poniedziałek, 27 września 2010

'Emma' (Emma, 1996) - film

Adaptacja powieści Jane Austen. Anglia, początek XIX wieku. Bohaterka tytułowa, dziewczyna z dobrego domu, właśnie wydała za mąż swą dawną guwernantkę - i radaby kojarzyć dalsze szczęśliwe małżeństwa. Ale jej działania przynoszą czasem niefortunne rezultaty.

O dziwo pomimo tego, że czytałam książkę na podstawie której powstał ten film, spodobał mi się on. Większość scen z książki jest zawarta w filmie, przynajmniej tych które wpadły bardziej w pamięć. Może jedynie do niektórych scen była inna 'sceneria' - np. zamiast w pomieszczeniu to akcja toczyła się na dworze, bądź na odwrót. Może film nakręcony trochę monotonnie ale sama historia (tak samo jak i w książce) mi się podobała. Choć trochę gra niektórych aktorów mi przeszkadzała, niektóre postacie trochę inaczej sobie wyobrażałam. 
Wg mnie ten film (tak samo jak książka) zasługuje na 7/10.  

PS Niestety to już jest ostatni tydzień przed wyjazdem na studia (od października już II rok :D) więc czytanie książki idzie trochę mozolnie. Mam nadzieję, że ten kto przechodził przez 'zbieranie' i kompletowanie rzeczy na nową stancję (ponad 300km od domu) ten mnie zrozumie ;).  

wtorek, 21 września 2010

Zakochany Nowy Jork (New York, I Love You, 2009) - film

Zbiorowa praca dwunastu krótkich filmów nakręcona przez renomowanych reżyserów w dzielnicach pięciu miast. Tematem jest miłość, wplątana między pięciominutowe historyjki...

Jedyne słowo jakie mi się nasuwa na określenie tego filmu to: dziwne. Może dlatego, że jestem przyzwyczajona do 'normalnych' filmów, opowiadających o jednej historii w formie ciąglej. Tutaj było kilka historii, z różnymi aktorami, na nieszczęście wszyscy faceci do siebie w jakiś sposób podobni, głównie w stylu ubierania (kapelusik, płaszcz i szaliczek). Czasami nie wiedziałam, czy to jest jedna historia, czy jest ich tutaj kilka. Pewnych momentów nadal nie zrozumiałam, chociażby scena w hotelu. Nie do końca wiem jak ją nawet zinterpretować odnośnie tego filmu. 
Film jako tako nie był zły, jednak również nie powalił na kolana. Może forma dziwna, ale dość ciekawa, trochę inna niż większość filmów. 
Moja ocena tego filmu: 6/10.

poniedziałek, 20 września 2010

"Gdybyś mnie teraz zobaczył" Cecelia Ahern


W życiu trzydzietoczteroletniej Elizabeth Egan wszystko ma swoje miejsce, Porządek, precyzja i przewidywalność oznacza bezpieczeństwo dla niej i jej złamanego niegdyś serca. Jedynym utrapieniem jest nieobliczalna siostra Saoirse i jej sześcioletni syn Luke, którzy nieustannie stawiają plany Elizabeth na głowie. 

Pewnego dnia w życiu panny Egan wkracza tajemniczy Ivan. Beztroski, spontaniczny, poszukujący przygód - jest jej całkowitym przeciwieństwem. Pod jego wpływem Elizabeth diametralnie zmienia swój stosunek do świata. Ale Ivan jest dla niej zagadką - kim jest, skąd przychodzi, czy jest tym za kogo ona go uważa. I czy ich rozkwitający związek ma przyszłość?
Opis książki





Autor: Cecelia Ahern
Tytuł oryginalny: If You Could See Me Now 
Język oryginalny: angielski 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania polskiego: 2008



Mam mieszane odczucia co do tej książki. Nie była ona zła ale spodziewałam się czegoś trochę innego, lepszego, bardziej wciągającego po przeczytaniu książki "PS Kocham Cię" tej autorki. Fabuła sama w sobie dość ciekawa, która na pozór może wydać się trochę błaha. Mały chłopiec, który zaczyna mieć swojego niewidzialnego przyjaciela. Niby dużo dzieci tak ma. Jednak nie każdy ich opiekun również zaczyna go dostrzegać. Historia na swój sposób nawet ciekawa, przedstawiona od strony Elizabeth jak i wymyślonego przyjaciela Ivana, bardzo dobrze opisana przemiana (o ile można użyć takiego określenia) głównej bohaterki, narastające uczucie pomiędzy bohaterami.Jednak zabrakło w tej książce tego 'czegoś'. Również część wątków została bez wyjaśnienia, z książki nie dowiemy się co dokładnie się stało, że Elizabeth rozstała się z Markiem (jedynie ogólnie, że rodzina była dla niej ważniejsza), bądź też co się w końcu stało z jej matką i siostrą.  

Moja ocena to aż - a może tylko: 7/10.

piątek, 17 września 2010

"Biały oleander" Janet Fitch




Ingrid, ekstrawagancka poetka, truje swojego kochanka, gdy ten zamierza ją opuścić. Przez sąd skazana na dożywocie, tym samym skazuje swoją dwunastoletnią córkę Astrid na życie w rodzinach zastępczych. Astrid, dla której matka staje się w końcu postacią niemal mityczną, w licznych rodzinach zastępczych stara się znaleźć kobietę, która zapewniłaby jej miłość i siłę, czyli to, czego nie zaznała w domu rodzinnym. Pełna lęku i obaw, odnajduje wreszcie swoje "ja", ucząc się na błędach i doświadczeniach, co to jest seks, pieniądz, miłość, niezależność, odwaga. 
Opis książki





 Autor: Janet Fitch
Tytuł oryginalny: White Oleander 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Bieroń Tomasz 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna


Bardzo piękna, wzruszająca historia dziewczynki, którą matka 'pozostawiła' idąc do więzienia. Jest to historia poszukiwania miłości i akceptacji, trudności na jakie się spotyka w nowych rodzinach zastępczych, poznawania własnych granic, swoich potrzeb i dążenia do ich realizacji. 
Podobała mi się ta książka. Po ostatnich książkach, które przeczytałam potrzebowałam czegoś takiego. Czytając książkę wraz z główną bohaterką Astrid przeżywałam jej historię, jej rozterki. Żal mi było tego co musiała znosić u niektórych rodzin. Zresztą sama ilość przeprowadzek, zmiany szkół jakie miała w przeciągu tych 6 lat, gdy nie ukończyła tych 18 lat a matka siedziała w więzieniu, musiała być męcząca. Książka smutna, ale historia przedstawiona w bardzo realistyczny sposób. Wiem, że to 'fikcja' jednak ta książka otworzyła mi oczy na fakt, że jest możliwość, że dużo dzieci tak 'kursuje' od różnych rodzin zastępczych, ma kontakt z narkotykami, nie mają zapewnionego odpowiedniego bytu itp. 

Moja ocena: 9/10. Niestety te punkt odjęty za tzw. reklamy w książce (ta bohaterka jeździ takim i siakim samochodem, druga nosi ciuchy tej i tamtej firmy). Ogólnie bardzo polecam tą książkę! Warta przeczytania.

środa, 15 września 2010

Lejdis (2008) - film

"Lejdis" to komedia o perypetiach czterech kobiet usiłujących poradzić sobie ze zwariowanym życiem, które nigdy nie wygląda tak, jak sobie zaplanowały. Bohaterki filmu - podobnie jak bohaterki największych amerykańskich hitów "Seks w wielkim mieście", "Gotowe na wszystko" - to kobiety żyjące w dużym mieście, wyzwolone, nowoczesne i nieco szalone. Film opowiada o dwunastu miesiącach ich życia. Wszystkie Lejdis znają się od dzieciństwa, mieszkały przez lata w jednej warszawskiej kamienicy,
bawiły się na podwórku-studni i chodziły do tej samej szkoły. Dwie z nich: Łucja i Korba do tej pory mieszkają w mieszkaniach po rodzicach. Pierwszy moment, w którym poznajemy Lejdis to zabawa sylwestrowa, zorganizowana - co jest wieloletnim zwyczajem naszych bohaterek - w samym środku lata. Łucja, Korba, Monia i Gośka wypowiadają marzenia na nadchodzący nowy rok Lejdis. Już następne godziny pokażą, że życzenia te okażą się trudne, a wręcz niemożliwe do spełnienia. Dlaczego? To dość oczywiste: z powodu podłości mężczyzn. Monia i Korba nakrywają Marka, chłopaka Łucji na zdradzie. Marek, by ubiec dziewczyny i nie dopuścić do skandalu, niespodziewanie prosi Łucję o rękę. Łucja szaleje ze szczęścia. W tej sytuacji przyjaciółki nie mają serca wyznać, że wiarołomny narzeczony nie nadaje się na męża. Zostają same z ciężarem tajemnicy. Wkrótce okaże się, że wyskok Marka, to dopiero początek kłopotów wszystkich Lejdis. W ciągu jednego roku ich życie radykalnie się zmieni. Na szczęście zostanie im to, co najważniejsze: przyjaźń.


Jak na polski film to ja jestem bardzo zadowolona. Oglądałam go razem z koleżanką i butelką wina. Ciągle wybuchałyśmy śmiechem (może to przez alko ;)), niektóre teksty bohaterek cudne, jak woda z Lichenia. Bardzo przyjemnie mi się oglądało. Fabuła nie była jakoś mega powalająca. Zakończenie niestety ździebko przewidywalne, ale... takie radosne.  Humor filmu (mogę być prawdopodobnie za to pobita:P) podobał mi się, uśmiałam się podczas oglądania tego filmu. Oby więcej było takich polskich filmów! 

 Moja ocenka: 7/10

poniedziałek, 13 września 2010

"Ogon kici" Ewa Nowak | stosik



Kicia zdała właśnie do maturalnej klasy i chce spędzić najbliższe lato na obozie ze sprawdzonymi przyjaciółmi, Jednak od pierwszego spotkania z Dawidem nic już nie płynie gładko i spokojnie. Zamiast na obóz harcerski Kicia jedzie na obóz surwiwalowy, wikła się w trudne niezniszczalne uczucie. Szczęście przeplata się z rozgoryczeniem. Autorka zadaje czytelnikowi bardzo ważne pytanie: czy miłość beznadziejna ma jakikolwiek sens? A jeśli nie, to dlaczego jest aż tak pociągająca? "Ogon Kici" to powieść, którą powinna przeczytać każda młoda osoba myśląca, że panuje  nad swoim życiem, uczuciami i przyszłością... 
Tył książki





Autor:  Ewa Nowak
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura dziecięca/młodzieżowa 
Rok pierwszego wydania: 2006



Książka lekka, którą można przeczytać w jeden dzień. I wymaga dużo cierpliwości, gdyż trzeba być naprawdę świętym, żeby nie walnąć książką w ścianę z powodu irytującej głównej bohaterki - Kici.  Ma ona osiemnaście lat, od września ma iść do klasy maturalnej a ma psychikę co najwyżej 12 czy 13-latki idącej do gimnazjum. Może książka ma jakiś potencjał, fabuła niczego sobie - o ile ktoś lubi opowieści o wyjazdach na obozy. Tylko ta główna bohaterka, tak irytująca, że gdybym tak bezmyślną osobę spotkała w prawdziwym życiu to chyba bym chyba jej krzywdę zrobiła.
Książka przedstawia historię, gdzie nastolatka zakochuję się w facecie o 25 lat starszym od siebie. Na dodatek z dzieckiem. Co jak co ale mnie takie historie zawsze irytowały. W szczególności te małe skunksy, które rozwalają dobre małżeństwo, które ma dziecko (chodzi mi głównie o te małżeństwa w których jest dobrze a nie o małżeństwa z przymusu jedynie dla dziecka).

Moja ocena przez główną bohaterkę wynosi jedynie 3/10


A oto kolejny stosik książek z biblioteki. A w nim (od góry) :
- "Gdybyś mnie teraz zobaczył" Cecelia Ahern
- "Dobry adres" Carrie Karasyov, Jill Kargman
- "Biały oleander" Janet Fitch
- "Duma i uprzedzenie" Jane Austen

sobota, 11 września 2010

"Stateczna i postrzelona" Monika Szwaja

"Stateczna i postrzelona" - oczywisty ukłon w stronę niezrównanej Jane Austen - sugeruje dwie bohaterki, i tak jest rzeczywiście: są dwie, mają dosyć różne charaktery i różne prowadzą życie  - jedna jest kustoszką w muzeum, druga luksusową narzeczoną biznesmena. Ten, niestety, okazuje się gangsterem, w dodatku pechowym: idzie siedzieć, a narzeczona zostaje na lodzie. Wraz z przyjaciółką i przyjaciółmi przyjaciółki rozpoczyna więc nowe życie - daleko od rodzinnego miasta w podupadającym ośrodku jeździeckim, który zamierzają przekształcić w kwitnące gospodarstwo agroturystyczne. Żadne z nich nie ma co prawda zielonego pojęcia o gospodarzeniu, ale od czegóż jest wrodzona inteligencja! Ponieważ wszyscy mieszkańcy Rotmistrzówki (nie wliczając starej rotmistrzowej) dysponują nie tylko inteligencją ale i wdziękiem i mołojecką fantazją, życie w dworku zaczyna się toczyć w zupełnie nowym tempie. Zwłaszcza kiedy w charakterze gościa przybywa dawna właścicielka domu i całej wsi, leciwa niemiecka baronowa. Dodajmy do tego skomplikowane perypetie sercowe i rodzinne, leciutki - i raczej dobrotliwy - powiew kryminału, sporo humoru, ciepła i życzliwości dla ludzi, a otrzymamy pełny obraz tej pogodnej i bardzo kobiecej powieści
Tył książki

Autor:  Monika Szwaja
Język oryginalny: polski 
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna polska
Forma: powieść

Nie sądziłam, że przeczytam kiedyś tak beznadziejną książkę. Co najbardziej raziło to język jakim została ona napisana. Czułam się jakby była ona skierowana dla dzieci poniżej piątego roku życia nie umiejących w ogóle czytać (określenia typu "facetka"). Nie była to w ogóle ambitna lektura. Aż żal cztery litery ściskał jak czytałam ten opis po przeczytaniu książki. "Powiew kryminału" - dobre sobie. Umieszczenie handlarza narkotykami jako 'byłego-prawie-męża" głównej bohaterki nie czyni książki kryminałem ani nie robi żadnego 'powiewu'. Historia bardzo prosta, żadnego urozmaicenia, żadnych przewrotów akcji, momentów zatrzymujących dech w piersiach.
Powieść napisana tak jakby w formie pamiętnika dwóch dziewczynek - a raczej podobno kobiet. Tylko niestety tutaj to się nie sprawdziło. Styl pisania 'pamiętników' zadziwiająco taki sam.  Żadnego odróżnienia w sposobie wyrażanych emocji, przedstawianych sytuacji, w  sposobie wyrażania się. Podobno jest to powieść o dwóch bohaterkach - niestety całość zdominowała irytująca mnie Emilka. 
Właściwie jest to dla mnie całkowite dno! Nie wiem czemu przeczytałam do końca tą książkę, chyba jedynie po to żeby z czystym sercem wszystkim wokół odradzać wszelkie książki Pani Moniki (chociażby przez jej styl pisania).
Żal łapie za serce, że takie coś zasługuje na miano "kobiecej" powieści.
Moja ocena: 0/10.

wtorek, 7 września 2010

"Emma" Jane Austen





"Małżeństwo dla pieniędzy to nikczemność, ale małżeństwo bez nich to głupota" - tak zwięźle podsumował lord David Cecil poglądy autorki na tę instytucję. Ale "Emma" to nie tylko książka o perypetiach matrymonialnych w XIX-wiecznej Anglii. To przede wszystkim błyskotliwa komedia omyłek, której przedmiotem jest gra pozorów, samooszustwa i iluzje, jakich dostarcza nam w nadmiarze nasz egoizm i zaufanie. W samym zaś środku intrygi stoi niezwykła bohaterka, pełna życia i wigoru, urocza, nieznośna i apodyktyczna Emma... 

 Tył książki 







Autor: Jane Austen
Tytuł oryginalny: Emma 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Dmochowska Jadwiga 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: klasyka obca 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 1815



Oj długo zajęło mi czytanie tej książki. Chociaż nie mogę powiedzieć, żeby mi się ona nie podobała. Jednak zachytów nad tą książką też tutaj nie będzie. Historię możnaby uznać za ciekawą gdyby nie była rozwleczona na 500 stron. Sądzę, że historia byłaby równie urocza gdyby książka miała z te dwieście stron mniej albo chociaż te sto mniej i o wiele lepiej by się wtedy czytało. I to chyba główny zarzut co do tej książki. Powieść jest napisana lekkim językiem, ukazuje ona jakie oczekiwania my kobiety mamy wobec mężczyzn. Niestety (albo stety) akcja dzieje się w XIX wieku i w dzisiejszych czasach nie występują już tacy dżentelmeni jak w tej książce. A szkoda. Pod tym względem chciałabym się przenieść w tamte czasy. Czytając, aż zazdrościłam głównej bohaterce ludzi jakimi była otoczona, a głównie mężczyznami (bądź co bądź głównie chodzi o pana Knightleya). Chociaż czytając żal mi było przyjaciółki Emmy - Harriet, tego jak była momentami traktowana oraz przez całą jej naiwność. Również dobrze, w sposób ciekawy ukazane są warstwy społeczno-towarzyskie jak i swatanie, planowanie małżeństw pomiędzy ludzi. Wszelkie konspiracje, zmowy i tajemnice również zostały zawarte w tej powieści.

Ogólnie książka ciekawa, chociaż nie ma jakichś znakomitych zwrotów akcji. Wszystko toczy się dość monotonnie więc jeśli kogoś nie przeraża 'grubość' to polecam.
Ja oceniam tą książkę na 7/10

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

"S@motność w sieci" Janusz L. Wiśniewski


"S@motność w Sieci" - powieść tak współczesna, że bardziej nie można: z Internetem, pagerem, elektronicznymi biletami lotniczymi, dekodowaniem genomu i SMS-ami. A przy tym tak tradycyjna jak klasyczna historia miłosna. Powieść o miłości w Internecie. Tej ostatecznej, tej, o której się marzy, takiej, aby "się popłakać i aby dech zaparło".

Wiśniewski analitycznie i urzekająco zarazem relacjonuje tę miłość, wprowadzając na przemian nastrój nieomal uroczystej czułości, aby kilka linijek dalej zadziwić odważnym erotyzmem. "S@motność w Sieci" to także hołd składany mądrości i wiedzy. Splecione kunsztownie z wątkiem miłosnym fascynujące historie o molekułach emocji, o tym, kto tak naprawdę odkrył DNA i o tym, co po śmierci stało się z mózgiem Einsteina.


 
Autor:  Janusz Leon Wiśniewski
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna polska
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2001



Długo zastanawiałam się co napisać o tej książce. Nadal nie jestem pewna co do swojej opinii o niej. Kolejna książka o miłości, a może raczej tylko uczuciu jakie nawiązało się pomiędzy dwojgiem ludzi za pomocą Internetu. Może w momencie wydania tej książki było to coś nowego. Ale w teraźniejszości wątpię, żeby mogło nawiązać się jakiekolwiek uczucie przez Internet gdyż, każdy może się podawać za jakąkolwiek istotę. Na pewno książka zmusza do refleksji. Może przez niezbyt przyjemną pogodę za oknem, czyli deszcz, przez tą książkę popadłam w melancholię.
Żałuję, że zakończenie było smutne. Na wakacje, na tą pogodę raczej nastawiałam się na coś bardziej z happy endem. Chociaż gdyby się udało być razem tym dwojgu to bym uznała, że zakończenie zbyt błahe.
Sama książka napisana specyficznym sposobem. Jak zwykle autor wplótł w historię tych dwojga  pośrednie historyjki o innych ludziach. Dla mnie wydawały się one nawet ciekawsze niż sama ‘główna’ historia. Nawet wszelkie informacje typowo naukowe nie były zbyt rażące dla mnie, jako osoby niezbyt lubiącej i znającej się na biologii i chemii.
Ogólnie nie jest za ta książka jednak naprawdę warto poszukać czegoś lepszego. Na pewno się coś takiego znajdzie. Moja ocena: 6/10

piątek, 27 sierpnia 2010

"Super tata" (Big Daddy, 1999) - film

"Nowy Jork, czasy współczesne. Dwóch młodych ludzi mieszka w garsonierze na poddaszu. Jeden robi zawrotną karierę, drugi jest abnegatem. Ten pierwszy oświadcza się swej dziewczynie, zostaje przyjęty, szaleje z radości - i rozpoczyna daleką podróż służbową. Następnego dnia u drzwi garsoniery pojawia się pięcioletni chłopiec - jest synem szczęśliwego podróżnika. "
 Kolejny film który mi się o dziwo spodobał. Tylko troszkę innej końcówki się spodziewałam, że jednak zostanie on jego ojcem i uda mu się go zaadoptować co by bardziej pasowało do tego filmu, gdyż jest to komedia (więc powinna cieszyć ludzi ;)). No ale nie musi być wszystko idealnie.  
 Fabuła jako taka fajna i składna. Film nie wymaga zbytniego myślenia więc jest dobry na 'odmóżdżenie'. Jest to ogólnie śmieszna komedia idealna na wakacyjne dni choć nie tylko. 
Ja bez skrupułów  ten film mogę ocenić na 8/10.

środa, 25 sierpnia 2010

"Rok 1984" George Orwell

"WIELKI BRAT PATRZY - to właśnie napisy tej treści, w antyutopii Orwella krzyczące z plakatów rozlepionych po całym Londynie, natchnęły twórców telewizyjnego show "Big Brother". Czyżby wraz z upadkiem komunizmu wielka, oskarżycielska powieść straciła swoją rację bytu, stając się zaledwie inspiracją programu rozrywkowego? Nie. Bo ukazuje świat, który zawsze może powrócić. Świat pustych sklepów, permanentnej wojny, jednej wiary; klaustrofobiczny świat Wielkiego Brata, w którym każda sekunda ludzkiego życia znajduje się pod kontrolą, a dominującym uczuciem jest strach. Świat, w którym ludzie czują się bezradni i samotni, miłość uchodzi za zbrodnię, a takie pojęcia jak "wolność" i "sprawiedliwość" nie istnieją. Na kuli ziemskiej są miejsca gdzie świat wciąż trwa. I zawsze znajdą się cudotwórcy gotowi obiecywać stworzenie nowego, który od wizji Orwella dzieli tylko krok. Niestety, piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami. A dwa plus dwa wcale nie musi się równać cztery"
Tekst z tyłu książki 

Autor: George Orwell
Tytuł oryginalny: Nineteen Eighty-Four 
Język oryginalny: angielski 
Tłumacz: Mirkowicz Tomasz 
Kategoria: Literatura piękna 
Gatunek: science fiction 
Forma: powieść 
Rok pierwszego wydania: 1949 
Rok pierwszego wydania polskiego: 1953



Nie wiem czemu ta książka ma takie dobre oceny na biblionetce. Mi się ona nie podobała. Nie lubię książek o tematyce politycznej (choć czasami mogą zaciekawić) więc może dlatego nie rozumiem zachwytu nad tą książką. Bądź co bądź może jedynie niektóre fragmenty były ciekawe (a mianowicie część druga - gdzie bohater najwięcej 'przeciwstawiał' się systemowi  chociażby poprzez spotkanie się z kobietą).Nawet nie wiem co mogę o tej książce pisać - w zupełności mi nie przypdała do gustu pomimo tego, że szybko się czytało. 


Moja ocena? Jedynie a może aż jak na tą książkę to 4/10 bo może jednak nie jest to jakieś totalne dno.

Stosik

Wczoraj z rana zawitałam znów do biblioteki. Zdjęcie obok przedstawia to co udało mi się w niej, wynaleźć, czyli: 
- "Rok 1984" George Orwell 
- "Emma" Jane Austen
- "Samotność w sieci" Janusz L. Wiśniewski
- "Stateczna i postrzelona" Monika Szwaja
O dziwo nie przeczytałam jeszcze ani razu żadnej z tych książek, a w większości widziałam, że mają one dobre opinie i wiele razy chciałam je już przeczytać. Mam nadzieję, że mi również się spodobają, choć wiem, że często jest tak, że nie podoba mi się coś co jest ubóstwiane przez większość. 

Kończę już czytać pierwszą książkę z tej listy i prawdopodobnie niedługo pojawi się kolejny wpis :).  

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

„Ania z Zielonego wzgórza” Lucy Maud Montgomery





„Ania z Zielonego Wzgórza to początek liczącego aż 10 tomów cyklu powieściowego pióra Lucy Moud Montgomery. Rudowłosa, piegowata Ania, błąka się po domach dziecka i kolejnych rodzinach zastępczych, by w końcu, przez pomyłkę, trafić na Zielone Wzgórze, pod skrzydła rodzeństwa Cuthbert - Maryli i Mateusza. Z pozoru bardzo zasadniczy nowi opiekunowie, w rzeczywistości są kochani i jedyni na świecie. To u nich Ania Shirley znajduje dom…”






Autor: Lucy Maud Montgomery
Tytuł oryginalny: Anne of Green Gables
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Bernsteinowa Rozalia
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura dziecięca/młodzieżowa 
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1908 
Rok pierwszego wydania polskiego: 1912




   Chyba wszyscy znają losy piegowatej, rudej Ani. A ja dopiero dziś po raz pierwszy w całości przeczytałam ta książkę. W wieku 19 lat… Pomimo swojego wieku sądzę, że książka ma swój urok. Opisy są tak szczegółowe, że każdy może sobie wyobrazić to wszystko co widzą oczy głównej bohaterki. Wraz z Anią przeżywałam wszystkie jej radości oraz smutki. Niby banał ale zazwyczaj trudno wzbudzić we mnie ‘głębsze’ emocje za pomocą literatury. Tej książce się udało. Żałuję, że dopiero teraz po nią sięgnęłam.
   Sądzę, że wezmę się za kolejne książki opowiadające o losach Ani. A na pewno i nie raz powrócę do tej, ‘podstawowej’ części.
   Moja ocena: 9/10 – niestety niektóre opisy były zbyt długawe i przez to ‘nudnawe’, co nie zmienia faktu, że jest to piękna książka którą trzeba przeczytać- i zrobić to na pewno wcześniej niż ja ;)

niedziela, 22 sierpnia 2010

„Pamiętnik” (The Notebook, 2004) - film


"Pamiętnik" to historia pewnej miłości, która rozkwitła na początku lat 40. gdzieś w Karolinie Północnej. Duke (James Garner) odczytuje ją  starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera (w tej roli Gena Rowlands). Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson (Rachel McAdams) - ich spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na siedem lat... 

 "Pamiętnik" jest ekranizacją bestsellerowej powieści Nicholasa Sparksa. Prawa do realizacji filmu na jej podstawie studio New Line Cinema zakupiło już w roku 1995.


Ostatnio żaden film mi się nie podoba, a jak już coś to zawsze mam do niego zastrzeżenia. Obejrzałam film „Pamiętnik” bo poleciło mi go kilka koleżanek. Miał być niby taki świetny, że mucha nie siada. I miały rację. Skończyłam oglądać ten film przed chwilą i nadal jestem wzruszona, dawno nie byłam bliska płaczu oglądając cokolwiek. Film genialny. Piękna miłość, wiele emocji. Co prawda można było się spodziewać, którego faceta główna bohaterka wybierze ale nie przeszkadzało to w oglądaniu filmu i przeżywaniu historii wraz z bohaterami. Pomimo niewielu niedociągnięć, ale jednak występujących w filmie z czystym sumieniem mogę dać 9/10.

sobota, 21 sierpnia 2010

"Sprzedawca broni" Hugh Laurie





"Thomas Lang, były żołnierz, obecnie ochroniarz do wynajęcia, dostaje nietypową propozycję - zlecenie zabójstwa. Odmawia. W dodatku usiłuje ostrzec potencjalną ofiarę i niestety przy okazji wplątuje się w aferę rządową na miarę przygód Jamesa Bonda. Tłum szpiegów, agentów i terrorystów. Mnóstwo najnowocześniejszej broni. Komizm językowy i sytuacyjny. Błyskotliwa krytyka społeczeństwa amerykańskiego, z jego bohaterami, dyplomatami i biurokratami. Prawdziwa mieszanka wybuchowa..."






Autor: Hugh Laurie
Tytuł oryginalny: The Gun Seller
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Konieczny Jacek
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1996
Rok pierwszego wydania polskiego: 2008



Nie sądziłam, że kryminał może tak mi się spodobać. Napisana w sposób lekki, humorystyczny, więc wiele razy można się przy niej uśmiechnąć. Wszystko opisane w sposób idealny, nie ma momentów, w których czytelnik się nudzi. Jak dotarłam do końca książki aż mi było żal, że już się skończyła i aż cisną się na usta słowa „chcę więcej”.
Czyta się ją szybko i przyjemnie. Polecam :).
W swym gatunku książka zasługuje na 9/10. Po tej książce pewnie sięgnę po więcej kryminałów :)
 

środa, 18 sierpnia 2010

„Juno” (Juno, 2007) – film

"Ku swojemu ogromnemu zdziwieniu młodziutka Juno (Ellen Page) dowiaduje się, że jest w ciąży. Za radą najlepszej przyjaciółki Lei postanawia znaleźć dla nienarodzonego dziecka bezdzietne małżeństwo, które zgodziłoby się je adoptować. Wkrótce natrafia na pasującą do jej oczekiwań parę, Marka i Vanessę."

Obejrzałam już drugi raz ten film. Gdy pierwszy raz go oglądałam było dla mnie dziwne, że poruszają temat nastolatki w ciąży chcącej oddać własne dziecko (nie wiem dlaczego). Teraz wydaję mi się to normalne, a nawet temat wydaje się być już oklepany. Nie powiem, że film mi się nie podobał. Słyszałam wiele negatywnych opinii o tym filmie. A ja jak zwykle chyba na przekór ludziom polubiłam go. Przyjemnie i lekko się go ogląda. Co prawda zakończenie jest bardzo przewidywalne co nie skreśla go z listy filmów „dobrych”. Jest jedynie w tym filmie jedna rzecz która mnie zaczęła zastanawiać: główna bohaterka sama nie chciała wychowywać dziecka jako samotna matka, wkurzyła się jak dowiedziała się, że para której chciała oddać dziecko rozchodzi się a tak czy siak zostawia dziecko Venassie – w końcu samotnej kobiecie która sama będzie wychowywać dziecko… Jednak nie wszystko trzeba rozumieć :). 

Ja z czystym sercem mogę dać temu filmowi 7/10

"Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert


Nim osiągnęła trzydziestkę, Elizabeth Gilbert miała wszystko, o czym powinna marzyć nowoczesna, wykształcona, ambitna Amerykanka - męża, dom za miastem, dobrą pracę. Mimo to nie była kobietą ani szczęśliwą, ani spełnioną. Nękał ją niepokój, smutek i rozterki. Przeszła przez wyczerpujący rozwód i popadła w ciężką depresję, przeżyła nieszczęśliwą miłość i całkowicie odrzuciła wszystko, czym, jak jej się zdawało, miała być.
"Jedz, módl się, kochaj" mówi o tym, co może się zdarzyć, kiedy bierzemy odpowiedzialność za nasze własne zadowolenie z życia. Mówi również o przygodach, jakie mogą się przydarzyć kobiecie, która nie chce już dłużej starać się powielać utartych wyobrażeń. Jest to opowieść, która poruszy każdego, kto kiedykolwiek obudził się rano z nieodpartym pragnieniem zmian
 Opis książki









Autor: Elizabeth Gilbert
Tytuł oryginalny: Eat, Pray, Love
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Jabłońska-Majchrzak Marta 
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: biografia/autobiografia/pamiętnik
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2006
Rok pierwszego wydania polskiego: 2007



Spodobała mi się ta książka. Pomimo swojej obszerności, prawie 500 stron, pochłonęłam ją w niecałe dwa dni. Przyjemnie i szybko się ją czyta, choć jak zwykle miałam chwile zwątpienia czy czytać dalej. Po opisach przeżyć jakie doznała w miejscach które odwiedziła aż sama zapragnęłam też tam być. Mi się najbardziej podobała część o Italii i Indonezji. Indie – ta cała joga i te klimaty jakoś mnie za bardzo ‘nie kręcą’ i pewnie dlatego przez tą część miałam momenty, że chciałam już odłożyć tą książkę w kąt. Jednak nie żałuję, że ukończyłam czytanie tej książki. Jako całość nawet muszę przyznać, że chwyciła mnie za serce. Nie będę tu streszczać, opisywać co w tej książce jest, gdyż jeśli kogoś interesują te klimaty powinien sam przeczytać całą książkę.

Moja ocena: 8/10

Na początku października ma być w Polsce premiera filmu o tym samym tytule, na podstawie tej oto książki. Trzeba się będzie wybrać do kina ;)

niedziela, 15 sierpnia 2010

"Ostatnia piosenka" (The Last Song, 2010) - film

"Życie siedemnastoletniej 'Ronnie' (Miley Cyrus) zostaje wywrócone do góry nogami po wstrząsającej informacji o rozwodzie rodziców i przeprowadzce ojca (Greg Kinnear) z Nowego Jorku na Tybee Island w Georgii. Trzy lata później bohaterka nadal czuje złość i alienuje się od rodziców. Matka (Kelly Preston) uważa, że najlepszym pomysłem dla córki, będzie wyjazd do ojca i spędzenie z nim lata. Ojciec Ronnie, były pianista i nauczyciel, wiedzie spokojne życie pochłonięty tworzeniem dzieła sztuki, które stanie w centrum lokalnego kościoła."

Gdyby nie dobór aktorów grających główne role film całkiem przyjemnie by się oglądało. Cała ta Miley Cyrus czy jak jej tam, mam wrażenie, że gra ciągle jedną miną. Żeby chociaż ta mina była ładna… dla mnie mina rozpieszczonej nastolatki. Oglądając myślałam, że gdybym była na miejscu to bym jej coś zrobiła. Historia jako taka nie była jakaś beznadziejna, jednak jakoś zbytnio również nie powalała. Choć w porównaniu do innych Hollywoodzkich produkcji ta nie była jakaś tragiczna. Jeśli ktoś lubi tą całą Miley pewnie będzie wniebowzięty. 


Dla mnie ten film zasługuje na 5/10

Related Posts with Thumbnails