Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W. Bruce Cameron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W. Bruce Cameron. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 grudnia 2022

Podsumowanie grudnia 2022

 
 
 
Grudzień dobiega końca, więc najwyższy czas podsumować mijający miesiąc. Działo się u mnie wiele przeróżnych rzeczy, całe szczęście było sporo również tych przyjemnych. Z drugiej strony cieszę się, że ten rok dobiega końca, gdyż mam nadzieję na pewne zmiany w niedalekiej przyszłości. Nie przedłużając - serdecznie zapraszam Was na moje czytelniczo-filmowe podsumowanie grudnia.
 
 
 
 
Grudzień książkowo
 
- liczba przeczytanych książek: 11
  • "Zdążyć do domu na święta" Anna Chaber  6/10
  • "Świąteczna mordercza gra" Alexandra Benedict  5/10
  • "Świąteczne obręcze" Kennedy Ryan  2/10
  • "Zaakceptuj siebie. Jak zaprzyjaźnić się ze sobą i docenić swoją wartość" Silvia Congost  5/10
  • "Telefon od Mikołaja" Magdalena Witkiewicz  6/10
  • "Pod Czerwonym Aniołem" Alek Rogoziński  5/10
  • "Kawiarnia pełna marzeń" Agnieszka Lis  5/10
  • "O psie, który uratował święta" W. Bruce Cameron  6/10
  • "Dziś zanucę ci kolędę" Joanna Szarańska  6/10
  • "Gra na dwa fronty" Lily Lindon  5/10
  • "Rozmowy z psychopatami. Podróż w głąb umysłów potworów" Christopher Berry-Dee  4/10
- łączna liczba stron: 3 572

Książkowo w tym miesiącu szału nie było. Żaden tytuł nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia bym powracała w przyszłości do niego myślami czy chciała ponownie po niego sięgnąć. Jednak pojawiła się tu pozycja, która prawdopodobnie trafi na listę najgorszych przeczytanych w tym roku, czyli "Świąteczne obręcze" - według mnie była to bardzo zła książka i żałuję, że się na nią zdecydowałam, choć wreszcie mam już przeczytaną całą serię 'Obręcze'.


Grudzień filmowo

- liczba obejrzanych filmów: 1
  • "Niezapomniane święta" (Falling for Christmas, 2022)  4/10
W okresie świątecznym skusiłam się na film, który miałam nadzieję, że umili zimowy wieczór. Niestety nie porwał mnie na tyle by stał się moim ulubieńcem ani bym miała do niego powracać. Przypuszczam, że bardzo szybko o nim zapomnę.
 
 
 
Grudzień serialowo
 
- obejrzane seriale:
Przyznam, że mam dość mieszane odczucia co do tego miniserialu. Obejrzałam go w całości, lecz nie zapałałam miłością ani do tej dwójki ani ogólnie do brytyjskiej rodziny królewskiej. Nie czuję na ten moment potrzeby większego zgłębiania się w ich koligacje i rodzinne dramaty.



Mam nadzieję, że grudzień minął Wam nieco lepiej niż mi. Jeśli trafiliście na jakieś perełki w ostatnim czasie podzielcie się tytułami :)!

piątek, 20 sierpnia 2021

"O psie, który dał słowo" W. Bruce Cameron

 
 
 
 
 
Na Baileya, psa o wielu wcieleniach, którego pokochały setki tysięcy dzieci i dorosłych, czeka bardzo ważne zadanie. Tym razem nie będzie pamiętał swoich poprzednich żyć, ale nie będzie sam! Dołączy do niego urocza psina Lacey, z którą wspólnie postarają się dotrzymać psiego słowa. Burke to bardzo uzdolniony chłopiec, który jeździ na wózku. Kiedy przestanie rosnąć, będzie mógł poddać się operacji. Jednak do tego czasu potrzebuje wsparcia silnego psa, który pomoże mu w codziennych czynnościach. Ktoś tu będzie miał łapy pełne roboty!
Opis książki
 
 
 
 
 
 
Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł oryginalny: A dog’s promise
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Świerczyńska Edyta
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania polskiego: 2021
Liczba stron: 472
Czas trwania: 10h 2m
Lektor: Robert Michalak
 
 
 
     Uwielbiam psy a twórczość W. Bruce Camerona jest mi już bardzo dobrze znana, stąd też nie mogłam sobie odmówić zapoznania się również z powieścią "O psie, który dał słowo". Spodziewałam się genialnej historii, dzięki której oderwę się nieco od szarej rzeczywistości i taką też dostałam.
     Bailey znów powraca w nowym wcieleniu z nową misją do wykonania. Choć tym razem nie pamięta swoich poprzednich wcieleń to jednak ma nową towarzyszkę Lacey. Znów ma za zadanie pomóc pod wieloma względami nowym właścicielom, lecz najważniejszy jest dla niego Burke, chłopiec który jeździ na wózku. Według mnie jest to urocza, wielowątkowa powieść o wielu odmianach miłości i przywiązaniu, wywołująca wiele emocji. Jednak nie jest to powieść napisana by tylko wręcz w nachalny sposób wycisnąć z czytelnika łzy, lecz w pasjonujący sposób opisana historia, momentami bolesna aczkolwiek i często radosna. Ja jestem zauroczona w tej powieści i jedyne czego żałuję, to to, że już się skończyła. Musiałam sobie ją dawkować przy przyjemność z lektury mogła trwać jak najdłużej.
     Bohaterowie według mnie bardzo dobrze wykreowani, zarówno zwierzaki jak i w postaci człowieka, jednak jako ogromna fanka psów mogę być w tym przypadku bardzo stronnicza :). Dla mnie miłą odskocznią jest czytanie takich 'niestandardowych' powieści, gdzie głównym bohaterem i narratorem jest właśnie psina, co daje miłą odmianę w natłoku innych pozycji.
     Styl autora - cóż ja mogę jeszcze napisać po zrecenzowaniu tylu jego powieści. Mi jak najbardziej odpowiada sposób jego pisania i jestem w stanie czerpać przyjemność chyba ze wszystkich powieści, które wychodzą spod jego pióra. Lektor w audiobooku również jak najbardziej na plus i według mnie był w stanie bardzo dobrze oddać charakter tej historii.
     "O psie, który dał słowo" to według mnie naprawdę dobra powieść, która była dla mnie miłą odskocznią. Nie jestem pewna czy kiedykolwiek znudzą mi się takie historie, gdyż po lekturze tej pozycji mam ochotę na więcej!
     Moja ocena: 7/10.

czwartek, 21 listopada 2019

"Był sobie pies 2" W. Bruce Cameron


Wszystkie psy doskonale wiedzą, że życie ma sens tylko u boku ukochanego człowieka. 
Bailey – bohater bestsellera „Był sobie pies” – powraca w nowym psim wcieleniu, aby wypełnić kolejną misję!
Mała Clarity June opuszcza ukochaną babcię i jej psa i wyjeżdża z matką do wielkiego miasta. Psiak przeżył już wiele żyć i sporo się nauczył o ludziach. Miał różne imiona: Bailey, Toby, Ellie, Koleżka…
Bailey powraca w nowym wcieleniu na czterech łapach i spotyka dorastającą Clarity. Wie, że jego misja jeszcze nie została wypełniona – musi pilnować i strzec dziewczynki. Musi być dzielnym psem!
Tym razem zrobi wszystko, aby pomóc ukochanej pani odnaleźć prawdziwą miłość i zrealizować jej marzenia. Czasami będzie musiał odejść, by zaraz znów powrócić jako inny psi przyjaciel. Bo jedno wie na pewno: życie jest na tyle pomerdane, że zawsze warto trzymać się razem. 
Opis książki



Autor: W. Bruce Cameron 
Tytuł oryginalny: A Dog's Journey 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Świerczyńska Edyta 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura zagraniczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2012 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2019 
Liczba stron: 408



     Jeśli jesteście tu ze mną już od jakiegoś czasu to przypuszczalnie wiecie, że uwielbiam książki z psim motywem. W szczególności te autorstwa W. Bruce Camerona. Gdy zobaczyłam ten tytuł od razu wiedziałam, że będę musiała go jak najszybciej przeczytać. "Był sobie pies" ogromnie mnie zachwycił a wobec tej kontynuacji miałam ogromne oczekiwania. Bardzo subiektywnie mówiąc - jestem zachwycona tą historią!
     W tej powieści mamy kontynuację losów uroczego psa, który już nie jedno miał imię. Dla niektórych Bailey, dla innych Ellie a czasem nawet Koleżka. Choć Ethana już nie ma to tym razem pies powraca by chronić Clarity. Historia z jaką tym razem przychodzi się nam zmierzyć jest przepełniona bólem, chorobami ale jest również miejsce na radość z życia codziennego. Nadal mamy tutaj relację z psiej perspektywy, więc nie wszystkie zdarzenia mamy przedstawione wprost, tak jakby to przeżywał człowiek. Mam wrażenie, że w tej powieści większy nacisk został przedstawiony na relacje międzyludzkie i ich problemy. Poruszone zostały trudne tematy, jak bulimia, nowotwory czy niezdrowa relacja między matką a córką. Choć nie mamy tu moralizatorskich wywodów, a owe sytuacje widzimy z perspektywy zwierzaka to jednak sposób ich ukazania i tak daje wiele do myślenia. Podczas lektury targały mną przeróżne emocje i uczucia. Czasem miałam ochotę się poryczeć, czasem z krzykiem ochrzanić ludzi za ich zachowanie, a innymi razy pojawiała się również radość.
     Bohaterowie naprawdę bardzo dobrze wykreowani. Mam wrażenie, że nawet jeszcze lepiej zostali ukazani niż w pierwszej części. Jest tu bardzo wiele miejsca na domysły, nic nie jest czarne albo białe, jednak również i postacie wzbudzają wiele emocji. Będąc po lekturze tej pozycji Gloria trafi do mojej czołówki najbardziej znienawidzonych przeze mnie postaci książkowych. Choć były momenty gdy można by zacząć jej choć odrobinę współczuć to i tak nie wiem czy cokolwiek jest w stanie spowodować zmianę mojego nastawienia wobec takiej kobiety.
     Styl autora genialny. Sposób w jaki wykreował ten świat i przedstawił fabułę całkowicie trafia w mój gust. Już od pierwszych stron czytałam jak zaczarowana i naprawdę ciężko było mi się oderwać od lektury tej powieści. Wydanie elektroniczne bardzo dobrze wykonane i naprawdę nie mam mu nic do zarzucenia.
     Jestem zachwycona tą książką. Wiem, że jest to moja bardzo subiektywna opinia, jednak to jakie emocje towarzyszyły mi podczas czytania pozostaną w mojej pamięci na długo. Jetem pewna, że będę do tych pozycji powracać nie jeden raz. I prawdopodobnie za każdym razem będę je przeżywać równie mocno. Moim zdaniem naprawdę warto sięgnąć po ten tytuł. "Był sobie pies 2" to przepełniona uczuciami historia, którą powinien przeczytać każdy.
     Moja ocena: 9/10. 

niedziela, 10 marca 2019

"O psie, który wrócił do domu" W. Bruce Cameron

Kiedy Lucas Ray przygarnia małą Bellę, od razu wie, że ten uroczy szczeniaczek odmieni jego życie na lepsze. Piesek również czuje, że trafił na swojego człowieka i chce być dla niego najlepszym zwierzakiem na świecie.
Lucas nie może zatrzymać Belli w swoim mieszkaniu. Postanawia podjąć ryzyko i zabiera ją do szpitala, w którym pracuje. Piesek wnosi mnóstwo radości do życia pacjentów. Jednak Bella zostaje uznana za pitbulla, rasę, która w Denver jest zakazana. Zrozpaczony Lucas musi rozstać się z ukochaną Bellą, która zostaje wywieziona do innego domu poza granice stanu.
Mimo wszystko piesek nie zamierza żyć z dala od swojego najlepszego przyjaciela i postanawia wziąć sprawy we własne łapy. Bella staje przed ważnym wyzwaniem. Musi odnaleźć drogę do swojego człowieka. Musi wrócić do domu. Czy jeszcze zobaczy Lucasa?
Opis książki




Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł oryginalny: A Dog’s Way Home
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Świerczyńska Edyta
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: społeczna, obyczajowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2017
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018
Liczba stron: 392



     Uwielbiam książki z psim motywem, choć nie spotkałam się dotychczas z wieloma tytułami z nimi związanymi. Dostępne na polskim rynku pozycje W. Bruce Camerona pochłonęłam z wielką przyjemnością, dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok najnowszej jego powieści, czyli "O psie, który wrócił do domu".
     Bella jako szczeniak trafia do Lucasa. Od razu czują, że trafił "swój na swego", jednak jest jeden problem - właściciel mieszkania nie pozwala na trzymanie w nim zwierząt... Historia tego w jakich okolicznościach pies musiał uciekać i to jak udało mu się jednak wrócić do swojego właściciela Lucasa jest przepełniona emocjami. W tej pozycji można odczuć, że jest to raczej powieść dla trochę młodszego odbiorcy, jednak ja również jestem w stanie ją docenić, choć mam już prawie trzydzieści lat. Już od pierwszych stron przywiązałam się do bohaterów i kibicowałam na każdym kroku aby udało znaleźć się rozwiązanie ich problemów. Możliwe, że nie potrafię spojrzeć obiektywnie na treść, gdyż już sama okładka przykuwa wzrok, a historia z perspektywy zwierzęcia dla takiej zwolenniczki psów jak ja to coś idealnego co kupuje mnie już na samym początku.
     Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani. Niektóre postacie się kocha albo nienawidzi ale nie ma tu miejsca na nijakość. Ani jedna osoba czy zwierz nie przejdzie niezauważona, bez echa. Choć nie wszystkie czyny i podejmowane działania przez bohaterów mi się podobały, to jednak jesteśmy w stanie zrozumieć co nimi w danym momencie kierowało.
     Styl autora lekki w odbiorze, przez co z trudem było mi się oderwać od lektury, a samą książkę udało mi się przeczytać w zastraszająco szybkim tempie. Jednak nic co dobre nie może trwać wiecznie. Wydanie elektroniczne, które czytałam na swoim Kindlu zostało dobrze przygotowane i nie mam pod tym względem nic do zarzucenia.
     Jestem oczarowana tą książką. Wiem, że jest tu kilka mankamentów, jednak to jaką przyjemność sprawiła mi jej lektura to już pozostanie moje :). Jestem pewna, że sięgnę po kolejne tytuły tego autora jeśli znów napisze coś o psach.
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 9 lipca 2018

"Był sobie szczeniak: Ellie" W. Bruce Cameron


Ellie to bardzo mądra suczka, z bardzo odpowiedzialnym zadaniem. Od szczeniaka była trenowana na psa ratownika i potrafi teraz odszukać zagubione w lesie dziecko albo wskazać zasypanego przez gruzy człowieka. Ta psina ma nosa! Znajduje ludzi. Ratuje ich. To jej misja.
Jednak Ellie ma też bardzo ważne zadanie w domu. Jej opiekunowie — Jakob, który stracił żonę i bardzo samotna Maya — również są zagubieni. Jednak w zupełnie inny sposób niż ktoś, kto chciał sprawdzić, co jest po drugiej stronie placu zabaw. Teraz Ellie musi wykorzystać wszystkie swoje sztuczki, aby dotrzeć do swoich opiekunów i ich uratować.
Historia Ellie to piękna opowieść dla młodych miłośników zwierząt, a urocze czarno-białe ilustracje, sprawiają, że jej przygody ożywiają na Twoich oczach! 
Opis książki




Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł oryginalny: A Dog's Purpose: Ellie's Story
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Świerczyńska Edyta
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2015
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018
Liczba stron: 224



     Uwielbiam psy i wszelkie tematy z nimi związane. Po powieściach "Był sobie pies" oraz "Psiego najlepszego, czyli był sobie pies na święta" autorstwa W. Bruce Camerona, wiedziałam, że muszę zaznajomić się również z "Był sobie szczeniak: Ellie". Gdy tylko zobaczyłam ten tytuł w zapowiedziach nie mogłam się już doczekać kiedy to będę miała możliwość jej przeczytania.
     Ellie to suczka, którą mogliśmy już trochę lepiej poznać w powieści "Był sobie pies". Jest ona psem, który od małego był już tresowany na psa ratownika. Zapewne nie napiszę nic odkrywczego, powielę wiele innych recenzji, które pojawiły się już w sieci, lecz chwyta ona za serce. Dla mnie jest to bardzo emocjonująca książka, o której nie będzie można tak łatwo zapomnieć. Pokazuje jak ważna jest szybka pomoc innym w przeróżnych sytuacjach i to, że na prawdę warto zainteresować się tym co się wokół nas dzieje. Podobno ta pozycja skierowana jest do tych raczej młodszych czytelników, jednak uważam, że również ci starsi będą mogli czerpać przyjemność z lektury tej powieści. Wielbiciele psów, czyli między innymi ja, będą zachwyceni :).
     Styl autora bardzo lekki w odbiorze. Książka została napisana z perspektywy psa, dzięki czemu w dość zabawny sposób możemy w pewnym stopniu poznać myśli głównej bohaterki, czyli Ellie. Gdyby nie inne obowiązki, które miałam na głowie, powieść prawdopodobnie udałoby mi się przeczytać w jeden wieczór.
     Wydanie - w swoich rękach miałam zakupioną przez siebie wersję elektroniczną. O ile zazwyczaj nie mam do tej formy zastrzeżeń, tak w tym przypadku mam kilka uwag. Niestety w moim 'egzemplarzu' dwukrotnie został zamieszony ten sam rozdział [w sensie rozdział 1, 2, 3 i znów 2, aby po nim mógł pojawić się rozdział 4]. Również podczas lektury zauważyłam bardzo dużą liczbę literówek czy też błędów stylistycznych. Odniosłam wrażenie jakby wszystko było robione na szybko, niestety bez dobrej korekty.
     Pomimo niektórych niedociągnięć jestem zadowolona z lektury. Prawdopodobnie jestem bardzo nieobiektywna, gdyż uwielbiam psy a tutaj są one głównym tematem. Nawet jeśli nie jesteście aż takimi miłośnikami czworonogów jak ja, i tak uważam, że warto sięgnąć po tę pozycję, gdyż poruszane są na tyle ważne tematy, że warto się zapoznać z tą pozycją.
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 25 grudnia 2017

"Psiego najlepszego" W. Bruce Cameron

Josh Michaels z oburzeniem odkrywa, że sąsiad podrzucił mu pod drzwi ciężarną suczkę Lucy. Nie może jednak oprzeć się uroczemu spojrzeniu brązowych ślepi i chociaż nigdy nie miał zwierzęcia domowego, postanawia przygarnąć psiaka.
Kiedy na świat przychodzi pięć niesfornych szczeniaczków, Josh zgłasza się po pomoc do lokalnego schroniska. Tam poznaje uroczą i kochającą zwierzęta Kerri, która z zapałem uczy go, jak dbać o psią rodzinkę. Wspólnie przygotowują szczeniaki do adopcji w ramach świątecznego programu szukania nowych domów psiakom ze schroniska.
Wraz z upływem czasu Josh zaczyna darzyć dziewczynę coraz cieplejszym uczuciem. Im bardziej zakochuje się w Kerri, tym bardziej przywiązuje się do futrzaków, które wniosły w jego życie mnóstwo miłości. Kiedy zbliżają się święta i nieuchronny termin oddania szczeniaków, Josh zastanawia się, czy będzie w stanie bez nich żyć. 
Opis książki




Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł oryginalny: The Dogs of Christmas
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Świerczyńska Edyta
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2013
Rok pierwszego wydania polskiego: 2017
Liczba stron: 296



     Książka "Psiego najlepszego, czyli był sobie pies na święta" to kolejna świąteczna powieść, którą przeczytałam w grudniu. Na początku było "Światło" Ashera, później "Świąteczne marzenie" Prowse, a teraz padło na pozycję W. Bruce Camerona, autora, którego część czytelników może kojarzyć z "Był sobie pies". Gdy nadszedł 24 grudnia, Wigilia, udało mi się nareszcie wczuć w odpowiedni klimat.
     Josh w dość nieoczekiwanych okolicznościach musi zaopiekować się ciężarną suczką. Jest on kompletnym laikiem w temacie zwierząt, nigdy nie miał psa i nie potrafi się nim odpowiednio zająć. Każde zachowanie zwierzaka jest dla niego czymś nowym i wywołuje u niego ogromną panikę. Postanawia jednak się zająć suczką oraz młodymi, choć czy jest to dobra decyzja? Historia przedstawiona na kartach tej powieści przepełniona jest ogromną dawką miłości, słodkości oraz uroczymi psiakami. Jestem pewna, że nie potrafię być obiektywna w przypadku tej książki, gdyż kocham psy w każdej postaci. Nieważne czy jest on mały, duży, żywy, pluszowy czy ten fikcyjny którego znajdziemy w tego typu pozycjach, zazwyczaj potrafi mnie on rozczulić. Dlatego też historia z pozytywnym wydźwiękiem kręcąca się wokół czteronoga, a nawet całej ich gromadki, nie mogła nie wzbudzić we mnie tych pozytywnych emocji. Prawdopodobnie nie zaskoczę nikogo stwierdzeniem, że powieść jest jednak niestety trochę przewidywalna. Są szczeniaczki, jest osoba która poznaje przemiłą drugą osobę, nadchodzą Święta, więc wiadomo, że będzie również duża dawka miłości. Pomimo tego, że możemy domyślić się zakończenia nie uważam w tym przypadku książki za nudną. Spędziłam bardzo przyjemnie swój czas podczas lektury, która sprawiła, że wreszcie poczułam ten długo wyczekiwany klimat, choć pogoda za oknem jest dość nieadekwatna do sytuacji.
     Bohaterowie - tutaj jest niestety ode mnie mały minus, gdyż po autorze spodziewałam się czegoś trochę lepszego. O ile główny bohater Josh, został wykreowany jako ciamajda życiowa, to potrafimy go jakoś pozytywnie odebrać i zapamiętać. Przychodzi jednak czas gdy poznajemy Kerri, która charakteryzuje się głównie (i chyba jedynie) tym, że strzela ciągle przeogromne fochy. Myślałam, że ja zachowuję się czasem irracjonalnie, chociażby maltretując się w poszukiwaniu dobrej komedii romantycznej, pomimo, że nie lubię tego gatunku. To jak zachowywała się ta kobieta, a raczej powody przez które chciała się ona kłócić, były dla mnie nie do pojęcia, w szczególności, że podobno kocha ona zwierzęta... Postacie drugoplanowe i te jeszcze dalsze zostały przedstawione bardzo neutralnie, przez co niewiele jestem w stanie o nich napisać.
     Styl autora całe szczęście bardzo przyjemny w odbiorze. Autor pociągnął w bardzo lekki sposób historię, którą możemy wręcz pochłonąć przy jednorazowym czytaniu. Pomimo przewidywalności fabuły, którą dostajemy na kartach powieści nie mogłam się oderwać od lektury. To w jaki sposób została przedstawiona treść było dla mnie strzałem w dziesiątkę, a przynajmniej idealnie wpisało się w moje aktualne potrzeby czytelnicze.
     Wydanie książki mam w wersji elektronicznej. Co do jakości pliku w formie .mobi nie mam żadnych zastrzeżeń. Całość wykonana ładnie i schludnie, dzięki czemu nie musiałam męczyć się z paskudnie wyglądającym tekstem na ekranie, a przynajmniej mój czytnik nie spłatał mi psikusa i nie miał problemów :). Dodatkowo ładne 'zdobienia' w postaci wstawek z psią łapką, spowodowały, że moje serce zalała fala przyjemnego ciepła. Jeśli ktoś lubi tak jak ja ładne wykończenia książek, może również doceni całość wykonania.
     Nie żałuję, że przeczytałam tę książkę. Jestem nawet przekonana, że w przyszłym roku jeśli będę miała potrzebę znów poczuć magię Świąt, sięgnę po nią po raz kolejny. Może i nie jest to najbardziej wybitna powieść, z którą miałam styczność, jednak czas jaki z nią spędziłam uważam za bardzo miły i dobrze wykorzystany. Jeśli ktoś z Was znalazł tę pozycję pod choinką mam nadzieję, że będzie zadowolony.
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 27 marca 2017

"Był sobie pies" W. Bruce Cameron






Oto pełna głębokich uczuć i zdumiewająca historia o oddanym psie Baileyu, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. Familijna opowieść nie bez powodu zasłużyła na ekranizację. Któż oparłby się urokowi poczciwego czworonoga, który w dodatku odradza się w kilku wcieleniach? Miłość nie zna granic, a Bailey dobrze wie, że najważniejsze to kochać i... śmiać się!

Opis książki









Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł oryginalny: A Dog's Purpose
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Świerczyńska Edyta
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego wydania polskiego: 2012
Liczba stron: 392



     Uwielbiam psy. Posiadanie kochanego kudłacza, którego mogłabym obdarzyć miłością od dawna było moim marzeniem. Pomimo mojego uwielbienia do czworonogów, byłam dość sceptycznie nastawiona do tej powieści. Z każdej strony byłam ostatnio bombardowana tą pozycją i pozytywnymi jej opiniami. Nie byłam pewna czy tak do końca mogę im wierzyć. Jednak gdy zobaczyłam ją na półce w bibliotece to nie zawahałam się ani sekundy i wzięłam ją ze sobą do domu.
     "Był sobie pies" to historia czworonoga, który odradzał się w kilku wcieleniach. Wiedział, że ma swoją misję do zrealizowania i starał się jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki. Wszystko zostało przedstawione z punktu widzenia psa, do czego początkowo nie potrafiłam się przyzwyczaić, lecz dość szybko przestało mi to przeszkadzać, a nawet stało się atutem. Czytałam wiele pozytywnych recenzji ale nie spodziewałam się, że ta powieść tak bardzo chwyci mnie za serce i wywoła tyle emocji. Za każdym razem gdy główny bohater umierał miałam łzy w oczach, co bardzo rzadko mi się zdarza podczas lektury. Również zakończenie doprowadziło mnie do takiego stanu, że przez jakiś czas nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. "Był sobie pies" to jedna z nielicznych powieści, która wywołała u mnie kaca książkowego.
     Bohaterowie - cóż ja mogę o nich napisać. Zarówno zwierzęta jak i postacie ludzkie moim zdaniem bardzo dobrze wykreowane. Naprawdę nie wiem co mogę więcej napisać oprócz zachwytów nad tymi bohaterami, o których już chyba napisane i powiedziane zostało już wszystko. Styl autora również na bardzo dobrym poziomie, dzięki czemu czytelnik może wręcz pochłonąć tę powieść i czerpać niej ogromną przyjemność.
     Wydanie tej powieści to jedyny minus w całej książce. Niestety klejone strony nie wyglądają obiecująco a zbyt miękka okładka, która może się po kilku przeczytaniach wręcz rozlecieć, nie wróży tej pozycji zbyt długiego życia w bibliotece. Pomimo mojej najszczerszej wiary w czytelników książek i ich dbanie o nie, obawiam się o tę pozycję. Natomiast ten piesek przy każdym rozdziale był na swój sposób rozczulający i pasował do samej treści książki.
     Jak dla mnie ta książka jest prawie idealna, gdyż gdyby nie sposób wydania tej powieści to bym była w niej zakochana. Poważnie zastanawiam się nad zakupem własnego egzemplarza aby móc wrócić do tej historii w przyszłości. Nie jestem jedynie pewna czy wolałabym mieć tę powieść w formie papierowej czy elektronicznej.
     Moja ocena: 9/10.
Related Posts with Thumbnails