piątek, 22 sierpnia 2014

"Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" Jonas Jonasson






Właśnie minęło dziesięć dekad nadzwyczaj bogatego w wydarzenia życia Allana Karlssona. Problem w tym, że zdrowie odmawia mu posłuszeństwa i wielka feta z okazji setnych urodzin jednak będzie musiała odbyć się w domu spokojnej starości. Ale człowiek, który jadł kolację z przyszłym prezydentem Trumanem, leciał samolotem z premierem Churchillem, pił wódkę ze Stalinem i znał Mao Zedonga, nie może tak po prostu zdmuchnąć świeczek na torcie. Wymyka się przez okno i rusza w swą ostatnią życiową podróż... 


Tył książki








Autor: Jonas Jonasson
Tytuł oryginalny: Den hundredårige der kravlede ud ad vinduet og forsvandt
Język oryginalny: szwedzki
Tłumacz: Myszkowska-Mangold Joanna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2009
Rok pierwszego wydania polskiego: 2012
Liczba stron: 416



     Od jakiegoś czasu czaiłam się na możliwość przeczytania tej pozycji. W bibliotece próbowałam ją upolować, niestety od dłuższego czasu bezskutecznie. Dlatego też, jak zobaczyłam tę pozycję w twardej oprawie w sklepie za jedynie 12,90 zł od razu wrzuciłam ją do koszyka. 
     Fabuła - w tym przypadku tytuł zdradza wiele z początkowych scen, których możemy się spodziewać w powieści. Jednak im dalej będziemy się zaczytywać w tej pozycji z tym bardziej absurdalnymi sytuacjami się spotkamy. Pomimo tych niedorzeczności książka wciąga. Przez większość spędzonego czasu nad książką miałam uśmiech na twarzy. Jedynie co minimalnie nudziły mnie niektóre opisy 'militarne' ale jak na taką ilość stron był to może maksymalnie 1% pozycji. 
     Bohaterowie różnorodni i ciekawie przedstawieni. Tak jak w fabule i w tym przypadku można poznać wiele wręcz groteskowych charakterów. W sumie każdą osobę w powieści polubiłam :). 
     Styl autora może niezbyt lekki, tak jak w przypadku bezmózgich czytadeł, ale też nie jest naukowo męczący. Jeśli się ma trochę więcej czasu to bez problemu można przeczytać w jeden dzień, czy dwa wieczory tę pozycję. Wydanie bardzo dobrze "zrobione". Bez błędów, czcionka dobra, nie rozwalała mi się od razu podczas czytania ta książka. Jedna z lepiej zrobionych pozycji jakie ostatnio czytałam. 
     Pozycja godna uwagi. Od siebie mogę dodać jeszcze tylko, że szczerze polecam przeczytanie jej. Dowiedziałam się też dopiero teraz, że jest stosunkowo 'świeża' ekranizacja tej powieści - osobiście po książce z chęcią się za nią zabiorę.
     Moja ocena: 9/10.

wtorek, 12 sierpnia 2014

"Po drugie dla kasy" Janet Evanovich

Stephanie szuka Kenny’ego Mancuso, bo musi spłacić raty za samochód.
Morelli też szuka Kenny’ego Mancuso i sposobu na wyciągniecie ze Stephanie wszystkich informacji.
Babcia Mazurowa szuka rozrywki i najlepszego domu pogrzebowego w mieście. Tak na przyszłość.
Spiro Stiva szuka dwudziestu czterech trumien, które kupił po bardzo okazyjnej cenie i ma nadzieję, że Stephanie pomoże mu znaleźć złodzieja. Profesjonalnie.
Sprawa się komplikuje, ciała się piętrzą, niekoniecznie w całości, a długi niestety rosną.
Trzeba jak najszybciej doprowadzić te poszukiwania do końca. Po pierwsze, z uwagi na Babcię Mazurową. Po drugie, jak zawsze – dla kasy. 

Tył książki








Autor: Janet Evanovich
Tytuł oryginalny: Two for the Dough
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Sokalska Arlena, Ćwiklak Dariusz
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1996
Rok pierwszego wydania polskiego: 1997
Liczba stron: 416



     Książki niestety nie udało mi się dorwać w bibliotece ani nie zdobyłam jeszcze swojego własnego egzemplarza (choć bardzo bym chciała), tak więc była to pierwsza książka, którą przeczytałam na swoim nowym 'cacku', czyli czytniku Kindle Amazon Paperwhite. Jak go bardziej ogarnę to zapewne doczeka się i on swojej własnej recenzji ale wróćmy do powieści :). 
     "Po drugie dla kasy" jest drugą częścią cyklu powieści z łowczynią nagród Stephanie Plum. Książka bardzo przyjemna, rozluźniająca. Co prawda pozycja nie należy raczej do ambitnych kryminałów ale znajdziemy w niej bardzo wesołą i poprawiającą humor historię. Bardzo szybko zeszło mi czytanie tej powieści. Pomimo dość "czarnego humoru" związanego z domami pogrzebowymi można znaleźć w tej pozycji wiele elementów, które większości czytelników powinny się spodobać i przyprawić momentami o łzy ze śmiechu :).
     Bohaterowie bardzo dobrze przedstawieni. Każdy na swój sposób zabawny i zapadający w pamięć. Babcia Mazurowa pozostaje jedną z moich najulubieńszych postaci z tej serii. Zobaczymy co będzie dalej :). 
     Styl autorki (czy też zasługa również i tłumaczy) nadal bardzo przyjemny i pozwalający na zatopienie się w lekturze i zrelaksowanie się podczas czytania. Wydania oceniać nie będę ze względu na to, że książka czytana na czytniku a znaleziona na gryzoniu [w znalezionym pliku  niestety było kilka błędów] :). 
     Z czystym sercem polecam. Na prawdę można zrelaksować się czytając tę pozycję i nieźle się uśmiać. Na gorszy czas czy paskudny humor na prawdę książka idealna :).
     Moja ocena: 9/10.

sobota, 2 sierpnia 2014

"Miłosne kołysanki" Jane Graves




"Grzeczna dziewczynka może czasami zaszaleć. A czy zły chłopiec może się zmienić w chodzący ideał, i to na zawsze?
Jane Graves Was oczaruje!
Lori Foster, autorka bestsellerów 
z listy "New York Timesa"


Porywająca historia! Jane Graves pisze z wdziękiem, humorem i sercem! 
Carly Phillips, autorka bestsellerów 
z listy "New York Timesa" 










Autor: Jane Graves 
 Tytuł oryginalny: Black Ties and Lullabies
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Bielaczyc Aleksandra
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2011
Rok pierwszego wydania polskiego: 2012
 Liczba stron: 344



     Właściwie nie potrafię wyjaśnić dlaczego zakupiłam tę pozycję. Ani nie słyszałam o niej, ani o tej autorce, ani okładka nie krzyczała do mnie "weź mnie i przeczytaj". Po tytule nawet nie roiłam sobie żadnych nadziei na niezapomnianą historię...
     Fabuła - nie dziwie się, że nikt nie podjął się stworzenia zarysu historii z tyłu pozycji. Nawet nikt nie napisał w dwóch zdaniach czego można się spodziewać. To co dostaliśmy w tej powieści było tak żałosne, że nie da się opisać słowami, można to jedynie zobrazować:

http://i.pinger.pl/pgr218/9a0369ea0025af5e4ff2bfc9
 
     Nawet po "Pięćdziesięciu twarzach Greya", które nie oszukujmy się, nie były zbyt dobrym językiem napisane  nie byłam aż tak bardzo zniesmaczona. Tam była jakakolwiek historia, która powoli, bo powoli ale się jakoś rozwinęła. Nawet "Święty Barnaba" można uznać, że był zabawniejszy niż którakolwiek sytuacji w Pani Graves. W przypadku "Miłosnych kołysanek" czytelnik został potraktowany słodkim do porzygu ulepkiem, którego zbyt długo nie można znieść. Chyba, że lubicie sadomaso tak jak ja i musicie doczytać powieść do końca. Ani fabuła ani bohaterowie nie są tak wykreowani aby móc w jakikolwiek w pozytywny sposób móc się wypowiedzieć. 
     Wydanie też nie powaliło mną na kolana. Wynalazłam dużo błędów, korektor raczej tez nie przyłożył się do tej pozycji. Chociaż nie zdziwiłabym się gdyby nawet osoba odpowiedzialna za korektę nie była w stanie przebrnąć przez te wypociny w 100%.
     Nie nie i jeszcze raz nie! Szkoda naszego czasu, pieniędzy przeznaczonych na tą książkę oraz zdrowia ile można się na te lanie wody stracić. Nawet etykiety na specyfikach w toalecie są już dużo ciekawsze niż to coś.
     Moja ocena: 0/10

niedziela, 27 lipca 2014

"Części intymne" Izabela Sowa

Janusz jest bestsellerowym autorem, jednak nie ma złudzeń co do swojej twórczości. Opowiada o ciekawych wyprawach... nie ruszając się z fotela. Pierwszą książkę stworzył, aby wygrać zakład. I nagle - furora, więc napisał kolejne. Właśnie mozoli się nad czwartą, kiedy dostaje intratną propozycję: udział w serii spotkań z czytelnikami. Choć przez ostatnie lata nigdzie nie wyjeżdżał, przyjmuje wyzwanie. 
Części intymne to ironiczna powieść o wyprawie w głąb - nie tylko siebie. Historia o polskiej prowincji (nie mylić z Prowansją!), o rynku wydawniczym, krytykach i pisarzach, a przede wszystkim o czytelnikach - tych z miast i miasteczek Polski X, Y, Z.
Tył książki








Autor: Izabela Sowa
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna polska
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2011
Liczba stron: 272



     Po wczorajszym ataku migreny potrzebowałam czegoś na prawdę lekkiego, ale na tyle przyjemnego, że pomimo wcześniejszego bólu pojawi się na moich ustach uśmiech. Miała być tutaj ironiczna opowieść o polskiej prowincji... Niestety albo nie do końca do mojej łepetyny dochodziło to co czytałam albo niczego ironicznego, prześmiewczego nie znalazłam. 
     W fabule właściwie nie znalazłam nawet niczego konkretnego, a co dopiero mówić o wyłapywaniu ironii. No może poza próbą stworzenia historii o głównym bohaterze biorącym udział w kilku małych spotkaniach autorskich. I to właściwie cała opowieść. Zbyt wiele więcej moja głowa nie zarejestrowała. Nawet chyba nie było czego więcej rejestrować. Czytając miałam wrażenie, że autorka, tak jak główny bohater, pisała o miejscach (w jej przypadku wsiach) w których nigdy w życiu nie była.
     Bohaterowie - właściwie chyba był ktoś inny w powieści oprócz głównego bohatera, Janusza, jednak nie potrafiłabym wymienić ich i opisać chociażby jednym zdaniem dla odróżnienia jednostek.. Jak na ironię, na prawdę wszyscy zlali mi się w całość. Chociaż może taki był zamiar? Nawet jeśli tak, to mi się nie spodobało. 
     Styl autorki raczej lekki. I w tym przypadku można zaobserwować mały plus. Tak samo jak w przypadku sposobu wydania powieści. W sumie dwa małe plusiki na całą książkę. 
     "Części intymne" nie jest to powieść, której poszukiwałam i miałam nadzieję zaczytać się bez reszty. Dostałam nudną opowiastkę o niczym. Książka raczej typu przeczytać (o ile w ogóle) i tuż po skończeniu zapomnieć o niej.
     Moja ocena: 2/10.

środa, 23 lipca 2014

"Wciąż o tobie śnię" Fannie Flagg

Ulubienica czytelników Fannie Flag powraca - jak zwykle zabawna i w doskonałej formie - we "Wciąż o tobie śnię", komicznej opowiastce o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości miasta Birmingham w stanie Alabama. 
Maggie, była Miss Alabamy, z pozoru prowadzi idealne życie: jest piękna, urocza i zatrudniona na stanowisku agentki nieruchomości w Red Mountain Realty. 
Od pięciu lat, od czasu śmierci legendarnej Hazel Whisenknott, założycielki i motoru napędowego Red Mountain Realty, interesy kuleją coraz bardziej, a przyszłość wcale nie wygląda różowo. Kiedy sytuacja wydaje się naprawdę beznadziejna, Maggie wpada na znakomity pomysł, jak temu zaradzić... 
"Wciąż o tobie śnię" to cudowna książka, na którą składają się - w równych proporcjach - urok amerykańskiego Południa, opowieść kryminalna i to charakterystyczne połączenie komizmu i staroświeckiej mądrości, jakiego oczekujemy po jedynej i niepowtarzalnej Fannie Flagg. 
Tył książki




Autor: Fannie Flagg
Tytuł oryginalny: I Still Dream About You
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Szypuła Wojciech
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego wydania polskiego: 2010
Liczba stron: 368



     Po książce tej autorki, "Smażone zielone pomidory", liczyłam również i tutaj na dobrą powieść, relaks i przyjemność z czytania. Niestety przez te dwa dni, podczas lektury tej pozycji, strasznie się "wymęczyłam". 
     Ciężko mi napisać cokolwiek o fabule. Czytając tak na prawdę nie wiedziałam o czym czytam. Całość nie miała moim zdaniem "rąk i nóg", nie było spójnej akcji aby stworzyć ciekawe losy bohaterów. Książka właściwie o wszystkim i o niczym. Nawet opis książki znajdujący się na jej tyłach jest mało konkretny. Niby wątek kryminalny, niby niezwykle zabawna a tak naprawdę irytowałam się tylko faktem, że nic się tam nie dzieje sensownego o czym można by w ogóle pamiętać. 
     Bohaterki też w sumie w mało szczególny sposób wyróżnione. Osobiście zapamiętałam jedynie Hazel, jako małego karzełka w przebraniu króliczka i dom ;) do którego wzdychała jedna z agentek. Reszta? Czasem gubiłam się kto kim jest i już zupełnie zlewało mi się wtedy wszystko w jedną nijaką całość. 
     Styl autorki, po wszystkim poprzednim, wypada chociaż na plus. Lekki, mało irytujący. Wszystko by było dobrze gdyby nie ta fabuła :). Również wydanie książki którą trzymałam w swoich łapkach przyzwoite. Nie wychwyciłam błędów, czy żadnych zwrotów, które jeszcze bardziej by podnosiły mi ciśnienie. Biel stron, czcionka itp. OK. 
     Oczekiwałam przyjemności i relaksu a dostałam wielkie nic, które swoją nijakością tylko irytowało. Nie spodziewałam się, że po tak dobrej pozycji tej autorki jak "Smażone zielone pomidory" można wydać takie... coś. Całe szczęście zapłaciłam za tę książkę jedynie 5,99zł a nie pełnowymiarową kwotę, czyli 35zł.
     Moja ocena: 3/10.

wtorek, 22 lipca 2014

'Stażyści' (The Internship, 2013) - film








Dwaj zwolnieni z pracy panowie ”po czterdziestce” zmuszeni są podjąć staż w firmie internetowej, której właściciele mogliby być ich synami, co owocuje konfliktem pokoleń na niespotykaną dotąd skalę. 












     Do tej produkcji podchodziłam aż trzy razy... Za pierwszym razem wyłączyłam już po dziesięciu minutach, za drugim usnęłam po dwudziestu. Dopiero za trzecim udało mi się dotrwać do końca. Chciałam go obejrzeć głównie ze względu na to, że poleciła mi go koleżanka. Utwierdziłam się jednak w przekonaniu, że nie warto oglądać w całości wszystkiego co zostało mi polecone. 
     Fabuła średnio ciekawa. Dwóch starszych panów traci pracę i idzie na staż do firmy Google. Niestety "humor" przedstawiony w tej produkcji niezbyt odpowiada mojemu, chociaż i tak jest to jedna z lepszych amerykańskich komedii, którą oglądałam. Niektóre teksty niesmaczne, to co miało być bardzo śmieszne wcale takie nie było.
     Aktorzy, którzy wcielili się w główne role niestety bardzo mnie irytują. Nie twierdzę, że nie posiadają umiejętności aktorskich jednak same ich twarze już mnie zazwyczaj irytują. Może dziwne podejście ale tak samo mam jeszcze w przypadku Leonardo DiCaprio, chociaż jest przez wielu o dziwo ubóstwiany.  Reszta aktorów w filmie bez zarzutu ;). 
     Osobiście trochę żałuję czasu poświęconego na ten film. Może oglądałam go w złym czasie, złym humorze itd. jednak ta produkcja nie trafiła w moje gusta. Raczej nie polecam, chociaż sądzę, że może znaleźć się wielu zwolenników...
     Moja ocena: 4/10.

poniedziałek, 21 lipca 2014

"I nie było już nikogo" Agatha Christie






Dziesięć osób zostaje zaproszonych przez tajemniczego gospodarza domu na wyspie. Gdy dwie z nich giną, goście zdają sobie sprawę, że to, co początkowo uważali za nieszczęśliwy wypadek, jest robotą zabójcy. Postanawiają odkryć jego tożsamość, ale okazuje się, że nikt nie ma alibi. Odizolowani od społeczeństwa, niezdolni do opuszczenia miejsca pobytu, umierając jeden po drugim w sposób opisywany w dziecięcej rymowance, która wywieszona jest w ich pokojach. 
Tył książki








Autor: Agatha Christie
Tytuł oryginalny: Ten Little Niggers | And Then There Were None | Ten Little Indians
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Chrząstowski Roman
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1939
Rok pierwszego wydania polskiego: 1960
Liczba stron: 224



     Kolejny kryminał Agathy Christie, który zakupiłam z wydawanej aktualnie jej kolekcji kryminałów. Sama do końca nie wiedziałam jak ocenić tę pozycję - taki miałam mętlik w głowie, jednak książka jest bardzo dobra. 
     Fabuła bardzo ciekawa, taka niebanalna. Pomimo, że po około 50 stronach wiadomo już w jaki sposób będą mordowane kolejne osoby dzięki umieszczonemu w treści wierszykowi o dziesięciu żołnierzykach, jednak do samego końca nie wiedziałam kto był za to odpowiedzialny. Przez całą pozycję utrzymane jest równomierne napięcie. Nie mogłam się od tej pozycji oderwać i jak najszybciej chciałam się dowiedzieć kto za tym wszystkim stoi, przez co książkę przeczytałam w jedno popołudnie :). 
     Bohaterowie bardzo dobrze przedstawieni. Dziesięć osób w jednym domu ale nikt z nikim się nie miał prawa mylić. O każdym można by pewną charakterystykę stworzyć :). Niektórych się lubiło albo nienawidziło ale wychodzę z założenia, że chyba tacy bohaterowie lepsi niż zupełnie nijacy o których w ogóle się nie pamięta nawet podczas czytania.
     Styl autorki przyjemny w odbiorze. Tym razem nie było wstawek w innym języku, które by spowolniały moje czytanie :). Ogólnie autorka bardzo dobrze buduje napięcie w swoich powieściach (przynajmniej w tych, które dotychczas przeczytałam :)) i pisze to tak lekkim językiem, że ciężko się odrywać od książki. 
     Wydanie przyzwoite, choć w tej pozycji denerwowało mnie najbardziej wyrażenie "patrzałam" zamiast "patrzyłam". Chyba obie formy są poprawne jednak dla mnie przyjemniejsza w odbiorze jest ta druga. Twarda oprawa, "jasność stron", czcionka sprawiały, że dobrze się książkę trzymało w ręku a oczy się nie męczyły. 
     Z chęcią będę sięgać po kolejne pozycje Agathy Christie. Jedne z lepszych kryminałów jakie do tej pory czytałam :). "I nie było już nikogo" jest pozycją po której się utwierdzam, że na pewno będę sięgać po inne książki tejże autorki i z czystym sumieniem mogę ją polecić.
     Moja ocena: 9/10.  

wtorek, 15 lipca 2014

15 lipca 2014 r.

Czyli dzień w którym obroniłam się na kierunku Finanse i Rachunkowość, specjalność Finanse Przedsiębiorstw i Controlling, na Uniwersytecie Gdańskim i zostałam "Panią Magister" :D. Aktualnie jestem w trakcie opijania uzyskanego tytułu i w niedalekiej (w sumie zarówno i "w trakcie") przyszłości poszukiwania pracy. Mam nadzieję, że znajdę teraz również więcej czasu na czytanie oraz oglądanie filmów, których recenzje będę mogła systematycznie umieszczać na swoim blogu. Zdaję sobie sprawę, że ostatnimi czasy niestety trochę zaniedbałam tego bloga oraz tego dotyczącego Kosmetyków oraz wszelkiej maści zapachów (czyli perfumy i świeczki/woski zapachowe), do czego się przyznaję ale obiecuję poprawę :)! A teraz życzę miłego wieczoru, tygodnia i weekendu :D.

środa, 2 lipca 2014

"52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca" Jessica Brody






Zbliża się najszczęśliwszy moment w życiu Lex. W dniu swoich osiemnastych urodzin ma otrzymać od "kochającego tatusia" czek na 25 milionów dolarów. To jej upragniona swoboda i wolność, która należy się "z urodzenia" każdemu członkowi rodziny. Tymczasem ojciec odracza środki z funduszu powierniczego o 52 tygodnie. Młoda celebrytka, znana dotychczas z pierwszych stron gazet, kanałów informacyjnych oraz imprez dla VIP-ów, musi poznać smak pracy. 
Tył książki








Autor: Jessica Brody
Tytuł oryginalny: 52 reasons to hate my father
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Kamrowska Joanna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2012
Rok pierwszego wydania polskiego: 2013
Liczba stron: 416



     Pogoda za oknem niezbyt ciekawa, ciągle leje, brak słońca a okładka mająca tak "radosne" kolory przyciągała do siebie. Z pewną obawą a zarazem zapałem wzięłam się za czytanie tejże pozycji, którą notabene wybrałam sobie na Dzień Dziecka :D.
     Fabuła wbrew pozorom interesująca. Tytuł może sugerować trochę inną formę czy treść, jednak historia rozwydrzonej Lexi jest... relaksująca i na pewno nie jest poradnikiem czy typową listą z 52 punktami :). Wielu osobom może nie spodobać się główna bohaterka, jej na siłę zrobiona przemiana, jednak jej perypetie są idealne akurat na wakacje, gdzie potrzebujemy zabawną historię z małym kryminalnym wątkiem w tle. 
     Bohaterowie - no cóż tutaj można napisać. Rozwydrzona nastoletnia córeczka, ojciec, który nie pokazuje emocji i reszta lizusów, którzy nie chcą stracić pracy w wielkiej firmie. Mieszanka może niezbyt ciekawa ale autorka bardzo dobrze wybrnęła i stworzyła dzięki nim ciekawą historię. 
     Styl autorki bardzo lekki i przyjemny w odbiorze przez czytelnika. Książkę można przeczytać jednym tchem. Zarówno styl jak i fabuła nie pozwolą się oderwać na długo od tejże pozycji. 
     Wydanie muszę przyznać, że całkiem niezłe. Całe szczęście w coraz mniejszej liczbie książek widzę rażące błędy za które chce się spotkać osobę odpowiedzialną za korektę pozycji :D. Mam swój własny egzemplarz więc wiem, że nawet jeśli go komuś pożyczę to nikt mi nie powyrywa kartek, i mogę spać spokojnie, że mi się nie rozpadnie - gdybym miała tę pozycję z biblioteki obawiam się, że mogłaby ona nie pociągnąć długo ;). 
     Wbrew pozorom książka na prawdę ciekawa. Trzeba mieć tylko odpowiedni humor do niej i nie oczekiwać literatury wysokich lotów. Moim zdaniem treść idealnie nadaje się do ekranizacji. Chociaż największy szok przeżyłam, że pozycja jest klasyfikowana jako kryminał/sensacja/thriller. Pierwszy szok zamienił się u mnie w szyderczy chichot - po niedawno przeczytaniu kryminału Agathy Christie nigdy bym nie wpadła, że ta książka "52 powody dla których nienawidzę mojego ojca jest z podobnego gatunku. Co prawda mini wątek kryminalny był ale żeby od razu całość :)?
     Tak czy siak książkę gorąco polecam :). 
     Moja ocena: 9/10.

niedziela, 29 czerwca 2014

"Morderstwo w Orient Expressie" Agatha Christie





Po rozwiązaniu sprawy kryminalnej w Azji Herkules Poirot wraca do Europy. Pociąg Orient Express, w którym podróżuje, grzęźnie w zaspie śnieżnej. W nocy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie jeden z pasażerów. Detektyw Poirot rozpoczyna dochodzenie, a jego podróż zamienia się w śledztwo. Fakty wskazują, że zabójca zajmuje przedział w tym samym wagonie... Czy Poirot zdoła rozwiązać zagadkę morderstwa? Sprawa nie należy do łatwych - każdy pasażer jest podejrzany... 
Tył książki










Autor: Agatha Christie
Tytuł oryginalny: Murder on the Orient Express
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Kisiel-Małecka Marta
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1933
Liczba stron: 264



     Książka zdobyta za wręcz śmieszną cenę - za 6,99zł - wraz z jakąś gazetą w kiosku. Oczywiście widząc to zapaliła mi się lampa "że ja nie kupię za taką cenę książki Agathy Christie? :D". Jak tylko wróciłam z nią do domu to od razu zaczęłam się w nią zaczytywać. 
     Fabuła muszę przyznać, że bardzo ciekawa. Pomimo schematu, wręcz idealnego w swojej prostocie, czyli morderstwo-śledztwo-wyniki z przeprowadzonych działań, powieść trzyma w napięciu. Do ostatnich stron nie wiedziałam kto popełnił morderstwo a sam wynik śledztwa na prawdę mnie zaskoczył. Dawno nie czytałam tak prostego, a zarazem zagmatwanego kryminału z zakończeniem, którego się nie spodziewałam. 
     Postacie stworzone bardzo ciekawie. Pomimo mnogości bohaterów autorka tak przedstawiła każdą osobę, że nie ma mowy tutaj o pomyłce pomiędzy nimi. Wszyscy bardzo dobrze opisani, Pomimo, że zgodnie z zasadą znaną mi głównie z serialu "Dr. House" - "Wszyscy kłamią" odniosło się wrażenie, że tak się zachowywali, nie uznałam tego za minus :). 
     Styl autorki jeden z lepszych z jakim spotkałam się wśród kryminałów. Jedynie co mi początkowo przeszkadzało to duża ilość wyrażeń francuskich, które były tłumaczone "gwiazdkami" na dole strony zamiast bezpośrednio od razu w tekście. Mnie trochę takie używanie obcojęzycznych zwrotów wytrąca z 'ciągłości' czytania. 
     Wydanie, które mam całkiem dobrze wydane. Wydawnictwa chyba się coraz bardziej starają, a przynajmniej zauważyłam poprawę w wydawanych seriach ;). Na prawdę w tej pozycji nie mogę się przyczepić do czegokolwiek. Cała książka wydana schludnie i przejrzyście.
     Szczerze polecam tę pozycję. Można się miło zrelaksować z zagadką w tle. 
     Moja ocena: 9/10.

środa, 25 czerwca 2014

'Bezsenność w Seattle' (Sleepless in Seattle, 1993) - film






Sam jest młodym wdowcem, który szuka nowej partnerki życiowej. Pomaga mu w tym synek Jonah, który pewnego dnia dzwoni do radia, opowiada historię swojego ojca i informuje słuchaczy, że chciałby mieć nową mamę. W odpowiedzi setki kobiet zaczyna wysyłać do Sama listy. Wśród nich jest Annie, zaręczona dziewczyna, która jednak postanawia poznać Sama bliżej...









     Film oglądałam wiele lat temu, nawet kilka razy, jednak postanowiłam obejrzeć go raz jeszcze, jako dwudziestokilkuletnia, ponoć bardziej dojrzała, osoba. Byłam ciekawa, czy nadal będzie mi się tak bardzo podobał jak kiedyś. No cóż, jak byłam młodsza to chyba mnie bardziej chwycił za serce ;). 
     Po raz pierwszy film oglądałam jako mała smarkula. Nie jestem pewna czy miałam nawet już te "naście" lat, chociaż obstawiam bardziej swój wiek jako "podstawówkowy". Za pierwszym razem zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nawet za "czasów gimnazjalnych" oglądałam z zapartym tchem. Teraz, będąc już na ostatnim roku studiów, czyli mając już te lekko ponad 20 lat, już nie chwyta mnie ten film tak bardzo. Nie wiem czy to już wina wieku czy fakt, że zbyt dużo razy obejrzałam tę produkcję. Historia jak historia. Zrobiła się dla mnie minimalnie zbyt ckliwa. 
     Obsada aktorska - chyba nie można odmówić talentu aktorskiego odtwórcom głównych ról, czyli Meg Ryan oraz Tom Hanks, nawet jak film był kręcony wiele lat temu. 
     Mam wrażenie, że film momentami wzrusza mnie do łez, a czasami w ogóle nie powala. Chyba zależy to od mojego nastroju. Jednak sądzę, że warto obejrzeć ten film. Nawet dla powtórki.
     Nie chciałam dawać niskiej noty po ostatnim obejrzeniu, gdyż wcześniej mi się bardzo podobał. Tak więc wystawiam taką ocenę uśrednioną na dzień dzisiejszy :).
     Moja ocena: 7/10

wtorek, 24 czerwca 2014

'Kraina lodu' (Frozen, 2013) - film






Anna wyrusza na wielką wyprawę, by odnaleźć swoją siostrę Elsę, której magiczna moc uwięziła królestwo Arendelle w okowach wiecznej zimy. W poszukiwaniach towarzyszy jej Kristoff, przed którym górskie szlaki nie kryją żadnych tajemnic i jego lojalny renifer Sven. Podczas misji ocalenia królestwa przyjaciele zmierzą się z surową pogodą, napotkają niebotyczne góry, tajemnicze trolle i zabawnego bałwana o imieniu Olaf.








     Nie mogąc się jak zwykle zdecydować jaki film powinnam obejrzeć padło na tą animację. Co prawda w wieku dziecięcym już dawno nie jestem ale odrobina takiej rozrywki jeszcze chyba nikomu nie zaszkodziła. 
     Bajka opowiada o dwóch siostrach, księżniczkach. Z pozoru błaha historia ale moim zdaniem ciekawie rozwinięta. Na pewno spodoba się zarówno dzieciom jak i trochę starszym osobnikom, takim jak ja. Pomimo wieku 20+ ubawiłam się oglądając i zrelaksowałam :). Na pewno przekazuje pewne pouczające treści, które w zabawny sposób mogą dzieciom przekazać pewne wartości a rodzice miło spędzą czas ze swoimi pociechami. Niestety oglądałam wersję z napisami a nie z polskim dubbing'iem. Jest niestety ryzyko, że trochę straciłam na tym, jednak i tak nie żałuję, że w ogóle obejrzałam tę produkcję. 
     Gorąco polecam jeśli ktoś lubi animacje. Ja coraz bardziej się do nich przekonuję i nie czuję się staro wobec takich ciekawych produkcji :). 
     Moja ocena: 8/10

niedziela, 22 czerwca 2014

'Jak upolować faceta' (One for the Money, 2012) - film



Życie Stephanie Plum nie układa się najlepiej. Nie ma faceta, ani pracy, jej konto świeci pustkami a spod domu właśnie odholowali jej samochód. Całkowicie spłukana i zdesperowana próbuje znaleźć zajęcie, dzięki któremu zdobędzie szybką gotówkę. Prosi o pomoc swojego kuzyna Vinniego, którego firma zajmuje się ściąganiem długów i wyłapywaniem unikających prawa cwaniaków. Pierwszym zleceniem Stephenie jest Joe Morelli – były gliniarz i główny podejrzany w sprawie o morderstwo, który – tak się właśnie składa – skradł jej serce w czasach licealnych. Zemsta musi być słodka, ale w trakcie śledztwa Stephanie odkrywa, że upolowanie faceta to nie taka prosta sprawa jak jej się wydawało! 





     Względnie niedawno przeczytałam powieść, na podstawie której nakręcili film. Idąc za ciosem postanowiłam również obejrzeć film. Miałam nadzieję, że będzie równie zabawny co powieść, niestety trochę się przeliczyłam. 
     Fabuła ta sama co przedstawiona w książce, której moją recenzję możecie znaleźć o TUTAJ. Jednak jak zwykle muszę mieć pewne zastrzeżenia do ekranizacji. Moim zdaniem zbyt dużo faktów pozmieniali... Większość elementów, które mnie bawiła w książce zostały zupełnie inaczej przedstawione w filmie i przeinaczone. Jak dla mnie film zmieniał sens części sytuacji diametralnie, chociażby sytuacja z kluczykami od samochodu, czy połączenie w filmie kilku scen do sytuacji w ciężarówce, która w książce była ciekawiej rozpisana. Dlatego też, pod względem fabularnym polecam najpierw przeczytanie książki a dopiero później obejrzenie filmu. 
     Odtwórcy głównych ról, czyli Katherine Heigl, jako Stephanie, oraz Jason O'Mara wcielający się w postać Joe'go Morelli, spisali się całkiem nieźle. Kunszt aktorski tych dwóch aktorów nie pozostawia wiele do komentowania, poza tym, że bardzo dobrze wcielili się w role. 
     Miałam pewien problem z oceną tego filmu. Gdybym nie czytała książki ocena zapewne byłaby dużo wyższa, jednak porównując fabułę do treści przedstawionej w książce ocena byłaby na prawdę mizerna. Sam film nie był zły, na pewno można się przy nim zrelaksować. 
     Moja ocena: 7/10

sobota, 21 czerwca 2014

"Kobieta bez przeszłości" Cathy Glass







Większość rodzin ma jakieś tajemnice - trupy w szafie, o których nigdy się nie rozmawia. Czasami tajemnica jest tak bolesna i tak głęboko zakopana, że zostaje przez rodzinę "zapomniana". 

Oto historia Mandy - dziewczyny, która nie wiedziała, że klucz do odkrycia przerażającej tajemnicy jej rodziny tkwi w niej samej. Do czasu. 










Autor: Cathy Glass
Tytuł oryginalny: The Girl in the Mirror
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Dobrowolski Patryk
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: biografia/autobiografia/pamiętnik
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego wydania polskiego: 2013
Liczba stron: 368



     Twórczość autorki poznałam już jakiś czasu temu i nigdy się jeszcze nie zawiodłam na jej książkach. Co prawda przeczytałam tylko dwie ale obie zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Gdy tylko zobaczyłam tę pozycję na stosiku w bibliotece z możliwością wypożyczenia nie wahałam się ani sekundy.
     Fabuła bardzo ciekawie pociągnięta. Po pierwszych stronach mniej więcej wiedziałam czego mogę się spodziewać, jednak i tak rozwinięcie oraz zakończenie dość zaskakujące i wbijające czytelnika w fotel. Każda rodzina ma jakieś swoje sekrety ale wątpię, żeby większość z nich były aż tak przerażające i traumatyczne. Najgorszy w tym przypadku jest fakt, że fabuła została oparta na faktach... Chociaż mnie książka tak wciągnęła, że przeczytałam ją w jeden dzień nie wiem czy nie powinnam sobie zrobić przerwy od podobnej tematyki książek. Na pewno fabuła działa na emocję i psychikę czytelnika.
     Bohaterów ciężko mi oceniać, tak jak w przypadku każdej powieści, która jest oparta na faktach. Po prostu ciężko mi oceniać kogoś, kogo zupełnie nie znam ani nie widziałam nigdy na oczy. Co innego powiedzieć prosto w cztery oczy komuś kogo się zna co się o nim myśli, a co innego oceniać na blogu w swojej "radosnej twórczości".
     Styl autorki jak zwykle godny podziwu. Pisze ona lekko i przyjemnie, pomimo trudnych tematów jakie opisuje. Co tu więcej można napisać? Chyba jedynie fakt, że na prawdę rzadko się zdarza taka umiejętność wśród autorów. 
     Wydanie jakie wypożyczyłam z biblioteki to te w twardej oprawie z kolekcji hachette o historiach prawdziwych. Moim zdaniem jedna z lepiej wykonanych kolekcji, która zrobiona jest w bardzo przejrzysty i przyjazny dla czytelnika sposób. W tej pozycji znalazłam jedynie jeden minimalny błąd ale cała reszta pod względem wydania rekompensuje ten fakt (chociaż jak się już coś wydaje w formie papierowej to nie wiem czy w ogóle powinny być błędy, ale cóż ;)). 
     Jeśli ktoś nie zna autorki ani tej pozycji to radzę jak najszybciej nadrobić braki. Mi się bardzo spodobała ta pozycja i gorąco ją polecam :).
     Moja ocena: 9/10

piątek, 20 czerwca 2014

'Erin Brockovich' (2000) - film










Samotna matka trójki dzieci desperacko szuka zatrudnienia. Gdy je znajduje, efekty jej pracy przerastają czyjekolwiek oczekiwania.










     Dopiero niedawno obejrzałam ten, ponoć kultowy, film. Trochę późno się za to zabrałam, jednak lepiej późno niż wcale ;). 
     Fabuła filmu ponoć oparta na faktach. Osobiście nie kojarzyłam sytuacji, nie słyszałam wcześniej o niej, choć może dlatego, że się nie interesowałam zbytnio. Jako, że są w fabule zawarte fakty, może jest coś dodane albo zmienione a ja tego nie jestem świadoma to trochę ciężko ocenić pod tym względem. Jednak od siebie mogę dodać, że oglądało się przyjemnie. Na pewno film wciąga :). Pomimo, że film trwa dwie godziny, nie było to dla mnie problemem. 
     Aktorzy rewelacyjnie się spisali. Widać, że Julia Roberts bardzo dobrze poradziła sobie z rolą wcielając się w główną bohaterkę - Erin Brokovich. reszta aktorów, nawet tych młodszych, zagrała bez zarzutu. 
     Podsumowując film na prawdę dobrze się oglądało. Pomimo długości wcale się nie dłużył. A nawet może kogoś zainteresuje sam temat i poszpera na temat samej sytuacji, która została opisana w filmie. Polecam :)!
     Moja ocena: 10/10.

czwartek, 19 czerwca 2014

"Godzina przed świtem" Sara MacDonald

"Godzina przed świtem" to opowieść o rodzinnych sekretach i dramatach, które odbijają się echem w kolejnych pokoleniach. Owdowiała Fleur wyrusza z Londynu do Nowej Zelandii, aby odwiedzić swoją córkę Nikki. Podróż wiedzie przez Malezję, gdzie spędziła znaczną część dzieciństwa i młodości. Przypadkowe odkrycie, jakiego dokonuje w Singapurze, sprawia, że jej plany nieoczekiwanie ulegają zmianie. Zarówno Fleur, jak i jej córka muszą ponownie zagłębić się w dramatyczne wydarzenia z odległej przeszłości, aby rozwikłać tajemnicę niewyjaśnionego zaginięcia Saffie, bliźniaczej siostry Nikki. W bolesnej podróży do nieznanych zakamarków pamięci towarzyszą im dwaj detektywi. Egzotyczne zakątki Malezji przesycone zapachem kwiatów frangipani stanowią tło dla skomplikowanych relacji pomiędzy matką i córką, a wplecione w ich zmagania idee austriackiego malarza i architekta, Friedensreicha Hundertwassera podkreślają znacznie współbrzmienia człowieka z naturą.
Tył książki




Autor: Sara MacDonald 
Tytuł oryginalny: The Hour Before Dawn
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Gralak Anna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2005
Rok pierwszego wydania polskiego: 2006
Liczba stron: 374



     Zgarnęłam książkę z biblioteki aby mieć co czytać podczas kurowania bliżej nieokreślonego choróbska, które mnie unieruchomiło w długi czerwcowy weekend. Nie miałam konkretnych oczekiwań wobec niej. Właściwie nie byłam pewna nawet dlaczego ją dokładnie wzięłam, choć tytuł wraz z okładką coś mi się kojarzyły. Nie byłam pewna tylko czy pozytywnie czy negatywnie ;). 
     Fabuła bardzo ciekawa. Połączenie minimalnej dawki kryminału z jakby psychologicznym podejściem do człowieka, jego emocji, zachowania w ciężkich warunkach. Fabuła wielowymiarowa, całe szczęście nie została spłaszczona jak to czasem bywa w takich przypadkach. Autorka co prawda nie wprowadziła nagłych zwrotów akcji, jednak utrzymywała całość na bardzo wysokim, wyrównanym poziomie. Powieść w pewien sposób wpływa na czytelnika, wywołując wiele skrajnych emocji. Na pewno książka nie należy do najłatwiejszych w odbiorze, nie jest takim typowym czytadłem dla zbicia czasu. Pomimo moich zachwytów nad fabułą nie daję maksymalnej oceny, ponieważ czuję pewien niedosyt, czegoś mi jednak tutaj zabrakło. Postacie zostały bardzo dobrze wykreowane, głównie pod względem psychologicznym (przynajmniej w moim bardzo subiektywnym odczuciu).
     Styl autorki bardzo dobry w odbiorze. Pomimo, że temat nie należy do lekkich, można zatracić się w czytaniu i zapomnieć o otaczającym nas świecie. Dzięki temu z chęcią będę wyszukiwać kolejnych pozycji tej autorki.
     Wydanie całkiem niezłe. Jednak kolejny raz się powtórzę na swoim blogu, głównie przy książkach z biblioteki, jednak klejone kartki dla mnie są straszne. W niektórych miejscach książka już niestety chciała się rozpaść :(. Nie wiem niestety jak traktowali ją poprzedni czytelnicy, ja z reguły staram się bardzo dbać o książki. O dziwo nie zauważyłam żadnych błędów ortograficznych czy czegoś podobnego. Tak więc na duży plus. Czcionka użyta w tym wydaniu niestety taka, która strasznie mnie drażni. 
     Podsumowując - pozycja jest warta uwagi. Polecam jednak przeczytać gdy możemy się bardziej skupić nad tym co czytamy. Dla mnie raczej nie jest to lektura tzw. "plażowa". 
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 15 czerwca 2014

"Krucha jak lód" Jodi Picoult




Rodzice oczekujący narodzin dziecka mają tylko jedno życzenie: żeby było zdrowe. Charlotte i Sean O'Keefe także wybraliby zdrowie dla swojej córki - gdyby tylko mogli. Nie mieli jednak takiego wyboru, ich życie stało się pasmem bezsennych nocy, rosnących długów. Zupełnie nieoczekiwanie stają przed pytaniem: a gdyby o chorobie Willow było wiadomo odpowiednio wcześnie? Czy zdecydowaliby się na usunięcie ciąży? Niezwykle emocjonująca i głęboko poruszająca powieść Jodi Picoult ukazuje rodzinę żyjącą z nieprawdopodobnym ciężarem, walkę o utrzymanie rodzinnej jedności oraz potężną siłę miłości. 

 Tył książki




 

Autor: Jodi Picoult
Tytuł oryginalny: Handle with Care
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Juszkiewicz Michał
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2009
Rok pierwszego wydania polskiego: 2010
Liczba stron: 616



Uwaga! Recenzja może zawierać pewne spojlery ;).
     Po przeczytaniu już dwóch pozycji tejże autorki, a mianowicie "Bez mojej zgody" oraz "Karuzeli uczuć" (ewentualnie - "W imię miłości" - nie jestem pewna czy to kwestia wydawcy czy tłumaczenia?, ale pamiętam, że coś było namotane ;)), widząc tę książkę w bibliotece wzięłam ją w swoje łapki i wyniosłam do domu. Zafascynowana poprzednimi tą jakby się trochę rozczarowałam... jednak nadal odbieram ją pozytywnie. 
     Fabuła może się wydać interesująca. Historia na pewno bardzo dobrze przedstawiona pod względem medycznym, przynajmniej ja, jako "przeciętny zjadacz chleba" odniosłam takie wrażenie, a całość może chwycić czytelnika za serce. Jednak podczas czytania, doszło do mnie, że powielany jest pewien schemat przez autorkę. W tym przypadku odniosłam wrażenie jakby było tutaj połączenie dwóch poprzednich, przeczytanych przeze mnie pozycji. Jak zwykle jest proces sądowy - w tym wypadku pomiędzy dwoma zaprzyjaźnionymi rodzinami ("Karuzela uczuć") oraz paskudna choroba ("Bez mojej zgody") i czyjaś śmierć (miks obu). Z jednej strony, taki schemat powoli zaczyna się nudzić, z drugiej jednak sposób przedstawienia przez autorkę jest nader ciekawy. Plusem według mnie są umieszczone co jakiś czas przepisy kulinarne, które zwolennikom pichcenia w kuchni mogą się przydać.
     Bohaterowie bardzo dobrze nakreśleni. Każda postać dobrze wykreowana pod względem charakteru, przekonań, "emocji". Można było ich polubić albo znienawidzić, jednak nie pozostawało się wobec nich zupełnie obojętnym. 
     Styl autorki bardzo dobry. W sposób lekki przedstawia ciężkie tematy, moralne dylematy, które mogą wzbudzać duże kontrowersje. Pod tym względem nie mam zbyt wiele do zarzucenia. Może właśnie jedynie trochę ta szablonowość i powielanie pewnych schematów w fabule z poprzednich książek. 
     Wydanie całkiem udane. Jak na klejone strony i fakt, że to egzemplarz z biblioteki, który był niejednokrotnie czytany to trzyma się w całości. Wynalazłam jedynie/aż dwa błędy stylistyczne, czego lepiej nie komentować ;). Jak ktoś się spotkał już z książkami tej autorki z tego wydawnictwa to mniej więcej wie jak wyglądają, bo wszystkie są wydane w tym samym stylu. 
     Ogólnie książka może się spodobać. Może wywrzeć ogromne wrażenie na czytelniku i zmusić go do pewnych przemyśleń.
     Moja ocena: 7/10.

sobota, 7 czerwca 2014

"Biała jak mleko, czerwona jak krew" Alessandro D'Avenia



Leo jest młody, odważny, trochę bezczelny. I co ważne: świeżo zakochany, tą pierwszą, romantyczną, czerwoną jak krew miłością. Czerwień to zresztą jego ulubiony kolor, w przeciwieństwie do bieli, która kojarzy mu się ze smutkiem, pustką, samotnością. Leo postrzega świat poprzez kolory, także emocje i ludzi utożsamia z konkretnymi barwami.
Czerwień to huragan, marzenia, pasja i... Beatrice - śliczna, ognistoruda dziewczyna, w której Leo potajemnie się kocha. Przyjaźń natomiast jest błękitna. Jak niebo, jak woda i ... jak Sylwia, najbliższa, najlepiej znana, rozumiejąca wszystko bez słów. Barwy się przenikają, łączą, powodują lekki zawrót głowy... A Leo zrobi wszystko, żeby zrozumieć, czym jest prawdziwa miłość.

Tył książki




Autor: Alessandro D'Avenia 
Tytuł oryginalny: Bianca come il latte, rossa come il sangue
Język oryginalny: włoski
Tłumacz: Pawłowska Alina
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego wydania polskiego: 2011
Liczba stron: 312



     W oczekiwaniu na wyniki zaliczeń, w ostatniej mojej w życiu sesji (przynajmniej na ten moment mam już chwilowo dość po 17 latach nauki + urocze czasy w przedszkolu :P), miałam ochotę na coś względnie lekkiego, jednak nie tyle co odmóżdżającego, ale na coś co mnie odciągnie od komputera i przestane odświeżać co kilka sekund stronę na której mają pojawić się wyczekiwane oceny. Niestety nie do końca się udało tejże pozycji to zrobić... 
     Fabuła - element po którym się spodziewałam wiele dobrego, gdyż w swoim czasie nastąpił wysyp pozytywnych recenzji w internecie. Niestety ja zawiodłam się na całej linii, nie znajdując w niej niczego, czego się spodziewałam po przeczytaniu tylu recenzji. Miałam wrażenie, że znów przenoszę się do czasów podstawówki/gimnazjum, gdzie w każdej klasie znajdzie się kilka rozwydrzonych nastolatkowie, próbujących na siłę zaistnieć, zwrócić na siebie uwagę, nawet nieprzychylną, ale żeby mówili, z niczego tworząc wręcz nieziemski problem... Może jestem za stara, ale takie podejście robienia z siebie klasowego pajaca niezbyt mi się podoba. Jedynie postać Beatrice wniosła coś sensownego w całość. Historia jej przeżyć, choroby była dla mnie jedynym aspektem powieści przez który postarałam się tym razem ją dokończyć.
     W przypadku postaci widać próby stworzenia różnorodności i pewnych złożonych osobowości. Niestety wydobyte zostały wśród większości bohaterów cechy, które bardzo irytują mnie w ludziach w życiu realnym, czyli 'wyścigi' na motocyklach, czy co to tam było, oraz oczywiste stworzenia głównego bohatera jako"sportowca" poszukującym brawury.
     Styl autora lekki i teoretycznie powinien być przyjemny w odbiorze. Dla mnie jednak było zbyt "górnolotnych" stwierdzeń, próbujących na siłę zrobić z tej książki literaturę z wyższej półki. Niestety wyszło dla mnie jakby był to drugi Paulo Coelho, z którego można wydumane cytaty wrzucać na grafiki w internecie. Było to moje drugie podejście do tej pozycji, wreszcie udało mi się ją skończyć ale do innych książek tego autora nie zamierzam sięgać.
     Wydanie - jako, że ostatnio głośno było o bloggerce, która wytknęła błędy ortograficzne w otrzymanym egzemplarzu do recenzji i postraszono ją sądem, aż się boję cokolwiek napisać :). Co prawda było to inne wydawnictwo, a książkę sama zakupiłam a nie otrzymałam bezpośrednio od wydawnictwa to pewien niesmak po takiej sytuacji pozostał...
     Szczerze powiedziawszy, według mnie książka jest niewarta "zachodu" i poświęcania na nią swojego czasu. Dla mnie jest ona trochę płytką próbą stworzenia wydumanych cytatów o miłości. Wyszło niestety jak płaski, bez wyrazu, pamiętnik chłoptasia, zadufanego w sobie. NIE, NIE i jeszcze raz NIE!
     Moja ocena: 3/10.
Related Posts with Thumbnails