wtorek, 8 marca 2011

'Slumdog. Milioner z ulicy' (Slumdog Millionaire, 2008) - film

Jamal, mieszkaniec slumsów Bombaju, w wieku 18 lat bierze udział w hinduskiej wersji "Milionerów". Od finałowej wygranej dzieli go ostatnie pytanie, jednak zanim zdąży na nie odpowiedzieć, aresztuje go policja. Funkcjonariusze chcą się dowiedzieć jak chłopak może wiedzieć tak dużo. Jamal opowiada prawdziwą historię dzieciństwa, przemocy i miłości swojego życia. To ulica była jego szkołą. Szkołą przetrwania... 

Kolejny film z serii "Kino oskarowe", który obejrzałam. 
Tematyka trochę inna niż w poprzednim filmie jednak ten również miał momenty mrożące krew w żyłach. 
Film oglądałam z zapartym tchem, czasami się zaśmiałam (kibelki były fajne ;)), czasem byłam przerażona. Film opowiada historię o pieniądzach, miłości ponad wszystko, niesprawiedliwości. Idealnie pokazane warunki w których przychodzi żyć milionom, miliardom? osób, nie tylko w Bombaju w Indiach. Może już widzę coś czego nie ma w tym filmie (za długo siedzę przez kolanko w domu ) ale... w tym filmie, można dostrzec brak wiary w osoby biedniejsze, które mogą nie mieć takich możliwości edukacji. 'A tu psikus' i takiej osobie udaje się coś osiągnąć. I to w programie w którym liczy się wiedza a wygraną są duże pieniądze. Szkoda tylko, że zazwyczaj jest posądzanie takiej osoby o oszustwo itp. I niestety takie sytuację są w życiu realnym. Może warto by poświęcić więcej uwagi na takie osoby a nie myśleć stereotypowo? Historia całe szczęście kończy się szczęśliwie. Pomimo zakończenia, w którym wszyscy zaczęli tańczyć na peronie (już w trakcie końcowych napisów), nie wyglądało to tandetnie i irytująco jak w '40-letnim prawiczku'.
Moja ocena: 10/10.Na pewno powrócę jeszcze kiedyś do tego filmu ;).

niedziela, 6 marca 2011

'Oszukana' (Changeling, 2008) - film

Historia dzieje się w Los Angeles w 1928 roku. Angelina Jolie gra postać Christine Collins. Pewnego dnia jak zwykle Christie wychodzi do pracy zostawiając syna Waltera w domu. Gdy wraca, dziecka nie ma w domu. Po pewnym czasie synek się odnajduje, jednak jej serce podpowiada, że to nie jest jej dziecko. 

Przy niektórych filmach czasami brak słów. Jest on tak tandety, bądź jest tak genialny. Dla mnie film "Oszukana" z Angeliną Jolie w roli głównej zalicza się do tej drugiej grupy. Jest wspaniały, rewelacyjny etc. Nie jest to jakaś beznadziejna komedyjka o niczym, których pełno. Jest to film, który wzrusza, zabiera dech w piersiach. Przyznaję się - płakałam momentami oglądając, co praktycznie w ogóle mi się nie zdarza... Film mocno oddziałuje na emocję i psychikę człowieka. Wszystkie sceny pasowały do tej produkcji, dodawały charakteru. Nie było zbędnych scen, które by zaśmiecały i przeszkadzały w oglądaniu. Co prawda niektóre były makabryczne jednak nie jest to bajka dla dzieci. Choć nim nie jestem pojawiała się i u mnie gęsia skórka, dreszczyk. Kilka razy musiałam zamknąć, robiło się aż niedobrze (np. momenty przedstawiające tego drania z siekierą mordującego dzieci). Film pomimo, że przepełniony negatywnymi emocjami, postaciami pod koniec daję iskierkę nadziei, że jednak może się udać, że istnieje jakakolwiek sprawiedliwość na tym świecie.
Pomimo, że zbytnio nie lubię Angeliny Jolie podobała mi się ona w tym filmie. Dobrze wcieliła się w tą rolę. Może kiedyś się do niej wreszcie przekonam i polubię?

Moja ocena: 10/10. Gorąco polecam! Całe szczęście kino jeszcze potrafi trzymać poziom. 
Cieszę się, że film trafił jako dodatek do gazety 'Viva' w serii "Kino oskarowe". Przynajmniej wiem na co zwrócić uwagę :).

sobota, 5 marca 2011

'Madagaskar 2' (Madagascar: Escape 2 Africa, 2008) - film

W długo oczekiwanym sequelu "Madagaskaru" - kontynuacji znakomitego przeboju kina familijnego z 2005 roku - Lew Alex , Zebra Marty, Żyrafa Melman, Hipopotamica Gloria, Król Julian Maurice, Pingwiny i Szympansy wyrzucone na odległy brzeg Madagaskaru snują nowy plan. W obliczu niesprzyjających okoliczności losu, mieszkańcy Manhattanu uknuli plan tak szalony, że może okazać się całkiem skuteczny. Z wojskową precyzją Pingwiny dokonały naprawy starego rozbitego samolotu - tak przynajmniej może się
wydawać na pierwszy rzut oka. Niedługo po starcie linii lotniczych Pingwin, z dość zaskakującą załogą na pokładzie, samolot zdołał się utrzymać w powietrzu na tyle długo, żeby przenieść naszych bohaterów do najdzikszego miejsca na ziemi – bezkresnych równin Afryki. W tym właśnie nieplanowanym ‘docelowym porcie lotniczym’ członkowie naszej wyrosłej w cieplarnianych warunkach nowojorskiego zoo załogi natrafiają po raz pierwszy na swoich dzikich współbraci - ich własne gatunki żyjące w naturalnych warunkach. Afryka wydaje się być wymarzonym miejscem na ziemi… ale czy lepszym niż ich własny dom w Central Parku?

Z powodu mojego uziemienia w domu, spowodowanego "oderwaniem fragmentu kostnego 7,5x4mm od (przyśrodkowego?) brzegu rzepki po awulsyjnym zerwaniu troczków przyśrodkowych (...)" i niestety nadal pobolewającym kolanem aczkolwiek podobno zrastającą się tą zakichaną rzepką oglądam w tv co popadnie. Jako, że leciało również i to, nie śmiałam tym pogardzić i obejrzałam. Pomimo, że chyba nie jest przeznaczone dla mojego przedziału wiekowego '20+' ;). 
Szczerze oceniając ten film, sądzę, że jak zwykle pierwsza część okazała się dużo lepsza. 'Dwójka' niestety już momentami naciągana. Fakt faktem, że czasami się uśmiechnęłam, zaśmiałam, zrelaksowałam. Jednak czasami mi się już dłużył (jeszcze plusikowo TVN'owskie reklamy...). I to wyjątkowo dłużył. Ta bajka, zwana filmem animowanym, jak sądzę jest przeznaczona dla młodszego grona osób i prawdopodobnie bardziej się im podobało. Chociaż co mnie bardzo poraziło to fakt 'walki' lwa z babcią. Rozumiem, że może śmieszy i bawi ale małe dzieci się na tym wychowują. Później owe dzieci będą święcie przekonane, że babcia jest niezniszczalna oraz można ją ot tak sobie pobić i będzie wielka radocha dla wszystkich... To takie moje małe spostrzeżenie co do przekazywanych treści przez tego typu produkcje. Gdyby wyciąć tą scenę 'Madagaskar 2' byłby bardziej znośny. Niektóre dialogi naciągane, z niektórych scen nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać bo były czasem tandetne. Jednak pomimo niektórych minusów, można dostrzec i plusy. Niektóre ukryte przesłania w tej bajce, że prawdziwa przyjaźń jest najważniejsza i, że nie trzeba daleko szukać miłości, ok podobały mi się. Choć mogłyby być bardziej wyeksponowane niż wszechobecna przemoc. Nawet na nieźle 'wytrenowanej' babci.
Moja ocena: 5/10. Nie będę szczególnie mocno polecać tego filmu animowanego. Z tego typu produkcji podobał mi się najbardziej niezastąpiony 'Shrek'.

piątek, 4 marca 2011

"Trzynasta opowieść" Diane Setterfield

Miłośnicy "Cienia wiatru" Zafóna przeżyją jeszcze wspanialszą ucztę. 
Obie są samotne. Obie skrywają bolesną tajemnicę swoich narodzin. Obie zamknęły się w świecie książek. Margaret Lea - zwyczajna dziewczyna, córka antykwariusza z Cambridge, która bardziej kocha książki niż ludzi, i Vida Winter - największa  pisarka naszych czasów, żyjąca z dala od świata, tajemnicza legenda łącząca siłę starożytnej bogini i czarownicy. Vida Winter nie ma prawdziwego nazwiska, za to ma setki biografii. Żadna nie jest prawdą. Wszystkie są zmyśleniem. Teraz, ponaglana śmiertelną chorobą, chce wreszcie wyjawić prawdę. Prawdę, która prześladowała ją przez całe życie. 
Wybiera Margaret - dlaczego? 
Skąd wie, że tylko ta dziewczyna ją zrozumie? 
Rozpoczyna się walka z prawdą i o prawdę. Margaret poddaje się magii urzekającej opowieści. Ożywiają wielkie uczucia, grzeszne namiętności, przeklęte i tragiczne postaci, duchy przeszłości. 
Opis książki





Autor: Diane Setterfield
Tytuł oryginalny: The Thirteenth Tale 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Przybyłowska Barbara 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2006 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2006
Liczba stron: 344



Pierwsze zdanie które możemy znaleźć w opisie książki może być trochę mylące. Faktem jest, że na pewno jest to dobry chwyt marketingowy, gdyż wielu osobom, w tym mi, książka "Cień wiatru" Zafóna bardzo się spodobała i wiele osób będzie chciało sięgnąć również i po tą pozycję.W tym wypadku jedynym podobieństwem jakie dostrzegłam był fakt chęci rozwikłania zagadki, tajemnicy przez osobę trzecią. I po porównaniu do książki "Cień wiatru" ta powieść stworzona przez Diane Setterfield może stracić trochę uroku. 
Próbując jednak  trochę odczepić od siebie to porównanie do prawdopodobnie większości znanej książki Zafóna, moim zamiarem jest stworzenie jako tako, w miarę rzetelnej recenzji.
Fabuła książki ciekawa, tylko trzeba umieć wciągnąć się w klimaty tej powieści.Początek w tej książce chyba najgorszy, ale gdy przebrniemy czeka na nas wspaniała historia. Czytając, miałam wrażenie, że jestem wraz z mieszkańcami w ich posiadłości i przeżywam wraz z nimi całą historię opowiadaną przez Vidę Winter. Momentami (bardzo rzadko) akcja toczyła się leniwie jednak szybko potrafiła się rozpędzić i wtedy nie miałam ochoty się od niej oderwać.Postacie mają charakter,są rewelacyjnie opisane. Można sobie każdego wyobrazić jak wygląda, jego zachowanie, reakcje. W tej pozycji znajdziemy również dużo emocji, tych pozytywnych i negatywnych. Potrafimy poczuć, wczuć się w postacie występujące w książce pomimo, że często są nieobliczalne. Po lekturze tej powieści nie można pozostać obojętnym. Książka raczej z tych którą się kocha albo nienawidzi. Ja chyba jestem bliżej tych pierwszych. Chociaż brakowało mi w tej książce czegoś. Chyba tego klimatu, takiego jak u Zafóna. A wszystko przez opis z tyłu książki!
Samej historii nie zamierzam streszczać, gdyż mija to się z celem recenzji. I tak na niektórych portalach można przeczytać za dużo. Polecam każdemu sięgnąć po tą pozycję i niech sam 'zatopi' się w lekturze. Do czytania książki polecam kakao :).
Moja ocena: 8/10. Bardzo miła odmiana po książce "Kłaniając się cieniom", możliwe też, że dlatego dość wysoka ocena :). Przeczytałam również wiele recenzji (oczywiście po lekturze :)) i w wielu pojawiają się takie tytuły jak  "Wichrowe wzgórza" i "Dziwne losy Jane Eyre" (ta druga pojawia się również w książce) więc po tej lekturze z chęcią sięgnę i po te wymienione pozycje.

poniedziałek, 28 lutego 2011

"Kłaniając się cieniom" Jem Poster

W zimie 1881 młody architekt John Stannard udaje się na dobrowolne wygnanie do odległej angielskiej wsi, gdzie przeprowadza renowację w parafialnym kościele. Arogancki i nieczuły na wszystko, co uważa za przesądy i sentymenty związane z przeszłością, architekt wkrótce zaczyna wyrządzać poważne szkody zarówno staremu budynkowi, jak i osobom, które poznaje - szczególnie pięknej i ambitnej młodej miejscowej dziewczynie Ann Rosewell. Kiedy mieszkańcy osady robią się agresywni, a żądza prowadzi Stannarda na manowce, mężczyzna z całych sił stara się zachować zdrowie psychiczne. To, co zaczęło się jako niewinny romans, wkrótce zmieni się w koszmarną podróż, która zakończy się morderstwem...  
Opis z tyłu książki






Autor: Jem Poster
Tytuł oryginalny: Courting Shadows 
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna 
Forma: powieść
Liczba stron: 204



To coś w ogóle mi się nie spodobało. Ja rozumiem, że czytałam ją jak byłam chora i obolała ale tak cudownego usypiacza nie spotkałam jeszcze nigdy... Przez całą powieść tak naprawdę nic się nie dzieję. Czasami aż wracałam kilka kartek wstecz sprawdzając czy nie pominęłam jakiegoś wątku. Ale nie... Przez te 200 stron nie znajdziemy nic interesującego, zabierającego dech w piersiach (no może oprócz mojego chorobowego ataku kaszlu)... Żadnej akcji, żadnej fabuły, po prostu jedno wielkie NIC. Nawet postacie były słabo nakreślone. Wszyscy byli tacy nijacy, zero włożonej pracy w nadanie 'duszy' swoim postaciom, jakiegokolwiek nadania im charakteru. Niektóre opisy architektury sakralnej czy też opisy przyrody były nudnawe. Ja się jako tako nawet interesuję architekturą ale to co zostało tutaj pokazane po prostu nie rusza za serce a co dopiero mówić o osobach w ogóle nie zainteresowanych ta tematyką? Wszystko było nijakie, przez co nawet nie potrafię określić tak naprawdę o czym czytałam książkę.
Po opisie w którym znalazłam takie hasło jak "romans" może nie spodziewałam się jakiejś mega wypasionej powieści ale już wątek "morderstwa" mogli jakoś bardziej rozwinąć. Tak na prawdę nie wiadomo co się zdarzyło... Ten 'bubel książkowy' w ogóle mnie do siebie nie przekonał.
Ode mnie ocena: 0/10. Jedynym plusem jaki można by dać tej książce to, że przyjemnie się usypiało ale ja nie tego oczekuje od książek... Żałuję wydania nawet tych niecałych 9 zł na tą książkę. Sądzę, że nawet takie pieniądze można o wiele lepiej zainwestować.

piątek, 18 lutego 2011

'Zakręcony piątek' (Freaky Friday, 2003) - film

Doktor Tess Coleman (Jamie Lee Curtis) i jej nastoletnia córka mają od zawsze kłopoty z porozumieniem. Tess wyśmiewa występy Anny (Lindsay Lohan) w zespole rockowym, a ta z kolei nie akceptuje narzeczonego matki, którego uważa za nudziarza i sztywniaka. Pewnego piątku, za sprawą chińskich ciasteczek z wróżbą, obie panie zamieniają się ciałami i teraz Tess wygląda jak swoja córka, a Anna jak matka... Stopniowo obie zaczynają darzyć się szacunkiem i rozumieć wzajemne punkty widzenia. W sobotę Tess ma jednak ślub i obie panie muszą znaleźć jakiś sposób, by powrócić do swoich ciał. I to szybko!

Obejrzałam film chyba trzeci raz, gdyż nic innego ciekawszego w tv nie znalazłam. Całe szczęście leciał na tzw. Jedynce więc obyło się bez reklam :).
Przechodząc do filmu. Dość ciężko ocenić film, który już się ogląda któryś raz z kolei. Nic nowego, zaskakującego się w nim nie znajduje. A jednak jest dobry na rozluźnienie. Jako, że w moim kolanie coś mi pykło, spuchło, prawie uniemożliwia chodzenie i boli jak cholera to taki film działa trochę 'kojąco'. Mogę zostać na ten moment zachlastana aczkolwiek momentami naprawdę się śmiałam ;). Chineczki, które grały rolę drugoplanową?, jak zwykle doprowadziły mnie do łez. Ogólnie jest to film, przy którym nie trzeba myśleć.
Zawsze się jednak znajdzie jakieś 'ale'. Pewne momenty były strasznie irytujące, np. cała ta 'zamiana' pod koniec filmu. Nie lubię tak naciąganych scen. Rozumiem, że jest to komedia ale nie musi ocierać się ona o tandetę.
Moja ocena: 5/10. Jako odmóżdżacz polecam, chociaż nie jest to film, który 'łapie za serce' i trzeba koniecznie obejrzeć.

niedziela, 13 lutego 2011

Stos książkowy - styczeń i luty 2011

Oto moje nabytki od początku 2011 roku

 Od góry:
- "Magiczny ogród" Sarah Addison Allen 
- "Rozważna i romantyczna" Jane Austen 
- "Kłaniając się cieniom" Jam Poster
- "Metamorfozy zemsty" Mark Burnell 
- "Oskarżony pluszowy M." Clifford Chase
- "Łowcy głów" Michel Crespy (już przeczytana i zrecenzowana)
- "K: Sztuka miłości" Hong Ying

 Oraz książka "Miłość Peonii" Lisa See

Mam nadzieję, że do końca miesiąca nie wpadną już nowe książki. Całe szczęście żadna z tych książek nie kosztowała więcej niż 9,90zł aczkolwiek i tak przeraża mnie już ilość zakupów ;). Kupiłam aż 8 książek a na razie przeczytałam jedynie jedną z nich - książkę "Łowcy głów" a recenzję znajdziecie tutaj
Macie może jakieś porady żeby nie kupować więcej książek :)? Bo ja nakupuje a później nie nadążam ich czytać... To każda pomoc się przyda!

piątek, 11 lutego 2011

'40-letni prawiczek' (The 40 Year-Old Virgin, 2005) - film

Bohaterem filmu jest bardzo nieśmiały 40-letni Andy, który nie ma zbyt dobrych relacji z kobietami i mimo swojego wieku wciąż jest jeszcze prawiczkiem. Przyjaciele postanawiają mu pomóc.

Jak dla mnie ten film był do bani. Nie wiem jakim cudem nie wyłączyłam go po 10 minutach a co więcej - obejrzałam do końca. Film opowiada przez ponad dwie godziny o facecie, który jest prawiczkiem i użala się nad sobą. I nie wiem co za zielsko reżyser musiał jarać tworząc tak beznadziejny film. A co więcej tak beznadziejne zakończenie. Wszyscy zaczynają śpiewać? Dobrze, że nie było nikogo w pobliżu bo bym grzmotnęła niewinną osobę za taki debilizm bez ładu i składu w filmie. W '40-letnim prawiczku' jedynym pozytywnym przejawem było dla mnie to małżeństwo mieszkające nad Andy'm. Jedynie oni byli w stanie w tym filmie wywołać na mojej twarzy uśmiech a przecież cały ten film to podobno miała być komedia.
Ode mnie: 1/10. Żałuję, że zmarnowałam całe dwie godziny na tak beznadziejny film... Nie radzę go nikomu oglądać, o niebo lepiej można wykorzystać ten zmarnowany na to coś czas. 

PS. Wybaczcie za tak krótki opis (był o wiele, wiele dłuższy) aczkolwiek większość tekstu wypadło z powodu zbyt wielu niecenzuralnych słów które pchały mi się na klawiaturę po obejrzeniu takiego badziewia.

"Łowcy głów" Michel Crespy

"Pański profil zawodowy mógłby nas zainteresować. Czy zechciałby pan nawiązać z nami kontakt?"
Jak można się oprzeć takiemu e-mailowi, zwłaszcza gdy jego nadawcą jest jedna z najbardziej prestiżowych agencji łowców głów? Jérôme Carceville, chwilowo bezrobotny menedżer wysokiego szczebla, po licznych testach zostaje zakwalifikowany do ostatniego etapu rekrutacji: tygodniowego stażu na wyspie pośrodku alpejskiego jeziora. Tam, razem z piętnastką innych kandydatów, weźmie udział w symulacji wojny ekonomicznej. Przydzieleni do trzech fikcyjnych firm będą musieli wyeliminować konkurentów. Ich bronią będzie komputer i garść informacji o strategicznym znaczeniu...
W napiętej atmosferze osaczenia przekonają się, że walka o stanowisko może stać się sytuacją ekstremalną. A w sytuacji ekstremalnej człowiek zdolny jest do wszystkiego. Pod rosnącą presją pękają i kruszą się charaktery, znikają skrupuły, a wirtualna gra przekształca się w walkę na śmierć i życie... 
 Tył książki




Autor: Michel Crespy
Tytuł oryginalny: Chasseurs de tetes
Język oryginalny: francuski
Tłumacz: Krystyna Sławińska  
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2007
Liczba stron: 248



Moje zainteresowanie kryminałami jest coraz większe - a to dzięki mojemu tacie, który namiętnie je czyta oraz blogowiczce Penny Lane, która przez swoje notki coraz bardziej robi mi na nie ochotę :). Także nie mogło być inaczej - jeszcze w niestety ostatnich dniach wolnych wzięłam pod nóż ten gatunek. 
"Łowcy głów" to dla mnie trochę takie kryminalne czytadło. Udało mi się przeczytać w jeden dzień choć siedziałam aż do trzeciej w nocy 'męcząc' tą książkę. Tylko nie wiem czy powodem było to, że była taka wciągająca czy to, że chciałam już mieć od tej książki na następny dzień Święty Spokój. Jednak czytało się lekko i przyjemnie, nie odpychała od siebie stylem pisania. 
Opowiada historię grupy ludzi starających się o prace, ich popędy, skłonności, ich możliwości do przekraczania granic w dążeniu do celu. Trochę tak jak w prawdziwym życiu, jedynie może bez tych scen na ostatnich ok. 40 stronach powieści, jednak w trakcie czytania miałam wrażenie jakby była bardzo realna.
Moja ocena: 6/10. Ogólnie polecam książkę, nie żałuję, że ją przeczytałam pomimo dość słabych ocen jakie miała na portalach internetowych. Cieszę się, że udało mi się ją dorwać w bardzo dobrym stanie, w twardej oprawie za 9zł.

środa, 9 lutego 2011

"Kochanice króla" Philippa Gregory



Henryk VIII to jedna z bardziej znanych postaci historycznych. Choć od jego śmierci minęło ponad 450 lat, zarówno jego życie, jak i okres rządów nie przestają fascynować. Ten hazardzista, tyran i kobieciarz miał sześć żon i wiele kochanek. Niniejsza powieść odkrywa tajemnice burzliwego związku z jego drugą z kolei miłością, Anną Boleyn, która walcząc o serce króla i koronę z własną siostrą Marią, nie zawaha się uciec do niegodziwości, intryg i zdrady. Autorka po mistrzowsku przedstawia nie tylko zawiłości dworskiego życia, ale również polityczne i religijne konflikty ówczesnej Europy. Oto barwny i sugestywny obraz szokujących zwyczajów panujących na dworze najsłynniejszego króla Anglii. 
Tył książki






Autor: Philippa Gregory
Tytuł oryginalny: The Other Boleyn Girl   
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Gardner Urszula 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: historyczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2001
Rok pierwszego wydania polskiego: 2008
Liczba stron: 704



     Jest to pierwsza powieść historyczna przeczytana przeze mnie więc zapewne ocena może nie być 'obiektywna'. Jednak pomimo swojej obszerności, wielu nazwisk zawartych w książce powieść wywarła na mnie pozytywne wrażenie. W trakcie czytania aż zaczynałam szukać informacji nie tylko na temat  sióstr Boleyn, ale również innych postaci, sprawdzać, które postacie są autentyczne a które stworzone na potrzeby książki. 
     Jako, że moje tempo czytania nie jest zbyt szybkie to zajęło mi kilka dni czytanie tych 700 stron jednak nie żałuję w tym przypadku mojego powolnego czytania ;). Mogłam się rozkoszować historią zawartą na tych kartkach papieru. Do ostatnich chwil miałam nadzieję, że wszystko zakończy się pozytywnie, nikt nie ucierpi ale jednak... Autorka pięknie ubrała w słowa całą historię Anny i Marii Boleyn, ich zazdrość, potyczki i ich rywalizację o mężczyznę. I to nie byle jakiego mężczyznę - o samego króla Anglii. Co do tła historycznego też nie mogę się przyczepić. Czytając tą powieść mogłam się oderwać od teraźniejszości i wraz z głównymi bohaterkami przeżywać ich wszelkie wzloty i upadki na królewskim dworze. Dzięki autorce prawdopodobnie bardziej zainteresuję się historią, przynajmniej tym okresem w którym panował Henryk VIII.
     Moja ocena: 10/10. Książka zrobiła na mnie na prawdę duże wrażenie. Gorąco polecam!

sobota, 5 lutego 2011

'Dwa tygodnie na miłość' (Two weeks notice, 2002) - film

Film opowiada o młodej prawniczce, Lucy Kelson, która jest przeciwniczką burzenia starych, zabytkowych budynków. Zawiera umowę z bardzo bogatym i popularnym Georgem Wadem, który musi zburzyć jeden z ulubionych budynków Lucy. George całkowicie uzależnia się od Lucy. Pragnie, aby podejmowała za niego wszystkie, nawet nieistotne, decyzje. Lucy postanawia odejść z firmy, ale odkrywa że zakochała się w George'u i tak naprawdę chce z nim być.

Historia dość prosta i prawdopodobnie większości znana :). Mi się film podoba bardzo, pomimo kilkukrotnego obejrzenia wciąż lubię do niego powracać. Również dobór obsady jest dla mnie rewelacyjny, gdyż uwielbiam Hugh Grant'a - nie za jego wygląd, tylko za grę aktorską (ja akurat należę do fanów tego aktora ;)). 
Film idealny właśnie na weekend, gdy pogoda za oknem nie jest najlepsza, choć i na letni wieczór byłby równie dobry. Bardzo dobrze odpręża, można przy nim na prawdę się zrelaksować. I całe szczęście nie jest to typowy odmóżdżacz, nie jest zbyt przesłodzony choć do filmów ambitnych nie należy.  
Samą historią reżyser Ameryki nie odkrył, zakończenia można się spodziewać - w sumie jak w każdej komedii romantycznej, że wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. Ale ten film ma w sobie to coś co mnie do niego przyciąga. Nie odkryjemy w nim nic nowego, aczkolwiek nie jest to konkretna przynudzajka czy też irytująca komedia romantyczna próbująca nas na siłę rozśmieszyć / chwycić za serce.

Ode mnie ocena: 9/10. Polecam :).

czwartek, 3 lutego 2011

"Książę mgły" Carlos Ruiz Zafón

Wiele lat musiało upłynąć, by Max zapomniał wreszcie owo lato, kiedy odkrył, właściwie przypadkiem, istnienie magii. 
Rodzina Carverów (trójka dzieci, Max, Alicja, Irina i ich rodzice) przeprowadza się w roku 1943 do małej osady rybackiej na wybrzeżu Atlantyku. Zamieszkuje w domu należącym niegdyś do rodziny Fleischmannów, których dziewięcioletni syn  Jacob utonął w morzu. Od pierwszych dni dzieją się tutaj dziwne rzeczy; nocą w ogrodzie Max widzi posągi artystów cyrkowych. Dzieci poznają kilkunastoletniego Rolanda, od którego dowiadują się różnych ciekawostek o miasteczku i o zatopionym pod koniec pierwszej wojny statku. Poznają także dziadka Rolanda, latarnika Victora Kraya. To on opowie im o złym czarowniku, Księciu Mgły, który gotów jest spełnić każdą prośbę lub życzenie, ale w zamian żąda bardzo wiele. Coś, co dzieciom wydaje się jeszcze jedną miejscową legendą, szybko okazuje się zatrważającą prawdą.
Tył książki
 

Autor: Carlos Ruiz Zafón
Tytuł oryginalny: El príncipe de la niebla 
Język oryginalny: hiszpański 
Tłumacz: Okrasko Katarzyna, Marrodán Casas Carlos 
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura dziecięca/młodzieżowa 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 1993 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2010
Liczba stron: 200



Na wstępie zaznaczę, że ubóstwiam twórczość tego autora :). 
Pomimo, że została ona zakwalifikowana jako literatura dzięcięca/młodzieżowa, nie wiem czy dałabym ją do przeczytania dziecku ze względu na dość mocno rozwinięte niektóre opisy scen a przy wyobraźni dzieci to koszmary w nocy gwarantowane ;). W książce znajdziemy ujmującą historie, pomimo, że momentami przypominająca trochę sci-fi. Zakończenie dość smutne a zarazem niosące w sobie coś pozytywnego - jakąś możliwość zmiany na lepsze pomimo tragicznych wydarzeń. Książka wg mnie bardzo w stylu Zafóna, ma ona w sobie tą 'magię', nutkę przerażenia i niepewności co się zaraz wydarzy. Napisana dość prostym językiem - no ale początkowo miała być ona dla dzieci ;). Ogólnie polecałabym tą książkę zarówno dla młodzieży jak i starszych osób. Naprawdę warto!
Możecie mnie bić, lać ale ja nadal pozostaje wielką fanką tego autora i tej książce daję ocenę: 9/10. Jednak "Cień wiatru" u mnie pozostaje nadal na 1. miejscu ;).
Warto jeszcze zaznaczyć, że jest to pierwsza powieść tego autora, w Polsce wydana niestety dopiero jako czwarta. Jednak należą się i tak Panu C.R. Zafónowi za stworzenie tak dobrego dzieła :).

sobota, 22 stycznia 2011

'Historia Kopciuszka' (A Cinderella Story, 2004) - film

Współczesna opowieść o kopciuszku. Pewna nastolatka jest zmuszana przez macochę do wykonywania najcięższych prac domowych. Jedyną odskocznią od niewesołej rzeczywistości jest dla niej internetowa korespondencja z pewnym uroczym nieznajomym. Wkrótce nadarzy się okazja na poznanie osobiście tajemniczego chłopaka, gdyż zbliża się wielki szkolny bal maskowy...

Oj trochę ponarzekam na ten film. Pomimo ciągłego zapotrzebowania na 'niezbyt mądre filmy' w trakcie egzaminów  ten film nie sprawdził się w swojej roli. Fakt faktem ten film nie jest ambitny ale co mnie najbardziej wkurzało to ciągle powielany schemat komedii romantycznych. Oglądanie tego samego 'modelu' filmów zaczyna robić się irytujące. Typowy schemat: szara myszka i niby najprzystojniejszy facet się poznają, zakochują, później następuje coś złego a na koniec się godzą, jeszcze bardziej zakochują i żyją długo i szczęśliwie. Mnie doprowadziło to jedynie na ten moment do wkurwienia. Gra aktorska też nie powalała. Hillary Duff była dla mnie bardzo sztuczna w tym filmie. Nawet bardziej niż, jej macocha, która miała botoks w twarzy. Ale jeśli ktoś uwielbia Chada to polecam.
Pomimo prawie samych negatywów daję filmowi ocenę 5/10, ponieważ ciągle czuję sentyment do samej historii o Kopciuszku.

piątek, 14 stycznia 2011

'Bratz' (Bratz, 2007) - film

Yasmin (Nathalia Ramos), Jade (Janel Parrish), Sasha (Logan Browning) i Cloe (Skyler Shaye) odkąd sięgają pamięcią były najlepszymi przyjaciółkami. Nastolatki wspierały się od zawsze. Kiedy zaczęły uczęszczać do liceum dostrzegły, że liczy się tam przede wszystkim rywalizacja o popularność, a nie przyjaźń. To zderzenie ze szkolną dżunglą sprawiło, że zrozumiały jak ważne jest stawanie w obronie swoich przyjaciół, życie w zgodzie ze sobą i dążenie do realizacji swoich marzeń. Od tej pory nazywają siebie Bratz.
Obejrzałam ten film głównie z potrzeby czegoś 'odmóżdżającego' w okresie zaliczeń, nauki do egzaminów etc. Ten film się do tego jak najbardziej nadaje. 
Film przeznaczony chyba głównie dla nastolatek a mi się magiczny wiek 'nastu lat' niestety skończył. Pomimo potrzeby czegoś naprawdę głupiego ja jestem na NIE odnośnie tego filmu. Historia o typowych amerykańskich nastolatkach, 'hierarchii' w szkole, problemach itp. Może już jestem za stara, zbyt dużo widziałam filmów, ten film był przewidywalny do bólu. Sceny momentami tandetne, że aż piszczało. Jedyny plus tego filmu to, to, że pokazuję siłę prawdziwej przyjaźni. Choć i tak nie wiem czy nie jest to wyolbrzymione ;).
Gdybym ten film oglądała w innym okresie, bez stresów ocena zapewne byłaby jeszcze niższa.
Daję temu filmowi ocenę aż 3/10. Głównie dlatego, że potrzebowałam takiego odmóżdżacza ;). 

PS. Wybaczcie, ze teraz będzie się pojawiało mało notek, niestety taki żywot studenta, że w styczniu / początek lutego, musi się wziąć wreszcie za naukę ;). 

piątek, 31 grudnia 2010

"Mężczyzna w brązowym garniturze" Agatha Christie + życzenia






Tym razem zagadkę kryminalną rozwiązuje młoda dziewczyna. Jest przygodnym świadkiem śmierci w londyńskim metrze, a następnie podczas podróży statkiem do Afryki natrafia na trop diamentowej afery. Jest więziona, bierze udział w pościgu... Wszystkim tym wydarzeniom jak cień towarzyszy mężczyzna w brązowym garniturze.
Tył książki









Autor: Agatha Christie
Tytuł oryginalny: The man in the brown suit 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Długajczyk Beata 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 1924



 Po osławionej Christie spodziewałam się trochę czegoś lepszego. Trzymała nawet w napięciu to fakt, domyślić się kto popełnił zbrodnie trochę trudno.  Mi się niestety nie udało zgadnąć aczkolwiek bardziej 'wprawione kryminalne oko' by sobie prawdopodobnie z tym poradziło :). Czytając tą książkę czułam się trochę jakbym była dzieckiem i oglądała/czytała  Scooby doo, tylko nie wiem czy w tym przypadku jest to na plus czy minus... Jak dla mnie była to ot taka historyjka kryminalna z happy endem. Nie była zła jednak też nie zachwyciła mnie. Albo po prostu szukam dziury w całym.
Ode mnie  ocena 6/10. Raczej dam kolejną szansę, choć mam nadzieję, że nie będę tego żałować ;). 

PS. Przepraszam znów za nie swoje zdjęcie ale aparat tak średnio ze mną nadal współpracuje... Mam nadzieję, że do wieczora się poprawi :P. 

PS.2 Jako, że dziś już 31 grudzień, chciałabym Wam życzyć udanej zabawy sylwestrowej bez żadnych problemów :). Dużo zdrowia, mega szczęścia oraz dużo przeczytanych dobrych książek w 2011 roku. 
'Do przeczytania' w nowym roku :)! 

poniedziałek, 27 grudnia 2010

"Pamiętnik" Nicholas Sparks



"Jedna z najpiękniejszych powieści o miłości ostatniego dwudziestolecia" 
Z tyłu książki

W starym wytartym notatniku kryje się kronika pewnej miłości, która rozkwitła po zakończeniu II wojny światowej gdzieś w Karolinie Północnej. Noah Calhoun odczytuje ją wieczorami w domu opieki starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera. Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy w 1932 roku po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson - ich potajemne spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na czternaście lat... 
Opis książki znaleziony w internecie 




Autor: Nicholas Sparks
Tytuł oryginalny: The Notebook 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Nowak Anna Maria 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 1996 
Rok pierwszego wydania polskiego: 1997



Nie spodziewałam się, że ta powieść mnie tak wzruszy, gdyż znałam już tą historię poprzez obejrzenie filmu na podstawie właśnie tej książki. Jednak pomimo to chciałam przeczytać tą książkę. I cieszę się, że to zrobiłam. Historia doprowadziła mnie znów do łez, daje ona dużo do myślenia. Ukazuję historię dwojga ludzi, ich miłość która pomimo upływu czasu nie ulotniła się. Tak idealne, że momentami aż nie rzeczywiste. Takiej miłości, takiego pragnienia przetrwania tego uczucia można jedynie pozazdrościć. Może brzmi to trywialnie i tandetnie. Jednak moim zdaniem warto sięgnąć po tą książkę.
Pomimo tego ogólnego zachwytu nad tą książką było coś co mnie irytowało, przeszkadzało podczas czytania. Niestety nie potrafię stwierdzić dokładnie co. Może jak kiedyś dojdę do tego to edytuję ten post aczkolwiek chciałam teraz zrecenzować książkę na świeżo :).
Moja ocena książki: 8/10. Gorąco zachęcam Was do przeczytania książki "Pamiętnik" - albo spodoba się również wam w takim stopniu jak mi albo ją znienawidzicie (chociaż mam nadzieję, że to pierwsze się stanie :)).

sobota, 25 grudnia 2010

"Śpiąca królewna" Phillip Margolin




Będziesz próbował odgadnąć tajemnicę, którą może znać tylko ofiara i morderca, ale finał i rak cię zaskoczy!
Miles Van Meter jest popularnym autorem opartego na faktach bestsellera ''Śpiąca królewna''. Opisał w nim historię seryjnego mordercy, którego ofiarą padła między innymi jego siostra bliźniaczka, od lat pogrążona w śpiączce Casey Van Meter. Psychopata zamordował także ojca i przyjaciółkę siedemnastoletniej Ashley Spencer, Nawet po sześciu latach od tej brutalnej zbrodni dziewczyna nie czuje się bezpieczna. Wie, że zabójca nie dokończył jeszcze swego dzieła, a klucz do zagadki jest ukryty w książce, którą boi się przeczytać.
Opis książki
  




Autor: Phillip Margolin
Tytuł oryginalny: Sleeping Beauty 
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał 
Rok pierwszego wydania: 2004
Rok pierwszego wydania polskiego: 2005


Książka niby ciekawa ale... Fakt faktem zakończenie było zaskoczeniem, jednak zbyt długo ciągnęło się osądzanie Joshuy Maxfielda. Mi się wydaje, że w dobrym kryminale powinno się więcej dziać. Ja czuję niedosyt. Tak naprawdę był tylko jeden człowiek oskarżony, któremu próbowano udowodnić winę za coś co tak naprawdę zrobił kto inny. Na moje jeszcze mało 'kryminalne oko' podejrzanych powinno być dużo więcej, akcja powinna być bardziej wartka i wciągająca. Dla mnie przeczytanie tej książki w całości było trochę męczące. Można się było spodziewać, że to nie Maxfield był tym seryjnym zabójcą ale czy sens było ciągnąć te osądy na niego przez 3/4 książki? Jak dla mnie nie ma to sensu i tylko marnowało miejsce w książce, która mogłaby mieć jakikolwiek potencjał i zawierać o wiele ciekawsze treści... Mam wrażenie, że straciłam trochę czasu na tą książkę w święta. Równie dobrze można przeczytać pierwsze 100 i ostatnie 50 stron i zbyt dużo się nie straci z tej książki. Choć historia sama w sobie może wydawać się ciekawa. I przez to nie skreślam zupełnie tej książki w zapomnienie.

Ja od siebie mogę dać jedynie 6/10.  Tak naprawdę to jestem trochę tą książką zawiedziona.

PS. Przepraszam za brak własnego zdjęcia ale mój aparat coś nie chciał ze mną współpracować. Mam nadzieję, że przejdzie mu w najbliższym czasie ;). 

poniedziałek, 6 grudnia 2010

'Avatar' (Avatar, 2009) - film

Długo oczekiwany film Jamesa Camerona zrealizowany z wielkim rozmachem porównywalnym do "Titanica". Szacowany budżet na poziomie 237 milionów dolarów daje mu trzecie miejsce pod tym względem w historii kina. "Avatar" został wykonany w dwóch technikach: tradycyjnej 2D i zupełnie nowej technice 3D. Zdjęcia do filmu zostały wykonane w 2007 roku, natomiast na postprodukcję przeznaczono dwa lata. "Avatar" opowiada historię sparaliżowanego byłego komandosa, który dostaje szansę odzyskania
 zdrowego ciała. Musi jednak wziąć udział w specjalnym programie militarnym o nazwie Avatar. W rolach głównych między innymi Sam Worthington, Sigourney Weaver, Michelle Rodriguez. Media na całym świecie ogłaszają, że "Avatar" będzie przełomem kina na miarę wprowadzenia w latach 20. dźwięku. Sam Cameron uważa, że będzie to film lepszy od samego "Titanica". 
Opis filmu z filmweb.pl

Film o dziwo mi się spodobał, chociaż początkowo nie byłam do niego pozytywnie nastawiona, gdyż zazwyczaj wszystko co się podoba dużej grupie osób mi zbytnio nie przypada do gustu. Jednak się zdziwiłam, i to na dodatek pozytywnie :). Może trochę za dużo tych wszelkich różnych bitew czy jak to tam nazwać, tych broni itd. Ale ogół mi się podobał. Wątek romansu delikatnie wpleciony w całą historię o niebieskich ludkach. Żeby nie zdradzać za dużo szczegółów jeśli ktoś jeszcze nie oglądał to mogę powiedzieć, że polecam obejrzenie tego filmu :).
Moja ocena: 8/10.

niedziela, 5 grudnia 2010

"Oskar i Pani Róża" Eric-Emmanuel Schmitt






Czy w ciągu dwunastu dni można poznać smak życia i odkryć jego najgłębszy sens? Dziesięcioletni Oskar nie wierzył, że to możliwe, aż do spotkania z tajemniczą panią Różą, która ma za sobą karierę zapaśniczki i umie znaleźć wyjście z każdej sytuacji... Piękna, mądra i niepozbawiona humoru opowieść o tym, jak pokonać strach, odnaleźć wiarę i nie poddać się w obliczu nieszczęścia. 
Opis książki








 

Autor:Eric-Emmanuel Schmitt
Tytuł oryginalny: Oscar et la dame rose 
Język oryginalny: francuski 
Tłumacz: Grzegorzewska Barbara 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna 
Rok pierwszego wydania: 2002 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2004



Pierwszy raz spotkałam się z ta książką będąc w gimnazjum na lekcji religii, kiedy to nasza katechetka na owych lekcjach nam czytała ta książkę. Wtedy od razu wiedziałam, że muszę mieć swój egzemplarz, pomimo tego, że nie jestem jakoś "mega uduchowiona". Książka jest wręcz rewelacyjna. Szybko się czyta, wzrusza, zmusza do refleksji. Kocham do niej wracać, gdy mam już dość tych wszystkich tandetnych i płytkich czytadeł, które niestety lubią mi wpadać w ręce.
Moja ocena 9/10. Szkoda, że taka króciutka!

sobota, 4 grudnia 2010

"Kaktus w sercu" Barbara Jasnyk







Widzowie popularnego serialu Teraz albo nigdy! śledzili twórcze zmagania Basi Jasnyk z jej pierwszą książką. Kiedy wreszcie Kaktus w sercu ukazał się w księgarniach, z dnia na dzień stał się bestsellerem, zmieniając życie młodej dziennikarki...
Tymczasem Basia przeszła na druga stronę szklanego ekranu. Jej powieść ukazała się naprawdę! Jak widać, nie ma na tym świecie rzeczy niemożliwych. 
 








Autor: Barbara Jasnyk
Tytuł oryginalny: Kaktus w sercu 
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna polska 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 2008



Ta książka jest tak naprawdę o wszystkim i o niczym. Takie flaki z olejem. Przeczytałam ją po raz drugi w celu przypomnienia sobie fabuły, stylu tej książki aczkolwiek nic tam ciekawego nie ma! Skończyłam czytać przed chwilą i naprawdę ciężko powiedzieć o czym jest ta książka. Zero akcji, szybko się czyta ale nic ona 'nie wnosi do życia'.
Pamiętam, że nawet lubiłam oglądać serial "teraz albo nigdy" ale ta książka jest po prostu jedną wielką tandetą robioną pod publikę w celu większego zysku. 
Ocena ode mnie: 3/10. Bo może ma jakiś potencjał... 
Related Posts with Thumbnails