piątek, 22 lipca 2022

"Wszystko zostaje w rodzinie" Aneta Jadowska

 
 
 
 
 
 
Problemy chodzą stadami.
Dla Dory Wilk zaczyna się najbardziej wyczerpujący okres w życiu. Całodobowe zamieszanie, chaos i krwawe szaleństwo.
Uwikłana w wampirzą politykę, epidemię lunatykowania - śmiertelnie niebezpieczną dla Dzieci Nocy - spiętrzone problemy wilczego stada i prywatne katastrofy, wiedźma próbuje zachować zimną krew i przeżyć.
Nie czas na sen, gdy jej świat płonie!
Opis książki
 
 
 
 
 
 
Autor: Aneta Jadowska
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: fantasy
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2014
Liczba stron: 560
Czas trwania: 16h 7hm
Lektor: Joanna Osyda
 
 
 
     Książka Anety Jadowskiej pt. "Wszystko zostaje w rodzinie" to już czwarty tom cyklu o Dorze Wilk. Choć ta seria nie jest zbyt wybitna i zobowiązująca to ma w sobie coś magicznego, co przyciąga mnie do niej oraz pozwala oderwać się od swojej szarej codzienności. Niestety ta pozycja według mnie jest najsłabsza z dotychczasowych tej autorki z którymi miałam już styczność.
     Wśród wampirów dzieją się niepokojące rzeczy, więc Dora postanawia wyruszyć im na pomoc. Chcąc nie chcąc zostaje również uwikłana w przeróżne ogromnie wyczerpujące ją intrygi. Pomimo, że jest to najgrubsza pozycja z tej serii, teoretycznie dzieje się tu sporo, to jednak momentami odniosłam wrażenie, że bohaterowie kręcili się w kółko i niewiele było tu tak naprawdę nowych pasjonujących czytelnika zdarzeń. Co prawda dostaliśmy względnie rozbudowany wampirzy wątek, to jednak ponownie powracamy do sercowych rozterek Dory. Nie do końca podobało mi się to, że prawie każdy napotkany przez nią mężczyzna ją pożąda i chciałby z nią pójść do łóżka. Dodatkowo ciągnący się "trójkąt miłosny" między kobietą, aniołem a diabłem przybiera niepokojące rozmiary i staje się on już dla mnie bardzo męczący. Nie mniej jednak całkiem miło spędziłam swój czas podczas słuchania tej historii w audiobooku - nie była to najgorsza fabuła z jaką miałam kiedykolwiek do czynienia.
     Bohaterowie mam wrażenie, że niewiele zmienili się od ostatniego tomu. Spodziewałam się, że jednak będą w stanie co nieco nauczyć się na swoich wcześniejszych błędach i zmienić w części kwestii swoje podejście, a tak się niestety nie stało. Zobaczymy czy to odmieni się w kolejnych częściach tego cyklu, czy pozostanie niezmienne. Styl autorki na tym samym poziomie, dzięki czemu wiedziałam czego mogę się spodziewać i to faktycznie dostałam. Lektorka w audiobooku dostępnym na Empik Go również bardzo dobrze się spisała, naprawdę dobrze mi się jej tu słuchało.
     "Wszystko zostaje w rodzinie" to według mnie na ten moment najbardziej nijaka część z cyklu o Dorze Wilk. Pomimo, że na pierwszy rzut oka działo się wiele, to jednak zbyt dużo nie jestem w stanie napisać o tej pozycji, gdyż wszystko zlało mi się w jedną całość, gdzie na pierwszym planie są rozterki miłosne wiedźmy, które stają się powoli ogromnie męczące.
     Moja ocena: 5/10.

czwartek, 21 lipca 2022

'Perfekcyjne połączenie' (A Perfect Pairing, 2022) - film

 
Lola (Victoria Justice), energiczna importerka win z Los Angeles, rzuca pracę w nadziei na założenie własnej firmy winiarskiej i z zapałem rezerwuje bilet do odległej części Australii, aby zdobyć pierwszego klienta, Vaughn Family Wines. Niestety, rodzina Vaughnów nie jest zainteresowana robieniem interesów z raczkującą firemką. Lola nie daje za wygraną i postanawia zatrudnić się na owczej farmie Vaughnów. Z początku Lola nie wydaje się stworzona do ciężkiej roboty — naprawianie płotów i zaganianie owiec to zdecydowanie nie jej bajka. Jednak wkrótce zaprzyjaźnia się z czarującym zarządcą farmy, Maxem (Adam Demos), który wprowadza ją w tajniki tej pracy. W miarę jak coraz lepiej się poznają, Lola odkrywa, że Australia wniosła w jej życie o wiele więcej niż tylko zamiłowanie do pracy i nowo odkryte uczucie do Maxa. Czy jego sekrety staną na przeszkodzie jej romantycznym planom?



     Poszukując relaksującego filmu, który choć na chwilę odgoni ode mnie złe myśli kłębiące się w mojej głowie natrafiłam na tytuł "Perfekcyjne połączenie" dostępny na Netflixie. Pomimo, że nie przepadam za komediami romantycznymi to jednak postanowiłam dać szansę tę produkcji, mając nadzieję, że nie będzie tak źle. W tym przypadku faktycznie nie było tragedii, a nawet mogę pokusić się o stwierdzenie, że jest to jeden z lepszych filmów w tym gatunku jaki w ostatnich miesiącach widziałam! Może tak działa magia letnich miesięcy, ewentualnie wina ;).
     Lola, to odnosząca sukcesy importerka win, mająca okropnego szefa. Pod wpływem emocji postanawia w końcu rzucić pracę w korporacji, założyć własną firmę związaną z winami, a jako pierwszego klienta zdobyć uznaną firmę z Australii - Vaughn Family Wines. Jednak by to zrobić, musi przelecieć wiele kilometrów z Los Angeles do siedziby interesującej ją firmy, do innego kraju, gdzie na miejscu poznaje zabójczo przystojnego mężczyznę... Nie oszukujmy się, po samym opisie tego filmu, czy to ze strony filmweb, czy to mojego, łatwo domyślić się zakończenia tej historii. Nie mniej jednak był tutaj hipnotyczny klimat, dzięki któremu odbiór całości był całkiem znośny. Całe szczęście nie znalazłam tu irytującego mnie motywu, czyli szarej myszki ślepo zapatrzonej w mężczyznę i marzącej tylko o tym by wreszcie obiekt westchnień ją zauważył. W tym przypadku mamy do czynienia z silną kobietą, która wie czego chce i stara się spełnić własne marzenia, nawet jeśli oznacza to wykazanie się w wyjątkowo trudnych i paskudnych warunkach. Dodatkowo widzimy rozwijającą się relację między dwojgiem głównych bohaterów, a nie jedynie wzdychanie i maślane oczka. Co prawda pojawiają się tu inne schematy dobrze znane z komedii romantycznych, jednak zostały według mnie całkiem nieźle ograne i nie irytowały w trakcie seansu aż tak bardzo jak się bym mogła tego spodziewać.
     Gra aktorska niestety nie zrobiła na mnie tak dużego wrażenia. Niestety jedyne co mogę napisać to to, że było po prostu poprawnie i dość neutralnie. Co prawda nie było aż tak wiele nienaturalnych momentów, które zraziłyby mnie już na samym początku, lecz z drugiej strony nie było tego zachwytu umiejętnościami, przez który poczułabym potrzebę zobaczenia tych aktorów w innych produkcjach. Było ok, lecz szaleńczej miłości czy innych pozytywnych uczuć z mojej strony tu nie ma.
     "Perfekcyjne połączenie" to całkiem miła komedia romantyczna, która choć nie jest pozbawiona wad, nie wywołała we mnie zbyt wielu negatywnych odruchów. O dziwo względnie miło spędziłam wolny wieczór podczas seansu, pomimo, że ten gatunek nie należy do moich ulubionych. Jeśli podejdzie się do tego tytułu bez większych oczekiwań, tylko czysta rozrywka, można naprawdę nieźle się bawić w trakcie jego oglądania, czy to samemu, czy w towarzystwie.
     Moja ocena: 6/10.

środa, 20 lipca 2022

"Tego lata stałam się piękna" Jenny Han

 
Pierwszy tom słonecznej trylogii Lato napisanej przez Jenny Han– autorkę bestsellerowej serii Do wszystkich chłopców, których kochałam, zekranizowanej przez Netflix i uznanej za hit.
„Odliczałam dni do kolejnych wakacji. Zima prawie się dla mnie nie liczyła. Liczyło się lato. Całe moje życie odmierzały wakacje. Jakbym zaczynała życie dopiero w czerwcu, na plaży, w tym domu”.
Belly cały rok czeka na wakacje. Wszystko, co najlepsze i magiczne, dzieje się właśnie podczas letnich miesięcy. To wtedy może spędzić czas z braćmi Fisher – Conradem i Jeremiahem. W jednym od dawna się podkochuje, a drugi jest jej najlepszym przyjacielem.
Tym razem jest inaczej. Chłopcy przestają traktować Belly jak młodszą siostrę. Są to także ich ostatnie wakacje spędzone razem. Za rok każdego z braci pochłoną własne sprawy i wchodzenie w dorosłe życie.
Czy dziewczyna znajdzie w sobie odwagę, żeby się przyznać do swoich uczuć? Czy to lato zmieni ją na zawsze?
Przygotuj się do wakacji z książką „Tego lata stałam się piękna” rozpoczynającą trylogię Lato. To obowiązkowa pozycja dla miłośniczek i miłośników młodzieżowych romansów, które wciągają, bawią i wzbudzają mnóstwo emocji.
Opis książki
 
 
 
Autor: Jenny Han
Tytuł oryginalny: The Summer I Turned Pretty
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Biernacka Matylda
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: dziecięca, młodzieżowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego wydania polskiego: 2014
Liczba stron: 304
 
 
 
     Całkiem miło wspominam trylogię autorstwa Jenny Han zaczynającą się od "Do wszystkich chłopców, których kochałam" dlatego też postanowiłam sięgnąć również po jej kolejną serię, czyli 'Lato'. Miałam ochotę na coś lekkiego i miałam nadzieję, że pozycja "Tego lata stałam się piękna" będzie idealna na ten okres wakacyjny. Pomimo, że nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań to nie było jednak tak pięknie jak się spodziewałam, choć mimo wszystko umiliła mi ona mój wolny czas.
     Belly co roku wyjeżdża na wakacje nad morze do domku przyjaciół swoich rodziców. Od wielu lat ten letni czas spędza wraz z braćmi Fisher - Conradem, w którym dziewczyna od dawna się podkochuje, i Jeremiahem, będącym jej najlepszym przyjacielem. Jednak tego lata coś się zmienia, a relacje między tą trójką mogą zostać zachwiane. Według mnie jest to jedna z tych niezobowiązujących historii, którą idealnie jest przeczytać wypoczywając na plaży lub innym ciepłym i słonecznym miejscu niedaleko wody. Ta książka nie wymaga od czytelnika zbyt wiele, mamy tu bardzo prostą powieść młodzieżową, którą można naprawdę szybko przeczytać, wręcz pochłonąć na raz. Historia według mnie niestety nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych pozycji tego typu. Akcja rozwija się dość leniwie, nie znajdziemy tu nie wiadomo jak epickich zwrotów akcji, które będą zapierać dech w piersiach i pozostaną w naszej pamięci na długo. Jednak jest jeden 'plot twist' pod koniec tego tomu, który wywołał we mnie chęć na przeczytanie kolejnej części, gdyż chciałabym się dowiedzieć jak się ta sprawa rozwiąże i jak wpłynie na dalsze losy przyjaciół. Ze swojej strony radzę dać szansę tej pozycji i przeczytać ją do końca, gdyż jednak treść może w pewnym momencie mocno Was zaskoczyć.
     Bohaterowie to niestety nie jest najmocniejszy atut tej powieści. Mam wrażenie, że nie zostali aż tak dobrze wykreowani bym mogła o nich wiele napisać czy też by pozostali w mojej pamięci na długo. Ani się z nimi na tyle nie zżyłam by z zapartym tchem śledzić ich dalsze poczynania, ani nie byłam w stanie współodczuwać targających nimi emocji. Po prostu byli, bo ktoś musiał pchać tę historię do przodu.
     Styl autorki jest jak zwykle lekki i bardzo przyjemny w odbiorze. Ta historia pomimo, że nie porywa, to została tak napisana, że wręcz sama się czyta. Dla samego sposobu pisania, by móc odetchnąć od swojej codzienności, mam ochotę sięgnąć po inne powieści tej autorki. E-book dostępny na Legimi, który czytałam na czytniku, został bardzo dobrze przygotowany i dobrze współgrał z moim sprzętem.
     "Tego lata stałam się piękna" to idealna powieść młodzieżowa do przeczytania w wakacje, gdy potrzebujemy czegoś lżejszego podczas wypoczynku. Jednak podczas lektury mocno odczułam, że nie jestem w docelowej grupie odbiorców i przypuszczam, że gdybym czytała ją w innych warunkach byłabym tą historią nieco bardziej rozczarowana.
     Moja ocena: 6/10.

wtorek, 19 lipca 2022

"Prawda. Krótka historia wciskania kitu" Tom Phillips

 
Imponujące kłamstwa i kłamcy, których aż che się szanować!
Nowa książka autora bestsellera "Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko"
Tym razem przeczytacie o PRAWDZIE - a raczej o genialnych sposobach wciskania kitu, jakie wymyślono przez wieki...
W dzisiejszych czasach nawet prezydent USA nie przejmuje się prawdziwością swoich słów - rekord pobił, kiedy w 120 minut wygłosił 125 bzdur, czyli więcej niż jedną na minutę! Za sprawą internetu nasze codzienne życie zamieniło się w dezinformacyjne pole bitwy.
Może nawet tego nie wiesz, ale dosłownie pływasz w morzu wymysłów, półprawd i wierutnych łgarstw. Pora się wreszcie czegoś o nich dowiedzieć!
Tom Phillips, redaktor serwisu fullfact.org zajmującego się sprawdzaniem faktów, każdego dnia zmaga się z zalewem bredni. I z właściwym sobie humorem udowadnia, że kłamstwo w debacie publicznej nie pojawiło się wczoraj.
Ta książka zabierze was na wycieczkę objazdową po najbardziej niesłychanych kłamstwach i horrendalnych ściemach w dziejach ludzkości. Wiele z tego, co tu przeczytacie, wyda się wam niewiarygodne, a przecież nie brakowało ludzi, którzy w to wszystko wierzyli. Ciekawe, co o nas napiszą nasze wnuki?
Opis książki



Autor: Tom Phillips
Tytuł oryginalny: Truth: A Brief History of Total Bullsh*t
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Gębicka-Frąc Maria
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa
Gatunek: popularnonaukowa
Forma: esej (szkic literacki) / zbiór esejów (szkiców)
Rok pierwszego wydania: 2019
Rok pierwszego wydania polskiego: 2020
Liczba stron: 320
 
 
 
     Trzy lata temu przeczytałam pozycję "Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko" Toma Phillipsa, która nie za bardzo mnie sobą oczarowała ale o dziwo nadal o niej pamiętam. Pomimo pewnych niezbyt pozytywnych wspomnień z czytania postanowiłam sięgnąć po drugi tytuł tego autora, czyli książkę "Prawda. Krótka historia wciskania kitu", która i tak czekała na swoją kolej na mojej półce. Również i tym razem mam pewne dość mieszane odczucia po lekturze...
     W tej pozycji mamy poruszony temat prawdy, a raczej po prostu ukazane anegdotki o jednych z największych kłamstw w historii. Zostały tu omówione niewybredne 'żarty' takich osób jak Benjamin Franklin, czy też opisane zwykłe złudzenia, które dotknęły jednocześnie masę ludzi. Z pozoru brzmi ciekawie, jednak ja nie czuję się w pełni usatysfakcjonowana zawartością. Ponownie mam wrażenie, że jest tu sporo pustej treści, tak aby po prostu napompować książkę, by nie miała tylko dziesięciu kartek wraz ze stroną tytułową. Mi niestety jedynie nieliczne akapity wydały się na tyle interesujące, by faktycznie zasłużyły na to aby je przedstawić w książce. Sam zamysł tej pozycji jest według mnie intrygujący i mający szansę się sprzedać, lecz nie do końca przypadła mi do gustu treść. Pomimo wszystko wierzę, że znajdą się osoby, które będą się świetnie bawić w trakcie lektury.
     Styl autora jest całkiem lekki w odbiorze, co jest według mnie ogromnym plusem, jednak po pewnym czasie nie jest on aż taki przyjemny. Mam wrażenie, że autor zbyt dużo władował tu swojego specyficznego poczucia humoru, który w pewnym momencie zaczął mnie po prostu przytłaczać i miałam już w pewnym momencie wręcz dość. Wydanie papierowe zostało przygotowane przyzwoicie, nie rzuciły mi się żadne błędy. Jedyne do czego mogę się jak zwykle przyczepić to znienawidzone przeze mnie klejone strony, o czym niejednokrotnie już na blogu wspominałam.
     "Prawda. Krótka historia wciskania kitu" to pozycja, która nie zrobiła na mnie aż takiego dobrego wrażenia. Według mnie jest ona przeciętna i nieco żałuję, że jednak dałam jej szansę, gdyż mogłam w tym czasie przeczytać coś nieco lepszego oraz bardziej odpowiadającego moim gustom i potrzebom. Niestety ze swojej strony nie jestem w stanie z czystym sumieniem polecić Wam tego tytułu.
     Moja ocena: 5/10.

poniedziałek, 18 lipca 2022

'Co w duszy gra' (Soul, 2020) - film

 
 
 
 
Joe Gardner, nauczyciel muzyki w szkole, dostaje życiową szansę, aby zagrać w najlepszym jazzowym klubie w mieście. Ale jeden nieostrożny krok sprawia, że prosto z nowojorskiej ulicy dostaje się w Przedświaty - niezwykłe miejsce, gdzie nowe dusze, zanim zejdą na Ziemię, otrzymują osobowość, dziwactwa i pasje. Zdeterminowany, żeby odzyskać swoje życie, Joe zaprzyjaźnia się z młodą duszą - 22, która nie rozumie, dlaczego doświadczenie bycia człowiekiem jest aż tak pociągające. Podczas, gdy Joe stara się przekonać 22, że życie jest wspaniałe, sam znajduje odpowiedzi na najważniejsze pytania.
 




     Przeglądając listę dostępnych animacji na Disney Plus natrafiłam na tytuł "Co w duszy gra". O dziwo nie słyszałam wcześniej o tej produkcji, jednak postanowiłam dać jej szansę, gdyż opis wydał mi się interesujący. Cieszę się, że zdecydowałam się na jej obejrzenie - ona jest naprawdę genialna!
     Joe Gardner to niedoceniany nauczyciel muzyki w szkole. Jednak pewnego dnia dostaje swoją życiową szansę i ma zagrać koncert u boku swojej idolki. Niestety podczas stawiania jednego nieostrożnego kroku na jednej z nowojorskich ulic trafia w Zaświaty, gdzie zachodzi ogromna pomyłka. Poznaje tam młodą duszę - 22, którą próbuje przekonać, że życie jest piękne, jednocześnie samemu poznając odpowiedzi na pewne ważne pytania. Moim zdaniem jest to przepiękna i jednocześnie w nienachalny sposób refleksyjna historia, która potrafi poruszyć w widzu jego czułe struny. Humor według mnie na naprawdę dobrym poziomie i było wiele momentów gdy uśmiech nie chciał zejść z mojej twarzy. Z drugiej strony nie obyło się bez chwil kiedy łzy kręciły się w oczach i płynęły ciurkiem policzkami. Podczas seansu targało mną tak wiele przeróżnych, czasem całkowicie ze sobą sprzecznych, uczuć i emocji, które sprawiły, że ta historia pozostanie ze mną na długo. Mam wrażenie, że będzie ona odpowiednia zarówno dla tych trochę młodszych jak i nieco starszych odbiorców i każdy z niej coś wyniesie, może coś zgoła innego, lecz na pewno nie przejdzie bez echa. Samo wykonanie tej produkcji również przypadło mi do gustu, a polski dubbing nie taki straszny jak go malują - ja tutaj nie miałam z nim żadnego problemu i nie miałam ochoty przełączać się od razu na napisy.
     "Co w duszy gra" to moim zdaniem naprawdę przepiękna animacja, którą warto obejrzeć. Dla mnie jest to kolejny tytuł, który chciałabym w przyszłości ponownie obejrzeć i mam nadzieję, że będę w stanie czerpać taką samą przyjemność z seansu jak za pierwszym razem. Jeśli jeszcze nie widzieliście tej produkcji to gorąco polecam jej nadrobienie! Gwarantuję, że będziecie zadowoleni.
     Moja ocena: 8/10.

niedziela, 17 lipca 2022

"Druga runda" Caren Lissner

 
 
 
Czy ta kiecka nie jest za krótka? A może właśnie za długa? Mam dać się zaprosić na drinka po kolacji? A może ja powinnam zaprosić go do siebie? Całować się na pierwszej randce? Jak szybko uciec, jeśli okaże się, że jest nudziarzem albo świrem? Albo, co gorsza, jeszcze mieszka z matką?
To chyba jakaś kpina. Naprawdę, czy ja, wykształcona kobieta koło trzydziestki, muszę znowu bawić się w te bzdury?
Gert przed trzydziestką niespodziewanie dołączyła do grona singielek. Po kilku latach szczęśliwego związku powrót na rynek matrymonialny wydaje się jej koszmarem, a randkowanie – żenującą grą.
Czy wśród milionów nowojorskich mężczyzn znajdzie się jej drugi "ten jedyny"? Druga runda – start!
Opis książki
 
 
 
Autor: Caren Lissner
Tytuł oryginalny: Starting from Square Two
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Jęczmyk Anna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: społeczna, obyczajowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2004
Rok pierwszego wydania polskiego: 2016
Liczba stron: 352
 
 
 
     Powieść Caren Lissner pt. "Druga runda" wpadła mi kiedyś przypadkiem w ręce, gdy to wałęsałam się po księgarni poszukując dobrych wakacyjnych pozycji. Miałam nadzieję, że sprawdzi się ona w tym celu idealnie. Sięgnęłam po nią ostatnio w trakcie swojego urlopu i choć pod pewnymi względami się ona sprawdziła podczas letniego wypoczynku, tak niektóre aspekty nieco mnie tu rozczarowały...
     Gert po niespodziewanej stracie męża, dołącza tuż przed trzydziestką ponownie do grupy singielek, czy raczej młodych wdów, które starają ułożyć sobie jakoś życie i otworzyć się na ewentualne nowe znajomości. Wraz ze swoimi przyjaciółkami wyrusza na poszukiwania kolejnych doznań, jednak czy jest szansą natrafienia w Nowym Jorku po raz drugi na "tego jedynego"? Po samej historii nie spodziewałam się zbyt wiele - raczej miałam z tyłu głowy myśl, że może to być zwykła romantyczna obyczajówka z przewidywalnym szczęśliwym zakończeniem i to faktycznie dostałam. Jednak irytowały mnie nieco pseudofilozoficzne przemyślenia głównej bohaterki, jakby ta powieść chciała aspirować do 'literatury z wyższej półki', a co niestety nie wyszło. Gdyby pominąć te niezbyt udane refleksyjne wywody, byłaby to naprawdę całkiem miła i niegłupia historia, dzięki której można się trochę odprężyć i zrelaksować, jednocześnie mając własne refleksje, a nie nachalnie narzucane przez narratora przemyślenia dotyczące opisywanych sytuacji i podejmowanych trudnych wyborów.
     Bohaterowie - tutaj mam pewien dylemat. O ile główna bohaterka była dość specyficzna, choć momentami frustrująca, to jednak była całkiem nieźle wykreowana. Również męska postać, która pojawiła się na horyzoncie była niczego sobie i można było się w pewien sposób z tą jednostką zżyć. Natomiast przyjaciółki Gert to dwie mało rozgarnięte postaci, które ogromnie mnie irytowały, gdy tylko pojawiały się na kartach powieści. Mi osobiście ciężko byłoby dogadać się z takimi osobami i niechętnie o nich czytałam. Co do dalszoplanowych bohaterów, to byli oni na tyle symbolicznie wspomniani, że nawet nie ma sensu się o nich więcej rozpisywać, gdyż niewiele wnieśli do fabuły.
     Styl autorki jest naprawdę lekki i względnie przyjemny w odbiorze. Co prawda nie byłabym w stanie przypisać go do tej konkretnej pisarki, jednak w tym przypadku, za bardzo mi to nie przeszkadzało. Chciałam niewymagającej lektury na wakacje napisanej prostym językiem i to właśnie dostałam. Wydanie papierowe całkiem przyzwoicie przygotowane. Właściwie jedyne do czego mogę się przyczepić to klejone strony, których ja osobiście naprawdę nienawidzę, choć wiem, że nie wszyscy, a właściwie większość czytelników nie ma z takim sposobem wydawania książek problemu.
     "Druga runda" to powieść, która umiliła mi kilka letnich wieczorów. Nie miałam wobec niej wyśrubowanych oczekiwań i może dzięki temu dobrnęłam do końca, bez większego uszczerbku na zdrowiu, czy to fizycznym czy psychicznym. Było względnie przyjemnie, jednak nie wywarła na mnie aż tak ogromnego wrażenia. Wielbicielom lżejszej literatury, którym nie przeszkadzają nachalne pseudorefleksje, ta powieść może się spodobać nieco bardziej.
     Moja ocena: 6/10.

sobota, 16 lipca 2022

"Loveless" Alice Oseman

 
"Wszystko to zaczęło do mnie docierać. Nigdy w nikim się nie kochałam. Ani w chłopcach, ani w dziewczynach, ani w żadnej osobie, którą kiedykolwiek poznałam. Co to znaczy?"
Georgia nie była dotąd zakochana, z nikim się nawet nie całowała. Jednak jest przekonana, że pewnego dnia odnajdzie swoją drugą połowę.
Kiedy jej starania spełzają na niczym, zaczyna się zastanawiać, dlaczego miłość wydaje się tak prosta dla innych, a dla niej nie. W zderzeniu z nowymi pojęciami - aseksualnością i aromantycznością - Georgia jest jeszcze bardziej niepewna swoich uczuć.
Czyżby przeznaczone jej było żyć bez miłości? A może przez cały czas szukała nie tego, co jest odpowiednie dla niej? A może miłość to nie tylko romantyczne uczucie...
Alice Oseman to jeden z najbardziej autentycznych i najmocniej wybrzmiewających głosów we współczesnej literaturze Young Adult.
Opis książki
 
 
 
Autor: Alice Oseman
Tytuł oryginalny: Loveless
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Halbersztat Anna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: dziecięca, młodzieżowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2020
Rok pierwszego wydania polskiego: 2022
Liczba stron: 448
 
 
 
     Wielu czytelników zachwyca się powieścią "Loveless" od Alice Oseman. Postanowiłam na własnej skórze sprawdzić o co tyle szumu wokół tej pozycji i czy jest ona faktycznie tego warta. Mam niestety wrażenie, że mocno narażę się niektórym osobom swoją opinią, gdyż dla mnie ta powieść jest dość przeciętna i wcale nie jest w moim odczuciu tak genialna, by aż tyle o niej mówić.
     Georgia kończąc liceum nie była nigdy zakochana ani z nikim się nie całowała. Targają nią ogromne wątpliwości czy wszystko z nią oby na pewno jest w porządku. Jednak idąc na studia ma nadzieję, że wreszcie odnajdzie miłość i swoje własne ja. Jest to historia o dorastaniu, odkrywaniu swoich potrzeb oraz ogólnie o szeroko pojętej seksualności. Niestety mnie osobiście bardzo nużyły rozgrywające się ciągle dramy wokół bohaterów. Chyba już nie jestem w tym wieku, żeby mnie takie sprawy kręciły. Też nie do końca podobało mi się notoryczne powtarzanie czym jest aseksualność oraz aromantyczność. Ok, raz czy dwa można to wyjaśnić, by ci bardziej nieświadomi ogarnęli z czym mają tu styczność, jednak przy piątym razie moja wytrzymałość już się skończyła i byłam ogromnie zirytowana. Na serio potrafiłam zrozumieć to o czym tu czytałam, nie były to przepisy podatkowe po kolejnych zmianach, nie trzeba było mi tyle razy tego powtarzać i robić ze mnie ignoranckiego durnia. Sama historia toczyła się dość leniwie, wszystko kręciło się głównie wokół jednego tematu. Mi natomiast zabrakło rozbudowania innych wątków, które mogłyby nieco urozmaicić tę powieść, dzięki czemu zapadłaby mi ona bardziej w pamięci i dała większą przyjemność z lektury.
     Bohaterowie niestety również nie zrobili na mnie aż takiego dobrego wrażenia. Wydaje mi się jakby mieli wyłącznie po jednej cesze, która ich miała charakteryzować i nic więcej sobą nie reprezentowali. Dla mnie byli oni irytująco nijacy i przeciętni, że nie jestem w stanie o nich nic więcej napisać. Nie zżyłam się z nimi na tyle by móc z zainteresowaniem śledzić ich losy, a tym bardziej żebym pamiętała o nich czy powracała myślami do ich poczynań jeszcze na długo po zakończeniu tej powieści.
     Styl autorki - tutaj niestety też nie było jakiegoś szczególnie pozytywnego zaskoczenia i ogromnej miłości. Co prawda napisała tę historię stosunkowo lekkim językiem, jednak nie wyróżniał się on niczym wyjątkowym, żebym w przyszłości mogła wiedzieć, że to faktycznie ta autorka napisała daną pozycję. Co do e-booka dostępnego na Empik Go nie mam żadnych zastrzeżeń i jest to chyba jedyny aspekt w przypadku tej powieści do którego nie mogę się w czymkolwiek przyczepić.
     "Loveless" to powieść, która porusza ważne tematy, jednak już samo wykonanie nie jest zachwycające. Mam nadzieję, że w przyszłości trafię na lepiej stworzoną historię o podobnej tematyce, która jednak nie uwłacza inteligencji czytelnika i potrafienia rozumienia przez niego czytanego tekstu. Po tylu pozytywnych opiniach o tej książce, ja niestety jestem rozczarowana tym co tu dostałam...
     Moja ocena: 5/10.

piątek, 15 lipca 2022

'To nie wypanda' (Turning Red, 2022) - film

 
 
 
 
 
W filmie Disneya i Pixara pt. „To nie wypanda” poznajemy Mei Lee, pewną siebie trzynastolatkę, szkolną kujonkę i idealną, nie sprawiającą kłopotów córkę. Jednak czas dojrzewania zmieni dotychczas uporządkowany świat dziewczyny w totalny chaos. Jej nadopiekuńcza, by nie powiedzieć natrętna, mama Ming nie odstępuje jej na krok, co tylko pogłębia frustrację nastolatki. A jakby tego było mało, za każdym razem, gdy Mei odczuwa silne emocje (czyli praktycznie ZAWSZE), zmienia się w ogromną… pandkę rudą!







     Animacja pt. "To nie wypanda" to kolejna produkcja którą zdecydowałam się obejrzeć z oferty Disney Plus. Wobec tego tytułu nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań, gdyż wcześniej nic o nim nie słyszałam, czy to pozytywnego czy negatywnego. Miałam jedynie nadzieję na miło spędzony czas i dobrą rozrywkę. Niestety mam dość mieszane odczucia wobec tej historii...
     Mei Lee to trzynastoletnia dziewczyna w której buzują hormony. Gdy pewnego dnia okazuje się, że pod wpływem silnych emocji zmienia się w pandę rudą, jest przerażona. Wraz ze swoimi bliskimi osobami stara się z tym poradzić i jednocześnie zaradzić niekontrolowanym przemianom. Niestety ta historia aż tak bardzo mnie nie porwała ani nie wciągnęła od pierwszej minuty. Mamy tu przedstawione problemy dorastania oraz różne odcienie relacji rodzinnych w tym trudnym okresie, lecz sposób ich ukazania nie do końca mnie przekonuje. Podczas seansu odniosłam pewne wrażenie, że niektóre ważne aspekty zostały potraktowane po macoszemu. Nie do końca również sprawdzi się ta historia dla każdego. O ile niektóre animacje zachwycą zarówno tych młodszych jak i starszych, tak w tym przypadku nie do końca jestem w stanie określić przedział wiekowy, dla jakiego jest ona skierowana. Ja się niestety nieco wynudziłam oglądając tę produkcję i nie mam ochoty do niej powracać.
     "To nie wypanda" to według mnie dość przeciętna animacja, która nie pozostanie w mojej pamięci na długo. Nie jest to na pewno produkcja, którą będę polecać wszystkim dookoła, bez względu na wszystko. Ja jestem nieco rozczarowana tym co tu dostałam i wątpię abym w przyszłości ponownie miała ochotę ją obejrzeć.
     Moja ocena: 5/10.

środa, 13 lipca 2022

"Sekret mojego męża" Liane Moriarty

 
Jak dobrze znasz swoich najbliższych? Jakie sekrety przed tobą skrywają?
„Dla mojej żony, Cecilii Fitzpatrick. Otworzyć wyłącznie w przypadku mojej śmierci”.
Ten dziwny list od męża Cecilia znalazła przypadkiem. Leżał gdzieś na strychu wetknięty w stertę dokumentów. Otwierać, nie otwierać? Po co John-Paul go napisał? Co w nim było? Cecilia, oddana żona i matka, zawsze starała się postępować słusznie. Czy ma prawo grzebać w przeszłości męża, skoro on żyje i ma się dobrze?
Ale tajemnic nie można skrywać w nieskończoność, a prawda – nawet ta najtrudniejsza – sama domaga się ujawnienia. Niewyjaśniona historia sprzed lat wstrząśnie życiem nie tylko Cecilii, lecz także dwóch innych kobiet i na zawsze zwiąże ze sobą ich losy.
Przeszłość nigdy nie umiera.
Kłamstwa, przemilczenia i sekrety potrafią zniszczyć nawet z pozoru idealne życie.
Jednak czy powinniśmy je za wszelką cenę odkrywać?
Uważaj na tę powieść. Zada ci niełatwe pytania. Jak dobrze znasz swoich najbliższych? Czy wiesz o nich wszystko? I czy wiesz wszystko o sobie samej?
Liane Moriarty po raz kolejny pokazuje, że jest mistrzynią prozy psychologicznej i prawdziwą znawczynią ludzkich słabości.
Opis książki
 
 
 
Autor: Liane Moriarty
Tytuł oryginalny: The Husband's Secret
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Kłosiewicz Anna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2013
Rok pierwszego wydania polskiego: 2014
Liczba stron: 496
 
 
 
     Powieść "Sekret mojego męża" Liane Moriarty to już moje trzecie spotkanie z twórczością tej autorki. Przyznam, że poprzeczka została postawiona naprawdę wysoko przez poprzednie jej tytuły, chociażby "Wielkie kłamstewka" o których mogę wypisywać same superlatywy, przez co miałam również wobec tej nowej książki ogromne oczekiwania. Całe szczęście i tym razem jestem oczarowana tym co tu dostałam i nie żałuję ani minuty, którą poświęciłam na tę książkę.
     Cecilia przypadkowo znajduje list od swojego męża, jednak widnieje na nim informacja by otworzyć go dopiero po śmierci ukochanego. Pomimo prośby aby nie nie czytała tej wiadomości targają nią wątpliwości - otworzyć czy nie, a nieznana treść, którą skrywa wciąż wzbudza zainteresowanie i przyciąga kobietę myślami. W pewnym momencie, z powodu coraz dziwniejszego zachowania swojego męża, Cecilia nie wytrzymuje i otwiera tajemniczą kopertę, a sekret, który ona skrywała wstrząsa całym dotychczasowym ich życiem. Tajemnica, która wychodzi na jaw może zniszczyć nie tylko ich rodzinę, lecz również podburzyć relacje między sąsiadami... Choć akcja rozwija się dość leniwie, a początek może wydać się nieco nużący, to jednak każdy drobny szczegół jest bardzo ważny dla całej historii, a zakończenie wręcz zapiera dech w piersiach. Pomimo wszystko ja wciągnęłam się już od pierwszych stron i z ogromnym zainteresowaniem śledziłam rozwijającą się sytuację. Powieść ma swój klimat, który przyciąga i nie pozwala oderwać się od lektury. Sięgając po tę pozycję lepiej mieć zarezerwowane wolne kilka godzin ciągiem, by zatopić się w tej książce i czerpać czystą przyjemność z jej czytania.
     Bohaterowie zostali według mnie bardzo dobrze wykreowani. Każda postać miała swoją historię, która potrafiła w nienachalny sposób zaangażować czytelnika. Byłam w stanie odczuwać wraz z nimi ich uczucia oraz emocje i jestem pewna, że jeszcze na długo po zakończeniu lektury będą one mi jeszcze towarzyszyć, a postacie mają szansę pozostać w pamięci na dłużej niż tylko moment czytania.
     Styl autorki uwielbiam, dzięki czemu pisarka ma szansę stać się jedną z moich ulubionych zagranicznych twórczyń. W zadziwiająco lekki i przyjemny sposób jest w stanie stworzyć, z pozoru dość leniwą, lecz ogromnie angażującą historię, która potrafi pochłonąć całkowicie czytelnika. Wydanie papierowe zostało przygotowane przyzwoicie, choć ma jedną, przynajmniej dla mnie, ogromną wadę - znienawidzone przeze mnie klejone strony. Jeśli nie macie z nimi problemu to będziecie zachwyceni :).
     "Sekret mojego męża" to powieść, która wywarła na mnie ogromne wrażenie i jestem pewna, że pozostanie ze mną na długo. Według mnie ta klimatyczna historia jest warta uwagi i nie żałuję, że pochłonęłam ją na raz. Ze swojej strony gorąco polecam Wam tę książkę!
     Moja ocena: 7/10.

wtorek, 12 lipca 2022

"Ukochane dziecko" Romy Hausmann

 
 
Ten thriller zaczyna się tam, gdzie inne się kończą.
Ukryty w lesie szałas z zabitymi oknami. Życie Leny i jej dwojga dzieci toczy się wedle ściśle określonych zasad: pory posiłków, wizyty w toalecie czy czas nauki są dokładnie wyznaczone przez porywacza, a zarazem ojca dzieci, i wszyscy ich przestrzegają. W ten sposób ojciec porywacz chce chronić rodzinę przed niebezpieczeństwami czyhającymi na zewnątrz i zapewnić dzieciom matkę, która już zawsze będzie się nimi opiekować.
Pewnego dnia Lenie udaje się uciec - koszmar jednak trwa. Wygląda na to, że jej oprawca chce odzyskać to, co uważa za swoją własność. Mimo że pojawiają się wątpliwości, czy to naprawdę ta kobieta, nazywana "Leną", zniknęła kilkanaście lat wcześniej, policja i zdesperowani rodzice Leny robią wszystko, by połączyć te pozornie niepasujące do siebie fragmenty układanki.
Opis książki
 
 
 
Autor: Romy Hausmann
Tytuł oryginalny: Liebes Kind
Język oryginalny: niemiecki
Tłumacz: Teperek Agata
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2019
Rok pierwszego wydania polskiego: 2022
Liczba stron: 416
 
 
 
     Thriller pt. "Ukochane dziecko" Romy Hausmann zbiera dość sprzeczne opinie wśród czytelników, a przynajmniej wśród tych z którymi ja mam styczność. Przyznam, że mnie do tej pozycji przyciągnął opis, a w szczególności jego pierwsze zdanie, czyli: "Ten thriller zaczyna się tam, gdzie inne się kończą.". Miałam nadzieję na coś zupełnie innego niż to co zazwyczaj dostajemy w tego typu literaturze. Niestety po lekturze mam dość mieszane odczucia...
     Lena musi żyć ze swoją 'nową przyszywaną rodziną' w określonym rytmie - o konkretnej godzinie może jeść czy korzystać z toalety, lecz nigdy nie może opuścić mieszkania w którym egzystują. Jednak pewnego dnia udaje się jej uciec od oprawcy i w dość przykrych okolicznościach trafia do szpitala. Pomimo wszystko nic nie jest takie oczywiste, a główna bohaterka może nie być tym za kogo jest przez niektórych uważana... Miałam nadzieję na dobrze wykreowaną historie oraz sukcesywnie budowane napięcie, które nie pozwoliłoby się oderwać czytelnikowi od lektury. Niestety w pewnych momentach coś nie do końca zadziałało, przez co nie byłam w stanie w pełni delektować się czytaniem. Faktycznie dostajemy dość nietypową narrację i dopiero wraz z rozwojem sytuacji razem z pozostałymi bohaterami dowiadujemy się co tak naprawdę się działo. Jednak samo napięcie trzymało mnie jedynie mniej więcej do połowy powieści, a później była równia pochyła powodująca zniechęcenie. Zakończenie było według mnie mało emocjonujące i mocno rozczarowujące, co nieco zepsuło początkowe pozytywne zaskoczenie. Nie mniej jednak dostajemy tu coś choć trochę innego, niż to do czego przyzwyczaili nas pisarze, dzięki czemu historia ma szansę pozostać na dłużej w naszej pamięci.
     Bohaterowie to kolejny aspekt tej powieści co do której mam pewne zażalenia. Z pozoru mogą się oni wydawać dość intrygujący, lecz koniec końców ich wykreowanie było nieco nijakie i jedyne co ich odróżniało to płeć oraz imiona. Podczas lektury ani razu nie poczułam nici porozumienia z którąkolwiek z postaci, dzięki czemu mogłabym się z kimś zżyć czy zapamiętać na dłużej. Pod tym względem jestem mocno zawiedziona, gdyż spodziewałam się czegoś znacznie lepszego.
     Styl autorki jest według mnie dość lekki i przyjemny w odbiorze, dzięki czemu bardzo szybko można uporać się z lekturą. Z drugiej strony niestety nie ma w nim nic, co mogłoby odróżniać pisarkę od innych, co mogłoby wyróżnić ją na rynku książki. Niemniej jednak jestem ciekawa jak wypadną jej kolejne powieści, jeśli się takowe ukażą, i z chęcią w przyszłości bym to sprawdziła. E-book dostępny na Empik Go przyzwoicie przygotowany i nie mogę mu nic złego zarzucić.
     "Ukochane dziecko" to z jednej strony powieść, która faktycznie ma inne niż dotychczas spojrzenie na thrillery, lecz wzbudziło to chyba we mnie wobec niej zbyt wygórowane nadzieję, przez co rozczarowanie jest boleśniejsze. Jeśli nie będziecie nastawiać się aż tak bardzo jak ja, może Wam przypadnie ta pozycja bardziej do gustu niż mi. Niemniej ze swojej strony ani nie odradzam tej książki ani aż tak gorąco nie polecam.
     Moja ocena: 6/10.

poniedziałek, 11 lipca 2022

'Nasze magiczne Encanto' (Encanto, 2021) - film

 
 
 
 
 
 
„Nasze magiczne Encanto” opowiada historię niezwykłej rodziny Madrigal. Ich pełen magii dom znajduje się w tętniącym życiem mieście - w cudownym i urokliwym miejscu zwanym Encanto, ukrytym w górach Kolumbii. Magia Encanto sprawiła, że każde dziecko w rodzinie posiada wyjątkową moc uzdrawiania, z wyjątkiem Mirabel. Kiedy magia otaczająca Encanto jest w niebezpieczeństwie, Mirabel odkrywa, że to właśnie ona, jako jedyna zwyczajna osoba w tej wyjątkowej rodzinie, może być jej ostatnią nadzieją.






     Pomimo, że mam już skończone prawie trzydzieści dwa lata (w grudniu będzie ;)) to jednak nadal uwielbiam oglądać dobrze zrealizowane i emocjonujące animacje. "Nasze magiczne Encanto" to kolejna produkcja Disneya, którą miałam w planach, jednak z różnych względów niestety nie obejrzałam jej w kinie. Całe szczęście ostatnio mogłam ją wreszcie obejrzeć w zaciszu domowym pod kocykiem i herbatą w ręku, w dogodnych dla mnie warunkach. Jest to kolejny tytuł, który zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie i nie żałuję ani minuty, którą poświęciłam na ten seans.
     Rodzina Madrigal jest obdarzana niezwykłym darem. Każdy członek rodziny ma szczególną moc, która może przydać się społeczności w której żyją. Niestety Mirabel jako jedyna nie dostała w dzieciństwie swoich magicznych mocy, przez co czuje się mało wyjątkowa w tak niepowtarzalnej rodzinie. Jednak przecząc wszystkim znanym całej rodzinie przekonaniom wyłącznie ona może scalić całą familię w krytycznym momencie, by wreszcie każdy członek był w stanie szczęśliwie prowadzić swoje życie, zarówno osobno jak i wśród całej społeczności. Według mnie pod tą z pozoru błahą historią kryje się wiele emocji oraz nienachalnych mądrości (pomimo, że naprawdę nie lubię używać tego słowa przy animacjach to chyba idealnie trafia ono w to co chcę przekazać), które trafią zarówno do tych młodszych jak i starszych widzów. Ja podczas oglądania tej animacji bawiłam się świetnie, często parskałam śmiechem choć i niejednokrotnie zakręciła się łza w oczach. Przypuszczam, że ze względu na ten ładunek emocjonalny podczas pierwszego seansu historia pozostanie ze mną na długo. Z drugiej strony z wielką chęcią obejrzę tę produkcję, tym razem w towarzystwie, raz jeszcze, zarówno wśród tych znajomych bezdzietnych dorosłych, jak i tych posiadających swoje pociechy, dla samej rozrywki oraz by przekonać się czy moje przekonania dotyczące tego, że trafi ona do każdego, bez względu na wiek, są słuszne. Polski dubbing w tej animacji był dla mnie ok, nie drażnił i nie powodował chęci przełączenia się po kilku pierwszych minutach na napisy, tak jak to miało miejsce np. przy "Cruelli". Również sama realizacja według mnie jest bardzo dobra, choć podczas seansu nie doszukiwałam się bezceremonialnie błędów, tylko czerpałam radość z samego oglądania.
     "Nasze magiczne Encanto" jest naprawdę magiczną animacją, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Emocje towarzyszące mi podczas seansu na pewno pozostaną ze mną na długo i mam nadzieję, że każde kolejne obejrzenie tego tytułu będzie dla mnie równie angażujące oraz emocjonujące. Ze swojej strony gorąco polecam!
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 10 lipca 2022

"Gniewa" Katarzyna Berenika Miszczuk

 
Wszystkie kłopoty Jagi zaczynają się od… nudy. Spokojna praca i lekko monotonny żywot szeptuchy kończą się niespodziewanie, gdy kilka dni po Nocy Kupały zostają znalezione zwłoki kobiety. Ostatnią osobą, która widziała ją żywą, jest Jarogniewa. Mieszkańcy Bielin niemalże natychmiast zaczynają podejrzewać, że szeptucha ma z tym coś wspólnego. Samą Jagę także dręczą wątpliwości. Po wizycie jej klientka udała się na spotkanie z ukochanym. Nikt jednak nie zna jego tożsamości. Czy śmierć kobiety mogła mieć związek z magiczną miksturą szeptuchy? A może z tajemniczym kochankiem? Jarogniewa jest wściekła, że interes znowu podupada i że ktoś zabija jej klientów. Postanawia rozwikłać tę zagadkę, zanim policja na dobre zalezie jej za skórę.
Przy okazji wpadnie w spore kłopoty, pozna bliżej Swarożyca, a także niechcący stanie na ślubnym kobiercu.
Opis książki




Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Język oryginalny: polski
Kategoria: literatura piękna
Gatunek: literatura polska
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2022
Liczba stron: 444
 
 
 
     Uwielbiam serię 'Kwiat paproci' Katarzyny Bereniki Miszczuk i nie mogłam się doczekać najnowszej pozycji. Gdy tylko zobaczyłam, że "Gniewa" jest już dostępna z niecierpliwością czekałam na wolną chwilę by móc wreszcie zacząć zaczytywać się w tej powieści. Miałam wobec niej ogromne oczekiwania i całe szczęście się nie zawiodłam, gdyż naprawdę dobrze spędziłam z nią swój czas!
     Niespodziewana śmierć jednej z klientek szeptuchy wstrząsa całą społecznością Bielin. Niestety podejrzenia padają na Jagę, gdyż to ona jako ostatnia widziała denatkę żywą. Nie pozostając bezczynną postanawia ona na własną rękę wszcząć śledztwo, by oczyścić swoje dobre imię. Dodatkowo na horyzoncie pojawiają się problemy sercowe i inne życiowe komplikacje w które siłą woli zostaje wplątana. Choć na pierwszy rzut oka fabuła może wydawać się nieco przewidywalna i kompletnie nie porywająca to jednak nic bardziej mylnego! Historia ma w sobie ten magnetyczny klimat, który nie pozwoli nam odłożyć tej powieści zanim jej nie skończymy. Ja osobiście wciągnęłam się w tę historię już od pierwszych stron i czytałam ją do późnych godzin nocnych aby poznać zakończenie - nadal niczego nie żałuję. Według mnie jest tu ogromna dawka humoru, nieprzewidywalnych zwrotów akcji i tej 'sielskości' (choć nie wiem czy to w tym przypadku odpowiednie słowo), której tak bardzo mi ostatnio brakowało, a nieświadomie jej potrzebowałam. Z jednej strony żałuję, że już przeczytałam całą i nie mam na ten moment więcej, z drugiej zaś obawiam się, że przeciąganie na siłę mogłoby tej powieści zaszkodzić. Niemniej jednak, pomimo wszystko, mam nadzieję, że powstanie dalszy ciąg a autorka jak zwykle będzie w stanie umiejętnie to rozegrać i ponownie stworzy imponującą historię, dla której będzie warto zarwać noc bez wyrzutów sumienia.
     Bohaterowie według mnie zostali bardzo dobrze wykreowani. Z większością tu występujących miałam już styczność w poprzednich tomach tego cyklu i wiedziałam czego mogę się spodziewać, jednak i tak byli w stanie pozytywnie mnie zaskoczyć. Również nowe postacie miały swój charakterek, dzięki czemu mogłam ze wszystkimi przeżywać ich losy oraz odczuwać towarzyszące im emocje. Co prawda nie wszystkich pokochałam od pierwszego wejrzenia, co do niektórych zmienił się mój stosunek na gorsze lub lepsze, lecz na pewno wszyscy pozostaną w mojej pamięci na długo.
     Styl autorki jest jak dla mnie idealny i mam wrażenie, że nie ważne co by napisała z wielką chęcią będę to czytać, nawet jeśli byłby to podręcznik od znienawidzonej przeze mnie chemii czy języka niemieckiego. Sposób w jaki Pani Berenika Miszczuk stworzyła tę historię jest zarazem lekki i przyjemny w odbiorze, ale nie infantylny, co mogłoby mnie odpychać od lektury. Z wielką chęcią będę sięgać po kolejne powieści tej autorki, co mam nadzieję szybko nastąpi, i kto wie - może też zaryzykuję czytanie jej powieści skierowanych dla tych nieco młodszych ode mnie. Tym razem skusiłam się na e-booka dostępnego na Legimi, a nie jak zwykle na wersję audio, i nie mam mu nic do zarzucenia - został porządnie przygotowany oraz bardzo dobrze współgrał z nowym czytnikiem.
     "Gniewa" to już kolejna część cyklu, lecz nadal trzyma bardzo wysoki poziom i była w stanie zrobić chęć na jeszcze więcej, jednocześnie nie pozostawiając niedosytu. Mam nadzieję, że dostaniemy kolejną pozycję z tej serii na równie wysokim poziomie, której ja osobiście nie mogę się doczekać (mam nadzieję, że w ogóle powstanie!). Ze swojej strony gorąco polecam Wam ten tytuł jak i cały cykl.
     Moja ocena: 7/10.

piątek, 8 lipca 2022

"Stowarzyszenie Słodkiej Zemsty" Anna Langner

 
"Stowarzyszenie Słodkiej Zemsty" to zabawna powieść o kobiecej solidarności, pokusie zemsty i zakazanym uczuciu do wroga.
Po nakryciu swojego chłopaka na zdradzie Sara szuka pocieszenia w czekoladzie, filmach z Channingiem Tatumem i… internetowych forach. Tak trafia do tajemniczego stowarzyszenia, w którym zdradzone kobiety knują przeciwko niewiernym mężczyznom. Tam Sara zyskuje oddane przyjaciółki, mnóstwo dobrych rad i wsparcie. W końcu czuje się silna i gotowa, by zacząć szczęśliwe życie singielki. Brzmi wspaniale, ale solidarność stowarzyszeniowych sióstr wymaga poświęceń.
Sara dostaje za zadanie uwieść, a potem porzucić niewiernego byłego chłopaka swojej przyjaciółki. Sytuacja się komplikuje, kiedy okazuje się, że obiekt jest nieziemsko przystojny, szarmancki, ma doskonałe poczucie humoru, a na dodatek uwielbia książki i biblioteki tak samo jak Sara. Jednak nie można zapomnieć o najważniejszym - jest zdrajcą. Kłamcą. Zakazanym owocem.
Sęk w tym, że zakazane owoce najbardziej kuszą. Kiedy relacja między Sarą a Danielem zaczyna się rozwijać, dziewczyna staje przed poważnym dylematem - być lojalną wobec przyjaciółki czy może iść za głosem serca? Gra toczy się o najwyższą stawkę, bo Stowarzyszenie Słodkiej Zemsty nie toleruje gry na dwa fronty, no i ma kilka przykazań, a najważniejsze z nich brzmi: Nigdy nie brataj się z wrogiem.
"Stowarzyszenie Słodkiej Zemsty" spodoba się wielbicielkom zabawnych powieści obyczajowych i romansów. Jeśli sądzisz, że do biblioteki przychodzi się tylko po książki, to grubo się mylisz!
Opis książki
 
 
 
Autor: Anna Langner
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2022
Liczba stron: 344
Czas trwania: 7h 53m
Lektor: Karina Kruk
 
 
 
     Po powieści "Wszystko, czego pragnę w te święta", która niestety nie do końca przypadła mi do gustu, bardzo mocno zarzekałam się, że nie sięgnę już po inne pozycje tej autorki. Jednak opis "Stowarzyszania Słodkiej Zemsty" i osadzenie tej historii w bibliotecznym światku sprawiło, że pomimo wszystko postanowiłam dać jej jednak jeszcze jedną szansę. Niestety dla mnie było to kolejne niezbyt udane spotkanie z twórczością Pani Anny Langner, o którym chciałabym zapomnieć...
     Sara po nakryciu swojego ukochanego na zdradzie początkowo jest w ogromnym szoku i trudno jest się jej z tym pogodzić. Jednak gdy pierwsze emocje nieco opadają poszukuje ona w internecie pomocy i natrafia na tajne stowarzyszenie kobiet będących w nieco podobnej sytuacji. Ponoć zemsta jest słodka i gdy dziewczyny pomagają odpłacić się na byłym Sary musi ona odwdzięczyć się im tym samym, uwodząc niewiernego faceta jednej z członkiń i porzucając go, by on również zaznał bólu. Ogromne problemy zaczynają się wtedy gdy główna bohaterka zakochuje się w owym 'obiekcie'... Przyznam, że obiecującym aspektem była dla mnie wspomniana w opisie wydawcy biblioteka. Niestety sama historia mnie nie porwała i przez większość czasu byłam raczej zirytowana oraz zniesmaczona zachowaniem bohaterów aniżeli zachwycona tym co się dzieje, przez co nie byłam w stanie czerpać przyjemności z lektury. Również aspekty romansowe nie rozpaliły moich zmysłów na tyle abym była w stanie czerpać radość czy odczuwać jakiekolwiek pozytywne emocje w trakcie lektury. Natomiast te sceny mające miejsce w bibliotece były dla mnie wręcz do bólu nijakie, przez co moje rozczarowanie tym aspektem, wobec którego miałam tak ogromne oczekiwania, było tym boleśniejsze.
     Bohaterowie niestety również nie zrobili na mnie zbyt dobrego wrażenia. W przypadku damskich postaci odniosłam wrażenie, że zostały stworzone na jedną mantrę, czyli pałała nimi jedynie żądza zemsty... Żadna żeńska bohaterka nie ma zbyt wielu cech wyróżniających ją na tle innych, co byłoby warte nawet wspomnienia. W przypadku męskich też nie jest o wiele lepiej, gdyż już tuż po lekturze zapomniałam ich imiona, a co dopiero mówić o jakimkolwiek charakterze.
     Styl autorki dość przeciętny i niczym się nie wyróżniający na tle innych autorów piszących w tym gatunku. Dla niektórych może być on lekki i przyjemny w odbiorze, inni będą się na niego irytować. Pomimo treści, która mnie nie zachwyciła ja byłam w stanie dobrnąć do końca, dzięki czemu mogłam sobie wyrobić opinię o całej pozycji. Jedynym aspektem do którego nie mam jakichkolwiek zarzutów jest lektorka w audiobooku dostępnym na Empik Go - naprawdę dobrze wykonała swoją pracę.
     "Stowarzyszenie Słodkiej Zemsty" to powieść, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że książki Pani Anny Langner nie są po prostu dla mnie. Przypuszczam, że znajdzie ona swoich fanów i fanki, jednak ja do tej grupy nie należę. Na ten moment szczerze wątpię abym w przyszłości sięgnęła po inne jej tytuły. Niemniej jednak nadal będę poszukiwać powieści w tym gatunku, które bardziej będą odpowiadały moim gustom.
     Moja ocena: 3/10.
Related Posts with Thumbnails