środa, 17 lipca 2013

"Ciemny brzeg" Susan Howatch






Czy na miesiąc miodowy można wybrać miejsce rodzinnej tragedii? Wszyscy sądzili, że Jon Towers nie wróci więcej do posiadłości, gdzie zginęła jego pierwsza żona, ale on zaskakuje rodzinę i przyjaciół, przywożąc do Buryan świeżo poślubioną Sarę. Czy to przypadek, że do rezydencji Jona zjeżdżają także wszyscy, którzy gościli tam przed dziesięciu laty i byli świadkami wypadku? Czy historia rzeczywiście lubi się powtarzać? 
Opis książki








Autor: Susan Howatch
Tytuł oryginalny: The Dark Shore
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Cendrowska Małgorzata
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1965
Rok pierwszego wydania polskiego: 1995
Liczba stron: 208



     Wiele po tej pozycji się nie spodziewałam. Jednak mam pewien problem z ocenieniem oraz zrecenzowaniem tej pozycji. Sama nie do końca wiem co powinnam o niej napisać...
     Historia - sama w sobie ma potencjał. Jednak, jak dla mnie, zabrakło tutaj trochę pomysłu na rozwinięcie całości. Wszystko toczy się bardzo powoli. Nie ma wartkiej akcji, która zapiera dech w piersiach czytelnika. Jedynie można coś lepszego powiedzieć na temat ostatnich stron. Chociaż i tak mam wrażenie, że pozostawiły one pewien niesmak nieścisłości w powieści. Wszystko byłoby super gdyby nie wprowadzały całkowicie innych elementów w pewnych sytuacjach, o których nie było mowy oraz możliwości ich zaistnienia czy zupełnej zmiany wydarzeń o których była mowa. 
     Bohaterowie - o dziwo całkiem dobrze skonstruowani. Osobiście nie polubiłam żadnego z nich. Wszyscy mieli w sobie coś na prawdę irytującego w sobie co mnie od nich odrzucało. Najbardziej zniechęciła mnie do siebie Marijohn. Niby nic takiego nie robiła ale samym swoim bytem w powieści potrafiła podnieść ciśnienie. Obawiam się, że gdybym poznała taką kobietę w swoim prywatnym życiu nie polubiłybyśmy się :). 
     Styl autorki przyjemny. Bardzo szybko czyta się każdą stronę książki. Te dwieście stron można bez problemu przeczytać przy jednym zasiąściu nad ową pozycją. Autorka nie męczy książką czytelnika poprzez dziwne wyrażenia, nie używa stylu jakby mówiła do małego dziecka czy też rzucała naukowymi frazami, które zrozumieją tylko nieliczni. Po prostu ludzki i przyjemny w odbiorze odpowiedni na letnie wieczory ;). 
     Wydanie, które wypożyczyłam w bibliotece - jak to książka w bibliotece. Ma swój pewien urok - żółtawo-brązowe strony, pewien specyficzny zapach jakby starych książek. Obyło się bez dużej liczby literówek, błędów stylistycznych i innych fraz, które nie są przyjemne dla czytelnika. Czcionka odpowiednio dobrana do rozmiaru strony. 
     Pomimo niezbyt wciągającej fabula książka ma swój pewien urok. Ja osobiście odprężyłam się czytając tą pozycję. Nie jestem dokładnie opisać co na to wpłynęło. Ma swoje wady, jednakże ma coś co wpływa, że człowiek staje się zrelaksowany i przyjemnie spędza nad nią swój czas. 
     Moja ocena: 5/10.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Stos 4/2013

     Kolejny stos w tym miesiącu ;). Z poprzedniego stosu bibliotecznego nie przeczytałam trzech książek, a mianowicie:
  1. "Zamek Eymericha" Valerio Evangelisti
  2. "Wyrzutek" Michelle Paver
  3. "Kolor magii" Terry Pratchett
     Wszystkie trzy są zaliczane do fantastyki. Za pierwszą i trzecią zabierałam się ale nie mogłam przebrnąć a "Wyrzutka" już sobie odpuściłam. Chyba sobie już daruję "Kroniki Pradawnego Mroku". 

     A teraz przejdźmy do bardziej przyjemnych spraw. Oto kolejna porcja książek :). 

Stos biblioteczny: 

"Ciemny brzeg" Susan Howatch
"Czekolada" Joanne Harris
"Syn innego mężczyzny" Katherine Stone
"Przyjaciele" Marta Madera
"Perswazje" Jane Austen
"Dziewczyna z sąsiedztwa" Elizabeth Noble


Stosik własny:
Obie książki zakupione na "wyprzedaży" w Biedronce za 9,99 każda :). 

"O czym nigdy nie powiedziała Ci matka" Olivia Lichtenstein
"Dotyk Julii" Tahereh Mafi


     A trzeci stosik taki bonusowy :). Właściwie są to książki nie moje ale podrzucone do mojej biblioteczki w pokoju. Już sobie leżą od jakiegoś czasu na półce a nie pamiętam, żebym sobie sama je kupowała. Nie zmienia to faktu, że z chęcią część przeczytam :). 

"Posłanie róż" Nora Roberts
"Trzy siostry" Nora Roberts 
"Mój tydzień z Marilyn" Colin Clark
"Manhattan pod wodą" Zuzanna Głowacka
"Szyfr Blackstone'a" Rose Melikan
"Rodzina Borgiów" Mario Puzo
"Córka konkubiny" Pai Kit Fai

     Po obfitym w czytanie książki pierwszym tygodniu lipca (aż cztery książki w siedem dni) teraz mi idzie czytanie jakoś strasznie wolno. Może to kwestia doboru literatury. Oby te stosy szły mi lepiej :).

piątek, 12 lipca 2013

Słów kilka :)

Mam dla Was małe ogłoszenie :). 

Założyłam stronę swojego bloga na FB: 


     Jest to dopiero początek mojej działalności blogowo-fejsbukowej więc proszę Was o wyrozumiałość. Mam nadzieję, że niektórym ułatwi to śledzenie mojej działalności na blogu. Będę starała się umieszczać tam jak najwięcej informacji z życia mojego bloga, info o notkach, stosach czy konkursach (a zamierzam w najbliższym czasie jeden zorganizować).
     Mam nadzieję, że kilka osób, które polubią moją stronę na fejsie się znajdzie. A na razie udanego weekendu i wielu dobrych książek życzę :).

wtorek, 9 lipca 2013

"Bliźniaczka" Katherine Stone







Wychowana w sierocińcu Gwen nie zna swoich rodziców. Piękna Paige dorastała otoczona miłością i luksusem. Od pierwszego spotkania czują, nie wiedzieć czemu, że coś je łączy. Rodząca się bliskość zostaje jednak wystawiona na ciężką próbę przez dawną tragedię, poczucie krzywdy, gniew i zawiedzione uczucie. 

Tył książki











Autor: Stone Katherine
Tytuł oryginalny: The Other Twin
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Nałęcz Joanna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2003
Rok pierwszego wydania polskiego: 2003
Liczba stron: 192




      Kolejna książka autorki Katherine Stone za którą się zabrałam. Po pierwszej jej pozycji jaką przeczytałam ("Godzina Kopciuszka") wiedziałam, że chce sięgnąć po następne. Tą udało mi się wypożyczyć w bibliotece. I stwierdzam, że ta książka była trafnym wyborem ;). 
      Fabuła trochę pokręcona ale odpowiadająca tytułowi. Tekst z tyłu za wiele nie zdradza z elementów akcji - i dobrze. Przynajmniej nie znajdziemy tam streszczenia książki. Co prawda sam opis może wydawać się mało zachęcający, jednak to co znajdziemy w środku na prawdę potrafi zrobić wrażenie. Mi osobiście się bardzo podobało. Przedstawione jest kilka wątków, które są jakby uzupełnieniem tego głównego. Nadal zastanawia mnie czemu książka została zaklasyfikowana jako romans. Jak dla mnie nawet nie leżała obok nich ;). 
     Bohaterowie dość prości, przynajmniej niektórzy z nich. Aż miałoby się jednak ochotę, żeby autorka nad niektórymi postaciami nadal popracowała, dopracowała je. Sama historia ciekawa ale nie wszystkie postacie które ją tworzą pasują... 
     Styl pisania autorki bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Tak konstruuje zdania (pochwała może również dla tłumacza), że nie zastanawiasz się o co chodzi tylko chcesz czytać dalej, brnąć razem z bohaterami przez
     Wydanie trochę dziwne. Została wykorzystana stosunkowo mała czcionka jak na wielkość strony. Wieczorami w łóżku, jak się ma już na wpół otwarte oczka ale chce się jeszcze czytać dalej - utrudniało to trochę. Strony perfidnie posklejane klejem, więc to tylko kwestia jeszcze kilku przeczytań kiedy zaczną wypadać kartki. 
     Romansem na pewno nie nazwałabym tej książki, tylko dobrą powieścią obyczajową. Do tego gatunku, do którego została zakwalifikowana ta książka prędzej podciągnęła bym trylogię o Christianie Grey'u niż tą powieść. Jednak nie czytałam jeszcze zbyt wielu romansów, więc mogę się nie znać :).
     Moja ocena:7/10.

niedziela, 7 lipca 2013

"Cud oleju lnianego. Źródło zdrowia i witalności." Dr Hans-Ulrich Grimm


Len towarzyszy człowiekowi już od wieków, a jego głównymi zaletami były włókna, służące do produkcji ubrań oraz właściwości prozdrowotne. Obecnie, możemy zauważyć „renesans” lnu, ponieważ na nowo zaczęto doceniać jego lecznicze działanie. Autor to ekspert od spraw żywności, który w tym poradniku prezentuje uzdrawiającą siłę i potencjał tkwiący w tej roślinie. Przeciwdziała ona nie tylko zawałom serca i nadciśnieniu, ale nawet niektórym nowotworom. Doskonale wzmacnia włosy i jest tajną bronią przeciw starzeniu się. Dzięki tej książce będziesz mógł sam w praktyce przekonać się o dobroczynnym działaniu oleju i siemienia lnianego na swój organizm. Pomoże Ci w tym wiele przepisów, a także wykaz dolegliwości, przy których ten produkt czyni cuda. Sprawdź, w czym len pomoże Tobie.






Autor: dr Hans-Ulrich Grimm
Tytuł oryginalny: Leinöl macht glücklich. Das blaue Ernährungswunder
Język oryginalny: niemiecki
Tłumacz: Petrikowska Kamila
Kategoria: Literatura popularnonaukowa
Gatunek: popularnonaukowa
Rok pierwszego wydania: 2012
Rok pierwszego wydania polskiego: 2013
 Liczba stron: 168
Wydawnictwo:Studio Astropsychologii



    Ostatnio naszło mnie na większe zwracanie uwagi na to co spożywam, co dodaje do swojego jedzenia, jakie kosmetyki wybieram do pielęgnacji twarzy, ciała oraz włosów. Dlatego też zwróciłam uwagę na tą pozycję dotyczącą oleju lnianego. Miałam nadzieję dowiedzieć się czegoś na temat dobroczynnego wpływu samego oleju na nasz organizm. Pod tym względem jestem trochę zawiedziona. 
     Książka zawiera treści, których nie do końca się spodziewałam. Oczekiwałam trochę innych informacji. Znajdziemy w niej raczej historię rośliny, zwanej lnem aniżeli samych informacji na temat oleju, który powstaje z tej rośliny. Kolejną dziwną sprawą, która mnie wręcz zszokowała jest fakt, że przy tej dość małej i tak ilości stron prawię połowę stanowią... załączniki! Które notabene zawierają więcej przydatnych informacji niż sama treść głównej części owej książki. W rozdziałach tej pozycji znajdziemy tylko i wyłącznie historię lnu. Bardzo mało było wspomniane na temat głównego tematu, który powinien przewijać się przez tą pozycję, czyli oleju lnianym. Co gorsza ciągle powtarzały się te same zdania. Niektóre nawet widziałam po trzy czy cztery razy! A 168 stron to na prawdę mała liczba... W załącznikach przedstawione zostały w ciekawy sposób zastosowanie oleju oraz jego działanie na nasz organizm. Znajdziemy również kilkadziesiąt przepisów w których można wykorzystać siemię lniane albo olej lniany. Każdy znajdzie coś dla siebie :). 
     Styl autora przyjemny w odbiorze. Można szybko przeczytać, ale przez to jeszcze bardziej rażące wydają się właśnie te powtórzenia całych zdań o których już wspomniałam. Nie wiem również co autor zamierzał osiągnąć przedstawiając historię lnu zamiast informacji na temat oleju lnianego co sugerowałby tytuł. Nie wiem również dlaczego najbardziej przydatna treść dotycząca informacji których się spodziewałam zamieszczona jest dopiero w załącznikach a nie treści głównej. I dlaczego tyle miejsca one zajmują w tak krótkiej pozycji? 
     Samo wydanie zrobione w przyjazny dla oka sposób. Tym razem nie było zbyt wielu błędów stylistycznych, literówek i tym podobnych rażących błędów. Czcionka oraz białość stron odpowiednio dobrana by nie razić człowieka w oczy i ułatwić czytanie tejże pozycji. Pod tym względem nie mam nic do zarzucenia.
     Osobiście przeżyłam ogromny zawód po przeczytaniu tej książki. Oczekiwałam po tej pozycji czegoś innego. Czegoś co na prawdę by odpowiadało tytułowi - informacji na temat oleju lnianego oraz "cudów" jakie może zdziałać w naszym organizmie. Punkty, które daje tej książce są jedynie za załączniki, które jako jedyne ratują treść. Bo to właśnie z nich dowiemy się na temat.
     Moja ocena: 4/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu:

piątek, 5 lipca 2013

"Nostalgia anioła" Alice Sebold




Narratorką opowieści jest czternastoletnia Susie Salmon, która przemawia do czytelnika z nieba. Zgwałcona i zamordowana przez miłego sąsiada, a zarazem seryjnego gwałciciela, obserwuje życie na Ziemi, które toczy się już bez jej udziału: przyjaciół i rodzinę nietracących nadziei, że zostanie kiedyś odnaleziona, młodszego braciszka starającego się zrozumieć znaczenie słowa "odeszła", zabójcę zacierającego lady zbrodni i policję prowadzącą poszukiwania. Zwiedza niezwykłe miejsce zwane niebem bezmiernym, w którym się znajduje, gdzie każde jej życzenie zostaje natychmiast spełnione, z wyjątkiem jednego - możliwości powrotu do ludzi, których kocha. 

Skrzydełko okładki




Autor: Alice Sebold
Tytuł oryginalny: The Lovely Bones
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Szajowska Hanna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2002
Rok pierwszego wydania polskiego: 2003
Liczba stron: 368



    Książka stała u mnie na półce dość długo - na pewno ponad rok. Kręciłam się wokół niej i kręciłam ale sięgnąć po nią było mi jakoś tak trochę ciężko. Słyszałam o niej wiele. W sumie były to skrajne opinie. Głośno zrobiło się o tej pozycji również w 2009 roku, kiedy to na podstawie owej książki wyszedł do kin film. Jako, że jestem zwolenniczką przeczytania najpierw książki a później dopiero obejrzenia ekranizacji to film mam nadal przed sobą.
     "Nostalgia anioła" to historia opowiadana przez zgwałconą i zamordowaną nastolatkę Susie Salmon. Całą opowieść snuję będąc w Niebie. Jak dla mnie dość nietypowy sposób narracji. Na pewno dodaje całej powieści pewnego uroku. Akcja czasem przyśpiesza, czasem zwalnia. W niektórych momentach czytałam z zapartym tchem a w niektórych myślałam, że porzucę czytanie. Jednak całe szczęście przetrwałam i doczytałam do końca :). Ogólnie można by rzec, że całość przedstawiona w ciekawy sposób. Również dobrze ukazana historia pod względem psychologicznym. Miłość, przyjaźń, tęsknota, śmierć. Wszystko ze sobą jest idealnie połączone. Pomimo to czegoś mi w niej brakowało. Dogodzić kobiecie do końca udaje się chyba tylko nielicznym :P.
     Bohaterowie dobrze nakreśleni. Każda z postaci ma swój urok, jak zwykle albo się ich polubi albo znienawidzi. Jak dla mnie każda z osób występujących w tej powieści coś do niej wnosiła, nie było zbędnych tzw. "zapychaczy miejsca". 
     Wydanie na prawdę dobrze zrobione. Jedyną rzeczą jaka mi przeszkadzała to rozdziały. Nie do końca rozumiem po co one zostały tutaj wprowadzone. Nie wprowadzały kolejnego "elementu" czy też opowiadały historię jakby od nowego etapu. Albo jestem po prostu ciołkiem, który nie musi wszystkiego rozumieć ;). Nie widziałam żadnych literówek, czy innych błędów, które przeszkadzałyby w czytaniu.
     Moja ocena: 7/10

czwartek, 4 lipca 2013

"Pożeracz dusz" Michelle Paver




Torak i Wilk po wyprawie na wyspy Klanu Foki znów są razem. Niestety, nie na długo. Wilka porywają okrutni Pożeracze Dusz. Nie wiadomo, czemu właśnie on został wybrany. Chłopiec i jego towarzyszka Renn zrobią wszystko, by uratować przyjaciela.
Ślady prowadzą ku dalekiej, mroźnej Północy. Wędrówka przez skute lodem, pełne niebezpieczeństw tereny wystawia ich wzajemne oddanie na niejedną próbę, Toraka zaś nieuchronnie zbliża do siedziby najgroźniejszego wroga... 


Tył książki






Autor: Michelle Paver
Tytuł oryginalny: Soul Eater
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Mazurek Krzysztof
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: fantasy
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2006
Rok pierwszego wydania polskiego: 2007
Liczba stron: 352



     To już moje trzecie spotkanie z autorką. "Pożeracz dusz" jest właśnie trzecim tomem Kronik Pradawnego Mroku. Podczas wysokich temperatur, całych dni wolnych, przynajmniej na początku wakacji chciałam sobie poczytać niezbyt wymagającą lekturę... Miałam nadzieję, że powrót do tej "sagi" spełni moje oczekiwania.
     Fabuła tej części stosunkowo słaba. Pomimo, że skończyłam ją czytać dopiero wczoraj wieczorem nie pamiętam dokładnie co się tam działo. Mam jedynie świadomość, że widziałam coraz więcej elementów łączących tą całą Kronikę z Harrym Potterem (ale o tym więcej rozpisywałam się w recenzji "Wędrującego ducha")
     Styl autorki bardzo lekki w odbiorze. Również dzięki mało skomplikowanej fabuły bardzo szybko można uporać się z tą pozycją. Chociaż nadal się zastanawiam czy to jest to czego poszukiwałam na wakacje - lekkiej i przyjemnej pozycji, która wciągnie mnie bez końca. Po części w tej pozycji tak było, niestety nie wciągnęła mnie bez pamięci. Sądzę, że można znaleźć książki, które nie są zbytnio ambitne ale mają jakąś ciekawszą akcję - mam nadzieję, że kiedyś mi się uda na takową trafić :). 
     Wydanie, które trafiło w moje ręce bez zarzutu. Nie widziałam literówek czy innych detalów, które mogłyby utrudniać odbiór czytanej powieści. Miałam tą część w twardej oprawie - trochę w tym wypadku uciążliwa ale da się przetrwać. 
     Mam jeszcze wypożyczoną kolejną część "Kronik Pradawnego Mroku" ale poważnie się zastanowię czy będę się za nią zabierać. 
     Moja ocena: 4/10

środa, 3 lipca 2013

"Imię i nazwisko zastrzeżone" Jane Sigaloff


 
Lizzie Ford jest ekspertem od spraw damsko-męskich. Miłość i seks w wielkim mieście nie mają dla niej żadnych tajemnic. Na łamach poczytnego londyńskiego tygodnika odpowiada na listy zawiedzionych i skrzywdzonych, rozmawia też ze słuchaczami, prowadząc lubianą audycję radiową. Jej sprawy osobiste także wydają się zmierzać w dobrym kierunku - po wielu latach nieudanych poszukiwań nareszcie może się wtulić w opiekuńcze ramiona Tego Jedynego - Matta Bakera, czarującego geniusza reklamy, który przekonuje do siebie nawet niechętną mężczyznom jej najlepszą przyjaciółkę. Lizzie nie zdaje sobie sprawy, że cudowny kochanek coś przed nią ukrywa. Nie podejrzewa również, że zwykły list od czytelniczki, tylko z pozoru anonimowej, omal nie doprowadzi do groźnego w skutkach skandalu. Przyjdzie jej zmierzyć się z elementarnymi prawdami na temat życia, miłości i wierności... 
Tył książki


 

Autor:Sigaloff Jane
Tytuł oryginalny: Name & address withheld
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Żółtowska Weronika
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2002
Rok pierwszego wydania polskiego: 2003
Liczba stron: 288



     Książkę wzięłam znów w bibliotece, gdyż na stancji nie zdążyłam jej przeczytać a w szale pakowania nie chciałam wywieźć jej 300km od miejsca właściwego jej pobytu wzięłam ją raz jeszcze u siebie w mieście. Był to bardzo duży błąd... 
      Fabuła nie jest ciekawa. Książka opowiada o dziewczynie, która zakochała się w facecie żonatym, który, jak twierdzi, że nie kocha już żony. Czyli historia o miłosnym trójkąciku. Żadnych innych wątków nie znajdziemy. Czyli prawie 300 stron pierdolenia o temacie, który może wkurwiać. Mam swoją niezbyt pochlebną opinię na temat dziewczyn spotykających się z żonatymi facetami, a na domiar złego z nimi sypiającymi. A czytanie jeszcze o takowych jest istną katorgą. Zrozumiałabym gdyby to był jakiś wątek poboczny a nie główny. A pisanie tylko o tym, jeszcze w tak irytujący sposób jest dla mnie niezrozumiałe... 
     Wszyscy bohaterowie to za przeproszeniem pierdołowate cioty. Każdy z nich czuje się ofiarą losu, ale wszyscy chcą się zachowywać jak bohaterowie którzy mają uratować świat i mamy im jeszcze za to dziękować na kolanach i obdarowywać codziennie prezentami za ich czyny. Jak dla mnie jest to śmiech na sali. Wszyscy w tej książce są prawie identyczni i niczym się nie wyróżniają z tłumu. Jak dla mnie wygląda to na bardzo słabą kreatywność autorki, która nie potrafi nawet stworzyć różnorodnych bohaterów oraz ciekawych wątków.
     Styl autorki pozostawia wiele do życzenia. Niby można szybko przeczytać tą książkę. Mi się udało w jeden dzień ale jakie katusze przeżywa czytelnik - i to nie te pozytywne związane z kończącą się książką ale przez całą pozycję podczas czytania tego czegoś...

"(...) spiętrzonych na regale sensacyjnych powieści drugorzędnego pisarzyny Johna Grishama, (...)"*

     Na ten moment przeczytałam tylko jedną książkę Johna Grishama, więc ciężko nazwać mnie jego najwierniejszą fanką. Jednak nie nazwałabym go również "drugorzędnym pisarzyną". Ogólnie niezbyt mi się podoba ocenianie innych pisarzy w książkach - to nie są recenzje. Nie wiem co autorka piła/brała/paliła podczas pisania tej książki ale takiego gówna dawno nie czytałam. Jeśli ocenia tak słabo Grishama to powinna również mieć trochę samokrytyki do samej siebie i tej powieści nigdy nikomu nie pokazywać, o wydawaniu jej nie wspominając. Dzięki temu można by zaoszczędzić czas, potrzebny na przeczytanie tego stwora oraz pieniędzy, jeśli ktoś to coś zakupił. 
     W książce którą wypożyczyłam na domiar złego znalazła się masa literówek, błędów językowych, stylistycznych. Tutaj jednak chyba wina tłumacza i osoby odpowiedzialnej za korektę a nie autorki. Sama nie piszę i nie wysławiam się za każdym razem poprawną polszczyzną w rewelacyjny sposób, ale nie zabieram się za pisanie książek i ich redagowanie**. Przez tą masę błędów, fabuły oraz stylu autorki całość ciężko się czytało. Musiałam się wspomóc piwem, żeby się trochę znieczulić i być w stanie przez tą książkę przebrnąć. 
     Osobiście radzę omijać tą pozycję szerokim łukiem. Szkoda, że to coś jest określane mianem literatury kobiecej. Dla mnie jako młodej kobiety jest to wręcz obraza... 
     Moja ocena: 0/10



* J. Sigaloff, Imię i nazwisko zastrzeżone, Wydawnictwo Axel Springer, Warszawa 2005, s. 31



** Bloga założyłam w sumie po to, żeby właśnie poprawić te umiejętności - mam nadzieję, że widać jakiś progres w porównaniu z pierwszymi recenzjami zamieszczonymi na blogu a tymi teraźniejszymi :). 

wtorek, 2 lipca 2013

Stos 3/2013

     Na dobry początek miesiąca i prawdziwych wakacji przedstawiam ostatnio zakupione, wypożyczone oraz recenzyjne książki. Ot takie znów 3 w 1 :). 

     Na pierwszy rzut idą książki z dzisiejszej wizyty w bibliotece. Nie mogłam się zdecydować, które wziąć ale to chyba normalne u mola książkowego ;). Mam nadzieję, że chociaż z części z nich będę zadowolona.

Tytuły książek z bilioteki, zaczynając od góry:
"Zamek Eymericha" Valerio Evangelisti
"Wyrzutek" Michelle Paver
"Pożeracz dusz" Michelle Paver
"Kolor magii" Terry Pratchett
"Bliźniaczka" Katherine Stone
"Imię i nazwisko zastrzeżone" Jane Sigaloff

     "Wyrzutek" oraz "Pożeracz dusz" to trzecia i czwarta (choć nie jestem pewna czy akurat w tej kolejności :P) część "Kronik pradawnego mroku". Dwie pierwsze już przeczytałam. Pamiętam, że nie była to zbyt wymagająca lektura więc na letnie dni czy wieczory będą idealne.
     Z twórczością Pratchetta zawsze chciałam się zapoznać ale jakoś nie było kiedy. Więc chyba nadszedł wreszcie ten czas, żeby nadrobić zaległości ;). 
     Co do ostatniej pozycji - "Imię i nazwisko zastrzeżone" - wypożyczyłam ją również w bibliotece w Sopocie, niestety nie zdążyłam jej przeczytać a musiałam ją oddać gdyż w weekend wracałam na wakacje do domu. Może tym razem uda mi się ją dokończyć...


     Drugi stosik zawiera książki kupione przeze mnie oraz książki, które dostałam od wydawnictwa. 

Zakup własny:
"Poradnik pozytywnego myślenia" Matthew Quick
"Trafny wybór" J. K. Rowling 

Egzemplarze recenzyjne: 
"Cud oleju lnianego" Dr Hans-Ulrich Grimm
"Więź. Odkryj połączenie między Tobą a resztą świata." Lynne McTaggart


     Mam nadzieję, że zdążę wszystko przeczytać z tych co zamierzam. Ale zobaczymy co pokaże czas :). A wy co polecacie w pierwszej kolejności? 

niedziela, 23 czerwca 2013

"Dziewczęta z Szanghaju" Lisa See


Szanghaj 1937 roku - miasto bogaczy i żebraków, gangsterów i hazardzistów, patriotów i rewolucjonistów, artystów i dygnitarzy wojskowych - nazywany jest Paryżem Azji. Dwie siostry, dwudziestojednoletnia Pearl i młodsza May, panienki z bardzo zamożnej rodziny, wiodą tam luksusowe, beztroskie życie. Wszystko się zmienia, gdy ojciec na skutek hazardu traci cały majątek, a napadnięty przez Japończyków kraj pogrąża się w straszliwej wojnie. Aby ratować rodzinę, dziewczęta wbrew swojej woli muszą poślubić dwóch braci, bogatych Chińczyków z Los Angeles. Po niebezpiecznej podróży przez ogarnięte wojną Chiny i wielomiesięcznym, pełnym upokorzeń pobycie w amerykańskim obozie dla uchodźców docierają wreszcie do mężów: z bagażem tragicznych doświadczeń i z wielką tajemnicą. Nie wiedzą, że także w ich nowej rodzinie każdy ma coś do ukrycia i nikt nie jest tym, za kogo się podaje. 
Tył książki





Autor: Lisa See
Tytuł oryginalny: Shanghai Girls
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Słysz Magdalena
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2009
Rok pierwszego wydania polskiego: 2010
Liczba stron: 368




     Wiele razy widziałam, że książki autorki Lisy See są gorąco polecane i zachwalane. Jako mol książkowy nie mogłam oprzeć się pokusie i również sięgnąć po którąś z książek tejże autorki. Z jednej strony jestem bardzo zadowolona z lektury, z drugiej zaś czuję pewien niedosyt... 
     Fabuła książki - niestety w opisie znajdującym się na tyle książki możemy dużo się dowiedzieć, chyba nawet zbyt dużo. Co prawda jest ona ogólnikowa ale przedstawia streszczenie ponad połowy z tego co znajdziemy na stronach powieści... Wiem, że trzeba jakiś zarys przedstawić ale nie wiem czy jest sens w streszczaniu prawie całej książki. Ja miałam to szczęście, że nie przeczytałam tyłu okładki tylko od razu zabrałam się za czytanie samej powieści. Dzięki temu dla mnie fabuła była ciekawa. Przez większość czasu czytałam z zapartym tchem nie chcąc tej pozycji odkładać. Niestety były również i takie, które ciężko było przejść. Z owej książki można również dowiedzieć się trochę jak byli traktowani Chińczycy w Stanach Zjednoczonych, jakie trudności musieli przechodzić by zostać w ogóle wpuszczonym do kraju. Zdaję sobie sprawę, że jest to powieść, prawdopodobnie część z informacji zawartych w tej książce to czysta fikcja literacka jednak dzięki te pozycji można nabrać ochoty w zgłębianiu swojej wiedzy historycznej dotyczącej tamtego okresu.
     Bohaterowie - tutaj muszę przyznać, że autorka bardzo dobrze się spisała. Każda z postaci miała swój charakter, wprowadzała coś do całości. Co prawda znienawidziłam jedną z głównych bohaterek - młodszą z sióstr, May. Dla mnie była strasznie dziecinna, rozwydrzona, strasznie rozpieszczona przez rodziców oraz jakby oderwana od panujących w danych okresie realiów. Ale chyba lepiej kogoś nienawidzić, niż całość ma być cukierkowo udana, a nikt nie wyróżniał się niczym szczególnym. 
     Wydanie książki które wypożyczyłam z biblioteki niestety zawierało kilka literówek. Raczej można tutaj przypisywać winę tłumaczowi albo osobie odpowiedzialnej za korektę. Czcionka pozwalająca czytać dniami i nocami (nawet jak się oczy zamykały to można było przeczytać "jeszcze jedną stronę" :)) oraz przy oślepiającym słońcu i przy słabym świetle lampki (kiedyś to chyba się odbije jeszcze bardziej na moim wzroku :P). Strony znów posiadające chyba urok bibliotek - stały się trochę jakby 'żółtawo - brązowe'? Sądzę, że bywalcy bibliotek wiedzą o co mi chodzi ;). Co prawda książka, którą wypożyczyłam jeszcze się nie rozkleiła ale obawiam się, że w tym wypadku to jest kwestia czasu kiedy to się niestety stanie...
     Moja ocena: 7/10

PS. Ogólnie jestem na ten moment bardzo zadowolona z ilości przeczytanych pozycji w tym roku :). Na dzień dzisiejszy mam już przeczytane dwa razy więcej książek niż na ten dzień w roku poprzednim. Mamy 25 tydzień roku a to już moja 24 książka. Mam nadzieję, że uda mi się ukończyć wyzwanie "52 książki". Jestem na dobrej drodze w szczególności, że przede mną są wakacje i będę mogła jeszcze więcej czasu poświęcić na to co kocham - czyli czytanie książek :).

piątek, 21 czerwca 2013

'Co nas kręci, co nas podnieca' (Whatever Works, 2009) - film



Boris Yellnikoff (Larry David) jest bardzo inteligentnym i bardzo złośliwym staruszkiem, lubiącym wytykać innym ich wady. Pewnego wieczoru pod drzwiami swojego mieszkania poznaje młodą kobietę szukającą miejsca na nocleg - Melody (Evan Rachel Wood). Bardzo niechętnie Boris zgadza się przenocować dziewczynę, choć nie ukrywa antypatii do jej ignorancji. Z czasem przywiązują się do siebie mimo całkowicie odmiennych charakterów. W końcu postanawiają się pobrać. Od tego momentu mottem życiowym Borisa staje się "Whatever works".





     Poszukiwałam czegoś lekkiego oraz chciałam wreszcie zapoznać się z twórczością Woody'ego Allen'a. Padło właśnie na tą komedie obyczajową :). 
     Film opowiada o zgryźliwym staruszku, mogącym się równać pod tym względem z doktorem House'm, i jego "perypetiach". Jest to produkcja dość specyficzna, aczkolwiek bardzo mi się spodobała. Nie jest to mega ambitny film aczkolwiek nie jest to również beznadziejny odmóżdżacz. Jest to przyjemna komedia którą można obejrzeć zarówno samotnie w ciągu dnia albo wieczorem ze znajomymi np. przy piwie ;). 
     Aktorzy bardzo dobrze dobrani. Rzeczywiście posiadali umiejętności aktorskie, nie grali tylko i wyłącznie jedną miną. Muzyka, sceneria zostały odpowiednio dobrane do koncepcji filmu. Ogólnie można by rzec, że film idealny. Jednak było coś co mi nie do końca pasowało. Może już za bardzo wybrzydzam, jako typowa kobieta sama nie wiem czego chce ale na prawdę nie potrafię ocenić co mi mi w tej produkcji zgrzytało.
     Moja ocena: 8/10. Ogólnie polecam ;).

poniedziałek, 17 czerwca 2013

'Zimne światło dnia' (The Cold Light Of Day, 2012) - film




Will Shaw jest maklerem. Wraz ze swoją rodziną zamierza spędzić wakacje w Hiszpanii. Niestety, ktoś porywa jego najbliższych, a on sam zamierza zrobić wszystko, aby ich odnaleźć. Rozpoczyna więc własne śledztwo, które utwierdza go w przekonaniu, że porwanie jego rodziny ma wiele wspólnego z rządowym spiskiem. 










     Film obejrzałam tylko ze względu na to, że główną rolę odgrywa Henry Cavill. Kojarzę go głównie tylko z serialu "Dynastia Tudorów" i chciałam po prostu zapoznać się z jakąś inną produkcją w której on występuje :). 
     Fabuła jak na film akcji/thriller niezbyt ciekawa. Rodzina zostaje porwana, ojciec zabity a tylko jeden syn może ocalić resztę. Jak dla mnie dość banalny schemat a nie oglądałam dużo tego typu produkcji. Może niektórzy dostrzegą coś głębszego w tym filmie. Akcja również nie powala. Mam wrażenie, że niektóre sceny (a właściwie większość) została po prostu dodana aby była, bez specjalnego celu. Sceny z użyciem broni - wyglądały tak jak moja pierwsza gra w Counter Strike, czyli strzelanie bez ładu i składu. Pomimo, że te osoby miały chyba grać postacie które znają się na rzeczy i miały kiedyś wcześniej broń w ręku a nie obchodziły się z nią po amatorsku. No ale przecież główny bohater nie może zginąć już na początku filmu ;). Kolejna scena - pościg samochodowy. Wyglądał niczym gra w Need for Speed. Czyli jak na film to trochę śmiesznie... 
     Trzy punkty mogę dać tej produkcji jedynie za obsadę, a mianowicie: Bruce Willis, jako Martin, Sigourney Weaver jako Jean Carrack oraz Henry Cavill, który wcielił się w postać Will'a Shaw. Reszta niestety nie była taka dobra. 
     Ogólnie jestem zawiedziona tym filmem. Miałam nadzieję, że coś będzie się w nim dziać i będę go oglądać z większym zainteresowaniem. Niestety musiałam zrobić do niego dwa podejścia, gdyż za pierwszym razem na nim usnęłam pomimo tego przystojniaka :P ze względu na którego obejrzałam ten film ;).  
     Moja ocena: 3/10.

niedziela, 16 czerwca 2013

"Biała królowa" Philippa Gregory

Król Edward IV York zakochuje się w pięknej wdowie, Elżbiecie Woodville, i przed upływem miesiąca bierze ją w sekrecie za żonę. Gdy ich małżeństwo wychodzi na jaw, dostają się w sam środek walk o wpływy na królewskim dworze, gdzie muszą stawić czoło matce Edwarda. Oburzony samowolą króla hrabia Warwick, doradca Yorków, obraca się przeciwko niemu, przechodząc na stronę wrogiego obozu Lancasterów. 
Elżbieta jest kochającą żoną i oparciem dla męża uwikłanego w polityczne rozgrywki. Powoduje nią namiętność, ale i ambicja - zdobywa zaszczyty dla swoich bliskich, za co przyjdzie jej wszakże zapłacić wysoką cenę. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają w twierdzy Tower jej dwa synowie, których losy po dziś dzień stanowią przedmiot spekulacji historyków. Philippa Gregory przedstawia portret zmysłowej kobiety o silnym charakterze, proponując jednocześnie własne, przemawiające do wyobraźni wytłumaczenie zagadki zniknięcia książąt z Tower.

Opis z tyłu książki



Autor: Philippa Gregory 
Tytuł oryginalny: The White Queen
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Urszula Gardner
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: historyczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2009
Rok pierwszego wydania polskiego: 2010
Liczba stron: 480 



     Bez wahania wypożyczyłam z biblioteki tą książkę. Czytałam już "Kochanice króla" oraz "Dom cudzych marzeń" tejże autorki i obie wywarły na mnie ogromne wrażenie. Miałam nadzieję, że i z tą tak będzie. Niestety nie była ona aż tak dobra jak poprzednie. 
     Philippa Gregory jest nazywana mistrzynią powieści historycznych. Większość książek jej autorska właśnie do tego gatunku jest zaliczany. Pod tym względem i ta pozycja nie odbiega od reszty (a raczej większości). Czytając tą powieść możemy zanurzyć się w czasach tzw. "wojny kuzynów" panującej w Anglii, która poprzedza Dynastie Tudorów. Sama historia przedstawiona w dość ciekawy. Wiadomo, że w tej powieści przeplatają się autentyczne fakty oraz fikcja literacka. Niestety nie jest to aż tak ciekawy etap, żebym miała drążyć co było prawdą a co fikcją, tak jak w przypadku gdy przeczytałam "Kochanice króla" i załapałam bakcyla na czasy z okresu panowania Tudorów ;). Ciekawie przedstawione zostały elementy knucia kobiet, ich planowania, próby przetrwania. Co mi się jedynie nie podobało to opisy bitew. Nie jestem zapaloną czytelniczką opisów jak się faceci tłuką (z tego też powodu nie przeczytałam jeszcze "Władcy pierścieni" bo jestem świadoma, że będzie gdzieś w niej opis "nawalania się" przez płeć męską). Takowe elementy mnie po prostu odpychają od danej pozycji. Zdaję sobie sprawę, że były to burzliwe czasy ale nie były dla mnie konieczne opisy na kilka stron jak się wyżynają. Przez ten element z mojej strony ocena poleciała dość mocno w dół. Co nie zmienia faktu, że może przypadnie ta pozycja do gustu płci męskiej :)?
     Każdy z bohaterów bardzo dobrze nakreślony. Nikt nie pozostawał dla mnie nijaki, żadna z postaci nie została potraktowana po macoszemu. Pomimo, że było ich całkiem sporo dość łatwo można było się połapać kto kim jest - a jak się miało wątpliwość to na samym początku została zamieszczona "rozpiska" rodów - Yorków, Lancasterów oraz już pewien 'obraz' Tudorów - czyli wszyscy skłóceni kuzynowie. 
     Cała książka wydana w przyzwoity sposób. Czcionka odpowiednio dobrana do wielkości stron, nie wyhaczyłam żadnych literówek ani błędów stylistycznych przez które utrudniony został odbiór lektury. W tym przypadku na minus może być dość duży format oraz liczba stron. Może wydać się niektórym śmieszne jak to uargumentuje ale przez to miałam wrażenie, że te opisy bitew straasznie się dłużą i nigdy się nie skończą ;). Tak więc owe wrażenie jest bardzo subiektywną sprawą - inni mogą zupełnie nie zwrócić na to uwagi wciągnięci w te opisy chcąc więcej. Papier książki żółtawy - tylko nie wiem czy to wina tego, że została ta powieść na takim wydrukowana czy po prostu poddała się ona urokowi bibliotek ;). Dla mnie to akurat na plus bo biel wieczorami nie raziła po oczach. 
     Z czystej ciekawości pewnie sięgnę po kolejne części z serii "Wojna kuzynów". Mam nadzieję, że nie będzie tyle tych nużących mnie opisów ;).
     Moja ocena: 6/10.

środa, 12 czerwca 2013

"Kreatywne odchudzanie, czyli jak uzyskać upragnioną sylwetkę" Barbara Janina Łukowiak

Za chwilę rozpoczniesz wielką przygodę Twojego życia. Przygodę, która nieodwołalnie wiąże się z uzyskaniem przez Ciebie smukłej i zgrabnej sylwetki. Poprowadzi Cię niniejsza książka, która proponuje zupełnie nową metodę uzyskania upragnionej sylwetki. Polega ona na pracy ze sobą, ze swoimi lękami, przyzwyczajeniami, nawykami. Zawiera wiele sprawdzonych ćwiczeń i specjalnie dobranych technik pracy z własną psychiką, które umożliwią Ci dotarcie do przyczyn powstawania i utrzymywania się nadwagi i uzdrowienie ich. W konsekwencji nie tylko zaczniesz cieszyć się nową, szczupłą sylwetką, ale odkryjesz także swoją wewnętrzną siłę i wzmocnisz poczucie własnej wartości.





Autor: Barbara Janina Łukowiak
Język oryginalny: polski
Kategoria: Hobby
Gatunek: hobby
Forma: poradnik
Rok pierwszego wydania: 2005
Liczba stron: 208
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii


     Dość długo szło mi czytanie tej pozycji. Składało się na to m.in. nauka do egzaminów, zaliczeń. Jednak nie jest to wina tylko i wyłącznie "czynników zewnętrznych". Również sama pozycja, jej treść oraz styl jakim została ona napisana trochę od siebie niestety odpychały.


"Przez masowanie punktów odpowiadających tarczycy, dostarczamy dodatkową energię, która pobudza ją do aktywniejszego działania. Dzięki wzmożonemu metabolizmowi, organizm jest w stanie sprawniej wydalać trucizny i toksyny, i dokładniej trawić i wchłaniać substancje odżywcze. Nie będą nam już potrzebne żadne lekarstwa ani jod."*
     Przeczytałam te zdania nawet kilka razy, nie mogąc uwierzyć w ich absurdalność i że autorka była skłonna coś takiego stworzyć. I to prawie na samym początku książki (str. 64). Jako, że mam niedoczynność tarczycy, jestem skazana na codziennie branie lekarstw udałam się do swojej Pani doktor endokrynolog, żeby sprawdzić czy dobrze rozumiem to co w tej książce stworzono. Kolejnym dość śmiesznym w tym aspekcie jest cytat, który można przeczytać dopiero kilka rozdziałów później, który dotyczy poprawienia pracy naszych narządów wewnętrznych za pomocą myślenia (strona 155):
"(...) stosując powyższą metodę uzdrawiania organizmu nie rezygnujemy z porady lekarskiej, gdy taka pomoc jest potrzebna."** 

Jedno zdanie napisane dopiero pod koniec rozdziału, prawie pod koniec książki. Oczywiście, że się udałam do swojej endokrynolożki. Pokazałam jej te treści. Pierwszą reakcją było złapanie się za głowę. Upewniła mnie w moim przekonaniu, że dobrze zrozumiałam sens tych zdań, i stwierdziła, że same masowanie punktów tarczycy nie spowoduje polepszenia jej pracy i niestety nie będę mogła zrezygnować z przyjmowania lekarstw jak radzi autorka tej książki (chyba, że chce żeby znów moja tarczyca przestała działać prawidłowo).


"Znakomitym ćwiczeniem jest także tylko wyobrażanie sobie, że wykonujesz zaproponowane ćwiczenia. Badania i przeprowadzone eksperymenty naukowe dowiodły, że są one równie skuteczne."***

     Kolejny cytat, tylko tym razem ja się przy nim uśmiałam. W sensie, że jak będę sobie wyobrażać to, że ćwiczę bez ruszenia tyłka z kanapy to schudnę ;)? Chyba więcej schudnę od tego swojego niepohamowanego rechotu podczas czytania tego zdania ;). Pomimo, że niektórzy mogą mnie określić typowym "spaślakiem" z awersją do ćwiczeń fizycznych, marzącym o tym żeby schudnąć bez ruszania się to i tak w ten cytat nie wierzę :). 
     Ogólnie również styl pisania nie sprzyjał przyjemnej lekturze. Ja się strasznie umęczyłam podczas czytania. Nawet nie wiem czy nie bardziej aniżeli podczas nauki w trakcie sesji. Osobiście jestem dopiero na początku swojej drogi w odchudzaniu, jest to dopiero moja druga "fachowa" literatura w tym zakresie. Chciałam się dowiedzieć co i jak ale raczej wiele nie wyniosę z tej książki i nie będę się nią do końca sugerować. Jestem świadoma, że bardziej mi pomogą faktyczne ćwiczenia, niż tylko sobie ich wyobrażanie, i odpowiednia dieta. Jedynym pozytywnym aspektem tej książki są dwa pierwsze rozdziały, w których jest stwierdzone, że najpierw trzeba się psychicznie nastawić na chudnięcie oraz zdobywanie swojej wymarzonej sylwetki. 
     Wydanie książki w miarę przyjemne. Nie rozkleja się po pierwszym jej przeczytaniu jak to czasem bywa. Na końcu jest podana wykorzystana literatura, dzięki czemu wiem co trzeba omijać ;). Niestety znalazłam kilka małych literówek, które im więcej czytam tym bardziej mi zaczynają przeszkadzać (może po prostu dziwaczeje :P). Pomimo ładnego wydania, ładnej oprawy graficznej jestem zawiedziona treścią, poziomem jaki sobą reprezentuje.
     Moja ocena: 2/10. Może do kogoś trafi ta pozycja aczkolwiek nie jest to książka dla mnie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu: 



* B. Łukowiak, Kreatywne odchudzanie, Studio Astropsychologii, Białystok 2005, s.64,
** Tamże, s. 155,
*** Tamże, s. 70,

czwartek, 30 maja 2013

"Wiem co myślisz. Sekret czytania w myślach" Thorsten Havener

Pomyśl o czymś. 
Gdybyś to zrobił w obecności Thorstena Havenera on bez trudu odgadłby co przyszło Ci do głowy. Dzięki jego niezwykłym umiejętnościom teraz i Ty będziesz mógł złamać szyfr umysłu dowolnej osoby. 
Autor odkrywa przed Tobą sposoby, które pozwolą Ci odczytywać ludzkie myli. Udostępnia listę swoich instrumentów mentalnych oraz pokazuje, jak ich używać w życiu codziennym. To poradnik o czytaniu w myślach bez konieczności posiadania daru jasnowidzenia czy innych nadprzyrodzonych zdolności. Wystarczy bacznie obserwować swojego rozmówcę, przyglądać się jego gestom, mimice, postawie ciała, by rozszyfrować co tkwi w jego umyśle. 
Sprawdź co myślą inni. 






Autor: Thorsten Havener 
Tytuł oryginalny: Ich weiss, was du denkst
Język oryginalny: niemiecki
Kategoria: Literatura popularnonaukowa
Gatunek: popularnonaukowa
Rok pierwszego wydania polskiego: 2012
 Liczba stron: 212
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii



     Po książkę sięgnęłam z dużą chęcią, bo któż by nie chciał umieć czytać w myślach innych ludzi :)? Niestety wszelkie zaliczenia, egzaminy i nauka do nich odciągała od lektury, dlatego też dość długo zajęło mi czytanie tej dość krótkiej książki. 
     W książce autor opisał swoje doświadczenia, ścieżkę rozwoju w kierunku kształcenia swoich umiejętności dotyczących czytania ludziom w myślach. Zawarte są również w tej pozycji przydatne ćwiczenia oraz uwagi, na co zwracać uwagę podczas rozmowy z drugim człowiekiem. Można się wiele dowiedzieć między innymi na temat postawy drugiej osoby, gestykulacji czy nawet mimiki twarzy jak i pozycji oczu. Jak dla mnie można kilka cennych elementów z tej książki zastosować w życiu codziennym. Sama zapewne będę baczniej obserwować zachowanie innych w trakcie rozmowy. Dzięki tej pozycji będę wiedziała na co zwrócić szczególną uwagę i co ciało drugiego człowieka "do mnie mówi", gdyż nie tylko wypowiadane słowa podczas rozmowy niosą ze sobą jakąś treść. 
     Jednak dla mnie ostatnie trzy (notabene najkrótsze) rozdziały w tej pozycji były niezbyt potrzebne. Odbiegały one trochę tematyką od tematu przewodniego. Co prawda było to tylko około trzydzieści stron jednak przy pozycji lekko ponad dwustustronicowej można uznać, że jest to jednak dość spory niepotrzebny kawałek książki. Również wstęp był stosunkowo nudny, bardziej skupiający się tylko i wyłącznie na życiu prywatnym autora. Osobiście od razu oczekiwałam właśnie tych pożytecznych rad aniżeli biografię autora ;). Gdyby nie to, że był krótki obawiam się, że mogłabym nie przebrnąć przez tą pozycję.
     Wydanie, które otrzymałam jest całkiem przyjemne wizualnie dla oka. W rogu z numerami stron są ciekawe hmmm... bąbelki? kropeczki :P? Ładnie to wygląda jednak z drugiej strony podczas czytania mogło to czasem rozpraszać. Na ostatnich kilkunastu stronach znalazłam kilka literówek. Nie wiem czy to wina tłumacza czy edytora, czy jakiej tam osoby, która się tym zajmuje jednak mam wrażenie, że już nie chciało się osobie do końca robić korekty. Również muszę napisać kilka słów o okładce. Co prawda często powtarzano mi "nie oceniaj książki po okładce" to ta twarz na niej umieszczona trochę mnie przeraża - przynajmniej ten wzrok :P. Ale prawdopodobnie to tylko i wyłącznie mój dziwny wymysł. 
     Przydatny w tej książce jest spis literatury, na której w niektórych elementach autor się opierał tworząc tą pozycję. Jeśli kogoś zainteresuje ta tematyka może sięgnąć jeszcze po inne książki dotyczące omawianego tematu i poszerzyć swoją wiedzę. 
     Podsumowując, książka "Wiem co myślisz..." Pana Thorstena Havenera jest pozycją dobrą o ile nawet nie bardzo dobrą. Powinna się spodobać ludziom, którzy chcą się dowiedzieć czegoś na temat odczytywania myśli drugiej osoby. Nie ma tutaj różnych dziwnych magicznych sztuczek, żadnego wróżenia z kart tylko praktyczne rady do wykorzystania w życiu codziennym.
     Moja ocena: 7/10.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
Related Posts with Thumbnails