poniedziałek, 19 sierpnia 2013

"Syn innego mężczyzny" Katherine Stone



 

Kiedyś Sam był włóczęgą. Teraz wiedzie spokojne życie - aż do dnia, kiedy przychodzi szokująca wiadomość: człowiek, który opuścił go przed trzydziestoma laty i który prawdopodobnie jest jego ojcem, nie żyje. Sam powraca do domu dzieciństwa, by rozwiązać zagadkę swojej przeszłości. I dostaje od losu szansę na prawdziwe szczęście u boku kobiety naznaczonej piętnem tragedii, które zatrzeć może tylko bezwarunkowa miłość. 

Tył książki








Autor: Katherine Stone 
Tytuł oryginalny: Another man's son
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Nałęcz Joanna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2004
Rok pierwszego wydania polskiego: 2004
Liczba stron: 208



     Katherine Stone - autorka, ponoć romansów, która jest porównywana do Danielle Steel. Szczerze powiedziawszy nie znam twórczości tej drugiej, jednak z autorką książki "Syn innego mężczyzny" spotykam się już po raz kolejny. Zachęcona "Godziną Kopciuszka" oraz "Bliźniaczką", sięgnęłam w bibliotece również po tą pozycję. 
     Opis szczerze powiedziawszy mało zachęcający. Gdybym najpierw go przeczytała i nie znała autorki prawdopodobnie bym od razu odłożyła książkę na półkę. Natomiast sama fabuła książki dużo ciekawsza niż opis. Znajdziemy w tej pozycji wątek kryminalny. Mam wrażenie, że lepszy niż w niektórych kryminałach czy filmach sensacyjnych (albo po prosty na złe trafiałam :)). Jednak znajdziemy tu również więcej elementów romansu, niż w poprzednich czytanych przeze mnie książkach tejże autorki. Wszystkie te koligacje, kto z kim, a właściwie zrobiło się prawie, że każdy z każdym - tak osobiście sobie wyobrażam "Modę na sukces". Tylko, że w tej pozycji znajdziemy drugi ciekawy wątek - wspomniany wyżej wątek kryminalny. Były sceny zupełnie nie przemyślane, które strasznie człowieka irytowały samym swoim bytem, jednak sam pomysł na niektóre wątki na prawdę ciekawy. 
     Bohaterowie - wkurzająco-irytujący. Większość miałam wrażenie, że nie myśli głową tylko swoimi narządami rozrodczymi. Dla mnie ich zachowań za logiczne nie można uznać. Polubiłam tylko jednego bohatera, który niestety nie występował w powieści zbyt często. Po za tym jednym - dla mnie po prostu porażka wśród bohaterów.
     Styl autorki jak zwykle przyjemny. Sama fabuła, wciągająca. Wątek romansowy - w sumie tak sobie właśnie wyobrażam wszelkie romansidła ;). I chyba nie jest to mój ulubiony typ. Trochę mnie dobijają te kobieciny, które wzdychają przez pół książki do jednego faceta a później spełniają się ich marzenia, ewentualnie jakieś rozwiązłe życie by spotkać tego jedynego a całość skończyła się happy endem. 
     Wydanie - trochę dużo przecinków było, w miejscach, w których dziwnie one wyglądały. Nie jestem specjalistą od poprawnej polszczyzny, zapewne też "walę byki", które mogą razić innych czytelników, jednak ja recenzję tworzę sama - książka przechodzi jeszcze przez kilka innych par rąk, korektę, więc błędy powinny być w tym przypadku zminimalizowane, bądź całkowicie wykluczone. 
     "Syn innego mężczyzny" jest na pewno lekką pozycją na wakacje, dzięki której czytelnik się odpręży. Osoby, które chcą poczuć pewien dreszczyk emocji ale nie przeszkadzają im te wszystkie romanse w tle na pewno polubią się z tą pozycją :).
     Moja ocena: 5/10

sobota, 17 sierpnia 2013

"Dziewczyna z sąsiedztwa" Elizabeth Noble

Nowojorska Upper East Side na Manhattanie. W kamienicy z czerwoną markizą przeplatają się losy i problemy uczuciowe jej mieszkańców, którzy z czasem stają się sobie bliscy niczym członkowie rodziny.
Eve i Ed Gallagher w mieszkaniu 7A zaczynają nowe życie. Powinni być szczęśliwi, ale od wyjazdu z Anglii Eve czuje się zagubiona i samotna. Drogi Kramerów i Schulmanów z mieszkań 6A i 6B niespodziewanie się skrzyżują, gdy nieszczęśliwy we własnym związku Jason Kramer zakocha się po uszy w Rachael Schulman. Tymczasem, piętro niżej, Jackson Grayling III z mieszkania 5A nie widzi świata poza fascynującą Emily Mikanowski, choć majątek jego rodziców przyciąga jak magnes bezwzględną Madison Cavanagh. Nieśmiała czytelniczka romansów, Charlotte Murphy spod 2A, traci głowę dla portiera, lecz zbyt zagubiła się w marzeniach, by uczynić pierwszy krok.
Nic nie pozostanie takie jak było, gdy sekrety i pragnienia skryte za zamkniętymi drzwiami kolejnych mieszkań ujrzą wreszcie światło dzienne. 
Tył książki



Autor: Elizabeth Noble  
Tytuł oryginalny: The Girl Next Door
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Rajca-Salata Anna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2009
Rok pierwszego wydania polskiego: 2010
Liczba stron: 360



      "Dziewczyna z sąsiedztwa" to jedna z wielu książek wypożyczona przeze mnie w miejskiej bibliotece. Przy takiej ilości książek do wyboru, dana pozycja musi na prawdę mnie czymś zainteresować. Przyznaję się, że tytuł początkowo skojarzył mi się z filmem, który nic z tą pozycją wspólnego nie ma. Po przeczytaniu opisu miałam nadzieję na lekką powieść, odpowiednią na letnie czy nawet na przyszłość, zimowe wieczory. 
     Fabuła... właściwie wszystko zostało przedstawione już w opisie książki. Dopełnienie znajdziemy na początku książki, gdzie znajdziemy 'spis bohaterów' oraz krótką ich charakterystykę. Czyli w kamienicy z czerwoną markizą przeplatają się losy zarówno pary gejów, homofoba, starszej pani, kilku singli oraz małżeństw. Po przeczytaniu pierwszych stron można było właściwie domyślić się jak dana historia konkretnej osoby czy rodziny się skończy. Jedynie z większym zaciekawieniem czytałam historię małżeństwa Eve i Ed'a Gallagher oraz elementy związane z polskimi postaciami występującymi w tej pozycji (bo i takowych nie zabrakło :)). Reszta jakby nie do końca dobrze przemyślana, bez pomysłu na szersze rozwinięcie oraz ciekawe przedstawienie tylu ludzi.
     Bohaterowie - każda z postaci z założenia miała mieć swój indywidualny charakter. Jednak po wymieszaniu się ich wszystkich nikt tak na prawdę nie był wyjątkowy. Zamiast wybrać garstkę i pociągnąć ich historię, rozwinąć ją abyśmy mogli ich bliżej poznać to każdego było po trochu pozostawiając niedosyt. Sami mają pewien potencjał, mogliby stworzyć swoją ciekawą historię ale zrobił się ze wszystkiego taki "misz-masz". Wszystkich za dużo w za małych dawkach.
     Styl autorki bardzo lekki, tworzący odpowiednią książkę na jeden wieczór. Nie jest ciężka w odbiorze, może tylko jedna z wielu historii może wprowadzić nas w lekkie przygnębienie. Jednak pomimo braku wartkiej fabuły i nie wiadomo jakich 'zwrotów akcji', czytało mi się przyjemnie i szybko. Nie miałam ochoty opuszczać bohaterów, mając nadzieję, że ich lepiej poznam. 
     Wydanie jak wydanie. Całkiem dobrze zrobione. Jedyną sprawą, która mnie zastanawiała w tejże pozycji jest stosunkowo gruby papier - pomimo, że miała tylko 360 stron, wyglądała jakby miała o te sto stron więcej. Nie jest to wada ani zaleta - po prostu taka dziwna myśl mnie naszła podczas czytania ;). 
     Podsumowując - miło spędziłam czas nad książką, jednak wątpię, żeby na długo zachowała się w mojej głowie fabuła tej książki. Może jakiś ogół, czerwona markiza nad kamienicą, jednak na pewno niewiele szczegółów - a są takie powieści, które pozostawiają w nas pewien ślad na długi czas. Nie jest to typ książki do której się powraca i czyta kilkukrotnie jednak dla relaksu, odprężenia jak najbardziej odpowiednia. 
     Moja ocena: 5/10.  

piątek, 16 sierpnia 2013

'Magic Mike' (2012) - film




"Magic Mike" opowiada o młodych facetach, dla których jedynym sposobem na sowity zarobek w czasach kryzysu jest rozbieranie się przed damską publicznością. Oparty na wspomnieniach jednego z najpopularniejszych aktorów  młodego pokolenia Channinga Tatuma, który jako 19-latek dorabiał jako wzięty tancerz erotyczny, film ukaże przemianę młodego chłopaka (Alex Pettyfer) w króla męskiego striptizu, rozgrzewającego panie w towarzystwie najbardziej pożądanych męskich gwiazd współczesnego kina (Tatum, McConaughey, Manganiello).







     Film przy którym miałam nadzieję się zrelaksować, odprężyć a zarazem obejrzeć jakąś ciekawą produkcję, która zrobi na mnie wrażenie. Niestety zauważyłam taką zależność, że jak za bardzo się "napalam" na jakiś film to później okazuje się on totalną klapą. 
     Fabułę ciężko nakreślić w kilku słowach. Moim zdaniem nie ma nic wartego ani godnego zapamiętania czy również chociażby wspomnienia o jakimkolwiek wątku. Chyba, że weźmiemy pod uwagę gołe klaty facetów, to kobieca część może z większą chęcią obejrzy tę produkcje. Jednak całość, jak dla mnie, nie ma jakiejś ciekawej historii, która "zaczaruje" odbiorce. Czytałam wiele komentarzy, że niby zakończenie ciekawe. To czekałam, czekałam... napisy się skończyły i nic. Nie wiem czy ja oglądałam jakąś niekompletną wersję, aczkolwiek trwała ponad półtorej godziny, czyli tyle samo ile według portalu wspomnianego wyżej. 
     Gra aktorska - najbardziej drażniła mnie aktorka grająca Brooke (Cody Horn). Jak dla mnie grała niczym Kristen Stewart w sadze "Zmierzch", czyli wiecznie jedna mina. Nie pokazywała ona żadnych emocji - zero smutku czy radości, tylko puste spojrzenie z wiecznie wydętymi ustami, bez jakiejkolwiek próby wyrażenia jakiegoś uczucia. Reszta aktorów całkiem nieźle wypadła - szczególnie faceci w scenach gdzie były ukazane ich gołe klaty (tak jestem kobietą i sobie patrzyłam na nie rozmarzonym wzrokiem :P). Jednak powinien być to jeden z elementów przyciągających widza do produkcji a nie jedyny. Na plus uznaję muzykę, która została przyjemnie dobrana do filmu. Nie była była zbyt nachalna, w odpowiednich momentach 'wpleciona' w produkcję. 
     Osobiście jestem strasznie zawiedziona tym filmem. Dużo osób go wychwalało a ja się podczas oglądania strasznie wynudziłam. Może nie dostrzegłam przekazu, czy "tego czegoś" co zachwycało innych.
     Moja ocena: 3/10.

czwartek, 15 sierpnia 2013

"Perswazje" Jane Austen



Anna Elliot, skromna i delikatna, przed ośmiu laty za namową rodziny zerwała zaręczyny z przystojnym, lecz niezamożnym kapitanem Wentworthem. Teraz ma lat dwadzieścia siedem i ponieważ odrzucała względy innych mężczyzn, wydajne się skazana na staropanieństwo. 
Gdy rodzina z powodu kłopotów finansowych przeprowadza się do Bath, los znów stawia na jej drodze ukochanego. 

Kilkakrotne ekranizowane "Perswazje" Jane Austen to nie tylko stylowy romans, ale też znakomity obraz dziewiętnastowiecznej angielskiej szlachty i subtelny portret młodej kobiety - zapowiedź nowoczesnej powieści psychologicznej. 


Tył książki






Autor: Jane Austen
Tytuł oryginalny: Persuasion
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Partyga Ewa
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: klasyka obca
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1817
Rok pierwszego wydania polskiego: 1962
Liczba stron: 200 



     Czy jest jakiś mol książkowy, albo jakakolwiek osoba nawet jeśli jest mało czytająca, która nie zna twórczości Jane Austen, albo chociaż o tej autorce nie słyszała? O Ausetn można napisać wiele. Miała według mnie swoje lepsze ("Duma i uprzedzenie") jak i gorsze powieści ("Opactwo Northanger"). "Perswazje" umieściłabym tak mniej więcej pomiędzy tymi dwoma. Jest to na pewno dobrze napisana książka ale nie podbiła mojego serca. 
     Fabuła bez szaleństw. Po opisie z tylu książki wiemy czego możemy spodziewać się na następnych stronach, przez całą powieść. Anna Elliot, będąc młodą dziewczyną pod presją rodziny oraz znajomych zrywa zaręczyny ze swoim ukochanym. Po kilku latach znów spotyka swojego wybranka serca, tylko tym razem również bogatszego, z większą ilością tytułów :). W tym miejscu stoję w dość trudnym miejscu - znów mam ochotę przyczepić się do pewnego elementu zdradzającego zakończenie. Kolejny element, który mi nie odpowiadał to panujący chaos. Tylko nie wiem czy w tym wypadku wina tłumacza czy samej autorki. Czasem padało wyrażenie "Panna Elliot" - chodziło o Anne czy jej starszą siostrę Elżbietę? Niestety nie zawsze dało się ten fakt wywnioskować z wątku. Również bardzo przeszkadzało mi w odbiorze ciągłe przeskakiwanie z jednej osoby na drugą. Raz są opisywane uczucia z punktu widzenia głównej bohaterki, żeby nagle w następnym zdaniu drugi bohater poruszał kompletnie inny wątek nawet w zupełnie innym mieście. I to nie w miejscu gdzie zaczynał się kolejny rozdział, czy chociażby nowy akapit, tylko wszystko jednym ciurkiem leciało. Czytając miałam momenty, że czułam się zagubiona... Jednak trzeba przyznać, że pomimo opisanych przeze mnie wielu wad książka ma swój pewien urok. Jak to w książkach Jane Austen bywa - sama magia czasów jakie opisuje przenosi nas i działa na wyobraźnie.
     Bohaterowie - ważny element każdej powieści. Czasami wydaje mi się, że są oni niedoceniani. Pod względem psychologicznym postacie, przynajmniej w większości, zostały dobrze przedstawione. Wiadomo, że autorka miała swoją wizję tej powieści, aczkolwiek nie potrafiłam zrozumieć postępowania niektórych bohaterów oraz motywów nimi kierujących... Do Elżbiety Elliot oraz jej ojca Sir Waltera Elliota nie mogłam się przekonać przez całą powieść. 
     Styl autorki jak zwykle lekki, bez żadnych udziwnień (choć można zapewne z tym debatować, bo nie czytałam oryginału, wiec może to zasługa tłumaczki?). Styl powieści utrzymany w podobnym tonie jak poprzednie pozycje tej autorki. Gdyby nie namotane wątki w książce, pozycja byłaby do przebrnięcia w jeden wieczór, a tak, mi zajęło dwa dni przeczytanie dwustu stron.
     Wydanie, które wypożyczyłam z biblioteki to wydanie, które znalazło się w dość znanej gazecie "Zwierciadło". Czytając zauważyłam tylko jeden brak małego ogonka w wyrazie (ale jak to się mówi, jest różnica czy zrobisz komuś "laskę" czy "łaskę"). Więcej błędów nie widziałam, ewentualnie nie były na tyle rażące by przeszkadzały podczas czytania. 
     Miłośnik powieści Jane Austen powinien być zadowolony z tej pozycji. Ja oczekiwałam jedynie po tejże pozycji niezbyt wymagającej lektury oraz miłego odpoczynku podczas czytania. Jednoznacznie nie da się stwierdzić czy to znalazłam. Jedno jest pewne - warto sięgnąć po tą pozycję. Tylko wszystko zależy od tego co w niej szukamy :). 
     Moja ocena: 6/10.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

"Dziewczyny atomowe" Denise Kiernan





Poznajcie Celię, Toni, Jane, Kattie, Virginię i wiele innych pięknych, młodych kobiet. Przyjechały z odległych zakątków Ameryki do pracy w mieście, które nie istniało na mapach.

Nie wolno im było mówić o tym, co robią.
Rozpoczęły wyścig z czasem, aby uratować swój kraj.
Zmieniły losy wojny i świata. Na zawsze.

Czas, by wszyscy usłyszeli ich historię. 


 Tył książki








Autor: Denise Kiernan 
Tytuł oryginalny: The Girls of Atomic City: The Untold Story of the Women Who Helped Win World War II
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Gądek Mariusz
Kategoria: Literatura popularnonaukowa
Gatunek: historia
Rok pierwszego wydania: 2013
Rok pierwszego wydania polskiego: 2013
Liczba stron: 440



     Już od dłuższego czasu poszukiwałam książki, która ukazywałaby historię względnie współczesną, albo chociaż jej wycinek (dla mnie - od I Wojny Światowej aż do czasów obecnych, gdyż niestety program szkolny jest tak skonstruowany, że nigdy do tych czasów nie zdążyliśmy dojść i ich omówić...). Zapaliło się we mnie jakieś dwa lata temu światełko, że powinnam wreszcie lepiej samodzielnie postarać się poznać historię, aczkolwiek nie widziało mi się czytanie historii typowo podręcznikowej. Szukałam odpowiednich pozycji, zabierałam się za kilka ale jakoś nigdy nie byłam w stanie doczytać ich do końca. Wreszcie stanęłam przed możliwością przeczytania książki "Dziewczyny atomowe". Pomimo, że ta pozycja została wydana niedawno to czekając na nią zdążyłam już przeczytać o niej wiele pozytywnych opinii, dlatego też z wielkim entuzjazmem zabrałam się za jej czytanie.
     Książka przedstawia historię kobiet w czasie II Wojny Światowej. Wiecznie pomijane oraz niedoceniane kobiety które jednak miały swój wkład w wygranie tejże wojny. Historia bardzo ciekawie przedstawiona. Informacje nie są przestawione w typowo naukowy, podręcznikowy sposób, który może czytelnika od siebie odepchnąć. Znajdziemy w pozycji wiele informacji, historię kobiet oraz emocje jakie im towarzyszyły podczas pracy. Miłość, radość, rozgoryczenie, smutek - wszystko miesza się razem na kartkach tejże książki. I właśnie czegoś takiego od dawna poszukiwałam - a nie same suche fakty.
     Wszystkie bohaterki miały swój wkład. Każda z nich miała ciekawą historię ze swojego życia do opowiedzenia, związaną z Oak Ridge. Pomimo, że dla niektórych 440 stron może wydawać się dużą ilością ale ja bym z chęcią jeszcze czytała o losach tych kobiet. Mogłaby mieć książka nawet dwa razy więcej stron a i tak by dla mnie było mało (no może wtedy by się gorzej taką grubaśną książkę trzymało w ręku). Na dodatek miłym akcentem książki był fakt umieszczenia Polki Celi Klemski (Szapka). 
     Styl autorki bardzo przyjemny w odbiorze. Nie zrobiła z książki typowego podręcznika od historii tylko książkę, którą pomimo ważnej tematyki można bez problemu przeczytać nawet podczas wypoczynku. Podczas czytania człowiek nie męczy się a raczej z pewnym podekscytowaniem czeka co będzie dalej. 
     Do samego wydania nie mam zastrzeżeń. Wydawnictwo na prawdę postarało się aby książka cieszyła czytelnika, zarówno treścią jak i formą wydania. Na duży plus w tej pozycji są ciekawe wstawki - zdjęcia, które mogły ułatwić wyobrażenie całego ośrodka oraz życia jakie się tam narodziło. 
     Osobiście jestem bardzo zadowolona z tej pozycji. Dość długo szukałam właśnie czegoś takiego - przedstawione nie tylko suche fakty ale również emocje jakie towarzyszyły ludziom w trakcie ciężkich czasów, czyli wojny. Z czystym sercem mogę polecić tą pozycję.

     Moja ocena: 10/10



Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję: 

www.otwarte.eu

niedziela, 4 sierpnia 2013

'Czekolada' (Chocolate, 2000) - film


 


Rok 1960, małe miasteczko we Francji. Vianne Rocher z córką przenoszą się do miasteczka i otwierają sklep z czekoladą. Burmistrz miasta nie może pogodzić się z pozycją przybyszki i robi wszystko, by jej zaszkodzić, ale jej ciepła osobowość i umiejętność zarządzania sklepem, zyskują Vianne przychylność mieszkańców. Wiele się zmienia, kiedy grupa żeglarzy pod wodzą Roux, zatrzymuje się w mieście.









     Po przeczytaniu książki, na podstawie której został nakręcony ten film wiedziałam, że muszę go obejrzeć. Chociażby z czystej ciekawości jak została zrobiona produkcja na podstawie tejże na prawdę dobrej książki. Przygotowana w czekoladowe słodkości zabrałam się do oglądania. Miałam nadzieję, że będzie równie dobrze zrealizowany film, tak jak książka - niestety najlepsze podczas oglądania były chyba wafelki czekoladowe, którymi się zajadałam... 
     Fabuła ciekawa. Książka oraz film bardzo dobrze przedstawiają historię. Jednak co mnie najbardziej raziło to wiele nieścisłości, zmian oraz pominiętych elementów, które występowały w tejże produkcji, albo ich brak. Po pierwsze - w książce główna bohaterka wynajęła piekarnię, w filmie cukiernię. W dzisiejszych czasach może to być mała różnica ale jednak. Po drugie - w książce na podstawie której powstał film złym bohaterem był ksiądz - tu czarny charakter został przypisany burmistrzowi (którego notabene nie było w książce) a ksiądz był jedynie "pionkiem" owego złoczyńcy. Kolejny fakt - inna nazwa nowego miejsca, które zostało otwarte przez Vianne. Było jeszcze wiele nieścisłości w tym filmie, zrobili inną chronologię niektórych zdarzeń, kilka połączyli w jedno, królika zmienili na kangura... Jak na dwie godziny filmu książka została bardzo źle przedstawiona, czas produkcji można było zupełnie inaczej wykorzystać. Jedyny plus z historii filmowej - smakowicie zostały przedstawione wyroby czekoladowe oraz sposób ich przyrządzania. 
     Obsada - najlepiej chyba wypadł w tym filmie tylko Johnny Deep (Roux) oraz Judi Dench (Armande Voizin). Reszta niestety bez szaleństw. Mam wrażenie, że większość aktorów grała w tym filmie jedynie na tzw. "odwal", żeby po prostu zagrać, dostać za niego pieniądze i zapomnieć. Albo miałam zły humor ale większość była dla mnie strasznie 'sztywna' nie potrafiąca dopasować się do roli. 
     Sceneria urocza. Małe miasteczko we Francji - odpowiadało właściwie moim wyobrażeniom, które sobie stworzyłam podczas czytania książki. Nie wiem czy to plus czy minus - na pewno w to będzie kwestią bardzo subiektywną. Muzyka... Czy jakikolwiek w tym filmie była? Pomimo, że oglądałam cały film do końca nie potrafię na to odpowiedzieć. Z jednej strony nic nie przeszkadzało w oglądaniu ale jak dla mnie było kilka scen w których "podkładu" jakby zabrakło... 
     Jak dla mnie reżyser za bardzo sobie pofolgował i pozmieniał świetną historię. Efekt - o ile książkę będę wspominać miło to film ten jest jednym z gorszych, jaki obejrzałam.
     Moja ocena: 3/10.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Stos 5/2013

Nowy miesiąc trzeba zacząć od kolejnego stosu książkowego. A oto najnowsze książki, które znalazły się na mojej półce: 


"Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy" Janet Evanovicz
"Wciąż o Tobie śnię" Fannie Flagg
"Biała jak mleko. czerwona jak krew" Alessandro D'Avenia 
"Dziewczyny atomowe" Denise Kiernan (egzemplarz recenzencki)


Coś widzicie dla siebie z tego stosunkowo małego stosiku :)?

wtorek, 30 lipca 2013

'Minionki rozrabiają' (Despeciable Me 2, 2013) - film



W domku na przedmieściu mieszka sobie Gru wraz z córeczkami i całą gromadką Minionków. Gru nie jest już superprzestępcą, lecz wytwórcą dżemów i żelek. Minionki dzielnie pomagają mu w pracy, objadając się galaretkami i innymi słodkościami. Ale pewien tajemniczy złoczyńca chce je wykorzystać, by podbić świat. Specjalny eliksir zmienia dobre Minionki w paskudne fioletowe Minionki-Demonki, które są w stanie pożreć wszystko, co im stanie na drodze. Gru rusza do akcji, by ocalić swoich żółtych przyjaciół. Musi znaleźć sposób, by Minionki-Demonki wróciły do dawnej postaci. Na drodze stanie mu tresowana kura obronna, laserowe zasieki i wiele innych przeszkód.





     Przyznaję się z ręką na sercu - czekałam na tę bajkę. "Jak ukraść księżyc" wspominam na prawdę miło więc jak mogłam obok tej produkcji przejść obojętnie? Po tej części oczekiwałam równie dobrego humoru oraz odprężenia w wakacyjne gorące dni. Właściwie dostałam to co chciałam :).
     "Minionki rozrabjają" - czyli urocze stworzenia przypominające kształtem tic taca, w kolorze żółtym, które zmienione w Demonki zaczynają... rozrabiać. Film jednocześnie uroczy, śmieszny. Pomimo wieku 20+ ubawiłam się na tej bajce :). Jest ona na prawdę przyjemna w odbiorze, odpowiednia zarówno dla małych dzieci oraz już osób trochę tych starszych. Nie ma tu względnie jako takiej przemocy, od której leje się krew. Nie będzie deprawować młodych osobników czy wzbudzać w nich agresję. 
     Polski dubbing jest fantastyczny. Wszystkie głosy, dźwięki fajnie stworzone do postaci. Nawet te mimonki, pomimo używania własnego języka były po prostu urocze. No i postać Agnes. Jest to nadal moja ulubiona bohaterka. 
     Możecie o mnie myśleć co chcecie, ale uwielbiam tą bajkę. Przy złym humorze, paskudnej pogodzie czy cokolwiek złym co by się działo ta produkcja jest idealna na poprawę samopoczucia. Oraz dla relaksu.
     Moja ocena: 10/10

niedziela, 28 lipca 2013

"Czekolada" Joanne Harris


Do małej mieściny na francuskiej prowincji, gdzie czas się zatrzymał, przyjeżdża tajemnicza młoda i piękna kobieta z córeczką. 
Mieszkańcy Lansquenet ze zdumieniem obserwują, jak Vianne z Anouk odnawiają starą piekarnię na rynku, by urządzić tam sklep z czekoladą. W dniu otwarcia właścicielka ofiarowuje zaglądającym do niej ciekawskim takie słodycze, jakie każdy z nich lubi najbardziej, jak gdyby znała ich najskrytsze myśli i pragnienia. Czyżby ta dziwna kobieta była czarownicą? Dla wielu mieszkańców miasteczka przyjazd Vianne jest prawdziwym darem losu, ale są i tacy, którzy zrobią wszystko, by opuściła Lansquenet. Zbliża się Wielkanoc i Vianne zamierza urządzić dla dzieci "festiwal czekolady", lecz jej wrogowie za wszelką ceną chcą jej w tym przeszkodzić... 

Tył książki





Autor: Joanne Harris 
Tytuł oryginalny: Chocolat
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Kierszys Zofia
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1999
Rok pierwszego wydania polskiego: 2000
Liczba stron: 312 



     W bibliotece książka przykuła mój wzrok swoim tytułem, a nie jak zwykle okładką. Jak dla mnie dość jest on smakowity :). Dopiero po przeczytaniu książki, patrząc na opinię innych czytelników na różnych portalach typu lubimyczytać.pl stwierdziłam, że swego czasu była to bardzo 'głośna' powieść o której nie wiem czemu nie słyszałam. I jak zwykle opinie dzielą się  na dwie zupełnie przeciwstawne "obozy" - albo ta książka bardzo przypadła do gustu albo znienawidziło się ją. Ja bym się umieściła w tej pierwszej grupie. Jednakże do rzeczy... ;)
     Fabuła może nie jest jakoś bardzo odkrywcza. Piękna kobieta wraz z córką wprowadza się do małej mieściny i zakłada swój biznes. Jednak całość ma w sobie pewną magię, którą przyciąga czytelnika do siebie. Akcja toczy się równomiernie, nie ma takich miejsc gdzie akcja leci "na łeb, na szyję" aby za moment wlec się niemiłosiernie. Można od razu wciągnąć się w książkę. Przerwy robiłam zazwyczaj tylko i wyłącznie na buszowanie po domu aby znaleźć w nim czekoladę. Prawdopodobnie nie napiszę tu nic odkrywczego - sam fakt chociażby już przyrządzania czekoladowych specjałów działał na wyobraźnie. W tej pozycji przedstawione tak, że miało się wrażenie, że czuje się smak oraz zapach tychże słodkości. Osoby będące na diecie i nie mające silnej woli nie powinny brać się za tą pozycję :)! Czytałam, że niektórym przeszkadzały opisywane niektóre pogańskie obrzędy głównej bohaterki - dla mnie to po prostu część powieści, fikcji literackiej. Nie musimy przecież tego samego sami od razu praktykować.
     Bohaterowie - w tym wypadku chyba nie ma się do czego przyczepić. Wszyscy odpowiednio nakreśleni. Kochało się ich albo nienawidziło ale nie miało się uczucia, że ktoś jest umieszczony na siłę. Każdy odegrał w powieści swoją część, dołożył do całości cegiełkę współtworząc na prawdę ciekawą pozycję.
     Wydanie - tutaj z kolei trochę pozrzędzę. Kilka błędów wychwyciłam. W przypadku nazw rozdziałów - nazewnictwo datami, znaczy dzień tygodnia oraz dzień i miesiąc. Jeden rozdział to "Poniedziałek, 24 lutego" natomiast kolejny to "Środa, 25 lutego". Gdzieś się zagubił wtorek, ewentualnie dzień między 24 a 25 lutym :). Na ostatnich około dwudziestu czy trzydziestu stronach wyłapałam brak literek w wyrazach, typu "jet" zamiast "jest". Również pod koniec zostało umieszczone dwa razy to samo zdanie pod rząd. Niby takie małe elementy ale jednak momentami psują radość czytania. Te niuanse jednak wpłynęły na obniżenie oceny książki.
     Podsumowując. Jestem zadowolona z tej pozycji, bardzo przypadła do mojego gustu, i tak jak wspominałam - nie jest ona najlepsza dla osób będących na diecie :).
     Moja ocena: 8/10.

wtorek, 23 lipca 2013

"Więź. Odkryj połączenie między Tobą a resztą świata" Lynne McTaggart



Autorka przekazuje matrycę, dzięki której możesz zmienić swoje życie. Do jej opracowania posłużyła fizyka kwantowa, genetyka, ewolucyjna biologia, neurobiologia i inne nauki. Osiągnięcia badaczy pozwoliły Autorce udowodnić, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Musimy się tylko nauczyć z tego połączenia właściwie korzystać. Ta śmiała, obalająca paradygmaty książka oferuje plan, który umożliwi Ci życie w harmonii zarówno z otoczeniem, jak i ze swoją najprawdziwszą naturą. Dzięki niej odnajdziesz ścieżki prowadzące ku głębokiej empatii, harmonii społecznej i jedności. Więź zakłada istnienie alternatywnej przyszłości, w której nowy paradygmat obejmujący życie w duchu partnerstwa i połączenia zastępuje społeczeństwo oparte na walce. Umocnij swoje więzi!






Autor: Lynne McTaggart 
Tytuł oryginalny: The Bond. How to fix your falling-down world
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Oślizło Ryszard
Kategoria: Literatura popularnonaukowa
Gatunek: popularnonaukowa
Forma: poradnik
Rok pierwszego wydania: 2011
Rok pierwszego wydania polskiego: 2013
Liczba stron: 384 
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii



     Książka dość opornie mi szła. Czytałam ją prawie dwa tygodnie, przy czym rzadko kiedy w wakacje mi tak wolno idzie czytanie... Ale nie jest to kwestia tego, że zupełnie mi się nie podobała, tylko fakt, że pierwsze trzy części pisane były typowo naukowym językiem trochę mnie spowalniał. 
     Sama nie wiem dokładnie jak ją opisać. Fabuła? Dużo było pojęć naukowych, spora ilość ukazanych eksperymentów jakie zostały przeprowadzone. Całe szczęście na temat - na ten, którego możemy się spodziewać po tytule książki oraz opisu pozycji - nie są to odrębne bajki. Trzy pierwsze części typowo naukowe, czwarta część już przedstawiona w bardziej przystępnej dla czytelnika formie. Jednak była ona najkrótsza. Przedstawia bardziej praktyczne przykłady jak sami możemy wykorzystać zdobytą przez innych, dzięki eksperymentom, wiedzę. Na pewno w ostatniej części godne uwagi są tematy do dyskusji. Co prawda mamy je przedyskutować w grupie ale równie dobre będzie chociażby przemyślenie je samemu.
      Wydanie, które dostałam... Tutaj sporo można rozpisać się na temat przypisów. Bardzo nie lubię gdy są one na końcu książki. Po prostu nie znoszę tego. A co więcej samych przypisów jest w tej książce dokładnie 27 stron (378 przypisów). Kolejne 31 stron to wykorzystana bibliografia. Mnie osobiście przeraża wykorzystana ilość literatury w tej pozycji. Przypomina mi trochę formą pracę licencjacką/magisterską (tyle, że przypisy tworzy się na moim wydziale na tej samej stronie a nie na końcu całości). Więcej uwag do samego wydania książki jako takich nie mam.
     Można powiedzieć, że książka trzyma poziom ale jest zbyt ciężka jeśli chcemy czytać coś odprężającego podczas urlopu wypoczynkowego. Nie wiem co więcej powinnam napisać. Sądzę, że warto po tą pozycję sięgnąć ale w innym czasie.
     Moja ocena: 6/10

Jeszcze dorzucę dwa cytaty, przy których na chwilę się zatrzymałam i swoje komentarze ;). Niekoniecznie mądre...

"Amerykański ortopeda Robert O. Becker, który przeprowadził liczne eksperymenty dotyczące wpływu pól elektromagnetycznych na zdrowie, odkrył powiązanie między gwałtownymi burzami słonecznymi i liczbą przyjęć do szpitali dla umysłowo chorych."*
Ortopeda, pola magnetyczne i szpitale dla umysłowo chorych w jednym? "O co kaman?!" Przeczytałam to zdanie kilka razy i nadal mi coś ze sobą nie gra...


"Każdy gracz przede wszystkim starał się zlikwidować różnicę finansową między sobą i swoim partnerem"**
Widać, że eksperyment nie miał miejsca w Polsce :). Obserwując nasze społeczeństwo widzę tylko to, że każdy chce jak najwięcej tylko i wyłącznie dla siebie. Obym tylko się myliła...



Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Studio Astropsychologii:


* McTaggart L., Więź, Studio Astropsychologii, Białystok 2013, s. 78
** Tamże, s. 173.

czwartek, 18 lipca 2013

'Dziewczyna mojego kumpla' (My Best Friend's Girl. 2008) - film



Inteligentna, piękna i pełna temperamentu Alexis (Kate Hudson) dla wielu kawalerów byłaby wymarzoną partnerką. Nic zatem dziwnego, że po miesiącu znajomości zaślepiony głębokim uczuciem Dustin (Jason Biggs) wyznaje jej miłość. Alexis decyduje jednak, że zapał amanta trzeba ostudzić... nieodwracalnie. Zdruzgotany koszem Dustin zwraca się o pomoc do najlepszego kumpla, Tanka (Dane Cook), specjalisty od reaktywowania związków. Świeżo porzuceni mężczyźni wynajmują Tanka, by ów znawca kobiecego wnętrza urządził kobietom na randce istne piekło na ziemi, po którym same zapragną wrócić do poprzednich partnerów. Tank nie spodziewa się, że Alexis okaże się największym wyzwaniem w jego karierze.







      „Dziewczyna mojego kumpla” to kolejna komedia romantyczna. Pomimo wielu podobnych produkcji ciągle powstają kolejne, mające ten sam schemat. Również w tym przypadku nie znajdziemy niczego nowego. Trzeba jednak przyznać, że na tle innych ten film trzyma poziom. 
     Tank będąc konkretnym dupkiem zarabia na tym pieniądze. W jego przekonaniu pomaga zdesperowanym mężczyznom odzyskać miłość ich życia poprzez... randki z ich ukochanymi i pokazanie jaki miały wcześniej skarb, zachowując się samemu niedorzecznie. Najpierw je w sobie rozkochuje a później postępuje tak aby kobieta zobaczyła w nim wszystko co najgorsze. Problem powstaje w momencie gdy ma "wziąć w obroty" ukochaną swojego najlepszego kumpla. I w tym momencie zaczyna się wreszcie rozkręcać. 
    Jedyne do czego powinnam się przyczepić w fabule to fakt w jaki sposób przedstawione zostały kobiety. W całości filmu wygląda to tak, że kobiety nie doceniają miłych i poczciwych facetów tylko zwracają uwagę na brutali z brakiem kultury. Prawdopodobnie panuje taki stereotyp ale mi jako kobiecie zupełnie to się nie podoba. Może jako jedna z nielicznych nienawidzę jak facet źle mnie traktuję ale wyrażam sprawę jasno - ja nie godzę się na takie traktowanie. Może to bardzo dziwne ale wole miękką ciapę, która mnie doceni niż zatwardziałego sukinsyna, który nie widzi nic poza czubkiem swojego nosa ;). 
     Jak na komedię przystało znajdziemy tu wiele sytuacji, które można uznać by za pełne humoru, śmieszne. Jako jeden z nielicznych filmów w tym gatunku zawiera w sobie na tyle dobrego dowcipu, który potrafi rozbawić czasem człowieka jak na komedię przystało. Ale jest to również typowa komedia romantyczna, czyli aż tak ciekawie jakby mogło się wydawać nie jest. Niestety scenarzyści oraz reżyserzy chyba nie mają pomysłu na inny schemat niż typowy "śmiesznie, śmiesznie, zdarza się coś złego, ale koniec końców i tak wszyscy są szczęśliwi".
     Kolejny aspekt na który należy zwrócić uwagę to obsada aktorska - Kate Hudson jako Alexis, Jason Biggs ala Dustin oraz Dane Cook w roli Tanka. Cała trójka odpowiednio dobrana do ról które odgrywali. Jak dla mnie wyglądali jak głupia blondynka, ciapciak i macho ze zbyt wysokim mniemaniem o sobie, czyli jak dla mnie idealnie pasowali do idei owego filmu.
     Dość długo zastanawiałam się jaką wystawić ocenę. Z jednej strony to jak przedstawili kobiety powinno zaniżyć znacząco oceny - z drugiej jednak strony jest to jednak tylko film, przy którym pomimo swojej płci "pięknej" jednak spędziłam stosunkowo miło czas. Od siebie daję dość wysoką notę, mimo to lepiej żeby każdy sobie sam wyrobił o tej produkcji opinie. 
     Moja ocena: 7/10

środa, 17 lipca 2013

"Ciemny brzeg" Susan Howatch






Czy na miesiąc miodowy można wybrać miejsce rodzinnej tragedii? Wszyscy sądzili, że Jon Towers nie wróci więcej do posiadłości, gdzie zginęła jego pierwsza żona, ale on zaskakuje rodzinę i przyjaciół, przywożąc do Buryan świeżo poślubioną Sarę. Czy to przypadek, że do rezydencji Jona zjeżdżają także wszyscy, którzy gościli tam przed dziesięciu laty i byli świadkami wypadku? Czy historia rzeczywiście lubi się powtarzać? 
Opis książki








Autor: Susan Howatch
Tytuł oryginalny: The Dark Shore
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Cendrowska Małgorzata
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1965
Rok pierwszego wydania polskiego: 1995
Liczba stron: 208



     Wiele po tej pozycji się nie spodziewałam. Jednak mam pewien problem z ocenieniem oraz zrecenzowaniem tej pozycji. Sama nie do końca wiem co powinnam o niej napisać...
     Historia - sama w sobie ma potencjał. Jednak, jak dla mnie, zabrakło tutaj trochę pomysłu na rozwinięcie całości. Wszystko toczy się bardzo powoli. Nie ma wartkiej akcji, która zapiera dech w piersiach czytelnika. Jedynie można coś lepszego powiedzieć na temat ostatnich stron. Chociaż i tak mam wrażenie, że pozostawiły one pewien niesmak nieścisłości w powieści. Wszystko byłoby super gdyby nie wprowadzały całkowicie innych elementów w pewnych sytuacjach, o których nie było mowy oraz możliwości ich zaistnienia czy zupełnej zmiany wydarzeń o których była mowa. 
     Bohaterowie - o dziwo całkiem dobrze skonstruowani. Osobiście nie polubiłam żadnego z nich. Wszyscy mieli w sobie coś na prawdę irytującego w sobie co mnie od nich odrzucało. Najbardziej zniechęciła mnie do siebie Marijohn. Niby nic takiego nie robiła ale samym swoim bytem w powieści potrafiła podnieść ciśnienie. Obawiam się, że gdybym poznała taką kobietę w swoim prywatnym życiu nie polubiłybyśmy się :). 
     Styl autorki przyjemny. Bardzo szybko czyta się każdą stronę książki. Te dwieście stron można bez problemu przeczytać przy jednym zasiąściu nad ową pozycją. Autorka nie męczy książką czytelnika poprzez dziwne wyrażenia, nie używa stylu jakby mówiła do małego dziecka czy też rzucała naukowymi frazami, które zrozumieją tylko nieliczni. Po prostu ludzki i przyjemny w odbiorze odpowiedni na letnie wieczory ;). 
     Wydanie, które wypożyczyłam w bibliotece - jak to książka w bibliotece. Ma swój pewien urok - żółtawo-brązowe strony, pewien specyficzny zapach jakby starych książek. Obyło się bez dużej liczby literówek, błędów stylistycznych i innych fraz, które nie są przyjemne dla czytelnika. Czcionka odpowiednio dobrana do rozmiaru strony. 
     Pomimo niezbyt wciągającej fabula książka ma swój pewien urok. Ja osobiście odprężyłam się czytając tą pozycję. Nie jestem dokładnie opisać co na to wpłynęło. Ma swoje wady, jednakże ma coś co wpływa, że człowiek staje się zrelaksowany i przyjemnie spędza nad nią swój czas. 
     Moja ocena: 5/10.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Stos 4/2013

     Kolejny stos w tym miesiącu ;). Z poprzedniego stosu bibliotecznego nie przeczytałam trzech książek, a mianowicie:
  1. "Zamek Eymericha" Valerio Evangelisti
  2. "Wyrzutek" Michelle Paver
  3. "Kolor magii" Terry Pratchett
     Wszystkie trzy są zaliczane do fantastyki. Za pierwszą i trzecią zabierałam się ale nie mogłam przebrnąć a "Wyrzutka" już sobie odpuściłam. Chyba sobie już daruję "Kroniki Pradawnego Mroku". 

     A teraz przejdźmy do bardziej przyjemnych spraw. Oto kolejna porcja książek :). 

Stos biblioteczny: 

"Ciemny brzeg" Susan Howatch
"Czekolada" Joanne Harris
"Syn innego mężczyzny" Katherine Stone
"Przyjaciele" Marta Madera
"Perswazje" Jane Austen
"Dziewczyna z sąsiedztwa" Elizabeth Noble


Stosik własny:
Obie książki zakupione na "wyprzedaży" w Biedronce za 9,99 każda :). 

"O czym nigdy nie powiedziała Ci matka" Olivia Lichtenstein
"Dotyk Julii" Tahereh Mafi


     A trzeci stosik taki bonusowy :). Właściwie są to książki nie moje ale podrzucone do mojej biblioteczki w pokoju. Już sobie leżą od jakiegoś czasu na półce a nie pamiętam, żebym sobie sama je kupowała. Nie zmienia to faktu, że z chęcią część przeczytam :). 

"Posłanie róż" Nora Roberts
"Trzy siostry" Nora Roberts 
"Mój tydzień z Marilyn" Colin Clark
"Manhattan pod wodą" Zuzanna Głowacka
"Szyfr Blackstone'a" Rose Melikan
"Rodzina Borgiów" Mario Puzo
"Córka konkubiny" Pai Kit Fai

     Po obfitym w czytanie książki pierwszym tygodniu lipca (aż cztery książki w siedem dni) teraz mi idzie czytanie jakoś strasznie wolno. Może to kwestia doboru literatury. Oby te stosy szły mi lepiej :).

piątek, 12 lipca 2013

Słów kilka :)

Mam dla Was małe ogłoszenie :). 

Założyłam stronę swojego bloga na FB: 


     Jest to dopiero początek mojej działalności blogowo-fejsbukowej więc proszę Was o wyrozumiałość. Mam nadzieję, że niektórym ułatwi to śledzenie mojej działalności na blogu. Będę starała się umieszczać tam jak najwięcej informacji z życia mojego bloga, info o notkach, stosach czy konkursach (a zamierzam w najbliższym czasie jeden zorganizować).
     Mam nadzieję, że kilka osób, które polubią moją stronę na fejsie się znajdzie. A na razie udanego weekendu i wielu dobrych książek życzę :).

wtorek, 9 lipca 2013

"Bliźniaczka" Katherine Stone







Wychowana w sierocińcu Gwen nie zna swoich rodziców. Piękna Paige dorastała otoczona miłością i luksusem. Od pierwszego spotkania czują, nie wiedzieć czemu, że coś je łączy. Rodząca się bliskość zostaje jednak wystawiona na ciężką próbę przez dawną tragedię, poczucie krzywdy, gniew i zawiedzione uczucie. 

Tył książki











Autor: Stone Katherine
Tytuł oryginalny: The Other Twin
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Nałęcz Joanna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2003
Rok pierwszego wydania polskiego: 2003
Liczba stron: 192




      Kolejna książka autorki Katherine Stone za którą się zabrałam. Po pierwszej jej pozycji jaką przeczytałam ("Godzina Kopciuszka") wiedziałam, że chce sięgnąć po następne. Tą udało mi się wypożyczyć w bibliotece. I stwierdzam, że ta książka była trafnym wyborem ;). 
      Fabuła trochę pokręcona ale odpowiadająca tytułowi. Tekst z tyłu za wiele nie zdradza z elementów akcji - i dobrze. Przynajmniej nie znajdziemy tam streszczenia książki. Co prawda sam opis może wydawać się mało zachęcający, jednak to co znajdziemy w środku na prawdę potrafi zrobić wrażenie. Mi osobiście się bardzo podobało. Przedstawione jest kilka wątków, które są jakby uzupełnieniem tego głównego. Nadal zastanawia mnie czemu książka została zaklasyfikowana jako romans. Jak dla mnie nawet nie leżała obok nich ;). 
     Bohaterowie dość prości, przynajmniej niektórzy z nich. Aż miałoby się jednak ochotę, żeby autorka nad niektórymi postaciami nadal popracowała, dopracowała je. Sama historia ciekawa ale nie wszystkie postacie które ją tworzą pasują... 
     Styl pisania autorki bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Tak konstruuje zdania (pochwała może również dla tłumacza), że nie zastanawiasz się o co chodzi tylko chcesz czytać dalej, brnąć razem z bohaterami przez
     Wydanie trochę dziwne. Została wykorzystana stosunkowo mała czcionka jak na wielkość strony. Wieczorami w łóżku, jak się ma już na wpół otwarte oczka ale chce się jeszcze czytać dalej - utrudniało to trochę. Strony perfidnie posklejane klejem, więc to tylko kwestia jeszcze kilku przeczytań kiedy zaczną wypadać kartki. 
     Romansem na pewno nie nazwałabym tej książki, tylko dobrą powieścią obyczajową. Do tego gatunku, do którego została zakwalifikowana ta książka prędzej podciągnęła bym trylogię o Christianie Grey'u niż tą powieść. Jednak nie czytałam jeszcze zbyt wielu romansów, więc mogę się nie znać :).
     Moja ocena:7/10.

niedziela, 7 lipca 2013

"Cud oleju lnianego. Źródło zdrowia i witalności." Dr Hans-Ulrich Grimm


Len towarzyszy człowiekowi już od wieków, a jego głównymi zaletami były włókna, służące do produkcji ubrań oraz właściwości prozdrowotne. Obecnie, możemy zauważyć „renesans” lnu, ponieważ na nowo zaczęto doceniać jego lecznicze działanie. Autor to ekspert od spraw żywności, który w tym poradniku prezentuje uzdrawiającą siłę i potencjał tkwiący w tej roślinie. Przeciwdziała ona nie tylko zawałom serca i nadciśnieniu, ale nawet niektórym nowotworom. Doskonale wzmacnia włosy i jest tajną bronią przeciw starzeniu się. Dzięki tej książce będziesz mógł sam w praktyce przekonać się o dobroczynnym działaniu oleju i siemienia lnianego na swój organizm. Pomoże Ci w tym wiele przepisów, a także wykaz dolegliwości, przy których ten produkt czyni cuda. Sprawdź, w czym len pomoże Tobie.






Autor: dr Hans-Ulrich Grimm
Tytuł oryginalny: Leinöl macht glücklich. Das blaue Ernährungswunder
Język oryginalny: niemiecki
Tłumacz: Petrikowska Kamila
Kategoria: Literatura popularnonaukowa
Gatunek: popularnonaukowa
Rok pierwszego wydania: 2012
Rok pierwszego wydania polskiego: 2013
 Liczba stron: 168
Wydawnictwo:Studio Astropsychologii



    Ostatnio naszło mnie na większe zwracanie uwagi na to co spożywam, co dodaje do swojego jedzenia, jakie kosmetyki wybieram do pielęgnacji twarzy, ciała oraz włosów. Dlatego też zwróciłam uwagę na tą pozycję dotyczącą oleju lnianego. Miałam nadzieję dowiedzieć się czegoś na temat dobroczynnego wpływu samego oleju na nasz organizm. Pod tym względem jestem trochę zawiedziona. 
     Książka zawiera treści, których nie do końca się spodziewałam. Oczekiwałam trochę innych informacji. Znajdziemy w niej raczej historię rośliny, zwanej lnem aniżeli samych informacji na temat oleju, który powstaje z tej rośliny. Kolejną dziwną sprawą, która mnie wręcz zszokowała jest fakt, że przy tej dość małej i tak ilości stron prawię połowę stanowią... załączniki! Które notabene zawierają więcej przydatnych informacji niż sama treść głównej części owej książki. W rozdziałach tej pozycji znajdziemy tylko i wyłącznie historię lnu. Bardzo mało było wspomniane na temat głównego tematu, który powinien przewijać się przez tą pozycję, czyli oleju lnianym. Co gorsza ciągle powtarzały się te same zdania. Niektóre nawet widziałam po trzy czy cztery razy! A 168 stron to na prawdę mała liczba... W załącznikach przedstawione zostały w ciekawy sposób zastosowanie oleju oraz jego działanie na nasz organizm. Znajdziemy również kilkadziesiąt przepisów w których można wykorzystać siemię lniane albo olej lniany. Każdy znajdzie coś dla siebie :). 
     Styl autora przyjemny w odbiorze. Można szybko przeczytać, ale przez to jeszcze bardziej rażące wydają się właśnie te powtórzenia całych zdań o których już wspomniałam. Nie wiem również co autor zamierzał osiągnąć przedstawiając historię lnu zamiast informacji na temat oleju lnianego co sugerowałby tytuł. Nie wiem również dlaczego najbardziej przydatna treść dotycząca informacji których się spodziewałam zamieszczona jest dopiero w załącznikach a nie treści głównej. I dlaczego tyle miejsca one zajmują w tak krótkiej pozycji? 
     Samo wydanie zrobione w przyjazny dla oka sposób. Tym razem nie było zbyt wielu błędów stylistycznych, literówek i tym podobnych rażących błędów. Czcionka oraz białość stron odpowiednio dobrana by nie razić człowieka w oczy i ułatwić czytanie tejże pozycji. Pod tym względem nie mam nic do zarzucenia.
     Osobiście przeżyłam ogromny zawód po przeczytaniu tej książki. Oczekiwałam po tej pozycji czegoś innego. Czegoś co na prawdę by odpowiadało tytułowi - informacji na temat oleju lnianego oraz "cudów" jakie może zdziałać w naszym organizmie. Punkty, które daje tej książce są jedynie za załączniki, które jako jedyne ratują treść. Bo to właśnie z nich dowiemy się na temat.
     Moja ocena: 4/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu:
Related Posts with Thumbnails