Harper jedzie do Hiszpanii na ważne służbowe spotkanie.
Zabiera jednak ze sobą imprezowe koleżanki, które przekonują ją, że
lepszym pomysłem będzie flirt ze znanym DJ-em.
Film "Ibiza" jest jedną z nowości na platformie Netflix. Smaczku tej produkcji dodaje fakt, że podobno władze hiszpańskiej wyspy rozważają pozew przeciwko platformie. Zaintrygowało mnie to na tyle, że chciałam sama przekonać się o co właściwie może chodzić. I muszę przyznać, że tak złego filmu dawno nie widziałam...
Harper, która powinna wypełniać swoje służbowe obowiązki, flirtuje z DJ-em. Gdy dowiaduje się, że jego następny 'koncert' będzie na Ibizie postanawia tam pojechać. Sama fabuła tego filmu i jego realizacja jest na tyle zła, że sama nie wiem co mogę jeszcze o niej napisać, aby nie podnieść sobie ciśnienia... Czasem coś jest tak złe, że aż dobre, jednak nie mogę tego stwierdzenia przypisać odnośnie tego czegoś. Podczas seansu wynudziłam się okropnie, wielokrotnie wzbierały się we mnie negatywne odczucia. Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego postanowiłam obejrzeć to do końca. Film "Ibiza" jest po prostu tragiczny. Nawet muzyka go nie ratuje, gdyż tego typu klubowe rytmy to nie do końca moje klimaty.
Gra aktorska to chyba jedyny jako taki plus tego filmu, jednak też nie jest na tyle dobrze abym mogła się tym aspektem zachwycać. Często aktorzy wyglądali tak, jakby po prostu odgrywali swoje role bez większego przekonania, aby tylko dostać kasę za udział w tej produkcji. Chociaż na tle całości wydawać się może, że nie jest to najgorsza rzecz tego stworka-potworka.
Jeśli macie ochotę obejrzeć totalnego gniota i mieć poczucie straconego czasu, to ta produkcja idealnie się do tego nadaje :). W innych przypadkach zalecam trzymanie się od tego tytułu z daleka. Ogólnie rzecz ujmując to stanowczo nie polecam.
Harper, która powinna wypełniać swoje służbowe obowiązki, flirtuje z DJ-em. Gdy dowiaduje się, że jego następny 'koncert' będzie na Ibizie postanawia tam pojechać. Sama fabuła tego filmu i jego realizacja jest na tyle zła, że sama nie wiem co mogę jeszcze o niej napisać, aby nie podnieść sobie ciśnienia... Czasem coś jest tak złe, że aż dobre, jednak nie mogę tego stwierdzenia przypisać odnośnie tego czegoś. Podczas seansu wynudziłam się okropnie, wielokrotnie wzbierały się we mnie negatywne odczucia. Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego postanowiłam obejrzeć to do końca. Film "Ibiza" jest po prostu tragiczny. Nawet muzyka go nie ratuje, gdyż tego typu klubowe rytmy to nie do końca moje klimaty.
Gra aktorska to chyba jedyny jako taki plus tego filmu, jednak też nie jest na tyle dobrze abym mogła się tym aspektem zachwycać. Często aktorzy wyglądali tak, jakby po prostu odgrywali swoje role bez większego przekonania, aby tylko dostać kasę za udział w tej produkcji. Chociaż na tle całości wydawać się może, że nie jest to najgorsza rzecz tego stworka-potworka.
Jeśli macie ochotę obejrzeć totalnego gniota i mieć poczucie straconego czasu, to ta produkcja idealnie się do tego nadaje :). W innych przypadkach zalecam trzymanie się od tego tytułu z daleka. Ogólnie rzecz ujmując to stanowczo nie polecam.
Moja ocena: 2/10.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz