piątek, 14 maja 2021

"Winni jesteśmy wszyscy" Bartosz Szczygielski

 

 
Istnieją miejsca, do których nie należy zaglądać, a także czyny, jakich nie wolno się dopuścić.
W piątkowe popołudnie, kiedy wszyscy myśleli już o weekendzie, Konrad Łazar zastanawiał się nad czymś innym. Próbował zrozumieć, jak doszło do tego, że była kochanka wykrwawia się na jego oczach i, co ważniejsze, dlaczego nie udało mu się tego przewidzieć. Przecież na co dzień płacono mu za to, by zbierał informacje, układał je w logiczne ciągi i przewidywał następstwa pewnych wydarzeń. Był w tym naprawdę dobry. Ale tego nie mógł przewidzieć. Podobnie jak faktu, że odtąd nikt w jego otoczeniu nie będzie bezpieczny, a śmierć upomni się o bliskich.
Wkrótce Konrad wyruszy do miejsca, w którym wszystko się zaczęło, a które należałoby spalić do szczętu.
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Bartosz Szczygielski
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2021
Liczba stron: 392
Czas trwania: 9h 24m
Lektor: Filip Kosior
 
 
 
     O powieści "Winni jesteśmy wszyscy" w okolicach jej premiery słyszałam wiele pozytywnych opinii, a te neutralne bądź negatywne chyba w ogóle się wtedy nie pojawiły i jak dotąd się z nimi nie spotkałam. Postanowiłam dać szansę temu tytułowi, gdyż miałam nadzieję na porządny thriller. Niestety na mnie nie zrobił on aż takiego wrażenia jak się spodziewałam.
     W piątkowe popołudnie do biura w którym pracuje Konrad wpada były pracownik, który postanowił dokonać swego rodzaju zemsty. Postrzelił jedną z pracownik i na oczach innych popełnił samobójstwo. Wydarzenie ciągnie się nieprzychylnie za firmą i nie wszyscy tam pracujący byli w stanie poradzić sobie z tym co widzieli. W życiu Konrada zachodzi wiele zmian a nietypowe prośby z jakimi zwracają się niektórzy ludzie w znaczący sposób mogą zaważyć na jego przyszłości. Początek zapowiadał się naprawdę nieźle. Moje oczekiwania rosły w miarę lektury, jednak im bliżej końca tym bardziej moje odczucia były neutralne. Nie było tu według mnie zaskakującego zakończenia, czy chociażby nawet plot twistu, który wbiłby mnie w fotel. Fabuła została poprowadzona poprawnie, jednak bez większych fajerwerków, dzięki którym byłabym w stanie na dłużej zapamiętać to co się tu działo. Miałam naprawdę ogromne nadzieję, przynajmniej po tak wielu pozytywnych opiniach z którymi miałam styczność, na treść, która mną wstrząśnie a dostałam po prostu poprawnie napisaną powieść z którą można całkiem miło spędzić czas. Niestety nie jestem pewna czy na długo pozostanie w mojej pamięci by być w stanie, chociażby pod koniec roku czy półrocza, coś więcej o niej powiedzieć.
     Bohaterowie, choć wykreowani całkiem nieźle, to uważam, że nie wyróżniają się niczym szczególnym na tle innych. Żadna z postaci nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia, bym była w stanie o niej myśleć jeszcze po zakończeniu lektury. Nie wiem jak długo będę w stanie tych bohaterów przypisać do tej konkretnie pozycji. Choć w trakcie lektury nie miałam problemu z połapaniem się kto jest kim to niestety z nikim nie byłam w stanie złapać mocniejszej więzi.
     Styl autora - początkowo ciężko było mi się wgryźć w treść, lecz im dalej to tym bardziej się przyzwyczajałam do prowadzonej narracji. Pomimo, że fabuła mnie aż tak bardzo nie porwała, tak w pewnym momencie sposób w jaki została napisana w ogólnym rozrachunku mi nie przeszkadzał, a nawet byłam w stanie czerpać przyjemność z wysłuchiwanej treści. Lektor bardzo płynnie czytał i nie miałam problemu ze zrozumieniem tekstu, który przedstawiał :).
     "Winni jesteśmy wszyscy" to pozycja, która nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia i nie zapadnie w mojej pamięci na długo, jednak ma w sobie coś co może część czytelników zachwycić. Nie mówię tej książce stanowczo nie, choć do ideału trochę jej według mnie brakuję, gdyż na tle innych thrillerów nie wyróżnia się aż tak bardzo. Pomimo wszystko, jestem ciekawa jak wypada autor w innych swoich powieściach, po które mam nadzieję, że uda mi się niebawem sięgnąć.
     Moja ocena: 6/10.

czwartek, 13 maja 2021

'Yesterday' (2019) - film

 

Jeszcze wczoraj wszyscy znali Beatlesów. Dziś tylko Jack pamięta ich piosenki... Przed nami rock'n'rollowa komedia romantyczna o muzyce, marzeniach, przyjaźni i długiej krętej drodze, która wiedzie do miłości.
Jack Malik (Himesh Patel) jest młodym piosenkarzem i twórcą piosenek, tyle że choć od lat stara się zainteresować swoją twórczością kogokolwiek, wciąż nie osiąga sukcesu. Nawet mimo niezwykłego wsparcia, jakie daje mu Ellie (Lily James), jego przyjaciółka, z którą zna się od dzieciństwa. Aż nagle, w niewyjaśnionych okolicznościach, na krótką chwilę na Ziemi zapanowuje ciemność, a Jack zostaje potrącony przez autobus. Kiedy budzi się ze śpiączki, szybko orientuje się, że The Beatles nigdy nie istnieli…
Wykonując piosenki największego bandu w historii muzyki, Jack - przy małym wsparciu Debry, amerykańskiej agentki (Kate McKinnon), staje się wkrótce światowym fenomenem, kimś, kogo znają wszyscy. Ale kiedy jego sława zatacza globalne kręgi, Jack ryzykuje utratę Ellie, kogoś, kto jako jedyny wierzył w niego od początku. Stojąc między drzwiami do nowego życia a wrotami przeszłości, Jack będzie musiał wrócić tam, gdzie był kiedyś, by udowodnić, że "all you need is love".
 
 
 
     Choć nie słyszałam wcześniej nic o filmie "Yesterday" to jednak jego opis mnie mocno zaintrygował. Miałam dość spore oczekiwania, gdyż miałam nadzieję na produkcję pokroju "Narodziny gwiazdy", która mnie zachwyciła. Jak było w tym przypadku? Pomimo, że nie było źle to jednak jestem nieco rozczarowana. Chyba niepotrzebnie narzuciłam sobie aż takie nadzieje na dobry film...
     Po wypadku do którego doszło w dość nietypowych okolicznościach Jack budzi się w świecie, w którym nikt nie zna kultowego zespołu The Beatles. Po pierwszym szoku kariera muzyczna mężczyzny nabiera tempa, gdyż zaczyna grać znane piosenki jako swoje... Pomimo pewnych obiekcji brnie w tę sytuację czerpiąc ogromne benefity. Choć fabuła tego filmu była naprawdę obiecująca to jednak coś mi tu nie do końca zagrało. Część wydarzeń była dla mnie nie do końca logiczna, przez co całość nie spięła mi się w jedność. Muszę przyznać, że pomimo tego iż jako tako znam sam zespół The Beatles to nie kojarzę żadnej piosenki w ich wykonaniu, a po tej produkcji mam ochotę to nadrobić. Niektóre wykonania tutaj mi się spodobały i z wielką chęcią sprawdzę jak brzmiały w oryginale.
     Gra aktorska jest według mnie na przyzwoitym poziomie choć nie powaliła mnie ona aż tak bardzo na kolana. Niektóre momenty wydały mi się ogromnie sztuczne co trochę odebrało mi przyjemność z seansu. Jednak pomimo wszystko obejrzałabym inne produkcje z udziałem tych aktorów by sprawdzić czy tylko tu coś nie wyszło czy jednak jest to szerszy problem...
     "Yesterday" to jeden z tych nielicznych filmów, który pomimo, że nie zrobił na mnie aż tak dużego wrażenia, nie uważam aby był tak zły by go Wam odradzać. Względnie miło spędziłam swój czas podczas seansu i nie uważam aby to był czas kompletnie stracony. Na pewno nadrobię po tym filmie swoje 'muzyczne' braki.
     Moja ocena: 6/10.

sobota, 8 maja 2021

"Ponieważ cię kocham" Guillaume Musso

 

 
W centrum handlowym na południu Los Angeles, wskutek nieuwagi opiekunki, znikła bez śladu pięcioletnia Layla. Nikt nie żąda okupu, a prowadzone przez policję poszukiwania okazują się bezowocne. Załamani tragedią rodzice, szanowany psycholog i znakomita skrzypaczka, obwiniają się wzajemnie i rozstają. Mark dosłownie ląduje na ulicy, zaś jego żona Nicole rzuca się w wir pracy. Pięć lat później ścieżki obojga małżonków ponownie się krzyżują. Mark ratuje życie wracającej po koncercie do domu żonie, zaatakowanej przez bandytę z nożem. Niedługo potem Layla pojawia się dokładnie w tym samym miejscu, w którym zniknęła. Co działo się z dziewczynką przez pięć lat? Gdzie i z kim była? I dlaczego wróciła? Zaskakujący powrót córki to nie jedyna niespodzianka, jaką los zgotował bohaterom...
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Guillaume Musso
Tytuł oryginalny: Parce que je t'aime
Język oryginalny: francuski
Tłumacz: Prądzyńska Joanna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2007
Rok pierwszego wydania polskiego: 2009 
Liczba stron: 288
Czas trwania: 6h 34m
Lektor: Filip Kosior
 
 
 
     Twórczość Guillaume Musso wywołuje we mnie przeróżne emocje - niektóre jego powieści kocham, inne są bardzo neutralne i nie wywierają na mnie aż takiego wrażenia. Postanowiłam dać autorowi kolejną szansę i sięgnęłam po powieść "Ponieważ cię kocham". Nie czytałam żadnych opinii na temat tej konkretnej pozycji i nie do końca wiedziałam czego mogę się spodziewać. Niestety ten tytuł trafia u mnie do kategorii nie wyróżniających się niczym szczególnym...
     W centrum handlowym, w skutek nieuwagi opiekunki, zniknęła mała dziewczynka. Pomimo usilnych starań odpowiednich służb nie udaje się jej odnaleźć. Rodzice Layli nie mogą się z tym pogodzić a ich małżeństwo wisi na włosku. Jednak równo po pięciu latach ich córka zostaje odnaleziona. Jednak czy to co się dzieje jest prawdziwe? Moim zdaniem jest to złożona historia kilku ludzi i nic nie jest takie oczywiste jak się może wydawać na pierwszy rzut oka. Historia może wywołać w czytelniku wiele emocji a zakończenie na swój sposób zaskakujące. Jednak po przeczytaniu kilku pozycji tego autora mogłam spodziewać się takiego obrotu spraw w tej powieści, co niestety nie jest dobrą oznaką. Widać pewne schematy jakimi się posługuje i choć sama historia może być intrygująca to nie ma tu dla mnie już aż takiego zaskoczenia. Bądź co bądź jest to kolejna powieść przy której miło spędziłam swój czas i nie mogę całkowicie żałować poświęconego na nią czasu.
     Bohaterowie całkiem nieźle wykreowani, lecz nie jestem pewna na jak długo zapadną mi w pamięci i nie pomieszają mi się z innymi. W trakcie lektury nie miałam problemu z ich odróżnieniem i pomimo przeskoków czasowych zdawałam sobie sprawę kto, co, kiedy i dlaczego, to jednak nie zżyłam się z nimi na tyle by rozmyślać o nich po zakończeniu lektury. Ot, wykreowani po prostu poprawnie lecz żadna postać nie wywarła na mnie aż tak silnego wrażenia by zapaść mi na dłużej w pamięci.
     Styl autora całkiem lekki i przyjemny w odbiorze. Jeśli ktoś czytał już jakieś jego powieści i polubił się ze sposobem w jaki pisze powieści to nie powinien być rozczarowany. Dla mnie po prostu stworzył historię napisaną przystępnym językiem, którą można zapoznać się w ramach relaksu i zapomnienia o własnych problemach. Lektor odwalił kawał dobrej roboty i bardzo przyjemnie słuchało mi się tę powieść w jego wykonaniu.
     "Ponieważ cię kocham" nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia, jak bym chciała, lecz nie żałuję, że zdecydowałam się sięgnąć po tę powieść, gdyż wbrew pozorom całkiem miło spędziłam swój czas. Nie wiem na jak długo pozostanie jej treść w mojej głowie, choć te kilka godzin, które na nią poświęciłam nie są całkowicie stracone.
     Moja ocena: 5/10.

piątek, 7 maja 2021

'Holiday' (The Holiday, 2006) - film

 

 
 
 
 
 
 
 
 
Dwie nieznające się kobiety, aby uciec od problemów, postanawiają na święta zamienić się domami. Iris przeprowadza się do słonecznego Los Angeles, a Amanda wyjeżdża na zaśnieżoną angielską wieś.
 
 
 
 
 
 
 
 
     Pomimo, że Boże Narodzenie już dawno minęło a do następnych Świąt jest jeszcze kawał czasu postanowiłam obejrzeć film pt. "Holiday". Potrzebowałam czegoś klimatycznego co sprawi, że choć na chwilę zapomnę o własnych problemach. I w tym celu sprawdził się on wyśmienicie!
     Iris i Amanda to dwie kobiety, które kompletnie się nie znają jednak obie są na życiowym zakręcie. Postanawiają na czas Świąt zamienić się swoimi domami, by uporać się z własnymi problemami. Ta nietypowa zamiana doprowadza do przeróżnych dziwnych sytuacji, jak i zawarcia relacji, które mogą być w ich życiu pomocne... Moim zdaniem jest to naprawdę ciepła opowieść, dzięki której może zrobić się widzom ciepło na sercu, a wszystkie emocje towarzyszące podczas seansu nie są wymuszane w perfidny sposób by tylko wzruszyć odbiorce. Choć są momenty ukazujące dość trudne decyzje to jednak w ogólnym rozrachunku można bawić się podczas oglądania tej historii i zaśmiewać się czasem do łez. Nie spodziewałam się aż tak pogodnej treści, która może o każdej porze roku wywrzeć na mnie aż tak pozytywne wrażenie.
     Gra aktorska na bardzo dobrym poziomie. W sumie nie ma tu żadnego aktora wobec którego mogłabym mieć jakiekolwiek zażalenia i negatywne podejście po seansie. Choć nie jestem wielką fanką niektórych tu występujących osób to jednak po tej produkcji może nieco przychylniej spojrzę na ich nazwisko w kolejnych filmach z którymi przyjdzie mi się zmierzyć.
     "Holiday" to film, który naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Bardzo miło spędziłam swój czas podczas seansu i jestem pewna, że w okresie zimowym ponownie po niego sięgnę by jeszcze bardziej być w stanie odczuć ten magiczny klimat. Ze swojej strony mogę go z czystym sercem Wam polecić ten tytuł i mam nadzieję, że będziecie tak samo nim oczarowani jak ja.
     Moja ocena: 7/10.

czwartek, 6 maja 2021

"Obiad z Bondem" Agnieszka Lingas-Łoniewska

 

On – zabójczo przystojny i skryty.
Ją życie nauczyło podchodzić do mężczyzn z lekkim dystansem.
Nieźli z nich agenci. Czy zdążą się dogadać, zanim się pozabijają?
Eliza, przyjaciółka znanej czytelnikom z "Kolacji z Tiffanym" Natalii, zostaje sama w swoim wielkim przedwojennym mieszkaniu. I nawet byłoby jej to na rękę, gdyby nie to, że ktoś chyba się do niej włamał…
Z pomocą śpieszy jej komisarz Jacek Granicki: zabójczo przystojny, o niewyparzonym języku i uroku Jamesa Bonda. Tyle że Eliza i Jacek mają już swoją – nie najszczęśliwszą – historię. Teraz starannie udają, że wcale a wcale im na sobie nie zależy. Ale nagłe niebezpieczeństwo, w którym znajduje się Eliza, gwałtownie zmienia sytuację. Komisarz Granicki zrobi wszystko, by ratować ukochaną.
Od śmiechu przez dreszcz napięcia po łzy wzruszenia – nowy, uzależniający rollercoaster prosto od Dilerki Emocji.
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura polska
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2021
Liczba stron: 264
Czas trwania: 4h 43m
Lektor: Ewa Abart
 
 
 
     Powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej są dla mnie miłą odskocznią od życia codziennego. Choć w większości są to romanse, a jest to gatunek za którym nie do końca przepadam, mogę znaleźć w nich również coś na poprawę humoru. "Kolacja z Tiffanym" nie zrobiła na mnie aż tak ogromnego wrażenia, jednak postanowiłam sięgnąć po jej 'kontynuację', czyli "Obiad z Bondem". Jak wypadła ta pozycja? Niestety w porównaniu do innych dość... nijako.
     Eliza to przyjaciółka szczęśliwe zakochanej Natalii, którą mogliśmy już poznać w wspomnianej już wcześniej pozycji. Choć u jej znajomej nastąpił happy end tak Eliza nadal musi zmagać się z pewnymi problemami w swoim życiu. Na dodatek nieziemsko przystojny komisarz Jacek nie ułatwia jej zadania z uporaniem się z wewnętrznymi rozterkami. Muszę przyznać, że jestem nieco rozczarowana tą historią. O ile w trakcie lektury byłam w stanie czerpać z niej przyjemność i miło spędzić czas to jednak będąc tuż po lekturze ciężko mi jednoznacznie stwierdzić o czym ona była. Teoretycznie coś się działo, jednak trudno mi nakreślić jakieś szczególne wydarzenia czy zwroty akcji, by mieć jakieś punkty zaczepienia i móc o nich w przyszłości wspominać. Mam wrażenie, że jest to historia przy której można miło spędzić czas lecz nie pozostanie ona na zbyt długo w mojej pamięci.
     Bohaterowie - tutaj znów mam pewien zgrzyt. Podczas lektury nie miałam problemu z połapaniem się kto kim jest i w chwili słuchania danej historii wydawali mi się nawet intrygujący, jednak nie byłam w stanie z nikim zżyć się na tyle by dopingować go w jego działaniach. Niestety po skończeniu wysłuchiwania tej historii nie jestem w stanie napisać o nich czegokolwiek więcej. Choć wydawali mi się ciekawi w trakcie lektury tak już po jej zakończeniu nie jestem w stanie ich lepiej opisać.
     Styl autorki to chyba jeden z mocniejszych atutów tej pozycji. Jeśli ktoś już przeczytał kilka jej książek wie czego może się spodziewać. Pomimo, że historia nie zapadła mi za bardzo w pamięci to jednak w opisywane wydarzenia była w stanie wpleść odpowiedni humor, dzięki czemu lektura tej powieści była wbrew pozorom przyjemnością. Lektorka też dała radę i nie miałam ochoty wyłączyć tej historii już po pierwszym rozdziale.
     "Obiad z Bondem" to pozycja, która tylko po części spełniła swoje zadanie. W trakcie zapoznawania się z nią naprawdę dobrze spędziłam swój czas, choć jej treść nie zapadła mi bardzo w pamięci. Jeśli poszukujecie czegoś na rozluźnienie może być to tytuł idealny dla Was. Pomimo, że nie zrobiła ona na mnie aż tak mocnego wrażenia jak się spodziewałam to nie jestem w stanie całkowicie całkowicie odradzać Wam jej lektury.
     Moja ocena: 4/10.

wtorek, 4 maja 2021

'Pasażerowie' (Passengers, 2016) - film

 

 
 
 
 
Podczas międzyplanetarnej podróży kosmicznej do nowego domu, na nową planetę, dwoje pasażerów – wskutek niezrozumiałych, tajemniczych okoliczności – budzi się ze snu dziewięćdziesiąt lat za wcześnie. Jim (Chris Pratt) i Aurora (Jennifer Lawrence) zakochują się w sobie, wiedzą, że spędzą na pokładzie resztę życia. Szybko odkrywają, że statek kosmiczny znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, a życie pasażerów zależy tylko od nich... Powoli dowiadują się także, dlaczego ich wybudzenie nie było przypadkowe.
 
 
 
 
 
     Przyznam, że gatunek Sci-Fi nie należy do moich ulubionych jednak postanowiłam dać szansę filmowi pt. "Pasażerowie". Miałam nadzieję, że ta produkcja zmieni moje podejście do tego typu klimatów a obsada aktorska wobec której miałam ogromne oczekiwania pomoże. Niestety nie jestem aż tak bardzo oczarowana tym co dostałam.
     Na pokładzie statku w skutek niewyjaśnionych okoliczności wybudza się z hibernacji jeden z pasażerów. Podróż miała trwać jeszcze wiele lat, a Jim znajdujący się w ogromnym niebezpieczeństwie zaczyna się czuć bardzo samotnie... Fabuła tego filmu była dla mnie dość dziwna, a wplecenie tu wątku romantycznego nie jestem pewna czy było dobrym posunięciem, choć może dzięki temu zabiegowi treść może trafi do szerszego grona odbiorców. Niestety ja nie jestem w stanie zbyt wiele wynieść z tej produkcji, jak nie kręciły mnie klimaty lotów kosmicznych, tak nadal nie jestem ich fanką. Dodatkowo relacja między bohaterami była dla mnie momentami zbyt przesłodzona, a ich zachowania nie były według mnie w pełni racjonalne. Ot, po prostu trzeba było wprowadzić jakiś zwrot akcji by mogło się tu coś dziać.
     Gra aktorska jest na całkiem przyzwoitym poziomie, choć po obsadzie spodziewałam się czegoś nieco lepszego. O ile Jennifer Lawrence wypadła tu nieco lepiej niż w "Igrzyskach śmierci", czy Michael Sheen, który genialnie wcielił się w postać Arthura, tak w przypadku pozostałych aktorów jestem nieco rozczarowana. Niestety inni nie zapadną w mojej pamięci na zbyt długo po tym filmie.
     "Pasażerowie" to produkcja, która niestety nie zrobiła na mnie aż tak ogromnego wrażenia, jak miałam nadzieję. Możliwe, że fani tego gatunku, czy po prostu tego typu klimatów, będą w stanie bardziej docenić to co tu dostajemy, jednak ja nie jestem w stanie w pełni się tym zachwycać.
     Moja ocena: 5/10.

niedziela, 2 maja 2021

"Jak lepiej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych" Christel Petitcollin

 

Znawczyni ludzkiej natury – Christel Petitcollin – powraca z kontynuacją bestsellerowego poradnika "Jak mniej myśleć"!
Po lekturze książki "Jak mniej myśleć" zapewne wiesz już, że zaliczasz się do kręgu osób analizujących bez końca. Zdajesz też sobie sprawę, że nadwydajność mentalna jest twoim atutem, a fantastyczny umysł – narzędziem do samodoskonalenia. Tylko jak optymalnie wykorzystać to, co siedzi w twojej głowie? Nikt nie wie lepiej od ciebie, jak potężne jest to wyzwanie!
Książka "Jak lepiej myśleć", będąca rozwinięciem i uzupełnieniem pierwszej części poradnika, pozwala wreszcie rozwiać dręczące cię wątpliwości. Autorka napisała ją w reakcji na liczne prośby czytelników, którzy domagali się dodatkowych wyjaśnień i odpowiedzi na konkretne pytania. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie, że bierze udział w prywatnej rozmowie z terapeutką.
"Jak lepiej myśleć" to zbiór przydatnych wskazówek dla osób nadwydajnych mentalnie i analizujących bez końca, dotyczących codziennego życia w społeczeństwie. Jeśli potrzebujesz porady, jak odnaleźć spokój na płaszczyźnie zawodowej, w relacjach z najbliższymi oraz w miłości, koniecznie sięgnij po tę książkę! Dzięki niej jeszcze lepiej zrozumiesz siebie i innych, rozwiniesz i pokochasz swoją niezwykłą osobowość, a także nauczysz się organizować otoczenie tak, aby czuć się w nim jak najbezpieczniej.
W książce "Jak mniej myśleć" autorka pomaga czytelnikowi znaleźć jego miejsce w świecie, a w "Jak lepiej myśleć" wskazuje, jak odnaleźć w tym świecie szczęście i spełnienie.
Opis książki
 
 
 
Autor: Christel Petitcollin
Tytuł oryginalny: Je pense mieux : Vivre heureux avec un cerveau bouillonnant, c'est possible!
Język oryginalny: francuski
Tłumacz: Arustowicz Krystyna
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa
Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Forma: poradnik
Rok pierwszego wydania: 2015
Rok pierwszego wydania polskiego: 2019
.Liczba stron: 224
 
 
 
     Po niezbyt udanej pozycji "Jak mniej myśleć" miałam ogromne wątpliwości czy sięgać również po następny tytuł tej autorki, czyli "Jak lepiej myśleć". Stwierdziłam jednak, że skoro i tak czeka na mojej półce to zobaczę czy ma ona coś nowego do przekazania, czy jednak będzie dalej brnęła w swoje niezbyt przekonujące wywody. Niestety jestem jeszcze bardziej rozczarowana niż po przeczytaniu pierwszego tytułu...
     Pozycja "Jak lepiej myśleć" ponoć powstała z myślą o czytelnikach, którzy pisali maile do autorki z prośbą o rozszerzenie i pełniejsze omówienie niektórych zagadnień. Jednak już na wstępie autorka nieco zirytowała mnie swoim podejściem. Sama napisała, że wiele osób odezwało się do niej z przekazem, że niektóre jej określenia miały znaczenie pejoratywne (czyli nie tylko ja miałam takie odczucia!) na co zareagowała oburzeniem i nie okazała żadnej skruchy i pokory. Moim zdaniem w książce każde słowo ma ogromne znaczenie i odwracanie się od swoich czytelników, którzy sygnalizują, że jednak coś było nie tak, również tych wysoko wrażliwych jak ja, działa tylko na jej niekorzyść. W tej pozycji odniosłam wrażenie, że nie ma żadnej myśli przewodniej i dostałam tylko tzw. "lanie wody" o wszystkim i o niczym. Żadne zagadnienie nie zostało wystarczająco głęboko omówione, by móc wynieść z lektury przydatne rady. Osobiście nie znalazłam w tej pozycji nic, co faktycznie mogłoby mi pomóc lepiej myśleć, a tylko pozostał niesmak po próbie zmiany osobowości i wyplenienia mojej wysokiej wrażliwości. Jak dla mnie tutaj idealnie zostało ukazane to, że autorka nie do końca rozumie czym jest ta cecha i tylko dalej brnie w ten temat, by tylko wydać kolejną książkę.
     Styl autorki - jak dla mnie tutaj jest jeszcze więcej pisania tylko dla samego pisania, tak aby liczba oczekiwanych słów się zgadzała. Choć jest to stworzone lekkim językiem to jednak nie mogłam się oprzeć wrażeniu, jakbym czytała pracę zaliczeniową studenta, który nic nie wie ale pisze kwiecistym językiem o niczym, żeby móc tylko dostać pozytywną ocenę. Wydanie papierowe to chyba największy plus całej tej pozycji, gdyż wykonana jest całkiem porządnie. Jedyne do czego mogę się przyczepić to klejone strony, które mogą dość szybko zacząć wypadać.
     "Jak lepiej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych" to pozycja z której nie dowiedziałam się niczego przydatnego a podniosła mi jedynie ciśnienie. Autorka nie do końca rozumie poruszany przez siebie temat i nie przekazuje żadnych rad, które faktycznie mogłyby w jakikolwiek sposób pomóc wysoko wrażliwym osobom. Ja jestem mocno na nie!
     Moja ocena: 3/10.

piątek, 30 kwietnia 2021

Podsumowanie kwietnia 2021

 

 
 
Kolejny miesiąc za nami... Czas leci dla mnie nieubłaganie szybko, jednak przynosi czasem pozytywne zmiany :). Choć w życiu prywatnym dzieje się u mnie sporo, tak również pod względem czytelniczym czy filmowych nie mogę narzekać na nudę. Serdecznie zapraszam Was na krótkie podsumowanie mijającego miesiąca.
 
 
 
 
 
Kwiecień książkowo
 
- liczba przeczytanych książek: 8
- łączna liczba stron: 2 616
 
Kwiecień zaczęłam z przytupem - "Czuła przewodnicza. Kobieca droga do siebie" ma szansę trafić do najlepszych tytułów z którymi zapoznałam się w 2021 roku. Nie spodziewałam się, że ta pozycja aż tak bardzo poruszy we mnie pewne struny o których nawet nie miałam pojęcia. Co do pozostałych pozycji, tych przeciętnych czy ogromnych rozczarowań (jak momentami toksyczna "Jak mniej myśleć") wolałabym nie poświęcać już więcej mojej uwagi...
 
 
 
Kwiecień filmowo
 
- liczba obejrzanych filmów: 8
 
W kwietniu trafiłam na lepsze i gorsze filmy, jednak jest jeden tytuł, który na prawdę zrobił na mnie wrażenie. "Cud w celi nr 7" to jedna z tych produkcji o których jest stanowczo za cicho a którą całym serem mogę Wam polecić! Pomimo, że minął już jakiś czas od obejrzenia tego filmu to nadal powracam do niego myślami. Jeśli jeszcze go nie widzieliście to koniecznie go nadróbcie.

Udało mi się również w tym miesiącu obejrzeć pierwszy sezon serialu "Cień i kość", który miał swoją premierę 23 kwietnia na Netflixie. Uwielbiam go! I niespodziewanie koza stała się moim nowym ulubionym bohaterem :D.
 
 
A jak Wam minął kwiecień? Mam nadzieję, że trafiliście ostatnio na jakieś perełki tak jak ja :).

czwartek, 29 kwietnia 2021

'Matylda' (Matilda, 1996) - film

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
Posiadająca nietypowe umiejętności Matylda idzie do szkoły, gdzie poznaje demoniczną dyrektorkę i dobrotliwą nauczycielkę.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
     "Matylda" to jeden z tych filmów z mojego dzieciństwa, który jako tako pamiętałam, gdyż bardzo go, jako mały dzieciak, polubiłam. Pomimo pewnych obaw byłam ogromnie ciekawa jak odbiorę go po ponad dwudziestu latach. Całe szczęście nadal pozytywnie :).
     Matylda nie miała szczęścia w życiu. Jest ona bardzo ambitną dziewczynką z nietypowymi umiejętnościami, jednak jej rodzice nie chcą pomóc w jej dalszym rozwoju. Gdy idzie do szkoły trafia na przemiłą nauczycielkę, która dostrzega jej dar oraz groźną dyrektorkę nienawidzącą dzieci... Moim zdaniem jest to bardzo dobry film dla całej rodziny, aby móc wspólnie miło spędzić swój czas. Choć jako starsza osoba dostrzegłam kilka rzeczy, które mogą być szkodliwe, to jednak oglądając tę produkcję z młodszymi osobami można na bieżąco dawać znać co jest nie tak. Jednak to może nie być aż tak konieczne, gdyż to jak zostało to wplecione w treść łatwo można dostrzec absurdalność i prześmiewczość tych scen. Dla mnie ponowne obejrzenie tego filmu było przyjemnym powrotem do dzieciństwa i pomimo niektórych okrutnych scen byłam w stanie czerpać radość z seansu.
     Gra aktorska na przyzwoitym poziomie. Nie było tu żadnej postaci, która zostałaby ukazana po macoszemu, po prostu od niechcenia czy całkowicie drętwo. Było kilka scen, które nie do końca mnie przekonały, jednak w ogólnym rozrachunku moim zdaniem wszyscy wypadają tu całkiem nieźle.
     Film pt. "Matylda" to przyzwoita produkcja, którą można obejrzeć wspólnie z rodziną czy młodszymi znajomymi. Nie jest to wybitne dzieło, jednak jest w stanie dostarczyć nieco rozrywki i umilić nieco czas w tym trudnym okresie.
     Moja ocena: 7/10.

środa, 28 kwietnia 2021

"Serce diabła" Meghan March

 

India Baptiste miała nerwy ze stali i żelazną wolę. Bezwzględnie dążyła do celu i potrafiła wykorzystać każdy atut - łącznie z zapierającą dech urodą i mistrzowską grą w pokera. Nigdy nie przegrywała i rzadko kiedy trafiała na kogoś, kto byłby w stanie stawić jej czoła. Kimś takim okazał się miliarder Jericho Forge, który postanowił, że dostanie ją na własność. Ot, zachcianka bogatego, pozbawionego skrupułów aroganta. India oddała mu wolność i rękę. Nie umiała go jednak znienawidzić ani pokochać. Jericho budził w niej potężne, sprzeczne uczucia: pożądanie, gniew, wściekłość, ale także czułość. Ich małżeństwo od początku przypominało pożar statku na wzburzonym morzu.
Dla Jericha sięgnięcie po kolejną ślicznotkę było równie oczywiste jak władza, którą sprawował żelazną ręką. Tym razem jednak nie chodziło tylko o seks. Wymuszone małżeństwo miało być grą, której celem było zdobycie większej władzy i pieniędzy. Ale trafiła kosa na kamień. Żona niepostrzeżenie obudziła w Jerichu pokłady uczuć, których nigdy wcześniej nie dopuszczał do głosu. Kiedy się zorientował, było już za późno. Popełnił niewybaczalny błąd.
Szalona historia tych dwojga zmierza do nieuniknionego finału. I chociaż stali się dla siebie wszystkim, potężne moce nie przestały działać, ale dzięki przeszłości India i Jericho nabrali siły i odwagi, aby stanąć do walki z ludźmi, którzy dorównywali im w bezwzględności. Niektóre sprawy nie zostały jednak zamknięte, a konsekwencje wydarzeń i decyzji podjętych wiele lat wcześniej mogą okazać się tragiczne w skutkach. Czy Jericho i India zdołają odzyskać siebie nawzajem?
Czy odważysz się przyjąć dar prosto z serca diabła? 
Opis książki
 
 
 
Autor: Meghan March
Tytuł oryginalny: Heart of the Devil
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Kuchciński Marcin
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2019
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020 
Liczba stron: 208
Czas trwania: 5h 27m
Lektor: Karolina Kalina-Bulcewicz, Sebastian Misiuk
 
 
 
     "Serce diabła" to już ostatni tom trylogii 'Forge'. Choć poprzednie części nie zrobiły na mnie pozytywnego wrażenia, postanowiłam jednak dokończyć tę serię, aby mieć ją wreszcie z głowy. Choć miałam cichą nadzieję na dobre zakończenie tak niestety również tutaj mam wiele zastrzeżeń i nie jestem w pełni zadowolona z tego co dostałam...
     Szczęście Indii niestety nie trwa wiecznie. Pomimo udanego turnieju okazuje się, że jej wybranek serca gdzieś zaginął a kobieta stara się go odnaleźć za wszelką cenę. Znów mamy tu do czynienia z bezpośrednią kontynuacją losów bohaterów z poprzedniego tomu i choć zakończenie wcześniejszej części było obiecujące tak niestety znów jestem rozczarowana rozwojem akcji. Mam wrażenie, że dobrze wychodzą w tej serii tylko zakończenia tych części, w przypadku których wiadomo, że będą miały swoją kontynuację i mają podtrzymać zainteresowanie czytelnika właśnie na tyle by chciał po prostu sięgnąć po dalsze losy bohaterów. Tutaj niestety w ogólnym rozrachunku dostałam przesłodzoną historię, która już w pewnych momentach może po prostu zemdlić od swej słodyczy. Nie było tu dla mnie zmysłowych scen, które mogły by w jakikolwiek sposób rozpalić zmysły i bym z niecierpliwością oczekiwała na więcej. Również pozostałe wątki nie były dla mnie na tyle intrygująco poprowadzone bym była w stanie z pełnym zainteresowaniem śledzić porachunki pomiędzy wrogimi osobami.Ot po prostu z tego tomu zrobiła się ckliwa historyjka jakich wiele, a nie do końca tego aktualnie potrzebowałam...
     Bohaterowie w tej części zaczęli zlewać mi się w jedno. Zasadniczo nie jestem w stanie napisać o nich zbyt wiele i nawet nie jestem pewna jak długo pozostaną mi w pamięci chociażby ich imiona. Niestety postacie nie są najmocniejszą stroną tej powieści, nie wyróżniają się niczym szczególnym na tle innych pozycji, a nawet wewnątrz tej historii.
     Styl autorki nie zmienił się na przestrzeni tej trylogii, więc jeśli komuś odpowiada sposób w jaki tworzy ona swoje historie to nie powinien być rozczarowany. Dla mnie jest on lekki w odbiorze, jednak nie wyróżnia się niczym szczególnym pośród wielu pisarzy, z których twórczością miałam okazję się już zaznajomić. Co do doboru lektorów nie mam zarzutów, gdyż naprawdę dali radę i to właśnie oni ratują według mnie całą tę pozycję.
     "Serce diabła" jak i cała trylogia 'Forge' niestety nie trafią do moich ulubieńców tego roku. Miałam nadzieję na dobry erotyk będący w stanie wywołać we mnie więcej emocji niż tylko zażenowanie tym co czytam. Pomimo niektórych intrygujących scen dla mnie ta seria nie jest w stanie zapaść w mojej pamięci na dłużej i mam nadzieję, że nie będę zbyt często powracać do niej myślami...
     Moja ocena: 3/10.

wtorek, 27 kwietnia 2021

'Były lokator' (Hogar, 2020) - film

 

 
 
 
 
 
 
 
 
Gdy bezrobotny specjalista odkrywa, że wciąż ma klucze do mieszkania, które musiał sprzedać, popada w obsesję na punkcie odzyskania życia, które kiedyś było jego.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
     Film pt. "Były lokator" już od kilku miesięcy wisiał na mojej liście do obejrzenia. W ramach swojej małej akcji oglądania tego co już od jakiegoś czasu miałam w planach wreszcie się za niego zabrałam, gdyż potrzebowałam thrillera, który mógłby mnie zaintrygować i wbić w fotel. Jednak czy faktycznie dostałam tu to, czego oczekiwałam?
     Javier pomimo swojego ogromnego dorobku już od jakiegoś czasu poszukuje pracy. W wyniku przedłużającego się bezrobocia wraz z rodziną jest zmuszony do zmiany lokum na nieco tańsze. Jednak jego frustracja z każdą nieudaną rozmową kwalifikacyjną rośnie a gdy okazuje się, że ma klucze do wcześniejszego mieszkania w którym mieszka już nowa rodzina, w jego głowie rodzi się okrutny plan... Przyznam, że wcześniej niewiele słyszałam o tym filmie i chyba dzięki temu byłam w stanie z zapartym tchem śledzić fabułę. Było tu wiele wątków, których osobiście się nie spodziewałam, a wywarły na mnie mocne wrażenie. Moim zdaniem akcja trzyma w napięciu i choć rozwija się ona stosunkowo powoli to jednak było tu coś co na bieżąco podtrzymywało moje zainteresowanie. Ciężko mi ubrać to w słowa i dokładnie wyjaśnić lecz ta produkcja ma w sobie pewien klimat, dzięki któremu ta historia ma szansę pozostać w mojej pamięci na nieco dłużej, niż jedynie kilka godzin po seansie.
     Gra aktorska na całkiem niezłym poziomie. Nie było tu według mnie ani jednego aktora, który by nie wczuł się w swoją postać odpowiednio oddając jej charakter. Pomimo, że nie było spektakularnie to jestem w stanie docenić to w jaki sposób ukazali złożoność swoich bohaterów przedstawiając wbrew pozorom ogrom emocji i aspekt psychologiczny odgrywanych przez siebie postaci.
     "Były lokator" jest dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Choć miałam nadzieję na dobrą produkcję, to i tak nie spodziewałam się, że jeszcze coś w tym gatunku jest w stanie wywrzeć na mnie takie wrażenie. Jeśli lubujecie się w tego typu filmach to gorąco mogę polecić Wam ten tytuł.
     Moja ocena: 7/10.

piątek, 23 kwietnia 2021

"Niewidzialne życie Addie LaRue" V. E. Schwab

 
"Nigdy nie módl się do bogów, którzy odpowiadają po zmroku".
Francja, rok 1714. Uciekająca sprzed ołtarza młoda dziewczyna imieniem Adeline popełnia niewyobrażalny błąd. Zawiera umowę z diabłem. Faustowski pakt nakłada na nią ograniczenie – możliwość wiecznego życia bez szansy na bycie zapamiętaną przez kogokolwiek – dlatego Addie decyduje się opuścić swoją wioskę, albowiem straciła wszystko.
Dziewczyna jest zdeterminowana znaleźć dla siebie właściwe miejsce, nawet jeśli została skazana na wieczną samotność. Ale czy na pewno? Każdego roku, w dniu jej urodzin, tajemniczy Luc przychodzi z wizytą i pyta, czy Addie jest już gotowa, by oddać mu swą duszę. Ich mroczna i ekscytująca gra będzie trwać przez wieki.
Minie trzysta lat, zanim Addie odwiedzi ukrytą w Nowym Jorku księgarnię i pozna kogoś, kto zapamięta jej imię – i nagle wszystko znów zmieni się na zawsze.
Opis książki
 
 
 
Autor: V. E. Schwab
Tytuł oryginalny: The Invisible Life of Addie LaRue
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Studencki Maciej
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2020
Rok pierwszego wydania polskiego: 2021
Liczba stron: 608
 
 
 
     Mam wrażenie, że książka pt. "Niewidzialne życie Addie LaRue" wyskakuje już z każdego miejsca w które zaglądam. Po początkowym zachwycie czytelników zaczęły po jakimś czasie wreszcie pojawiać się mieszane czy nawet te negatywne opinie. Postanowiłam więc na własnej skórze przekonać się o co właściwie chodzi z tą powieścią i jak ja ją odbiorę.
     Addie by uciec przed niechcianym przez nią małżeństwem zawiera umowę z diabłem. Choć udaje się jej uniknąć niepożądanego wydarzenia ma to swoją cenę. W trakcie swojego długiego życia poznaje wiele miejsc oraz osób, jednak nikt nie jest w stanie zapamiętać jej imienia jak i niej samej. Pewnego dnia napotyka niespodziewanie na swej drodze mężczyznę, który jednak ją pamięta... Przyznam, że pomysł na fabułę jest według mnie intrygujący, jednak sama historia jest dość niepozorna i nie ma w niej zbyt wielu zapierających dech w piersiach zwrotów akcji, które by podtrzymywały w jakiś znaczący sposób moje zainteresowanie. W przypadku tej historii jednak dużą robotę robi to w jaki sposób jest ona opowiedziana. Czytając tę lekturę, czułam się jakbym słuchała opowieść snutą przez przyjaciółkę. Historia ma swój pewien klimat, który potrafi zauroczyć, lecz w pewnych momentach czułam znużenie. Brakowało mi tutaj trochę akcji mogącej bardziej przykuć moją uwagę i utkwić nieco bardziej w mojej pamięci. Niestety jest to powieść tego typu, którą miło się czyta, lecz nie jestem pewna jak długo po lekturze będę o niej w stanie powiedzieć coś więcej, niż tylko "tak, kiedyś czytałam ale nie pamiętam więcej szczegółów".
     Bohaterowie - wiele osób wspominało o tym, że jest to najmocniejszy punkt tej powieści, na mnie natomiast nie zrobili tak ogromnego wrażenia. Ok, byli nieźle wykreowani i z pewnego rodzaju zainteresowaniem byłam w stanie śledzić ich losy, lecz nie byłam w stanie z żadną z postaci zżyć się na tyle by przeżywać każde jedno wydarzenie z ich życia. Nie byłam w stanie rozpaczać wraz z nimi po ich niepowodzeniach czy również cieszyć się z ich pozytywnych uniesień.
     Styl autorki to dla mnie właśnie najmocniejszy plus tej powieści. Potrafiła w bardzo przyjemny sposób snuć tę historię i wprowadzić w czytelnika w magiczny klimat, który może zachwycić wielu. Pomimo dość powolnej akcji to właśnie sposób w jaki Schwab wykreowała tutaj historię przyciągał mnie do dalszej lektury. W moim przypadku to dzięki językowi nie przerwałam czytania tej powieści. Wydanie elektroniczne całkiem dobrze przygotowane, choć zauważyłam kilka błędów, typu kropka i przecinek obok siebie. Choć wiem, że niektórym to nie przeszkadza, wolę jednak o tym ze swojej strony wspomnieć.
     "Niewidzialne życie Addie LaRue" to pozycja, która jak dla mnie w chwili czytania sprawiała przyjemność, lecz nie pozostanie w mojej pamięci na długo, tak jak główna bohaterka nie przykuwała uwagi poznawanych ludzi. Wątpię abym ponownie po nią sięgnęła, jednak widzę to co może pomimo wszystko niektórych czytelników w tej powieści zauroczyć.
     Moja ocena: 6/10.

czwartek, 22 kwietnia 2021

'Amanda Knox' (2016) - film

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
Amanda Knox jest amerykańską studentką, która w 2007 roku pojechała na wymianę do Włoch. Tam została oskarżona o morderstwo swojej współlokatorki - Meredith Kercher.








     O sprawie Amandy Knox nie słyszałam wcześniej, choć podobno była to swego czasu bardzo głośna sprawa. Postanowiłam nadrobić swoją wiedzę w tym zakresie i zaczęłam od filmu, który możemy znaleźć na Netflixie, czyli "Amanda Knox". Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać i będąc już jakiś czas po seansie nadal nie jestem pewna co mam o nim myśleć.
     Amanda Knox podczas wymiany studenckiej we Włoszech zostaje oskarżona o morderstwo swojej współlokatorki. Przez cały czas utrzymywała, że jest niewinna choć śledczy i prokuratura uparcie próbowali udowodnić, że to ona wraz ze swoim partnerem są mordercami. W tej produkcji została nieco przybliżona sama historia rozprawy i tego w jaki sposób było prowadzone dochodzenie. Głos zabrali również sami zainteresowani, czyli oskarżeni oraz Ci, którzy oskarżali. Moim zdaniem jest to ciekawy punkt wyjścia by zainteresować się tą sprawą. Jednak będąc po seansie nie jestem w stanie powiedzieć komu mam wierzyć, czy Amanda jest faktycznie niewinna czy jednak powinna pozostać w więzieniu. Mam wrażenie, że na ten moment jestem w nielicznej grupie osób, która nie jest jeszcze w stanie opowiedzieć się po którejkolwiek ze stron, gdyż czuję pewien niedosyt w uzyskanych tutaj informacjach, a nie znam na tyle zaufanych źródeł skąd mogłabym je jeszcze czerpać.
     Film pt. "Amanda Knox" może być nie lada wyzwaniem dla osób, które już słyszały co nieco o tej sprawie. Ja natomiast dopiero dowiedziałam się o niej właśnie z tej produkcji, która jednak moim zdaniem nie rozwiała całkowicie wszystkich wątpliwości. Jestem ciekawa czy już coś wiedzieliście o tej dziewczynie i jakie macie przemyślenia dotyczące całej tej sytuacji.
     Moja ocena: 6/10.

Related Posts with Thumbnails