piątek, 17 lipca 2020

"Nieodnaleziona" Remigiusz Mróz

Gdybym oświadczył jej się chwilę wcześniej, nigdy by do tego nie doszło. Nie napadnięto by nas, ja nie trafiłbym do szpitala, a ona nie zniknęłaby na zawsze z mojego życia.
Dziesięć lat po zaginięciu narzeczonej, Damian Werner jest pewien, że nigdy więcej jej nie zobaczy. Pewnego dnia trafia jednak niespodziewanie na ślad ukochanej – ktoś zamieszcza jej zdjęcie na jednym z profili spotted, szukając dziewczyny. Werner jest gotów przyjąć, że to przypadkowe podobieństwo, spotter wgrywa jednak drugie zdjęcie. Zdjęcie, które zrobił jej sam Werner na kilka dni przed zaginięciem – i którego nikomu od tamtej pory nie pokazał.
Kto szuka dziewczyny? I czy to naprawdę ona pojawiła się po dziesięciu latach?
Damian znał swoją narzeczoną od dziecka, spędzali ze sobą każdą chwilę. Szukając odpowiedzi na kolejne pytania, odkrywa jednak, że nie wiedział o niej wszystkiego...
Opis książki



Autor: Remigiusz Mróz 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2018 
Liczba stron: 400 
Czas trwania: 10h 10min 
Lektor: Agnieszka Dygant, Dawid Ogrodnik



     "Nieodnaleziona" to jedna z wielu powieści Remigiusza Mroza, które wyszły spod jego pióra. Jako, że naszła mnie ochota na przeczytanie jego książki, postanowiłam tym razem sięgnąć po nieznaną mi dotychczas jego serię. Spotkałam się z różnie skrajnymi opiniami na jej temat, lecz chciałam sama przekonać się czy mi przypadnie do gustu.
     Damian Werner pomimo upływu czasu nadal przeżywa zaginięcie swojej narzeczonej i wieczór podczas którego to wszystko się stało. Nawet po dziesięciu latach nie jest w stanie pogodzić się z myślą, że jego ukochana może już nie żyć. Gdy pewnego dnia odkrywa zdjęcie na pewnym profilu spotted na którym widać kobietę, Damian nakręca się i zaczyna na nowo jej poszukiwania. Jednak to dokąd go to wszystko doprowadzi nie jest takie proste jak się może na pierwszy rzut oka wydawać... Natomiast zaufanie komuś to najgorsza rzecz jaka może mieć w jego przypadku miejsce. Mając na swoim koncie przeczytanych już kilkanaście powieści Mroza wiedziałam mniej więcej czego mogę się spodziewać i to właściwie dostałam. Mamy tu sporo zabiegów jakie wykorzystuje autor w swoich książkach - sporo akcji, zaskakujących wydarzeń, które mogą wydać się czytelnikom czasem nawet absurdalne, lecz na jako taką nudę nie możemy narzekać. Również ostatnie rozdziały były tak pokręcone i wprowadzające czytelnika w konsternacje, że ma się ochotę od razu sięgnąć po kolejną część by dowiedzieć się co będzie dalej. Nie jestem jednak pewna, czy to co działo się jednak pod koniec nie było aż za bardzo przekombinowane i już trochę nawet męczące.
     Bohaterowie to aspekt, który ciężko mi tutaj jednoznacznie ocenić. Były momenty w których według mnie autor porządnie przyłożył się do ich wykreowania, by za chwilę stali się tak nijacy i zepchnięci na dalszy plan, że można pogubić się o kim się właściwie w danym momencie czyta. W sumie w tej powieści nie było żadnej postaci z którą byłabym w stanie się zżyć, choć Damian Werner jako jedyny wzbudził we mnie jakieś uczucia, lecz było to raczej współczucie. Co do pozostałych bohaterów to z chęcią będę śledzić ich dalsze losy, jednak nie będę z ogromnym zapałem kibicować komukolwiek aby jak najlepiej potoczyło mu się życie.
     Styl autora jest mi bardzo dobrze znany i trzyma poziom z innych pozycji z którymi się zetknęłam. Albo komuś odpowiada i jest dla kogoś przyjemny albo nie można przejść przez powieści tego autora - ja akurat nie mam problemu z dobrnięciem do końca jego książek :). Co do lektorów, uważam, że naprawdę dali radę. Ciekawie wypadła tu Agnieszka Dygant, której nie znałam jeszcze od tej strony i moim zdaniem bardzo dobrze sobie poradziła w tej roli.
     "Nieodnaleziona" może nie jest najlepszą pozycją Remigiusza Mroza, jednak całkiem dobrze spędziłam swój czas podczas wysłuchiwania tej historii w audiobooku. Jak dla mnie jest to przyzwoita książka, przy której można miło spędzić wolny wieczór cz popołudnie na plaży. Ot, taka przyjemna rozrywka, dzięki której można zapomnieć o własnych problemach.
     Moja ocena: 5/10

wtorek, 14 lipca 2020

'Kaczki z gęsiej paczki' (Duck Duck Goose, 2018) - film


Benek jest dumną gęsią, beztroskim kawalerem i pozwalającym sobie na wszystko lekkoduchem. Zdecydowanie woli podniebne akrobacje i kaskaderskie popisy od ćwiczeń przed czekającą go migracją do ciepłych krajów. Podczas jednego z popisowych przelotów Benka coś idzie nie tak i gąsior wpada prosto w stado kaczątek. W wyniku wypadku dwa pisklaki zostają oddzielone od reszty swoich braci i sióstr a główny bohater ulega kontuzji, która nie pozwala mu na wzbicie się w powietrze. Zamiast dalej latać – zmuszeni będą człapać. Benek musi teraz zadbać o maluchy i wspólnie z nimi wyrusza w podróż życia – przez malownicze góry, wspaniałe jeziora, bambusowe lasy i jaskinie pełne tajemnic. Dzięki tej przygodzie, Benek przekona się o sile bezwarunkowej miłości i stanie się dla kaczątek najlepszym ojcem na całym ptasim świecie.



     O animacji "Kaczki z gęsiej paczki" wcześniej nie słyszałam, jednak zaintrygował mnie sam tytuł, jak i jej opis. Jako, że jest to produkcja osób odpowiedzialnych za "Shreka", więc spodziewałam się genialnej historii do której będę miała ochotę często powracać. Jednak znów moje oczekiwania brutalnie zderzyły się z rzeczywistością.
     Benek to lekkoduch, który chodzi własnymi ścieżkami. Gdy przychodzi czas migracji do ciepłych krajów nie chce podporządkować się zasadom stada, tylko chce przelecieć na własnych warunkach. Jednak przez niefortunne zdarzenie jego skrzydło zostaje uszkodzone i musi znaleźć inną drogę by dotrzeć w upragnione miejsce. A na jego drodze stają dwa urocze kaczątka, jak i inne jednostki które mogą stanąć mu na przeszkodzie... Niestety fabuła aż tak bardzo mnie nie porwała jak się tego spodziewałam. Choć było wiele zabawnych sytuacji i nienachalnych wątków dających do myślenia nad naszym zachowaniem, tak czegoś mi tu zabrakło do pełni szczęścia. Nie było tu zbyt wielu sytuacji, które by wyróżniły tę historię na tle innych animacji z którymi miałam już styczność. Polski dubbing według mnie bardzo dobrze zrobiony i o dziwo niektóre głosy w ogóle mi nie przeszkadzały, pomimo, że się części z nich obawiałam.
     "Kaczki z gęsiej paczki" to przyjemna animacja, którą można obejrzeć w wolnym czasie dla relaksu, lecz nie zrobiła na mnie aż tak mocnego wrażenia abym o niej pamiętała jeszcze długo po seansie. Miło spędziłam swój czas choć wątpię, żebym miała ochotę do niej powrócić.
     Moja ocena: 5/10.

poniedziałek, 13 lipca 2020

"Prokurator" Paulina Świst

Trzydziestoletnia, niezwykle atrakcyjna Kinga Błońska jest szczęśliwą kobietą. To znaczy była. Od wielu lat dzieliła życie z tym samym mężczyzną, a zawodowo, jako błyskotliwa adwokatka, odnosiła sukcesy na sali sądowej. Teraz jednak fortuna przestała jej sprzyjać: nie dość, że przyłapała męża na zdradzie, to musiała również podjąć się prowadzenia sprawy groźnego bandyty „Szarego”. Co gorsza „Szary” jest jej przyrodnim bratem, z którym od dawna nie miała – i nie chciała mieć – nic do czynienia.
Wydarzenia ostatnich tygodni postanawia odreagować w dyskotece. Po raz pierwszy w życiu ma ochotę zachować się nieodpowiedzialnie… i udaje się jej to aż za bardzo. Ląduje w mieszkaniu Łukasza, którego dopiero co poznała na parkiecie. Po niesamowitych miłosnych uniesieniach, zaspokojona seksualnie, ale skacowana moralnie, ukradkiem wraca do domu. Zaledwie kilka godzin później przekonuje się, że pech upodobał ją sobie na dobre: „facet na jedną noc” okazuje się prokuratorem prowadzącym sprawę jej przyrodniego brata. Jakby tego było mało, wszystko wskazuje na to, że pozasłużbowe kontakty Kingi i Łukasza nie ograniczą się do jednego gorącego spotkania… 
Opis książki



Autor: Paulina Świst 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2017 
Liczba stron: 320 
Czas trwania: 7h 34min 
Lektor: Laura Breszka, Mateusz Król



     Do książek Pauliny Świst podchodziłam trochę jak przysłowiowy pies do jeża. Jednak nastał ten moment w którym miałam potrzebę na coś niezbyt zobowiązującego lecz 'mocnego'. W szczególności zdanie na okładce "ostry seks, ostry język, ostra akcja" zasiały we mnie iskierkę nadziei, że będzie to coś trochę innego niż to z czym dotychczas miałam do czynienia w tym gatunku. I znów jest to powieść co do której mam mocno mieszane odczucia.
     Kinga ma w swoim życiu ostatnio wiele zawirowań. Po odkryciu zdrady swojego męża ze znacznie młodszą sąsiadką oraz koniecznością podjęcia trudnej sprawy groźnego bandyty o ksywce "Szary" kobieta postanawia odreagować stres w klubie. Upija się i znajduje faceta, który miał być przygodą tylko na jedną noc. Jednak ponownie spotykają się na sali sądowej... Na pierwszy rzut oka jest to powieść kryminalna połączona z erotykiem, jednak żaden z tych gatunków nie był tu według mnie w pełni wykorzystany. Fabuła poprowadzona była równomiernie, choć nie było tu aż tylu zaskakujących zwrotów akcji, które wbiłyby mnie w fotel. Zabrakło mi również tego obiecanego ostrego języka jak i dobrze skonstruowanych scen erotycznych. Co prawda miały one miejsce, językowo przedstawione były poprawnie a nie w infantylny czy niesmaczny sposób, lecz nie takich ugrzecznionych sytuacji się spodziewałam po zapewnieniach z okładki. Były momenty, że bardziej dobitne "żarty" słyszałam czasem w pracy aniżeli to co dostałam tutaj. Zakończenie trochę mnie rozczarowało, gdyż spodziewałam się czegoś co spowoduje większą chęć po sięgnięcie w jak najszybszym czasie po kolejny tom tej serii.
     Bohaterowie mam wrażenie że mocno przeciętnie wykreowani. Mamy ich zarys, jedynie pojedyncze cechy, lecz nie do końca jesteśmy w stanie poznać ich pełny charakter. Nie jestem pewna czy po prostu tak mało ich definiuje czy jednak jest nadzieja, że w przyszłych częściach poznamy bohaterów trochę lepiej i bardziej się oni rozwiną. Tutaj nie byłam w stanie w pełni zżyć się z którąkolwiek z postaci, lecz jest iskierka nadziei, że później będzie tylko lepiej.
     Styl autorki przyjemny w odbiorze, całkiem lekko poprowadziła akcję w tej powieści. Jednak po opisie spodziewałam się trochę bardziej urozmaiconego czy nawet soczystego języka, który by lepiej pasował do budowanej otoczki wokół tej książki. Co do lektorów to według mnie jest to bardzo dobry pomysł, że mamy tutaj ich dwóch. Ogromnie to ułatwiało połapanie się z której perspektywy jest aktualnie prowadzona narracja.
     "Prokurator" trochę mnie rozczarował ale widzę pewien potencjał i możliwość na lepszą kontynuację. Przypuszczam, że sięgnę po nią w niedalekiej przyszłości by przekonać się czy jest na to nie jest jedynie moja płonna nadzieja. Na pewno ta powieść jest lepsza niż znane wielu "365 dni" Blanki Lipińskiej, jednak nadal ciężko mi napisać o tej pozycji coś więcej, aniżeli określenie jej mianem "wakacyjny guilty read".
     Moja ocena: 4/10.

niedziela, 12 lipca 2020

'Desperados' (2020) - film









Spanikowana młoda kobieta ciągnie przyjaciółki do Meksyku, by skasować obraźliwą wiadomość, którą w porywie emocji wysłała do nowego chłopaka.









     "Desperados" to jedna z ostatnich nowości na Netflixie. Co prawda nie słyszałam jeszcze zbyt wielu opinii na jej temat, jednak po opisie spodziewałam się lekkiej komedii, która może mnie rozbawi. Niestety podczas seansu zostałam brutalnie sprowadzona na ziemie i to nie w pozytywny sposób...
     Pod wpływem impulsu i wypitego alkoholu Wesley wysyła dość nieprzyjemnego maila do swojego partnera, który nie odzywał się od kilku dni. Jednak moment później okazuje się, że miał on wypadek i leży w szpitalu. Kobieta aby naprawić swój błąd jedzie z przyjaciółkami do Meksyku aby dostać się do skrzynki pocztowej ukochanego i usunąć niefortunnego maila. Niestety fabuła tego filmu to według mnie porażka. Miałam nadzieję na lekki film, przy którym nie będę musiała zbyt dużo myśleć i po prostu się trochę rozerwę, lecz to z czym miałam tu do czynienia to w większości sytuacji absurd. Chociażby scena z delfinem, która dla mnie była niepotrzebna i całkowicie nie trafiała w mój humor. Również dziwny był dla mnie wątek z tym małym Nolanem, który twierdził, że zakochał się w dużo od siebie starszej kobiecie. Ja jestem na nie... Przez większość czasu podczas oglądania czułam raczej zażenowanie tym co widzę i ani razu nie pojawił się na mojej twarzy uśmiech. Naprawdę jestem rozczarowana tym co tu dostałam.
     Gra aktorska mocno przeciętna. Nikt nie zrobił na mnie na tyle dobrego wrażenia abym miała ochotę zobaczyć danego aktora w innej produkcji. Najnaturalniej wypadł tu według mnie Toby Grey, jako Nolan, lecz sama jego postać była po prostu nie była na tyle zabawna w całości, by była tutaj w ogóle potrzebna. Żałuję, że nie było tu ani jednej porządnej postaci, która by jakkolwiek dawała nadzieję na mile spędzony czas podczas seansu.
     Niestety jestem bardzo rozczarowana tym filmem. "Desperados" to produkcja, która nic pozytywnego nie wniosła do mojego życia, nawet prozaicznego uśmiechu, a jedynie przez ponad półtorej godziny ogrom żenady. Mam nadzieję, że uda mi się jak najszybciej zapomnieć o tym, że to w ogóle widziałam. Nawet nie wiem, czy jest jakakolwiek gruba odbiorców, którym mogłabym z czystym sumieniem polecić ten tytuł...
     Moja ocena: 3/10.

sobota, 11 lipca 2020

"Chiny 5.0. Jak powstaje cyfrowa dyktatura" Kai Strittmatter




W XXI wieku dyktatura przyjmuje zupełnie nowe oblicze – cyfrowe. Prekursorem tej przemiany są Chiny, które choć od dawna są jednym z motorów światowej gospodarki, to wciąż pod względem ideologicznym pozostają krajem autorytarnym. Chiny śmiało konkurują z Zachodem i korzystają przy tym z baz danych i sztucznej inteligencji jak żaden inny rząd. Dzięki najnowszym osiągnięciom techniki partia próbuje stworzyć najlepszy na świecie system obserwacji. Celem jest kontrola chińskiego rządu nad wszystkim. Nad tym, co to dla nas oznacza, zastanawia się Kai Strittmatter, wieloletni korespondent "Süddeutsche Zeitung" w Pekinie.
Opis książki





Autor: Kai Strittmatter 
Tytuł oryginalny: Die Neuerfindung der Diktatur: Wie China den digitalen Überwachungsstaat aufbaut und uns damit herausfordert 
Język oryginalny: niemiecki 
Tłumacz: Gadzała Agnieszka 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura faktu 
Rok pierwszego wydania: 2018 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020 
Liczba stron: 400 
Czas trwania: 10h 11min 
Lektor: Bartosz Głogowski



     O książce "Chiny 5.0. Jak powstaje cyfrowa dyktatura" słyszałam kilka pochlebnych opinii. Postanowiłam na własnej skórze przekonać się o co cały ten szum wokół tej pozycji i czy jej treść zrobi na mnie tak mocne wrażenie, jak na niektórych czytelnikach. Będąc już po lekturze czuję się trochę oszukana, gdyż nie było tu dla mnie aż tylu informacji o których wcześniej bym nie słyszała...
     W tej pozycji mamy wnikliwie przedstawioną aktualną politykę Chin oraz ich dążenie do jak największego kontrolowania swoich, i nie tylko, obywateli. Jednak czytając tę pozycję mam wrażenie, że autor był bardzo stronniczy i w znaczny sposób narzucał tu swoje poglądy i opinie na tematy, które tu były poruszane. Bardzo często atakowany był prezydent Trump i jego poczynania a choć każdy może mieć własną opinię na temat tego człowieka to tutaj byłam trochę przytłoczona tym co serwuje nam Kai Strittmatter. Co do samego cyfrowego aspektu pozycji... Przypuszczam, że większość z nas wie, że internet to bardzo dobre źródło do wyszukiwania informacji jak i ich zbierania o użytkownikach, a my niestety coraz chętniej podajemy prywatne informacje czy to w niepozornych aplikacjach czy to portalach społecznościowych. Niestety część faktów, które tutaj dostajemy nie były dla mnie zbyt szokujące, gdyż zdaję sobie sprawę z tego co się wokół mnie dzieje i w jaki sposób często działają popularne aplikacje typu Tik Tok. Może treść tej pozycji niektórym osobom, które pokazują wszystko publicznie w internecie, otworzy oczy na to co się dzieję w sieci i jak to może zostać wykorzystane. Jednak Ci którzy mają zdroworozsądkowe podejście (i nie mówię tu o drugiej skrajności aby w ogóle nie korzystać z dobrodziejstw technologicznych i żyć pod kamieniem) treść tej pozycji nie będzie aż tak szokująca.
     Styl autora momentami był ogromnie męczący, jednak też były sytuacje gdy z ogromnym zaciekawieniem wysłuchiwałam treści przez niego przedstawionej. Gdyby nie to zbyt mocne narzucanie własnego zdania znacznie lepiej odebrałabym tę pozycję. Co do lektora nie mam zastrzeżeń, choć nie jest to najlepsze wykonanie z jakim miałam do tej pory do czynienia.
     "Chiny 5.0. (...)" to dla mnie dość przeciętna pozycja, która ma faktycznie momentami ciekawe informacje, jednak też jest tu sporo tego o czym już zdawałam sobie wcześniej sprawę. Na pewno poruszając się w cyfrowym świecie trzeba przestrzegać zasady ograniczonego zaufania, tak jak na drodze ;). Jedak do czego nas doprowadzi aż tak silne ślepe podążanie za technologią to dopiero przyniesie czas...
     Moja ocena: 5/10

piątek, 10 lipca 2020

'Niezłomny. Droga do odkupienia' (Unbroken: Path to Redemption, 2018) - film









Nawiedzany koszmarami Louie poznaje Cynthię, z która się żeni. Dążenie jego do zemsty pogrąża jednak ich małżeństwo i stawia parę na granicy rozwodu.









     Kilka dni temu zachwycałam się filmem pt. "Niezłomny", który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Idąc za ciosem postanowiłam również obejrzeć produkcję "Niezłomny. Droga do odkupienia" z nadzieją, że będzie to równie mocna historia. Niestety w tym przypadku mam bardzo mieszane odczucia, gdyż nie jest aż tak dobrze jak w przypadku 'pierwszej części'.
     Louie powraca z wojny, która odcisnęła na nim ogromne piętno. Jednak poznaje on Cynthię, w której się zakochuje i postanawia z nią ożenić. Pomimo gorącego uczucia koszmar, który przeżył nadal zbiera swoje żniwo a widmo rozpadu związku jest coraz mocniejsze. Choć sam opis dawał mi nadzieję na kolejną dawkę mocnej historii o której ciężko będzie mi zapomnieć, tak samo jej przedstawienie w tym filmie niestety mocno mnie zawiodło. Zabrakło mi dobrego ukazania wielu trudnych emocji, które targały bohaterem, a część sytuacji była według mnie za bardzo spłycona. Zdaję sobie sprawę, że jest to historia, przynajmniej po części, oparta na faktach, lecz to jak niektóre momenty zostały tu przedstawione pozostawia dla mnie wiele do życzenia. Chociażby moment w którym Louie się nawraca i postanawia zmienić swoje postępowanie był dla mnie ukazany w mało przekonujący sposób.
     Gra aktorska na przeciętnym poziomie. Niestety tutaj już nie miałam tak pozytywnego odbioru jak w przypadku filmu reżyserowanego przez Angelinę Jolie. Sporo było tu momentów podczas których zabrakło mi tej naturalności i obycia aktorów przed kamerą. Najmniej przekonująco wypadli tu według mnie rodzice głównego bohatera, którzy wyglądali jakby grali tu od niechcenia i robili bardziej za znudzonych statystów.
     Niestety jestem rozczarowana tym filmem. Miałam nadzieję na mocną i dobrze przedstawioną historię a dostałam przeciętnie ukazaną treść z nijakimi aktorami. Może na innych zrobi lepsze wrażenie, jednak według mnie ten tytuł nie dorasta do pięt "Niezłomnemu" z 2014 roku.
     Moja ocena: 4/10.

czwartek, 9 lipca 2020

"Fałszywy Pieśniarz" Martyna Raduchowska





Ekipa śledcza Wydziału Opętań i Nawiedzeń wkracza do ogrodu Kusiciela, aby odkryć ostatni element układanki. Ekshumacja zwłok nieznanego mężczyzny daje początek serii tragicznych wydarzeń. We Wrocławiu dochodzi do przerażających samobójstw, mroczna przeszłość Kruchego powraca, by upomnieć się o jego duszę, Ida zaś przekonuje się, że dar szamanki od umarlaków w niepowołanych rękach grozi katastrofą, a życzenia potrafią być niebezpieczne szczególnie wtedy, gdy się spełniają… 

Opis książki






Autor: Martyna Raduchowska 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: fantasy
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2019 
Liczba stron: 416 
Czas trwania: 10h 46min 
Lektor: Ewa Abart



     "Fałszywy pieśniarz" to już trzeci tom cyklu rozpoczynającego się od "Szamanki od umarlaków". Czy ostatni? Mi nic na ten moment nie wiadomo aby miał powstać kolejny, choć moim zdaniem następne części z tej serii nie są już chyba potrzebne. Jednak czy sama lektura tego tomu była przyjemnością? Dla mnie jak najbardziej, choć jest nadal kilka niuansów, które nie do końca mi się podobają.
     Historia przedstawiona na kartach tej powieści to bezpośrednia kontynuacja losów z poprzedniej części, więc jeśli nie czytaliście wcześniejszych tomów to postaram się niewiele Wam powiedzieć o treści, gdyż nie chciałabym Wam ich spojlerować. Muszę jednak przyznać, że poziom został utrzymany, nadal mamy mroczne klimaty, które do siebie przyciągają, wiele intryg jak i, wbrew pozorom, sporą dawkę dobrego umoru. Tym razem mamy trochę więcej prywatnych spraw tych bohaterów, którzy nie do końca mogą być przez niektórych czytelników uznani w tej serii za głównych, a raczej za tych trochę bardziej pobocznych. Mnie bardzo zaintrygowała historia partnera z pracy Idy, który wiele wniósł do tej historii przez te wszystkie części. Jednak nie do końca spodobało mi się samo zakończenie. Dla mnie było ono trochę zbyt słodkie i niepotrzebnie ten wątek miłosny został już wprowadzony, stąd też mam nadzieję, że nie będzie kolejnego tomu zmierzającego raczej ku romansowi aniżeli fantastyce.
     Bohaterowie zostali według mnie bardzo dobrze wykreowani i byłam w stanie nadal przeżywać wraz z nimi ich przygody. Styl autorki mam wrażenie, że trochę się poprawił. Podczas lektury miałam wrażenie, że jej pióro było jeszcze lżejsze niż na początku mojej przygody z tą pisarką. Co do lektorki w audiobooku to nie mam żadnych zastrzeżeń i bardzo dobrze mi się słuchało tej powieści.
     Moim zdaniem "Fałszywy pieśniarz" to przyzwoita powieść przy której bardzo miło spędziłam swój czas. Jak dla mnie ta seria była idealna właśnie na ten ciepły, bardziej wakacyjny okres i to dzięki niej byłam w stanie bardziej odprężyć się i zrelaksować. Jeśli poszukujecie właśnie czegoś idealnego na lato i lubicie fantasy to moim zdaniem będzie to bardzo dobry wybór.
     Moja ocena: 6/10

środa, 8 lipca 2020

'Wolność słowa' (Freedom Writers, 2007) - film








W szkole rozdartej pomiędzy przemocą, uprzedzeniami i licznymi konfliktami Erin Gruwell wypowiada wojnę systemowi i wszech obecnej obojętności poprzez nietuzinkowe podejście do swoich uczniów. Prosząc ich o opisywanie swoich przemyśleń i doświadczeń, kobieta diametralnie zmienia ich życie. 







     "Wolność słowa" to kolejny film na który trafiłam raczej przypadkowo w poszukiwaniu kolejnego tytułu do obejrzenia. Jednak w tym przypadku zaintrygowała mnie w dużej mierze obsada aktorska jak i opis fabuły. I jest to moje kolejne ogromnie pozytywne zaskoczenie!
     Pełna nadziei i zapału nowa nauczycielka dostaje klasę do której trafiła tzw. trudna młodzież. Jednak ze swoim nietypowym podejściem do nauczania stara się swoim uczniom jak najbardziej pomóc i złapać odpowiedni kontakt, nawet kosztem swojego życia prywatnego... Historia z jaką mamy tu do czynienia jest według mnie momentami dość mroczna, czasem trudna, ale jakże inspirująca. Podczas seansu z zapartym tchem śledziłam losy wszystkich bohaterów i z autentycznym zaciekawieniem czekałam na to co się dalej wydarzy. Jedynie wątek małżeństwa Erin był dla mnie za mało ukazany, miałam nadzieję na lepsze pokazanie co się między tą dwójką dokładnie dzieje. Zabrakło mi właśnie tych emocji, które targały Scottem i co tak dokładnie doprowadziło go do podjęcia takiej a nie innej decyzji.
     Gra aktorska moim zdaniem na bardzo dobrym poziomie. Według mnie każdy z aktorów bardzo dobrze wcielił się w swoją postać, choć szkoda, że nie wszyscy mieli swoją odpowiednią ilość czasu na ekranie. Jednak mi naprawdę dobrze oglądało się wszystkie twarze w tym filmie i nikogo bym nie zamieniła na kogokolwiek innego.
     "Wolność słowa" to jak dla mnie naprawdę dobry film na który warto zwrócić uwagę. Żałuję, że wszystkie filmy, które obejrzałam z przypadku nie są tak porządnie zrobione i z tak ciekawą fabułą z jaką mamy tu do czynienia. Gorąco polecam Wam ten tytuł!
     Moja ocena: 7/10.

wtorek, 7 lipca 2020

"Powiększenie" Andrew Mayne

Aby schwytać drapieżnika, musisz myśleć tak jak on. A żeby to zrobić – musisz odnaleźć go w sobie... Doktor Theo Cray powraca!
Życie Theo Craya po konfrontacji ze śmiertelnie niebezpiecznym mordercą nie wraca już na poprzednie tory. Karierę uniwersytecką zastąpiła praca dla amerykańskiego wywiadu, a dotychczasową anonimowość – medialny szum wokół jego osoby. Nie ma dnia, by ktoś nie prosił go o pomoc w poszukiwaniu zaginionych bliskich. Historia Williama Bostroma, zrozpaczonego ojca, którego syn zaginął dziewięć lat temu, na pozór nie różni się od innych. Craya jednak zaskakuje bierność policji w tej sprawie. Okazuje się też, że syn Bostroma to bynajmniej nie jedyny porwany chłopiec w okolicach Los Angeles. Czyżby kolejny zbrodniarz działał na peryferiach systemu? Theo Cray rusza jego tropem. Jednak czy jego naukowa wiedza i systemy komputerowe wystarczą, by zmierzyć się ze światem miejskich legend i mrocznych wierzeń?
Opis książki



Autor: Andrew Mayne 
Tytuł oryginalny: Looking Glass 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Żuławnik Jacek 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2018 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2019 
Liczba stron: 384 
Czas trwania: 9h 11min 
Lektor: Tomasz Sobczak



     Niedawno wysłuchałam w formie audiobooka powieść "Naturalista" tego samego autora co "Powiększenie". Choć nie zrobiła ona na mnie aż takiego wrażenia postanowiłam dać jeszcze jedną szansę temu pisarzowi. Niestety również ta pozycja, czyli kontynuacja losów Theo Cray'a, nie do końca wpisuje się w moje gusta czytelnicze, pomimo, że uwielbiam kryminały.
     Mamy tu do czynienia z dalszymi losami Theo, któremu udało się ujść z życiem ze śmiertelnego niebezpieczeństwa. Jednak jego życie całkowicie się zmienia. Nie powraca już do środowiska uniwersyteckiego, tylko pomaga amerykańskim służbom w śledztwach. Choć mamy tu nową zagadkę do rozwiązania to jednak znów sposób jej ukazania nie jest aż tak intrygujący jak miałabym nadzieję, że będzie. Akcja moim zdaniem rozwija się bardzo powoli a samo zakończenie nie jest tak zaskakujące czy zapadające w pamięci. Ponownie mamy wiele 'naukowych' wstawek odnośnie wykorzystywanych metod czy badań, których nadmiar był już w pewnym momencie irytujący. Niestety znajdziemy tu również zbyt wiele niepotrzebnych wyjaśnień, które momentami robią z czytelnika debila. Mój odbiór tej pozycji, przez takie nie do końca udane udane dygresje, nie jest aż tak pozytywny. Pod koniec książki byłam nią już po prostu ogromnie zmęczona i gdy dobrnęłam już do końca odczułam wielką ulgę.
     Bohaterowie odniosłam wrażenie, że zostali tu już przedstawieni niezbyt dobrze. Zabrakło mi w tych postaciach jakichkolwiek emocji, czegoś co mogłoby mnie, czytelnika, w jakikolwiek sposób z nimi związać. Ot, po prostu byli, ale bardzo mało czasu zostało im poświęcone, by jakkolwiek stworzyć bardziej wyrazisty charakter.
     Styl autora mocno przeciętny, momentami irytujący przez niepotrzebne rozwlekanie niektórych scen. Według mnie część opisów można by znacząco skrócić, dzięki czemu ich odbiór byłby lepszy, a sens i tak zostałby zachowany. Lektor to chyba najlepszy aspekt całości, lecz taka jedna sprawa nie jest w stanie uratować rozwleczonej fabuły.
     Miałam nadzieję, że "Powiększenie" trochę zmieni moje podejście do tego autora. Niestety jest to pozycja, która mnie rozczarowała i niewiele wniosła do mojego czytelniczego życia. Miałam okazję przeczytać już znacznie lepsze tytuły z tego gatunku co ta. Wątpię, żebym miała ochotę w przyszłości sięgnąć po jakąś książkę napisaną przez Pana Andrew Mayne i nie zamierzam śledzić nowości wychodzących spod jego pióra.
     Moja ocena: 4/10

poniedziałek, 6 lipca 2020

'Niezłomny' (Unbroken, 2014) - film





Jako chłopak Louis (Jack O’Connell) sprawiał mnóstwo kłopotów, ale za radą starszego brata skoncentrował się na bieganiu, co doprowadziło go do Olimpiady w Berlinie. Kiedy wybuchła II wojna światowa, Louis poszedł do wojska. Ocalawszy cudem z katastrofy lotniczej spędził wraz z dwoma towarzyszami broni 47 ciężkich dni dryfując po oceanie w maleńkiej tratwie. Wyłowiony przez japońską marynarkę wojenną trafił do obozu jenieckiego. Gdy rozpoznano w nim olimpijczyka, trafił w ręce sadystycznego oprawcy. Niewiarygodna i inspirująca prawdziwa historia o potędze ludzkiego ducha.




     O filmie "Niezłomny" dowiedziałam się dopiero ostatnio i to właściwie przez przypadek. Opis mnie zaintrygował, jak i samo nazwisko reżyserki. Angelina Jolie jest mi dobrze znana jako aktorka ale w tej roli jeszcze nie miałam z nią styczności. Przyznam, że z wielkim zapałem zabrałam się za oglądanie i całe szczęście się nie zawiodłam!
     Louis jako dzieciak sprawiał całą masę kłopotów, jednak swoje wysiłki w końcu skoncentrował na bieganiu. Dzięki swemu wieloletniemu uporowi udało mu się wziąć udział w Igrzyskach Olimpijskich. Lecz jego dalszy rozwój w tym kierunku przerwała II wojna światowa... Historia podobno jest oparta na faktach, więc ciężko mi ją jako taką ocenić. Na pewno jest ona przedstawiona w 'mocny' sposób, pozostając w pamięci widza na długo. Co prawda miałam nadzieję na dobrze ukazaną treść ale nie spodziewałam się, że zrobi ona na mnie aż takie wrażenie. Jest to dla mnie jeden z tych filmów o którym ciężko mi coś więcej napisać, gdyż mam wrażenie, że cokolwiek jeszcze tu powiem i tak będzie niewystarczające. Trudno mi w pełni ubrać w słowa to, co ten film emocjonalnie ze mną zrobił...
     Gra aktorska na wysokim poziomie. Znaczna część aktorów poradziła sobie wyśmienicie z ukazaniem swoich postaci i emocji jakie nimi targały. Może jedynie kilka dalszoplanowych aktorów nie do końca mnie przekonało, lecz były to na tyle małe role, że aż tak mocno nie wpłynęły na mój odbiór całej produkcji.
     Wiem, że ta notka o filmie "Niezłomny" jest dość krótka i chaotyczna, lecz to co ze mną on zrobił jest nie do opisania. Im dłużej o nim myślę, tym więcej emocji we mnie wywołuje. Jeśli jeszcze nie widzieliście tej produkcji to gorąco zachęcam Was do jej obejrzenia! Nie powinniście się zawieść.
     Moja ocena: 8/10.

niedziela, 5 lipca 2020

"Demon Luster" Martyna Raduchowska


Strzeżcie się, bo tym razem nawet szósty zmysł nie pomoże!
Ida powoli godzi się ze swoim przeznaczeniem. Dziewczyna jest szamanką od umarlaków, nie ma wpływu na to, czyj zgon przepowie, ale staje się odpowiedzialna za duszę przyszłego zmarłego. Ma obowiązek ją chronić i zadbać, by bezpiecznie trafiła w zaświaty. Ida dojrzewa do swojej roli i świata, z jakim będzie musiała się już niedługo zmierzyć. A ten zapowiada się dosyć ponuro.
W jej misji przeszkadza jej łaknący dusz Demon luster. Tym razem jednak nie może liczyć na niczyją pomoc. Ponownie przekonuje się, że szósty zmysł nie zawsze jest błogosławieństwem…
Kontynuacja "Szamanki od umarlaków" jest mocniej przepełniona magią i mroczniejsza, a intryga jeszcze bardziej skomplikowana. 

Opis książki



Autor: Martyna Raduchowska 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: fantasy 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2014 
Liczba stron: 416 
Czas trwania: 13h 15min 
Lektor: Ewa Abart



     "Demon Luster" to drugi tom "Szamanki od umarlaków". Muszę przyznać, że tamta historia miała w sobie coś co mnie do niej ciągnęło, dlatego też w dość krótkim odstępie czasu przeczytałam jej kontynuację. Miałam nadzieję, że lektura tej pozycji będzie równie dobra jak poprzedniej części. I mam wrażenie, że poziom został utrzymany.
     W tej powieści mamy bezpośrednią kontynuację losów bohaterów z wcześniejszej części. Ida aby spełnić pewną obietnicę, złożoną pod wpływem chwili, musi podołać kolejnym wyzwaniom. Niestety niedotrzymanie danego słowa może się dla dziewczyny bardzo źle skończyć... Mamy tu do czynienia z pełną mroku i wielu intryg historią, która wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Również została okraszona odpowiednią dawką humoru, dzięki czemu lektura jest po prostu ogromną przyjemnością. Mam wrażenie, że akcja została tutaj już trochę lepiej rozplanowana i nie było tu aż tylu sytuacji przez które nawet fantastyka stawała się tak mocno nierealna. Choć mamy tu wiele mocnych pozytywów, to jednak czegoś mi tu zabrakło abym była w stanie całkowicie zachwycać się tą pozycją. Podczas zapoznawania się z tą powieścią w postaci audiobooka trochę mylące były dla mnie niektóre sytuacje będące wspomnieniami niektórych bohaterów czy wizjami. Nie wiem jak to wygląda w wersji papierowej czy elektronicznej, czy jest to w jakiś sposób zaznaczone, ale w tym przypadku chwilę mi zajmowało, żeby się połapać skąd nagle taki przeskok.
     Bohaterowie nawet trochę lepiej wykreowani w porównaniu z wcześniejszą częścią. Odniosłam wrażenie, że postacie są coraz bardziej wyraziste i mające swój charakterek za który możemy ich jeszcze mocniej pokochać albo znienawidzić. Styl autorki jak i dobór lektorki jak najbardziej mi odpowiada, dzięki czemu dobrze mi się zapoznawało z tą historią w formie audiobooka.
     "Demon Luster" to według mnie przyzwoita pozycja, dzięki której byłam w stanie się oderwać od swojej rzeczywistości i trochę się odprężyć. Bardzo dobrze spędziłam czas podczas lektury i sądzę, że w niedalekiej przyszłości sięgnę po kolejną część opowieści o Szamance od umarlaków.
     Moja ocena: 6/10

sobota, 4 lipca 2020

'Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga' (Eurovision, 2020) - film









Dwoje ambitnych muzyków, Lars i Sigrit, dostaje niepowtarzalną szansę reprezentowania swojego kraju w największym na świecie konkursie piosenki. Teraz wreszcie mogą udowodnić, że marzenia są po to, by je spełniać.








     Film pt. "Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga" to kolejna muzyczna produkcja dostępna na rynku. Największe wrażenie zrobiło na mnie "Narodziny gwiazdy" i z nadzieją na równie dobrą treść zaczęłam oglądać ten tytuł o Eurowizji. Niestety ogromnie się rozczarowałam...
     Lars i Sirgit to dwójka muzyków, którym marzy się wzięcie udziału w konkursie Eurowizji oraz wygranie go. Przez wiele lat dążyli do tego i wreszcie im się w zaskakujących okolicznościach udaje wziąć w nim udział! Jednak oczekiwania a konkursowa rzeczywistość nieco się od siebie różnią. Miałam nadzieję na dobry film podczas którego miło spędzę czas. O ironio, więcej tutaj było sytuacji gdy się irytowałam i miałam ochotę kląć na to co oglądam. Główni bohaterowie to podobno równolatkowie a podczas seansu miałam wrażenie jakbym widziała raczej ojca z córką a nie osoby w tym samym wieku. Sam humor był dla mnie na tak niskim poziomie, że aż mi ręce opadały z zażenowania na to co tu dostajemy. Jedynie niektóre wykonania piosenek ratowały sytuację, choć niewiele to w ogólnym całokształcie dało.
     Gra aktorska - gdyby nie Will Ferrell to bym aż tak nie narzekała na ten aspekt, ale... to jak tu ten człowiek wypadł jest dla mnie po prostu słabe. Ciężko mi się oglądało jego postać na ekranie i za każdym razem jak widziałam tutaj jego twarz miałam ochotę wyłączyć ten film. Nawet Rachel McAdams, która wcielała się w postać Sirgit, nie udało się uratować scen z jego udziałem... Jedynie Dan Stevens, wcielający się w rosyjskiego uczestnika konkursu, był w stanie coś z siebie dać w tym filmie i to dzięki niemu dotrwałam do końca.
     Niestety ten film to dla mnie wielkie rozczarowanie. Tylko nieliczne elementy mogę ocenić tutaj pozytywnie. Szkoda, że taki potencjał na dobrą historię został tak brutalnie zmarnowany. Ja niestety jestem na nie i powracać do tej produkcji nie zamierzam... Chciałabym jak najszybciej zapomnieć, że to w ogóle widziałam.
     Moja ocena: 3/10.

piątek, 3 lipca 2020

"Naturalista" Andrew Mayne

Profesor biologii obliczeniowej Theo Cray widzi prawidłowości tam, gdzie inni widzą chaos. Pewnego dnia w lasach Montany zostają znalezione zmasakrowane zwłoki byłej studentki profesora. Wkrótce okazuje się, że ofiar jest więcej, a jedynym podejrzanym policji jest... niedźwiedź grizzly. Względnie sam profesor Cray. Mężczyzna postanawia więc wykorzystać całą swoją wiedzę i zawodową skrupulatność, żeby znaleźć zabójcę. Czerpie z biologii, antropologii, botaniki, statystyki i algorytmów komputerowych, aby zlokalizować kolejne ciała. Czy wykaże się większym sprytem niż jego przeciwnik, zanim sam stanie się ofiarą?
W przerwach między dawanymi na całym świecie przedstawieniami iluzjonista Andrew Mayne, gwiazdor programu telewizyjnego "Don’t Trust Andrew Mayne", pracuje nad swoim najbardziej zadziwiającym dziełem: serią thrillerów naszpikowanych zwrotami akcji. Bądźcie czujni! Ta książka to więcej niż unosząca się w powietrzu budka telefoniczna – to ponad trzystustronicowy trik! Pasjonujący thriller o tematyce naukowej, czyta się go jednym tchem!
Opis książki



Autor: Andrew Mayne 
Tytuł oryginalny: The Naturalist 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Żuławnik Jacek 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2017 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2018 
Liczba stron: 480 
Czas trwania: 10h 56 min 
Lektor: Tomasz Sobczak



     W okolicach premiery powieści pt. "Naturalista" było o niej dość głośno. Zbierała ona wtedy bardzo dobre opinie, jednak również szum jaki wokół niej był szybko przycichł. Postanowiłam dać tej książce szansę dopiero po czasie, by na spokojnie ocenić czy trafi ona w moje gusta czytelnicze. Miałam wobec niej dość spore oczekiwania, lecz nie do końca znalazłam tu coś czego się spodziewałam...
     Theo Cray to znany profesor, który ma ogromną wiedzę w dziedzinie którą się zajmuje. Gdy dowiaduje się, że jego dawna studentka została zamordowana ciężko mu w to uwierzyć. Nie zgadza się również z opinią prowadzących śledztwo, że to wina... niedźwiedzia. Na własną rękę zaczyna prowadzić badania, lecz na jego drodze pojawia się wiele przeszkód a dojście do prawd nie będzie wcale takie proste. Po tej pozycji spodziewałam się pełnokrwistego kryminału zapierającego dech w piersiach. Niestety nie do końca to dostałam. Początek niestety bardzo wolno się rozwijał. Na "dzień dobry" zostaliśmy zalani informacjami na temat biologii, które właściwie niewiele dawały do całej historii. Może osoby zainteresowane tym tematem będą bardziej zadowolone, lecz ja na początku miałam wrażenie, że zaznajamiam się z podręcznikiem a nie kryminałem. Sama intryga również nie jest aż tak mocna jak się spodziewałam po tak wielu pozytywnych opiniach z jakimi się spotkałam. Rozwiązanie zagadki i odkrycie kto tak naprawdę stoi za tymi morderstwami było dla mnie mocno naciągane. Choć nie spodziewałam się takiego obrotu spraw to jest to jeden z nielicznych przypadków, gdy wolałabym aby całość miała większą logikę i trzymającą się kupy zagadkę.
     Bohaterowie całkiem dobrze wykreowani, lecz w większości było coś co mnie ogromnie irytowało. Podczas lektury nie miałam problemu żeby wiedzieć o kim właściwie czytam w danym momencie i jaki ta postać ma wkład w całość, choć nie była w stanie zżyć się z żadną z nich. Ot po prostu osoby, który muszą jakoś pociągnąć historię i doprowadzić do jej zakończenia.
     Styl autora początkowo dość oporny, lecz im dalej tym już trochę lepiej mi się czytało. Gdyby nie ten podręcznikowy natłok informacji, które niewiele wnosiły do samej intrygi, to prawdopodobnie znacznie lepiej odebrałabym całą tę powieść. Natomiast lektor jest najmocniejszym elementem tego tytułu. Podczas zapoznawania się z tą historią w postaci audiobooka odniosłam wrażenie, że Pan Tomasz Sobczak często ratuję sytuację.
     "Naturalista" to dla mnie spore rozczarowanie. Spodziewałam się mocnej historii o której ciężko będzie mi zapomnieć, a dostałam bardzo przeciętny, momentami pseudonaukowy, kryminał. Przypuszczam, że dam autorowi kolejną szansę lecz już moje oczekiwania po tym co tu dostałam będą również znacznie niższe... Nie oznacza to jednak, że nie chciałabym przeczytać kawałka dobrego kryminału, ale do się dopiero okaże za jakiś czas.
     Moja ocena: 5/10

czwartek, 2 lipca 2020

'Hotel Transylwania 3' (Hotel Transylvania 3: Summer Vacation, 2018) - film





Tym razem Paka Draka wybierze się na ekskluzywne wakacje. Będą podróżować luksusowym potwornym statkiem. W końcu od codziennej pracy w Hotelu Transylwania trzeba kiedyś odpocząć. Czas na spokojne żeglowanie i korzystanie ze wszystkich dobrodziejstw statku - od upiornych zawodów w siatkówkę przez egzotyczne wycieczki aż po relaksujące opalanie pod światłem księżyca. Ale wakacje ze snów szybko stają się wakacjami z koszmarów, kiedy Mavis spostrzega, że Drac zakochał się w tajemniczej pani kapitan statku. Ericka ukrywa niebezpieczny sekret, który zagraża gatunkowi potworów.




     Niedawno oglądałam część pierwszą oraz drugą "Hotelu Transylwania", więc przyszedł wreszcie czas obejrzeć również na tę trzecią. Miałam nadzieję, że z każdą kolejną będzie znacznie lepiej. Niestety ta nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia, jak się spodziewałam...
     Tym razem Drakula z rodziną oraz innymi potwornymi przyjaciółmi spędzają wspólnie wakacje na statku. Choć wszystkie udogodnienia mają u siebie na miejscu to jednak przyszedł wreszcie czas by odpocząć od własnej pracy. Jednak nieoczekiwane zło które na nich czyha może pokrzyżować ich wypoczynek. Niestety sama fabuła w tym przypadku była dla mnie nieco bardziej przewidywalna niż w części drugiej. Nie było tu zbyt wielu sytuacji, które by mnie zaskoczyły przekazem czy jakąkolwiek formą, dzięki której byłabym w stanie bardziej delektować się przedstawianą treścią. Co prawda było kilka momentów, dzięki którym pojawił się na mojej twarzy uśmiech, lecz nie było tu zbyt wiele żartów przez które można by zrywać boki ze śmiechu. Ot po prostu przyjemna treść, dzięki której możemy trochę się odprężyć i miło spędzić czas, jednak nie pozostanie w mojej pamięci na dłużej.
     "Hotel Transylwania 3" to według mnie dość przeciętna animacja. Spodziewałam się po niej czegoś trochę lepszego. Jak dla mnie jest to po prostu tytuł, który można obejrzeć i dobrze spędzić czas, lecz nic ponadto. Wątpię abym miała ochotę do niego powrócić, gdyż znam wiele innych tego typu produkcji, które potrafią lepiej bawić i nieść wartości dla różnych grup wiekowych.
     Moja ocena: 5/10.

środa, 1 lipca 2020

"Szamanka od umarlaków" Martyna Raduchowska



Kto by pomyślał, że potomkini wielkiego rodu czarodziejów, wróżbitów i telepatów zbuntuje się wobec rodzinnej tradycji…
Ida Brzezińska ma osiemnaście lat i uważa magię za stek bzdur. Jak sama twierdzi, taka z niej czarownica, jak z koziego zadka waltornia. Jedyne, o czym Ida marzy, to spokojne życie młodej dziewczyny: wymarzone studia psychologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim, mieszkanie w akademiku, poznawanie świata. Niestety przeszkadzają jej w tym pojawiające się ni stąd ni zowąd trupy. Widzenie zmarłych i przewidywanie śmierci ludzi żyjących to magiczny dar, długo poszukiwany przez rodziców Idy. Nie jest łatwo być medium a dodatkowo Ida ma prawdziwego Pecha!

Opis książki




Autor: Martyna Raduchowska 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: fantasy 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2011 
Liczba stron: 416 
Czas trwania: 10h 11min 
Lektor: Ewa Abart



     Z twórczością Martyny Raduchowskiej nie miałam wcześniej do czynienia, jednak tytuł "Szamanka od umarlaków" był ostatnio mi przez dobrą duszę polecony. Postanowiłam dać szansę autorce z nadzieją, że trafię na nową miłość. Czy tak się stało? Mam niestety trochę mieszane odczucia, jednak na tyle dobrze mi się czytało tę pozycję, że na pewno dam autorce kolejną szansę.
     Ida Brzezińska pochodzi z bardzo znanego rodu czarodziejów, wróżbitów i telepatów jednak swoją przyszłość widzi w całkowicie innych barwach. Twierdzi, że nie ma żadnych zdolności magicznych a jej marzeniem jest studiowanie psychologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Gdy wreszcie udaje się jej uciec z rodzinnego gniazda zaczynają dziać się bardzo dziwne rzeczy... Gdy okazuje się, że ma pewne zdolności które były od dawna w jej rodzinie poszukiwane jej życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Muszę przyznać, że fabuła tej powieści jest intrygująca. Choć pełna mroku i magii to znajdziemy tu również sporą dawkę dobrego humoru, która jest mi ostatnio tak bardzo potrzebna. Pomimo, że książka ma tylko nieco ponad czterysta stron to dzieje się tu bardzo dużo, czasami niestety odniosłam wrażenie, że aż za dużo. Mało było momentów podczas których czytelnik może złapać oddech - dla niektórych może to być plusem, lecz dla innych zbyt duży rozstrzał przeróżnych zdarzeń z którymi ma do czynienia tylko jedna osoba może być podejrzane. Klimatem ta powieść bardzo mi przypomina również serię Katarzyny Bereniki Miszczuk rozpoczynającą się od "Ja, diablica". Choć są to historie całkowicie różne to mają one w sobie coś, dzięki mogą one się spodobać fanom drugiej serii.
     Bohaterowie niestety wzbudzili we mnie dość mieszane odczucia. Z niektórymi byłam w stanie zżyć się już od samego początku. Pomimo, że wzbudzali we mnie przeróżne emocje to jednak zapadali w pamięć. Jednak było tu kilka jednostek, które nie zawsze były na tyle wyraziste bym wiedziała od razu o kim mowa. Dopiero mniej więcej w połowie lektury byłam w stanie mniej więcej każdą z tych postaci odpowiednio przypisać do jej imienia.
     Styl autorki bardzo lekki w odbiorze. Choć początek został dość leniwie przedstawiony to im dalej tym lepiej mi się czytało. Przyznam, że dla mnie sposób w jaki została napisana ta powieść bardzo kojarzy się z wakacjami, pomimo, że tematyka wcale na pierwszy rzut oka taka się nie wydaje. Lektorka w audiobooku bardzo dobrze sobie poradziła i mam wrażenie, że jest to jedna z lepiej przedstawionych historii z jakimi miałam dotychczas do czynienia w jej wykonaniu.
     "Szamanka od umarlaków" choć nie jest ambitną lekturą o której będzie się myśleć jeszcze lata po jej zakończeniu, tak ma w sobie coś, że mam ochotę przeczytać kolejne tomy z tej serii. Podczas wysłuchiwania tej historii w audiobooku bardzo dobrze spędziłam swój czas i nie uważam aby był on stracony. Mam nadzieję, że kolejne części będą równie dobre albo nawet i lepsze niż ta.
     Moja ocena: 6/10
Related Posts with Thumbnails