piątek, 15 marca 2013

"Amore, amore! Miłość po włosku" Maria Carmen Morese





Valeria, pół-Włoszka, pół-Niemka, wraca po wielu latach do Neapolu, by na zlecenie niemieckiego pisma kobiecego zbadać, cóż takiego kryje w sobie kraj miłości i latin lovers. Co różni Włochów od innych mężczyzn? Jak należy z nimi postępować? Valeria wyrusza w ekscytującą podróż do świata amore all'italiana. Czy na własnej skórze przekona się, co znaczy miłość po włosku? 

Opis z tyłu książki








Autor: Maria Carmen Morese 
Tytuł oryginalny: Amore, amore! Liebe auf italienisch
Język oryginalny: niemiecki
Tłumacz: Jatowska Magdalena
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego wydania polskiego: 2011
Liczba stron: 272



     Książka "Amore, amore! Miłość po włosku." jest moim pierwszym spotkaniem z autorką. Obawiam się, że będzie również i ostatnim. Niczym szczególnym nie potrafi ona do swojej twórczości przyciągnąć, a raczej bym powiedziała, że nawet tą pozycją od siebie odpycha. 
     Zacznijmy najpierw od fabuły. Właściwie tutaj ona nawet nie występuje. Książka jest raczej o niczym, ciężko nawet streścić jej treść. Żadnych ciekawych zwrotów akcji, czy w ogóle namiastki jakiejkolwiek akcji. Przez całą książkę wynudziłam się niemiłosiernie. Drugą ważną sprawą są postacie. Wszyscy bohaterowie dla mnie byli nijacy. Nie potrafiłabym określić nawet jednej cechy żadnej z postaci występujących na stronach powieści. Jedyną rzeczą, która mi się spodobała to fakt, iż czasami! występowały miłe opisy krajobrazu miejsc w których główna bohaterka miała przeżywać swe znikome przygody.
     Warto również wspomnieć o języku jakim została napisana ta powieść. Jak dla mnie, osobie nie znającej języka włoskiego, niepotrzebne były zwroty napisane w tym języku. Przez to może po prostu nie zrozumiałam całej książki. Jednak skoro ktoś się brał za tłumaczenie tej pozycji powinien zrobić to w całości. Chyba, że taki był zamiar autorki. Jednak mi osobiście ten fakt nie przypadł do gustu. Właściwie po tytule książki można by się tego spodziewać, jednak chciałabym więcej się dowiedzieć na temat Włoch a nie czytać niezrozumiałe dla mnie wyrazy. 
     Ogólne wrażenie po lekturze tej książki jest negatywne. Bardzo dawno nie czytałam aż tak złej książki. Jest ona jedynie bardzo kiepskim odmóżdżaczem. Nawet w tym 'gatunku' czytałam dużo lepsze pozycje niż ten stwór. Właściwie nadal zastanawiam się jakim cudem dotrwałam do końca. Może jedynie trzymał mnie przy niej fakt, że muszą ją skończyć i z czystym sumieniem odradzać ją każdemu, kto tylko będzie miał zamiar po nią sięgnąć.
     Moja ocena: 2/10.

poniedziałek, 11 marca 2013

'Pachnidło: Historia mordercy' (Perfume: The Story of a Murderer, 2006) - film






 Ekranizacja powieści Patricka Süskinda. Obdarzony genialnym węchem Jean-Baptiste Grenouille pragnie stworzyć najpiękniejsze pachnidło na świecie.











     Kolejny film, który udało mi się o dziwo obejrzeć w tv. Sądzę, że film "Pachnidło: Historia mordercy" jest jedną z najlepiej zrealizowanych produkcji, które powstały na podstawie książki. 
     Film przedstawia historię mężczyzny, który potrafi bardzo dobrze wyczuwać i rozróżniać zapachy. Historia ogólnie ciekawa ale zarówno książka jak i film nie wywarły na mnie zbyt dużego wrażenia. W szczególności mój rozum nie potrafił pojąć tej sceny gdy mieli znęcać się nad głównym bohaterem i go zabić a on skropił się zapachem i każdy nagle zaczął go ubóstwiać. Dla mnie ta scena jest niepojęta, zarówno w filmie jak i książce dla mnie ta scena była zbędna. Ale może się nie znam? Jednak przez to cały film pozostawił we mnie pewien niesmak. Osobiście nie rozumiem do końca fenomenu tej historii. 
     Gra aktorska bardzo dobra. Sądzę, że dobrze dobrali obsadę filmu. Sceneria oraz muzyka dodawały produkcji pewnego klimatu. Pomimo, że to film czasami miałam wrażenie jakbym sama czuła niektóre zapachy. Jednak nie jest to na tyle wystarczające aby bardzo wysoko oceniać tą produkcję. 
     Moja ocena: 6/10. Ogólnie bez szaleństw...

niedziela, 10 marca 2013

"Miłość po przejściach. Jak zbudować szczęśliwy związek." Elżbieta Liszewska

Życie uczuciowe przypomina ogród. Jeśli pozostawisz go samemu sobie możesz mieć pewność, że najpierw zdziczeje, a następnie popadnie w ruinę. Jeśli jednak będziesz poświęcać mu swój czas i uwagę, dzień po dniu będzie rozkwitać. Autorka bestsellerowej "Duszy kobiety, ego mężczyzny" pomoże Ci stać się wzorowym ogrodnikiem swoich uczuć i relacji z partnerem. 
Dzięki praktycznym poradom zawartym w książce pozbędziesz się blokad i nauczysz się wyzwalać miłość w sobie i swoim partnerze. W porę dostrzeżesz zagrożenia dla związku i zawczasu zapobiegniesz potencjalnym kryzysom. Dowiesz się również, jak uwolnić się od żalu do poprzedniego partnera, zaakceptować wady obecnego, a także jak nie powtarzać błędów popełnianych przez Twoich rodziców. Poznasz też sposoby na ożywienie swojego życia erotycznego i wykorzystasz dobroczynną moc afirmacji. 





Autor: Elżbieta Liszewska
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura popularnonaukowa
Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Forma: poradnik
Rok pierwszego wydania: 2013
Liczba stron: 214
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii


 
      To już moja druga książka Pani Elżbiety Liszewskiej, z którą mam styczność. Po autorce oraz tytule książki spodziewałam się dowiedzieć czegoś co przyda mi się w życiu, w relacjach z partnerem. Niestety byłam w błędzie.  
     Fakt faktem znajdziemy w książce kilka rad, które możemy wcielić w życie. Najbardziej co do mnie trafiło to stwierdzenie, że związek nie składa się z kompromisów. Najlepsze wyjście to takie w którym każdy powinien być wygrany a nie dwoje przegranych rezygnujących ze swoich potrzeb. Nie powinno rezygnować się z własnych przekonań, z tego co nas uszczęśliwia. Niestety często spotykane jest podejście, że trzeba czasami z czegoś rezygnować dla tej drugiej osoby. Trochę błędne przekonanie, przez, które narastają w nas negatywne emocje. Należy znaleźć elementy, które uszczęśliwiają oboje partnerów. 
     Niestety elementy, których byśmy spodziewali się po tytule książki występowały jedynie może tylko w połowie książki. Dużo rozdziałów zostało poświęconych relacjom rodzice-dzieci. Po tym poradniku bardziej chciałam się dowiedzieć jak postępować w relacjach z partnerem. Gdybym chciała się dowiedzieć jak postępować z dziećmi wzięłabym się za inny poradnik, przeznaczony do tego celu. Jeszcze jeden element mi się nie spodobał. W jednym z końcowych rozdziałów autorka trochę za bardzo próbowała wmówić, że wegetarianizm jest jedyną dobrą drogą odżywiania a ci, którzy jedzą mięso nie odnajdą w życiu szczęścia. Przynajmniej ja osobiście tak odebrałam słowa Pani Elżbiety Liszewskiej. 
     Bohaterów książki znamy już z książki "Dusza kobiety. Ego mężczyzny". Dla mnie jest to trochę pójście na łatwiznę wykorzystywanie bohaterów ze swoich innych książek. W szczególności, że ta książka raczej nie jest uznana jako kolejna część jakiegoś stworzonego cyklu. Mnie to trochę raziło podczas czytania tego poradnika. 
     W wydaniu, które trafiło w moje ręce znalazłam kilka literówek. Jednak całokształt wydania książki można by rzecz, że bez zarzutu. Podział na rozdziały zrobiony z sensem. Ich tytuły odpowiednio dobrane do przedstawianej treści.
     Moja ocena: 5/10



Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu: 

czwartek, 7 marca 2013

'Gazu, mięczaku, gazu' (Run Fatboy Run, 2007) - film


Zbliża się Londyński Maraton, a tysiące stóp biegnie wzdłuż nasypów Tamizy. Dwie z nich należą do niezdarnego i pechowego Dennisa Doyle'a, który wziął udział w wyścigu, aby zdobyć szacunek (i być może miłość) Libby - dziewczyny, którą porzucił w ciąży przed ołtarzem pięć lat wcześniej. Ale na drodze Dennisa stoi przystojny, odnoszący sukcesy, pewny siebie i bardzo wysportowany nowy chłopak Libby. Simon Pegg, Thandie Newton i Hank Azaria to gwiazdy tej przepełnionej śmiechem komedii, która jest debiutem reżyserskim Davida Schwimmera - gwiazdy Przyjaciół. Czy dzięki Maratonowi Dennisowi uda się odzyskać to co stracił? Jedno jest pewne: w realizację swojego celu włoży całe serce i... podeszwy.





     Film leciał w telewizji na TVN7. Jako, że miała wolny wieczór a nie potrafiłam zdecydować się na żaden z filmów, które posiadam padło na ten. Niestety nie był to zbyt dobry wybór... 
     Fabuła filmu bez szału. Przez dwie godziny filmu, jak dla mnie prawie nic się nie działo. Chyba powinnam wreszcie przyswoić sobie fakt, że nie należy oczekiwać niczego dobrego po komediach romantycznych. Zero ciekawej akcji, momentów zapierających dech w piersiach. Bo po co w filmie takie elementy? 
     Gra aktorska również nie powala. Co prawda nie było w tej produkcji żadnych sławnych aktorów ale nie zmienia to faktu, że trzeba brać pierwsze lepsze beztalencia z ulicy. 
     Sama nie wiem co można tutaj jeszcze napisać. Właściwie produkcja jest tak nijaka, że aż nie ma punktu zaczepienia. Można by się rozpisywać na wiele tematów ale tutaj po prostu występuje jedno wielkie nic. Osobiście nie potrafię zrozumieć produkcji bez większego sensu. Jednak chyba nie muszę wszystkiego wiedzieć i rozumieć. 
     Moja ocena: 2/10. Czemu taka wysoka ocena? Może jakiś potencjał w tym filmie i był. Ale dla mnie był to głównie 'czasoumilacz' do wykonywanych czynności domowych. A bez tego byłoby w mieszkaniu po prostu cicho...

poniedziałek, 4 marca 2013

"Uratuj mnie" Guillaume Musso

     Sam, nowojorski lekarz niepocieszony po samobójczej śmierci żony, i Juliette, młoda kobieta, której nie udało się zrealizować marzeń o karierze aktorskiej na Broadwayu, spotykają się przypadkiem tuż przed jej powrotem do Paryża. Spędzają wspólnie weekend. Bojąc się zaangażować, każde udaje kogoś, kim nie jest. Miłość przychodzi nieoczekiwanie, ale wyjazd Juliette jest przesądzony. Dziewczyna wsiada do samolotu, który eksploduje krótko po starcie, o czym przerażony Sam dowiaduje się z telewizji. Następnego dnia spotyka w parku kobietę, która oznajmia mu, że Juliette żyje. Grace ma też dla niego drugą, mniej przyjemną wiadomość - Juliette pozostało tylko kilka dni życia.
      Kim jest nieznajoma i dlaczego tyle o nich wie? Skąd wzięła noszący datę następnego dnia egzemplarz gazety, informującej o cudownym ocaleniu? Może wszystko jakoś się wyjaśni, a miłość okaże się silniejsza od śmierci? 
Opis książki




Autor: Guillaume Musso
Tytuł oryginalny: Sauve-moi
Język oryginalny: francuski
Tłumacz: Kowalczyk Krystyna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: fantasy
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2005
Rok pierwszego wydania polskiego: 2007
Liczba stron: 368



     Książka "Uratuj mnie" jest już drugą powieścią autora z którą miałam styczność. Pierwszą, którą przeczytałam była "Będziesz tam?", którą przeczytałam kilka lat temu i miałam pozytywne wrażenia po lekturze. A po powieści "Uratuj mnie" czuję jednak pewien niedosyt. 
     Powieść opowiada o przypadkowym spotkaniu Sama, który jest owdowiałym lekarzem oraz Juliette - młoda, ambitna Francuzka, która miała nadzieje zrobić karierę aktorską w Nowym Jorku. Zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, jednak podczas pierwszego spotkania żadne z nich nie było do końca szczere z tym drugim. Zarys dość banalny ale nie jest przedstawiona w cukierkowo-nastolatkowy sposób i można się przy niej odprężyć. Fabuła bym powiedziała, że dość ciekawie rozwiązana. Niektóre momenty zapierały dech w piersiach, czasami niestety powiewało nudą. Jednak ogólne wrażenie na plus.
     Część z postaci dość dobrze przedstawiona a inne ukazane trochę na "odwal się". Nie wiem czym do końca jest to spowodowane ale dla mnie wszyscy powinni mieć swój charakter i wnosić coś do powieści. Styl autora bardzo przyjemny w odbiorze, niezbyt ciężki, który utrudniałby czytanie. Książkę można bardzo szybko przeczytać, zapewne da się to zrobić nawet w jeden wieczór. 
     Książka podzielona z sensem na rozdziały. Każdy z nich na początku opatrzony cytatem pasującym do jego treści. Literówek, błędów ortograficznych i innych udziwnień rażących w oczy całe szczęście nie widziałam. Oprawa z tzw. skrzydełkami dzięki czemu nie zniszczy się tak szybko jak zwykła miękka okładka. Ogólnie wydanie bardzo przyjemne.
     Pomimo większej ilości plusów nad minusami nadal mi czegoś brakuje w tej książce. Ciężko mi sprecyzować czego ale chyba po prostu spodziewałam się czegoś lepszego. Wypożyczyłam tą książkę z biblioteki, jednak chyba nie jest to książka, którą będę musiała mieć we własnej biblioteczce.
     Moja ocena: 6/10.

niedziela, 3 marca 2013

'Twój na zawsze' (Remember me, 2010) - film




 Tyler Hawkins (Robert Pattinson) jest zbuntowanym chłopakiem, który cały czas popada w kłopoty. Pewnej nocy wdaje się w bójkę i zostaje poturbowany przez silniejszego od siebie policjanta. Wkrótce po tych wydarzeniach Tyler poznaje córkę funkcjonariusza - Ally. Początkowo chłopak zamierza ją uwieść, a następnie porzucić. Okazuje się jednak, że Tylera i dziewczynę łączy coś więcej.






     
     Po filmie z Robertem Pattinsonem w roli głównej nie spodziewałam się zbyt wiele. Mając przed oczami niedawno obejrzaną sagę "Zmierzch", pomimo, że ten film ('Twój na zawsze') został zakwalifikowany jako melodramat, myślałam, że będzie to raczej coś dennego. Nie żałuję jednak, że dałam jednak szansę pomimo roli głównego aktora i zobaczyłam tą produkcję. 
     Film przedstawia historie rodzinne, siłę miłości, przyjaźni. W historię kwitnącej miłości wplątane zostały również inne elementy. Ukazuje jak ważne są relacje rodzinne, jak wielki wpływ mają na życie każdego z nas. Poruszany jest problem straty, próby radzenia sobie z bólem po kimś, kogo już wśród nas nie ma. Elementem zaskoczenia było dla mnie zakończenie. Nie spodziewałam się takiego finału. Raczej myślałam, że będzie jakiś tzw. happy end i wszyscy będą szczęśliwi. Ale czy w tym przypadku to źle, że film nas zaskakuje? Według mnie można w tym momencie zaliczyć to na plus, że amerykańska produkcja potrafiła mnie czymś zadziwić. 
     Ogólnie co do obsady aktorskiej - pomimo dość ciekawej roli pozostał mi niesmak, że jednak wzięli Pattinsona. Jak dla mnie średnio sobie radził w tym filmie. Były pewne niedociągnięcia w jego grze, albo ja się po prostu nie znam ;). Reszta aktorów też radziła sobie czasem lepiej, czasem gorzej. Najbardziej podobała mi się gra młodziutkiej Morgan Turner, która wcieliła się w rolę Jessici oraz Pierce'a Brosnan'a jako Charles'a Hawkins'a.
     Moja ocena: 8/10.

czwartek, 28 lutego 2013

"Dom cudzych marzeń" Philippa Greory




Ruth, poślubiając ukochanego syna Elizabeth, mąci spokój panujący w tej wzorcowej rodzinie. Synowa nie spełnia oczekiwań teściowej. Konflikty i niedomówienia narastają. Pod płaszczykiem wygodnych konwenansów współczesnej Anglii rozgrywają się prawdziwe ludzkie dramaty. Wyobcowanie, oszustwo oraz zdrada wypełniają przestrzeń między dwiema kobietami i ich światami. Ruth, próbując zdefiniować swoją tożsamość, odkrywa niepokojące pragnienia i obawy… 
Opis książki






Autor: Philippa Gregory 
Tytuł oryginalny: The Little House
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Gardner Urszula
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1996
Rok pierwszego wydania polskiego: 2011
Liczba stron: 376 


     Philippa Gregory, znana autorka wielu powieści historycznych tym razem napisała powieść trochę w innym stylu. Jednak i ta książka trzyma bardzo wysoki poziom. 
     Fabuła naprawdę ciekawa. Wszystko zostało w tej powieści przedstawione w sposób intrygujący, zapierający dech w piersiach. Ciężko było mi się od niej oderwać. Treść bardzo dobrze została przedstawiona pod względem psychologicznym. 

"Perfekcyjnie skonstruowana intryga. Niedzielny obiad z teściami nigdy już nie będzie wyglądał tak samo." 
Cosmopolitan

 "Genialny thriller psychologiczny o zdumiewająco prawdopodobnej fabule. Hipnotyzujące czytelników od pierwszych stron aż po wybuchowy finał."
Daily Mail

     Trudno się z tymi opiniami sprzeczać. Oddają kwintesencję powieści "Dom cudzych marzeń". Rzeczywiście cała intryga w powieści została w sposób perfekcyjny skonstruowana. Zakończenie dość drastyczne ale... takie trochę niespodziewane. Ludzie mogą mnie uznać za wariatkę ale potrafiłam w pełni zrozumieć poczynania głównej bohaterki, Ruth. Została ona zmuszona do ciąży, urodzenia dziecka, zamieszkana z rodzicami swojego męża, którzy . I jak tu nie zwariować? Wszyscy wchodzili jej na głowę ale udało się jej na swój sposób przezwyciężyć przeciwności losu. 
     Postacie bardzo dobrze nakreślone. Bohaterów albo się kochało albo nienawidziło. Osobiście mężowi Ruth, Patrickowi oraz jego matce Elizabeth, podczas czytania miałam ochotę dać w twarz za ich zachowanie. Nie potrafiłabym żyć z takimi ludźmi pod jednym dachem, a co dopiero tolerować ich jako swoją rodzinę. Również w sposób przyjemny i całe szczęście nienachalny pojawiły się opisy przyrody oraz domów w których rozgrywały się cała akcja. Bardzo dobrze można było sobie wyobrazić scenerię oraz przeżywać każde wzloty i upadki wraz z bohaterami.
     Jedynym bardzo małym minusem jaki zdołałam zauważyć to podział na rozdziały. Jak dla mnie został tutaj wprowadzony trochę bez sensu, jednak nie przeszkadzało to zbytnio podczas czytania powieści i nie umniejsza to treści książki. Wypożyczyłam ją z sopockiej biblioteki ale jak mi się uda ją gdzieś dostać to zakupię własny egzemplarz. Śmiało mogę powiedzieć, że powieść zaliczam do jednej ze swoich ulubionych i z czystym sercem będę ją polecać innym.
     Moja ocena: 9/10.

wtorek, 26 lutego 2013

"Klub niewiernych żon" Carrie Karasyov

     Cztery bogate i znudzone mężatki z Los Angeles zawierają umowę: każda w ciągu roku ma zaangażować się w co najmniej jeden romans. O ich sprawkach nie może się nikt dowiedzieć - mają zwierzać się tylko sobie i wzajemnie wspierać. Tak więc wkraczają - dwie ochoczo, jedna ostrożnie, a jedna bardzo niechętnie - na niebezpieczne ścieżki zdrady. Nim minie rok, odkryte zostaną tajemnice, spiętrzą się zdrady, wyjdą na jaw ukryte pragnienia, wypowiedzianych zostanie wiele kłamstw. Każda z kobiet stanie twarzą w twarz z prawdą o sobie, o tym, kim jest i co jest w życiu najważniejsze.
      Za rogiem czai się groźny plotkarz, a w sercach dojrzewają niebezpieczne namiętności. Bohaterki napotkają na swej drodze mężczyzn interesujących i nudnych, czarujących i podejrzanych, zetkną się z zawiścią, obmową, nieczystymi intencjami, popełnione zostanie morderstwo, aż wreszcie wszystkie (no, prawie wszystkie) znajdą... prawdziwą miłość. 
Opis książki



Autor: Carrie Karasyov
Tytuł oryginalny: The Infidelity Pact
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Szajowska Hanna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2007
Rok pierwszego wydania polskiego: 2009
Liczba stron: 352



     Ojj ciężko szło mi czytanie tej pozycji. Miałam nadzieję, że będzie dobrą pozycją dla relaksu, żeby jeszcze nie "rzucać się na głębokie wody" po sesji na bardziej ambitną literaturę. Fakt faktem, że nie była ta książka dość wysokich lotów, ale żeby wydać aż taki niemiłosierny gniot?  
     Fabuła niby była ale jakby nie było. Książka tak na prawdę była tylko o durnych babach, które mają kasę ale nie wiedzą co zrobić z własnym czasem. Porównanie tej książki przez Pana Artura Szklarczyka z gazety 'Olivia' do "Gotowych na wszystko" i "Seksu w wielkim mieście" to jakaś kpina. Nie umiałam wciągnąć się w te seriale ale te odcinki, które widziałam były o niebo lepsze od tego stwora. Książka dobra jako środek nasenny, nic ciekawego nie zostało przedstawione na tych ponad 350 stronach powieści.
     Główne bohaterki, jak i postacie poboczne, były bardzo nijakie. Osobiście po lekturze tej książki nie potrafiłabym dokonać dogłębnej charakterystyki żadnej z postaci. Język jakim posługiwała się autorka też pozostawiał wiele do życzenia (chociaż w porównaniu do ostatnio 'modnego' Greya jest tu trochę lepiej). Ogólnie rzecz biorąc książka nie powala (jedyna opcja jest ewentualnie taka, że padniemy na poduszkę i zapadniemy w głęboki sen) ani treścią ani językiem.
     W wydaniu, które wpadło w moje ręce znalazłam wiele błędów interpunkcyjnych i ortograficznych. Jak dla mnie w książkach takie byki są niedopuszczalne. Prędzej zrozumiem błędy u ludzi piszących chociażby blogi (sama zapewne nie jestem ideałem) ale jak już się osoby biorą za pisanie stricte zarobkowe to niech chociaż zainwestują w dobrego Worda, który będzie im podkreślał błędy albo dają kilku osobom do poprawy... Jedyny plus jaki widzę w tej książce to dość krótkie rozdziały. Bez problemu w tym wypadku można było sobie robić częste przerwy od lektury żeby odpoczęły oczy od raczej znikomo wartościowej treści zawartej w tej pozycji.
     Moja ocena: 1/10.

niedziela, 17 lutego 2013

"7 zasad sukcesu według Mistrza Chuang Yao" Maciej Stawicki



Cokolwiek byś nie robił, osiągniesz sukces jeżeli będziesz działać w zgodzie z samym sobą. Nic bowiem nie może stanąć Ci na przeszkodzie, jeżeli z pełnią wiary podejdziesz do realizacji pragnień. Pomoże Ci w tym siedem nauk-przypowieści zawartych w tej książce. Jeśli mamy klarownie określony cel, do którego zmierzamy, możemy zdobyć wszystko, na czym nam zależy.
Droga do sukcesu jest bardzo indywidualna. Każdy z nas podąża własnym szlakiem, ma swój wyznaczony tor i cel. Teraz i Ty możesz skorzystać z dorobku wiedzy gromadzonej i strzeżonej od setek lat przez chińskich mędrców i wybrać kierunek idealny dla ciebie. 




Autor: Maciej Stawicki
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura popularnonaukowa
Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Forma: poradnik
Rok pierwszego wydania polskiego: 2013

Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Liczba stron: 144



     Chyba każdy z nas chce być szczęśliwy, osiągnąć sukces w każdym aspekcie swojego życia. Dzięki tej książce, przynajmniej teoretycznie, powinniśmy poznać zasady, według których powinniśmy osiągnąć zadowolenie z życia...
     Po tej książce spodziewałam się czegoś lepszego. Wiem, że książka składa się z przypowiastek, które z racji 'gatunku' są raczej krótkie. Jak dla mnie niektóre aspekty przedstawiane w tej książce powinny być jednak rozszerzone. Druga sprawa, która mi przeszkadzała podczas czytania to język jakim została napisana. Zdania momentami napisane tak jakby to była raczej książka dla dzieci a nie poradnik. Stwierdzanie oczywistych oczywistości jest dobre przy wychowywaniu małych brzdąców a nie osobom, które jednak chciałyby coś w swoim życiu zmienić. Cały poradnik jest dla mnie zlepkiem zasad, bez ładu i składu, które możemy znaleźć w innych, bardziej interesujących pozycjach.
     Faktem jest, że jednak może jakieś przesłanie ta książka niesie. Jasno wypunktowane zasady, jakimi najlepiej się kierować w swoim życiu aby odnieść sukces. Dla laików, czy też osób ogólnie niechętnie czytających zapewne by była dobrym wprowadzeniem do klimatów psychologiczno-poradnikowych.
     Moja ocena: 3/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Studio Astropsychologii:

czwartek, 14 lutego 2013

"Ciemniejsza strona Greya" E. L. James


Młodziutką studentkę Anę Steele i charyzmatycznego miliardera Christiana Greya połączył niecodzienny układ, który z czasem przerodził się w coś znacznie głębszego. Jednak demony Greya zwyciężyły, Ana zerwała uzależniający związek i zajęła się karierą. Rozstanie okazuje się bolesne. Ogarnięci obsesyjną tęsknotą kochankowie nie potrafią bez siebie żyć. Kiedy więc Christian proponuje Anie zupełnie nowy układ, dziewczyna nie potrafi mu odmówić. Wkrótce zaczynają uczyć się siebie nawzajem. Christian walczy z wieczną potrzebą kontroli i stopniowo oswaja drzemiące w nim demony. Ana uczy się życia w luksusie i bronienia własnej niezależności. Kiedy wydaje się, że świat miłości, pasji i nieskończonych możliwości stoi przed nimi otworem, ciemne chmury gromadzą się nad luksusowym wieżowcem, w którym mieszkają…
 Opis z książki





Autor: E. L. James 
Tytuł oryginalny: Fifty Shades Darker
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Wiśniewska Monika
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2012
Rok pierwszego wydania polskiego: 2012
Liczba stron: 632



     Książka idealna na zupełne odmóżdżenie. A dokładnie czegoś takiego potrzebowałam po sesji i literaturze naukowej. Literaturą ciężko tą pozycje nazwać ale i tak widzę tendencję pozytywną porównując do pierwszego tomu o Grey'u. 
     Autorka w tej książce próbowała wprowadzić trochę akcji. Już nie było tylko niby 'perwersji' (nie wiem czemu dla mnie aż tak perwersyjna nie jest :P) ale pojawiły się również elementy dające namiastkę kryminału :D. Co prawda kiepskiego ale zawsze jest to już urozmaicenie w tego typu czytadle. Główna bohaterka nadal irytująca. Za każdym razem jak widziała swojego "ukochanego" jej wewnętrzna bogini wywijała salda i inne tańce. Chyba już po tych dwóch tomach wygrałaby jakiś międzynarodowy konkurs taneczny :D. Podczas tzw. szczytowania (które notabene za każdym razem przeżywali jednocześnie) rozpadała się jak zwykle na pierdyliardy kawałków. Ana oraz Christian nadal opierają swój związek tyko i wyłącznie na doznaniach cielesnych. Nie wiem jakim cudem przy takim związku opierającym się tylko i wyłącznie na zabawach w łóżku mogą rodzić się głębsze uczucia (dla mnie związek to coś więcej ale może ja się nie znam ;)).
     Wiadomo, że książka "wysokich lotów" nie jest. Język jakim jest ona napisana nie powala. Nie wiem czy to wina tłumaczenia czy autorki. "Święty Barnaba" pojawia się o dziwo tylko raz. Chociaż w tym tomie rozwaliło to wprowadzanie nowych 'świetnych wyrażeń' typu "Rany koguta". Nie do końca wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać... 
     Zapewne przeczytam jeszcze ostatni tom, może się jeszcze bardziej poprawi. Jednak wielkich nadziei sobie nie robię - może wtedy spodoba mi się bardziej. Jak dla mnie każda inna książka w porównaniu do tej będzie się wydawać ambitna :).
     Moja ocena: 4/10

poniedziałek, 11 lutego 2013

Stos 1/2013

     Pierwsze stosiki książkowe w nowym roku. Miałam cichą nadzieję, że nie będzie takich dużych stosów już w pierwszych miesiącach 2013 roku ale jak zwykle "coś nie wyszło"... ;)


Stosik recenzyjny od Wydawnictwa Studio Astropsychologii + kilka miłych drobiazgów :)


- "7 zasad sukcesu według mistrza Chuang Yao" Maciej Stawicki,
- "Miłość po przejściach. Jak zbudować szczęśliwy związek" Elżbieta Liszewska,
 - katalog wydawnictwa 2013,
- masa 'zakładek' do książek.



- "Ciemniejsza strona Greya" E L James -> biedronka ;)
- "Nowe oblicze Greya" E L James -> też biedronka ;)
- "Krwawe wino" Erica Spindler -> kiermasz książek w Biedronce, kupiona za jedyne 9,90zł :D
- "Atlas chmur" David Mitchell -> prezent urodzinowy od siostry, z którego jestem bardzo zadowolona :)
- "Powrót do Ford County. Opowieści z Missisipi" John Grisham,
- "Czterech jeźdźców Apokalipsy" V. Blasco Ibáñez,
- "Dziecko gwiazd: Atlantyda" Michalina Olszańska -> to samo co w przypadku książki 'Krwawe wino'. Dodatkowo ta książka jest wydana w twardej oprawie + CD z muzyką :)

niedziela, 10 lutego 2013

"Krwawe wino" Erica Spindler


W głowie Alexandry Clarkson pojawiają się przerażające wizje i krwawe sceny. Dziewczyna usiłuje znaleźć racjonalne wytłumaczenie. A może to umysł płata jej figle, przywołując straszliwe obrazy z czasów, gdy badała sekty i rytuały religijne? Jednak gdy jej matka Patsy popełnia samobójstwo, nie zostawiwszy żadnej wiadomości, Alex zaczyna podejrzewać, że prześladują ją zapomniane wydarzenia z dzieciństwa.

Detektyw Daniel Reed był ostatnią osobą, która rozmawiała z Patsy. Wyjawia Alexandrze przerażającą tajemnicę matki z przeszłości. Razem jadą do Kalifornii, krainy wina, by odkryć prawdę o tragedii sprzed lat. Ledwie jednak tam się pojawiają, Alex zostaje wciągnięta w poszukiwania obłąkanego zabójcy.

Tył książki



Autor: Erica Spindler 
Tytuł oryginalny: Blood Vines
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Andrzejewska Agnieszka
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego wydania polskiego: 2010
Liczba stron: 408 



      "Krwawe wino" jest pierwszą przeczytaną przeze mnie pozycją tej autorki. Muszę przyznać, że przed sięgnięciem po lekturę wiele dobrego już słyszałam na temat książek Pani Spindler i miałam pewne obawy, że jej nie docenię. Po kilkunastu pierwszych stronach porzuciłam swoje obawy :).
     Muszę przyznać, że bardzo wciągnęła mnie ta książka. Idealna do przeczytania w jeden wolny dzień dla relaksu, jako odskocznia od życia codziennego. Przyjemnie czyta się z lampką wina w ręce ;). 
     Fabuła ciekawa, trzyma w napięciu. Co prawda miałam dobre podejrzenia co do sprawcy niektórych elementów z układanki wydarzeń ale nie zmienia to faktu, że z wielkim zapałem w każdej wolnej chwili starałam się czytać tą pozycję, a raczej ją nawet pochłaniałam. Bohaterowi bardzo dobrze nakreśleni, żaden z nich nie wydawał mi się bezpłciowy. Przyjemne opisy miejsc w których działy się opisywane sceny. Dzięki nim potrafiłam sobie bardzo dobrze wyobrazić miejsca, w których przebywają bohaterowie i razem z nimi przezywać wszystko razem z nimi. 
     Krótkie rozdziały były tutaj dla mnie na plus. Jeśli musiałam zrobić sobie przerwę np. na jakiś posiłek to później łatwiej było się połapać w którym miejscu się skończyło ;). Jedyną wadą tego wydania jest dla mnie papier na którym została książka wydrukowana. Osobiście za takim nie przepadam ale przy tej pozycji nie był to straszny minus przeszkadzający w czytaniu.
     Moja ocena: 8/10.

środa, 30 stycznia 2013

'Julie i Julia' (Julie & Julia, 2009) - film


 
Film jest oparty na opowiadaniu Julie Powell (Amy Adams) "Julie and Julia: 365 Days, 524 Recipes, 1 Tiny Apartment Kitchen". Powell nie przepadała za swoja pracą sekretarki i postanowiła w ciągu roku zrealizować wszystkie 524 przepisy z książki kucharskiej Julii Child (Meryl Streep) "Mastering the Art of French Cooking". Swoje doświadczenia w kuchni zaczęła spisywać w formie bloga. A ten z kolei posłużył wydawcom do opublikowania tych perypetii w formie książki.








     Od dawna zabierałam się za obejrzenie tego filmu, a że niechęć do nauki podczas sesji jest bardzo duża to udało mi się go wreszcie obejrzeć :).
     Szczerze powiedziawszy trochę się zawiodłam na tym filmie. Miał on mieć elementy komedii, których mi się niestety nie udało zaobserwować. Dramat? Też nie zauważyłam... Jedynie elementy biograficzne mogło się zauważyć, których niestety nie mi zweryfikować - nie znam na tyle prawdziwej historii na której był wzorowany film. 
     Gra Meyl Streep bardzo mi się podobała. Nie oglądałam z nią zbyt wiele filmów ale stwierdzam, że posiada ona talent do tego co robi :). Reszta aktorów też dobrze się spisała, ale efekt nie był taki spektakularny. 
     Część scen była kręcona we Francji, w Paryżu. Niestety było mało scen, które by pokazały magię tego miejsca. Trochę brakowało mi scen na świeżym powietrzu, przedstawiających również miasto (chociaż wiem, że to dość trudne w filmie notabene o gotowaniu - czyli większość dzieje się w kuchni ;)). 
     Film nie jest dobrym pomysłem dla osób na diecie ;). Oglądając jak gotują te potrawy, które wyglądały przepysznie aż sama miałam ochotę sobie coś podjadać. Lepiej nie mieć nic słodkiego w domu :).

     Pomimo kilku wad film przyjemnie się oglądało. Można się przy nim odprężyć, zapomnieć o swoich problemach.
     Moja ocena: 6/10

piątek, 25 stycznia 2013

'Chłopiec z latawcem' (The Kite Runner, 2007) - film






 Po wielu latach spędzonych w Kalifornii Amir wraca do swego rodzinnego domu w Afganistanie, by pomóc staremu przyjacielowi, którego syn jest w tarapatach.











     Podczas wolnego wieczoru natknęłam się w programie telewizyjnym, że będzie leciał film "Chłopiec z latawcem" reżyserii Marca Forstera. Produkcja została zrealizowana na motywach książki o tym samym tytule autorstwa Khaleda Hosseini. Dość długo zwlekałam z napisaniem recenzji ale nie da się o nim napisać wiele od razu, o ile w ogóle można wiele o nim napisać...
     Film bardzo dobrze zrealizowany. Przedstawia historię przyjaźni, miłości, hańby jak i odkupienia. Nie jest to lekka historia, którą się szybko zapomni. Produkcja bardzo dobrze oddaje klimat książki. Praktycznie wszystkie jej elementy zostały tutaj przedstawione. Zarówno film jak i książka wywarły na mnie ogromne wrażenie. 
     Wszystkie postacie zostały bardzo dobrze obsadzone, aktorzy porządnie wcielili się w swoje role. Nawet ci młodzi dawali sobie radę :). Sceneria idealnie przedstawiała klimat, jaki czułam też czytając książkę. Muzyka również dobrze dopasowana do filmu, nie była zbyt nachalna ale dodawała nastroju. 
     Nie da się wiele nowego powiedzieć o tym filmie, tak jak o książce. Wszystko co ważne zostało już powiedziane/napisane. Po prostu warto najpierw przeczytać pozycję "Chłopiec z latawcem" a później obejrzeć tą produkcję. Gorąco polecam :)!
     Moja ocena: 10/10.

niedziela, 20 stycznia 2013

"Dziecko gwiazd: Atlantyda" Michalina Olszańska





 
Akcja książki dzieje się w położonym na wyspie mitycznym królestwie Atlantydy, a jej bohaterką jest szesnastoletnia księżniczka Meihna, wyobcowana, wychowywana z dala od normalnego życia arystokratka. Wyspę czeka nieuchronna zagłada. Może ją ocalić jedynie mag. Meihna wyrusza na jego poszukiwanie. Po drodze czekają ją rozliczne przygody i spotkania z niesamowitymi stworzeniami. Odnajdzie też prawdziwą miłość. 
Tekst z okładki








Autor: Michalina Olszańska
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: fantasy
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2009
Liczba stron: 464



     Książka napisana przez młodziutką polską autorkę w wieku 15 lat. Jako, że dawno nie czytałam polskiej literatury z zapałem zabrałam się za czytanie. O zgrozo, na moje nieszczęście niezbyt dobrze na tym znów wyszłam. 
     Główna bohaterka - księżniczka Meihna, wychowana w dobrobycie, nie znająca ubóstwa nastolatka. Żyje ona w magicznej krainie zwanej Atlantydą. Bohaterka przez całą książkę bardzo irytująca, głupiutka i w ogóle nie ma pojęcia w jakim świecie żyje. Jednak gdy poznaje treść przepowiedni według której król oraz jego dwójka z trzech potomków ma zginąć, zdobywa się na "bohaterski" czyn i wyrusza w podróż, aby ocalić siebie, rodzinę i swe królestwo. Wydawałoby się to być banalne i tak jest niestety przedstawione wszystko w powieści...
     Historia ma w sobie wiele magii, dużo nierzeczywistych stworów oraz dziwnych zwrotów akcji. Jak dla mnie były momenty, które zupełnie nie były ze sobą spójne. W fabule występowały duże nieścisłości, dało się we znaki wiele luk, którymi autorka zdawała się nie przejmować. Zbyt wiele zaczętych wątków, które nie zostały należycie skończone. Książka ma w sobie jednak niewykorzystany potencjał. Niestety dość mocno da się odczuć, że jest to pierwsza książka wydana przez pisarkę i, że jest ona napisana w jej młodym, nastoletnim wieku... Momentami miałam wrażenie, że czytam pseudo filozoficzne wynurzenia gimnazjalistki, która pisząc tego "stworka" uczyła się do sprawdzianu z geografii... Owszem, niektóre opisy krajobrazu były dobrze opisane, miło się je w swojej głowie wyobrażało ale większość była po prostu zbyt naciągana. Ogólnie nie tylko opisy przyrody były nużące, ale większość opisów czegokolwiek była po prostu zbyt długa w stosunku do treści (tzw. przerost formy nad treścią), co dawało poczucie nijakości i niezdecydowania autorki. Kolejną sprawą wartą uwagi (bądź też nie) są bohaterowie. Tylko główna bohaterka, Meihna, miała jakikolwiek charakterek. Irytowała mnie niemiłosiernie, ale nie zmienia to faktu, że reszta postaci była dość płasko przedstawiona, niczym konkretnym się nie wyróżniała. Wszyscy poza nią byli nijacy. Pomimo, że dopiero dziś skończyłam czytać tą powieść, nie pamiętam dokładnie kto tam jeszcze występował...
     W wydaniu, które znalazło się w moich łapkach znalazłam wiele błędów, zarówno stylistycznych jak i literówek. Niby nic wielkiego ale utrudniało to, jak dla mnie, w dość znaczący sposób odbiór lektury. Kolejnym minusem jak dla mnie jest styl jakim napisana jest powieść. Jest on dość infantylny, raczej ubogi. Występuje również wiele powtórzeń, które zapełniły gdzieś z jedną piątą książki.
      Całe szczęście zakupiłam tą książkę w twardym wydaniu za jedyne 9.99zł w Biedronce. Dołączona była również do niej płyta CD z twórczością Pani Michaliny Olszańskiej. Osobiście po przeczytaniu książki boję się jej wysłuchać. Może kolejne powieści tej autorki (ponoć jeszcze stworzyła ich kilka), które zostaną wydane będą lepsze. Czy się po nie skuszę? Pozostanie to pod wielkim znakiem zapytania.
     Moja ocena: 3/10.

piątek, 18 stycznia 2013

'Forrest Gump' (Forrest Gump, 1994) - film






 
Historia życia Forresta, chłopca o niskim ilorazie inteligencji z niedowładem kończyn, który staje się miliarderem i bohaterem wojny w Wietnamie.








     Wiele osób polecało mi ten film. Każdy ze znajomych, który widział tą produkcję od razu kazał mi nadrabiać zaległości i ją obejrzeć. Wszyscy co widzieli ten film, strasznie się nim zachwycali, więc spodziewałam się czegoś spektakularnego. Niestety trochę się zawiodłam... 


"Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, na co trafisz."

     Film opowiada o niezbyt mądrym Forreście, który jednak wiele osiągnął w życiu mimo wielu przeciwności losu. Swoją historię główny bohater opowiada obcym ludziom siedząc na ławce przystanku autobusowego. Poprzez relacjonowanie historii ze swojego życia możemy się dowiedzieć wielu interesujących przeżyć jakie spotkały go w ciągu jego żywota. 
     Produkcja bardzo dobrze przedstawia wiarę w ludzi oraz ich możliwości. Można z niego wyciągnąć lekcję, że nie powinno się oceniać ludzi po pozorach. Zostało przedstawione wiele różnorodnych emocji, z którymi większość widzów może się utożsamić. Fabuła filmu daje wiele do myślenia, może niektórzy po obejrzeniu bardziej będą zastanawiać się nad swoim postępowaniem. 
     Scenariusz bardzo dobrze napisany. Większość filmu oglądałam z zapartym tchem. Jedyne co mi się nie podobało to element wojny. Film zawiera zarówno elementy komedii jak i dramatu ale nigdy nie pociągały mnie sceny podczas których ludzie się tłuką (jednak są filmy wojenne, które mi się podobają)... Kolejnym ważnym elementem godnym uwagi jest scenografia. Sądzę, że każde miejsce, każdy krajobraz został idealnie dobrany do filmu. Dzięki nim oglądanie tej produkcji stawało się przyjemniejsze. Również muzyka idealnie komponowała się w filmie. Nie była ona nachalna jednak nadawała nastrój, dopełniała całość. Są to niby drobne szczegóły, które jednak w dość dużej mierze wpływają na odbiór produkcji.
     Ważnym elementem filmu jest również gra aktorska. Aktorzy zostali bardzo dobrze dobrani do swoich ról. Bez Toma Hanksa (Forrest) oraz Robin Wright (Jenny) film prawdopodobnie nie zyskałby takiego rozgłosu. Oboje bardzo dobrze zagrali w tym filmie. Jednak sama postać Jenny była dla mnie bardzo irytująca. Nie wiem czemu, ale bardzo mnie ta 'baba' swoim charakterem wkurzała ;).
     Niezliczone plusy filmu nie zmieniają jednak faktu, że czuję pewien niedosyt. Wiele osób się zachwycało tym filmem, a dla mnie jest on po prostu bardzo dobry jednak bez żadnych fajerwerków... Może gdybym nie oglądała go z takim nastawieniem, że koniecznie ma mi się spodobać ocena filmu i ogólne wrażenie byłoby dużo lepsze.
     Moja ocena: 7/10

czwartek, 17 stycznia 2013

"Przechytrzyć Diabła. Sekret wolności i sukcesu" Napoleon Hill


PIEKIELNIE WCIĄGAJĄCA LEKTURA!
W 1929 r. Napoleon Hill wyjawił, że złamał Kod Diabła, zmuszając go do wyznania sekretów. Maszynopis, będący wynikiem tego odkrycia, okazał się być tak kontrowersyjny, że przez bardzo długi czas pozostawał w ukryciu. Dopiero siedemdziesiąt lat później został zręcznie opracowany przez Sharon Lechter z Fundacji Napoleona Hilla i wreszcie ujrzał światło dzienne. 
Książka ma charakter wywiadu z Diabłem. Hill skorzystał ze swojej legendarnej umiejętności docierania do źródła ludzkiego potencjału. Zdołał ustalić, że największe przeszkody jakie spotykasz realizując swoje osobiste cele to przede wszystkim lęk, złość i zazdrość. Właśnie one należą do arsenału samego Diabła. Te tajne metody kontroli mogą Cię zniszczyć, ale Hill odkrywa siedem praw dobra, które pozwolą Ci ostatecznie nad nimi zatriumfować i odnieść pełny sukces. 




Autor: Napoleon Hill
Tytuł oryginalny: Outwitting the Devil
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Oślizło Ryszard
Kategoria: Literatura popularnonaukowa
Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Forma: poradnik
Rok pierwszego wydania: 2011
Rok pierwszego wydania polskiego: 2012

Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Liczba stron: 320



"Boicie się Diabła i nie chcecie zaufać swojemu Bogu; dlatego pozostaje wam tylko jedno źródło, z którego możecie czerpać uniwersalną moc, a jest nim ufność w potęgę własnego umysłu i korzystanie z niej."*

     Tymże cytatem pozwolę sobie rozpocząć recenzję książki Napoleona Hilla "Przechytrzyć Diabła. Sekret wolności i sukcesu", który idealnie prezentuje idee książki. Jest to kolejna pozycja psychologiczna, która trafiła w moje ręce. 
     Muszę przyznać, że początkowo dość sceptycznie podchodziłam do tej książki, bojąc się trochę, że będzie dużo prób natchnienia na religię. Nic bardziej mylnego! Pozycja napisana w formie wywiadu, przeprowadzonego przez autora z Diabłem, który kazał mówić do siebie "Wasza Królewska Mość". Nie było tutaj żadnych zbędnych, nachalnych komentarzy dotyczących religii, więc pozycja prawdopodobnie dobra również dla osób niewierzących. 
     Moim zdaniem pozycja daje trochę do myślenia. Na niektóre aspekty swojego życia, zachowania spojrzę inaczej dzięki tej książce. Na pewno część z rad w książce będę starała się wykorzystać w swoim życiu, chociażby ze względu na moje postanowienia noworoczne :P (głównie chodzi o podpunkt pierwszy: "wziąć się w garść"). 
     Sam wywiad z Diabłem można dość szybko przeczytać, w miarę szybko można przez całą pozycją przebrnąć, jeśli niektóre wstawki się ignoruje (patrz w minusach :)). Język dość przyjazny czytelnikowi, nie ma tutaj dziwnych wyrażeń, słów, których czytelnik mający mało wspólnego z psychologią miałby nie zrozumieć. 

     Cytat dotyczący miłości, o którym powinien pamiętać każdy zakochany :
"Miłość do czegokolwiek i kogokolwiek, (...), może stać się niebezpieczna. Miłość jest stanem umysłu, który przesłania rozsądek, osłabia siłę woli i czyni człowieka ślepym na fakty i prawdę." **

     Również chciałabym przedstawić kolejne cytaty, które dotyczą relacji międzyludzkich. Osobiście dużo dały mi one do myślenia. Zazwyczaj to ja chciałam być dla wszystkich miła i dogodzić innym nie zważając na to jaki wpływ na mnie mogą mieć te "znajomości"...  

"P: Zatem jaka relacja jest niewłaściwa?
O: Taka, która kogoś krzywdzi albo jest źródłem czyjejś niedoli lub nieszczęścia"***

"Człowiek powinien wybierać swoich przyjaciół z równą starannością, jak wybiera żywność, która odżywia jego ciało, zawsze mając na celu wiązanie się z ludźmi, u których dominują myśli pozytywne, przyjazne i harmonijne."****
     
     Żeby nie było tak kolorowo znajdzie się również kilka minusów... Jak dla mnie został tutaj przedstawiony dziwny podział na rozdziały. Dla mnie nie miały one większego sensu logicznego. Nie miały raczej one na celu w tym wypadku "pogrupowania" treści tematycznie, tylko "leciały jak chciały", przedstawiając nieadekwatne treści do tytułów rozdziałów... Kolejnym minusem tej książki są ciągłe komentarze Pani Sharon Letcher. Zamiast umieścić na koniec książki jej osobiste uwagi odnoszące się do treści, były one wplecione w ciąg książki. Mi osobiście bardzo przeszkadzało w płynnym czytaniu tej pozycji.
     Moja ocena: 7/10.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu: Studio Astropsychologii.
 


* Hill Napoleon, Przechytrzyć Diabła. Sekret wolności i sukcesu, Studio Astropsychologii, Białystok 2012, s. 175,
** Tamże, s. 192, 
*** Tamże, s. 259,
**** Tamże, s. 270.  

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Podsumowanie i życzenia :)

Wiem, że ostatnio się trochę zapuściłam z blogowaniem. Na swoje wytłumaczenie mam jedynie fakt, że wiele się ostatnio działo - miłych i tych gorszych rzeczy. 

Oto moje książkowe podsumowanie: 
Przeczytanych książek: 27 (niestety o 3 mniej niż w roku poprzednim :()
Ilość stron ogółem: 8627 (jedna książka średnio 319,5 strony ;))

Książki, które najbardziej zapadły mi w pamięć to "Bez mojej zgody" Jodi Picoult oraz
„Drugi oddech” Philippe Pozzo di Borg. A najgorsza? Pierwsza, która przychodzi mi na myśl to osławione "Pięćdziesiąt twarzy Greya" E L James. 


Podsumowanie filmowe:
Obejrzanych filmów: 10 (zadowolona jestem, że jednak więcej książek niż filmów :))

Zdecydowanie najlepszym filmem, który obejrzałam w 2012 roku to "Chłopiec w pasiastej piżamie". Na drugim miejscu znajduje się "Choć goni nas czas". Oba filmy zdecydowanie polecam wszystkim! Jeśli ktoś jeszcze ich nie obejrzał to niech nadrobi zaległości w nadchodzącym Nowym 2013 Roku :). Najgorszy film? Jak dla mnie obie części "Zmierzchu". Niestety do mnie nie do końca przemawia szał na tą sagę...

Teraz takie trochę bardziej życiowe podsumowanie :P

1. Obroniłam licencjat z wynikiem bardzo dobrym (czyli 5 na dyplomie :D)
2. Dostałam się na studia magisterskie - kierunek, który chciałam, czyli kontynuacja Finansów i Rachunkowości :). 
3. Z ostatniego miesiąca - 5 grudnia zdałam egzamin na prawo jazdy :). 
4. Nawiązałam dwie współprace - ze studiem Astropsychologii oraz serwisem Audeo.  


Też chce napisać swoje postanowienia noworoczne, żeby mieć na piśmie to, z czego będę za rok się rozliczać :). 

1. Wziąć się w garść. Po co się dołować?
2. Przestać martwić się opinią innych. Żyć własnym życiem.
3. Zacząć zdrowo się odżywiać.
4. Systematycznie ćwiczyć. 
5. Rzucić w zupełności palenie. 
6. Przeczytać 52 książki w 2013 roku (albo chociaż więcej niż w tym :)).
7. Nauczyć się nowego języka.
8. Znaleźć sobie pracę/staż/praktyki żeby zdobyć doświadczenie zawodowe. 
9. Rozwijać swoje pasje - np. rysunek.
10. Uczyć się systematycznie :). 
11. Nawiązać nowe znajomości.  
12. Przestać się nad sobą użalać. 

Na tą chwilę są to rzeczy, które chciałabym wprowadzić w nowym roku. Zobaczymy ile mi się z tego uda :). 


Na koniec posta chciałabym wszystkim życzyć udanego Nowego Roku i świetnej zabawy sylwestrowej. Oby Wasza była lepsza niż moja (niestety kaszel, niemiłosierny ból gardła i wysoka temperatura przykuwa mnie do siedzenia w łóżku i picia różnych lekarstw mających mnie magicznie uzdrowić).
Related Posts with Thumbnails