Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2007. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2007. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 września 2020

'Film o pszczołach' (Bee Movie, 2007) - film



Słyszysz charakterystyczne bzyczenie? Oto film, który pokocha cała rodzina! -wspaniała komedia producenta i znakomitego komika Jerry'ego Seinfelda, który przedstawia świat, w którym paski zawsze są w modzie, a miodu nigdy nie brakuje! 
Zwykły truteń, Barry B. Benson, jest rozczarowany perspektywą pracy do końca swych dni w ulu -  marzy, by osiągnąć w życiu coś więcej. Podczas jednej z niebezpiecznych wypraw do parku, ratuje go sympatyczna kwiaciarka Vanessa. Wkrótce Barry odkrywa, że człowiek od wieków bezkarnie kradnie miód z pasiek całego świata i decyduje się wytoczyć ludziom proces!
Zobacz jak wielkie zamieszanie może spowodować jedna mała pszczółka.




     Po przeczytaniu książki o dość ciężkiej tematyce potrzebowałam czegoś bardziej rozrywkowego i trafiłam na produkcję pt. "Film o pszczołach". Przyznam, że najbardziej przyciągnęło mnie hasło z plakatu: 'od twórców filmu "Shrek"' i byłam ogromnie ciekawa, czy również i ten tytuł tak mnie zachwyci. Choć było wiele zabawnych momentów, to jednak czegoś zabrakło by zdetronizować którąkolwiek animacje z mojego subiektywnego podium w tym gatunku.
     Barry dopiero co skończył swoją edukację i przygnębia go perspektywa pracy w ulu do końca swoich dni. Ma on znacznie większe aspiracje oraz marzenia co do swojego życia i szuka sposobu by zmienić swoje przeznaczenie. Gdy na jego drodze pojawia się przeurocza kwiaciarka o imieniu Vanessa postanawia wziąć życie w swoje ręce. Przyznam, że z wielu żartów się ubawiłam - w szczególności sporo tu było celnych uwag dotyczących pracy w 'korpo', które zostały ukazane naprawdę dobrze. Nie spodziewałam się, że choć z pozoru  prosta animacja o pszczołach będzie w stanie poruszyć tak wiele tematów, które wydają się być naprawdę aktualne, choć jest to produkcja sprzed kilkunastu lat. Sądzę, że jest ta historia w zabawny sposób odzwierciedla problemy z jakimi moglibyśmy się borykać, gdyby na przykład pszczoły przestałyby pracować albo gdyby w ogóle wyginęły. Moim zdaniem podczas oglądania tej historii będzie się dobrze bawił zarówno młodszy widz jak i ten trochę starszy - każdy znajdzie tu coś dla siebie, co będzie w stanie wywołać uśmiech na twarzy i ważną, lecz nienachalną treść, dającą sporo do myślenia w kierunku naszego środowiska. Jedynie nie do końca przekonała mnie relacja między Barrym a Vanessą, a raczej sposób w jaki się ona w pewnym momencie rozwijała. Jednak w ogólnym rozrachunku było całkiem sympatycznie :)!
     "Film o pszczołach" ogromnie pozytywnie mnie zaskoczył. Choć miałam nadzieję na miłą i niezbyt zobowiązującą rozrywkę to dostałam tu znacznie więcej. Gorąco polecam Wam obejrzenie tej animacji jeśli jeszcze jej nie widzieliście. Mam nadzieję, że będziecie tak samo nią oczarowani jak ja!
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 20 lipca 2020

'Pokuta' (Atonement, 2007) - film

Lato 1935 roku. Trzynastoletnia Briony Tallis (Saoirse Ronan) z zamożnej angielskiej rodziny jest obiecującą młodą pisarką. Dziewczynka ma nadzieję, że jej kuzynka Lola (Juno Temple) oraz bliźnięta Jackson (Ben Harcourt) i Pierrot (Jack Harcourt) zagrają w najnowszej sztuce jej autorstwa, która ma zostać wystawiona podczas rodzinnego zjazdu. Kuzyni są jednak beznadziejnymi aktorami. W chwilach wolnych od pisania Briony szpieguje syna służącej, Robbiego Turnera (James McAvoy), który romansuje z jej starszą siostrą Cecylią (Keira Knightley) i odkrywa obsceniczny list miłosny, który młody człowiek do niej napisał. Płodna wyobraźnia Briony podsuwa jej coraz to okropniejsze obrazy. Kiedy jej kuzynka Lola zostaje zgwałcona, nasza bohaterka jest pewna, że widziała, jak zrobił to Robbie. Młody człowiek zostaje wtrącony, wbrew protestom Cecylii, do więzienia.



     Film pt. "Pokuta" obejrzałam po raz pierwszy wiele lat temu, jeszcze przed założeniem swojego bloga. Pamiętam, że zrobił on na mnie ogromne wrażenie, dlatego też byłam ciekawa czy równie dobrze odbiorę go po ponad dziesięciu latach, już jako trochę dojrzalszy widz. Wiem, że nie wszyscy się ze mną zgodzą, jednak ja nadal uważam tę historię za naprawdę dobrze ukazaną.
     Briony to trzynastoletnia początkująca pisarka z bardzo bujną wyobraźnią. Lubi również podglądać innych ludzi, niekoniecznie rozumiejąc to co widzi i co się wokół niej dokładnie dzieje... Jej nadinterpretacja pewnych zdarzeń i wyobraźnia powodują, że oskarża syna służącej o gwałt. Dopiero po latach dochodzi do niej to co zrobiła, lecz czasy wojny utrudniają jej próby naprawienia sytuacji. Mam wrażenie, że po latach dostrzegłam w tym filmie jeszcze więcej niż za pierwszym razem i bardziej jestem w stanie docenić całokształt. Nie jest to historia, która w tandetny sposób ma po prostu wyciskać z widza łzy. Pokazuje ona raczej to jak błędne decyzje potrafią mocno zrujnować fizycznie i emocjonalnie jedną osobę i to nie tylko tą, która została niesłusznie posądzona. Złożoność emocji z jakimi mamy tu do czynienia może tych co bardziej wrażliwych odbiorców naprawdę mocno wcisnąć w fotel. Na pewno daje ta historia do myślenia, a zakończenie, choć nie wszystkim przypadnie do gustu, może być wyjściem do dyskusji o tym, czy motywacje Briony były słuszne.
     Gra aktorska moim zdaniem na bardzo dobrym poziomie. Zarówno Keira Knightley jak i James McAvoy idealnie poradzili sobie z ukazaniem swoich postaci. Również młoda Saoirse Ronan, pomimo niezbyt wdzięcznej osoby z jaką musiała się w tym filmie zmierzyć, bardzo dobrze oddała emocje targające taką młodą dziewczyną.
     "Pokuta" to według mnie dobry film, który warto obejrzeć. Nie żałuję, że ponownie się zabrałam za jego oglądanie, gdyż wyniosłam z niego jeszcze więcej, niż gdy widziałam go za pierwszym razem. Jeśli ktoś jeszcze uchował się i go nie widział, to gorąco zachęcam Was do nadrobienia tego tytułu.
     Moja ocena: 8/10.

środa, 8 lipca 2020

'Wolność słowa' (Freedom Writers, 2007) - film








W szkole rozdartej pomiędzy przemocą, uprzedzeniami i licznymi konfliktami Erin Gruwell wypowiada wojnę systemowi i wszech obecnej obojętności poprzez nietuzinkowe podejście do swoich uczniów. Prosząc ich o opisywanie swoich przemyśleń i doświadczeń, kobieta diametralnie zmienia ich życie. 







     "Wolność słowa" to kolejny film na który trafiłam raczej przypadkowo w poszukiwaniu kolejnego tytułu do obejrzenia. Jednak w tym przypadku zaintrygowała mnie w dużej mierze obsada aktorska jak i opis fabuły. I jest to moje kolejne ogromnie pozytywne zaskoczenie!
     Pełna nadziei i zapału nowa nauczycielka dostaje klasę do której trafiła tzw. trudna młodzież. Jednak ze swoim nietypowym podejściem do nauczania stara się swoim uczniom jak najbardziej pomóc i złapać odpowiedni kontakt, nawet kosztem swojego życia prywatnego... Historia z jaką mamy tu do czynienia jest według mnie momentami dość mroczna, czasem trudna, ale jakże inspirująca. Podczas seansu z zapartym tchem śledziłam losy wszystkich bohaterów i z autentycznym zaciekawieniem czekałam na to co się dalej wydarzy. Jedynie wątek małżeństwa Erin był dla mnie za mało ukazany, miałam nadzieję na lepsze pokazanie co się między tą dwójką dokładnie dzieje. Zabrakło mi właśnie tych emocji, które targały Scottem i co tak dokładnie doprowadziło go do podjęcia takiej a nie innej decyzji.
     Gra aktorska moim zdaniem na bardzo dobrym poziomie. Według mnie każdy z aktorów bardzo dobrze wcielił się w swoją postać, choć szkoda, że nie wszyscy mieli swoją odpowiednią ilość czasu na ekranie. Jednak mi naprawdę dobrze oglądało się wszystkie twarze w tym filmie i nikogo bym nie zamieniła na kogokolwiek innego.
     "Wolność słowa" to jak dla mnie naprawdę dobry film na który warto zwrócić uwagę. Żałuję, że wszystkie filmy, które obejrzałam z przypadku nie są tak porządnie zrobione i z tak ciekawą fabułą z jaką mamy tu do czynienia. Gorąco polecam Wam ten tytuł!
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 29 października 2018

'Życie od kuchni' (No Reservations, 2007) - film








Życie perfekcyjnej szefowej kuchni (Catherine Zeta-Jones) zmienia się, gdy pojawia się w nim tryskający energią i beztroski mężczyzna (Aaron Eckhart) - młodszy szef kuchni. Początkowa rywalizacja przeradza się w silne uczucie.











     Czasem mam zrywy do szaleństw w swojej kuchni i testowania różnych nowych dań. Mam wtedy również tak zwaną "fazę" na filmy kulinarne czy też pośrednio związane z tym tematem produkcje. Choć już kiedyś widziałam "Życie od kuchni" miałam ochotę zobaczyć ten tytuł ponownie z nadzieją, że nadal będzie mi się podobać tak samo jak wcześniej.
     Kate jest szanowaną szefową kuchni w znanej restauracji. Jej życie zmienia się gdy nieoczekiwanie musi zaopiekować się siostrzenicą, a na dodatek pojawia się w jej miejscu pracy nowy kucharz. Te dwie sprawy znacząco namieszają w jej życiu, przez co musi ona przewartościować swoje życie na nowo. Choć w tej produkcji powielany jest bardzo sztampowy schemat, przyznam się, że bardzo dobrze mi się ją oglądało. Pomimo przewidywalności z którą mamy tu do czynienia, to zostało tu przedstawione względnie nowe spojrzenie na niektóre motywy. Znajdziemy tu wątki komediowe, trochę romansu, jednak to co mnie najbardziej wzruszyło to sytuacje w których największą rolę odegrała Zoe. Strata ważnej osoby i konieczność adaptacji w nowych warunkach dla tak młodej dziewczynki została tu bardzo dobrze ukazana. Dla niektórych widzów może to wydawać się niepotrzebnym elementem, stwarzającym jedynie możliwości dla typowego "wyciskacza łez:, lecz dla mnie było to bardzo dobrą wstawką, dodającą znaczną wartość do całości.
     Gra aktorska - jak zwykle nie zawiodłam się na odtwórczyni głównej roli, czyli Catherine Zeta-Jones. Wypadła ona w tym filmie genialnie i jedynie nieliczne aktorki poradziłyby sobie w tej roli tak dobrze jak ona. W przypadku aktora wcielającego się w Nicka, a mianowicie Aarona Eckharta mam trochę mieszane uczucia. Jak dla mnie zagrał on po prostu dobrze, może nawet bardzo dobrze, jednak nie poczułam tej chemii, dzięki której pokochałabym go za tę rolę. Co do odtwórców innych postaci nie mam zastrzeżeń, przez które mój odbiór tego filmu były mniej pozytywny.
     "Życie od kuchni" to przyzwoity film, do którego nie żałuję, że powróciłam. Mam swoje dziwne momenty, gdy lubuję się w tego typu tematyce, więc w takich sytuacjach jest on niezastąpiony. Jeśli nie znajdę lepszego zamiennika to zapewne będę powracać do tego tytułu. Na ten moment pozostaje to mój niezawodny 'umilacz kulinarny'.
     Moja ocena: 7/10.

wtorek, 29 sierpnia 2017

'Londyńczyk' (Outlanders, 2007) - film



Wspaniały, trzymający w napięciu dreszczowiec zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami.
Po pogrzebie ojca Adam (Jakub Tolak), młody chłopak z Gdańska, wyrusza do Londynu w poszukiwaniu swego starszego brata Jana (Przemysław Sadowski), który dawno nie kontaktował się z rodziną. Po męczącej i trudnej podróży, Adam odnajduje Jana wśród ludzi, którzy zajmują się dostarczaniem na budowy pracowników zatrudnianych na czarno. Chłopak wprowadza Adama w tajniki działania swojej firmy...
Londyn działa jak magnes na tych, którzy szukają lepszego jutra, ale pod powłoka liberalizmu skrywa mroki nietolerancji, chciwości i wyzysku. 





 
     Nie miałam ostatnio pomysłu co mogę obejrzeć. Przeszukując wszelkie zakamarki internetu w poszukiwaniu jakiegoś interesującego tytułu trafiłam na ten, czyli "Londyńczyk". Czytając opis tego filmu miałam nadzieję, że będzie to dobra produkcja z polskim akcentem. Jednak czy rzeczywiście moje oczekiwania zostały spełnione?
     Po stracie swojego ojca młody chłopak wyjeżdża do innego kraju aby odnaleźć swojego dawno niewidzianego brata. Brzmi to trochę jak nierealna pogoń za niespełnionymi marzeniami. Sama nie jestem pewna jak mogę określić ten film. Teoretycznie był on na tyle poprawny, że nie wynudził mnie całkowicie, choć do pasjonującej fabuły, która pochłonie mnie bez reszty też mu daleko. Były zarówno lepsze jak i gorsze momenty. Nie jestem pewna czy umiałam odpowiednio wczuć się w klimat jaki producenci nam tu serwują. Przypuszczam, że znajdą się miłośnicy takiego kina, a ja nie jestem chyba w pełni go docenić.
     Gra aktorska - po głównych polskich aktorach spodziewałam się czegoś trochę lepszego. Przemysław Sadowski jako taki typowy 'gangsta' średnio mi się spodobał w tej roli. Natomiast obsadzony w roli Adama Jakub Tolak wypadł tutaj trochę jak takie ciepłe kluchy, które to są do niczego podobne. Może taki był zamysł twórców a ja po prostu nie potrafię docenić. Chociaż niby źle nie było ale i tak miałam nadzieję na coś lepszego.
     Film "Londyńczyk" nie wywołał u mnie jakiegoś specjalnego wrażenia. Ni to dobre, ni to złe, po prostu dla zabicia czasu można obejrzeć. Jestem ciekawa jakie jest wasze zdanie na temat tej produkcji. Może nie zobaczyłam tutaj tego, czym wy się zachwyciliście.
     Moja ocena: 5/10.

czwartek, 25 maja 2017

'Wpadka' (Knocked Up, 2007) - film





Kolejna przezabawna komedia scenarzysty i reżysera "40-letniego prawiczka".
Mówią, że przeciwieństwa się przyciągają... No cóż, beztroski, mieszkający z bandą kumpli Ben (Seth Rogen) i atrakcyjna, nastawiona na karierę Alison (Katherine Heigl) są sobą zauroczeni... przynajmniej przez jeden wieczór. Dwa miesiące i kilka testów ciążowych później Ben i Alison znajdą się w centrum zabawnych wydarzeń w tej najśmieszniejszej komedii roku!








     Film "Wpadka" to kolejna komedia romantyczna utwierdzająca mnie w przekonaniu, że ten gatunek filmowy nie jest dla mnie. Nie ważne jak dobra obsada aktorska zostanie wybrana do produkcji, historia i tak będzie dla mnie dość... tandetna.
     Jedna noc może wpłynąć na całe nasze życie. A przynajmniej było tak w przypadku Bena oraz Alison. Przespali się razem, czego efektem jest niechciana ciąża. Dalsze losy były tworzone na jedno kopyto, jak zresztą inne tego typu filmy. Sceny robione na siłę, aby tylko stworzyć tak durne sytuacje, że może wreszcie ktoś się zaśmieje. Niestety mi ciężko przypomnieć sobie czy uśmiechnęłam się chociaż raz podczas całego seansu. Przez większą część miałam ochotę "strzelić face palma" albo moja mina przedstawiała wręcz zdegustowanie.
     Gra aktorska może nie była dnem totalnym, choć nie znajdziemy tutaj wybitnie dobrego kunsztu aktorskiego. Odtwórcy głównych ról nie powalili mnie w tym filmie na kolana, spodziewałam się po nich czegoś trochę lepszego. Nie potrafię wskazać kto według mnie zagrał najlepiej ani najgorzej - chyba po prostu bardziej cierpiałam nad samą historią.
     "Wpadka" utwierdza mnie w przekonaniu, że powinnam sobie odpuścić ten gatunek. Nie znalazłam w tej historii nic, co mogłoby zmienić moje zdanie na temat amerykańskich komedii romantycznych.
     Moja ocena: 2/10.

sobota, 15 kwietnia 2017

'W świecie kobiet' (In the Land of Women, 2007) - film







Romantyczna komedia z Meg Ryan i Adamem Brodym w rolach głównych.
Sarah (Meg Ryan) poznaje Cartera (Adam Brody), młodego scenarzystę, który przyjechał na prowincję leczyć złamane serce. Dzięki Sarze i jej córkom, Carter odkrywa kobiecy świat i prawdziwą miłość.
To, co wydawało się końcem, okazało się początkiem czegoś zupełnie innego...








     Ktoś kiedyś polecił mi ten film do obejrzenia i tak czekał on przez kilka lat aż wreszcie się zabiorę za jego obejrzenie. Myślałam, że dość znana obsada aktorska będzie atutem tego filmu, choć w przypadku Kristen Stewart mogło być to wątpliwe założenie. W końcu spięłam się w sobie i mając wolny wieczór obejrzałam sobie samotnie "W świecie kobiet".
     Carter mając złamane serce postanawia wyjechać do schorowanej babci. Jak się okazuje nie tylko oni potrzebują pomocy, lecz również jego nowe sąsiadki.  Pomimo, że nie znają się zbyt dobrze to, zarówno matka jak i córka z domu naprzeciwko, zaczynają mu się zwierzać z problemów. Przyznam, że sama nie wiem co mam sądzić o tej produkcji. Z jednej strony film ma ogromny potencjał, można z niego coś wynieść, gdyż zmusi nas do przemyślenia pewnych aspektów naszego życia. Z drugiej natomiast nie wiem czy to wszystko nie jest na swój sposób zbyt infantylnie naciągane, zrobione pod publikę, aby zagrać jedynie na emocjach widza. Jak dla mnie są to dwie sprzeczności, których po seansie nie potrafiłam do końca w sobie pogodzić. Fabuła mi się nawet podobała, choć niektóre elementy niestety zostały niedopracowane i pociągnięte zbytnio w stylu komedii romantycznych, których nie lubię.
     Gra aktorska - muszę przyznać, że przeżyłam tutaj pewien szok. Kristen Stewart wypadła lepiej w tym filmie, niż w znanym mi "Zmierzchu" i jego kolejnych częściach. Co prawda nie była to jeszcze gra na bardzo wysokim poziomie, choć porównując te produkcje to jest ogromna różnica. Natomiast zawiodłam się trochę na Meg Ryan, gdyż od niej oczekiwałam dużo więcej. Ona postawiła sobie poprzeczkę dość wysoko i może stąd moje minimalne rozczarowanie. Chyba jedynie nie mam żadnych zastrzeżeń co do postaci Cartera, w którego wcielił się Adam Brody. Nie miałam wobec niego jakichkolwiek oczekiwań i może dzięki temu do niczego się nie przyczepiam.
     Nie żałuję, że obejrzałam ten film, gdyż całkiem przyjemnie spędziłam czas podczas seansu, choć wątpię abym przez dłuższy okres pamiętała o co właściwie tutaj chodziło. Przyznam, że nie zamierzam do niego powracać, na pewno jest jeszcze wiele filmów którym warto poświęcić swoją uwagę. Jeśli ktoś lubi tego typu produkcje to nie powinien być rozczarowany, lecz sama nie wiem czy jest na tyle dobry aby być godny polecenia.
     Moja ocena: 5/10.

piątek, 23 grudnia 2016

'Shrek Trzeci' (Shrek the Third, 2007) - film



Podczas choroby króla Harolda, obowiązki królewskie, choć niechętnie, przejmuje Shrek. Gdy król w końcu umiera, przed zielonym ogrem otwiera się niezbyt przyjemna dla niego perspektywa bycia jedynym następcą tronu. Jak się jednak okazuje, jest jeszcze pewien chłopak o imieniu Artur, spokrewniony z rodziną królewską. Shrek wraz z Kotem i Osłem wyrusza go odnaleźć i zaszczyt bycia królem zwalić na niego.
Tymczasem Książę z Bajki występuje w tandetnych przedstawieniach. Mając dość bycia wyśmiewanym popychadłem, zbiera drużynę bajkowych czarnych charakterów i pod nieobecność Shreka rusza przejąć władzę w Zasiedmiogórogrodzie...







     Animacja "Shrek Trzeci" to kontynuacja historii o zielonym ogrze. Mając chwilę wolnego czasu w ostatni weekend obejrzałam ponownie tę produkcję. Nie pamiętam już o raz który, gdyż było już wiele odsłon - zarówno z polskim dubbingiem jak i oryginalnym z polskimi napisami. Jak wypadła ta część?
     Tym razem Shrek wyrusza na poszukiwania księcia Artura, który miałby zasiąść na tronie. Sam jest do tego niechętny, dlatego też wraz z kotem i osłem postanawia wyruszyć w wyprawę. Oglądając tę część odczułam zmianę reżysera. W moim odczuciu jest to już najgorsza część, choć nadal jest tu wiele humoru. Wiele jest tu ukrytych aluzji do innych produkcji, znów mamy dość sporą dawkę żartów, które mogą rozbawić do łez. Jednak czegoś mi tutaj zabrakło, tego czegoś co czyniło tę bajkę wręcz kultową, któmożna by zachwycać się za każdym razem i z taką samą intensywnością.
     Dubbing, zarówno angielski jak i polski idealnie dopasowany do postaci. Każda z nich miała swój charakterek, głosy były ich dopełnieniem, co postawiło kropkę nad i w ich całokształcie. Ja jestem zakochana w każdej postaci, nawet w ośle :).
     Jak dla mnie odczuwalna jest zmiana reżysera, choć znów można całkiem przyjemnie zasiąść do oglądania tych dalszych losów Shreka. Nadal można się przednio bawić i wiele wynieść dla siebie z tej animacji niezależnie od wieku.
     Moja ocena: 7/10.

czwartek, 17 listopada 2016

'Ratatuj' (Ratatouille, 2007) - film




 

Marzycielski szczur Remy pragnie zostać szefem kuchni w jednej z wykwintnych paryskich restauracji. Zmuszony do wyboru między oczekiwaniami rodziny a kulinarnym powołaniem, Remy wplątuje się w ciąg nieoczekiwanych wydarzeń i wraz z nowym przyjacielem Linguinim wywraca gastronomiczny świat do góry nogami.










     Ostatnimi czasy nie mam ochoty na zbyt ambitne filmy. Raczej wybierałam takie, które nie wymagają od widza zbyt dużego 'wkładu myśleniowego' aby zrozumieć jego treść. Padło na animację "Ratatuj", która leciała niedawno w tv. Wiele osób, o ile wręcz nie zachwycało się tą produkcją, to przynajmniej wyrażało się o niej pozytywnie.
     Historia szczura, który ma wielki talent do gotowania. Niestety ze względu na to kim jest ma pewne problemy z tym, aby móc znaleźć się w prawdziwej kuchni. Jego miłość do wykwintnych restauracji i chęci pomocy staje się przeszkodą w relacjach z rodziną. Po tej bajce nie spodziewałam się zbyt wiele lecz dostałam bardzo ciekawą i mądrą animację. Moim zdaniem jest ona idealna zarówno dla młodszych, jak i tych trochę starszych widzów. Znajdziemy tu wiele smakowitych dań, przepisów oraz od groma humoru. Podczas seansu można trochę zgłodnieć ale za to, nawet w najgorszy mróz, wprowadzi trochę do naszego domu ciepła i radości.
     Polski dubbing bardzo dobrze współgrał z postaciami, głosy zostały idealnie dobrane do bohaterów. Oglądając również nie widziałam żadnych rażących błędów, choć bardziej nastawiłam się na miły seans niż wyłapywanie wpadek w tej produkcji. Na całość wykonania nie narzekam, raczej nie ma się tutaj do czego przyczepić.
     "Ratatuj" to całkiem smakowita i przyjemna animacja, którą można obejrzeć całą rodziną. Jest ona bardzo mądra, niesie ze sobą pewien przekaz ale nie moralizuje w zbyt nachalny sposób.
     Moja ocena: 7/10.

środa, 15 czerwca 2016

'Katyń' (2007) - film





Gdy 17 września 1939 roku armia radziecka wkroczyła do Polski, nieprzygotowana do walki na dwóch frontach armia II Rzeczpospolitej musiała ponieść klęskę. Wśród jeńców wojennych znalazło się kilkanaście tysięcy oficerów. Ich rodziny z utęsknieniem czekały na ich powrót. Nigdy on jednak nie nastąpił. Dzieło Andrzeja Wajdy ukazuje historie kobiet, które mimo upływu lat, ciągle czekały na powrót swych mężów, synów, braci i ojców, uwięzionych i rozstrzelanych przez NKWD.









     "Katyń" to kolejny polski film za który się zabrałam. Przyznam szczerze, że moja znajomość dziejów Polski po I Wojnie Światowej nie należy do najlepszych. Niestety na każdym etapie swojej edukacji trafiałam na nauczycieli historii, którzy już na ostatnim semestrze (czyli właśnie te czasy) odpuszczali sobie całkowicie i nie zamierzali nas już niczego nauczać. Tyle tytułem wstępu.
     Fabuła - ktoś bardziej ogarnięty w znajomości faktów może rzetelniej ode mnie oceni historyczną treść niż ja, więc pod tym względem ja nie zamierzam się wypowiadać abym nie rozpowszechniała tutaj herezji. Dla mnie jednak ten film jest dobrą zachętą dla samodzielnego pogłębiania wiedzy odnośnie tych czasów. Wiadomo, że lepiej wybrać bardziej sprawdzone źródła niż Wikipedia czy film, w którym reżyser może wedle własnej woli przedstawić temat, lecz sama idea moim zdaniem jest całkiem niezła. Treść filmu do lekkich nie należy, trzeba się skupić podczas seansu. Nie jest to produkcja którą można obejrzeć dla relaksu. Dla mnie nie jest to problemem choć jeśli ktoś poszukuje aktualnie czegoś innego to może być rozczarowany. 
     Gra aktorska - po obsadzie filmu spodziewałam się jednak czegoś lepszego. Co prawda źle nie było, drętwych momentów, które odrzucają i zniechęcają widza brak. "Tragedii" w tym aspekcie nie było, choć czuję pewien niedosyt.
     Jeśli znajdzie się ktoś w podobnej sytuacji 'edukacyjnej' co ja to moim zdaniem ta produkcja może zachęcić do lepszego zaznajomienia się z tematem. Wstyd się przyznać, że mam tak słabą wiedzę historyczną lecz przynajmniej dostałam tym filmem przysłowiowego kopa do zmienienia tego stanu.
     Moja ocena: 9/10.

PS. Temat II Wojny Światowej ciekawie został również przedstawiony w książce "Dziewczyny atomowe" lecz nadal nie jest to publikacja stricte naukowa.
Related Posts with Thumbnails