Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2006. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2006. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 maja 2021

'Holiday' (The Holiday, 2006) - film

 

 
 
 
 
 
 
 
 
Dwie nieznające się kobiety, aby uciec od problemów, postanawiają na święta zamienić się domami. Iris przeprowadza się do słonecznego Los Angeles, a Amanda wyjeżdża na zaśnieżoną angielską wieś.
 
 
 
 
 
 
 
 
     Pomimo, że Boże Narodzenie już dawno minęło a do następnych Świąt jest jeszcze kawał czasu postanowiłam obejrzeć film pt. "Holiday". Potrzebowałam czegoś klimatycznego co sprawi, że choć na chwilę zapomnę o własnych problemach. I w tym celu sprawdził się on wyśmienicie!
     Iris i Amanda to dwie kobiety, które kompletnie się nie znają jednak obie są na życiowym zakręcie. Postanawiają na czas Świąt zamienić się swoimi domami, by uporać się z własnymi problemami. Ta nietypowa zamiana doprowadza do przeróżnych dziwnych sytuacji, jak i zawarcia relacji, które mogą być w ich życiu pomocne... Moim zdaniem jest to naprawdę ciepła opowieść, dzięki której może zrobić się widzom ciepło na sercu, a wszystkie emocje towarzyszące podczas seansu nie są wymuszane w perfidny sposób by tylko wzruszyć odbiorce. Choć są momenty ukazujące dość trudne decyzje to jednak w ogólnym rozrachunku można bawić się podczas oglądania tej historii i zaśmiewać się czasem do łez. Nie spodziewałam się aż tak pogodnej treści, która może o każdej porze roku wywrzeć na mnie aż tak pozytywne wrażenie.
     Gra aktorska na bardzo dobrym poziomie. W sumie nie ma tu żadnego aktora wobec którego mogłabym mieć jakiekolwiek zażalenia i negatywne podejście po seansie. Choć nie jestem wielką fanką niektórych tu występujących osób to jednak po tej produkcji może nieco przychylniej spojrzę na ich nazwisko w kolejnych filmach z którymi przyjdzie mi się zmierzyć.
     "Holiday" to film, który naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Bardzo miło spędziłam swój czas podczas seansu i jestem pewna, że w okresie zimowym ponownie po niego sięgnę by jeszcze bardziej być w stanie odczuć ten magiczny klimat. Ze swojej strony mogę go z czystym sercem Wam polecić ten tytuł i mam nadzieję, że będziecie tak samo nim oczarowani jak ja.
     Moja ocena: 7/10.

środa, 20 listopada 2019

'W pogoni za szczęściem' (The Pursuit of Happyness, 2006) - film




Historia borykającego się z przeciwnościami losu Chrisa Gardnera i jego rodziny. Kiedy Linda, matka 5-letniego Christophera ugina się pod ciężarem finansowych trudności i opuszcza rodzinę, mężczyzna musi poradzić sobie ze znalezieniem dobrze płatnej posady oraz zapewnieniem dziecku dachu nad głową. Po wielu próbach Chris otrzymuje propozycję odbycia bezpłatnego stażu w prestiżowej firmie brokerskiej. Zdesperowany, bez środków do życia, Gardner decyduje się skorzystać z propozycji. Dzięki pewności siebie i miłości synka, Chris Gardner przezwycięża trudności stając się jedną z legendarnych postaci Wall Street.






     "W pogoni za szczęściem" to film o którym słyszałam wiele pozytywnych opinii. Sporo moich znajomych polecało mi ten tytuł, więc wreszcie wzięłam go pod uwagę przy wyborze tego co bym chciała obejrzeć. Miałam ogromne obawy czy docenię ten film po tak wielu zachwytach, jednak całe szczęście również i mi przypadł on do gustu.
     Chris nie miał łatwego życia, ciągle ma pod górkę, jednak się nie poddaje. Gdy natknął się na ogłoszenie o staż w pewnej z prestiżowych film brokerskich podejmuję próby by się tam dostać. Można by rzec, że ta decyzja zmieniła jego życie. Historia z którą mamy tu do czynienia moim zdaniem pokazuje, że warto się starać, podjąć ryzyko by zmienić coś na lepsze. Mając na uwagę to, że jest to film oparty na faktach daję on nadzieję, że choć znaleźliśmy się blisko dna jest możliwe osiągnięcie sukcesów nie tylko tych zawodowych. Poruszony tu aspekt relacji rodzinnych również daje wiele do myślenia i może zmusi niektórych do zastanowienia się czy można tak łatwo się poddawać i przekreślać drugiego człowieka. Przynajmniej w moim przypadku ta historia pozostanie w mojej głowie na dłużej i pod pewnymi względami dała mi kopa do przemyśleń nad swoim życiem, nie tylko pod kątem zawodowym.
     Gra aktorska według mnie jest w tym filmie fenomenalna. Will Smith wcielający się w postać Chrisa Gardnera wypadł tu według mnie bardzo przekonująco i dzięki tej roli mam ochotę obejrzeć kolejne tytuły z jego udziałem. Również postacie drugoplanowe były bardzo dobrze zagrane, dzięki czemu podczas seansu nie miałam wrażenia, że część osób pojawiła się jakby za karę.
     Żałuję, że tak długo opierałam się przed obejrzeniem tego filmu. Jestem pewna, że w przyszłości powrócę do niego i znów będę w stanie zachwycać się nim. Choć nie jest to tytuł, który należy do tych lekkich, łatwych i przyjemnych to jednak pozostanie on w pamięci na dłużej. Jeśli jeszcze nie widzieliście tej produkcji to gorąco polecam jak najszybsze jego nadrobienie, gdyż naprawdę warto!
     Moja ocena: 8/10.

poniedziałek, 19 listopada 2018

'Miłość na zamówienie' (Failure to Launch, 2006) - film




 




Rodzice Trippa pragną, by ich trzydziestopięcioletni syn w końcu się usamodzielnił. Podstępem wprowadzają w jego życie kobietę idealną - Paulę.










     Nie lubię komedii romantycznych, często reaguję na nie wręcz alergicznie. Jednak zostałam namówiona na obejrzenie filmu pt. "Miłość na zamówienie". Miała to być podobno wyróżniająca się na tle innych produkcji z tego gatunku historia. Niestety nie była...
     Tripp to wieczne dziecko, który nadal mieszka z rodzicami, choć ma już trzydzieści pięć lat. Jego rodzice tego już nie wytrzymują i postanawiają zapoznać go z Paulą, mając nadzieję, że wreszcie wyniesie się z rodzinnego gniazda. Niestety historia przedstawiona w tym filmie jest bardzo schematyczna, nie przedstawia nic nowego co było mi przez niektóre osoby obiecywane. Zaczęłam oglądać tę produkcję z nadzieją, że faktycznie zobaczę coś niespodziewanego, czego wcześniej nie widziałam, jednak srogo się rozczarowałam już od pierwszych minut. Znajdziemy tu bardzo mało śmiesznych momentów, o ile w ogóle jakieś tutaj były. Humor typowy dla amerykańskich komedii romantycznych, który niestety nie do końca trafia w moje gusta. Jak przystało dla tego typu gatunku, już od samego początku wiadomo jak potoczą się losy bohaterów - początkowa fascynacja, jakaś 'drama', aby w końcu główni zainteresowani sobie ludzie przebaczyli i żyli długo i szczęśliwie. Osobiście oczekuję jednak czegoś lepszego, co mogłoby wywołać we mnie jakieś głębsze emocje a nie tylko irytację i ewentualne pierwsze siwe włosy na głowie przed trzydziestką.
     Gra aktorska - nie przepadam za odtwórczynią Pauli, czyli Sarah Jessica Parker, i nie jest to jej rola dzięki której przekonam się do niej. Nie wypadła ona tutaj tak dobrze, abym miała ochotę dawać jej kolejną szansę, by sprawdzić jej podobno wybitne zdolności aktorskie. W przypadku Matthew McConaugheya - nie było tak źle ale też nie jestem w pełni usatysfakcjonowana. Również postacie drugoplanowe nie były aż tak rewelacyjnie zagrane, by uratować całą produkcję i w jakikolwiek sposób zmniejszyć moją irytację tym tytułem.
     "Miłość na zamówienie" to film, który na pewno nie znajdzie się na mojej liście ulubieńców. Przewidywalność i brak zabawnych momentów, które jednak powinny znaleźć się w komedii, sprawiają, że moje rozczarowanie jest tym większe. Mam nadzieję, że nigdy więcej nie będę musiała oglądać tej produkcji ponownie. Jeśli ktoś z Was tak samo jak ja niezbyt przepada za komediami romantycznymi to mam wrażenie, że również nie będzie zadowolony z tego filmu. Nie polecam.
     Moja ocena: 2/10.

środa, 25 kwietnia 2018

'Przyjaciele z kasą' (Friends with Money, 2006) - film








Opowieść o czterech przyjaciółkach "na całe życie”, mieszkających na Zachodnim Wybrzeżu, które osiągnęły już pewien poziom wygody w swoim życiu i już zdążyły przyzwyczaić się do markowych ciuchów, przyjęć charytatywnych i opieki nad mężami i potomstwem. Ale gdy osiągają „pewien wiek” niezałatwione sprawy zaczynają burzyć ich wygodne życie.







     Film o chwytliwym tytule, czyli "Przyjaciele z kasą", został mi kiedyś polecony przez pewnych znajomych. Wiedziałam, że są oni ogromnymi fanami Jennifer Aniston i nie ważne jak zła jest dana produkcja to i tak będą się nią zachwycać. Z przymrużeniem oka podeszłam do seansu, jednak nadal czuję się zawiedziona, że coś takiego w ogóle zobaczyłam...
     Cztery przyjaciółki od lat utrzymują swoje relacje przynajmniej na poprawnym poziomie. Każda z nich jest na innym etapie swojego życia, choć co je łączy to fakt, że wszystkie zmagają się jakimiś problemami. Właściwie ten film nie opowiada jakiejś spójnej historii, którą mogłabym pokrótce streścić. Większość scen została wyrwana z kontekstu i porozrzucana bez większego przemyślenia. Pomimo ogromnych chęci nie potrafię wykrzesać od siebie zbyt wielu pozytywnych wniosków na temat tej produkcji. Choć jakby tak dłużej pomyśleć to nie potrafię przedstawić nawet jednego aspektu pod względem fabuły, który by mi się podobał...
     Gra aktorska w tym filmie nie jest czymś czym mogłabym się zachwycać. Znajdziemy tutaj kilka znanych nazwisk, jednak same w sobie nie uratują czegoś, co nie ma sobą nic dobrego do pokazania. Nawet Jennifer Aniston, która wypadła rewelacyjnie w serialu "Przyjaciele", tutaj nie była tak fenomenalna i nie pozostawiła po sobie tak dobrego wrażenia.
     Żałuję, że dałam się namówić na obejrzenie tego filmu. Jestem pewna, że nigdy więcej do niego nie powrócę i utwierdzam się w przekonaniu, że muszę rozważniej brać pod uwagę to co zachwalają inni. osobiście nie jestem w stanie nawet stwierdzić czy mogłabym ze swojej strony komukolwiek polecić ten tytuł. Pozostaje mi mieć nadzieję, że dość szybko ta produkcja wyleci mi z pamięci.
     Moja ocena: 3/10.

poniedziałek, 11 września 2017

'Ostatnia audycja' (A Prairie Home Companion, 2006) - film


 

Po 32 latach na antenie radiowa audycja Garrisona Keillora musi się zakończyć, gdyż rozgłośnia WLT zostaje sprzedana. Pewnego deszczowego wieczora w St. Paul w stanie Minnesota odbywa się ostatni odcinek show, nadawany na żywo z udziałem licznych fanów, którzy nie mają pojęcia, że jest to pożegnalny występ ich ulubionych gwiazd, wśród których są między innymi siostry Johnson, Yolanda i Rhonda, śpiewający kowboje Dusty i Lefty, piosenkarka country i inni. Wszyscy przygotowali specjalny program na to pożegnanie najpopularniejszej amerykańskiej audycji.






     Film "Ostatnia audycja" obejrzałam głównie ze względu na obsadę aktorską. Miałam nadzieję, że produkcja z takimi aktorami jak Meryl Streep czy Woody Harrelson będzie przynajmniej poprawna, o ile nie bardzo dobra. Jednak nie jestem pewna czy znów moje oczekiwania nie zderzyły się brutalnie z rzeczywistością...
     Rozgłośnia radiowa WLT zostaje sprzedana. Pracownicy po raz ostatni wykonują swoją audycje nadawaną na żywo. Akcja toczy się moim zdaniem bardzo powoli, tylko w jednym miejscu jakim jest scena na której występują prowadzący i ich goście. Po samej historii nie wiedziałam czego mogę się spodziewać i w sumie mam mieszane odczucia. Sam pomysł i jego wykonanie zostało zrobione w dość intrygujący sposób. Niestety było wiele momentów podczas seansu, które nie wzbudzały we mnie ogromnego zainteresowania. Film trwa ponad półtorej godziny, a mi się tak naprawdę podobała może jedna trzecia całości?
     Gra aktorska - miło było zobaczyć Harrelsona w innej odsłonie niż ta z "Igrzysk śmierci", choć miałam nadzieję, że będzie jego bohatera znacznie więcej. Sama Meryl Streep, od której oczekiwałam wiele, nie zrobiła na mnie aż tak dobrego wrażenia jak w innych filmach. Nie jestem pewna czy mam już 'zmęczenie materiału' czy po prostu nie była to najlepsza rola w jej wykonaniu.
     "Ostatnia audycja" to niestety kolejny film, który co prawda całkiem dobrze mi się oglądało, ale nie wyryje się w mojej pamięci na długo. Nie zrobił na mnie on takiego ogromnego wrażenia abym miała polecać go każdemu.
     Moja ocena: 5/10.

środa, 23 sierpnia 2017

'Psi kłopot' (The Dog Problem, 2006) - film




Solo jest pisarzem, ale ostatnio ma problemy nie tylko z pisaniem. Postanawia więc udać się do specjalisty, na którego wydaje fortunę. Psychiatra zaleca mu, aby w ramach terapii zaopiekował się psem, co ma mu pomóc powrócić do równowagi wewnętrznej. Solo nie potrafi się przyzwyczaić do zajmowania się kimkolwiek poza nim samym, a jego czworonożny przyjaciel przynosi niespodziewane kłopoty, na które składają się piękna pani fotograf, bogaty obsesyjny kolekcjoner psów oraz nadpobudliwy człowiek udzielający pożyczek, który zatrzymuje psa dla okupu. Gdy znika pies zaczyna się komedia pomyłek.





 
     Uwielbiam psy. Nawet jeśli one mnie nie lubią to ja je i tak kocham :). Niestety nie dane mi było jeszcze posiadanie własnego czworonoga, lecz gdy tylko mam możliwość to rozpieszczam te, których właściciele mi na to pozwalają. Dlatego też nie mogłam oprzeć się obejrzeniu filmu pt. "Psi kłopot". Gdy tylko zobaczyłam tytuł od razu kliknęłam "play" bez sprawdzania w ogóle o czym jest ten film. I to był błąd. Ogromny błąd.
     Solo pod wpływem swojego psychoterapeuty kupuje psa. Gdy tylko czworonóg pojawia się w jego życiu, wywraca się ono do góry nogami. Moim zdaniem film ma ogromny potencjał, który niestety nie został wykorzystany. Poziom humoru nie wpisał się w moje gusta ani potrzeby w danym dniu, gdy go oglądałam. Przychodzi mi do głowy jedynie określenie - "żałosny" - na samą produkcję. Jedynym plusem, który jest bardzo subiektywny, jest dla mnie tytułowy pies. Chociaż nie ważne jak bardzo chciałabym polubić fabułę tego filmu, nie potrafię napisać nic więcej o nim dobrego.
     Gra aktorska - aktorzy występujący w tej produkcji nie pokazali tego co najlepsze w tym zawodzie. Podczas seansu bardzo biła po oczach drętwość bohaterów oraz brak umiejętnego wczucia się w postać. Mamy w tym filmie nasz polski akcent - przez chwilę pojawiła się tutaj Joanna Krupa. Jeśli ktoś jest jej fanem może próbować ją odnaleźć. Znów jedynym plusem w całej zgrai aktorów był... pies. Chyba tylko on wypadł w całym filmie naturalnie.
     Jestem zawiedziona tą produkcją. Jedynym pozytywem tutaj jest ten tytułowy zwierzak. Gdyby nie ten fakt, prawdopodobnie w ogóle nie zwróciłabym uwagi na "Psi kłopot". Jeśli ktoś z Was lubi takie niezbyt dobrze skonstruowane filmy, które w ogóle nie śmieszą a są żałosne, to polecam. Ja osobiście żałuję, że poświęciłam swój czas.
     Moja ocena: 2/10.

poniedziałek, 17 października 2016

'Sztuka zrywania' (The Break-Up, 2006) - film

 



Brooke (Jennifer Aniston) i Gary (Vince Vaughn) zamierzają się rozstać. Żadne z nich nie chce jednak opuszczać mieszkania, w którym żyją od kilku lat. Kierując się radami przyjaciół, znajomych i kilku zupełnie obcych osób, oboje rozpoczynają psychologiczną wojnę, która ma skłonić drugą osobę do wyprowadzki. Dzieje się tak do momentu, w którym oboje zdają sobie sprawę, że być może walczą o przyszłość swojego związku.









     Ostatnio moje samopoczucie nie było zbyt dobre dlatego włączyłam pierwszą lepszą komedię jaka leciała w telewizji. Padło na "Sztukę zrywania" z Jennifer Aniston oraz Vincem Vaughn w rolach głównych. Jak wypadła ta komedia obyczajowa? Niestety jest to kolejna produkcja, która mnie nie zachwyciła.
     Fabuła filmu kręci się wokół tego jak dwójka osób, która wcześniej się kochała teraz się nienawidzi. Żadne z nich nie zamierza opuścić mieszkania w którym razem mieszkali więc robią sobie na złość aby wkurzyć tę drugą osobę. Koncepcja mogłaby być dobra ale wykonanie pomysłu jest moim zdaniem bardzo złe. Typowo słabe amerykańskie poczucie humoru, które wcale nie śmieszy, tylko ściska z żalu jak się to coś ogląda. Niestety nie widziałam jeszcze dobrej i klimatycznej komedii amerykańskiej, która by mnie nie zawiodła a ta produkcja niestety nie zmienia mojego przekonania. Jedynym plusem mógłby być pojawiający się polski akcent, szkoda tylko, że w tak złej otoczce.
     Gra aktorska - element, który powinnam zostawić bez komentarza. Po odtwórcach głównych ról spodziewałam się ukazania lepszego kunsztu aktorskiego. Niestety nawet tym elementem ten film jakkolwiek nie podwyższa swojej wartości.
     Żałuję, że obejrzałam ten film. Moim zdaniem nie warto, nawet gdy nie ma ciekawszej opcji do zobaczenia. W porównaniu z ta produkcją gapienie się w sufit wydaje się być o wiele lepszą propozycją.
     Moja ocena: 2/10.

czwartek, 29 września 2016

'Dobry rok' (A Good Year, 2006) - film




 


Londyński specjalista od inwestycji Max Skinner przybywa do Prowansji, by sprzedać odziedziczoną po zmarłym wuju małą winnicę. Miejsce, które miało być kolejną inwestycją, nieoczekiwanie staje się zwrotnym punktem w życiu biznesmena. Odkrywając tajemnice przeszłości, Max odnajduje również piękną kobietę, a wraz z nią uczucie, którego zawsze szukał. Poznaje wreszcie prawdziwy smak życia!









     Film obejrzałam jakiś czas temu w telewizji. W oczekiwaniu na operację, będąc w ogromnym stresie nie oczekiwałam ambitnego kina, które zmusi mnie do myślenia. Raczej potrzebowałam czegoś dzięki czemu nie będę za dużo myśleć o czekającym mnie 'szaleństwie'. Czy filmowi udało się spełnić moje oczekiwania?
     Fabuła tej produkcji mało zapadająca w pamięci. Początek mało obiecujący, ciężko było mi się wciągnąć w historię, z którą mamy tutaj styczność. Całe szczęście im dalej tym lepiej przedstawia się sytuacja. Akcja jakoś dawała radę, nie pozostawiła po sobie niesmaku czy dużego rozczarowania. Nie było to ambitne kino ale też takowego w danym momencie nie potrzebowałam.
     Gra aktorska na bardzo średnim poziomie. Po obsadzie w tym filmie można by spodziewać się trochę lepszego poziomu. Niestety pod tym względem przeżyłam największe rozczarowanie. Żaden z aktorów nie zrobił na mnie na tyle pozytywnego wrażenia abym mogła kogoś wyróżnić.
     W przypadku gdy nie oczekujecie kina zbyt wysokich lotów ten na pewno Wam powinien się spodobać. Jest to jedna z lepszych produkcji, które nie wymagają zbyt wielkiego zaangażowania widza a  jednocześnie potrafią odwrócić uwagę od czekających problemów.
     Moja ocena: 6/10.

niedziela, 15 maja 2016

'Źródło' (The Fountain, 2006) - film




Film opowiada trzy historie. Pierwsza dzieje się w XVI wieku. Hiszpański konkwistador Tomas Creo z polecenia królowej, na punkcie której szaleje, poszukuje legendarnego Drzewa Życia. Druga dzieje się współcześnie. Tomas Creo, naukowiec, maniakalnie poszukuje lekarstwa dla swojej chorej na raka żony. Trzecia to już wiek XXVI. Astronauta Tom próbuje pojąć tajemnicę życia i odpowiedzieć na pytania postawione przez jego poprzednie wcielenia: Co byłoby, gdybym mógł żyć wiecznie i kochać wiecznie tę samą kobietę?









     Obejrzałam już dwa filmy tego reżysera, a mianowicie "Czarny łabędź" oraz "Requiem dla snu". Oba zrobiły na mnie ogromne wrażenie, a jako, że na moim dysku również i ten oczekiwał na swoją kolej zabrałam się wreszcie za oglądanie z nadzieją na dobre kino.
     Film jest niebanalny, zmuszający widza do myślenia w trakcie seansu. Przedstawione są trzy z pozoru różne historie przedstawione z teoretycznie różnej perspektywy, lecz łączy je jedno - chęć pomocy ukochanej. Moim zdaniem treść która została przedstawiona jest niejednoznaczna, każdy może ją zrozumieć na swój sposób. Moim zdaniem ciężko zdefiniować jednoznacznie co reżyser chciał przekazać w tym filmie. Każdy wyciągnie z niego swoje własne wnioski, przemyślenia. Jedyną sceną, która wzbudziła we mnie śmiech, była prawie na samym końcu gdy główny aktor "pokrył się" trawą.
     Gra aktorska - nic złego nie mogę napisać w tym przypadku. Aktorzy spisali się wspaniale w swoich rolach, w które się wcielali. Żadna postać nie była niepotrzebna, nikt nie zagrał drętwo. Ciężko mi jest kogokolwiek wymienić z zasług w tym filmie, dla mnie każdy aktor tutaj spisał się na prawdę nieźle. Muzyka i scenografia dobrane bardzo dobrze do całego obrazu.
     Dla mnie film jest wart obejrzenia, choć nie jest aż tak dobry na tle tych, które już widziałam. Przynajmniej w przypadku tego reżysera. Zapewne znajdą się zwolennicy tej produkcji, którzy będą wychwalać ten film pod każdym względem, jak i tzw. 'hejterzy' lecz moim zdaniem trzeba samemu obejrzeć aby wyrobić sobie opinię na temat tego filmu.
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 11 marca 2013

'Pachnidło: Historia mordercy' (Perfume: The Story of a Murderer, 2006) - film






 Ekranizacja powieści Patricka Süskinda. Obdarzony genialnym węchem Jean-Baptiste Grenouille pragnie stworzyć najpiękniejsze pachnidło na świecie.











     Kolejny film, który udało mi się o dziwo obejrzeć w tv. Sądzę, że film "Pachnidło: Historia mordercy" jest jedną z najlepiej zrealizowanych produkcji, które powstały na podstawie książki. 
     Film przedstawia historię mężczyzny, który potrafi bardzo dobrze wyczuwać i rozróżniać zapachy. Historia ogólnie ciekawa ale zarówno książka jak i film nie wywarły na mnie zbyt dużego wrażenia. W szczególności mój rozum nie potrafił pojąć tej sceny gdy mieli znęcać się nad głównym bohaterem i go zabić a on skropił się zapachem i każdy nagle zaczął go ubóstwiać. Dla mnie ta scena jest niepojęta, zarówno w filmie jak i książce dla mnie ta scena była zbędna. Ale może się nie znam? Jednak przez to cały film pozostawił we mnie pewien niesmak. Osobiście nie rozumiem do końca fenomenu tej historii. 
     Gra aktorska bardzo dobra. Sądzę, że dobrze dobrali obsadę filmu. Sceneria oraz muzyka dodawały produkcji pewnego klimatu. Pomimo, że to film czasami miałam wrażenie jakbym sama czuła niektóre zapachy. Jednak nie jest to na tyle wystarczające aby bardzo wysoko oceniać tą produkcję. 
     Moja ocena: 6/10. Ogólnie bez szaleństw...

sobota, 27 listopada 2010

'Jasminum' (2006) - film

"Dziejące się współcześnie "Jasminum" (łacińska nazwa jaśminu) opowiada historię tajemniczą i magiczną, pełną zmysłowych zapachów, wypełnioną szczególnym światłem jakie roztacza wokół siebie miłość. Klasztor, w którym toczy się akcja filmu, nie różniłby się od innych, gdyby nie fakt, że trzech mieszkających tam zakonników posiada pewną niezwykłą cechę. Każdy z nich pachnie innym, owocowym zapachem: jeden czeremchą, drugi czereśnią, a trzeci śliwą, a zapachy te mają szczególne właściwości...
Pewnego dnia do klasztoru przyjeżdża młoda konserwatorka malarstwa, która otrzymuje zlecenie odnowienia tamtejszych obrazów. Natasza pojawia się w Jaśminowie wraz ze swoją 5-letnią córką Gienią. Urok i dociekliwość dziewczynki wprowadzają wiele zamętu w spokojne dotąd życie mnichów. W tej historii i ludzie i budynki i zapachy mają swoje tajemnice."

Jeden z nielicznych polskich filmów, który bez żadnych taryf ulgowych naprawdę mi się spodobał. Lubie do niego wracać bo nie jest taki tandetny jak reszta. Ta mała dziewczynka Gienia i jej zdanie "a co się dziwisz?"oraz Brat Zdrówko  najbardziej zapadli mi w pamięci. Więcej szczegółów pisać nie będę, żeby nie zdradzić zbyt wielu szczegółów :). Film pomimo, że nie posiada jakieś wartkiej akcji jest wart obejrzenia i zwrócenia na niego uwagi. Pewnie jednym podpasuje a dla innych będzie to "przynudzajka" aczkolwiek mi się bardzo przypadł do gustu. 
Pomimo naciąganych niektórych scen daję wysoką notę 9/10 -  bez podciągania oceny z tytułu etykietki "film polski". Gorąco polecam.
Related Posts with Thumbnails