piątek, 22 kwietnia 2022

"Złodziej dusz" Aneta Jadowska

 
 
Oficjalnie policjantka. Trudny charakter, ale świetne statystyki rozwiązanych spraw. Nieoficjalnie – wiedźma, która dzieli swój czas między toruński komisariat a Thorn – alternatywne miasto, gdzie mieszkają magiczni. Do perfekcji opanowała utrzymywanie tych światów w równowadze i kompletnej izolacji. Do czasu.
W Thornie giną istoty nadprzyrodzone i to Dora ma znaleźć sprawcę. W Toruniu dyskretne korzystanie z magii w trakcie śledztwa odbija jej się solidną czkawką. Na szczęście nie jest z tym wszystkim sama – wspiera ją Miron, wnuk Lucyfera.
Akcja, emocje i humor – jedyna i niepowtarzalna wiedźma Dora Wilk powraca w nowym wydaniu i lepszej formie niż kiedykolwiek. Jedna z najpopularniejszych serii urban fantasy w świeżej odsłonie.
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Aneta Jadowska
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: fantasy
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2012
Liczba stron: 464
Czas trwania: 13h 14m
Lektor: Joanna Osyda
 
 
 
     O twórczości Pani Anety Jadowskiej słyszałam wiele pozytywnych opinii. Postanowiłam wreszcie sprawdzić na własnej skórze, czy również ja będę się zachwycać jej powieściami i czerpać z ich lektury przyjemność. Swoją przygodę zaczęłam od Heksalogii o Dorze Wilk, a "Złodziej dusz" to pierwszy tom tej serii. Choć ta powieść nie jest aż tak genialna to jednak ma w sobie coś przyciągającego, dzięki czemu mam ochotę sięgnąć po kolejne części z tego cyklu.
     Dora Wilk oficjalnie pracuje w Toruniu jako policjantka. Natomiast w mniej oficjalnej części swojego życia, o której mało kto wie, jest Wiedźmą. Jednak nie ona jedna przejawia nietypowe zdolności. W alternatywnym mieście, Thornie, mieszka wiele magicznych istot o umiejętnościach nieznanych zwykłym śmiertelnikom. Gdy zaczynają ginąć istoty nadprzyrodzone Dora zostaje zatrudniona w Thornie by odnaleźć sprawcę, i przeprowadza dochodzenie wykorzystując swoje doświadczenie jako policjantka ze świata realnego. Niestety nie jest to zadanie łatwe, a kolejne osoby mogą czuć się zagrożone... Moim zdaniem w ciekawy sposób została tu przedstawiona historia i już od pierwszego rozdziału byłam w stanie całkowicie wciągnąć się w treść. Znajdziemy tu wiele pasjonujących wątków, dzięki którym możemy zapomnieć o otaczającej nas szarej rzeczywistości. Jednak żeby nie było tak kolorowo nie wszystkie były dla mnie aż tak przekonujące bym była w pełni ukontentowana z lektury. Mi nie do końca pasował ten element związany poniekąd z relacją prawie "miłosną", która zaczęła się tworzyć pomiędzy Dorą, diabłem i aniołem. Jestem jednak ciekawa jak to zostanie pociągnięte dalej. Niemniej słuchało mi się tej powieści bardzo dobrze i mam nadzieję, że dalej będzie tylko lepiej.
     Bohaterowie zostali moim zdaniem całkiem nieźle wykreowani. Ani razu nie pogubiłam się kto jest kim, a podczas lektury byłam nawet w stanie żywić pewne uczucia wobec niektórych postaci. Na pewną są w stanie wywołać w czytelniku wiele emocji, choć w pewnych momentach co prawda zabrakło mi bardziej charakterystycznego ich ukazania. Pomimo to widzę pewien potencjał do ich rozwoju i mam nadzieję, że się nie zawiodę, gdyż chciałabym przeczytać dalsze tomy.
     Styl autorki jest w moim odczuciu bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Była w stanie utrzymać moje zainteresowanie przez całą historię i sprawić, że mam ochotę na więcej. Jestem pewna, że niebawem sięgnę po kolejne jej powieści. Lektorka również bardzo dobrze wykonała swoją pracę i nie mam jej nic do zarzucenia, gdyż naprawdę przyjemnie mi się słuchało tę powieść w jej 'wersji'.
     "Złodziej dusz" to całkiem niezła powieść, dzięki której byłam w stanie się nieco zrelaksować i zapomnieć o otaczającym mnie świecie oraz własnych problemach. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki to polecam Wam po nią sięgnąć by samemu przekonać się czy jest to coś dla Was.
     Moja ocena: 6/10.

wtorek, 19 kwietnia 2022

'Jak wytresować smoka 2' (How to Train Your Dragon 2, 2014) - film

 
 
 
 
 
 
 
 
 
Pięć lat po zjednoczeniu rasy smoków oraz ludzi Czkawka i Szczerbatek stają do obrony wyspy Berk przed niebezpiecznymi dzikimi bestiami, a także tajemniczym Smoczym Jeźdźcem.









     "Jak wytresować smoka" to jedna z lepszych animacji z jakimi miałam do czynienia, a powróciłam do niej niedawno po latach. Postanowiłam odświeżyć sobie również jej kontynuację, czyli "Jak wytresować smoka 2", wiedząc, że również ona będzie idealna na poprawę nastroju.
     Po pięciu latach od zjednoczenia się ludzi oraz smoków wyspa Berk znów jest w niebezpieczeństwie. Czkawka wraz z Szczerbatkiem stają do obrony swojej społeczności, jednak nie będzie to łatwa walka... Niespodziewane wydarzenia i odkrycia mogą znacząco wpłynąć na ich przyszłość. Moim zdaniem znajdziemy tu bardzo interesującą fabułę, a oglądanie tej animacji było dla mnie znów ogromną przyjemnością. Już od pierwszych scen wciągnęłam się w tę historię i nie mogłam się od niej oderwać. Wiele różnorodnych emocji i treści angażujących widza to coś, co jestem w stanie docenić. Choć nie jest dla mnie aż tak genialna jak pierwsza część, to i tak trzyma dobry poziom a oglądanie tej produkcji nadal sprawia radość, pomimo, że nie było to moje pierwsze z nią spotkanie. Mam wrażenie, że jest to również historia idealna zarówno dla młodszych jak i tych nieco starszych odbiorców i nie ma górnego limitu wieku dla którego ta historia była nieodpowiednia.
     "Jak wytresować smoka 2" to przyjemna animacja, którą naprawdę warto obejrzeć. Przypuszczam, że ja niejednokrotnie będę do niej powracać i znów czerpać radość z seansu. Ja nie żałuję ani minuty jaką poświęciłam na oglądanie zarówno tej części jak i poprzedniej. Jeśli jeszcze nigdy nie widzieliście tej animacji to gorąco polecam ją nadrobić!
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 18 kwietnia 2022

"Bądź pewna siebie" Joanna Godecka

 
 
 
 
 
 
Wszystko, co dzieje się w naszym życiu – sposób, w jaki działamy, planujemy, reagujemy, tworzymy relacje z otoczeniem – wynika z tego, w jaki sposób myślimy o sobie!
Autorka – psycholog i coach – ma duże doświadczenie w pomaganiu ludziom odzyskiwać pewność siebie i wprowadzać pozytywne zmiany w życiu. Zwraca również uwagę na najczęściej popełniane błędy i pułapki w relacjach z innymi, radzi jak ich unikać.
Opis książki
 
 
 
 
 
 
 
Autor: Joanna Godecka
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa
Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Forma: poradnik
Rok pierwszego wydania: 2018
Liczba stron: 224
 
 
 
     Z pewnością siebie jest u mnie często naprawdę bardzo źle, dlatego też gdy trafiłam na poradnik "Bądź pewna siebie" Joanny Godeckiej miałam nadzieję, że to będzie pozycja idealna dla mnie. Niestety jest to kolejna książka w tym miesiącu, która nie do końca była w stanie w pełni sprostać moim oczekiwaniom, które miałam po zaznajomieniu się z opisem bądź samym jej tytule...
     W tej pozycji znajdziemy treści dotyczące tego jak być pewną bądź pewnym siebie. Początkowo dostajemy sporo ogólnej wiedzy teoretycznej, jak i anegdotek dotyczących sytuacji z życia codziennego. Przypuszczam jednak, że osoby, które nie czują się pewne siebie, tak jak chociażby ja, prawdopodobnie bardzo dobrze znają je z własnego doświadczenia. Gdy dochodzi do tej części bardziej praktycznej i porad jakie ewentualnie możemy wcielić w swoje życie zaczynają się moim zdaniem schody. Część z tego co tu znalazłam było dla mnie zbyt oczywistą oczywistością powielaną z innych źródeł, choć niektóre rady faktycznie postaram się zastosować w swojej codzienności. Najmniej natomiast przekonała mnie do siebie część ze strefą duchową, jeśli można ją tak nazwać. Nie jestem pewna skąd autorka zaczerpnęła listy typu 'Osiemnaście praw godnego człowieka' czy 'Dwadzieścia praw dotyczących naszego energetycznego wymiaru' jednak były one według mnie całkowicie zbędne w tej pozycji. Znalazło się na nich wszystko i jednocześnie nic konkretnego co pozwoliłoby faktycznie coś zadziałać ze swoją pewnością siebie. Niestety mam wrażenie, że nie dostałam odpowiedniej dawki wiedzy dotyczącej omawianego tu tematu jakiej oczekiwałam po tej pozycji.
     Styl autorki jest według mnie bardzo lekki i nawet przyjemny w odbiorze. Mam wrażenie, że Pani Godecka potrafi stworzyć bardzo ładne zdania, jednak niekoniecznie jest w nich zawsze zawarta jakaś przydatna wiedza, którą czytelnik sięgający po tę pozycję może wykorzystać u siebie. Przypuszczam, że w przyszłości, przynajmniej z czystej ciekawości, sięgnę również po inne pozycje tej autorki, gdyż niektóre mają naprawdę chwytliwe tytuły, jednak obawiam się, że muszę sobie je nieco bardziej dawkować i robić między nimi przerwy. E-book dostępny na Empik Go został bardzo dobrze przygotowany i po raz kolejny nie mogę napisać pod tym względem złego słowa.
     "Bądź pewna siebie" to według mnie poradnik po który może sięgnąć zarówno kobieta jak i mężczyzna, czego niestety zarówno tytuł jak i okładka nie sugerują. Moim zdaniem warto jednak uzupełnić sobie wiedzę zawartą w tej pozycji dodatkowo innymi źródłami, które mogą nieco rozszerzyć ogólne spojrzenie na pewność siebie i możliwe działania w jej zdobyciu.
     Moja ocena: 5/10.

niedziela, 17 kwietnia 2022

"Rywalki" Gill Paul

 
Historia o wielkiej miłości, namiętnościach, pasji, zdradzie i tragedii Jackie Kennedy. Pierwsza dama, ikona mody i ulubienica Ameryki nie jest szczęśliwa ze swoim nadmiernie ambitnym i niewiernym mężem. Kiedy więc dostaje propozycję spędzenia wakacji na luksusowym jachcie miliardera, zgadza się na podróż, która ostatecznie odmieni jej życie. Czy na lepsze?
Maria Callas jest najlepszą sopranistką na świecie, choć musi walczyć z nieprzychylną prasą i naciskami męża, który jednocześnie jest jej menadżerem. U szczytu swojej kariery operowej spotyka najbogatszego człowieka na świecie, Ariego Onassisa. Tak rodzi się miłość i wydaje się, że przetrwa wszystko…
Losy Jackie i Marii powoli zaczynają się ze sobą splatać, a tym, co je łączy, jest uczucie do tego samego mężczyzny. Czarująca pierwsza dama i wybitna śpiewaczka operowa - rywalizacja, która wstrząsnęła światem.
Opis książki
 
 
 
Autor: Gill Paul
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Gralak Anna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2021
Rok pierwszego wydania polskiego: 2022
Liczba stron: 480
 
 
 
     Choć nie spotkałam się z wieloma opiniami, pozytywnymi czy to negatywnymi, o książce pt. "Rywalki" od Gill Paul, to jednak opis tej powieści wydał mi się na tyle intrygujący, że postanowiłam dać jej szansę i wreszcie ją przeczytać. Niestety nieco się rozczarowałam, gdyż spodziewałam się czegoś bardziej wciągającego i emocjonującego, co nie pozwoliłoby mi oderwać się od lektury...
     Jackie Kennedy - pierwsza dama i ulubienica Ameryki, choć wydaje się mieć wszystko to sporo musiała w swoim życiu przejść. Maria Callas to światowej sławy sopranistka, która swoją ciężką pracą dotarła tam gdzie się znajduje. Jackie i Maria to dwie silne kobiety, które wiele łączy, a jeszcze więcej dzieli. Przedstawiona na kartach tej powieści historia jest pełna pasji, miłości oraz namiętności. Jednak w moim odczuciu coś po drodze nie wyszło tak dobrze jak powinno i nie do końca byłam w stanie wczuć się w jej klimat. Fabuła została ukazana nieco chaotycznie, przez co naprawdę ciężko było mi się wgryźć w samą treść i czerpać radość z lektury. Do samego końca towarzyszyło mi dziwne poczucie, że czegoś tu brakuje oraz nie współgra ze sobą i nadal nie wiem z czego to się dokładnie wzięło, a wątpię aby jedynym winowajcą był ten wspomniany wcześniej chaos. Sam pomysł na historię nadal wydaje mi się całkiem niezły, jednak gdyby uporządkować to wszystko i dodać nieco więcej emocji, które mogłyby towarzyszyć czytelnikowi w trakcie lektury to efekt końcowy mógłby być znacznie lepszy a sama treść nieco bardziej zapadająca w pamięci. Opis tej powieści dość mocno rozbudził moje oczekiwania, przez co rozczarowanie tym co dostałam niestety jest dotkliwe. Nie jest to po prostu "moja" historia do której będę powracać myślami i rozpamiętywać wydarzenia, które miały tu miejsce...
     Bohaterowie - mam niestety w tym aspekcie bardzo mieszane odczucia. Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że każda postać jest bardzo dobrze wykreowana i ma swój niepowtarzalny charakter, dzięki czemu czytelnik się nie pogubi o kim w danym momencie czyta. Niemniej jednak nie byłam w stanie przywiązać się tu właściwie do kogokolwiek, by z zaangażowaniem śledzić czyjeś losy. Ot, po prostu byli tu bohaterowie by pociągnąć akcję, jednak nie wywołali we mnie aż tylu silnych emocji i nie pozostaną oni na długo w mojej pamięci. Wątpię bym powracała do nich myślami by jakkolwiek rozważać podjęte przez nich decyzje zaważające na ich przyszłości.
     Styl autorki niestety mnie nie zachwycił, jednak był na tyle przyjazny w odbiorze, że byłam w stanie dobrnąć do końca, bez większych negatywnych uczuć. Nie jestem pewna czy w przyszłości będę sięgać po inne powieści, które wyszły spod jej pióra, gdyż na ten moment w ogóle mnie do nich nie ciągnie, jednak nigdy nie mów nigdy ;). Co do wydania e-booka dostępnego na Empik Go nie mam żadnych zastrzeżeń - nie miałam z nim żadnych problemów, ani pod względem technicznym na swoim czytniku, ani pod względem przygotowania dla czytelnika zawartości tam się znajdującej.
     "Rywalki" to w moim odczuciu dość przeciętna powieść, która swoim opisem więcej oferowała niż faktycznie była w stanie mi dać. Osobiście spodziewałam się czegoś nieco bardziej angażującego czytelnika. Pomimo wszystko nie żałuję, że wreszcie po nią sięgnęłam i lekturę tej pozycji mam wreszcie za sobą. Jeśli czytaliście tę pozycję dajcie znać jakie są Wasze wrażenia po lekturze.
     Moja ocena: 6/10.

sobota, 16 kwietnia 2022

'Legalna blondynka 2' (Legally Blonde 2: Red, White & Blonde, 2003) - film

 
 
 
 
 
Przebojowa Elle Woods (Reese Witherspoon) ukończyła studia na Harvardzie i pracuje w prestiżowej kancelarii prawniczej, gdzie wróży jej się błyskotliwą karierę. Gdy jednak Elle dowiaduje się, że jeden z czołowych klientów wykorzystuje członków rodziny jej ukochanego psa, Bruisera, do testowania kosmetyków. Wyraża stanowczy sprzeciw i... zostaje wyrzucona z pracy. Oburzona wyrusza do Waszyngtonu, by walczyć o prawa zwierząt.
 







     Po swego rodzaju uroczej "Legalnej blondynce", która pozwoliła mi nieco się zrelaksować, postanowiłam pójść za ciosem i obejrzałam drugą część, czyli "Legalną blondynkę 2". Również w tym przypadku byłam w stanie choć na chwilę odetchnąć i oderwać się od rzeczywistości.
     Elle z wyróżnieniem ukończyła studia i pracuje w prestiżowej kancelarii. Ciężką pracę łączy z przygotowaniami do ślubu, jednak by lista gości była pełna musi odnaleźć matkę swojego ukochanego psa. Niestety okazuje się, że jest ona wykorzystywana do testowania kosmetyków, więc blond prawniczka postanawia zawalczyć o prawa zwierząt i należyte ich traktowanie. Historia może i nie jest zbyt ambitna, a sama produkcja zbyt wybitnie zrealizowana, jednak pomimo upływu wielu lat od jej powstania nadal była w stanie wywołać uśmiech na mojej twarzy. Potrzebowałam właśnie takiej lżejszej i zabawnej produkcji, która będzie w stanie odciągnąć moje myśli od moich aktualnych problemów.
     Gra aktorska na całkiem dobrym poziomie i nie mogę się do czegokolwiek przyczepić. Większość z aktorów tu występujących z wielką chęcią zobaczyłabym w innych produkcjach, gdyż to jak ukazali tu swoje postacie było dla mnie naprawdę dobre. Tak jak wspomniałam w swojej opinii o pierwszej części - choć Reese Witherspoon i tak wypadła tu bardzo dobrze to i tak widać jej rozwój na przestrzeni lat.
     "Legalna blondynka 2" to film, który potrafił mnie rozbawić i pozwolił choć na chwilę się odciąć od realnego świata, czego bardzo teraz potrzebowałam. Choć moja opinia jest nieco krótka i chaotyczna, sama nie wiem co mogłabym jeszcze napisać o tym filmie, poza tym, że idealnie potrafi pocieszyć mnie w trudnych chwilach. Mam nadzieję, że plotki o trzeciej części okażą się prawdziwe i niebawem będziemy mogli oglądać dalsze losy Elle Woods.
     Moja ocena: 6/10.

piątek, 15 kwietnia 2022

"Perfect on paper" Sophie Gonzales

 
 
Jej rady są idealne. Jej życie miłosne? Zdecydowanie nie!
Darcy Phillips prowadzi w szkole anonimową poradnię związkową, w której pomaga uporać się z każdym problemem miłosnym - oczywiście za opłatą. Ma również słabość do swojej najlepszej przyjaciółki Brooke. Która… jest zakochana w zupełnie kimś innym.
Wszystko idzie dobrze aż do dnia, kiedy Alex (chłopak, którego dziewczyna nie znosi najbardziej na świecie) przyłapuje ją na wyciąganiu listów z szafki 89, z której prowadziła swój wątpliwie legalny interes. W zamian za dochowanie tajemnicy Darcy ma pomóc chłopakowi odzyskać jego byłą dziewczynę.
W teorii wszystko wydaje się proste. Co może pójść nie tak?
Opis książki
 
 
 
 
Autor: Sophie Gonzales
Tytuł oryginalny: Perfect on Paper
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Wiśniewska Monika
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: dziecięca, młodzieżowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2021
Rok pierwszego wydania polskiego: 2022
Liczba stron: 424
Czas trwania: 10h 17m
Lektor: Julia Łukowiak
 
 
 
     O książce "Perfect on paper" Sophie Gonzales było niedawno stosunkowo głośno i sporo czytelników zachwycało się tą powieścią. Pomimo pewnych moich obaw, ciekawość czy również ja będę oczarowana tym co tu dostajemy wygrała. Niestety jestem nieco rozczarowana, gdyż choć lektura była całkiem przyjemna to jednak nie wywarła ta książka na mnie aż takiego mocnego wrażenia i nie zapadła za bardzo w mojej pamięci tak jak się spodziewałam.
     Darcy anonimowo prowadzi w szkole szafkę z poradami związkowymi. Wielu uczniów pisze do niej ze swoimi problemami miłosnymi z nadzieją na dobrą radę. Niestety pewnego dnia zostaje przyłapana na wyciąganiu listów z szafki numer 89 przez niezbyt lubianego przez siebie chłopaka. By zachować swoją anonimowość Darcy musi pomóc Alexowi odzyskać jego byłą dziewczynę. Wydaje się to proste, jednak rzeczywistość może okazać się nieco bardziej skomplikowana... Ta powieść jest według mnie po prostu względnie przyjemnym umilaczem czasu, dzięki czemu możemy nieco się zrelaksować i choć na chwilę zapomnieć o otaczającym nas świecie. Niezbyt skomplikowana młodzieżowa historia miłosna, którą tu dostajemy nie wymaga od czytelnika zbyt wiele. Pomimo, że na pierwszy rzut oka wydawać się może, że jest tu sporo emocji, to niestety niektóre poruszane trudne wątki schodzą na dalszy plan i giną w słodkich umizgach bohaterów. Muszę przyznać, że pomimo pewnych niuansów książkę czytało mi się po prostu przyjemnie, lecz nie zrobiła ona na mnie sporego wrażenia jak na innych czytelnikach i nie wywołała aż tak silnych emocji bym zapamiętała tę historię na długo.
     Bohaterowie zostali wykreowani według mnie dość przeciętnie. Przez sporą część książki miałam wrażenie, że definiuje ich jedynie ich orientacja, jakby nie mieli żadnych cech charakteru wartych ukazania, by postacie nabrały swojej indywidualności. Niestety wątpię abym zapamiętała tych bohaterów przez ich pewną nijakość, a tym bardziej przypisać ich po czasie do tej konkretnej pozycji.
     Styl autorki jest według mnie bardzo lekki, dzięki czemu przyjemnie było zapoznawać się ze stworzoną przez nią historią. Choć sama treść nie zapadnie w mojej pamięci na długo, to jednak przez całą powieść udało się jej utrzymać moje zainteresowanie. Nie jestem pewna, czy będę wyczekiwać innych jej pozycji, jednak nie wykluczam, że kiedyś, przy okazji, po nie sięgnę. Lektorka w audiobooku dostępnym na Empik Go bardzo dobrze wykonała swoją pracę i naprawdę miło mi się jej słuchało.
     "Perfect on paper" to powieść, która może umilić czas podczas lektury, jednak nie robi aż tak mocnego wrażenia i nie zapada na długo w pamięci. Przynajmniej tak będzie w moim przypadku i przypuszczam, że nie będę o niej zbyt często rozmyślać. Niemniej jednak nie żałuję, że po nią sięgnęłam, gdyż potrzebowałam czegoś lżejszego by móc nieco odetchnąć od swojej codzienności.
     Moja ocena: 5/10.

środa, 13 kwietnia 2022

"Jak nie zostałam influencerką" Majka Nowak

 
Bridget Jones jest znowu młoda, ma na imię Majka, mieszka w Warszawie i postanawia zostać influencerką!
"No więc postanowiłam – zostaję influencerką. Wprawdzie nie mam żadnych umiejętności ani specjalnych talentów, ale czy to jest poważna przeszkoda, żeby zrobić karierę i zostać bogatą oraz sławną? Komputer mam, telefon do robienia zdjęć mam, otwarty umysł mam. Jak to nie jest recepta na sukces, to ja nie wiem. Internecie, nadchodzę".
Świat Instagrama. Szczęśliwy. Idealny. Ale jak jest naprawdę? Co się kryje za perfekcyjnymi zdjęciami?
Maja jest zwykłą kobietą, bez szczególnych umiejętności, ale za to z silną motywacją. I drobną skłonnością do wina, pizzy i seriali. Uzbrojona w entuzjazm oraz nieco nietypowe pomysły rusza na podbój Instagramowej rzeczywistości. Co może pójść nie tak?
Opis książki
 
 
 
Autor: Nowak Majka
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura polska
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2020
Liczba stron: 256
 
 
 
     Sięgając po powieść Majki Nowak pt. "Jak nie zostałam influencerką" miałam nadzieję na lekką i zabawną pozycję, dzięki której choć na chwilę zapomnę o swoich problemach i oderwę się od rzeczywistości. Niestety to co tu dostałam było zbyt przewidywalne, nudne i mało śmieszne. Żałuję, że dotrwałam w tym przypadku do końca lektury i nie porzuciłam tej pozycji już po pierwszym rozdziale...
     Majka traci pracę w biurze, więc postanawia zacząć działać w Internecie jako influencerka. Niestety nie ma zbyt wielu szczególnych talentów, jednak nie zniechęca jej to i próbuje swoich sił w różnych dziedzinach, od fit trenerki, przez dział beauty, po podróżniczkę wielu zakątków świata, czyli po prostu zwiedzanie pobliskiego parku... Jej nadzieję na szybkie zdobycie wielu obserwujących i zarabianiu milionów na swojej działalności w sieci zostają dość brutalnie zweryfikowane. Moim zdaniem niezbyt udolnie zostało przedstawione tu działanie osób, które pracują w social mediach i potrafią się wybić, nawet jeśli miało być to ukazane w prześmiewczy sposób. Ja nie uśmiechnęłam się podczas lektury ani razu, a jedynie czułam wzbierającą się we mnie ze strony na stronę frustrację przez te bzdury jakie tu dostajemy. Perypetie głównej bohaterki nie były ani zabawne, ani urocze, ani w jakiekolwiek sposób wciągające by móc porównywać ją do Bridget Jones. Podczas zapoznawania się z tą historią miałam wrażenie jakbym czytała pamiętnik niezbyt ogarniętej kobiety po trzydziestce, która usiłuje być kimś kim nie jest, a swoje problemy z alkoholem lekceważy nie szukając nigdzie pomocy. Jestem ogromnie rozczarowana, że takie coś w ogóle ujrzało światło dzienne i mogło trafić do większej liczby odbiorców, niż jedynie kilku najbliższych znajomych autorki. Ja jestem całkowicie na nie wobec tej pozycji!
     Bohaterowie - choć nie było ich zbyt wiele to jednak w moim odczuciu nie zostali zbyt dobrze dopracowani, a raczej po prostu potraktowani po macoszemu. Pomimo, że Majka to główna oś tej historii to była dla mnie zbyt mdła, nieco irytująca, ale na pewno nie zapadająca w pamięci. Na pewno nie zasługuje na miano polskiej Bridget Jones, co mamy zaznaczone w opisie tej książki, przez co mam wątpliwość czy osoba która przygotowywała ten opis czytała w ogóle treść tej pozycji.
     Styl autorki nie do końca trafił niestety w moje gusta. Mam wrażenie, że zbyt usilnie starała się napisać lekką i zabawną powieść, przez co wyszło to niesmacznie i zbyt karykaturalnie. Dodatkowo wielokrotnie wplatała angielskie słówka, by za chwilę tłumaczyć je, niczym największym imbecylom, którzy nie znają nawet podstawowych zwrotów. E-book dostępny na Legimi to chyba największy plus całości, gdyż nieźle współgrał z moim czytnikiem i nie miałam większych problemów z samym plikiem.
     "Jak nie zostałam influencerką" to powieść, która jedynie mnie ogromnie zirytowała i zniesmaczyła. Nie spełniła ona pokładanych w niej oczekiwań, czyli lekkiej i zabawnej lektury, dzięki której można nieco się zrelaksować. Żałuję, że zdecydowałam się na jej przeczytanie, gdyż czas który na nią poświęciłam jest dla mnie całkowicie stracony. Pozostaje mi mieć nadzieję, że szybko o niej zapomnę i nigdy więcej nie będę musiała się już z nią męczyć...
     Moja ocena: 3/10.

poniedziałek, 11 kwietnia 2022

'Projekt Adam' (The Adam Project, 2022) - film

 
 
 
 
 
 
 
 
 
Podróżujący w czasie pilot wraz z młodszą wersją samego siebie i swoim zmarłym ojcem stara się pogodzić z przeszłością i ocalić przyszłość.










     O filmie "Projekt Adama" nie słyszałam zbyt dużo, a sam fakt, że jest to produkcja z gatunku Sci-Fi nie do końca mnie przekonywał do jego oglądania. Niemniej jednak postanowiłam dać szansę, z nadzieją, że jednak przekonam się do tego typu produkcji. Niestety dla mnie była to mocno przeciętna historia, która nie zrobiła aż tak mocnego wrażenia jak oczekiwałam...
     Adam podróżuje w czasie i trafia na znacznie młodszego, kilkuletniego siebie. Razem próbują uratować swoich bliskich, jak i cały świat, przed niebezpiecznym wykorzystaniem wynalazku ich ojca. Muszę przyznać, że mam bardzo mieszane odczucia co do tej historii... Co prawda jako film familijny może i sprawdza się naprawdę dobrze, dzięki czemu cała rodzina może razem spędzić czas podczas seansu. Niemniej jednak mnie nie przekonuje ten element Sci-Fi i jego wykonanie. Nie jestem fanką statków kosmicznych, ba! przez to nawet nigdy nie obejrzałam żadnego filmu z serii 'Star Wars' ("Gwiezdne wojny" kompletnie mnie do siebie nie ciągną!), i niestety to co tu dostałam nie zmieniło mojego nastawienia do tego typu wątków. Możliwe, że fani takich scen będą bardziej ukontentowani niż ja, lecz w moim przypadku odczuwalne było w dużej mierze jedynie rozczarowanie.
     Gra aktorska nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia, jak można się spodziewać po obsadzie. Według mnie było po prostu poprawnie, lecz żaden z występujących tu aktorów nie wywołał we mnie głębszych uczuć czy emocji swoją postacią. Po seansie tego filmu nie mam ochoty wyszukiwać kolejnych tytułów z ich udziałem. Ot, po prostu wykonali swoją robotę, zgarnęli kasę i tyle ich widzieli. Wątpię abym powracała do tych ról, chociażby myślami, już nawet pod koniec tego tygodnia.
     "Projekt Adam" to w moim odczuciu bardzo przeciętny film, który nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia, bym mogła się o nim bardziej rozpisywać. Przypuszczam, że bardzo szybko zapomnę o tej historii, a po raz drugi na pewno nie będę oglądać tego 'dzieła'. Nieco żałuję, że dałam szansę temu tytułowi, gdyż mogłam spędzić ten czas znacznie lepiej.
     Moja ocena: 5/10.

piątek, 8 kwietnia 2022

"Wokół zbrodni" Mariola Kłodawska

 
 
Okrutni mordercy, którzy żyli tuż obok swoich ofiar.
Estibaliz Carranza po zamordowaniu i rozczłonkowaniu ciał partnerów, trzymała ich szczątki w piwnicy pod swoją lodziarnią.
Gertrude Baniszewski wciągnęła grupę dzieci w zbrodnię, w trakcie której torturowali i zamęczyli na śmierć 16-letnią Sylvię Likens.
Jenelle Potter nakłoniła najbliższych do zabicia młodych rodziców, tworząc fikcyjną postać Chrisa - agenta CIA.
Co się stało z Ann Gotlib, która zaginęła w wieku 12 lat z terenu centrum handlowego w Louisville w stanie Kentucky 1 czerwca 1983 r.?
Mariola Kłodawska, autorka kanału YT KARTOTEKA z właściwą sobie przenikliwością opisuje przerażające sprawy kryminalne, te rozwiązane i te, które czekają jeszcze na odkrycie.
Opis książki
 
 
 
 
 
Autor: Mariola Kłodawska
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura faktu
Forma: reportaż / zbiór reportaży
Rok pierwszego wydania: 2021
Liczba stron: 360
 
 
 
     O książce "Wokół zbrodni" Marioli Kłodawskiej słyszałam wiele pozytywnych opinii. Jednak przed sięgnięciem po tę pozycję miałam sporo obaw, gdyż nie do końca jestem przekonana do różnych tworów YouTuberów. Niemniej jednak sama treść wydawała mi się intrygująca i pomimo wszystko postanowiłam dać szansę. Całe szczęście tym razem się nie zawiodłam!
     W tej pozycji mamy opisane różne sprawy kryminalne, które ogromnie wstrząsnęły opinią publiczną. Niestety nie wszystkie z tych historii doczekały się swojego rozwiązania i znalezienia oraz ukarania sprawcy. Mi najbardziej utkwiła w pamięci historia maltretowanej Sylvii Likens i naprawdę trudno było mi ogarnąć ogrom tego co ją spotkało. Jak widać po przedstawionych tu historiach największe zło potrafi człowiekowi wyrządzić drugi człowiek i zmienić jego życie w piekło. Podczas lektury targało mną wiele emocji i przy żadnej sprawie nie byłam w stanie zrozumieć jak ktoś może w ten sposób działać, by wyrządzić komuś taką krzywdę. Ciężko mi napisać o tej treści coś więcej, jednak jestem pewna, że pozostanie ona w mojej pamięci na długo i tak łatwo o niej nie zapomnę.
     Styl autorki zaskakująco lekki w odbiorze i gdyby nie ciężka tematyka bardzo szybko połknęłabym tę pozycję. Niestety przy jednej ze spraw, tej dotyczącej Jenelle Potter, miałam wrażenie, że wtargnął pewien chaos i było nieco niepotrzebnego przeskakiwania z jednego opisu do drugiego, co nieco utrudniało mi ogarnięcie ciągu przyczynowo-skutkowego. Niemniej jeśli autorka wyda kolejną pozycję o podobnej tematyce, to z chęcią po nią sięgnę. E-book dostępny na Empik Go, który czytałam na swoim czytniku, został bardzo dobrze przygotowany i nie mogę mu nic zarzucić.
     "Wokół zbrodni" to pozycja o której będę myśleć jeszcze długo po zakończeniu lektury. Pomimo moich obaw nie żałuję, że zdecydowałam się na jej przeczytanie. Jeśli kogoś interesuje tego typu tematyka to gorąco polecam sięgnąć po ten tytuł. Ja z cichą nadzieją czekam na kolejną książkę Pani Marioli Kłodawskiej i mam nadzieję, że kiedyś wreszcie się jej doczekamy.
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

"Zablokowany rzut" Kennedy Ryan

 
Wrogowie, którzy stali się kochankami w bezlitosnym świecie agentów sportowych. Są niczym dwa okrążające się rekiny.
JARED
Byłbym milionerem, gdybym dostawał dolara za każdym razem, gdy przez Banner Morales moje serce na chwilę zastyga… To serce, które – jak twierdzi większość ludzi – jest zamarznięte na kamień.
Jej gniew burzy moją krew, a każde piorunujące spojrzenie sprawia, że… No cóż, możecie się domyślić. Gdybym dostawał dolara zawsze, gdy ktoś się nią zachwyca, byłbym bogatszy o kolejny milion.
Odnoszę sukcesy jako agent sportowy, ponieważ zakładam, że słowo „nie” nie oznacza odmowy, a jedynie potrzebę zastanowienia się nad moją propozycją. Mówi się, że ludzie nie zawsze dostają to, czego chcą, ale według mnie oni po prostu nie wiedzą, jak dobrze rozegrać sprawę. Sztuczka polega na tym, by pozwolić innym wykonać ruch.
Weźmy taką Banner. Wydaje się jej, że wygrywa, a w rzeczywistości? Ona nawet nie wie, jak się gra.
BANNER
Gdybym dostawała dolara za każdym razem, kiedy Jared Foster złamał mi serce, miałabym dokładnie jednego dolara.
Jedna noc. Jedna totalna porażka. Jeden dolar… I tyle mi wystarczy.
Odniosłam sukces w branży zdominowanej przez mężczyzn. Wszystko, co oni potrafią, zrobiłam lepiej. To ja rozdaję karty i blokuję ich rzuty, gdy sytuacja tego wymaga.
A Jared? Ma czelność myśleć, że dostanie drugą szansę…
Zapomnij, koleś! Klapnij sobie, odetchnij głęboko i weź na wstrzymanie, bo postanowiłam cię ignorować… choć jesteś mężczyzną utkanym z moich fantazji i pożądania.
Opis książki
 
 
 
Autor: Kennedy Ryan
Tytuł oryginalny: Block Shot
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Jendryszka Joanna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2018
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020
Liczba stron: 472
 
 
 
     Książka pt. "Zablokowany rzut" to drugi tom serii 'Obręcze' od Kennedy Ryan. "Ryzykowny rzut" wywołał u mnie ogromne zaskoczenie i zrobił mocne wrażenie, więc miałam nadzieję, że również w tej części znajdę coś dla siebie. Poprzeczka była postawiona naprawdę bardzo wysoko, przez co niestety rozczarowanie tym co tutaj dostałam było jeszcze dotkliwsze.
     Jared i Banner poznali się na zajęciach w college'u, choć każde z nich inaczej pamięta ich pierwsze spotkanie. Niestety jedno popołudnie zniszczyło całą ich budowaną przez miesiące relację... Po wielu latach, działając w tej samej branży, znów na siebie wpadają, a napięcie między nimi nadal jest wręcz namacalne. To czy uda im się naprawić to co zostało zniszczone dowiecie się z lektury tej pozycji. Moim zdaniem niestety nie jest to jednak aż tak udana powieść jak pierwszy tom tej serii. O ile wcześniej było naprawdę wiele emocji, które pamiętam do dziś, tak tutaj głównie irytowałam się infantylnością zachowań głównych bohaterów. Ok, w minimalnej części byłam w stanie zrozumieć Banner, przynajmniej te jej obawy związane ze swoją wagą, tak cała reszta była dla mnie wręcz irracjonalna. Brak zdecydowania w jej zachowaniu sprawiło, że dostaliśmy tu trójkąt miłosny, który do niczego logicznego nie prowadzi. Podczas lektury odniosłam wrażenie, że chciałaby ona zjeść ciastko i mieć ciastko, nie podejmując ważnych decyzji dotyczących związku i swojej przyszłości związanej z którymkolwiek z interesujących się nią facetów. To jak była w stanie manipulować tymi mężczyznami swoim niezdecydowaniem nie zostało przeze mnie zbyt pozytywnie odebrane. Często było wspominane jaką jest ona silną kobietą, jednak jej zachowanie temu całkowicie zaprzeczało. Sama fabuła też nie zrobiła na mnie aż tak mocnego wrażenia, bym chciała ją rozpamiętywać i powracać do niej myślami. Miałam spore oczekiwania wobec tej historii a niestety mocno się rozczarowałam...
     Bohaterowie - o ile Jared miał charakter jaki miał, czyli typowy 'bad boy', to całościowo został wykreowany całkiem nieźle. Może nie do końca jesteśmy w stanie go polubić jako osobę to jednak był spójny jako postać. Niestety Banner to taka chorągiewka na wietrze, która oprócz swojej wagi i wiedzy nie ma sobą zbyt wiele do zaoferowania. Strasznie mnie ona irytowała swoją nijakością i często bardzo dziecinnym zachowaniem. Przyznam, że chciałabym o niej jak najszybciej zapomnieć, bym nie musiała znów irytować się na samo jej wspomnienie. Pozostałe postacie w tej pozycji były na tyle mdłe i mało charakterystyczne, że ciężko mi przywołać z zakamarków swej pamięci chociażby ich imiona, a osoby z poprzedniej części, które się tu pojawiły miały naprawdę niewielki swój udział w tej historii.
     Styl autorki, choć nadal lekki i przyjemny w odbiorze to jednak stworzona przez pisarkę treść nie pozwalała mi w pełni oddać się tej lekturze i czerpać z niej radości. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego, gdyż wiem, że potrafi stworzyć bardziej angażującą fabułę o której ciężko zapomnieć. E-book dostępny na Legimi już nieco lepiej przygotowany niż pierwszy tom, choć nadal widziałam kilka niedopracowanych momentów, które również mogły odebrać przyjemność z samego czytania.
     "Zablokowany rzut" to powieść, która naprawdę bardzo mnie rozczarowała. Po pierwszym tomie, który zrobił na mnie ogromne wrażenie, spodziewałam się, że również tu dostanę mocną historię od której nie będę mogła się oderwać, a tak się niestety nie stało. Przez tę część mam ogromne obawy czy jest sens sięgać po kolejne tytuły z serii 'Obręcze' i chyba dłużej będę musiała się zastanowić czy się na nie zdecyduję i czy mam w ogóle ochotę je czytać.
     Moja ocena: 3/10.

czwartek, 31 marca 2022

Podsumowanie marca 2022

 
 
Marzec był dla mnie wyjątkowo trudnym miesiącem pod wieloma względami. Jako wysoko wrażliwa osoba bardzo mocno przeżywam wiele spraw i sporo czasu zajmuje mi uporanie się z negatywnymi emocjami, które ostatnimi czasy mi towarzyszą. Niemniej jednak pewnego rodzaju ukojenie jestem w stanie znaleźć w książkach, filmach czy puzzlach. Serdecznie zapraszam Was na moje krótkie czytelniczo-filmowe podsumowanie marca. Mam nadzieję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
 
 
 
 
Marzec książkowo
 
- liczba przeczytanych książek: 10
- łączna liczba stron: 3 640
 
W marcu sięgnęłam po przeróżnego typu pozycje, choć przeważały takie, które miały choć na chwilę oderwać mnie od przygnębiającej rzeczywistości. Na uwagę według mnie zasługują w szczególności dwa tytułu - "Dzień Kobiet" (o którym jest stanowczo za cicho) od Gabrieli Gargaś oraz "Ostatni dom na zapomnianej ulicy" Catrony Ward. Obie kompletnie różne, lecz naprawdę warto po nie sięgnąć. Natomiast stanowczo odradzam pseudoporadnik Christel Petitcollin "Jak nie dać sobą manipulować. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych". Było to moje trzecie podejście do twórczości autorki i na pewno ostatnie.
 
 
 
Marzec filmowo
 
- liczba obejrzanych filmów: 5
 
Również pod względem filmowym trafiłam na przeróżne różności, choć po ilości może tego nie widać. Najlepszą produkcją, którą obejrzałam w marcu była animacja "Jak wytresować smoka", dzięki której byłam w stanie się zrelaksować. Natomiast, przynajmniej wśród filmów, nie znalazł się żaden tytuł, który by mnie rozczarował czy też stanowczo bym odradzała jego oglądanie.
 
 
 
Zdaję sobie sprawę, że nie tylko dla mnie marzec był ciężkim miesiącem. Pozostaje mi mieć jedynie nadzieję, że sytuacja niebawem się unormuje.

wtorek, 29 marca 2022

Stosik książkowy Q1/2022

Obiecałam sobie w tym roku, że będę kupować znacznie mniej książek. Choć pojawiło się w przeciągu ostatnich trzech miesięcy kilka nowości na mojej półce to jednak i tak jestem z siebie zadowolona - kupiłam znacznie mniej w porównaniu z tymi co udało mi się wreszcie sprzedać w tym samym okresie. Serdecznie zapraszam Was na moje nowe pozycje książkowe z pierwszego kwartału 2022 roku.
 
 
 
Zakupy własne - KSIĄŻKI PAPIEROWE
 
 
"Jak kierować myślami? O mocy hipnoterapii i odzyskiwaniu kontroli nad życiem" Lisa Bitzer, Thimon von Berlepsch
"Gdy ciało i dusza wysyłają s.o.s. Jak przyczyny chorób odnaleźć w psychice?" Alexander Kugelstadt
"To, co zakazane" Tabitha Suzuma
"Mgły Tangeru" Cristina López Barrio
"Hiacynt. PRL wobec homoseksualistów" Remigiusz Ryziński
 
 

"Pewna siebie kobieta. Jak stanowczo mówić "nie", z radością mówić "tak" i nie tracić głowy w najtrudniejszych sytuacjach?" Katty Kay, Claire Shipman
"Kobiety, które martwią się za bardzo" Holly Hazlett-Stevens
"Wszystko, co zawdzięczasz sobie. Jak odzyskać kobiecą siłę i pewność siebie" Élisabeth Cadoche, Anne de Montarlot
"Pokochaj siebie. Jak zbudować dobrą relację z samą sobą" Silvia Congost
"Córka mordercy" Jenny Blackhurst
"Czując. Rozmowy o emocjach" Agnieszka Jucewicz
 
 

Po wszystkie te pozycje mam ochotę sięgnąć od razu, jednak wiem, że jest to niewykonalne. Który z powyższych tytułów polecacie w pierwszej kolejności?

poniedziałek, 28 marca 2022

'Legalna blondynka' (Legally Blonde, 2001) - film

 
 
Elle Woods jest taka, jaką chciałaby być każda amerykańska studentka w college'u. Elle jest przewodniczącą bractwa, dziewczyną Hawaiian Tropic, chodzi z przystojnym Warnerem i marzy o tym, że ich związek zostanie wkrótce zalegalizowany. Na dodatek piękna panna Woods jest naturalną blondynką, Miss Lipca studenckiej gazety.... Ale na idealnym obrazku pojawia się rysa. Warner wybiera się na studia prawnicze do Harvardu, a jego błękitnokrwiści krewni nie chcą zaakceptować Elle... Nawet sam Warner uważa, że nie są dobrą para, gdyż jego dziewczyna jest zbyt "typową blondynką". Zrywa więc z nią, wyjeżdża na studia i odnawia znajomość z byłą dziewczyną.... Elle przekonana, że ona i Warner są sobie przeznaczeni postanawia dostać się do Harvardu i odzyskać ukochanego.





     "Legalna blondynka" to jeden z tych filmów do których powracam gdy mam paskudny humor, tak jak ostatnimi czasy, i potrzebuję czegoś niezobowiązującego by się odprężyć oraz oderwać od szarej rzeczywistości. Choć fabułę znam już praktycznie na pamięć, to jednak na poprawę nastroju sprawdza się u mnie idealnie i aż byłam w szoku, że nigdy nie wspomniałam o tej produkcji u mnie na blogu.
     Elle, choć w pewnych dziedzinach odnosi sukcesy, zostaje rzucona przez swojego ukochanego, gdyż w jego oczach, oraz jego rodziny, wydaje się być niewystarczającą partią z którą można wiązać swoją przyszłość. By odzyskać swoją miłość dziewczyna postanawia zrobić wszystko, nawet jeśli na pozór wydaje się to być niewykonalne. Dzięki swojej motywacji i wytrwałości w dążeniu do celu udaje jej się dostać na prawo na jedną z najbardziej prestiżowych uczelni w kraju. To jak toczą się losy dziewczyny może wywołać uśmiech na niejednej twarzy, ale też zmotywować do działania. Trzeba przyznać, że nie jest to najwybitniejsza historia, która zdobędzie uznanie wielu światowych krytyków, to jednak ma ona swoje specjalne miejsce w moim serduszku. Oglądanie tego filmu jest dla mnie tzw. "guilty pleasure", choć w sumie nie powinnam się czuć winna, że akurat to sprawia mi przyjemność. W moim odczuciu jest to jedna z niewielu produkcji, która potrafi się obronić pomimo upływu czasu i nadal sprawiać radość wielu widzom, którzy po prostu potrzebują rozrywki.
     Gra aktorska jest według mnie na całkiem dobrym poziomie. Ani jedna postać nie została potraktowana po macoszemu, dzięki czemu za żadnym razem gdy oglądałam ten film nie miałam ochoty wyłączyć go po kilku minutach. Można kochać albo nienawidzić Reese Witherspoon ale już w tym filmie dała niezły pokaz swoich umiejętności, a w kolejnych produkcjach pokazywała się tylko z coraz lepszej strony. Co do pozostałych aktorów nie mam żadnych zastrzeżeń i z chęcią zobaczę ich, albo już widziałam ;), w innych filmach, które mam nadzieję, że będę w stanie docenić.
     "Legalna blondynka" to jeden z tych filmów, który potrafi poprawić mi nastrój, nie ważne jak paskudny by on był. Wiem, że nie jest to najlepsze dzieło sztuki dostępne na naszym rynku filmowym, lecz we mnie budzi swego rodzaju sentyment i nawet po tak wielu latach od swojej premiery potrafi wywołać na mojej twarzy uśmiech. Ja jestem na tak i jeśli potrzebujecie czegoś lżejszego, co poprawi Wam humor to gorąco Wam polecam ten tytuł! Mam nadzieję, że i u Was wywoła on choć odrobinę cieplejszych uczuć, dzięki którym będziecie w stanie choć na chwilę odczuwać radość.
     Moja ocena: 6/10.

niedziela, 27 marca 2022

"Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL" Aleksandra Boćkowska

 
W kraju, w którym ludzie gnieździli się z maleńkich mieszkaniach, a z roku na rok półki sklepowe robiły się coraz bardziej puste, słowo "luksus" nabrało specyficznego znaczenia. Ale nawet ten luksus nie był dla wszystkich. Bo był to także kraj równych i równiejszych. Sprytnych i sprytniejszych.
Aleksandra Boćkowska tropiła niczym detektyw, podążała śladem tego, co w PRL-u uchodziło za luksusowe. Szukała kontaktów. "Luksus w PRL to jest bardzo smutna opowieść" – mówili jedni, a drudzy dorzucali: "Luksus w PRL? To brzmi jak ironia".
Bo z luksusem w PRL jest trochę jak z przynależnością do partii: wszyscy kogoś znali, ale sami nie mieli nic wspólnego.
Dziesiątki rozmów – z marynarzami i ich rodzinami, dyrektorami i bywalcami hoteli, prywaciarzami, sekretarzami partii, słowem, ludźmi, którzy jeśli nie mieli, to przynajmniej mogli więcej – pozwoliły przybliżyć definicję ówczesnego luksusu. Nie tylko materialnego. Luksusem mogła być polędwica, szwedzkie gwoździe albo dżinsy – kupowane w peweksie za dolary zdobywane na czarnym rynku. Albo telefon – na doprowadzenie linii czekało się latami. Zegarki, wille, zachodnie samochody – oczywiście. Ale także wolność i poczucie bezpieczeństwa.
Z rozmów, lektur i podróży po całej Polsce powstał pasjonujący reportaż o tym, o czym kiedyś większość Polaków mogła tylko pomarzyć. I fascynująca historia bardzo ważnej części życia Polaków przed ’89 rokiem.
Opis książki
 
 
 
Autor: Aleksandra Boćkowska
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura faktu
Forma: reportaż / zbiór reportaży
Rok pierwszego wydania: 2017
Liczba stron: 328
 
 
 
     Po książkę "Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL" sięgnęłam z nadzieją, że dowiem się czegoś nowego o tym okresie w Polsce, o którym ja osobiście niestety nie mam zbyt rozległej wiedzy. Spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego, w szczególności, że poprzednia książka tej autorki z którą miałam styczność, czyli "Można wybierać. 4 czerwca 1989", do dziś pozostała mi w pamięci.
     W tym reportażu mamy poruszone kilka aspektów luksusu z czasów PRLu, takich jak 'luksus władzy', 'luksus niematerialny' czy 'luksus wyobrażony', co mogło dać szerszy obraz tego zjawiska dla takiego laika jak ja. Jednak mam wrażenie, że nie wszystkie rozdziały były równomiernie interesująco przedstawione, a przynajmniej ja miałam z niektórymi problem by się w nie odpowiednio wgryźć. O ile te rozdziały dotyczące władzy czy luksusu wyobrażonego naprawdę były intrygujące, tak te części o luksusie niematerialnym czy lokalnym mocno mnie znużyły. Przewijało się tu wiele nazwisk, które w większości były dla mnie nieznane (nie mówię tu o takich typu Gomułka czy Gierek), a brak lepszego umiejscowienia ich w kontekście historycznym było to dla mnie nieco frustrujące. Ja jako zupełny laik, który dopiero poszukuje informacji i próbuje się połapać w absurdach tego okresu oraz usystematyzować sobie na własną rękę (nie liczcie pod tym względem na lekcje historii w szkole!) wiedzę o PRLu czułam się momentami mocno zagubiona w trakcie lektury. Na plus natomiast mogę uznać długą bibliografię, więc na pewno znajdę w niej kolejne pozycje by móc poszerzać swoją wiedzę.
     Styl autorki mam wrażenie, że jeszcze nie jest tu tak lekki i 'wyrobiony', jak w przypadku kolejnej jej książki (czyli tej o której wcześniej wspomniałam, a przeczytałam jako pierwszą - została wydana dwa lata później). Jednak widzę pewien progres i pomimo pewnych występujących tu niuansów z chęcią sięgnę po inne pozycje napisane przez Panią Aleksandrę Boćkowską. Wydanie papierowe w twardej oprawie z Wydawnictwa Czarnego, które czytałam i mam na swojej półce zostało moim zdaniem bardzo dobrze przygotowane i choćbym bardzo chciała to nie mogę mu nic zarzucić.
     "Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL" to reportaż, który nieco mnie w tym momencie zawiódł, jednak zamierzam powrócić do niego za jakiś czas. Jestem ciekawa jak odbiorę go po latach, gdy już moja wiedza o PRLu będzie znacznie lepsza i bardziej usystematyzowana. Przypuszczam, że po prostu teraz nie trafiła w moim przypadku na dobry moment, jednak widzę jej potencjał i mam nadzieję, że gdy do niej powrócę, nie zawiodę się i będę w stanie bardziej ją docenić.
     Moja ocena: 5/10.
Related Posts with Thumbnails