Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biograficzny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biograficzny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 sierpnia 2022

'Ruby na ratunek' (Rescued by Ruby, 2022) - film

 
 
 
 
 
 
 
W tym opartym na prawdziwej historii filmie policjant stanowy Dan (Grant Gustin) bezskutecznie marzy o karierze w jednostce poszukiwawczo-ratunkowej K-9, a psiak ze schroniska o imieniu Ruby nie może znaleźć nowego domu. Gdy zrządzeniem losu drogi Dana i Ruby przetną się, powstanie między nimi silna więź, która pozwoli im stawić czoła najtrudniejszemu wyzwaniu w ich życiu.







     Uwielbiam psy, choć sama niestety nie mam odpowiednich warunków by posiadać własnego czworonoga. Gdy odkryłam na Netflixie film pt. "Ruby na ratunek" nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Miałam wobec tej produkcji ogromne oczekiwania i całe szczęście się nie zawiodłam!
     Dan marzy o dołączeniu do jednostki K-9, jednak wiele jego prób było bezskutecznych. Mając ostatnią szansę trafia na niesfornego psa imieniem Ruby, który pomimo wszystko może pomóc spełnić marzenia mężczyzny. Historia przedstawiona w tym filmie jest oparta na faktach, więc jej jako takiej nie zamierzam oceniać. Nie mniej jednak było wiele momentów podczas seansu gdy wzruszyłam się ogromnie, jak i pojawił się na mojej twarzy uśmiech. Według mnie jest to bardzo emocjonujący film, który potrafi w nienachalny sposób oddziaływać na widza. Idealnie sprawdzi się zarówno dla tych młodszych jak i nieco starszych odbiorców, dzięki czemu można go oglądać również samemu jak i w nieco większym gronie osób w różnym wieku. Ja jestem zachwycona tym co tu dostałam.
     Gra aktorska jest na całkiem przyzwoitym poziomie, choć było kilka momentów w których coś mi nie do końca zagrało. Niektóre sceny niestety według mnie wyglądały na nieco wymuszone i niezbyt naturalne, co czasem zakłócało mój odbiór historii. Wątpię abym specjalnie wyszukiwała inne filmy z udziałem występujących tu aktorów, lecz jeśli gdzieś się jeszcze pojawią to, mimo wszystko, nie będę miała odruchu by jak najszybciej zakończyć seans i uciekać z krzykiem ;).
     "Ruby na ratunek" to przyjemny film familijny wywołujący w widzu wiele emocji. Nie żałuję, że zdecydowałam się na jego obejrzenie, gdyż bardzo miło spędziłam z nim czas. Możliwe, że zadziałała tu moja ogromna miłość do psów, jednak z wielką chęcią, mając gorszy nastrój, będę powracać do tej historii. Gorąco polecam Wam tę produkcję!
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 29 maja 2022

'Gierek' (2022) - film

 
 
 
 
 
 
Gierek. Nazwisko, o którym słyszał w Polsce każdy, ale nikt nie zna jego prawdziwej historii. Kim był naprawdę? O czym marzył? Z kim się przyjaźnił? Komu ufał? Kogo kochał? Kto go zdradził?
Historia człowieka, który dziś wciąż budzi skrajne opinie porusza dogłębnie. Polityka bywa brudna, ale gdy dotyka ona całej rodziny, cena okazuje się zbyt duża do zapłacenia. Tajemnice wspólnego życia, widzianego oczami żony i matki Edwarda Gierka po raz pierwszy trafiły na duży ekran. 






     O filmie "Gierek" nie słyszałam jeszcze zbyt wielu opinii, jednak moja chęć i potrzeba poszerzania wiedzy o czasach PRLu w Polsce swoją pokrętną logiką spowodowała, że zdecydowałam się na obejrzenie tego tytułu. Choć nie do końca wiedziałam czego mogę się tu spodziewać to i tak mam dość mieszane odczucia, nawet będąc już kilka dni po seansie.
     Samo nazwisko Gierek słyszał prawdopodobnie każdy z nas, nawet jeśli ma znikomą wiedzę historyczną. Tutaj poznajemy Edwarda Gierka z czasów kiedy doszedł do władzy jako I Sekretarz oraz jego próby rozwoju kraju. Niestety niektóre podjęte przez niego decyzje doprowadziły do kryzysu gospodarczego. Jednak historia skupia się nie tylko na polityce ale również na życiu codziennym oraz rodzinnym zarówno Gierka jak i ludzi w jego otoczeniu. Ja niestety nie jestem w stanie sprawdzić na ile prawdziwie zostały tu ukazane fakty, lecz dla mnie jest to dobry punkt wyjścia by na własną rękę szukać kolejnych informacji na ten temat. Mam niestety wrażenie, że było kilka technicznych niedociągnięć i absurdalnie wykorzystanych 'rekwizytów', jak wypchanie szczęki niektórym postaciom. Po prostu nie grało mi w pełni to w całości i wywołało poczucie dziwności w tym co widzę.
     Gra aktorska co prawda mnie nie porwała, lecz z drugiej strony nie mogę napisać aby była ona zła. W moim odczuciu było po prostu przeciętnie i nie zrobiła na mnie tak ogromnego wrażenia jak się spodziewałam po obsadzie. Nie mam ochoty po tym co tu zobaczyłam wyszukiwać konkretnych aktorów w innych produkcjach by móc ich ponownie zobaczyć i sprawdzić jak sobie poradzą.
     "Gierek" jest w moim odczuciu filmem, który nie spodoba się każdemu, ale może niektórych zachęci do poszerzania swojej wiedzy historycznej. Mnie jako osobę urodzoną w 1990 roku bezpośrednio ominął okres w którym Edward Gierek był u władzy lecz z niektórymi konsekwencjami nadal można się borykać. Ze swojej strony nadal czuję potrzebę by zdobyć więcej informacji dotyczących omawianego okresu i mam nadzieję, że będę w stanie lepiej zrozumieć niektóre aspekty.
     Moja ocena: 5/10.

środa, 23 marca 2022

'Bo we mnie jest seks' (2021) - film

 
 
 
 
Rok 1963. Gwiazda Kaliny Jędrusik (Maria Dębska) świeci pełnym blaskiem. Aktorka jest szczęśliwą żoną Stanisława Dygata (Leszek Lichota), ma gorący romans z młodym piosenkarzem, którego jej mąż całkowicie akceptuje. Jednak jej bezwstydna radość życia wielu razi i oburza. Po występie na Barbórce Kalina dowiaduje się, że krzyż, który wyeksponowała na dekolcie, zbulwersował władze ludowe. Dostaje zakaz występów telewizyjnych, który dla wysokiego rangą urzędnika pracującego w telewizji jest okazją do zemsty za nieodwzajemnione uczucie. Co w tej sytuacji zrobi Kalina? Czy uda jej się zachować niezależność?
 




     Ostatnimi czasy mam ogromny problem by zdecydować się na jakikolwiek film. Jednak jedna z ostatnich nowości dostępnych na Netflixie, czyli "Bo we mnie jest seks", zaintrygowała mnie swoim opisem i postanowiłam dać jej szansę. Choć nie do końca spodziewałam się tego co dostałam to jednak pomimo pewnych niuansów cieszę się, że obejrzałam ten film.
     Kalina Jędrusik to utalentowana aktorka, gwiazda odnosząca wiele sukcesów, która potrafi szokować. Jednak po jednym z wystąpień, który zbulwersował władze ludowe, dostaje zakaz występów telewizyjnych. Miałam nadzieję, że ta historia da mi możliwość lepszego poznania tej artystki, gdyż niezbyt dobrze znam lata sześćdziesiąte, jak i ogólnie czasy PRLu, oraz osobistości, które wtedy podbijały serca widzów. Choć nie do końca przekonała mnie sama forma, gdyż ta produkcja ma zadatki na musical, za którymi nie przepadam, to jednak było tu coś co mnie sobą urzekło i sprawiło radość z seansu. Niestety ja nie jestem w stanie na ten moment określić jak bardzo przedstawiona tu historia trzyma się faktów, to jednak mam ochotę lepiej przyjrzeć się samej Kalinie Jędrusik i poszukać informacji na jej temat w innych źródłach. Sam film oglądało mi się całkiem nieźle, jednak ponownie zaznaczę, że jestem totalnym laikiem co do okresu PRLu i dopiero teraz bardziej się zaznajamiam z tym okresem, więc nie do końca wiem jak dobrze został oddany tutaj klimat.
     Gra aktorska według mnie jest na całkiem dobrym poziomie. Każda postać wypadła w moim odczuciu naturalnie, dzięki czemu nie czułam frustracji i chęci jak najszybszego wyłączenia tego filmu. Z wielką chęcią zobaczyłabym większość aktorów, którzy tu występowali w innych produkcjach by sprawdzić czy poziom będzie utrzymany. Moim zdaniem dobrze wypadła tu Maria Dębska w roli Kaliny Jędrusik - było kilka odważnych scen, które łatwo można by spaprać, ale wypadły naprawdę nieźle.
     "Bo we mnie jest seks" to film, który o dziwo zachęcił mnie do zgłębiania wiedzy, zarówno tej 'historycznej', jak i o artystach, którzy robili wtedy furorę. Jestem ciekawa jak po dłuższym czasie odebrałabym tę historię i możliwe, że w przyszłości do niej powrócę, by to sprawdzić. Ja ze swojej strony gorąco zachęcam Was do obejrzenia tego filmu, byście sami byli w stanie wyrobić sobie swoją własną opinię na jego temat.
     Moja ocena: 6/10.

sobota, 26 lutego 2022

'Tick, Tick… Boom!' (2021) - film

 
 
"Tick, tick…BOOM" to historia Jona (nominowany do Nagrody Akademii laureat nagrody Tony, Andrew Garfield), młodego kompozytora teatralnego, który w 1990 roku zarabia na życie w Nowym Jorku jako kelner, a po pracy komponuje pewien utwór, który ma stać się kolejnym przebojowym amerykańskim musicalem. Krótko przed pokazaniem publicznie swojego dzieła mającego zapewnić mu sukces, Jon czuje coraz większą presję: ze strony swojej dziewczyny Susan, która marzy o życiu artystycznym poza Nowym Jorkiem, oraz ze strony swojego przyjaciela Michaela, który porzucił marzenia na rzecz stabilności finansowej. W tle pojawia się kwestia epidemii AIDS, która pustoszy środowisko artystyczne. Zegar tyka, a Jon staje przed dylematem, z którym każdy z nas musi kiedyś się zmierzyć: co zrobić z czasem, który został nam dany?



     Film pt. "Tick, Tick... Boom!" został nominowany do wielu nagród, więc decydując się na jego obejrzenie miałam nadzieję, że wreszcie zobaczę coś dobrego, coś na co nie będę żałowała poświęconego czasu. Całe szczęście ta produkcja była naprawdę dobra i cieszę się, że na nią się zdecydowałam, a oglądanie jej dla mnie było wielką przyjemnością :)!
     Mamy tu ukazaną historię Jona, który marzy o stworzeniu przed trzydziestką musicalu, który stanie się przebojem i podbije Nowy Jork. Jednak im bliżej publicznego pokazu jego dzieła mężczyzna czuje coraz większą presję ze strony otoczenia i bliskich mu osób. Choć nie jestem wielką fanką musicali, zazwyczaj ogromnie mnie one drażnią, tak w tym przypadku nie mogę narzekać. Wyskakujące piosenki w każdej możliwej sytuacji nie były dla mnie aż tak irytujące, jak to zwykle bywa. Sama historia jest według mnie bardzo ciekawie przedstawiona i z zainteresowaniem śledziłam rozwój wydarzeń. Pomimo, że według mnie nie jest to arcydzieło wszech czasów to naprawdę miło spędziłam swój czas podczas seansu, a tuż po nim zaczęłam wynajdywać kolejne informację z życia tego twórcy, by jeszcze bardziej poszerzyć swoją wiedzę na jego temat. Spodziewałam się dobrej historii, która wywrze na mnie ogromne wrażenie, lecz i tak pozytywnie się zaskoczyłam tym co tu dostałam.
     Gra aktorska jest moim zdaniem na bardzo dobrym poziomie. Nie było ani jednej sceny, która wypadła by zniechęcająco nienaturalnie i wywołała chęć jak najszybszego zakończenia seansu. Andrew Garfield w roli Jona sprawdził się znakomicie i z chęcią zobaczyłabym go w kolejnych produkcjach. Co do pozostałej obsady również nie mam żadnych zastrzeżeń i w moim odczuciu wszyscy bardzo dobrze sobie poradzili z odpowiednim ukazaniem swoich postaci.
     "Tick, Tick... Boom!" to według mnie jeden z lepszych musicali z jakimi dotychczas miałam do czynienia. Nie żałuję, że poświęciłam na niego swój wolny wieczór, a choć minęło już kilka dni od seansu niektóre piosenki nadal nie chcą wyjść z mojej głowy. Ja ze swojej strony mogę Wam z czystym sercem polecić ten tytuł - jeśli ktoś jeszcze go nie widział to zachęcam do nadrobienia!
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 21 lutego 2022

'Moja przyjaciółka Anne Frank' (Mijn beste vriendin Anne Frank, 2021) - film

 
 
 
 
 
 
 
 
 
Film ukazujący historię przyjaźni Anne Frank z Hannah Goslar od początków w Amsterdamie pod nazistowską okupacją aż po ponowne spotkanie w obozie koncentracyjnym.










     Ostatnimi czasy znów nie miałam pojęcia jaki konkretnie film chciałabym zobaczyć, jednak wiedziałam, że po prostu mam ochotę coś obejrzeć. Mój wybór padł na promowaną na Netflixie produkcję "Moja przyjaciółka Anne Frank". Niewiele słyszałam o tym tytule jednak i tak postanowiłam dać mu szansę. Niestety aż tak bardzo mnie nie porwał...
     Anne i Hannah to przyjaciółki, którym przyszło żyć w trudnych czasach. W tym filmie została przedstawiona ich relacja na przestrzeni lat, od samych jej początków w Amsterdamie, przez nazistowską okupację, aż po spotkanie po latach w obozie koncentracyjnym. Miałam nadzieję, że będzie to film, który może nie tyle co będzie stricte rozrywkowy, łatwy i lekki w odbiorze, lecz wywoła we mnie wiele emocji i nie będę mogła przestać o nim myśleć jeszcze na długo po seansie. Niestety tak się nie stało... Dla mnie była to przeciętnie zrealizowana produkcja, która nie wywołała we mnie głębszych przemyśleń ani nie zrobiła tak mocnego wrażenia jak się spodziewałam. W moim odczuciu było tu wiele spraw, które zostały potraktowane po macoszemu i nie została w pełni oddana brutalność czasów wojny. Sporo wątków zostało ukazanych w naprawdę błahy sposób, które mam wrażenie, że mocno odstawały od żydowskiej rzeczywistości w tamtych czasach. Wiem, że główne bohaterki to bardzo młode osoby, niemniej jednak ciężko mi uwierzyć w ich aż tak mocną dziecinność, która przejawiała się w wielu sytuacjach. Mnie przedstawiona tu historia nie do końca do siebie przekonała.
     Gra aktorska na całkiem niezłym poziomie, choć niektóre sceny wypadły nieco nienaturalnie. W dużej mierze na taki mój odbiór wpływ miały te wydarzenia, które miały miejsce w parku podczas rzucania piłką. Po prostu w moim odczuciu wypadły one zupełnie mdło i nijako. Choć do pozostałych scen nie mogę się przyczepić i napisać złych słów to jednak aktorzy aż tak bardzo mnie nie zachwycili bym specjalnie miała ochotę wyszukiwać kolejne produkcje z ich udziałem.
     "Moja przyjaciółka Anne Frank" to film, który niestety nie pozostanie w mojej pamięci na długo. Pomimo, że nie jest to całkowicie zła produkcja od której należy trzymać się z daleka, to jednak w moim odczuciu była na tyle nijaka, że ciężko mi napisać o niej coś więcej. Na pewno nie będę powracać myślami do tego tytułu i wątpię abym za jakiś czas była w stanie powiedzieć o nim cokolwiek.
     Moja ocena: 5/10.

niedziela, 26 września 2021

'Frida' (2002) - film

 
 
 
 
 
Opowieść o burzliwym romansie głośnej malarki Fridy Kahlo z jej mentorem i mężem Diego Riverą. Fascynacja Fridą Kahlo rosła w miarę jak odkrywano jej złożoną osobowość. Jej walka, cierpienie, wiara, miłość, burzliwy związek z Riverą, rewolucyjne poglądy i niezwykły styl malarstwa, stworzyły podstawę prawdziwej legendy. Swoją bohaterką ogłosił ją amerykański ruch feministyczny. Nawet świat mody nie oparł się tej fascynacji lansując modę na "piękną, aztecką dziewczynę".
 
 
 
 
 
 
     Wiele lat temu czytałam powieść pt. "Frida", która niestety nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia, choć sama postać malarki jest dla mnie intrygująca. Postanowiłam więc poniekąd odświeżyć sobie wiedzę na jej temat i z ogromnym zapałem zabrałam się za film w reżyserii Julie Taymor. W tym przypadku moje odczucia są znacznie cieplejsze!
     Frida Kahlo to jedna z bardziej znanych malarek, która miała dość osobliwe życie. W tej produkcji mamy przedstawioną nie tylko historię jej burzliwego związku z Rivierą, lecz poniekąd też widzimy inne aspekty jej życia, które wpłynęły na całokształt. Moim zdaniem mamy tu do czynienia z bardzo intrygującym obrazem malarki, obok której ciężko jest przejść obojętnie. Przyznam, że już od pierwszej minuty śledziłam losy bohaterów z ogromnym zainteresowaniem i uważam, że jest to bardzo dobra produkcja nie tylko dla osób, które interesują się sztuką. Ja osobiście wyniosłam z tego filmu wiele i nie żałuję ani minuty jaką na niego poświęciłam. Gra aktorska jest według mnie na bardzo dobrym poziomie. Każdy aktor idealnie wcielił się w swoją postać - było widać ogromne emocje, które im towarzyszyły i byłam w stanie odczuwać je wraz z nimi.
     "Frida" to według mnie bardzo dobry film, który naprawdę warto obejrzeć. Przypuszczam, że w przyszłości z chęcią do niego powrócę by móc ponownie zachwycać się tym co tu dostajemy. Jeśli jeszcze nie widzieliście tej produkcji to gorąco zachęcam Was do nadrobienia. Ja ze swojej strony bardzo polecam!
     Moja ocena: 7/10.

czwartek, 16 września 2021

'Ile warte jest ludzkie życie' (What Is Life Worth, 2020) - film

 
Po atakach na World Trade Center i Pentagon w 2001 roku Kongres USA wyznacza doświadczonego prawnika i mediatora Kennetha Feinberga (Michael Keaton) na zarządcę Funduszu Pomocy Ofiarom 11 września. Jego zadaniem jest ustalenie wysokości odszkodowań dla osób dotkniętych tragedią. Feinberg i szefowa działu operacyjnego z jego firmy Camille Biros (Amy Ryan) stają przed niewykonalnym zadaniem. Aby pomóc rodzinom, które poniosły nieobliczalne straty, muszą wycenić, ile warte jest ludzkie życie. Kiedy Feinberg ściera się z Charlesem Wolfem (Stanley Tucci), działaczem społecznym opłakującym śmierć swojej żony, zaczyna uświadamiać sobie prawdziwe ludzkie koszty tragedii, a jego cynizm zastępuje współczucie. Oparty na prawdziwych wydarzeniach film "Ile warte jest ludzkie życie?" tak naprawdę odpowiada na pytanie, ile warte są empatia i więzi międzyludzkie.
 




     Kilka dni temu minęło równo dwadzieścia lat od ataków na WTC oraz Pentagon. Choć minęło już tyle czasu to nadal pamiętam moje wczesnonastoletnie emocje, które towarzyszyły mi podczas oglądania relacji z wydarzeń z 11 września 2001 roku. Z tego też powodu postanowiłam obejrzeć dość mocno zachwalany film pt. "Ile warte jest ludzkie życie", który poniekąd porusza te wydarzenia.
     Kenneth Feinberg jako wyznaczony przez Kongres USA prawnik i mediator stara się ustalić wysokość odszkodowania, jakie powinny dostać osoby po stracie bliskich osób jak i właściwie to kto może o te pieniądze się ubiegać. Moim zdaniem bardzo ciekawie został tu poruszony temat. Choć było wiele emocji to jednak twórcy nie popadli w przesadną pompatyczność i nie zrobili tu rozemocjonowanej historii, byle tylko w perfidny sposób wycisnąć z widza łzy. Będąc już po seansie doskonale rozumiem czemu tak wiele osób poleca akurat ten tytuł i czemu tyle opinii jest aż tak pozytywnych. Do mnie ta produkcja trafiła całkowicie i mam nadzieję, że uda mi się trafić na kolejne filmy utrzymane w podobnym tonie i klimacie.
     Gra aktorska jest według mnie na bardzo wysokim poziomie. Mam wrażenie, że każdy z aktorów naprawdę genialnie odtworzył swoją postać. Ich wielowymiarowość i emocje, które było widać na każdym kroku zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Z wielką chęcią zobaczyłabym występujące tu osoby w kolejnych filmach - obym była równie zachwycona!
     "Ile warte jest ludzkie życie" to naprawdę dobra produkcja, która mocno daje do myślenia. Całe szczęście nie jest zbyt pompatyczna, natomiast daje wiele do myślenia. Moim zdaniem warto zobaczyć ten film, nawet jeśli nie było się stricte samemu zaangażowanym w tę tragedię.
     Moja ocena: 7/10.

wtorek, 14 września 2021

'Dosięgnąć kosmosu' (October Sky, 1999) - film

 





 

 
Nastolatek postanawia skonstruować własną rakietę, będąc zainspirowanym wyniesieniem na orbitę pierwszego sztucznego satelity Ziemi.
 









     Na film pt. "Dosięgnąć kosmosu" trafiłam przypadkowo przeglądając dostępne produkcje na Netflixie, jednak zaintrygował mnie jego opis. Mając ostatnio wolny wieczór postanowiłam zabrać się za jego oglądanie i jestem pozytywnie zaskoczona!
     Homer to nastolatek z wielkimi ambicjami. Choć w jego mieście nie ma zbyt dużych perspektyw a głównym źródłem utrzymania jest praca w kopalni to jednak chłopak marzy o skonstruowaniu własnej rakiety. Pomimo, że budowa takich maszyn nie do końca leży w obszarze moich zainteresowań to jednak sama historia jest naprawdę dobrze ukazana i inspirująca. Podczas seansu nie nudziłam się ani przez sekundę i z ogromnym zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów już od samego początku. Jak dla mnie jest to jedna z tych historii o której nie potrafię napisać zbyt wiele, choć zrobiła na mnie ogromnie pozytywne wrażenie! Choć film ma już ponad dwadzieścia lat to i tak bardzo dobrze mi się go oglądało i cieszę się, że dałam mu szansę. Gra aktorska jest według mnie na wysokim poziomie. Mam wrażenie, że każdy z aktorów idealnie wcielił się w swoją postać i nie wymieniłabym nikogo na kogoś innego. Po seansie mam ochotę zobaczyć tych aktorów w kolejnych produkcjach.
     "Dosięgnąć kosmosu" to dla mnie pozytywne filmowe zaskoczenie. Nie żałuję, że poświęciłam na niego wolny wieczór. Bardzo możliwe, że w przyszłości z wielką chęcią sięgnę ponownie po tę produkcję i równie mocno będę nią oczarowana.
     Moja ocena: 7/10.

piątek, 30 lipca 2021

'Wielkie oczy' (Big Eyes, 2014) - film

 
 
"Wielkie oczy" to film oparty na prawdziwej historii malarki Margaret Keane w reżyserii jednego z największych wizjonerów współczesnego kina – Tima Burtona ("Alicja w krainie czarów", "Mroczne cienie"). W rolach głównych występują nominowana do Oscara Amy Adams ("American Hustle") oraz zdobywca Oscara Christoph Waltz ("Django"). "Wielkie oczy" to jeden z najpoważniejszych kandydatów do Nagród Akademii w 2015 r.
W latach sześćdziesiątych XX wieku świat zachwyca się intrygującymi portretami kobiet i dzieci o tajemniczych, wielkich oczach. Autorstwo obrazów przypisuje sobie niezwykle ambitny Walter Keane. Jednak za genialnymi pracami stoi żyjąca w jego cieniu żona Margaret. Kobieta walczy o prawdę, uznanie i wyzwolenie się spod wpływu bezwzględnego despoty oraz z roli, którą narzuca jej społeczeństwo.
 
 
 
     Na film pt. "Wielkie oczy" trafiłam przypadkowo przeglądając ofertę tytułów dostępną na Netflixie. Jednak opis wydał mi się na tyle interesujący, że mając wolny wieczór postanowiłam obejrzeć tę produkcję i całe szczęście się nie zawiodłam!
     Margaret w domowym zaciszu maluje specyficzne obrazy postaci z ogromnymi oczami. Gdy niektóre z jej dzieł znalazły się między innymi obrazami w jednym z lokali zaczęły wzbudzać zachwyt. Jednak cały splendor przypisuje sobie jej mąż... Podobno jest to historia oparta na prawdziwych wydarzeniach, więc jej samej jako tako nie będę oceniać, choć muszę przyznać, że była ona intrygująca. Moim zdaniem sama fabuła została tu ukazana w bardzo płynny sposób i jako widz przez cały czas byłam zainteresowana tym co się dzieję na ekranie. Nie było tu według mnie żadnego momentu przy którym byłabym znużona, czy uznałabym go za niepotrzebny dla całości. Sam proces tworzenia oraz przedstawione tu obrazy wyglądały naprawdę imponująco i choć nie jestem znawcą sztuki to zrobiło to na mnie ogromne wrażenie.
     Gra aktorska moim zdaniem wypadła tu przyzwoicie. Pomimo, że w pewnych sytuacjach czułam pewien zgrzyt tak w ogólnym rozrachunku nie mam tak naprawdę na co narzekać. Każda postać została nieźle zagrana i ani razu nie czułam przeogromnej chęci zmiany któregokolwiek z aktorów na kogoś innego. Jedynie postać w którą wcielił się Christoph Waltz, czyli Walter Keane, była dla ogromnie irytująca, chociaż przypuszczam, że tak właśnie miało być.
     "Wielkie oczy" to według mnie bardzo dobra produkcja i warta obejrzenia nie tylko dla znawców sztuki. Ja podczas seansu naprawdę miło spędziłam swój czas i nie żałuję, że zdecydowałam obejrzeć się ten film. Nie mam co prawda odpowiedniej wiedzy by być w stanie porównać to co tu dostaliśmy z faktycznymi wydarzeniami, jednak ten tytuł zachęcił mnie by zgłębić ten temat.
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 28 czerwca 2021

'Irlandczyk' (The Irishman, 2019) - film

 
 
 
 
Ta epicka saga przedstawia świat przestępczości zorganizowanej w powojennej Ameryce z perspektywy Franka Sheerana - weterana II wojny światowej, kanciarza i zabójcy na zlecenie, który miał okazję współpracować z najsłynniejszymi kryminalistami stulecia. Akcja filmu toczy się na przestrzeni kilku dekad i ukazuje kulisy jednej z największych nierozwiązanych zagadek w historii USA, jaką było zniknięcie owianego legendą przewodniczącego związków zawodowych Jimmy'ego Hoffy. Obraz zabiera widza w intrygującą podróż po tajnych szlakach przestępczości zorganizowanej, pokazując jej mechanizmy działania, konflikty i powiązania ze światem polityki.





     Mam wrażenie, że o filmie pt. "Irlandczyk" słyszał chyba każdy i znaczna część kinomaniaków ma już go dawno za sobą. Mnie osobiście przerażała długość tej produkcji i dopiero ostatnio zdecydowałam się na jej obejrzenie. Teraz rozumiem czemu tyle osób się zachwycało tym filmem!
     Frank Sheeran zaczął swoją karierę w światku przestępczym dość niepozornie, jednak nabrała ona znacznego tempa. Moim zdaniem przedstawiona tu historia tego człowieka jest mistrzowska! Podczas seansu nie odczułam jego długości i już od pierwszych minut chłonęłam opowiadaną tu treść. Na prawdę nie spodziewałam się tego, że w tak znakomity sposób można przedstawić taką historię i nie nudzić się przez ponad trzy godziny. Ciężko mi nawet opisać dokładnie to czego można się tu spodziewać, gdyż jest to wręcz dla mnie niewykonalne. Żadne słowa w moim odczuciu nie są odpowiednie by przekazać Wam mój zachwyt. Wszelkie moje obawy były kompletnie bezzasadne.
     Gra aktorska na bardzo wysokim poziomie. Każda postać została według mnie idealnie obsadzona i nie wymieniłabym żadnego z aktorów na kogokolwiek innego. Po tym filmie coraz bardziej uwielbiam Roberta De Niro i mam nadzieję, że uda mi się w bliskiej przyszłości obejrzeć kolejne filmy z jego udziałem. Moim zdaniem obsada aktorska jest tu mocnym atutem.
     Choć ten wpis jest bardzo krótki i chaotyczny, tak nie wiem co jeszcze mogę napisać o filmie "Irlandczyk". Wszystko już zostało lepiej napisane przez innych, a ja pod wszystkimi pozytywnymi opiniami mogę się zgodzić. Dla mnie jest to naprawdę genialna produkcja na którą warto poświęcić swój czas. Ja przynajmniej nie żałuję, że spędziłam na seansie ponad trzy godziny.
     Moja ocena: 8/10.

piątek, 5 marca 2021

'Geniusz' (Genius, 2016) - film

 

 
 
 
 
Zderzenie dwóch niezwykłych osobowości, bardzo różnych, a jednocześnie silnie na siebie oddziałujących. Kiedy pierwsza powieść Thomasa Wolfe’a (Law) trafiła do rąk Maksa Perkinsa (Firth), ten był już jednym z najbardziej uznanych wydawców swoich czasów. Opanowany i raczej introwertyczny Perkins był szczególnie dumny ze swojego literackiego odkrycia, choć Wolfe, ze swoim nieokiełznanym talentem i trudną do opanowania osobowością, nie ułatwiał mu życia. Niekonwencjonalna przyjaźń, jaka ich połączyła, odmieniła życie każdego z nich na zawsze.
 
 
 
 
 
     Film pt. "Geniusz" poleciła mi bardzo bliska osoba, twierdząc, że może przypaść mi on do gustu. Gdy dowiedziałam się o czym jest ta produkcja nie wiedziałam jak mogłam wcześniej o niej nie wiedzieć i jak najszybciej zabrałam się za oglądanie. I to był strzał w dziesiątkę!
     Thomas Wolfe poszukuje wydawnictwa, które chciałoby wydać jego powieść i po wielu próbach trafia wreszcie do Maksa Perkinsa. Gdy wreszcie ten zgadza się wydać jego książkę zaczyna się niebanalna przygoda dwóch, momentami skrajnie różnych, osobistości. Choć początek może niektórych widzów nieco znudzić tak im dalej tym akcja nabiera tempa. Moim zdaniem historia została tu przedstawiona w naprawdę intrygujący sposób, który potrafi zahipnotyzować podczas seansu. Ja już od samego początku wkręciłam się w tę historię i nabrałam ochoty na poznanie bardziej szczegółowo losów tego pisarza oraz przeczytanie jego powieści. Mam wrażenie, że jest to historia idealna dla osób, które kochają książki, a Ci którzy są z nimi na bakier może przekonają się, że ta forma rozrywki również może być fenomenalna. Ciekawie ukazana została też sama praca redaktora, choć nie jest ona łatwa to aż czasem korci mnie, żeby z bliska poznać jej realia, w szczególności po obejrzeniu tego filmu.
     Gra aktorska jest tu według mnie fenomenalna. Każdy aktor idealnie wcielił się w swoją postać i byłam w stanie zobaczyć i poczuć te emocje, które towarzyszyły bohaterom. Nie zmieniłabym nikogo na kogokolwiek innego, gdyż wszyscy wypadli tu po prostu genialnie. Po seansie tego filmu aż mam ochotę zobaczyć inne produkcje w których występują Ci aktorzy.
     "Geniusz" to naprawdę dobry film i żałuję jedynie tego, że obejrzałam go dopiero teraz. Ani jedna minuta poświęcona na seans nie jest dla mnie minutą straconą. Przypuszczam, że w przyszłości mając wolny wieczór i taką możliwość z chęcią ponownie go obejrzę. Jeśli szukacie filmu, który zrobi na Was wrażenie i pozostanie z Wami na dłużej to gorąco polecam ten tytuł.
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 14 lutego 2021

'McImperium' (The Founder, 2016) - film

 

 
 
Ray Kroc (Keaton) to charyzmatyczny biznesmen, który od lat walczy o swoje pięć minut sławy. Jednak każdy jego pomysł przeradza się w klęskę, a szanse na realizację marzeń maleją z dnia na dzień. Niespodziewanie otrzymuje zamówienie od nieznanej mu restauracji w Kalifornii. Poznaje braci McDonaldów, którzy wymyślili nowatorski system serwowania jedzenia w 30 sekund od złożenia zamówienia. Ray, zachwycony rewolucyjnym pomysłem, namawia braci do stworzenia sieci restauracji w całych Stanach Zjednoczonych. W miarę rozrastania się fastfoodowego imperium, Ray chce mieć coraz więcej władzy. Jak wiele poświęci, aby zbudować najbardziej rozpoznawalną markę na świecie i stać się jedną z największych osobowości XX wieku?
 
 
 
     Przyznam, że tytuł tego filmu mnie zaintrygował. Zdarza mi się czasem zjeść cheeseburgera z tej restauracji, jednak byłam ciekawa jak ten biznes może wyglądać od środka i jak to się stało, że ta marka jest znana na prawie całym świecie. Mam jednak mieszane odczucia po seansie. Obiektywnie co prawda nie było źle, jednak z nieznanych mi przyczyn spodziewałam się filmu dokumentalnego, a nie fabularyzowanej historii.
     Fabuła tego filmu kręci się wokół sieci restauracji McDonald. W dość angażujący widza sposób została tu ukazana droga jaką przeszli założyciele pierwszego lokalu do aktualnej pozycji tej marki na rynku światowym. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć jak bardzo oddaje ten film prawdziwe realia tego co się działo. Tak jak wspomniałam mam wrażenie, że mamy tu ukazaną bardziej "fabularyzowaną" historię niż film dokumentalny z którego można by się dowiedzieć coś więcej. Jednak to co dostajemy jest na tyle intrygujące, że może zachęcić do poszperania głębiej w tym temacie by lepiej zgłębić tę historię. Ja przynajmniej chciałabym poznać lepiej sam proces tego w jaki sposób ta marka osiągnęła aż tak ogromny sukces i tak dużą rozpoznawalność, gdyż po tym filmie czuję niestety pewien niedosyt.
     Gra aktorska na całkiem dobrym poziomie. Zasadniczo żadnemu aktorowi nie mam nic do zarzucenia, choć nie czuję potrzeby zapoznawania się z innymi tytułami w których zagrali. Najbardziej pozostanie mi w pamięci Ray Kroc, w którego wcielił się Michael Keaton. Grana przez niego postać wzbudziła we mnie przeróżne emocje, nie tylko te pozytywne, lecz możliwe, że na dłużej pozostanie mi ona w pamięci.
     "McImperium" to produkcja wobec której miałam nieco inne oczekiwania i może przez to mój odbiór nie jest aż tak dobry, jak gdybym podeszła do niej z 'czystą' głową. Nie mniej nie jest to zły film, który bym odradzała. Niektórych może zachęcić do poszukania większej ilości informacji na temat tej restauracji, albo po prostu umili Wam czas, gdy zdecydujecie się na seans.
     Moja ocena: 5/10.

sobota, 26 września 2020

'Charing Cross 84' (84 Charing Cross Road, 1987) - film


 
 
 
 
 
Nowojorska pisarka Helen Hanff i angielski gentelmen Frank Doel utrzymują ze sobą kontakt w dość nietypowy sposób - porozumiewają się korespondencyjnie. Przez 20 lat łączy ich coś więcej niż przyjaźń, mimo iż nigdy się nie spotkali. A jednak przypadkowo zawarta znajomość okazuje się wyjątkowo trwała.
Poza opisem wielkiego niezwykłego uczucia film zawiera wiele interesujących obserwacji na temat kulturowych i społecznych różnic między Europą i Ameryką. 
 
 
 
 
 
     Muszę przyznać, że o filmie "Charing Cross 84" nigdy wcześniej nie słyszałam. Jednak jego opis jak i Anthony Hopkins w jednej z głównych ról spowodowały, że od razu włączyłam sobie tę produkcję i obejrzałam do końca. Choć zapowiadało się naprawdę obiecująco tak im dalej w las tym coraz mniej mnie całość zachwycała.
     Helen, nowojorska pisarka, poszukuje interesujących ją pozycji w antykwariatach, lecz nie zawsze się jej to udaje. Nie mogąc znaleźć u siebie na miejscu niektórych tytułów pisze list z zapytaniem do pewnego miejsca w Anglii. Tak zaczyna rodzić się więź pomiędzy pisarką a Frankiem, właścicielem antykwariatu. Choć nigdy się nie spotkali ich więź coraz bardziej się zacieśnia. Przyznam, że wątek książkowy bardzo zaintrygował mnie w tej historii i miałam nadzieję na bardzo dobrą historię, która mnie poruszy. Niestety mam wrażenie, że potencjał został tutaj nie do końca wykorzystany. Choć możemy poczuć tutaj odpowiedni klimat i magię miejsc związanych ze starszymi książkami, tak niektóre sceny nie do końca mnie przekonały. Nie podobały mi się momenty w których aktorzy zwracali się bezpośrednio do kamery, mówiąc na głos to co teoretycznie piszą w liście do drugiej osoby. Moim zdaniem można było to rozwiązać w inny sposób, a ten który został tu wykorzystany pod koniec strasznie zaczął mnie już po prostu irytować, psując cały efekt.
     Gra aktorska to bardzo mocny aspekt tej produkcji. Choć nie przypasował mi do końca sposób w jaki były przedstawione niektóre kwestie tak sami aktorzy wypadli tutaj moim zdaniem naprawdę dobrze. Pomimo, że nie widziałam zbyt wielu filmów z Hopkinsem tak po tym tytule mam ochotę zaznajomić się lepiej z jego innymi rolami. Również pozytywnie odebrałam Judi Dench, która nie miała zbyt wielu swoich momentów w tym filmie, jednak wykorzystała je bardzo dobrze.
     Po opisie filmu "Charing Cross 84" miałam nadzieję na spektakularną produkcję o której nie będę mogła zapomnieć. Niestety niektóre sceny sprowadziły mnie na ziemię. Pomimo kilku mocnych plusów ta historia nieco mnie rozczarowała... Jednak książkoholicy znajdą w nim coś dla siebie.
     Moja ocena: 6/10.

poniedziałek, 14 września 2020

'Gaga: Five Foot Two' (2017) - film









Słynna prowokatorka Lady Gaga wydaje nowy album, przygotowuje się do występu podczas meczu Super Bowl i mierzy się z osobistymi problemami.










     Lady Gaga mam wrażenie, że jest już kultową postacią na rynku muzycznym. Choć nie jestem na bieżąco z jej twórczością i całą karierą, wielką fanką raczej nie można mnie nazwać, tak postanowiłam obejrzeć film pt. "Gaga: Five Foot Two" z nadzieją, że dowiem się o niej coś więcej niż tylko to co serwują nam portale plotkarskie.
     Film ukazuje kawałek życia Lady Gagi, zarówno pod względem prywatnym jak i kariery. Według mnie interesująco zostały tu ukazane przygotowania do występów, ta determinacja by wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Zazwyczaj widzimy już tylko finalny efekt, występ który może nas zachwycić lecz rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę ile pracy jest włożonej w to by uzyskać taki końcowy występ. Jednak mam wrażenie, że niewiele było tutaj z prawdziwego życia samej artystki. Miałam nadzieję, że lepiej poznam jej punkt widzenia na niektóre sytuacje, które miały miejsce z jej udziałem. Choć wydaje się w tym filmie 'konkretną babką', która wie czego chce tak zabrakło mi tutaj trochę autentyczności. Mam wrażenie, że dostajemy tylko to co sama chciała nam pokazać, bez szerszego spojrzenia na całokształt. Jednak prawdziwi fani Lady Gagi może będą bardziej ukontentowani tym co tu dostajemy. Co do gry aktorskiej to ciężko jest tu oceniać, gdyż jest to film dokumentalny z urywkami z prawdziwego życia i codziennych sytuacji, które miały miejsce.
     "Gaga: Five Foot Two" to dobry film, jednak pozostawił u mnie pewien niedosyt. Nie żałuję, że go widziałam, choć chciałabym więcej! Choć nie sprawił, że zapałałam większą miłością do samej twórczości Lady Gagi, to jednak stawia artystkę momentami w bardziej ludzkim świetle.
     Moja ocena: 6/10.

niedziela, 16 sierpnia 2020

'Zenek' (2020) - film









„Zenek” to oparta na biografii Zenona Martyniuka historia chłopaka z podlaskiej wsi, który realizuje swoje wielkie marzenie: śpiewa i bawi ludzi. Film ukazuje drogę Zenona do wielkiego sukcesu, który osiągnął dzięki uporowi, ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeniom. Król disco polo jest tylko jeden!








     Film pt. "Zenek" zbiera wiele negatywnych recenzji i opinii. Muszę przyznać, że zastanawiało mnie to co tu tak widzów, a przynajmniej część z nich, burzy, że musieli wylać z siebie ogrom jadu na tę produkcję. Pomimo, że nie jestem tak bardzo zachwycona tą produkcją to jednak według mnie nie było aż tak źle po tym z jakimi głosami o tym filmie się spotkałam.
     Historia opowiada o Zenku Martyniuku, prostym chłopaku ze wsi, który osiągnął muzyczny sukces. Jednak jak głosi legenda, jego życie nie było wcale tak bardzo usłane różami jak mogłoby się wydawać. Przyznam, że nie znałam szczegółów z życia tego człowieka, lecz niektóre przedstawione tu wydarzenia wydają mi się zbyt przerysowane i podkoloryzowane tak aby historia lepiej się sprzedała. Jednak nie można odmówić Martyniukowi odniesionego sukcesu, nawet jeśli nie słucha się tego typu muzyki. O ile nie żyje się pod kamieniem i wychodzi się czasem do świata zewnętrznego to przypuszczam, że większość z nas chociaż raz słyszała jego nazwisko. Niestety sama treść tego filmu nie porwała mnie na tyle, żebym miała się tu czym zachwycać. Po seansie nie stałam się wielką fanką takiej twórczości, jak i samego Zenona, jednak nie mam też podstaw po tym co tu dostałam aby jakoś bulwersować się na fakt, że ktoś to po prostu może lubić.
     Gra aktorska na mocno przeciętnym poziomie. Żaden z aktorów który tu występował nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia, żebym od razu miała ochotę obejrzeć kolejne tytuły z ich udziałem. Ot, po prostu zrobili co mieli zrobić, odegrali swoje role, lecz żadna z postaci nie pozostanie w mojej pamięci na dłużej. Choć nie spodziewałam się zbyt wiele w tym aspekcie to i tak jednak czuję pewien niedosyt...
     "Zenek" to film, który niestety nie zrobił na mnie tak dobrego wrażenia, lecz też nie sądzę, żeby zasłużył na tyle negatywnych opinii, nawet jeśli nie lubi się tego gatunku muzycznego. Chociaż i tak w tym filmie było zaskakująco mało disco polo jak na tę historię.
     Moja ocena: 4/10.

niedziela, 9 sierpnia 2020

'Gra tajemnic' (The Imitation Game, 2014) - film


Historia niezwykle utalentowanego Alana Turinga, brytyjskiego matematyka, który w kluczowym momencie II wojny światowej złamał niemiecki kod Enigma. Zespół najbardziej utalentowanych ludzi na świecie pracuje pod okiem genialnego Alana Turinga nad złamaniem skomplikowanego kodu, którym posługują się naziści. Ich niesamowite dokonania, oparte częściowo na pracy polskich naukowców, pozwalają położyć kres najbardziej okrutnej wojnie w historii dużo wcześniej, niż wydawało się to możliwe. Po tych wydarzeniach Turing w blasku chwały przystępuje do badań, których efektem będzie największa rewolucja naszych czasów – powstanie komputera. Mimo niesamowitych zasług, ekscentryczny geniusz wpadnie w poważne kłopoty, które doprowadzą do nieoczekiwanego zwrotu w tej fascynującej historii.




     O filmie "Gra tajemnic" słyszałam wiele pochlebnych opinii jednak miałam pewne obawy przed obejrzeniem tego tytułu. Tak wielka ilość zachwytów spowodowało, że miałam ogromne oczekiwania wobec niego i bałam się, że nie spełni tych moich absurdalnie wygórowanych wymagań, które powstały w mojej głowie. Jednak całe szczęście obyło się bez rozczarowania!
     Alan Turing w czasach II wojny światowej został zatrudniony przez władze do złamania niemieckiego kodu Enigma. Turingowi wraz z jego zespołem składającym się z najbardziej utalentowanych naukowców udało się dokonać prawie niemożliwej rzeczy. Jednak mamy tu do czynienia nie tylko ze skomplikowanymi matematycznymi zagadnieniami, lecz również poznajemy intrygującą historię różnych postaci, które to dały niebanalny klimat całej fabule. Pomimo moich pewnych obaw co do poruszanych tu wątków matematycznych film oglądało mi się z ogromną przyjemnością. Myślałam, że co najmniej połowy z tego o czym tu by była mowa w ogóle bym nie zrozumiała lecz nacisk został tu położony na coś zgoła zupełnie innego - emocje i dążenie do celu pomimo wielu trudności, choć fani matematyki też znajdą tu coś dla siebie :). Muszę przyznać, że historia tu przedstawiona pozytywnie mnie zaskoczyła.
     Gra aktorska na bardzo dobrym poziomie. Wszyscy aktorzy, którzy zostali tu zaangażowani według mnie wyśmienicie wywiązali się ze swoich obowiązków. Było czuć wszystkie emocje oraz byłam w stanie zżyć się z tymi postaciami i kibicować im z całego serca. Zarówno męskie jak i damskie role wypadły tu bardzo przekonująco i w zasadzie pod tym względem nie mogę narzekać.
     Będąc po seansie "Gry tajemnic" nie dziwią mnie już tak liczne pozytywne opinie innych widzów, jak i wiele nominacji do ważnych nagród. Nie żałuję, że poświęciłam swój czas na ten film i nie uważam, żeby chociaż jedna minuta z seansu była chwilą straconą. Jeśli macie wolną chwilę gorąco polecam Wam obejrzenie tego tytułu - może i Was zachwyci!
     Moja ocena: 7/10.

wtorek, 28 lipca 2020

'Mój tydzień z Marilyn' (My Week with Marilyn, 2011) - film





Ikona seksu i blichtru Hollywood (Michelle Williams) przyjeżdża do Londynu, aby wystąpić w filmie u boku Laurence'a Oliviera (Kenneth Branagh). Towarzyszy jej świeżo poślubiony mąż, dramaturg Arthur Miller (Dougray Scott), który jednak szybko wyjeżdża. Podczas pobytu na Starym Kontynencie, gwiazdą zajmuje się młody asystent reżysera Colin (Eddie Redmayne), który spędzi z nią niezwykły tydzień, za który większość oddałaby całe życie. Nie wszystko, co się w tym czasie wydarzy, zapisze się w historii, ale z pewnością pozostanie w sercach dwójki ludzi.





     Dobre kilka lat temu przeczytałam książkę "Mój tydzień z Marilyn" autorstwa Colina Clarka. Pomimo, że niewiele z niej pamiętam, to mam ogólnie miłe odczucia gdy myślę o tej pozycji. Postanowiłam po tak długim czasie sięgnąć po film na jej podstawie i już niestety nie jest aż tak dobrze jak się spodziewałam.
     Historia przedstawiona w tym filmie ukazuje relację młodego mężczyzny, który miał okazję spotkać znakomitą Marilyn Monroe. Wzloty i upadki bardzo dobrze znanej aktorki podczas kręcenia jednego z filmów zostały tu przedstawione w dość słodko-gorzki sposób. Było kilka momentów, które wręcz ociekały słodyczą, lecz pokazano też, że nie miała ona wcale tak łatwego życia. Niestety ta produkcja była dla mnie mocno nierówna. Czasem znalazły się nużące momenty by za chwilę akcja stała się dla mnie mega interesująca i ciężko było mi oderwać wzrok od ekranu. Choć w ogólnym rozrachunku nie mogę napisać, że była tu zła czy nudna historia, tak czegoś mi zabrakło by w pełni się rozkoszować tym filmem. Mam wrażenie, że nie ma tu tego uroku, który miała książka.
     Gra aktorska to według mnie najmocniejszy atut tego filmu. Wszyscy aktorzy idealnie przedstawili swoje postacie i było widać wiele emocji, które targały ich bohaterami. Zarówno te główne postacie jak i dalszoplanowe bardzo dobrze pociągnęły historię z którą przyszło się im tu zmierzyć.
     Po filmie "Mój tydzień z Marilyn" spodziewałam się czegoś nieco lepszego. Pomimo, że ne było tak źle to jednak zabrakło mi tu pewnych elementów, które spowodowałyby, że oglądałabym całość z zapartym tchem. Może dla zagorzałych fanów Marilyn będzie to nie lada gratka, lecz ja nie pokochałam tej produkcji całym swoim serduchem.
     Moja ocena: 6/10.

piątek, 10 lipca 2020

'Niezłomny. Droga do odkupienia' (Unbroken: Path to Redemption, 2018) - film









Nawiedzany koszmarami Louie poznaje Cynthię, z która się żeni. Dążenie jego do zemsty pogrąża jednak ich małżeństwo i stawia parę na granicy rozwodu.









     Kilka dni temu zachwycałam się filmem pt. "Niezłomny", który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Idąc za ciosem postanowiłam również obejrzeć produkcję "Niezłomny. Droga do odkupienia" z nadzieją, że będzie to równie mocna historia. Niestety w tym przypadku mam bardzo mieszane odczucia, gdyż nie jest aż tak dobrze jak w przypadku 'pierwszej części'.
     Louie powraca z wojny, która odcisnęła na nim ogromne piętno. Jednak poznaje on Cynthię, w której się zakochuje i postanawia z nią ożenić. Pomimo gorącego uczucia koszmar, który przeżył nadal zbiera swoje żniwo a widmo rozpadu związku jest coraz mocniejsze. Choć sam opis dawał mi nadzieję na kolejną dawkę mocnej historii o której ciężko będzie mi zapomnieć, tak samo jej przedstawienie w tym filmie niestety mocno mnie zawiodło. Zabrakło mi dobrego ukazania wielu trudnych emocji, które targały bohaterem, a część sytuacji była według mnie za bardzo spłycona. Zdaję sobie sprawę, że jest to historia, przynajmniej po części, oparta na faktach, lecz to jak niektóre momenty zostały tu przedstawione pozostawia dla mnie wiele do życzenia. Chociażby moment w którym Louie się nawraca i postanawia zmienić swoje postępowanie był dla mnie ukazany w mało przekonujący sposób.
     Gra aktorska na przeciętnym poziomie. Niestety tutaj już nie miałam tak pozytywnego odbioru jak w przypadku filmu reżyserowanego przez Angelinę Jolie. Sporo było tu momentów podczas których zabrakło mi tej naturalności i obycia aktorów przed kamerą. Najmniej przekonująco wypadli tu według mnie rodzice głównego bohatera, którzy wyglądali jakby grali tu od niechcenia i robili bardziej za znudzonych statystów.
     Niestety jestem rozczarowana tym filmem. Miałam nadzieję na mocną i dobrze przedstawioną historię a dostałam przeciętnie ukazaną treść z nijakimi aktorami. Może na innych zrobi lepsze wrażenie, jednak według mnie ten tytuł nie dorasta do pięt "Niezłomnemu" z 2014 roku.
     Moja ocena: 4/10.

poniedziałek, 6 lipca 2020

'Niezłomny' (Unbroken, 2014) - film





Jako chłopak Louis (Jack O’Connell) sprawiał mnóstwo kłopotów, ale za radą starszego brata skoncentrował się na bieganiu, co doprowadziło go do Olimpiady w Berlinie. Kiedy wybuchła II wojna światowa, Louis poszedł do wojska. Ocalawszy cudem z katastrofy lotniczej spędził wraz z dwoma towarzyszami broni 47 ciężkich dni dryfując po oceanie w maleńkiej tratwie. Wyłowiony przez japońską marynarkę wojenną trafił do obozu jenieckiego. Gdy rozpoznano w nim olimpijczyka, trafił w ręce sadystycznego oprawcy. Niewiarygodna i inspirująca prawdziwa historia o potędze ludzkiego ducha.




     O filmie "Niezłomny" dowiedziałam się dopiero ostatnio i to właściwie przez przypadek. Opis mnie zaintrygował, jak i samo nazwisko reżyserki. Angelina Jolie jest mi dobrze znana jako aktorka ale w tej roli jeszcze nie miałam z nią styczności. Przyznam, że z wielkim zapałem zabrałam się za oglądanie i całe szczęście się nie zawiodłam!
     Louis jako dzieciak sprawiał całą masę kłopotów, jednak swoje wysiłki w końcu skoncentrował na bieganiu. Dzięki swemu wieloletniemu uporowi udało mu się wziąć udział w Igrzyskach Olimpijskich. Lecz jego dalszy rozwój w tym kierunku przerwała II wojna światowa... Historia podobno jest oparta na faktach, więc ciężko mi ją jako taką ocenić. Na pewno jest ona przedstawiona w 'mocny' sposób, pozostając w pamięci widza na długo. Co prawda miałam nadzieję na dobrze ukazaną treść ale nie spodziewałam się, że zrobi ona na mnie aż takie wrażenie. Jest to dla mnie jeden z tych filmów o którym ciężko mi coś więcej napisać, gdyż mam wrażenie, że cokolwiek jeszcze tu powiem i tak będzie niewystarczające. Trudno mi w pełni ubrać w słowa to, co ten film emocjonalnie ze mną zrobił...
     Gra aktorska na wysokim poziomie. Znaczna część aktorów poradziła sobie wyśmienicie z ukazaniem swoich postaci i emocji jakie nimi targały. Może jedynie kilka dalszoplanowych aktorów nie do końca mnie przekonało, lecz były to na tyle małe role, że aż tak mocno nie wpłynęły na mój odbiór całej produkcji.
     Wiem, że ta notka o filmie "Niezłomny" jest dość krótka i chaotyczna, lecz to co ze mną on zrobił jest nie do opisania. Im dłużej o nim myślę, tym więcej emocji we mnie wywołuje. Jeśli jeszcze nie widzieliście tej produkcji to gorąco zachęcam Was do jej obejrzenia! Nie powinniście się zawieść.
     Moja ocena: 8/10.

niedziela, 29 marca 2020

'The Social Network' (2010) - film









Historia powstania Facebooka. Komputerowy geniusz z Harvardu zakłada stronę thefacebook.com, która nieoczekiwanie bije rekordy popularności.









     Sporo osób w moim otoczeniu widziało już film "The Social Network", czasem nawet kilkukrotnie, i gorąco mi go polecało. Jak zwykle miałam ogromne obawy czy tak zachwalany tytuł spodoba się również mi. Jednak mając dłuższą wolną chwilę wreszcie udało mi się z nim zmierzyć i przepadłam.
     Poznajemy tu historię powstania chyba najbardziej popularnej strony społecznościowej, czyli facebook.com. Przyznam, że nigdy nie zgłębiałam się w okoliczności powstania tego portalu choć od dobrych kilku lat mam na nim swój profil, na którym notabene niewiele zamieszczam ;). Dla niektórych może to być inspirująca historia o tym jak jeden pomysł na stronę w internecie może zmienić życie nie tylko jednego człowieka. Chciwość, zdrady i pieniądze to mieszanka wybuchowa i przez to jestem w stanie zrozumieć czemu tak wielu widzów zachwyca się tą produkcją. Czego można by chcieć więcej? Niestety było dla mnie kilka momentów podczas których zaczynałam się zastanawiać nad ich zasadnością umieszczenia w całości, chociaż z drugiej strony gdyby nie one część z wydarzeń wtedy możliwe, że nie miałaby sensu.
     Gra aktorska według mnie na bardzo dobrym poziomie. Większość z aktorów idealnie oddała swoją postać w którą się wcielali. Może to kwestia tego, że nie znałam historii Zuckerberga, jednak dla mnie wszyscy wypadli tu naprawdę przekonująco i autentycznie. Przez to z jakiej strony się tu pokazali mam ochotę obejrzeć kolejne tytuły z udziałem większości tutaj występujących.
     Moje obawy co do tego filmu były niesłuszne. Bardzo miło spędziłam swój wolny czas podczas seansu i nie żałuję, że wreszcie go obejrzałam. "The Social Network" może zrobić wrażenie, a tym co jeszcze nie widzieli tej produkcji to gorąco polecam nadrobienie.
     Moja ocena: 7/10.
Related Posts with Thumbnails