czwartek, 25 sierpnia 2011

"Pałac północy" Carlos Ruiz Zafón


Kalkuta, 1932. Ben, wychowanek sierocińca St. Patrick, skończył już 16 lat - podobnie jak jego przyjaciele, będzie musiał opuścić dom dziecka i się usamodzielnić. W dniu pożegnalnej imprezy poznaje swoją rówieśniczkę Sheere i zabiera ją do Pałacu Północy na spotkanie tajnego stowarzyszenia, które założył wraz z przyjaciółmi. Gdy dziewczyna opowiada im tragiczną historię swojej rodziny, członkowie stowarzyszenia postanawiają jej pomóc w odnalezieniu legendarnego domu, który pojawia się w opowieści. Nie wiedzą, że właśnie natrafili na trop jednej z najpotworniejszych tajemnic Kalkuty. Płonący pociąg, dworzec widmo, ognista zjawa - to tylko niektóre elementy makabrycznej łamigłówki, którą przyjdzie im rozwiązać… Misja, która miała być niecodzienną przygodą, niebawem okazuje się śmiertelnie niebezpiecznym wyzwaniem. 
Tył książki



Autor: Carlos Ruiz Zafón
Tytuł oryginalny: El Palacio de la Medianoche 
Język oryginalny: hiszpański 
Tłumacz: Okrasko Katarzyna, Marrodán Casas Carlos 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura dziecięca/młodzieżowa 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 1994 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2011
Liczba stron: 288



Jak zwykle się nie zawiodłam :). Książkę pochłonęłam w jeden wieczór, co prawda siedziałam do trzeciej w nocy i czytałam ale nie mogłam się od niej oderwać. I jaka ogarnęła mnie rozpacz gdy doszłam już do ostatniej kartki powieści, że to już koniec jak i samym zakończeniem. 
Książka pełna magii, wzruszeń. Pod koniec miałam już łzy w oczach. Napisana w 100% w stylu Zafóna. Historia ciekawa, pełna akcji, wielu emocji. Po prostu powieść idealna. Pomimo, że zaklasyfikowana do literatury młodzieżowej, powinna spodobać się i starszym. Choć minęło już kilka godzin od skończenia czytania przeze mnie tej powieści, 'przespałam się z nią', nie wiem co tu więcej można o tej pozycji napisać. Trzeba ją wziąć do ręki i samemu przeczytać. 
Moja ocena: 10/10. Jeśli ktoś uwielbia twórczość Carlos'a Ruiz Zafón'a nie będzie tą pozycją zawiedziony. Ja od siebie mogę jedynie napisać, że gorąco polecam tą książkę!

Pomimo, że jeszcze nigdy na blogu nie umieszczałam cytatów z książki, w tym wypadku nie mogłam się od tego powstrzymać. A oto te, które najbardziej przypadły mi do gustu:

"Diabeł stworzył po to młodość, byśmy popełniali błędy, a Bóg wymyślił dojrzałość i starość, byśmy mogli za te błędy zapłacić."

"To prawda, że miłość ma moc, ale ta moc ustępuje przed ogniem nienawiści."

"Tylko głupcy nie potrafią docenić, kiedy szczęście się do nich uśmiecha"

piątek, 19 sierpnia 2011

"Opactwo Northanger" Jane Austen


Katarzyna Morland, siedemnastoletnia córka pastora, na zaproszenie przyjaciół jedzie do popularnego uzdrowiska Bath. Poznaje tam rodzeństwo Tilneyów, Henryka i jego młodszą siostrę Eleonorę, którzy zapraszają ją do Opactwa Northanger, mrocznego i pełnego tajemnic. Krąg jej znajomych poszerza się. Młodziutka Katarzyna, która wiedzę o życiu czerpała dotąd z książek, będzie musiała nauczyć się samodzielnie oceniać ludzkie intencje i charaktery i rozpoznawać prawdziwą, bezinteresowna przyjaźń. Czy znajdzie też mężczyznę swojego życia?

"Opactwo Northanger", jeden z wcześniejszych utworów autorki "Rozważnej i romantycznej", jest pełną humoru, bogatą w aluzje literackie, łagodną satyrą na modne za życia Jane Austen powieści gotyckie.


Tył książki 
  




Autor: Jane Austen 
Tytuł oryginalny: Northanger Abbey 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Przedpełska-Trzeciakowska Anna 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: klasyka obca 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 1817
Liczba stron: 236



Po przeczytaniu dwóch, można by rzec kultowych, pozycji Jane Austen: "Duma i uprzedzenie" oraz "Emma", spodziewałam się i w tym przypadku powieści na tym samym, bądź chociaż podobnym poziomie. Jakie było niestety moje rozczarowanie. Dla mnie na ten moment jest to jedna z najgorszych przeczytanych przeze mnie powieści tej pisarki. 
Historia dość prosta, opowiadająca o bardzo naiwnej Katarzynie, która w wieku nastu lat dopiero uczy się życia. Jej nieumiejętność do oceny sytuacji aż raziła po oczach i podczas czytania przez cały czas zniechęcała czytelnika do siebie. W fabule niczego spektakularnego nie znajdziemy, brak ciekawej koncepcji na powieść. Próby wplecenia w książkę elementów powieści sensacyjnej nie powiodły się. Całość kończy się, jak można przypuszczać, happy endem. Również styl książki nie zachwycał. Nie wiem czy to wina tłumacza czy autorki, a może obu?, ale przez sposób pisania bardzo ciężko było mi przebrnąć przez tą pozycję. Brak jest tutaj tego klimatu powieści, które poznałam w poprzednich pozycjach Jane Austen.
Czy jest w tym przypadku coś na plus? Możliwe, że ktoś coś tu znajdzie, nie odpycha ona od siebie "na amen" choć momentami myślałam, że nie skończę tej książki. Jakieś zadatki na coś lepszego ta pozycja ma ale niestety całość nie zaskoczyła mnie pozytywnie.
Moja ocena: 3/10. Pomimo, że jest to jedna z pierwszych pozycji autorki, nie będę jej dawać tutaj taryfy ulgowej, w szczególności, że wiem z jaką "klasą" potrafiła stworzyć inne dzieła.

niedziela, 14 sierpnia 2011

'Przebudzenie' (Awake, 2007) - film

Clay (Hayden Christensen) wiedzie szczęśliwe życie. Ma piękną narzeczoną (Jessica Alba), dobrą pracę i dużo pieniędzy. Pewnego dnia dowiaduje się, że cierpi na nieuleczalną chorobę serca. Może go uratować jedynie przeszczep. Po szybkim ślubie z Sam okazuje się, że znaleziono dla niego nowe serce. Kiedy operacja się zaczyna, Clay odkrywa, że nie został uśpiony. Widzi, słyszy i czuje, jednak nic nie może zrobić, gdyż jest sparaliżowany. Z przerażeniem odkrywa, że jego los już został przesądzony. Wydaje się, że jedyną osobą, na którą może liczyć, jest jego żona... 


Film idealny. Wiele tutaj nie trzeba pisać. Idealna muzyka, która współgra z filmem. Gra aktorska bardzo dobrze dobrana do ról, aktorzy wywiązali się ze swego zadania i idealnie wcielili się w grane przez nich postacie. No i fabuła. Film wciąga od pierwszych minut. Jeszcze nie spotkałam się z taką koncepcją. Ciągle się tutaj coś dzieje, przynajmniej przy nim nie uśniemy :). Zakończenie dość pozytywne, czego się nie spodziewałam po tym gatunku filmu. Przy tandetnych produkcjach amerykańskich jakie dane było mi czasem obejrzeć ten film naprawdę dobrze zrobiony i ciekawy. Polecam.
Ocena: 10/10.Oby więcej takich produkcji :)! Albo po prostu muszę zmienić gatunek oglądanych filmów ;).

piątek, 12 sierpnia 2011

"Zabić drozda" Harper Lee

Smyk i Jem, dzieci szanowanego adwokata Atticusa Fincha, mają spokojne dzieciństwo wypełnione zabawami, tajemnicami i ciekawymi rozmowami z ojcem, który po stracie żony wychowuje je samotnie z pomocą czarnoskórej niani Calpurni. W sennym, prowincjonalnym miasteczku na południu Ameryki czas płynie leniwie, a ludzie są porządni i bogobojni. Gdy jednak w okolicy dochodzi do brutalnego przestępstwa, w które uwikłana jest rodzina miejscowego łajdaka oraz czarny robotnik, miasteczko, jeszcze przed procesem, opowiada się po stronie białych. Atticus, przekonany o niewinności Murzyna, podejmuje się jego obrony. Wie, że jest to zadanie niezwykle trudne, nie wie, jak ważną rolę w tej sprawie odegrają jego dzieci i jaką cenę za to zapłacą. "Zabić drozda" jest jedyną powieścią Harper Lee. Zmieniła ona głęboko świadomość Amerykanów w kwestiach rasowych. Ale jej przesłanie wykracza daleko poza lokalną, amerykańską problematykę. Jest w niej wiele prawdy o miłości rodzinnej, o szacunku do własnych dzieci i sporo głębokiej, życiowej mądrości. Nade wszystko jednak "Zabić drozda" to ponadczasowa pochwała odwagi i ludzkiej przyzwoitości, która pokazuje, że sprawiedliwość i prawość wymagają mocnego charakteru, gdyż czasem trzeba o nie walczyć przeciwko wszystkim. 
Książka rekomendowana dla dzieci od lat 14. 
Tył książki 



Autor: Harper Lee
Tytuł oryginalny: To Kill a Mockingbird
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Szymański Maciej
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 1960
Liczba stron: 368



Chyba trochę za dużo spodziewałam się po tej pozycji. Miała ona bardzo dobre opinie na portalach, pojawiała mi się ona w rekomendacjach, dlatego widząc ją w bibliotece nie zawahałam się aby wziąć ją do domu. I jak to często bywa w moim przypadku, może nie widzę tego, co zachwyciło innych.
Moją recenzję zacznę od plusów. Możliwe, że dla młodszych (w gruncie rzeczy książka dla dzieci ;)), książka porusza dość ważne kwestie - moralność, prawość jak i kwestie wychowawcze. Lektura tej książki wzbudza do refleksji na temat praw każdego człowieka, czy wszyscy są wobec siebie równi. Dobrze jest tutaj ukazane z jaką pogardą w latach 30. XX wieku w małym miasteczku byli traktowani "kolorowi", sytuacja polityczna jaka panowała w tamtych czasach. Jednak czy nastolatek po przeczytaniu tej książki zastanowi się nad tym głębiej, zmusi się do refleksji? Niestety mieszkając niedaleko gimnazjum, obserwując zachowanie dzisiejszej 'młodzieży' (nie, żebym tam ja od razu się jakoś specjalnie w wieku prawie 21 lat staro czuła :P) mam co do tego bardzo spore obawy, chociażby nawet czy w ogóle by wzięli książkę do ręki. Powieść pisana jest dość lekkim i prostym językiem, naprawdę dobrze się ją czyta i naprawdę niewiele trzeba z siebie dać, żeby ją zrozumieć.
Niestety nie jest tak kolorowo. Książka pomimo swojej 'lekkości' nie została przedstawiona w zbyt interesujący sposób. Momentami miałam ochotę odłożyć tą książkę i już do niej nie wrócić. Historia dwójki dzieci i samotnie je wychowującego ojca, ich zabawy i w końcu moment wejścia w okres dorastania. Pewne opisy były dla mnie po prostu nużące, nie wnoszące nic do książki choć sama idea jest dobra. Powieść ciągnęła się niemiłosiernie, wszystko toczyło się tu ślamazarnie, momentami napisane tonem zbyt 'podniosłym', pouczającym.

Moja ocena: 5/10. Czy polecam? Trudno ocenić. Na pewno nie odradzam. Może ja jestem albo za młoda albo za stara, żeby dostrzec fenomen tej powieści.

niedziela, 7 sierpnia 2011

'Kochanice króla' (The Other Boleyn Girl, 2008) - film


Kiedy tajemnicą poliszynela staje się rosnąca niechęć króla Henryka VIII do swej żony Katarzyny Aragońskiej, która nie potrafi dać mu męskiego potomka, seniorzy rodu Boleyn obmyślają chytry plan jak podwyższyć status i wpływy rodziny na dworze. Dwie siostry Boleyn - Anna (Natalie Portman) i Maria (Scarlett Johansson) mają zabiegać o względy króla (Eric Bana), tak by wybrał jedną z nich na swą kochankę. Jednak to co miało być próbą pomocy rodzinie przeradza się w bezwzględną rywalizację o miłość króla. Jego serce zdobywa ostatecznie Maria, która zostaje królewską nałożnicą i rodzi mu syna. Jednak niczym nie zrażona przebiegła i chorobliwie ambitna Anna nie ustaje w walce o przychylność władcy. Bez skrupułów i metodycznie realizuje swój plan: zostać królową Anglii.




Film został nakręcony na podstawie powieści Philippy Gregory o tym samym tytule - "Kochanice króla". Choć czytałam ją dość dawno (w okolicach lutego tego roku), film nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia jak książka. W filmie zostało pominiętych dużo ciekawych fragmentów z książki. Nie zostało również wytłumaczone w ekranizacji co stało się z pierwszym mężem młodszej Boleyn'ówny Marii. I to chyba tyle odnośnie moich narzekań na temat filmu. Teraz kilka słów pochlebnych ;). Dla mnie gra aktorska bez zastrzeżeń. Co prawda, były momenty, że mimika Natalie Portman doprowadzała do irytacji, jednak oceniając ogół nie powinniśmy narzekać. Dodatkowo, ja - jak to baba, pozwolę sobie ocenić wygląd facetów :P. Aktor grający króla Anglii - Eric Bana, ocierał się o wyśniony ideał mężczyzny, przynajmniej w tej produkcji - ciemne włosy, kilkudniowy zarost, dobra postura. Po prostu żyć, nie umierać ;). Powracając jednak do filmu - pomimo, że często narzekam na produkcje zrobione na podstawie książki, ta jest zrobiona względnie dobrze. Niestety nie ma wielu wątków jednak główna idea filmu i wiele informacji zgadzało się z tym co pamiętam z powieści. Co ważne, nie zmieniono zbyt wiele faktów z książki.
Moja ocena: 8/10. Ogólnie polecam każdemu. Trochę historii przestawionej w ciekawy sposób jeszcze nikomu nie zaszkodziło. A może ktoś się jeszcze zainteresuje bardziej tamtymi czasami i doczyta więcej 'prawdziwych' informacji, i zdobędzie szerszą wiedzę niż ta przekazywana przez produkcje, które bądź co bądź, mają za główne zadanie zwiększyć ciężar portfela osób zaangażowanych w danym projekcie.

sobota, 6 sierpnia 2011

"Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown

Ofiarą popełnionego w Luwrze morderstwa pada kustosz muzeum Jacques Saunière. Wezwany przez policję historyk i badacz symboli Robert Langdon odkrywa na miejscu zbrodni ślady, które mogą pomóc w ustaleniu zabójcy, a jednocześnie są kluczem do niewzykłej tajemnicy, sięgającej korzeniami początków chrześcijaństwa. Langdon podejrzewa, że zamordowany był członkiem Zakonu Syjonu, powstałego w 1099 roku tajnego stowarzyszenia, strzegącego miejsca ukrycia bezcennej, zaginionej przed wiekami relikwii Kościoła - Świętego Graala. Do Zakonu Syjonu należeli między innymi Leonardo da Vinci i Isaac Newton. Kustosz poświęcił życie, by sekret, na którego straży stoi stowarzyszenie, nie ujrzał światła dziennego. Teraz pozostały tylko 24 godziny na rozwikłanie łamigłówki pozostawionej przez Saunière'a, w przeciwnym razie tajemnica pogrąży się w mroku historii. Najistotniejsze elementy zagadki kryją się w obrazach mistrza Renesansu - "Monie Lizie" i "Ostatniej Wieczerzy". Czy ścigany przez policję i bezlitosnego zabójcę Langdon zdoła ujść pogoni i dotrzeć do szokującej prawdy? Jego jedynym sprzemierzeńcem jest piękna Sophie Neveu, agentka policji, znawczyni kodów i szyfrów, a zarazem wnuczka Saunière'a... 
Opis książki



Autor: Dan Brown
Tytuł oryginalny: The Da Vinci Code 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Mazurek Krzysztof 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2003 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2004
Liczba stron: 568



     Jest to moje pierwsze spotkanie z Panem Brown'em. I muszę przyznać, że nie czuję się zawiedziona, choć miałam pewne obawy przed rozpoczęciem lektury. 
     Zacznijmy od tego, że ja tą książkę czytałam jedynie dla relaksu, a nie żeby znaleźć jakieś wielkie konspiracje przeciwko Kościołowi. Dla mnie powieść = fikcja literacka (czasem! oparta na autentycznych faktach - co nie zmienia faktu, że jest to jedynie wykorzystane dla 'zmyślonej historii' czyt. powieści) i nie doszukiwałam się tutaj prawdy/kłamstw itd. na temat religii. Więc cały ten negatywny szum wokół tej książki jest dla mnie niezrozumiały. Powieść to powieść. Basta.
     Styl powieści przyjemny, bardzo dobrze się czyta, nie czułam 'siły odpychającej' gdy sięgałam po tą pozycję i czytałam. Sama historia dość ciekawa. Przyznam, że nie przeczytałam jeszcze zbyt wielu kryminałów (choć stale nadrabiam zaległości ;)), więc sama fabuła, schemat tego typu powieści jest dla mnie 'nowy'. Koncepcja ciekawa, dużo się działo i nie było momentów w których czytelnik się nudził. Przynajmniej dla mnie :). Pomimo tych pozytywów mam pewne zastrzeżenia. Postacie, przynajmniej główni bohaterowie, mogłyby być trochę lepiej nakreślone, bardziej wyraziste. Dla mnie były niestety nijakie, bez wyrazu. Przynajmniej większość. 
Moja ocena: 8/10. 

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

"Moje życie z psem imieniem George" Judith Summers






Gdy Judith Summers i jej dziewięcioletni syn próbują poradzić sobie z bolesną pustką po stracie męża i ojca, w ich życie wkracza George. Szybko przekonują się, że mieszkanie pod jednym dachem z kapryśnym i wymagającym spanielem to nie lada wyzwanie. Ale trudno mieć to za złe uroczemu psiakowi, skoro dzięki niemu znów potrafią się śmiać. 
Opis książki
 










Autor: Judith Summers
Tytuł oryginalny: My Life with George: Surviving Life with the King of the Canines 
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2007
Liczba stron: 250


     Faktem jest, że powieść ta jest dość specyficzna. Cała historia toczy się wokół psa. A jako, że kocham psy, pomimo, że nie było mi dane posiadać własnego (ale cudze psy ubóstwiam ;)) miałam nadzieję, że książka będzie dla mnie idealna. Jakże mylne było moje złudzenie. 
     Styl pisania dość lekki, szybko można skończyć tą książkę. Jednak jej czytanie było dość męczące. Historia o dość zabawnym, przeuroczym piesku, którego wszyscy kochają. Nawet czytelnik. Niestety oprócz opisu zmagań się z psiakiem dużo można było znaleźć opisów architektury, historii miast. Jednak nie tego oczekiwałam. Mnie, w tym przypadku, one nudziły. Gdybym chciała się czegoś dowiedzieć o Londynie, czy też innym mieście wzięłabym inną książkę do ręki. Akcji w tej powieści praktycznie wcale nie ma. Wszystko toczy się dość powoli, nie ma momentów 'zabierających dech w piersiach'. Po prostu zawiewało nudą i momentami tandetą. Pomimo, że mówią, żeby nie oceniać książki po okładce, w tym przypadku rozczulający pies na niej umieszczony - cavalier king charles spaniel - można wziąć na plus. Jednak to nie wystarczy, żeby zasłużyć na dobrą ocenę. Ogólnie ja jestem zawiedziona tą pozycją.
     Ocena: 3/10. 

PS. Zdjęcia złożonego wczoraj regału umieszczę w najbliższym czasie jak tylko znajdą się w nim wszystkie moje pozycje zgarnięte porozkładane po całym pokoju i domu ;).

niedziela, 31 lipca 2011

Stosikowo i nie tylko ;)

To już jest chyba choroba... Zanim zdążę przeczytać jedną kupuję kolejne kilka pozycji :P. A później się dziwię, że nie mam już miejsca.Chociaż dziś tata złożył mi nowy regał i mam już więcej miejsca na nowe pozycje ;).

Od góry:
  • "Makler" Michael Ridpath
  • "Porwanie" Joanna Chmielewska -> zakup w Biedronce ;)
  • "Kostucha" Wolf Haas -> dodatek do gazety
  • "Bliźnięta Fahrenheit" Michel Faber -> również dodatek do gazety
  • "Zapałka na zakręcie" Krystyna Siesicka
  • "W labiryncie ulubionych miejsc" Susan Hill
  • "Chłód granitu" Stuart MacBride
  • "Godzina Kopciuszka" Katherine Stone
  • "Raport Pelikana" John Grisham 
  • "Odrodzona" Tucker Malarkey 
Książki, przy których nic nie dopisałam zakupiłam na tzw. 'taniej prasie' na półce z wyprzedażami, więc za żadną nie zapłaciłam więcej niż 10 zł. Dodatkowo w tym miesiącu 'pojawiła' się u mnie książka "Wedle reguły kreacji" Artura Boratczuka. Za książkę dziękuję samemu autorowi, który wysłał mi ją na maila :).

Dodatkowo dostałam od siostry drobny upominek z Chorwacji, za który bardzo dziękuje :). Lepiej dla mnie nie można było trafić, gdyż poszukiwałam już od dłuższego czasu dla siebie jakiejś przyjemnej zakładki do książek. Wszystkie inne niestety już mocno 'wyświechtane'.  Ta mam nadzieję, że posłuży mi trochę dłużej gdyż, nie jest z papieru a z drewienka.  






Pozdrawiam wszystkich i życzę miłej niedzieli :).

piątek, 29 lipca 2011

"Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell






Była kiedyś kraina kawalerów i pięknych panien, kraina plantacji i pół bawełny, którą nazywano Południem; tu po raz ostatni widziano niewolników i ich panów, murzyńskie piastunki i rozkapryszone, śliczne dziewczęta. Lecz w ten świat z bajki wtargnęła wojna, niosąc śmierć, ogień i zniszczenie - i cała cywilizacja przeminęła z wiatrem, wymieciona lodowatym powiewem praktycznej, przemysłowej nowoczesności...

Opis książki
  







Autor: Margaret Mitchell
Tytuł oryginalny: Gone with the Wind 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Wieniewska Celina 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: klasyka obca 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 1936 
Rok pierwszego wydania polskiego: 1936
Liczba stron: 1152
- tom 1: 384
- tom 2: 396
- tom 3: 372


     Udało mi się wreszcie skończyć te trzy tomy powieści, które przytachałam z biblioteki. Muszę przyznać, że sama się zdziwiłam ile czasu zajęło mi czytanie tych pozycji.
     Historia muszę przyznać, że mi się spodobała. Pomimo, że jest to trochę romansidło na tle historycznym nie było to przedstawione w sposób tandetny jak prawdopodobnie większość Harlequin'ów. Może dlatego też, że jest to w końcu klasyka. Powieść o miłości, poszukiwaniu własnego 'ja', o tym ile musimy przejść, żeby wiedzieć co tak naprawdę jest w życiu ważne. Język powieści bardzo dobry, nie sprawia trudności czytanie dziejów, które jednak są związane z historią. Postacie bardzo dobrze nakreślone, albo można je pokochać albo znienawidzić. Pomimo, że początkowo Scarlett O'Hara była przestawiona jako rozkapryszony 'bachor' to zdobyła ona moje serce. Pomimo swoich wad była ona bardzo odważna, pewna siebie, dążyła do celu. 
     Zawsze obawiam się czytania klasyki, gdyż są to 'wielkie' dzieła, których ja mogę nie docenić, nie zrozumieć całego fenomenu powieści. Jednak po tej pozycji chętniej będę sięgać po 'klasykę'. Jak się okazuje, nie jest ona wcale taka straszna :).
     Moja ocena: 9/10. Najbardziej podobał mi się tom 3 - ostatni.

poniedziałek, 25 lipca 2011

'27 sukienek' (27 Dresses, 2008) - film

27 sukienek w szafie Jane. 27 ślubów i wesel. Bycie druhną dla 27 par. Oto życie Jane. Pewnego dnia złośliwy dziennikarz, Kevin, postanawia napisać artykuł o jej "weselnym" życiu ośmieszając to, w co wierzy Jane. Dodatkowo, w tym samym czasie, przyjeżdża jej siostra, Tess - i od razu rozkochuje w sobie szefa Jane. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że Jane kocha się w George'u. Kiedy Tess prosi ją o zaplanowanie ślubu, cierpliwość Jane się kończy. Jej, do tej pory skrywane, uczucia zaskakują wszystkich. I być może doprowadzą do wielkich zmian w jej życiu... 

Typowa komedia romantyczna, typowy wkurzający schemat. Niestety nic nowego w niej nie znajdziemy a lubię jak film czy książka mnie czymś zaskakują. Gra aktorska mi się podobała, jednak nie zachwycała. Pomimo, że film się przyjemnie oglądało to już po obejrzeniu nie za dużo mi pozostało w głowie co tu się działo. Dobrej akcji niestety się nie doczekałam. Jak dla mnie kolejna podrzędna amerykańska produkcja, która nie bardzo się udała. Choć nie jestem specjalistką od filmów sądzę, że można zrobić dużo ciekawszy, wciągający i lepiej 'zrobiony' projekt.
Ocena: 4/10.

poniedziałek, 11 lipca 2011

'Jak ukraść księżyc' (Despicable Me, 2010) - film

Wspaniała animacja w 3D twórców "Epoki lodowcowej". Zachwyci humorem i piękną animacją. W pewnym miejscu na Ziemi poznajemy Gru (głos Steve'a Carella), który planuje najzuchwalszą kradzież na Ziemi - zamierza ukraść księżyc! Gru jest wyposażony w arsenał miotaczy laserów służących do obezwładniania, zamrażania, posiada wszelkie maszyny do walki w powietrzu i na ziemi - zmiecie wszystko co stanie mu na drodze. Aż do momentu, gdy na jego drodze pojawia się trzy, małe sierotki: Margo, Edith i Agnes. To właśnie one zobaczą w nim coś czego nikt inny nie mógł zobaczyć: potencjalnego kandydata na Tatę.
Opis filmu z filmweb.pl

Bardzo przyjemna i pozytywnie nastawiająca animacja :). Pomimo lat dwudziestu nie żałuję obejrzenia tej produkcji. Idealnie spisała się jako 'odstresowywacz' na letni dzień. Na pewno podziałała lepiej niż wkurzające amerykańskie komedyjki.
'Film' familijny, idealny do oglądania z dziećmi. Można powiedzieć, że jest trochę pouczający ale nie jest to wykład tylko przestawione wszystko w ciekawej formie animacji. Wiele razy się uśmiechnęłam. A ta mała dziewczynka Agnes 'zawładnęła' mym serduchem. Najbardziej podobały mi się momenty właśnie z jej udziałem :). Tą animację bez żadnych zastrzeżeń mogłabym puścić swoim dzieciom o ile będę posiadać. Zero przemocy, za to dużo śmiechu i radochy :).
Moja ocena: 9/10. I nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, że oglądam w tym wieku bajki. I na dodatek wysoko oceniam :P.

niedziela, 10 lipca 2011

"Okaleczona" Khady






Autobiografia znanej bojowniczki o honor afrykańskich kobiet. Beztroskie dzieciństwo Khady w rodzinnym Senegalu zostało brutalnie przerwane, kiedy to siedmioletnią dziewczynkę poddano tradycyjnemu zabiegowi "oczyszczenia", czyli obrzezania. Gdy miała lat trzynaście wydano ją za mąż i wywieziono do Francji. Zbuntowana przeciwko barbarzyńskim zwyczajom, Khady podjęła walkę o prawo kobiet do stanowienia o sobie.
  
 Opis książki






Autor: Khady
Tytuł oryginalny: Mutilee 
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: biografia/autobiografia/pamiętnik 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2007
Liczba stron: 192




Książka ciekawa, dobrze napisana, poruszająca ważny temat. Został opisany dość brutalny rytuał obrzezania wykonywany na małych dziewczynkach. Czytając miałam wrażenie, że i mnie zaczynają boleć miejsca intymne (chociaż często mi się udziela, czyjś ból jeśli mi ktoś powie co go boli, siła wyobraźni?)... Czy rzeczywiście takie przedmiotowe traktowanie kobiet dla 'widzimisię' facetów było naprawdę konieczne? I najgorsze jest to, że w niektórych miejscach na świecie jest nadal praktykowane. 
W książce oprócz próby zwrócenia uwagi na temat okaleczania dziewczynek, możemy znaleźć opisy życia codziennego ludności w Afryce, relacje pomiędzy ludźmi, jak pomimo trudów ludzie potrafią sobie pomagać i żyć w zgodzie. Również ciekawy może być opis ludności 'przyjezdnej' z tych krajów w Europie. W sumie to jak widzą Europejczycy ludność z tego kontynentu - jako analfabetów, którzy przyjeżdżają do nas, żeby tylko wyłudzić kasę jako zasiłki rodząc jak największą liczbę dzieci, również może być postrzegane jako pewien problem, który nie został tutaj niestety wystarczająco poruszony.
Jednak obyło się przy lekturze bez fajerwerków. Prawdą jest, że jest to książka po którą warto sięgnąć, jednak ja czytając ją trochę się wynudziłam. Niektóre opisy jak dla mnie były zbędne a w niektórych miejscach czułam niedosyt.
Moja ocena: 7/10. Taka mocna "czwórka".

sobota, 9 lipca 2011

"Złodziejka książek" Markus Zusak

Rok 1939. Dziesięcioletnia Liesel mieszka u rodziny zastępczej w Molching koło Monachium. Jej życie jest naznaczone piętnem ciężkich czasów, w jakich dorasta. A jednak odkrywa jego piękno - dzięki wyjątkowym ludziom, których spotyka, oraz dzięki książkom, które kradnie. Od momentu wydania powieść znajduje się na szczycie listy bestsellerów „The New York Timesa”. Zyskała również ogromne uznanie krytyki literackiej.

...zasługuje na miejsce obok Dziennika Anny Frank oraz Nocy Elie Wiesela. Ma szansę stać się pozycją klasyczną.
„USA Today”

Poruszająca i do głębi przejmująca.
„Washington Post”
  








Autor: Markus Zusak
Tytuł oryginalny: The Book Thief 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Baltyn Hanna 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura dziecięca/młodzieżowa 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2005 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2008
Liczba stron: 496



Nie istnieją wystarczające słowa do odpowiedniego opisania tej powieści. Pomimo trudnego tematu jaki porusza czytało się tą pozycję 'szybko' i 'przyjemnie'. Sposób w jaki jest przedstawiona II Wojna Światowa, uczucia ludzi, ich przeżycia, doświadczenia jest rewelacyjny. Markus Zusak ukazał w swojej powieści jak można czerpać radość z życia "pomimo wszystko". Czytając przeżywałam z bohaterami wszelkie radości jak i smutki, przedstawionych jest wiele przeciwstawnych emocji, które ciężko w sobie tłumić czytając. Pierwsza książka od jakiegoś czasu, która tak naprawdę mnie wzruszyła i zmusiła do głębszej refleksji. Pomimo, że jest historia o dziesięcioletniej dorastającej dziewczynce toczy się w czasach wojny, walki stanowią jedynie tło historii. Nie zauważy się w tej pozycji robienia z każdego bohatera. Pomoc i dobroć była czymś normalnym nie zasługującym na mega wyróżnienie. Takie zachowania były na porządku dziennym.  
Pomysł zrobienia ze śmierci narratora interesujący. Sposób narracji wprowadza w specyficzny nastrój. Śmierć widziana oczami... śmierci. "Czuję się prześladowany przez ludzi." Trochę absurdalne ale jakże wciągające.  
Moja ocena: 10/10. Książka trafia na listę moich ulubionych. Na pewno sięgnę po inne pozycje tego autora. Polecam!

piątek, 8 lipca 2011

Stosiki książkowe :)

Z racji tego, że wczoraj powróciłam z Trójmiasta do domu na wakacje, mam wszystkie moje zdobycze w jednym miejscu i można zrobić im zdjęcie. I przy okazji załamać się ile książek zakupiłam. Nie wiem kiedy zdążę to wszystko przeczytać. W szczególności, że wiele pozycji jeszcze na mnie czeka na półce...

A oto moje zakupy od początku maja do dnia dzisiejszego: 

 Książki od góry: 
- "Magia pogody" Elizabeth Hay
- "Osobowość" Andrew O'hagan
- "Kochałem ją" Anna Gavalda (dodatek do gazety 'Zwierciadło') 
- "Chemia śmierci" Simon Beckett
- "Pałac północy" Carlos Ruiz Zafón
- "Rock-man, czyli jak nie zostałem saksofonistą" Wojciech Mann -> tu podziękowania dla taty, który sfinansował mi tą pozycję :)
- "Moje życie z psem imieniem George" Judith Summers 
- "Kamień przeznaczenia" Barbara Wood 
- "Złodziejka książek" Markus Zusak  (już niedługo prawdopodobnie pojawi się recenzja)
Chyba kiedyś zbankrutuje przez moją miłość do książek (miłość do kupowania i czytania :))


I oczywiście pierwszego dnia pobytu w domu nie obyło się z rana bez wizyty w bibliotece. A oto co przytachałam z biblioteki: 

Od góry: 
- "Rozmowa w "Katedrze"" Mario Vargas Llosa 
- "Przeminęło z wiatrem" t. 1, 2, 3  Margaret Mitchell

środa, 29 czerwca 2011

"Małe zbrodnie małżeńskie" Eric-Emmanuel Schmitt







Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą". Ta książka to przewrotna, zabawna i pełna zaskakujących zwrotów akcji opowieść o związku dwojga kochających się niegdyś ludzi. Co zostało między nimi po 15 latach małżeństwa? Schmittowi udała się nie lada sztuka: napisał dramat, który czyta się jak najbardziej wciągającą powieść.

Opis książki






  
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Tytuł oryginalny: Petits crimes conjugaux 
Język oryginalny: francuski 
Tłumacz: Grzegorzewska Barbara 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia) 
Forma: utwór dramatyczny 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2005
Liczba stron: 100



Jak zobaczyłam tą książkę Schmitta na półce to od razu po nią sięgnęłam bo od jakiegoś czasu się na nią czaiłam. Co prawda pierwsze zdanie na tyle książki "Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą" nie brzmiało jakoś bardzo zachęcająco, jednak dla mnie ważniejszy był autor :). 
Historia przedstawiona w bardzo interesujący sposób. Ukazuje niedoskonałości małżeństwa z dość długim stażem. Niestety na światło dzienne wychodzi wiele kłamstw, oszustw pomiędzy małżonkami, relacje pomiędzy nimi. Jednak pomimo tych wielu wad przebija się miłość jaką darzą siebie dwoje ludzi. Bardzo przyjemnie i szybko się czyta tą książeczkę, taka na niecałe 2 godziny. 
Pomimo tych zachwytów trochę się rozczarowałam. Oczekiwałam czegoś lepszego po autorze. Chociaż nie można narzekać na tą pozycję nie dorównuje ona książce "Oskar i Pani Róża".
Moja ocena: 8/10. Ogólnie polecam ;).

PS. Książkę przeczytałam w bardzo przyjemnym miejscu, nie wiem dlaczego dopiero niedawno przeze mnie odkrytym, bo mieszkam w Sopocie już prawie 2 lata! A mianowicie w "Bookarni". Jest to spokojne miejsce gdzie można poczytać i coś wypić/zjeść ciacho. Tych co lubią te klimaty serdecznie zapraszam :)! I nie, nie jestem żadnym pracownikiem tego lokum i nie specjalnie robię temu lokalowi reklamę :P. Jestem po prostu tym miejscem oczarowana.

wtorek, 28 czerwca 2011

'Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach 3D' (Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides, 2011) - film

Ekscentryczny i nieustraszony pirat, Jack Sparrow (Johnny Depp), wraz z kapitanem Barbossą (Geoffrey Rush) wyruszają w poszukiwaniu Fontanny Młodości. Kiedy o celu ich wyprawy dowiaduje się Czarnobrody (Ian McShane), wyrusza za nimi wraz ze swoją córką - Angelicą (Penélope Cruz).

Jako, że Johnny Depp jest jednym z moich ulubionych aktorów płci męskiej nie odmówiłam sobie możliwości pójścia do kina na film 3D z nim w roli głównej :). 
A teraz do rzeczy. Niestety (nie wiem jak to w ogóle możliwe) nie mam porównania do większej części poprzednich produkcji 'Piratów...'. Mi się ta część bardzo podobała. Film budził we mnie wiele pozytywnych (w sumie nie tylko) emocji, często się uśmiechałam :). Muzyka dobrze komponowała się z filmem, odpowiednio budowała napięcie. Gra aktorska również niczego sobie.
Jedyne co mnie zmartwiło to mało efektów dobranych do filmu 3D. Albo ja po prostu ich nie potrafiłam dobrze zauważyć/docenić.
Moja ocena: 9/10. 

sobota, 25 czerwca 2011

'Kod nieśmiertelności' (Source Code, 2011) - film

Kapitan Colter Stevens (Jake Gyllenhaal) budzi się w jadącym z dużą prędkością pociągu. Nie poznaje siedzącej obok niego dziewczyny, nie wie, gdzie jest. Po 8 minutach od jego przebudzenia pociąg eksploduje. Wtedy mężczyzna przekonuje się, że bierze udział w rządowym eksperymencie o nazwie: "Kod nieśmiertelności", który pozwala na wejście w ciało innego człowieka na ostatnich 8 minut jego życia. Zadaniem Stevensa jest rozpoznanie i powstrzymanie zagrażającego całemu Chicago terrorysty podkładającego bomby. "Kod nieśmiertelności" pozwala wracać na miejsce zdarzeń wielokrotnie i żołnierz z każdym powrotem na ostatnich 8 minut życia pasażerów pociągu będzie wiedział coraz więcej. Czy uda mu się znaleźć i powstrzymać atak bombowy... który już się wydarzył?

Nareszcie powróciłam ;). 
Film dość specyficzny ale ciekawy. Jednak momentami - gdybym posiadała w kinie koc i poduszkę - powiewało nudą i mogłabym usnąć. Pomimo to, nie można się zupełnie źle wypowiedzieć na temat całego filmu. Mi się koncepcja podobała. Produkcja trzymała w napięciu (przynajmniej przez 2/3 filmu). Co więcej główny aktor przystojny :D (choć to rzecz gustu ;)). Słyszałam głosy, że film był pozbawiony logiki. Żadnym fizykiem czy kim tam nie jestem ale dla mnie w filmie może zdarzyć się wszystko o ile całościowo trzyma się to wszystko 'kupy'. Ciekawe teorie, które niekoniecznie muszą być prawdziwe, ale produkcja zrobiona tak, że ja, przeciętna studentka nie znająca się wystarczająco dobrze na fizyce i biologii, byłabym skłonna uwierzyć ;).
Do czego mogę się przyczepić to zakończenie filmu. Za bardzo przesłodzone. Film mógłby się skończyć w momencie 'zatrzymania się' obrazu na sytuacji w pociągu. Pozostawiałoby to więcej pola do popisu, domysłu, choć wtedy mogłyby się pojawić głosy, że film zakończenia nie miał wcale.
Moja ocena: 7/10.  

sobota, 14 maja 2011

'Fałszywa dwunastka' (Cheaper by the Dozen, 2003) - film

Tom Baker (Martin) dostaje ofertę pracy trenera drużyny footballowej w Northwestern University w Chicago. Wraz z żoną Mary (Hunt) przenosi się do dużego miasta. Zmiana miejsca zamieszkania jest wielką zmianą nie tylko dla Toma i Mary, ale przede wszystkim dla ich 12 dzieci. Najmłodsze, bliźniaki Kyle i Nigel, są w wielku przedszkolnym, najstarsza zaś 22-letnia Anne (Perabo) już opuściła rodzinne gniazdko. Oboje z rodziców są bardzo zapracowani i spędzają dużo czasu poza domem. Będą musieli jednak znaleźć nowy sposób wychowywania licznego potomstwa, ale to nie będzie łatwe. 

Obejrzałam dziś w tv w trakcie robienia sobie obiadu  i prasowaniu sterty prania. Jako 'czasoumilacz' film może być, jednak nie jest to produkcja wysokich lotów... Niby komedia ale wcale nie było momentów w trakcie których mogłabym się uśmiechnąć. Gromadka dzieci, rodzice podążający za pracą i 'słitaśne' zakończenie. Mniejszym/młodszym osobnikom pewnie się bardziej spodoba ta produkcja. I zakończenie może dla niektórych "pouczające". Ale dla mnie? Pomimo 20 lat (czyli jeszcze chyba :P nie jestem aż tak stara) nie urzekł mnie ten film. Albo po prostu nie w ten czas obejrzałam... Pewnie tego typu produkcje będą mi się bardziej podobać po sesji dla odmóżdzenia ;).
Moja ocena: 5/10.

środa, 4 maja 2011

"Gnój" Wojciech Kuczok








Gnój jest historią rodzinnego piekła, opowiadaną przez dziecko, które już to wszystko ma za sobą, ale z jakichś przyczyn dzieckiem być nie przestało.
Wojciech Kuczok, tył książki













Autor: Wojciech Kuczok
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna polska 
Forma: powieść
Liczba stron: 214



     Po książkę Wojciecha Kuczoka sięgnęłam ot tak po prostu. Pierwsza książka po którą wyciągnęłam rękę w biblioteczce rodziców. I nie żałuję. 
     Powieść dość specyficzna. Na pewno nie dla każdego, nie na każdy nastrój. Historia rodziny, kilku jej pokoleń. Dość brutalnie ukazana rzeczywistość niektórych rodzin, ich zwyczaje, zachowanie. Momentami łzy leciały mi po policzkach (np. w momentach bicia dziecka), chociaż nie wiem czy to wina książki czy jestem po prostu nadwrażliwa na takie elementy (+ okres :P).
     Książka pisana dość specyficznym językiem, jednak nie przeszkadza to w dość szybkim przeczytaniu książki. Pomimo, że powieść porusza dość trudny temat, przeczytałam ją w jeden wieczór. A raczej jedną noc - siedziałam do godziny trzeciej w nocy i nie mogłam przestać czytać.
     Pomimo, że historia opowiedziana dobrze, ładnymi słowami czegoś mi w niej brakowało. Więcej mogłoby być osób, trochę lepiej opisane uczucia. Czuję lekki niedosyt po przeczytaniu.
     Moja ocena: 7/10. Ogólne wrażenia pozytywne. Polecam tą pozycję!

wtorek, 3 maja 2011

"Prawnik" John Grisham


Posada w największej kancelarii prawniczej świata.
Pensja, o jakiej nawet najlepszy student prawa nie śmie marzyć.
Propozycja, której nie można odrzucić... ani przyjąć.

Kyle McAvoy to młody absolwent Yale, któremu świat powinien paść do stóp - a tymczasem jego życie staje się koszmarem. Zmuszony szantażem do przyjęcia posady na Wall Street w najbardziej prestiżowej firmie prawniczej świata, Kyle staje się pionkiem w zabójczej grze korporacyjnego szpiegostwa.

Tak jak inny młody prawnik, Mitch McDeere z Firmy, Kyle jest wtrącony w sytuację, która go przerasta. I tak jak Mitch, Kyle nie ma nikogo, kto mógłby mu pomóc, ani miejsca, gdzie mógłby się schronić...






Autor: John Grisham
Tytuł oryginalny: The Associate 
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2009 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2009
Liczba stron: 318


     Dużo osób polecało książki Grishama. Wielu mnie męczyło, żebym i ja wzięła do ręki, którąś z jego książek. Przez to stworzyłam sobie obraz o Johnie Grisham'ie, że jest wielkim 'guru' w tym gatunku powieści. Bałam się, że mogę nie docenić twórczości pisarza, którego jednak tak dużo osób wielbiło.
     Jednak się przemogłam, wzięłam do ręki jego książkę. Padło właśnie na "Prawnika". I nastąpiło to czego się bałam - rozczarowałam się, padł 'obraz idealnego Johna Grisham'a' i jego powieści. Ale do rzeczy...
     Książkę bardzo szybko i przyjemnie się czyta. Pomimo prawniczych sformułowań można bez problemu przez nie przebrnąć nie czując się głupkiem ;).Fabuła całkiem całkiem. Jednak, żeby nie było tak pięknie teraz trochę pozrzędzę. Spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Czasem powiewało nudą, za mało akcji jak na thriller/sensację/kryminał. Nie było nic zaskakującego, zabierającego dech w piersiach. Jeszcze to zakończenie... Możliwe, że ktoś lubi takie końcówki, gdzie autor pozostawia wiele do domysłu ale ja wole konkretne zakończenie, które niekoniecznie musi być wesołe i zbyt przesłodzone.
     W sumie powieść nie była aż taka zła. Dam jeszcze jedną szansę autorowi, jednak tym razem na pewno moje wymagania będą mniejsze i nie aż tak wygórowane...
     Moja ocena: 6/10.
Related Posts with Thumbnails