poniedziałek, 26 grudnia 2011

"Światła września" Carlos Ruiz Zafón



Francja, rok 1936. Pani Sauvelle, wdowa z dwójką dzieci, Irene i Dorianem, ma zacząć pracę u ekscentrycznego wynalazcy i fabrykanta zabawek. Na pierwszy rzut oka jego nadmorska rezydencja wywiera na nich jak najgorsze wrażenie. I mimo, że gospodarz okazuje się miłym człowiekiem, to rodzina cały czas czuje się nieswojo w nowym miejscu.
Być może intuicja nie zawodzi pani Sauvelle i jej dzieci? Czy budząca grozę, wypełniona armią mechanicznych zabawek rezydencja jest siedliskiem uśpionych mrocznych sił z przeszłości?
Kiedy dochodzi do niewyjaśnionego morderstwa, okazuje się, że jedyne osoby, które mają odwagę zmierzyć się ze złowrogą tajemnicą, to dwójka nastolatków: Irene i Ismael.
Tył książki









Autor: Carlos Ruiz Zafón
Tytuł oryginalny: Las luces de septiembre 
Język oryginalny: hiszpański 
Tłumacz: Okrasko Katarzyna, Marrodan Casas Carlos 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura dziecięca/młodzieżowa 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 1995 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2011
Liczba stron: 256



Powieści Zafóna mają w sobie specyficzny klimat i magię. Za każdym razem czytając pozycję tego autora odrywamy się od rzeczywistości aby wyruszyć w magiczny świat i wraz z głównymi bohaterami przeżywać ich przygody. I tak było również i w tym przypadku. Pomimo, że tak jak w przypadku "Księcia mgły" jak i "Pałacu Północy" ta pozycja początkowo była adresowana do młodzieży, a ja już od jakiegoś czasu nie należę do tej "grupy społecznej", nie żałuję sięgnięcia po tą pozycję. Książka potrafi wzbudzić w czytelniku wiele emocji oprócz jednej - wkurzenia na bezsensowną treść jak to często się zdarza w literaturze współczesnej. Dla mnie ta, raczej cienka, pozycja niesie ze sobą wiele więcej uczuć i emocji niż niejedno tomiszcze. Dość mocno przeżywałam wraz z głównymi bohaterami ich przygodę. Podziwiam! nawet bohaterów za ich determinację, wolę walki w m.in. próbie odnalezienia i uratowania matki Irene w tak wielkiej i strasznej rezydencji przy takim niebezpieczeństwie jakie na nich czyhało. Wiele cech bohaterów chciałabym przenieść do własnego życia i osób mi bliskich.
Książka niesie ze sobą ważne przesłanie wplecione w bardzo ciekawą treść. A jakie? Przekonajcie się sami! Na prawdę warto. Ja osobiście nie żałuję wydania pieniędzy na tą pozycje, ba! nawet w twardej oprawie, i gorąco polecam ją każdej osobie w każdym wieku. Mogłabym dać ją do przeczytania nawet własnej babci. 
Moja ocena: 10/10.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

"Ludzie czystego serca" Susan Hill





Nagły telefon przerywa urlop inspektorowi Serraillerowi. Wraz z nim powracamy do sennego Lafferton, które w powieści "W labiryncie ulubionych miejsc" ukazało swoje drugie, złowrogie oblicze. Teraz pozorny spokój miasteczka pryska wraz ze zniknięciem kilkuletniego chłopca. Poszukiwania są bezowocne, śledztwo nie daje rezultatów. Rozpacz, strach i podejrzliwość zaczynają rządzić Lafferton. Atmosfera zagrożenia i niepewności opanowuje myśli i uczucia ludzi naznaczonych zbrodnią - jako ofiary i ich bliscy, jako sprawcy i stróże prawa. 
Opis książki







 Autor: Susan Hill
Tytuł oryginalny: The Pure in the Heart 
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2005 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2006
Liczba stron: 304


Trochę mnie tutaj zabrakło ale mam nadzieję, że się poprawie. Nawet pomimo tego, że jest nade mną widmo pisania pracy licencjackiej.
"Ludzie czystego serca" to druga pozycja z czterech o Simonie Serrailler. Niestety już tak mnie nie zachwyciła jak pierwsza część - "W labiryncie ulubionych miejsc". Jak na kryminał akcja, przynajmniej dla mnie, wolno się rozwijała. Nie czytałam tej książki z zapartym tchem, momentami nawet patrzyłam ile kartek zostało mi jeszcze do końca. Niektóre opisy nieco za długie, niektóre zbędne. Jednak powieść ma również swoje plusy. Jest napisana dobrym językiem, nie czyta się jej ciężko. Postacie są również odpowiednio nakreślone, każdy ma swój niepowtarzalny 'charakter'. Podobno jest to kryminał z elementami psychologicznymi. Niestety, w tej części, mi się tego nie udało zaobserwować. Bądź też nie zwracałam na to aż takiej uwagi. I nie wiem czy powinnam to uznać jako plus czy minus. 
Moja ocena: 5/10.  

PS. Jako, że jest to już setny post, zastanawiam się nad jakimś konkursem z tej okazji. Więc jest nadzieja, że pojawi się w najbliższym czasie coś konkursowo-świątecznego :).

czwartek, 10 listopada 2011

"Najsmutniejsze dziecko" Cathy Glass


Łza spłynęła po policzku Donny. Potem następna. "Mama mówi, że muszę zmyć ten brud, ale on nie chce zejść, choć wciąż próbuję." Patrzyłam, nie wiedząc jak zareagować, a Donna przełożyła szczoteczkę i zaczęła szorować drugą dłoń z dziką determinacją w oczach. 

Wzruszająca opowieść i dziesięcioletniej Donnie, krzywdzonej przez matkę i rodzeństwo. Znęcali się nad nią fizycznie i psychicznie na wszelkie sposoby, bo była „najsłabsza w miocie“. Gdy trafiła do rodziny zastępczej Cathy Glass, jej traumatyczne przeżycia wyszły na jaw.
To książka o cudownej, uzdrawiającej sile miłości. Gdy dziecko jest kochane, nawet najgorsze przeżycia odchodzą w zapomnienie.

Tył książki


  

Autor: Cathy Glass
Tłumacz: Tomasz Wolsan
Tytuł oryginalny: The saddest girl in the world
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2007
Rok pierwszego wydania polskiego: 2010
 Liczba stron: 400 



"- Wiesz, że mama mnie nie chciała, Cathy? - zwierzała się dalej Donna. - Byłam wypadkiem. Próbowała się mnie pozbyć, wkładając w siebie drut od włóczki, ale się nie udało.
(...)
- Mama wzięła też gorącą kąpiel i wypiła butelkę ginu - Donna wróciła do przerwanego wątku - gdy drut nie podziałał. Dlaczego to robiła, Cathy?*"
 
Gdybym usłyszała kiedyś takie słowa od małego dziecka to bym nie uwierzyła w to co mówi. Jednak nie w wypadku bezbronnej Donny, znając już kawałek jej historii. Najtragiczniejszy w tym wypadku jest fakt, że o tym mała dziewczynka dowiedziała się właśnie od własnej matki...

"Myślę, że chyba spodoba mi się mieszkanie w rodzinie zastępczej Cathy. Wszyscy są dla mnie tacy mili.**"

Te słowa przestają już po pewnym czasie szokować poznając krzywdę jaka się tam działa... Historia Donny potrafi wzbudzić wiele emocji. Im dalej w nią brnęłam tym bardziej 'krew się we mnie gotowała'. Jak można w ogóle doprowadzić do takiego stanu!? W tym przypadku dochodziło nie tylko do znęcania się fizycznego nad dzieckiem ale i psychicznego. Mi się nadal nie mieści to w głowie. Donna jako dziecko przeszła wiele cierpień. Musiała przejść bardzo długą drogę, żeby wyzbyć się nawyków, obaw, lęków które wyniosła z domu. Wiele musiała znieść oraz dużo pracować nad sobą... Całe szczęście historia kończy się szczęśliwie. Będąc w rodzinie zastępczej zaczęła czerpać radość nawet z najmniejszych rzeczy, które dla większości są oczywiste. Jednak co by było gdyby ta rodzina nie uzyskała pomocy od pracowników opieki społecznej? Obawiam się niestety, że pozycja ta porusza dość powszechny temat, na który większość z nas woli przymknąć oko i nie wtrącać się w cudze sprawy, choć niektórzy pomimo braku werbalnych oznak, aż krzyczą o pomoc.
Pozycja bardzo dobra, jednak w niektórych momentach przeszkadzało mi wypisywanie rzeczy, typu: śniadanie zjedliśmy o siódmej rano, o ósmej jechaliśmy samochodem a o ósmej piętnaście byliśmy pod szkołą. Jak bardziej 'księgowo-finansowy' umysł wolę jednak tego typu rzeczy mieć wypunktowane a nie rozwleczone na pół strony. Ale to takie może moje małe zboczenie :P.
Moja ocena: 9/10.  Polecam!  Bardzo pouczająca książka, mogąca otworzyć niektórym oczy na pewne zjawiska.


Wydanie z biedronki :). 
* str. 175-176
** str. 109

sobota, 5 listopada 2011

'Centralne biuro uwodzenia' (My Mom's New Boyfriend, 2008) - film

Atrakcyjna Marty (Meg Ryan) ma wielu adoratorów, jednak żadnego z nich nie traktuje poważnie, aż do momentu, kiedy zakochuje się w światowej sławy... złodzieju dzieł sztuki, Tommy’m (Antonio Banderas). Jedyny problem tkwi w tym, że Marty jest matką agenta FBI - Henry’ego, który pewnego dnia otrzymuje zlecenie śledzenia znanego przestępcy. Okazuje się, że to nikt inny jak właśnie Tommy... Co może wyniknąć z połączenia romantyzmu Marty i zawadiackiego uroku Tommy’ego, gdy miłości próbuje przeszkodzić FBI? 

Film bez szału. Niby kino akcji ale jakoś nie mogłam się w nie wciągnąć. Najbardziej przeszkadzał mi wątek 'romansowy', który robił z tego filmu nie za ciekawą produkcję. Fabuła mogłaby być ciekawa, tylko to zakończenie jak zwykle przesłodzone. Wszystko skończyło się niestety happy endem, co było do przewidzenia.
Gra aktorska głównych bohaterów świetna. Akurat bardzo lubię tą dwójkę: Antonio Banderasa i Meg Ryan. Chociaż Ci 'poboczni' już tak średnio sobie radzili. Ale można było znieść.
Moja ocena: 3/10. Sądzę, że można znaleźć dużo lepszy film akcji.

środa, 2 listopada 2011

'Sierociniec' (El Orfanato, 2007) - film

Po trzydziestu latach nieobecności, do dworu, w którym niegdyś mieścił się sierociniec, wraca Laura - żona Carlosa i matka 7-letniego Simona. Chcąc stworzyć idealny dom dla swojego syna i kilku niepełnosprawnych podopiecznych, Laura zaczyna się martwić zdrowiem psychicznym Simona. Chłopiec zaczyna opowiadać o swoich zmyślonych przyjaciołach. Wszystko wydaje się być w porządku, dopóki Laura nie widzi na własne oczy jednego z jego przyjaciół...

Ogólnie zawsze mnie przerażają horrory w których są dzieci. I to jest chyba najlepszy sposób/ trick, żeby wzbudzić w kimś uczucie przerażenia. 
Koncepcja filmu bardzo mi się podobała. Jako, że nie mam mocnych nerwów w pewnych momentach naprawdę się bałam. Końcówka może nie tyle co szokująca ale intrygująca. Film oglądałam już po raz drugi i nadal mi się podobał. Dostrzegłam więcej elementów całej "układanki" i zakończenie stało się bardziej dla mnie bardziej zrozumiałe. Gra aktorska dla mnie dobra, choć nie rewelacyjna. Niektóre momenty w sumie trochę inaczej bym widziała ale to nie ja jestem reżyserem.
Moja ocena: 9/10. Ogólnie polecam osobom, które lubią ten gatunek filmowy :).

niedziela, 30 października 2011

"Ludzie na walizkach" Szymon Hołownia




"Ludzie na walizkach" to zbiór rozmów Szymona Hołowni z osobami, które choroba, nieszczęśliwy wypadek albo los doprowadziły na granicę życia i śmierci. Czy stamtąd widać więcej? Jaki sens ma cierpienie? Jak nie poddać się zwątpieniu? Co o życiu mogą nam powiedzieć ci, którzy na własnej skórze przekonali się, jak bardzo jest ono kruche? Wśród bohaterów książki znaleźli się nie tylko pacjenci i ludzie chorzy, ale również ich najbliżsi oraz lekarze zmagający się na co dzień w życiu zawodowym z ludzkim bólem. O dramatycznych wyborach, z jakimi przyszło im się zmierzyć, opowiadają jednak bez ckliwości, za to z ogromnym dystansem i mądrością. 
Tył książki
  







Autor: Szymon Hołownia
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura faktu 
Forma: wywiad, rozmowa 
Rok pierwszego wydania: 2008
Liczba stron: 166



Bardzo ciężko jest mi ocenić tą pozycję. Trochę kierowałam się wizerunkiem Hołowni z duetu z Prokopem (jeszcze z czasów kiedy oglądałam Mam talent czy też jego przeglądy prasy w Dzień dobry TVN) - czyli raczej wesoły, malutki i drobniutki człowieczek, jednak z którym można porozmawiać poważnie i nie da zrobić z siebie idioty. I tutaj nie zmienia się ani trochę, pomimo, że są poruszane tematy niezbyt radosne.
Nie jestem osobą zbyt religijną, więc może dlatego niektóre momenty wydały mi się w tej pozycji zbyt ckliwe, przesłodzone i tak jakby oderwane od rzeczywistości. Choć w większości można było odczuć pewne emocje, agresje, 'mocniejszą' wymianę zdań gdy rozmówcy nie zgadzali się ze sobą w swoich poglądach. Z tych dziewięciu wywiadów przeprowadzonych przez Szymona Hołownię najbardziej spodobała mi się rozmowa pt. Życie dłuższe niż tydzień z Januszem Gadzinowskim, który jest pediatrą i neonatologiem.
Moja ocena: 6/10. Pomimo, że nie jest to zła pozycja, spodziewałam się trochę czegoś innego. Czy lepszego? Nie wiem, ale na pewno książka minęła się trochę z moimi oczekiwaniami. 

sobota, 29 października 2011

'A właśnie, że tak!' (Because I Said So, 2004) - film

Daphne jest kochającą matką dumną ze swych trzech dorosłych córek; Maggie, która jest psychologiem, seksownej i niezależnej Mae, oraz słodkiej i nieodpowiedzialnej Milly. Aby uchronić swoją córkę przed popełnieniem swoich błędów, Daphne szuka dla niej idealnego męża. Do swoich celów mama nie zawsze używa dozwolonych i uczciwych środków.... ale wszystko z miłości. 

Kolejna komedia romantyczna w amerykańskim wydaniu. Jeśli ktoś czytał moje inne posty na temat tych produkcji to sądzę, że więcej nie muszę nic dodawać. Kolejna wielka porażka. Chyba jedynym ratunkiem jest zmiana oglądanego przeze mnie typu filmów - byleby nie romantyczne komedie. Jednak któż od czasu do czasu tego nie potrzebuje czegoś o "niskich lotach"? Obejrzałam do końca jedynie dzięki aktorce, która w tym filmie wcieliła się w postać Maggie, czyli Lauren Graham.
Moja ocena: 2/10. Raczej nie polecam tego filmu... 

wtorek, 25 października 2011

"W labiryncie ulubionych miejsc" Susan Hill

Zaginięcie samotnej pięćdziesięcioletniej kobiety nie robi wrażenia na doświadczonych policjantach: ludzie mają swoje powody, by znikać. Czy miały je jednak również zakompleksiona dziewczyna i sympatyczna staruszka - kolejne zaginione? Ciche Lafferton, nudne angielskie miasteczko, u Susan Hill - pisarki nagrodzonej prestiżowymi nagrodami literackimi: Whitbread Award, Somerset Maugham Award, John Llewelyn Rhys Prize, nominowanej do nagrody Bookera - niepokoi i przyprawia o dreszcz. Przejmująca atmosfera zła narasta, przenika zwyczajny na pozór świat, który stopniowo odsłania swoje drugie oblicze. Wkrótce mamy straszną pewność, że mgła spowijająca Lafferton kryje mordercę, którego tożsamości aż do końca nie zdradza nam jego pamiętnik. Co naprawdę stało się na Wzgórzu, gdzie po raz ostatni widziano wszystkie zaginione? Nie chodzi jednak tylko o rozwiązanie zagadki kryminalnej. Psychologia zbrodni - oto prawdziwa zagadka, którą autorka stawia przed nami w swoich powieściach psychologicznych. Bo może największe tajemnice skrywają ulubione miejsca naszych dusz i umysłów...
Opis książki



Autor: Susan Hill 
Tłumacz: Jan Kraśko
Tytuł oryginalny: The Various Haunts of Men
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2004 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2006
Liczba stron: 344


Wiem, wiem trochę mozolnie szło mi czytanie w tym miesiącu. Jednak wynikło to bardziej z braku czasu, prób zaaklimatyzowania się znów na studiach i prób pisania pracy licencjackiej (nawet mi laptop padł z wrażenia ;) i zasilacz przestał działać).
Książka dość ciekawa, mająca swój specyficzny klimat. Historia pokazywana z różnych perspektyw - nie tylko przedstawiona ze strony 'wszechwiedzącego narratora'. Autorka bardzo dobrze wgłębia się w psychikę każdego z bohaterów, jednak nie nazwałabym tej powieści do końca psychologicznej. Miasteczko w którym rozgrywa się akcja - Lafferton, z pozoru ciche i spokojne, jednak jakie jest lepsze miejsce na rozgrywanie się różnych dziwnych wydarzeń? Może trochę oklepane, ale zawsze trochę tajemnicze i przerażające, co w tego typu literaturze jest wskazane. Pozycja bardzo wciąga, styl nie jest odpychający ani ciężki do przebrnięcia.
Na to kto był odpowiedzialny za zbrodnie nie udało mi się wpaść, dopiero przez jedynie ok. 30/40 ostatnich stron wiadomo, kto "maczał w tym palce". Choć może ktoś kto więcej tego gatunku czyta szybciej wpadłby na pomysł - ja jeszcze jestem w tym początkująca ;).
Moja ocena: 8/10. Polecam.

PS. Może ja trafiłam na jakiś felerny egzemplarz ale błędy typu "wziąść" zamiast "wziąć" (co tutaj się zdarzyło kilkakrotnie) jak dla mnie są niedopuszczalne w literaturze! I tutaj nie jest to raczej wina autorki tylko tłumacza, czy kogoś kto pracował przy korekcie.

czwartek, 22 września 2011

"W krainie kota" Dorota Terakowska







Ewa, młoda pisarka, ma niebawem urodzić dziecko. Pewnej nocy pod wpływem tajemniczego impulsu zjada korzeń nieznanej rośliny. Kiedy przychodzi na świat rudowłosy Jonyk, przez moment nic nie zapowiada żadnych dziwnych wydarzeń... Do chwili, gdy trzynastodniowe niemowlę zwraca się do matki całym zdaniem, a w domu pojawia się kot, nazywany przez rodzinę Kotykiem.
Tył książki 









Autor: Dorota Terakowska
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura dziecięca/młodzieżowa
Liczba stron: 220



Mam mieszane uczucia co do tej książki. Nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobała jednak nie zrobiła na mnie takiego wrażenia tak jak inne pozycje tej autorki. 
Historia ciekawa, przeplata elementy rzeczywistości z fikcją, elementami fantastyki w 'płynny' sposób. Gdy już zasiadłam do czytania to nie mogłam się od niej oderwać. Postacie dobrze nakreślone, które można albo polubić albo znienawidzić. Styl pisania autorki bardzo dobry - nie odpychający, książkę czyta się lekko i przyjemnie.
Jednak czegoś mi tutaj zabrakło. Pomimo tego, że jest to bajka raczej dla dzieci/młodzieży, można się tutaj doszukiwać drugiego dna ale czy ono faktycznie tutaj występuje? Może już jestem za stara na takie powieści albo nie widzę jeszcze/już? tego co autorka chciała przekazać. Co nie znaczy, że nie polecam tej pozycji innym :).
Moja ocena: 6/10.

wtorek, 20 września 2011

"Mechanizm serca" Mathias Malzieu



Wzruszająca, oryginalna powieść łącząca w sobie elementy wielkich klasycznych baśni i współczesnej fantastyki. Jest alegorią ludzkiego życia.
16 kwietnia 1874 roku, w najzimniejszym dniu w dziejach świata, urodził się w Edynburgu chłopiec. Niska temperatura sprawiła, że jego serce zamarzło. Życie maluchowi uratowała akuszerka, która w miejsce serca wstawiła mu zegar z kukułką. Jack musi jednak unikać nadmiernych emocji. Tymczasem jako dziesięciolatek spotyka na swej drodze małą śpiewaczkę o bardzo słabym wzroku i najpiękniejszym głosie i zakochuje się bez pamięci. Dalsze jego życie to wytrwałe, obfitujące w niezwykłe wydarzenia poszukiwanie szczęścia. 
Tył książki 







Autor: Mathias Malzieu
Tytuł oryginalny: La Mécanique du cœur 
Język oryginalny: francuski 
Tłumacz: Krzyżosiak Magdalena 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna 
Forma: baśnie, bajki 
Rok pierwszego wydania: 2007 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2010
Liczba stron: 168 



Na książkę natknęłam się dość przypadkowo w bibliotece. Muszę przyznać, że początkowo napis 'baśń dla dorosłych' niezbyt zachęcał. Jednak coś mnie natchnęło, że po co skreślać taki gatunek bez zapoznania się z tego typu twórczością? I nie żałuję, że zabrałam tą pozycje ze sobą do domu :). 
Jak wiadomo, baśnie i bajki to formy gdzie wszystkie wymysły są dozwolone. Tak samo tutaj - chłopiec, któremu zamarzło serce. Pewna kobieta wstawia zegar "współgrający" z sercem, żeby ów dziecko mogło przeżyć. Pozycja ta jest banalna i jednocześnie na każdej stronie zadziwia. Pomimo, że przedstawia historię tzw. "trójkąta", gdzie dwóch mężczyzn, a raczej chłopców, walczy o dziewczynę, przedstawia sceny seksu, jest to ukazane w ciekawy, nieodpychający sposób. Jest to typowa baśń, można dostrzec wiele aluzji, gier słownych, ukazuje nasze zachowanie w obliczu miłości, naszych rozterek i naszych zdolności do 'wielkich' czynów gdy chcemy walczyć o coś czy też o kogoś, na czym/kim nam naprawdę zależy. 
Choć w tej pozycji jest tyle plusów muszę wspomnieć też o tym co mi nie pasowało. Mianowicie sami bohaterowie. Byli oni po prostu nijacy. Nie doprowadzali mnie ani do irytacji, ani zachwytów. Nie wywoływali u mnie po prostu żadnych emocji a tego wręcz nienawidzę. Byli oni użyci jedynie do przedstawienia całej fabuły książki.
Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 19 września 2011

"Milczenie owiec" Thomas Harris







Seria bestialskich morderstw młodych kobiet. Śledztwo prowadzi początkująca agentka FBI Clarice Starling.  Sama nie jest w stanie schwytać zabójcy.  Musi uciec się do pomocy przebywającego w szpitalu dla psychicznie chorych przestępców zbrodniarza o wybitnej inteligencji, przerażającego doktora Hannibala Lectera...
Tył książki
  








Autor: Thomas Harris
Tytuł oryginalny: The Silence of the Lambs 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Szulc Andrzej 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Rok pierwszego wydania: 1988 
Rok pierwszego wydania polskiego: 1990
Liczba stron: 224



Przerażenie, zniesmaczenie - to tylko niektóre reakcje jakie wywołała na mnie ta pozycja. Oczywiście w pozytywnym sensie. Dawno nie czytałam pozycji, która byłaby napisana w taki sposób, żeby poruszyć mnie nie tylko za serce ale i za żołądek. Pomimo swych opisów nie można było odczuć, żeby były one nudne, niepotrzebne powieści. Nadawały one całości ‘smaczku’. Sama książka dość charakterystyczna. Sądzę, że każdy słyszał o Hannibalu-Kanibalu, czy to dzięki książce czy ekranizacji. Jednak czy ja odważę się obejrzeć film na podstawie książki? Fabuła niebanalna, wartka akcja, postacie bardzo dobrze nakreślone. Pomimo przerażających niektórych czynów opisanych w książce mam nadzieję, że trafie na więcej takich pozycji.

Moja ocena: 9/10. Gorąco polecam! Jednak książka na pewno nie jest przeznaczona dla osób bardzo delikatnych. 


PS. Czy to ze mną jest coś nie tak, że mi - jako dziewczynie - bardziej podoba się literatura 'męska', niż ta cała "literatura w spódnicy"?

piątek, 16 września 2011

Stosikowo i nie tylko

Jako, że zostało mi tylko dwa tygodnie wakacji (studenci jednak czasem mają dobrze :P), musiałam jeszcze zahaczyć o bibliotekę. I oto moje łupy:

  • "Mechanizm serca" Mathias Malzieu 
  • "W krainie kota" Dorota Terakowska
  • "Milczenie owiec" Thomas Harris
  • "Hannibal" Thomas Harris
  • "Good night, Dżerzi" Janusz Głowacki


I nie obyło się również bez kupienia nowych pozycji. Całe szczęście w porównaniu z innymi zakupowymi stosami ten jest naprawdę malutki :). 

  • "Rok w poziomce" Katarzyna Michalak -> zakup w Biedronce za niecałe 12zł :).
  • "Norwegian Wood" Haruki Murakami -> również Biedronka :D, za tak śmieszną cenę nie mogłam się powstrzymać, w szczególności, że wiele dobrego słyszałam o autorze.
  • "Cień wiatru" Carlos Ruiz Zafón -> pomimo, że już czytałam musiałam mieć swój własny egzemplarz tej książki, gdyż należy do jednej z moich ulubionych pozycji.

Obiecałam również, że pokażę też moją półkę z książkami którą w te wakacje zakupił i złożył mi tata, za co naprawdę należą się wielkie podziękowania :).






Na ostatnim zdjęciu z tyłu stoją lektury a w reklamówce książki, które w jakichś sposób chce się pozbyć :P. Wszystkie półki już zapełnione, niektóre nawet "podwójnie". Chyba czas pomyśleć nad następnym miejscem na książki. Tylko nie wiem gdzie  w pokoju znajdę miejsce na kolejny regał...

czwartek, 15 września 2011

"Świat marzeń zakupoholiczki" Sophie Kinsella

Kiedy sytuacja staje się ciężka – ciężko też robić zakupy! Rebeka Bloomwood wie o tym doskonale, bo Rebeka Bloomwood wie wszystko o zakupach. Są jej ulubionym zajęciem i... jej przekleństwem. Można powiedzieć, ze jest chora na robienie zakupów, najchętniej w markowych sklepach. A ponieważ jest tylko skromną dziennikarką o umiarkowanych dochodach, udzielającą czytelnikom porad – o ironio! – jak najkorzystniej lokować pieniądze, więc na koncie ma nieustanny debet. Zmusza ją to do wymyślania niestworzonych historyjek, które mają usprawiedliwić zaleganie ze spłatą kredytu. Banki nie bardzo chcą czekać, Rebeka wie, ze sama siebie zapędza w ślepą uliczkę, kiedy nagle, przedziwnym zrządzeniem losu, staje się nieomal gwiazdą telewizyjną. Czy sprosta nowym wyzwaniom, jakie przed nią stanęły?
„Świat marzeń zakupoholiczki” to bardzo zabawna historia o zwariowanej trzydziestolatce.
Tył książki 
  



Autor: Sophie Kinsella
Tytuł oryginalny: The Secret Dreamworld of a Shopaholic 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Chmiel Krystyna 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2000 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2002
Liczba stron: 336



 Pomimo, że potrzebowałam czegoś lekkiego i banalnego po swojej pierwszej w życiu "poprawce we wrześniu", książka niezbyt przypadła mi do gustu.  
Historia o roztrzepanej 'dziennikarce', która zajmuję się sprawami finansowymi sama mając - o zgrozo! - debet na koncie i żadnego pomysłu na jego spłacenie. Rebeka Bloomwood - irytująco głupia i wkurzająca baba, narzekająca tylko na swój los, bez planu na przyszłość i uwielbiająca robić zakupy jedynie w 'markowych' sklepach. Ochota przywalenia tej bohaterce w twarz za jej charakter towarzyszyła mi przez cały czas czytania tej książki. Styl pisania nie przeszkadza, jednak jest to powieść o wszystkim i o niczym. Nie wzbudziła we mnie żadnych pozytywnych emocji. Miło by było, żeby chociaż można się było przy niej uśmiechnąć - niestety, nie znajdziemy w niej żadnych śmiesznych/wesołych scen (w końcu raczej jest to literatura 'lekka' a nie poważna), które umiliłyby czytanie. Całe szczęście, jest to powieść na jeden wieczór. Ale czy warto poświęcić tej pozycji nawet tyle? Dla zbicia czasu może i owszem. Jednak jeśli ktoś oczekuje jakiejkolwiek akcji i czegoś więcej niż po prostu samego faktu czytania zdań o niczym to nie jest książka dla niego. 
Moja ocena: 2/10. Szkoda tylko, że książki z takim niskim poziomem reprezentują 'literaturę kobiecą'. Ja, jako baba, nie lubię takich powieści bez sensu, ocierających się o tandetę... Daję tej książce aż dwa punkty, ponieważ potrzebowałam po prostu czegoś lżejszego i napatoczyła się ona w i tak łaskawy dla niej czas...
Related Posts with Thumbnails