niedziela, 31 lipca 2011

Stosikowo i nie tylko ;)

To już jest chyba choroba... Zanim zdążę przeczytać jedną kupuję kolejne kilka pozycji :P. A później się dziwię, że nie mam już miejsca.Chociaż dziś tata złożył mi nowy regał i mam już więcej miejsca na nowe pozycje ;).

Od góry:
  • "Makler" Michael Ridpath
  • "Porwanie" Joanna Chmielewska -> zakup w Biedronce ;)
  • "Kostucha" Wolf Haas -> dodatek do gazety
  • "Bliźnięta Fahrenheit" Michel Faber -> również dodatek do gazety
  • "Zapałka na zakręcie" Krystyna Siesicka
  • "W labiryncie ulubionych miejsc" Susan Hill
  • "Chłód granitu" Stuart MacBride
  • "Godzina Kopciuszka" Katherine Stone
  • "Raport Pelikana" John Grisham 
  • "Odrodzona" Tucker Malarkey 
Książki, przy których nic nie dopisałam zakupiłam na tzw. 'taniej prasie' na półce z wyprzedażami, więc za żadną nie zapłaciłam więcej niż 10 zł. Dodatkowo w tym miesiącu 'pojawiła' się u mnie książka "Wedle reguły kreacji" Artura Boratczuka. Za książkę dziękuję samemu autorowi, który wysłał mi ją na maila :).

Dodatkowo dostałam od siostry drobny upominek z Chorwacji, za który bardzo dziękuje :). Lepiej dla mnie nie można było trafić, gdyż poszukiwałam już od dłuższego czasu dla siebie jakiejś przyjemnej zakładki do książek. Wszystkie inne niestety już mocno 'wyświechtane'.  Ta mam nadzieję, że posłuży mi trochę dłużej gdyż, nie jest z papieru a z drewienka.  






Pozdrawiam wszystkich i życzę miłej niedzieli :).

piątek, 29 lipca 2011

"Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell






Była kiedyś kraina kawalerów i pięknych panien, kraina plantacji i pół bawełny, którą nazywano Południem; tu po raz ostatni widziano niewolników i ich panów, murzyńskie piastunki i rozkapryszone, śliczne dziewczęta. Lecz w ten świat z bajki wtargnęła wojna, niosąc śmierć, ogień i zniszczenie - i cała cywilizacja przeminęła z wiatrem, wymieciona lodowatym powiewem praktycznej, przemysłowej nowoczesności...

Opis książki
  







Autor: Margaret Mitchell
Tytuł oryginalny: Gone with the Wind 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Wieniewska Celina 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: klasyka obca 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 1936 
Rok pierwszego wydania polskiego: 1936
Liczba stron: 1152
- tom 1: 384
- tom 2: 396
- tom 3: 372


     Udało mi się wreszcie skończyć te trzy tomy powieści, które przytachałam z biblioteki. Muszę przyznać, że sama się zdziwiłam ile czasu zajęło mi czytanie tych pozycji.
     Historia muszę przyznać, że mi się spodobała. Pomimo, że jest to trochę romansidło na tle historycznym nie było to przedstawione w sposób tandetny jak prawdopodobnie większość Harlequin'ów. Może dlatego też, że jest to w końcu klasyka. Powieść o miłości, poszukiwaniu własnego 'ja', o tym ile musimy przejść, żeby wiedzieć co tak naprawdę jest w życiu ważne. Język powieści bardzo dobry, nie sprawia trudności czytanie dziejów, które jednak są związane z historią. Postacie bardzo dobrze nakreślone, albo można je pokochać albo znienawidzić. Pomimo, że początkowo Scarlett O'Hara była przestawiona jako rozkapryszony 'bachor' to zdobyła ona moje serce. Pomimo swoich wad była ona bardzo odważna, pewna siebie, dążyła do celu. 
     Zawsze obawiam się czytania klasyki, gdyż są to 'wielkie' dzieła, których ja mogę nie docenić, nie zrozumieć całego fenomenu powieści. Jednak po tej pozycji chętniej będę sięgać po 'klasykę'. Jak się okazuje, nie jest ona wcale taka straszna :).
     Moja ocena: 9/10. Najbardziej podobał mi się tom 3 - ostatni.

poniedziałek, 25 lipca 2011

'27 sukienek' (27 Dresses, 2008) - film

27 sukienek w szafie Jane. 27 ślubów i wesel. Bycie druhną dla 27 par. Oto życie Jane. Pewnego dnia złośliwy dziennikarz, Kevin, postanawia napisać artykuł o jej "weselnym" życiu ośmieszając to, w co wierzy Jane. Dodatkowo, w tym samym czasie, przyjeżdża jej siostra, Tess - i od razu rozkochuje w sobie szefa Jane. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że Jane kocha się w George'u. Kiedy Tess prosi ją o zaplanowanie ślubu, cierpliwość Jane się kończy. Jej, do tej pory skrywane, uczucia zaskakują wszystkich. I być może doprowadzą do wielkich zmian w jej życiu... 

Typowa komedia romantyczna, typowy wkurzający schemat. Niestety nic nowego w niej nie znajdziemy a lubię jak film czy książka mnie czymś zaskakują. Gra aktorska mi się podobała, jednak nie zachwycała. Pomimo, że film się przyjemnie oglądało to już po obejrzeniu nie za dużo mi pozostało w głowie co tu się działo. Dobrej akcji niestety się nie doczekałam. Jak dla mnie kolejna podrzędna amerykańska produkcja, która nie bardzo się udała. Choć nie jestem specjalistką od filmów sądzę, że można zrobić dużo ciekawszy, wciągający i lepiej 'zrobiony' projekt.
Ocena: 4/10.

poniedziałek, 11 lipca 2011

'Jak ukraść księżyc' (Despicable Me, 2010) - film

Wspaniała animacja w 3D twórców "Epoki lodowcowej". Zachwyci humorem i piękną animacją. W pewnym miejscu na Ziemi poznajemy Gru (głos Steve'a Carella), który planuje najzuchwalszą kradzież na Ziemi - zamierza ukraść księżyc! Gru jest wyposażony w arsenał miotaczy laserów służących do obezwładniania, zamrażania, posiada wszelkie maszyny do walki w powietrzu i na ziemi - zmiecie wszystko co stanie mu na drodze. Aż do momentu, gdy na jego drodze pojawia się trzy, małe sierotki: Margo, Edith i Agnes. To właśnie one zobaczą w nim coś czego nikt inny nie mógł zobaczyć: potencjalnego kandydata na Tatę.
Opis filmu z filmweb.pl

Bardzo przyjemna i pozytywnie nastawiająca animacja :). Pomimo lat dwudziestu nie żałuję obejrzenia tej produkcji. Idealnie spisała się jako 'odstresowywacz' na letni dzień. Na pewno podziałała lepiej niż wkurzające amerykańskie komedyjki.
'Film' familijny, idealny do oglądania z dziećmi. Można powiedzieć, że jest trochę pouczający ale nie jest to wykład tylko przestawione wszystko w ciekawej formie animacji. Wiele razy się uśmiechnęłam. A ta mała dziewczynka Agnes 'zawładnęła' mym serduchem. Najbardziej podobały mi się momenty właśnie z jej udziałem :). Tą animację bez żadnych zastrzeżeń mogłabym puścić swoim dzieciom o ile będę posiadać. Zero przemocy, za to dużo śmiechu i radochy :).
Moja ocena: 9/10. I nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, że oglądam w tym wieku bajki. I na dodatek wysoko oceniam :P.

niedziela, 10 lipca 2011

"Okaleczona" Khady






Autobiografia znanej bojowniczki o honor afrykańskich kobiet. Beztroskie dzieciństwo Khady w rodzinnym Senegalu zostało brutalnie przerwane, kiedy to siedmioletnią dziewczynkę poddano tradycyjnemu zabiegowi "oczyszczenia", czyli obrzezania. Gdy miała lat trzynaście wydano ją za mąż i wywieziono do Francji. Zbuntowana przeciwko barbarzyńskim zwyczajom, Khady podjęła walkę o prawo kobiet do stanowienia o sobie.
  
 Opis książki






Autor: Khady
Tytuł oryginalny: Mutilee 
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: biografia/autobiografia/pamiętnik 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2007
Liczba stron: 192




Książka ciekawa, dobrze napisana, poruszająca ważny temat. Został opisany dość brutalny rytuał obrzezania wykonywany na małych dziewczynkach. Czytając miałam wrażenie, że i mnie zaczynają boleć miejsca intymne (chociaż często mi się udziela, czyjś ból jeśli mi ktoś powie co go boli, siła wyobraźni?)... Czy rzeczywiście takie przedmiotowe traktowanie kobiet dla 'widzimisię' facetów było naprawdę konieczne? I najgorsze jest to, że w niektórych miejscach na świecie jest nadal praktykowane. 
W książce oprócz próby zwrócenia uwagi na temat okaleczania dziewczynek, możemy znaleźć opisy życia codziennego ludności w Afryce, relacje pomiędzy ludźmi, jak pomimo trudów ludzie potrafią sobie pomagać i żyć w zgodzie. Również ciekawy może być opis ludności 'przyjezdnej' z tych krajów w Europie. W sumie to jak widzą Europejczycy ludność z tego kontynentu - jako analfabetów, którzy przyjeżdżają do nas, żeby tylko wyłudzić kasę jako zasiłki rodząc jak największą liczbę dzieci, również może być postrzegane jako pewien problem, który nie został tutaj niestety wystarczająco poruszony.
Jednak obyło się przy lekturze bez fajerwerków. Prawdą jest, że jest to książka po którą warto sięgnąć, jednak ja czytając ją trochę się wynudziłam. Niektóre opisy jak dla mnie były zbędne a w niektórych miejscach czułam niedosyt.
Moja ocena: 7/10. Taka mocna "czwórka".

sobota, 9 lipca 2011

"Złodziejka książek" Markus Zusak

Rok 1939. Dziesięcioletnia Liesel mieszka u rodziny zastępczej w Molching koło Monachium. Jej życie jest naznaczone piętnem ciężkich czasów, w jakich dorasta. A jednak odkrywa jego piękno - dzięki wyjątkowym ludziom, których spotyka, oraz dzięki książkom, które kradnie. Od momentu wydania powieść znajduje się na szczycie listy bestsellerów „The New York Timesa”. Zyskała również ogromne uznanie krytyki literackiej.

...zasługuje na miejsce obok Dziennika Anny Frank oraz Nocy Elie Wiesela. Ma szansę stać się pozycją klasyczną.
„USA Today”

Poruszająca i do głębi przejmująca.
„Washington Post”
  








Autor: Markus Zusak
Tytuł oryginalny: The Book Thief 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Baltyn Hanna 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura dziecięca/młodzieżowa 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2005 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2008
Liczba stron: 496



Nie istnieją wystarczające słowa do odpowiedniego opisania tej powieści. Pomimo trudnego tematu jaki porusza czytało się tą pozycję 'szybko' i 'przyjemnie'. Sposób w jaki jest przedstawiona II Wojna Światowa, uczucia ludzi, ich przeżycia, doświadczenia jest rewelacyjny. Markus Zusak ukazał w swojej powieści jak można czerpać radość z życia "pomimo wszystko". Czytając przeżywałam z bohaterami wszelkie radości jak i smutki, przedstawionych jest wiele przeciwstawnych emocji, które ciężko w sobie tłumić czytając. Pierwsza książka od jakiegoś czasu, która tak naprawdę mnie wzruszyła i zmusiła do głębszej refleksji. Pomimo, że jest historia o dziesięcioletniej dorastającej dziewczynce toczy się w czasach wojny, walki stanowią jedynie tło historii. Nie zauważy się w tej pozycji robienia z każdego bohatera. Pomoc i dobroć była czymś normalnym nie zasługującym na mega wyróżnienie. Takie zachowania były na porządku dziennym.  
Pomysł zrobienia ze śmierci narratora interesujący. Sposób narracji wprowadza w specyficzny nastrój. Śmierć widziana oczami... śmierci. "Czuję się prześladowany przez ludzi." Trochę absurdalne ale jakże wciągające.  
Moja ocena: 10/10. Książka trafia na listę moich ulubionych. Na pewno sięgnę po inne pozycje tego autora. Polecam!

piątek, 8 lipca 2011

Stosiki książkowe :)

Z racji tego, że wczoraj powróciłam z Trójmiasta do domu na wakacje, mam wszystkie moje zdobycze w jednym miejscu i można zrobić im zdjęcie. I przy okazji załamać się ile książek zakupiłam. Nie wiem kiedy zdążę to wszystko przeczytać. W szczególności, że wiele pozycji jeszcze na mnie czeka na półce...

A oto moje zakupy od początku maja do dnia dzisiejszego: 

 Książki od góry: 
- "Magia pogody" Elizabeth Hay
- "Osobowość" Andrew O'hagan
- "Kochałem ją" Anna Gavalda (dodatek do gazety 'Zwierciadło') 
- "Chemia śmierci" Simon Beckett
- "Pałac północy" Carlos Ruiz Zafón
- "Rock-man, czyli jak nie zostałem saksofonistą" Wojciech Mann -> tu podziękowania dla taty, który sfinansował mi tą pozycję :)
- "Moje życie z psem imieniem George" Judith Summers 
- "Kamień przeznaczenia" Barbara Wood 
- "Złodziejka książek" Markus Zusak  (już niedługo prawdopodobnie pojawi się recenzja)
Chyba kiedyś zbankrutuje przez moją miłość do książek (miłość do kupowania i czytania :))


I oczywiście pierwszego dnia pobytu w domu nie obyło się z rana bez wizyty w bibliotece. A oto co przytachałam z biblioteki: 

Od góry: 
- "Rozmowa w "Katedrze"" Mario Vargas Llosa 
- "Przeminęło z wiatrem" t. 1, 2, 3  Margaret Mitchell

środa, 29 czerwca 2011

"Małe zbrodnie małżeńskie" Eric-Emmanuel Schmitt







Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą". Ta książka to przewrotna, zabawna i pełna zaskakujących zwrotów akcji opowieść o związku dwojga kochających się niegdyś ludzi. Co zostało między nimi po 15 latach małżeństwa? Schmittowi udała się nie lada sztuka: napisał dramat, który czyta się jak najbardziej wciągającą powieść.

Opis książki






  
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Tytuł oryginalny: Petits crimes conjugaux 
Język oryginalny: francuski 
Tłumacz: Grzegorzewska Barbara 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia) 
Forma: utwór dramatyczny 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2005
Liczba stron: 100



Jak zobaczyłam tą książkę Schmitta na półce to od razu po nią sięgnęłam bo od jakiegoś czasu się na nią czaiłam. Co prawda pierwsze zdanie na tyle książki "Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą" nie brzmiało jakoś bardzo zachęcająco, jednak dla mnie ważniejszy był autor :). 
Historia przedstawiona w bardzo interesujący sposób. Ukazuje niedoskonałości małżeństwa z dość długim stażem. Niestety na światło dzienne wychodzi wiele kłamstw, oszustw pomiędzy małżonkami, relacje pomiędzy nimi. Jednak pomimo tych wielu wad przebija się miłość jaką darzą siebie dwoje ludzi. Bardzo przyjemnie i szybko się czyta tą książeczkę, taka na niecałe 2 godziny. 
Pomimo tych zachwytów trochę się rozczarowałam. Oczekiwałam czegoś lepszego po autorze. Chociaż nie można narzekać na tą pozycję nie dorównuje ona książce "Oskar i Pani Róża".
Moja ocena: 8/10. Ogólnie polecam ;).

PS. Książkę przeczytałam w bardzo przyjemnym miejscu, nie wiem dlaczego dopiero niedawno przeze mnie odkrytym, bo mieszkam w Sopocie już prawie 2 lata! A mianowicie w "Bookarni". Jest to spokojne miejsce gdzie można poczytać i coś wypić/zjeść ciacho. Tych co lubią te klimaty serdecznie zapraszam :)! I nie, nie jestem żadnym pracownikiem tego lokum i nie specjalnie robię temu lokalowi reklamę :P. Jestem po prostu tym miejscem oczarowana.

wtorek, 28 czerwca 2011

'Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach 3D' (Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides, 2011) - film

Ekscentryczny i nieustraszony pirat, Jack Sparrow (Johnny Depp), wraz z kapitanem Barbossą (Geoffrey Rush) wyruszają w poszukiwaniu Fontanny Młodości. Kiedy o celu ich wyprawy dowiaduje się Czarnobrody (Ian McShane), wyrusza za nimi wraz ze swoją córką - Angelicą (Penélope Cruz).

Jako, że Johnny Depp jest jednym z moich ulubionych aktorów płci męskiej nie odmówiłam sobie możliwości pójścia do kina na film 3D z nim w roli głównej :). 
A teraz do rzeczy. Niestety (nie wiem jak to w ogóle możliwe) nie mam porównania do większej części poprzednich produkcji 'Piratów...'. Mi się ta część bardzo podobała. Film budził we mnie wiele pozytywnych (w sumie nie tylko) emocji, często się uśmiechałam :). Muzyka dobrze komponowała się z filmem, odpowiednio budowała napięcie. Gra aktorska również niczego sobie.
Jedyne co mnie zmartwiło to mało efektów dobranych do filmu 3D. Albo ja po prostu ich nie potrafiłam dobrze zauważyć/docenić.
Moja ocena: 9/10

sobota, 25 czerwca 2011

'Kod nieśmiertelności' (Source Code, 2011) - film

Kapitan Colter Stevens (Jake Gyllenhaal) budzi się w jadącym z dużą prędkością pociągu. Nie poznaje siedzącej obok niego dziewczyny, nie wie, gdzie jest. Po 8 minutach od jego przebudzenia pociąg eksploduje. Wtedy mężczyzna przekonuje się, że bierze udział w rządowym eksperymencie o nazwie: "Kod nieśmiertelności", który pozwala na wejście w ciało innego człowieka na ostatnich 8 minut jego życia. Zadaniem Stevensa jest rozpoznanie i powstrzymanie zagrażającego całemu Chicago terrorysty podkładającego bomby. "Kod nieśmiertelności" pozwala wracać na miejsce zdarzeń wielokrotnie i żołnierz z każdym powrotem na ostatnich 8 minut życia pasażerów pociągu będzie wiedział coraz więcej. Czy uda mu się znaleźć i powstrzymać atak bombowy... który już się wydarzył?

Nareszcie powróciłam ;). 
Film dość specyficzny ale ciekawy. Jednak momentami - gdybym posiadała w kinie koc i poduszkę - powiewało nudą i mogłabym usnąć. Pomimo to, nie można się zupełnie źle wypowiedzieć na temat całego filmu. Mi się koncepcja podobała. Produkcja trzymała w napięciu (przynajmniej przez 2/3 filmu). Co więcej główny aktor przystojny :D (choć to rzecz gustu ;)). Słyszałam głosy, że film był pozbawiony logiki. Żadnym fizykiem czy kim tam nie jestem ale dla mnie w filmie może zdarzyć się wszystko o ile całościowo trzyma się to wszystko 'kupy'. Ciekawe teorie, które niekoniecznie muszą być prawdziwe, ale produkcja zrobiona tak, że ja, przeciętna studentka nie znająca się wystarczająco dobrze na fizyce i biologii, byłabym skłonna uwierzyć ;).
Do czego mogę się przyczepić to zakończenie filmu. Za bardzo przesłodzone. Film mógłby się skończyć w momencie 'zatrzymania się' obrazu na sytuacji w pociągu. Pozostawiałoby to więcej pola do popisu, domysłu, choć wtedy mogłyby się pojawić głosy, że film zakończenia nie miał wcale.
Moja ocena: 7/10.  

sobota, 14 maja 2011

'Fałszywa dwunastka' (Cheaper by the Dozen, 2003) - film

Tom Baker (Martin) dostaje ofertę pracy trenera drużyny footballowej w Northwestern University w Chicago. Wraz z żoną Mary (Hunt) przenosi się do dużego miasta. Zmiana miejsca zamieszkania jest wielką zmianą nie tylko dla Toma i Mary, ale przede wszystkim dla ich 12 dzieci. Najmłodsze, bliźniaki Kyle i Nigel, są w wielku przedszkolnym, najstarsza zaś 22-letnia Anne (Perabo) już opuściła rodzinne gniazdko. Oboje z rodziców są bardzo zapracowani i spędzają dużo czasu poza domem. Będą musieli jednak znaleźć nowy sposób wychowywania licznego potomstwa, ale to nie będzie łatwe. 

Obejrzałam dziś w tv w trakcie robienia sobie obiadu  i prasowaniu sterty prania. Jako 'czasoumilacz' film może być, jednak nie jest to produkcja wysokich lotów... Niby komedia ale wcale nie było momentów w trakcie których mogłabym się uśmiechnąć. Gromadka dzieci, rodzice podążający za pracą i 'słitaśne' zakończenie. Mniejszym/młodszym osobnikom pewnie się bardziej spodoba ta produkcja. I zakończenie może dla niektórych "pouczające". Ale dla mnie? Pomimo 20 lat (czyli jeszcze chyba :P nie jestem aż tak stara) nie urzekł mnie ten film. Albo po prostu nie w ten czas obejrzałam... Pewnie tego typu produkcje będą mi się bardziej podobać po sesji dla odmóżdzenia ;).
Moja ocena: 5/10.

środa, 4 maja 2011

"Gnój" Wojciech Kuczok








Gnój jest historią rodzinnego piekła, opowiadaną przez dziecko, które już to wszystko ma za sobą, ale z jakichś przyczyn dzieckiem być nie przestało.
Wojciech Kuczok, tył książki













Autor: Wojciech Kuczok
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna polska 
Forma: powieść
Liczba stron: 214



     Po książkę Wojciecha Kuczoka sięgnęłam ot tak po prostu. Pierwsza książka po którą wyciągnęłam rękę w biblioteczce rodziców. I nie żałuję. 
     Powieść dość specyficzna. Na pewno nie dla każdego, nie na każdy nastrój. Historia rodziny, kilku jej pokoleń. Dość brutalnie ukazana rzeczywistość niektórych rodzin, ich zwyczaje, zachowanie. Momentami łzy leciały mi po policzkach (np. w momentach bicia dziecka), chociaż nie wiem czy to wina książki czy jestem po prostu nadwrażliwa na takie elementy (+ okres :P).
     Książka pisana dość specyficznym językiem, jednak nie przeszkadza to w dość szybkim przeczytaniu książki. Pomimo, że powieść porusza dość trudny temat, przeczytałam ją w jeden wieczór. A raczej jedną noc - siedziałam do godziny trzeciej w nocy i nie mogłam przestać czytać.
     Pomimo, że historia opowiedziana dobrze, ładnymi słowami czegoś mi w niej brakowało. Więcej mogłoby być osób, trochę lepiej opisane uczucia. Czuję lekki niedosyt po przeczytaniu.
     Moja ocena: 7/10. Ogólne wrażenia pozytywne. Polecam tą pozycję!

wtorek, 3 maja 2011

"Prawnik" John Grisham


Posada w największej kancelarii prawniczej świata.
Pensja, o jakiej nawet najlepszy student prawa nie śmie marzyć.
Propozycja, której nie można odrzucić... ani przyjąć.

Kyle McAvoy to młody absolwent Yale, któremu świat powinien paść do stóp - a tymczasem jego życie staje się koszmarem. Zmuszony szantażem do przyjęcia posady na Wall Street w najbardziej prestiżowej firmie prawniczej świata, Kyle staje się pionkiem w zabójczej grze korporacyjnego szpiegostwa.

Tak jak inny młody prawnik, Mitch McDeere z Firmy, Kyle jest wtrącony w sytuację, która go przerasta. I tak jak Mitch, Kyle nie ma nikogo, kto mógłby mu pomóc, ani miejsca, gdzie mógłby się schronić...






Autor: John Grisham
Tytuł oryginalny: The Associate 
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2009 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2009
Liczba stron: 318


     Dużo osób polecało książki Grishama. Wielu mnie męczyło, żebym i ja wzięła do ręki, którąś z jego książek. Przez to stworzyłam sobie obraz o Johnie Grisham'ie, że jest wielkim 'guru' w tym gatunku powieści. Bałam się, że mogę nie docenić twórczości pisarza, którego jednak tak dużo osób wielbiło.
     Jednak się przemogłam, wzięłam do ręki jego książkę. Padło właśnie na "Prawnika". I nastąpiło to czego się bałam - rozczarowałam się, padł 'obraz idealnego Johna Grisham'a' i jego powieści. Ale do rzeczy...
     Książkę bardzo szybko i przyjemnie się czyta. Pomimo prawniczych sformułowań można bez problemu przez nie przebrnąć nie czując się głupkiem ;).Fabuła całkiem całkiem. Jednak, żeby nie było tak pięknie teraz trochę pozrzędzę. Spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Czasem powiewało nudą, za mało akcji jak na thriller/sensację/kryminał. Nie było nic zaskakującego, zabierającego dech w piersiach. Jeszcze to zakończenie... Możliwe, że ktoś lubi takie końcówki, gdzie autor pozostawia wiele do domysłu ale ja wole konkretne zakończenie, które niekoniecznie musi być wesołe i zbyt przesłodzone.
     W sumie powieść nie była aż taka zła. Dam jeszcze jedną szansę autorowi, jednak tym razem na pewno moje wymagania będą mniejsze i nie aż tak wygórowane...
     Moja ocena: 6/10.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

'Było sobie kłamstwo' (The Invention Of Lying, 2009) - film

W alternatywnej rzeczywistości, w której toczy się akcja, kłamstwo nie istnieje. Wszyscy od zwykłych ludzi aż po wysokich rangą obywateli mówią prawdę, bez względu na konsekwencję. Życiowy nieudacznik o imieniu Mark (Ricky Gervais) nabywa zdolność kłamania i odkrywa, że może na tym skorzystać. Szybko nabywa fortunę, oraz staje się sławną i rozpoznawalna osobą. Czy zdoła dzięki mówieniu nieprawdy zdobyć serce ukochanej? 
 
Hmm... Kolejny film trudny do zdefiniowania. Pierwsze co mi przychodzi na myśl to to, że rozpierdolił mnie ten film. Tylko nie wiem czy w negatywnym czy pozytywnym słowa tego znaczeniu. 
Momentami debilny, nie do zniesienia. Ale... momentami się uśmiałam. I nie było to wcale wymuszony śmiech. Faktem jest, że humor w tym filmie jest dość specyficzny, co często większości może nie pasować. Mi się jednak to podobało. Film zarazem sztuczny jak i naturalny. Aż ciężko mi było momentami uwierzyć, że oglądam ciągle ten sam film. Na wielki plus w tej produkcji jest to, że nie jest to aż tak typowy schemat amerykańskich komedyjek. Nie było bardzo przesłodzonego zakończenia (w porównaniu do innych tego typu produkcji). Ciekawa jest również koncepcja filmu. 
Pomimo niektórych plusów coś mi bardzo nie pasowało w tym filmie. Czasem tak mam, że nie potrafię zidentyfikować co mi przeszkadza i niestety w tym filmie mam ten problem. Niby fajnie się oglądało, czasem się uśmiechnęłam ale to nie wystarczy, żebym oceniła film bardzo wysoko. Ogólnie wrażenie mam pozytywne jednak zachwycenia nie odczułam po obejrzeniu filmu.
Moja ocena: 6/10

niedziela, 24 kwietnia 2011

"Ślub" Nicholas Sparks



Wilson Lewis, wzięty, dobrze prosperujący prawnik, ma siebie za przykładnego męża i ojca. Nie może zrozumieć dlaczego stosunki z dziećmi i żoną układają mu się coraz gorzej. Otrzeźwienie przychodzi w momencie, gdy zapomina o dwudziestej dziewiątej rocznicy ślubu. Postanawia się zmienić, biorąc przykład ze swojego teścia, Noaha Calhouna, którego szczęśliwy związek miłosny z Nellie trwał pięćdziesiąt lat. Wilson jest pewien swojej miłości do Jane i wie, że musi ją odzyskać. Nie tylko nie zapomni kolejnej rocznicy małżeństwa - mało tego, postara się, by było to naprawdę wyjątkowe wydarzenie. Tymczasem córka oznajmia, że w dniu, w którym przypada rocznica ślubu rodziców, sama chce wziąć ślub... 
 Opis książki
 




Autor: Nicholas Sparks
Tytuł oryginalny: The Wedding 
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna 
Forma: powieść
Liczba stron: 272



      Powieść dużo gorsza od pierwszej części, czyli "Pamiętnika".
     Historia znów o miłości. O tym jak mężczyzna raz zapomniał o rocznicy ślubu i po tym postanowił zmienić swoje życie małżeńskie na lepsze. Dla mnie książka zbyt ckliwa. Tak tak, pomimo, że jestem babą, to nie lubię tak przesłodzonych historii. Jest to historia o ludziach z krwi i kości a wszystko było tak nierealne (w Oskarżonym pluszowym M. trochę inaczej do tego podchodziłam ale to była trochę inna 'bajka'), że aż piszczało [a nie jest to gatunek sci-fi, ani bajka, ani coś o misiach itp., gdzie takie coś w sumie bym dopuściła]. Niektóre momenty były jakby wzięte z kosmosu, nieprzemyślane, wlepione do tej historii ot tak po prostu, jedynie chyba żeby zajmowała więcej stron i żeby zmęczyć książką czytelnika. Przewidywalność zakończenia biła po oczach. Sądzę, że nie bardzo pomyliłabym się ze stwierdzeniem, że nawet dziesięciolatek domyśliłby się co się zaraz stanie :). Nie było zbyt dużo akcji na tych prawie 300 stronach, nic co by mogło zaskoczyć.
     Książka, którą mogłabym ocenić jako nieudana próba 'wyciskacza łez', skierowana jest wg mnie raczej do nastolatek w wieku gimnazjalnym niż starszej grupy wiekowej.
A cóż można o powieści Sparks'a powiedzieć pozytywnego? Na pewno szybko i stosunkowo lekko się ją czyta, coś dla zbicia czasu. Jednak czy przyjemnie? Jeśli treść byłaby lepsza to można by dokonać takiego stwierdzenia. Historia próbująca trochę przemycić jakieś wartości ale zbytnio się to nie udało. Przynajmniej nie zostały one dobrze przedstawione. Nawet próbując czytać między wierszami zbyt dużo nie można było 'zobaczyć'.
     Po tej pozycji trochę się zraziłam do autora. Czy wezmę do ręki kolejną jego powieść? Możliwe, że tak ale nie będzie to pewnie zbyt prędko... Jedynie książka wspomniana na samym początku tej recenzji ratuje tego Pana.
     Moja ocena: 3/10. Może udałoby się coś z tego wyskrobać...

piątek, 22 kwietnia 2011

"Trucicielka" Eric-Emmanuel Schmitt






Marie wyznaje na spowiedzi, że zamordowała swoich trzech mężów. Czy opisane przez nią zbrodnie to prawda, czy tylko perfidna gra, w której stawką jest dusza młodego księdza?
Obsesja towarzyszy wszystkim bohaterom opowiedzianych w "Trucicielce" historii. Każe im walczyć - o rodzinę, sławę, miłość. Niszczy, ale czasem daje drugą szansę. 
Schmitt odsłania mechanizm obsesji - pokazuje, jak łatwo jedna myśl może zatruć życie człowieka. 
Opis z tyłu książki








Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Tytuł oryginalny: Concerto a la memoire d'un ange 
Język oryginalny: francuski 
Tłumacz: Sylwestrzak-Wszelaki Agata 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna 
Forma: zbiór opowiadań/nowel 
Rok pierwszego wydania: 2010 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2011
Liczba stron: 240



    Książka składa się z czterech opowiadań, każde opisuje inną historię, plus pamiętnika autora. Wszystkie opowiadania przedstawione w ciekawy sposób, wciągają. Przynajmniej mnie, jak usiadłam i zaczęłam czytać, na dobre jak mi się wydawało godziny ;). Chciałam delektować się każdą czytaną kartką, każdym przeczytanym słowem.
     Cztery historie, pomimo, że opowiadają inną historię, mają wspólny mianownik.
     W opowiadaniu Trucicielka, poznajemy starszą kobietę o imieniu Marie, oskarżoną o zamordowanie swoich trzech mężów, pomimo to uniewinnioną. W momencie gdy pojawia się nowy ksiądz, postanawia go uwieść, mieć go tylko dla siebie, myśląc, że przez przyznanie się do winy i opowiedzenie wszystkich swoich tajemnic zatrzyma go przy sobie. Cóż za błędne i egoistyczne myślenie, czyż nie? Na koniec nie dotrzymała jeszcze swojej obietnicy, danej młodemu księdzu.
     W kolejnych opowiadaniach poznajemy historię o ojcu (Powrót). O jego miłości do córek oraz bólu i cierpieniu jaki może sprawić informacja o śmierci jednej z nich. W Koncercie Pamięci Anioła historia zawiści, współzawodnictwa pomiędzy dwoma znajomymi i również skrajnej przemiany jaką człowiek może przejść.
     Jednak ostatnie opowiadanie poruszyło mną najbardziej. Ile zdrad jest skłonna kobieta wybaczyć mężu? Ile cierpienia może w sobie dusić? Opowiadanie typowo o miłości, jak silna pomimo wielu nieprzyjemności może ona być. Dopiero zbliżając się ku śmierci widzimy jak silne potrafi być nasze uczucie.
     Każda historia dała mi wiele do myślenia. Każda ukazuje nasze słabości, pragnienia. Ukazuję jak bardzo człowiek może sobie nie zdawać sprawy z rzeczy pozornie błahych.
      
     Moja ocena: 10/10. Nie żałuję przeczytania tej książki i wydania na nią pieniędzy. Polecam ją każdemu :)!

czwartek, 21 kwietnia 2011

'Niepokonani' (The Way Back, 2010) - film

W 1940 roku grupa śmiałków pochodzących z różnych krajów ucieka z sowieckiego gułagu. Bez mapy czy kompasu uciekinierzy podejmują się niemożliwego - od Syberii, przez tajgę, wyżyny Mongolii, pustynię Gobi, Tybet, Himalaje docierają aż do Indii. Niezwykła podróż przez 6000 km pełna jest heroicznej walki o przetrwanie. Pomimo różnic kulturowych i barier językowych przyświeca im wspólny cel – chcą odzyskać utraconą wolność. Nie sprzyjają im mordercze mrozy i nieznośny upał. Przemierzają pieszo najbardziej niezwykłe i niebezpieczne rejony świata, ucząc się przebaczać i odzyskiwać utracone w gułagu człowieczeństwo.

Na film wybrałam się razem z mamą do kina :) i nie żałuję wydanych pieniędzy na bilet. Dla niektórych film może być trochę monotonny - w końcu pokazana jest głównie podróż 'uciekinierów' - czyli tylko idą i idą (słyszałam takie opinie po seansie...). Jednak dla mnie została bardzo dobrze przedstawiona historia. Reżyser i inni (nie wiem kto tam jeszcze dokładnie się zajmuje filmami i pracuje na planie oprócz aktorów :P) bardzo dobrze zadbali o najmniejsze szczegóły, chociażby takie jak poparzona skóra od słońca po długiej wędrówce. Pomimo, że film raczej do wesołych ogólnie nie należał (w końcu o ludziach którzy uciekli z gułagu w trakcie wojny) były też wesołe momenty. Jako, że studiuje Finanse i Rachunkowość, specjalność Rachunkowość najbardziej wpadł mi w pamięć 'żarcik' o "dowcipnych księgowych" :). 
Jedyną dla mnie wadą w tym filmie był Colin Farrell. Ja go po prostu 'nie trawie'. Jak dla mnie nie jest on ani przystojny, ani nie zachwyca swoją grą aktorską. Ja go kojarzę tylko z tego całego romansu z Bachledą-Curuś i obejrzanego później filmu "Ondine". Więc jeśli go ktoś lubi może sam film oceni wyżej. 
Moja ocena filmu: 8/10. Film bardzo mi się podobał (pomimo jednego defektu), polecam wszystkim :).

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

"Oskarżony pluszowy M." Clifford Chase



Purnosens, groteska i ostra satyra na instytucje publiczne, na głupotę i bezduszność ludzi mieszają się z liryzmem wspomnień i refleksji misia. 
Pluszowy miś może być  bardzo niebezpieczny. Jeśli ma marzenia i duszę. Wtedy trzeba go tropić, wysłać przeciwko niemu oddział antyterrorystyczny, skuć go kajdankami, osadzić w więzieniu i sądzić całymi miesiącami, oskarżając o 9678 zbrodni. I żądać kary śmierci. 
Pluszowego misia należy uznać za wroga publicznego numer jeden. Bo ludzi i świat pojmował uczuciami. Bo pragnął miłości i akceptacji. Bo chciał być sobą i cieszyć się życiem. 
Opis książki






Autor: Clifford Chase
Tytuł oryginalny: Winkie 
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2007
Liczba stron: 256


Powieść dość nietypowa. Wszystko nierealne już od pierwszych stron - miś, który chodzi, myśli, czuje. Ale czy wszystkie książki muszą być realistyczne :)?
Historia sama dość ciekawa. Ukazuje jak łatwo można oskarżyć o cokolwiek niewinną osobę, zdobyć fałszywych świadków, sfałszować dowody. Tylko czy oby na pewno jest to tylko parodia? W dzisiejszych czasach mam wrażenie, że jest tutaj wiele prawdy. Historia momentami rozczulająca, wprowadzająca na moje usta uśmiech. Jednak w większości czasu podczas lektury tej książki czułam smutek, współczucie dla tego misia.
Książka może wydawać się lekka i przyjemna, do przeczytania w jeden wieczór. Moim zdaniem jednak trzeba by poświęcić chwilę na refleksję, czy oby na pewno problem z instytucjami nie dotyczy i nas, czy musimy dać się tak omamić przez 'lepszych' i dać się zepchnąć na margines? Chociażby pan Niewygrał nie był nigdy brany poważnie chociażby przez swoje jąkanie się. Czy na prawdę trzeba tak traktować ludzi przez takie rzeczy?
Pomimo tych jako takich pozytywów książka nie była niestety jakoś bardzo porywająca. Styl pisania, pomimo, że można było dość szybko czytać, przeszkadzał. Przynajmniej dla mnie nie był jakiś rewelacyjny, czytałam lepiej napisane książki. Pomimo ciekawej fabuły, niektóre momenty były bez sensu, przeszkadzały w całej historii.
Nie namawiam do czytania jednak również nie zamierzam Was zniechęcać :).
Moja ocena: 6/10.

niedziela, 17 kwietnia 2011

Stosik - marzec i kwiecień

Oto moje 'zdobyte' książki od marca do teraz, czyli połowy kwietnia. Mam nadzieję, że nic nowego do końca miesiąca nie wpadnie :). 

Książki od góry: 
- "Oddaj mi dzieci" Donya Al-Nahi, Eugene Costello,
- "Nie dla mięczaków" Monika Szwaja (książka całe szczęście jako gratis do książki, z okazji Światowego Tygodnia Książki 2011),
- "Trucicielka" Eric-Emmanuel Schmitt,
- "Po prostu razem" Anna Gavalda,
- "Kochanki i królowe" Benedetta Craveri,
- "Balzac. Biografia" Stefan Zweig.

Czyli kolejne 6 książek, które nie wiem kiedy zdążę przeczytać... 

sobota, 9 kwietnia 2011

'Kiedyś mnie znajdziesz' (Then She Found Me, 2007) - film

Film to zabawna historia April Epner, szkolnej nauczycielki, która została adoptowana zaraz po swoich narodzinach. Teraz, w wieku 39 lat, April marzy o własnym dziecku. Jednakże jej słodki, lecz niedojrzały mąż oznajmia, że ich małżeństwo jest skończone. April jest oszołomiona i zdruzgotana. Ponadto umiera jej adopcyjna matka. Tymczasem Berenice, bardzo ekscentryczna kobieta, deklaruje że jest biologiczną matką głównej bohaterki. Świat April wywraca się do góry nogami. Stara się odzyskać równowagę i spełnienie, w czym pomagają jej nowo odnaleziona matka i Frank - ojciec jednego z jej uczniów.

Mam mieszane odczucia co do tego filmu. Na pewno jest o niebo lepszy niż te denne komedyjki, które ostatnimi czasy zdarzyło mi się oglądnąć. Aktorzy grali dobrze, nie było widać takiej mega sztuczności. Koncepcja filmu jako tako może być, choć tematyka ździebko oklepana - kobieta która rozpaczliwie chce mieć dziecko. Cały film był trochę nudnawy, nie było ciekawej akcji. Film tak naprawdę trochę o wszystkim i o niczym. Jednak nawet przyjemnie się oglądało.
Dlatego moja ocena: 5/10.
Related Posts with Thumbnails