Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 lipca 2019

'Wielka Szóstka' (Big Hero 6, 2014) - film






Czternastoletni Hiro Hamada jest młodym geniuszem komputerowym, którego łączy niezwykła więź z pociesznym robotem o imieniu Baymax. Pewnego dnia obaj niespodziewanie zostają wplątani w plan zniszczenia dynamicznie rozwijającego się San Fransokyo. Hiro zrobi wszystko, żeby uchronić przed katastrofą swoje ukochane miasto. W tym celu postanawia działać i zamienia swojego przyjaciela oraz pięć innych robotów w grupę ultranowoczesnych superbohaterów.






     Wspominałam już wielokrotnie na swoim blogu, że uwielbiam animacje, prawda? A mając możliwość obejrzenia "Wielkiej Szóstki" nie mogłam przejść obok niej obojętnie. W szczególności, że ilość pochlebnych opinii dotyczącymi tego tytułu z jakimi dotychczas się zetknęłam jest ogromna!
     Hiro to zbuntowany nastoletni geniusz. Bardzo interesują go walki robotów, jednak do czasu... Gdy poznaje nad jakim projektem pracuje jego starszy brat, oraz towarzystwo w jakim się obraca, sam postanawia obrać podobną do nich drogę i to w tym kierunku skupia swoje działania. Będąc już po seansie jestem pod wrażeniem tej produkcji. Jest ona na swój sposób urocza, królują w niej nerdy i nie da się w niej nie zakochać! Humor z jakim mamy tu styczność trafia całkowicie w moje gusta, a zarazem jest to jedna ze smutniejszych animacji z jakimi do tej pory miałam styczność. Ot, taki paradoks. Brakuje mi już słów, by wyrazić to jak mocno jestem nią zachwycona. Jedynym mankamentem dla mnie jest dobór muzyki - nie w każdej sytuacji pasował mi wybór twórców, a myślałam, że mam pod tym względem dość dużą tolerancję.
     "Wielka Szóstka" według mnie zasługuje na uwagę. Jest to idealna animacja zarówno dla starszych jak i młodszych widzów, do obejrzenia w samotności jak i w towarzystwie. Ja jestem pewna, że mając okazję to znów na nią się zdecyduje i mam nadzieję, że równie mocno będę nią oczarowana.
     Moja ocena: 8/10.

środa, 17 lipca 2019

'Twój Vincent' (Loving Vincent, 2017) - film



27 lipca 1890 r. szczupła postać idzie po zmierzchu chwiejnym krokiem senną ulicą francuskiego miasteczka Auvers. Mężczyzna nie ma nic przy sobie; dłonie przyciska do świeżej rany postrzałowej, z której sączy się krew. To Vincent van Gogh – wówczas mało jeszcze znany artysta, dziś uznawany za jednego z największych malarzy na świecie. O jego tragicznej śmierci wiadomo od dawna, jednak nadal nie jest jasne, jak i dlaczego doszło do śmiertelnego postrzału. "Twój Vincent" opowiada właśnie tę historię, odkrywa okoliczności tajemniczej śmierci artysty. Czy na pewno popełnił samobójstwo? Co się wydarzyło przez 6 tygodni od ostatniego listu van Gogha, w którym pisał, że czuje się dobrze i jest zupełnie spokojny? 





     W okolicach premiery filmu "Twój VIncent" było o nim dość głośno, jednak szybko wyleciał mi ten tytuł z głowy. Przypomniałam sobie o nim dopiero ostatnio, gdy zobaczyłam, że jest dostępny na Netflixie. Postanowiłam nadrobić ten film i nie żałuję, że pod wpływem impulsu zdecydowałam się na seans.
     Vincent van Gogh - przypuszczam, że każdy choć raz słyszał to nazwisko, nawet jeśli nie jest zafascynowany sztuką i malarstwem. "Twój Vincent" to historia tajemniczej śmierci artysty, który zmarł od rany postrzałowej. Jednak czy na pewno było to samobójstwo? Choć nie jestem zbyt obiegana w tematyce postimpresjonizmu i impresjonizmu, nie szukam w każdej wolnej chwili nowych informacji to uważam, że ten film jest genialny. Podobno powstawał on aż około sześciu lat, ale efekt jest oszałamiający. Nawet pomimo bycia laikiem w tym temacie, jestem pod ogromnym wrażeniem. Historia malarza przedstawiona w intrygujący sposób, z zafascynowaniem przyglądałam się wykonaniu i zapartym tchem w śledziłam losy bohaterów, gdyż byłam ogromnie ciekawa jak będzie dalej ukazana treść.
     Nie wiem cóż więcej mogę napisać o tym filmie. Notka bardzo krótka i możliwe, że niezbyt rzeczowa, jednak wstawiam ją pomimo to, gdyż może ktoś tak jak ja przypomni sobie o tym tytule i zachwyci się wykonaniem.
     Moja ocena: 9/10.

wtorek, 5 lutego 2019

'Gra Endera' (Ender's Game, 2013) - film

  



Jest rok 2070. Minęło 40 lat od nieudanej inwazji obcych. Cały świat żyje w oczekiwaniu na powrót najeźdźców. Ziemskie centrum obrony realizuje tajny plan polegający na rekrutowaniu najinteligentniejszych jednostek jeszcze na etapie dzieciństwa i poddawaniu ich szkoleniu w walce z obcymi. Najlepszym spośród kadetów jest Andrew Wiggin zwany Enderem, który po wstępnym szkoleniu zostaje wysłany do orbitalnej szkoły bojowej. Tam przechodzi trening mający przygotować go na zbliżające się starcie z kosmicznym wrogiem.






     Niedawno przeczytałam książkę "Gra Endera", która całkiem mi się podobała. O jej ekranizacji słyszałam bardzo dużo, głównie takie niezbyt pochlebne opinie. Byłam ciekawa jak producenci sobie poradzili z tą historią i jak ja sama odbiorę ten film. Biorąc pod uwagę na liczne negatywne głosy uważam, że nie było tak źle - widziałam w swoim życiu kilka znacznie gorszych ekranizacji.
     Historia mniej więcej przedstawia to co dostaliśmy w książce. Młody chłopak, który dorasta w szkole, gdzie szkolą go do walki. Mamy tu ogromną dawkę science fiction, wiele przeróżnych nowinek technologicznych oraz akcję, która jednak nie wszystkich może do siebie przekonać. Choć ogólny zarys, który poznałam z książki został tutaj przeniesiony to jednak wprowadzono kilka mniejszych i większych zmian. Według mnie pominięto kilka dość ważnych sytuacji, które w znaczny sposób wpływały na głównego bohatera, przez co jego decyzje w filmie nie zawsze mogą wydawać się aż tak logiczne jak wydawały się być w pierwowzorze. Obejrzałam wersję z polskim dubbingiem(?)/lektorem(?) i pod tym względem również czuję się trochę zawiedziona. Miałam ogromne trudności by przyzwyczaić się do takich głosów danych osób.
     Gra aktorska - co do większości nazwisk nie mam żadnych zastrzeżeń. Mam wrażenie, że spora część aktorów została bardzo dobrze dobrana do poszczególnych postaci. Mi osobiście nie przeszkadzał Asa Butterfield w roli Endera, czy Aramis Knight jako Groszek. Chyba nie jestem w stanie wymienić nikogo, kto by całkowicie odbiegał od moich oczekiwań. Akurat z tego aspektu tej ekranizacji jestem na prawdę zadowolona.
     Zaspokoiłam swoją ciekawość odnośnie tego tytułu, choć wiem, że w wersji filmowej nie będę już do niego wracać. Pomimo, że tak jak wspomniałam we wstępie nie jest to najgorsza ekranizacja jaką kiedykolwiek widziałam, to uważam, że można by było ją trochę bardziej dopracować. Chciałabym napisać, że jestem oczarowana tym filmem, jednak w moim przypadku byłoby to dość spore nadużycie.
     Moja ocena: 4/10.

wtorek, 27 marca 2018

'Kryptonim U.N.C.L.E.' (The Man From U.N.C.L.E., 2015) - film

 

Akcja filmu Kryptonim U.N.C.L.E. rozgrywa się w latach 60. XX wieku, w kulminacyjnym okresie zimnej wojny. Skupia się na postaciach agenta CIA Napoleona Solo oraz agenta KGB Illyi Kuryakina. Agenci, zmuszeni odłożyć na bok wzajemne animozje, łączą siły, aby powstrzymać tajemniczą międzynarodową organizację przestępczą, której celem jest zburzenie równowagi sił poprzez rozprzestrzenianie broni i technologii nuklearnej. Jedyny trop, do jakiego udało im się dotrzeć, to córka zaginionego niemieckiego profesora, który jako jedyny jest w stanie przeniknąć do organizacji przestępczej. Agenci muszą ścigać się z czasem, aby go odnaleźć i zapobiec ogólnoświatowej katastrofie.







     Film "Kryptonim U.N.C.L.E." obejrzałam głównie ze względu na obsadę aktorską. Byłam ciekawa jak wypadnie tutaj aktor Henry Cavill, z którym obejrzałam już kilka innych produkcji. Co prawda nie jestem zbyt dużą fanką kina akcji, jednak miałam duże nadzieje co do elementu komediowego. Muszę przyznać, że całkiem przyjemnie spędziłam czas podczas seansu.
     Zarys fabuły tego filmu jest bardzo dobrze przedstawiony w opisie powyżej. Obawiam się, że cokolwiek więcej dodałabym na ten temat od siebie, zdradziłabym zbyt dużo informacji, które mogą odebrać przyjemność z oglądania. Pomimo, że nie jestem zwolenniczką filmów akcji to oglądało mi się tę produkcję bardzo dobrze. Nie było zbyt wielu wybuchów, które nigdy do mnie nie przemawiały, dzięki czemu mogłam skupić się bardziej na wątku komediowym. Wszystkie żarty były moim zdaniem bardziej sytuacyjne, które nie każdy i nie wszystkie może wyłapać podczas pierwszego seansu. Osobiście mam ochotę obejrzeć ten film jeszcze raz, aby sprawdzić co mi umknęło. Również sam klimat całości ma swój urok, dzięki czemu będę jeszcze długo wspominać ten tytuł.
     Gra aktorska jest na bardzo wysokim poziomie. Jak dla mnie wszyscy odtwórcy zostali idealnie dobrani do swoich ról, w które się wcielali. Nie zawiodłam się również na postaci Napoleona Solo, granego przez jednego z moich ulubionych męskich zagranicznych aktorów. Dawno nie widziałam tak dobrze dobranej obsady, co do której nie miałabym żadnych negatywnych odczuć.
     Zastanawiam się czy tylko ja dopiero obejrzałam ten film czy jest jeszcze ktoś kto ma jego seans przed sobą. Nie jest to może jakoś bardzo ambitne kino ale moim zdaniem warte uwagi. Nawet jeśli ktoś nie lubi filmów akcji jak ja nie powinien być zawiedziony i niech jak najszybciej nadrobi zaległości o ile jeszcze go nie widział.
     Moja ocena: 7/10.

piątek, 19 sierpnia 2016

'Iniemamocni' (The Incredibles, 2004) - film



Bob Parr i jego żona Helen byli kiedyś największymi pogromcami przestępców, ratowali czyjeś życia i walczyli ze złem dosłownie każdego dnia. Piętnaście lat później, zmuszeni do przeistoczenia się w zwykłych obywateli, mieszkają na przedmieściu, borykają się z przyziemną, codzienną egzystencją i wychowują trójkę dzieci: Violę, Maksa i najmłodszego Jack-Jacka. Bob ciągle marzy, by wrócić do dawnego życia superbohatera. I nagle pojawia się przed nim taka szansa. Tajemnicza wiadomość wzywa go na odległą wyspę, gdzie otrzymuje ściśle tajne zadanie. Wkrótce jednak okazuje się, że cała rodzina musi połączyć swe niezwykłe umiejętności superbohaterów, by ocalić świat przed totalną zagładą.





     Animacja "Iniemamocni" otrzymała kilka nagród, między innymi Oscara za 'najlepszy długometrażowy film animowany'. Bajka ta otrzymała również jeszcze więcej nominacji do innych nagród, które mogą zachęcić potncjalnego widza. Jednak czy rzeczywiście statuetki, które otrzymała oddają rzeczywiście charakter tej produkcji?
     Superbohaterowie, nadprzyrodzone moce, szybka akcja. Niestety znajdą się źli ludzie aby zniweczyć kult superbohaterów. Czy jest coś w tym złego? Osobiście jestem trochę zawiedziona tą produkcją. Był moment w którym według mnie było zbyt wiele odniesień do Avatara. Sama animacja nie była na tyle dopracowana abym z przyjemnością ją oglądała nie rozglądając się w trakcie seansu za innym zajęciem. Fabularnie zbyt przekombinowana a samo zakończenie zbyt 'cukierkowe' aby pozostawiło za sobą pozytywny akcent.
     Na plus można zaliczyć polski dubbing. Podkład w wykonaniu Piotra Fronczewskiego był bardzo dobry. Innych głosów szczerze powiedziawszy nie potrafiłam zidentyfikować, choć nie wypadły one najgorzej. Nie wiem jak mają się oryginalne dialogi do naszego polskiego dubbingu, ale z robota, którą wykonali nasi była na bardzo wysokim poziomie. Z bohaterów najbardziej polubiłam Wiolę Parr. Nie potrafię podać logicznych argumentów dlaczego tak się stało ale jej całokształt przypadł mi do gustu.
     Odniosłam wrażenie, że bajka zrobiona została bardziej pod chłopców aniżeli dla szerszego grona odbiorców. Choć znajdą się również osoby, które uwielbiają taką akcje, wśród obu płci. W tym przypadku nie do końca rozumiem za co ta animacja dostała Oscara. Na prawdę nie było żadne lepszej produkcji tego typu w danym roku?
     Moja ocena: 4/10.

środa, 13 kwietnia 2016

'Bezwstydny Mortdecai' (Mortdecai, 2015) - film


Mortdecai wśród płci pięknej znany jest ze swego uroku oraz najbardziej zniewalającego wąsa na Wyspach Brytyjskich. Pewnego dnia wpada na trop zaginionego obrazu Goi zawierającego wskazówki pozwalające przejąć konto bankowe pełne zrabowanego złota. Mortdecai z właściwym sobie wdziękiem i nonszalancją rusza tropem obrazu flirtując przy tym z niemal każdą napotkaną pięknością. Apetyt na skarb ma jednak także rosyjski oligarcha, amerykański miliarder i pewien tajemniczy terrorysta. Największym rywalem Mortdecaia okaże się jednak jego dawny kolega, a obecnie agent wywiadu Alistair Martland, który ma chrapkę nie tylko na obraz Goi, ale także na piękną żonę Charliego – Johannę. 







     Do obejrzenia tej produkcji skłoniła mnie obsada aktorska. Miałam nadzieję, że duet Johnny Depp oraz Gwyneth Paltrow stworzą film, który będzie co najmniej znośny. Jakże ja się myliłam... Niestety przeżyłam kolejne rozczarowanie, pomimo nadziei, które pokładałam w danym filmie
     Fabuła tej produkcji niestety nie jest porywająca. Miała to być komedia a niestety ani razu nawet się nie uśmiechnęłam podczas seansu. Typ 'humoru' bardzo przypominał mi ten z filmu "Grand Budapest Hotel", czyli poziom wręcz dla mnie żałosny. Nawet moje względne zainteresowaniem sztuką nie pomogło temu filmowi wciągnięcie mnie w tematykę filmu. Niestety tym względem nie zostałam powalona na kolana. Chciałam film dzięki któremu zrelaksuję się i jakoś się odprężę po gorszym okresie - jeśli ktoś nie ma żadnych wymagań co do oglądanego filmu może odnajdzie się w tematyce. Osobiście mie gorszy nastrój się tylko pogorszył po tym nędznym stworku.
     Gra aktorska - po obsadzie spodziewałam się czegoś lepszego. Niestety również i tutaj moje oczekiwana znacznie przewyższały to co dostałam. Po aktorze takim jak Johnny Depp spodziewałam się o wiele więcej. Jedynie pod tym względem film ratowała Paltrow, jednak również i ona nie wypadła tutaj wybitnie, adekwatnie do swoich umiejętności ukazanych w innych produkcjach. 
     Osobiście jestem bardo zawiedziona tym filmem. Wiele osób się nim zachwyca, lecz ja należę do grona osób, które raczej nie uważają go za arcydzieło. Wierzę, że znajdą się osoby, którym się ten film spodoba, lecz ja nie jestem wśród nich. 
     Moja ocena: 3/10.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

'Desperado' (1995) - film









W małym miasteczku pojawia się El Mariachi, były muzyk z futerałem pełnym broni. Poszukuje zabójcy swojej ukochanej, by pomścić jej śmierć.












     "Desperado" to kultowy film z Antonio Banderasem w roli głównej, który chyba każdy miłośnik kina widział choć raz. Wreszcie i ta produkcja doczekała się swojej recenzji na moim blogu. 
     Film jest typowy, przynajmniej tak sobie wyobrażam filmy akcji. Dużo strzelaniny, bójek ale również przeplatają się inne wątki, które tworzą dobrą produkcję. Jak na ten typ to bardzo dobrze mi się ten film oglądało. Jedynie co mnie raczej śmieszyło, to właśnie te strzelaniny - główny bohater stoi na otwartej przestrzeni i na kilkadziesiąt strzałów żadna kula go nie trafi natomiast jak on celuje raz do ukrytego człowieka to od razu trafia. Chyba ten typ tak ma :D. 
     Antonio Banderas i Salma Hayek idealnie wcielili się w swoje role. Jednak najbardziej spodobała mi się postać faceta w barze w którą wcielał się Quentin Tarantino. O dziwo odebrałam go jak najbardziej pozytywnie. 
     Rzadko oglądam typowe filmy akcji, jednak w tym przypadku nie żałuję poświęconego czasu. Na prawdę dobra produkcja, którą bardzo przyjemnie się ogląda. Polecam.
     Moja ocena: 8/10.

czwartek, 3 grudnia 2015

'Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2' (The Hunger Games: Mockingjay Part 2, 2015) - film






Katniss Everdeen i przywódcy Dystryktu 13 rozpoczynają wielką ofensywą przeciwko Kapitolowi. Walka toczy się już nie tylko o przetrwanie, ale o przyszłość całego narodu. Katniss wspierana przez Gale'a, Finnicka oraz Peetę planuje zamach na prezydenta Snowa. Bezwzględni wrogowie i moralne wybory, przed którymi stanie Katniss, będą dla niej większym wyzwaniem niż cokolwiek, co wcześniej przeżyła na arenach Głodowych Igrzysk.








UWAGA! Recenzja może zawierać spojlery!
Jeśli jeszcze nie oglądałeś/aś tego filmu przejdź po prostu do oceny końcowej :).

"Ladies and Gentlemen, Welcome To The 76th Hunger Games"

     "Kosogłos. Część 2" to już ostatnia część osławionych "Igrzysk śmierci". Po części pierwszej podchodziłam do tej produkcji z pewnym dystansem. Tamta mnie zawiodła, a jak wypadła ta? 
     W tej ostatniej części dostaniemy dużo więcej emocji, lepszej akcji, która wzbudzi zainteresowanie odbiorcy. Jak dla mnie jest to najsmutniejsza część, najbardziej działająca na moje emocje. Scena prawie z końca gdzie pojawia się kot, którego Katniss obrzuca talerzami itp. aby zaraz 'wyrazić swoje emocje' po stracie swojej siostry najpierw wzbudziła we mnie śmiech aby zaraz wywołać płacz i próby opanowania łez w kinie. Jak dla mnie najbardziej epicka część całej trylogii. Chyba po pierwszy zdarzyło mi się, że nawet muzyka odtworzona podczas końcowych napisów skłaniała do pozostania na siedzeniu do końca podczas seansu w kinie. Jedynie zastanawiałam się po filmie, które efekty byłyby warte zobaczenia ich w 3D, i niestety tylko jeden przychodził mi do głowy, lecz i i tak
     Jest to chyba najlepszy koniec ekranizacji książek jakie dotychczas widziałam, choć wiem, że nie widziałam jeszcze wszystkich które chciałabym zobaczyć, np. Harry Potter :). Pomimo tych zachwytów czuję pewien niedosyt... 
     Moja ocena: 7/10.

piątek, 27 listopada 2015

'Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1' (The Hunger Games: Mockingjay Part 1, 2014) - film





Katniss Everdeen trafia do Dystryktu 13 po tym, jak raz na zawsze położyła kres Głodowym Igrzyskom. Wbrew kłamliwej propagandzie rebelianci przetrwali zemstę Kapitolu. Pod przewodnictwem Prezydent Coin przygotowują się do rozprawy z dyktatorską władzą. Katniss, mimo początkowych wahań, zgadza się wziąć udział w walce. Czy odnajdzie się w roli przywódczyni? Czy stanie się Kosogłosem, symbolem nadziei i oporu przeciw tyranii Prezydenta Snowa?








      Aktualnie w kinach można obejrzeć drugą część "Kosogłosa" dlatego też postanowiłam zobaczyć, a właściwie przypomnieć sobie, część pierwszą. 
     Moim zdaniem ta część jest najsłabsza. Mało akcji, która mnie rozczarowała. Po "pierwszej części ostatniej części" 'Igrzysk' spodziewałam się trochę lepszej produkcji, większych emocji. Może jest to dopiero przygotowanie do kolejnych wydarzeń, choć mogli trochę inaczej podzielić, tak aby nie było takiego rozczarowania po seansie.
     Nie jest to zupełnie zły film, lecz dotychczas najgorszy wśród "Igrzysk śmierci". Mam nadzieję, że kolejna odsłona będzie lepsza. 
     Moja ocena: 4/10.

czwartek, 15 października 2015

'Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia' (The Hunger Games: Catching Fire, 2013) - film





Po zwycięstwie w 74. Głodowych Igrzyskach, Katniss Everdeen oraz Peeta Mellark udają się na obowiązkowe Tournee Zwycięzców. Choć zuchwale złamali reguły rozgrywki, w glorii zwycięstwa odwiedzają kolejne dystrykty. Dowiadują się o fali zamieszek, do których przyczynił się ich niebywały wyczyn. W tym samym czasie prezydent Snow przystępuje do organizacji jubileuszowych, 75. Igrzysk, w których dawni zwycięzcy będą musieli stanąć przeciw sobie. Te wydarzenia mogą zmienić państwo Panem na zawsze. 








     "W pierścieniu ognia" to druga część osławionych "Igrzysk śmierci". W przypadku książki ta część mi się podobała już trochę mniej niż pierwsza. Jak wypadła w tym przypadku ekranizacja? 
     Fabuła - nie wiem ile razy już pisałam to na swoim blogu w recenzjach ale również i w tym przypadku należy sugerować się opisem. Książkę czytałam około rok temu, ale niektóre elementy tak mi się wryły w pamięć, które niestety nie zostały uwzględnione w ekranizacji. Chociażby sytuacja na balu w Kapitolu z bodajże zegarkiem. Miała to być pewna wskazówka tego co może się wydarzyć dalej. Kto czytał ten wie o co chodzi ;). Moim zdaniem to był dość znaczący moment, który znów został pominięty w filmie. Pomimo tych niedociągnięć film oglądało się całkiem dobrze. 
     Gra aktorska - Jennifer Lawrence znów swoją dziecięcą minką nie zachęcała do seansu lecz jak przymknęłam na ten fakt oko to wypadła całkiem nieźle. Reszcie aktorów pod względem aktorskim również całkiem dobrze pokazała swoje zdolności. 
     W przypadku tej części ekranizacji daję taką samą ocenę jak książce. Było wiele nieścisłości lecz niektóre elementy wypadły trochę lepiej niż w jej pierwowzorze. Są plusy i minusy lecz film można obejrzeć. 
     Moja ocena: 6/10.

sobota, 3 października 2015

'Igrzyska śmierci' (The Hunger Games, 2012) - film

Katniss pochodzi z Dwunastego Dystryktu, jednego z najbiedniejszych regionów w państwie Panem. Kiedy jej młodsza siostra zostaje wylosowana do udziału w Głodowych Igrzyskach, corocznym turnieju organizowanym przez bezwzględne władze, Katniss zgłasza się, by zająć jej miejsce. Musi opuścić nie tylko rodzinę, której jest żywicielką, ale i Gale’a, który zdaje się  kimś więcej niż przyjacielem. Aby ich jeszcze zobaczyć, musi zwyciężyć w transmitowanych przez telewizję Igrzyskach. Przeżyć może tylko jeden uczestnik. Pochodzący z biednego dystryktu i nie szkoleni w walce Katniss i chłopak Peeta, w oczach widzów skazani są na porażkę. Igrzyska są jednak nieprzewidywalne. Między młodymi rodzi się uczucie, a odważna szesnastolatka rozpala w ludziach nadzieję na zmiany. Staje się symbolem buntu i walki z niesprawiedliwością. Jednak jeśli kiedykolwiek ma zobaczyć jeszcze rodzinny Dystrykt 12, musi dokonać rzeczy niemożliwych… 






     Książkę przeczytałam we wrześniu ubiegłego roku (2014). Przez to historia kojarzy mi się z początkiem mojej pracy zawodowej :). Pozycja wywarła na mnie średnie wrażenie ale nie przeszkodziło mi to w zabraniu się za jej ekranizację. 
     Fabuła miała być ponoć zrobiona na podstawie książki. Teoretycznie wyszła ona podobna jednak wiele szczegółów zostało zmienionych, które mogą mieć wpływ na dalsze losy. Chociażby moment przekazania broszki w kształcie kosogłosa. Niby dostała, 'niby fajnie' ale jednak osoba i okoliczności w jakich główna bohaterka ją dostała zostały niestety zmienione. Po przeczytaniu dalszych losów, moim zdaniem, miało to znaczenie. Również wiele innych szczegółów nie pasowało do książkowej wersji, jak i całej historii. 
     Gra aktorska - Jennifer Lawrence była niemiłosiernie irytująca w tym filmie. Nie twierdzę, że zagrała źle lecz jej dziecięca twarz przeszkadzała mi w podczas oglądania. Wiem, że nie powinno się oceniać pod względem wyglądu lecz w tym przypadku wpłynęło to na odbiór całego filmu. Najlepszą postacią, jak dla mnie, była aktorka Elizabeth Banks, która wcieliła się w postać Effie Trinket. Chyba najbardziej charakterystyczna postać w całym filmie. 
     Nie twierdzę, ze ten film był zły lecz nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak książka. Zapewne znajdą się zwolennicy, którzy będą twierdzić, że jest to produkcja idealna lecz mnie trochę zawiodła. Pomimo to warto obejrzeć :).
     Moja ocena: 6/10.

niedziela, 27 września 2015

'Agentka' (Spy, 2015) - film






Susan Cooper jest skromnym i niedocenianym analitykiem pracującym dla CIA. Gdy działający w ukryciu agenci zostają zdekonspirowani, Susan musi porzucić wygodne biurko i wkroczyć do akcji. Jej zadaniem jest rozpracować szajkę handlarzy bronią i zapobiec światowemu kryzysowi. Brak doświadczenia nadrabia brawurą i nieszablonowymi metodami działania, które budzą grozę zarówno jej przeciwników, jak i przełożonych.









     "Agentka" to najnowszy film z Melissą McCarthy w roli głównej. Lubię tę aktorkę to nie mogłam przejść obojętnie obok filmu w którym ona występuje. A że ta produkcja to komedia to tak się złożyło, że jeszcze lepiej bo potrzebowałam czegoś takiego na poprawę nastroju. 
     Niedoceniana Susan ma wreszcie swoją szansę aby się wykazać. Czy jej się to uda? Trzeba sprawdzić samemu, a przy okazji dostaniemy dużą dawkę humoru. Momentami był on absurdalny ale raczej stworzony 'ze smakiem'. Jak na komedię amerykańską jest to jedna z lepszych jakie do tej pory widziałam. Aby nie było tak cukierkowo to były momenty w których humor mi zupełnie się nie spodobał. Były to nieliczne momenty, choć niestety trafiły się tutaj takie przy których aż nie wiedziało się jak je skomentować.
     Gra aktorska - raczej nie mam się do czego w tym przypadku przyczepić. Były lepsze i gorsze momenty jednak patrząc na całość filmu to większość aktorów wypadła bardzo dobrze w swoim rolach. 
     Film idealny gdy mamy doła i potrzebujemy czegoś na poprawę humoru. Ogólnie warto obejrzeć dla relaksu i poprawy humoru.
     Moja ocena: 7/10.

piątek, 29 maja 2015

'Kochać i umrzeć' (To Love and Die, 2008) - film





Młoda, atrakcyjna i beztroska dziewczyna o imieniu Hildy chciałaby w końcu spotkać odpowiedniego mężczyznę. Niestety wszystkie jej dotychczasowe randki kończyły się niepowodzeniami. Jej terapeuta radzi jej, że pomocne w ustabilizowaniu swojego życia może się okazać odnalezienie ojca. Hildy postanawia skorzystać z tej rady. Wyrusza na jego poszukiwania. Wkrótce okazuje się, że jej ojciec jest płatnym mordercą. 









     Tak jak większość filmów, również i ten, obejrzałam ot tak po prostu bo znalazłam go na pewnej stronie. Takie działanie zazwyczaj kończy się z marnym skutkiem, jednak czasem można odnaleźć ciekawe perełki. Do której kategorii trafia "Kochać i umrzeć"? 
     Historia przedstawia perypetie Hildy, która po kilku nieudanych związkach oraz po radzie psychoterapeuty postanawia odnaleźć swojego biologicznego ojca. Czy to jednak pomoże? Na pewno wpędza ją to w pewne nieprzyjemne sytuacje. Według filmebu jest to połączenie akcji i dramatu. Dla mnie dodatkowo można by ten film opisać również jako familijny :D. Przyjemnie się ogląda, niektóre sytuacje przekomiczne, mogące znaleźć się w dobrej komedii. 
     Aktorzy całkiem nieźle się spisali w tym filmie. Nie powiedziałabym, że aktorstwo było na bardzo wysokim poziomie, jednak nie było sytuacji kiedy grali niemiłosiernie drętwo. Muzyka też do najgorzej dobranych nie należy, choć w kilku momentach dobrałabym trochę inną, jeśli miałby to być prawdziwy dramat. 
     Film do najgorszych nie należy. Nie jest to totalna porażka, którą należy omijać szerokim łukiem lecz także nie jest to produkcja do koniecznego obejrzenia. Można miło spędzić czas ale czy jest rzeczywiście warta poświęcania na nią swojego czasu? Zależy kto ma jakie oczekiwania na dany moment :). 
     Moja ocena: 4/10.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

'Zimne światło dnia' (The Cold Light Of Day, 2012) - film




Will Shaw jest maklerem. Wraz ze swoją rodziną zamierza spędzić wakacje w Hiszpanii. Niestety, ktoś porywa jego najbliższych, a on sam zamierza zrobić wszystko, aby ich odnaleźć. Rozpoczyna więc własne śledztwo, które utwierdza go w przekonaniu, że porwanie jego rodziny ma wiele wspólnego z rządowym spiskiem. 










     Film obejrzałam tylko ze względu na to, że główną rolę odgrywa Henry Cavill. Kojarzę go głównie tylko z serialu "Dynastia Tudorów" i chciałam po prostu zapoznać się z jakąś inną produkcją w której on występuje :). 
     Fabuła jak na film akcji/thriller niezbyt ciekawa. Rodzina zostaje porwana, ojciec zabity a tylko jeden syn może ocalić resztę. Jak dla mnie dość banalny schemat a nie oglądałam dużo tego typu produkcji. Może niektórzy dostrzegą coś głębszego w tym filmie. Akcja również nie powala. Mam wrażenie, że niektóre sceny (a właściwie większość) została po prostu dodana aby była, bez specjalnego celu. Sceny z użyciem broni - wyglądały tak jak moja pierwsza gra w Counter Strike, czyli strzelanie bez ładu i składu. Pomimo, że te osoby miały chyba grać postacie które znają się na rzeczy i miały kiedyś wcześniej broń w ręku a nie obchodziły się z nią po amatorsku. No ale przecież główny bohater nie może zginąć już na początku filmu ;). Kolejna scena - pościg samochodowy. Wyglądał niczym gra w Need for Speed. Czyli jak na film to trochę śmiesznie... 
     Trzy punkty mogę dać tej produkcji jedynie za obsadę, a mianowicie: Bruce Willis, jako Martin, Sigourney Weaver jako Jean Carrack oraz Henry Cavill, który wcielił się w postać Will'a Shaw. Reszta niestety nie była taka dobra. 
     Ogólnie jestem zawiedziona tym filmem. Miałam nadzieję, że coś będzie się w nim dziać i będę go oglądać z większym zainteresowaniem. Niestety musiałam zrobić do niego dwa podejścia, gdyż za pierwszym razem na nim usnęłam pomimo tego przystojniaka :P ze względu na którego obejrzałam ten film ;).  
     Moja ocena: 3/10.

sobota, 5 listopada 2011

'Centralne biuro uwodzenia' (My Mom's New Boyfriend, 2008) - film

Atrakcyjna Marty (Meg Ryan) ma wielu adoratorów, jednak żadnego z nich nie traktuje poważnie, aż do momentu, kiedy zakochuje się w światowej sławy... złodzieju dzieł sztuki, Tommy’m (Antonio Banderas). Jedyny problem tkwi w tym, że Marty jest matką agenta FBI - Henry’ego, który pewnego dnia otrzymuje zlecenie śledzenia znanego przestępcy. Okazuje się, że to nikt inny jak właśnie Tommy... Co może wyniknąć z połączenia romantyzmu Marty i zawadiackiego uroku Tommy’ego, gdy miłości próbuje przeszkodzić FBI? 

Film bez szału. Niby kino akcji ale jakoś nie mogłam się w nie wciągnąć. Najbardziej przeszkadzał mi wątek 'romansowy', który robił z tego filmu nie za ciekawą produkcję. Fabuła mogłaby być ciekawa, tylko to zakończenie jak zwykle przesłodzone. Wszystko skończyło się niestety happy endem, co było do przewidzenia.
Gra aktorska głównych bohaterów świetna. Akurat bardzo lubię tą dwójkę: Antonio Banderasa i Meg Ryan. Chociaż Ci 'poboczni' już tak średnio sobie radzili. Ale można było znieść.
Moja ocena: 3/10. Sądzę, że można znaleźć dużo lepszy film akcji.
Related Posts with Thumbnails