurst należą do tych nielicznych w swoim gatunku po które naprawdę lubię sięgać, gdyż wiem, że się nie zawiodę. "Ktoś tu kłamie" to kolejna pozycja w dorobku autorki i mam wrażenie, że jest ona jedną z lepszych z tych, które od niej dotychczas przeczytałam.
     Prawie rok po nieszczęśliwym wypadku w którym zmarła Erica Spencer nieznajoma osoba postanawia wstrząsnąć tą społecznością. W internecie pojawia się nowy podcast w którym na szóstkę mieszkańców z Severn Oaks ktoś rzuca cień podejrzeń o morderstwo... Każdy z nich miał swoje tajemnice i powód, by chcieć uciszyć swoją sąsiadkę. Muszę przyznać, że spodobał mi się pomysł wykorzystania podcastu w tym kryminale. Już od samego początku wciągnęłam się w treść, gdyż akcja została poprowadzona naprawdę dobrze. Nie było momentów podczas lektury podczas których czułam znużenie, lecz śledziłam losy bohaterów z ogromnym zainteresowaniem. Zakończenia co prawda można było się już w pewnym momencie domyślić, a przynajmniej jego głównej koncepcji, jednak i tak pewne niuanse były dla mnie zaskoczeniem. Ja podczas lektury spędziłam naprawdę dobrze czas, gdyż ta powieść potrafi trzymać w napięci i przez cały czas podtrzymywać zainteresowanie czytelnika.
     Bohaterowie według mnie całkiem nieźle wykreowani. Pomimo ich mnogości nie miałam problemu z połapaniem się kto kim jest i o kim w danym momencie jest mowa. Stworzyć tyle różnorodnych charakterów w kryminałach/thrillerach to moim zdaniem naprawdę niezła sztuka i pisarka wykonała tu pod tym względem kawał dobrej roboty.
     Styl autorki bardzo przystępny w odbiorze. Przypuszczam, że również dzięki tłumaczce czytało mi się tę pozycję naprawdę dobrze i szybko. Jeśli ktoś polubił sposób pisania tej autorki w innych jej powieściach tutaj również nie powinien być rozczarowany. Co do wydania papierowego nie mam żadnych zastrzeżeń - zarówno oprawa graficzna okładki jak i wnętrze przygotowane zostało według mnie bardzo dobrze.
     "Ktoś tu kłamie" to intrygująca powieść, która wciągnęła mnie już od samego początku. Potrzebowałam właśnie takiego kryminału z dobrą zagadką, przy którym, wbrew pozorom, będę w stanie się odprężyć. Jeśli lubicie ten gatunek literacki to ze swojej strony mogę gorąco Wam polecić tę pozycję! Ja ze swojej strony mogę tylko czekać na kolejne tytuły od tej autorki na naszym rynku.
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 16 grudnia 2019

"Noc, kiedy umarła" Jenny Blackhurst



To był najszczęśliwszy dzień w jej życiu. Co więc sprawiło, że skoczyła?
W noc swojego ślubu Evie Bradley rzuca się z urwiska.
Jej ciała nigdy nie odnaleziono. Czy zabrało je morze? Wśród wielu pytań zadawanych w związku z tą tajemniczą śmiercią jedno powtarzane jest przez wszystkich: DLACZEGO?
Mąż i przyjaciółka Evie próbują za wszelką cenę zrozumieć, co popchnęło ją do tego dramatycznego czynu. Podążając tropem niepokojących wskazówek, odkrywają najmroczniejszy sekret Evie, i zdają sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy jej nie znali…
Najlepsza przyjaciółka. Kochanek. Mąż. Kto zna prawdziwą Evie White? 
Opis książki





Autor: Jenny Blackhurst 
Tytuł oryginalny: The Night She Died 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Dobrzańska Anna 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2018 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2019 
Liczba stron: 416



     Książki Jenny Blackhurst odkryłam dopiero w tym roku i naprawdę pozytywnie mnie one zaskoczyły. "Noc, kiedy umarła" to już moje czwarte spotkanie z twórczością tej autorki i nadal jestem pod wrażeniem tych historii. Choć nie było tu wielkiego efektu 'wow' to jednak pisarka potrafi mnie ona ciągle czymś zaskoczyć.
     W dniu swojego ślubu Evie skacze z klifu. Ponoć jest to jeden z najpiękniejszych dni to dlaczego kobieta miałaby chcieć popełnić samobójstwo? A może jednak ktoś obcy zmusił ją do takiego kroku? Na światło dzienne zaczynają wychodzić co rusz nowe tajemnice, które skrywała ona nawet przed najbliższymi. Sama historia może nie brzmieć na tyle zachęcająco by miała to być priorytetowa lektura jednak ma ona w sobie coś dzięki czemu jesteśmy w stanie zatopić się w lekturze na wiele godzin. Choć akcja nie pędzi tutaj w oszałamiającym tempie to jednak niektóre mroczne tajemnice które poznajemy wraz z jej rozwojem są według mnie ciekawie wplecione w fabułę. Zakończenie niestety nie wbiło mnie aż tak bardzo w fotel, można było się jego po części już spodziewać, jednak i tak nie odebrało mi ono przyjemności z lektury.
     Bohaterowie bardzo dobrze wykreowani. Według mnie byli oni na tyle wyraziści, że zapadną mi w pamięci na trochę dłużej niż tylko czas podczas lektury tej pozycji. Były momenty w których wzbudzali we mnie cieplejsze uczucia, innymi razy pałałam do nich nienawiścią, lecz całe szczęście nie byli nijacy niczym ciepłe kluchy do obiadu.
     Styl autorki mam wrażenie, że jest z pozycji na pozycję coraz lepszy. Choć sama fabuła aż tak bardzo mnie nie porwała, gdyż inny tytuł tej autorki wywarł na mnie jeszcze mocniejsze wrażenie, to jednak widzę pewną poprawę w lekkości i przystępności jej pisania. Wydanie papierowe porządnie zrobione. Nie było błędów czy innych aspektów, które by podczas lektury były w stanie odebrać mi przyjemność z czytania.
     "Noc, kiedy umarła" to dobra pozycja, w której potrafiłam się zaczytywać i nie myśleć o otaczającym mnie świecie. Choć są lepsze książki od tej autorki dostępne na rynku, np. "Czarownice nie płoną", to i tak warto sięgnąć również po tę. Ma ona w sobie coś, dzięki czemu spędziłam z nią miło swój wolny czas. Teraz niestety pozostaje mi wyczekiwać cierpliwie kolejnego tytułu Jenny Blackhurst, aż wreszcie pojawi się na naszym rynku.
     Moja ocena: 6/10. 

wtorek, 5 listopada 2019

"Czarownice nie płoną" Jenny Blackhurst


Nawet jeśli cię przed nią ostrzegają i radzą, żebyś się jej nie narażała.
Bo jeśli ją rozzłościsz, może ci się przytrafić nieszczęście.
Imogen Reid, psycholożka rozpoczynająca nowe życie w rodzinnym mieście, z którego kiedyś uciekła, nie chce wierzyć w ludzkie gadanie. Ellie Atkinson, uratowana z pożaru, w którym zginęli wszyscy jej bliscy, potrzebuje pomocy, a nie piętnowania. I Imogen zrobi wszystko, żeby jej tę pomoc zapewnić. To nie z Ellie jest coś nie tak, lecz z jej otoczeniem – z miastem, ze szkołą, z rodziną zastępczą dziewczynki…Tak w każdym razie uważa Imogen.
I robi wszystko, by pomóc Ellie uporać się z traumą.
Więcej, niż nakazują standardy zawodowe.
Więcej, niż nakazywałby rozsądek.
Więcej, niż… 
Opis książki



Autor: Jenny Blackhurst 
Tytuł oryginalny: The Foster Child 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Matuszewska Izabela 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2017 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018 
Liczba stron: 416



     "Czarownice nie płoną" to już trzecia książka autorstwa Jenny Blackhurst z którą miałam okazję się zapoznać. Dopiero w tym roku zaczęłam się zaczytywać w jej powieści, jednak jest w nich coś co mnie do nich przyciąga pomimo, że nie są to bardzo wybitne pozycje. Przyznam, że również i ten tytuł czytało mi się z przyjemnością i mam wrażenie, że jest on nawet trochę lepszy od pozostałych.
     Imogen powraca po latach do swojego rodzinnego miasta, z nadzieją by zacząć swoje życie na nowo. Zaczyna ona pracę jako psycholożka, a jedną z jej pierwszych podopiecznych jest jedenastoletnia Ellie. Każdy z mieszkańców który miał z nią styczność wydaje być się zrażony do dziewczynki i wszyscy ostrzegają Imogen przed niepozorną nastolatką. Jednak postanawia uporać się z traumą dziecka, a zarazem ze swoimi wydarzeniami z przeszłości. Opis fabuły, który możemy znaleźć na okładce wydał mi się intrygujący a to co faktycznie dostałam również takie według mnie było. Odpowiednio budowane napięcie w tej historii doprowadzało mnie do tego, że nie mogłam oderwać się od lektury. Z drugiej strony niektóre wydarzenia były na tyle przedziwne, że aż musiałam zastanowić się co ja właściwie przeczytałam. Niektóre dzieci potrafią być okrutne i nie mówię tu o Ellie, tylko o jej znajome ze szkoły. Momentami to sceny z udziałem właśnie tych wchodzących w okres dojrzewania dzieci bardziej mroziły mi krew w żyłach niż niektóre krwawe wydarzenia z jakimi możemy się spotkać w thrillerach.
     Bohaterowie całkiem nieźle wykreowani. Ich złożoność i brutalność pobudek, które kierowały niektórymi postaciami wywołała we mnie wiele przeróżnych emocji. Z niektórymi postaciami byłam w stanie zżyć się od początku, co do innych musiałam powoli się przekonywać, jednak nikt nie pozostał mi obojętny. Każdy z osobna był według mnie ważny dla tej historii i nikogo nie uważam za niepotrzebnego.
     Styl autorki mam wrażenie, że jest coraz lepszy. Czytało mi się tę książkę naprawdę dobrze i szybko. Choć były przerażające momenty to ciężko było mi się oderwać od lektury a pomysł na fabułę według mnie miała nietuzinkowy i jak dotąd nie spotkałam się jeszcze z czymś takim w książkach. Wydanie papierowe całkiem przyzwoicie zrobione, choć ma jedną ważną wadę. Mianowicie są to klejone strony do których nie wiem czy kiedyś uda mi się wreszcie przekonać i nie narzekać na nie. Chociaż były one na tyle solidnie ze sobą sklejone, że nie miałam wrażenia, że podczas lektury książka zaraz mi się rozpadnie.
     Jestem zadowolona z lektury tej pozycji i mam ochotę na więcej! Całe szczęście czeka na mnie na półce w tym momencie jeszcze jeden tytuł od tej autorki i mam nadzieję, że będzie lepszy, albo chociaż równie dobry jak ten.
     Moja ocena: 7/10.

wtorek, 27 sierpnia 2019

"Zanim pozwolę ci wejść" Jenny Blackhurst


Każda przyjaźń ma swoje tajemnice. Nawet ta, która od lat łączy Karen, Beę i Eleanor. Chociaż zawsze mogły na siebie liczyć, każda z nich ma niezamknięte sprawy z przeszłości. I pozornie idealne życie, które mimo to udało im się zbudować. Wszystko jednak zaczyna się sypać, kiedy do drzwi doktor Karen Browning puka nowa pacjentka, Jessica Hamilton. I kiedy z jej ust padają słowa: "Nie naprawi mnie pani". Skoro Jessica nie chce się wyleczyć, po co tak naprawdę przyszła? I skąd wie o Karen i jej najbliższych to, co wydaje się wiedzieć?
Wkrótce życie Karen, Bei i Eleanor zamienia się w koszmar. Nagle trzy silne kobiety stają się osaczone i bezbronne. A demony, o których przez lata starały się nie pamiętać, atakują z najbardziej nieoczekiwanej strony. Dokąd doprowadzi gra, w którą zostały zmuszone zagrać? I kto rozdaje karty?
Opis książki




Autor: Jenny Blackhurst 
Tytuł oryginalny: Before I Let You In 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Dobrzańska Anna 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2016 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018 
Liczba stron: 448



     Z twórczością Jenny Blackhurst po raz pierwszy zetknęłam się dopiero w tym roku, gdy sięgnęłam w maju po "Tak cię straciłam". Zrobiła na mnie tamta powieść pozytywne wrażenie i już wtedy wiedziałam, że sięgnę po kolejny tytuł tej autorki.
     Trzy przyjaciółki łączy głęboka relacja od wielu lat. Pomimo to, każda z nich ma przed resztą swoje tajemnice którymi niekoniecznie chciałaby się podzielić ze światem. Gdy do ich życia wkracza Jessica, nowa pacjentka Karen, nic już nie będzie takie samo a przyjaźń kobiet może być zagrożona. Przyznam, że po samym opisie tej książki nie do końca byłam przekonana czy mi się ona spodoba. Jednak im dalej brnęłam w tę historię tym bardziej byłam nią zafascynowana. Choć czytałam w swoim życiu już kilka dobrych thrillerów to zakończenie tego mnie zaskoczyło. Może wydać się to dla niektórych niepojęte ale nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, jak i pewnych zachowań oraz pobudek, które kierowały bohaterami. Powieść ta nie ma aż tak bardzo schematycznego podejścia do fabuły i kreowania treści. Już na samym początku mamy styczność z wydarzeniami, które mogą wciągnąć czytelnika na całego.
     Bohaterowie bardzo dobrze wykreowani. Każda postać wywoływała we mnie przeróżne uczucia, nie pozostawała mi obojętna. Można ich polubić, poczuć niechęć czy obrzydzenie, jednak nie są tak nijacy, że zapomni się o nich tuż po przeczytaniu ostatniej strony. Może jedynie w przypadku osób drugo i dalszoplanowych ich potencjał nie był w pełni wykorzystany.
     Styl autorki bardzo lekki w odbiorze, dzięki czemu lektura jej powieści była dla mnie wielką przyjemnością. Widzę pewną poprawę w porównaniu z poprzednią pozycją z którą się zetknęłam i mam nadzieję, że tendencja w każdej następnej będzie wzrostowa. Wydanie papierowe, które mam na swojej półce ma tylko jedną wadę - klejone strony, lecz mam nadzieję, że za szybko się ona nie rozpadnie :). Co do reszty aspektów wydania nie mam żadnych zastrzeżeń.
     "Zanim pozwolę ci wejść" to pozycja, która ma w sobie coś intrygującego. Choć nie jest to dzieło wybitne, czuję pewien niedosyt to i tak bardzo miło spędziłam swój czas podczas lektury. Całe szczęście mam już na swojej półce kolejną książkę od tej autorki i mam nadzieję, że będzie równie dobra, a nawet lepsza.
     Moja ocena: 6/10. 

poniedziałek, 27 maja 2019

"Tak cię straciłam" Jenny Blackhurst







Susan po trzech latach wychodzi ze szpitala psychiatrycznego z nową tożsamością. Bliscy, policja, lekarze – wszyscy mówią Emmie – tak ma teraz na imię – że trafiła tam, bo zabiła swojego synka. Emma nic nie pamięta. Więc musi im ufać… prawda? A jeżeli wszyscy kłamią, a ona została wrobiona w tę zbrodnię? A jeżeli zbrodni nie było, a Dylan żyje? 
Opis książki







Autor: Jenny Blackhurst
Tytuł oryginalny: How I Lost You
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Olejniczak Skarsgard Maria
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2014
Liczba stron: 416



     "Tak cię straciłam" to debiut literacki autorki, choć w Polsce została ta książka wydana dopiero jako trzecia. Jednak słyszałam o tej pozycji tyle pozytywnych opinii, że postanowiłam dać szansę i zacząć przygodę z tą pisarką właśnie od niej. Przyznam, że jest to intrygujący początek kariery pisarskiej Jenny Blackhurst.
     Emma została oskarżona o morderstwo i po trzech latach wychodzi ze szpitala psychiatrycznego gdzie odsiedziała wyrok. Sęk w tym, że kompletnie nie pamięta zarzucanego jej czynu. Co gorsza, ktoś wysyła na jej nowy adres pewną przesyłkę, dającą nadzieję, że jej dziecko jednak żyje... Sam opis tej książki na okładce wzbudził moją ciekawość i muszę przyznać, że akcja została dość ciekawie poprowadzona. Choć bardzo łatwo można się domyślić w którą stronę będą skupią się dalsze poczynania głównej bohaterki to wkręciłam się w lekturę. Pomimo pewnego schematu niektóre sytuacje były zaskakujące a część wydarzeń mogła wbić w czytelnika w fotel.
     Bohaterowie całkiem dobrze wykreowani, choć nie wszyscy zapadają w pamięci. Główne postacie jednak dawały radę i przyznam, że pomimo iż nie akceptowałam wszystkich ich zachowań to byłam w stanie je po części zrozumieć. Nie wiem jak się czuje matka, która straciła dziecko lecz kreacja bohaterki pomagała mi objąć rozumem jej działanie.
     Styl autorki przyjazny w odbiorze. Choć w samej treści są pewne niedociągnięcia to czytało mi się tę książkę bardzo przyjemnie i ciężko było mi się oderwać. Musiałam przez to uważać w komunikacji miejskiej by wysiąść na odpowiednim przystanku. Wydanie papierowe ma tylko jedną wadę - klejone strony, lecz cała reszta trzyma wysoki poziom.
     Choć pozycja "Tak cię straciłam" nie jest genialnym thrillerem psychologicznym to widzę tutaj pewien potencjał. Cieszę się, że mam już na swojej półce kolejne tytuły od tej autorki, gdyż jestem ogromnie ciekawa jak wypadną kolejne jej książki.
     Moja ocena: 6/10.
Related Posts with Thumbnails