sobota, 17 grudnia 2016

'Shrek 2' (2004) - film



Po powrocie z miesiąca miodowego Shrek i Fiona postanawiają odwiedzić rodziców księżniczki, do których dotarła jedynie wiadomość o ślubie ich córki z prawdziwą miłością jej życia. Młoda para rusza więc do królestwa Zasiedmiogórogrodu. Problem jednak w tym, że rodzice Fiony w ogóle nie zdają sobie sprawy z ciążącej na niej klątwy. W związku z tym są pewni, iż poślubiła ona kogoś z wyższych sfer, kawalera pokroju Lorda Farquaada - władcy rządzącego zasobnym państwem. Jakież więc jest zdziwienie, kiedy ich zięć okazuje się ważącym ponad 300 kilogramów zielonym ogrem nie przywiązującym wagi do higieny, któremu w dodatku towarzyszy gadający osioł. 








     Animacja "Shrek" i jej kolejne części są na tyle kultowe, że chyba zna albo kojarzy je każdy. Aktualnie, w okresie przedświątecznym, w telewizji można je powtórnie, bądź po raz pierwszy, obejrzeć. Osobiście robię sobie powtórkę z rozrywki, dlatego też również u mnie pojawiają się opinie na blogu.
     Shrek i Fiona po podróży poślubnej wybierają się do Zasiedmiogórogrodu aby odwiedzić rodziców księżniczki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, lecz para królewska spodziewa się zupełnie innego zięcia... Jak zwykle mamy ogromną dawkę dobrego humoru, który jest na wysokim poziomie. Jak dla mnie ta animacja pokazuje po raz kolejny klasę i pokazuje, że można stworzyć bajkę, która jest dobra dla osób w każdym wieku. Nie ważne czy ma się kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Pierwsza część opowieści o Shreku była dla mnie arcydziełem, natomiast ta jest również bardzo dobra, choć może nie zachwyciła aż tak mocno jak poprzedniczka. 
     Gra aktorska tutaj nie podlega ocenie ;) natomiast dubbing to i owszem. Zarówno w wersji oryginalnej jak i polskiej jestem z tego aspektu bardzo zadowolona. Uwielbiam osła i jego teksty w obu wersjach językowych. 
     Wiem, że "Shrek 2" ma wielu wrogów lecz dla mnie jest to genialna animacja która potrafi umilić widzowi czas. Nawet tak paskudny, jakim jest grudniowy, szarobury wieczór. Ja jestem jak najbardziej na tak.
     Moja ocena: 8/10.

czwartek, 15 grudnia 2016

"Shirley" Charlotte Brontë



Nigdy dotąd nie wydawana w Polsce powieść Charlotte Brontë, autorki „Dziwnych losów Jane Eyre”.
Borykający się z przeciwnościami losu młody przedsiębiorca, Robert Moore, sprowadza do swej fabryki nowoczesne maszyny, czym naraża się lokalnej ludności do tego stopnia, że doczekuje się zamachu na swoje życie. By ratować podupadający interes, Moore rozważa poślubienie zamożnej i dumnej Shirley Keeldar, mimo że jego serce należy do nieśmiałej Caroline, żyjącej w całkowitej zależności od swego stryja. Tymczasem Shirley zakochana jest w ubogim Louisie, który zajmuje posadę guwernera w rodzinie jej wuja. Choć Louis odwzajemnia jej uczucie, ambicja i świadomość przepaści majątkowej, która ich dzieli nie pozwalają mu się do tego przyznać. 
Opis książki





Autor: Charlotte Brontë
Tytuł oryginalny: Shirley
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Hume Magdalena
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: społeczna, obyczajowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1849
Rok pierwszego wydania polskiego: 2011
Liczba stron: 640



     Książka "Shirley" to kolejna pozycja którą przygarnęłam z biblioteki. Postanowiłam postarać się czytać więcej 'klasyków' i uznałam, że autorkę można do tej kategorii przypisać. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, gdyż nie czytałam jeszcze ani jednej powieści, która wyszła spod jej pióra. Jakie są moje wrażenia?
     Fabuła książki jest moim zdaniem trudna do opisania w kilku słowach. Jej złożoność, mnogość wątków jest trudna do określenia bez zdradzania kilku ważnych faktów z książki. Jeśli ktoś jej nie czytał może czuć się zniechęcony, że przeczytał spojler. Opis pozycji musi niestety wystarczyć. Pomimo, że akcja początkowo dość wolno się rozkręca to dalej sunie dość gładko. Tytułowa bohaterka pojawia się dopiero w około 1/3 książki i mniej więcej od jej pojawienia zaczyna się wiele dziać. Klimat pozycji dość podobny do powieści Jane Austen, choć nie wiem czy mają ze sobą aż tak wiele wspólnego :). Pomimo, że jest to książka trochę o miłości, o przeciwnościach losu na jakie możemy się natknąć, nie jest ona ckliwo-romantyczna. Z samego zakończenia nie jestem zbyt zadowolona, mogłoby być ono bardziej brutalne aniżeli tak gładkie i szczęśliwe. Właśnie ono może zepsuć wrażenie z całej lektury.
     Bohaterowie niestety nie byli aż tak ciekawie skonstruowani. Po ilości postaci spodziewałam się, że będą idealnie nakreśleni, lecz niestety tak się nie stało. Odniosłam wrażenie, że autorka nie mogła się  wystarczająco długo skupić nad jedną osobą, aby poświęcić więcej czasu, aniżeli opisując jedynie jej wygląd. Pod tym względem jestem bardzo zawiedziona.
     Styl autorki był dla mnie dość dziwny i momentami ciężkostrawny. Bardzo irytowały mnie wstawki gdy zwracała się do czytelnika. Opisywała po prostu akcje aby nagle wstawić zdanie typu "a teraz drogi Czytelniku zrobimy przeniesiemy się gdzieś indziej". Co prawda czytałam gorzej napisane książki ale takie wstawki nie należą do moich ulubionych.
     Wydanie powieści całkiem przyzwoite. Twarda oprawa, czcionka oraz papier (mi akurat już nie przeszkadza taki papier z makulatury) współgrały razem tworząc całkiem niezły efekt. Dodatkowo szyte a nie klejone strony wpłynęły pozytywnie, dzięki czemu lektura nie była tak ciężka.
     Mam dość mieszane odczucia co do samej treści, choć sądzę, że bardziej jestem skłonna ku pozytywnej opinii. Nie czytałam jeszcze innych powieści autorki, choć muszę przyznać, że jestem zaintrygowana jak wypadną inne jej pozycje. Chociażby wręcz kultowa książka "Dziwne losy Jane Eyre".
     Moja ocena: 6/10.

wtorek, 13 grudnia 2016

'Bierz forsę i w nogi' (Take the Money and Run, 1969) - film









Virgilowi Starkwellowi nic w życiu nie wychodzi. Schodzi więc na przestępczą drogę, a kiedy poznaje piękną dziewczynę, postanawia się zmienić










     Filmy Woody'ego Allen'a są dość specyficzne. Humor w nich przedstawiony niekoniecznie wszystkim się spodoba. Ostatnio natrafiłam na kolejną jego produkcję, tym razem "Bierz forsę i w nogi". Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, lecz mając możliwość obejrzałam w całości.
     Nieporadny Virgil dopiero po poznaniu dziewczyny stara się ogarnąć życiowo. Pomimo szczerych postanowień nawet wtedy nie do końca się mu to udaje. Muszę przyznać, że początkowo nie mogłam wkręcić się w ten film. Jakoś miałam pewne opory, ciężko mi się go oglądało i już myślałam, że zmienię na coś innego. Całe szczęście jakoś przebrnęłam, nie dając się swoim niechęciom. "Bierz forsę i w nogi" to całe szczęście dobra komedia, która wreszcie się rozkręciła. Fakt, że reżyser, scenarzysta oraz główny aktor to jedna i ta sama osoba tutaj nie zrobiło na mnie aż tak złego wrażenia. W tym przypadku odniósł ten myk sukces. Specyficzne cięcie scen zmuszało widza w uważniejsze śledzenie wątków, wiele żartów sytuacyjnych, które pomogą poprawić humor w paskudny dzień.
     Gra aktorska - według mnie jest to jedna z lepszych ról Allena, choć jestem dopiero na początku przygody z jego twórczością. Natomiast Janet Margolin, wcielająca się w postać Louise, nie wypadła aż tak dobrze i przekonująco. Właściwie sama stricte gra nie była najgorsza ale nie do końca pasowała ona mi w tej roli.
     Nie żałuję, że obejrzałam ten film. Warto 'zmęczyć' początkowe sceny, jeśli tak jak ja mielibyście z nimi problem. Moim zdaniem bardzo ciekawie rozwija się akcja a poziom tego filmu jako komedii na naprawdę wysokim poziomie.
     Moja ocena: 7/10.

niedziela, 11 grudnia 2016

"Moje serce i inne czarne dziury" Jasmine Warga

Szesnastoletnia Aysel, miłośniczka fizyki i muzyki klasycznej, obsesyjnie planuje własną śmierć. Jej ojciec dopuścił się brutalnej zbrodni, która wstrząsnęła całym miasteczkiem, matka nie może na nią patrzeć, bo obecność córki przypomina jej o przeszłości, zaś koledzy i koleżanki z klasy obgadują ją za plecami przy każdej możliwej okazji… Aysel jest gotowa zamienić swoją energię w nicość. Dziewczyna ma tylko jeden problem: nie jest pewna, czy starczy jej odwagi, by to zrobić. Wszystko zmienia się, gdy odkrywa stronę internetową, na której ogłaszają się partnerzy do samobójstwa. Użytkownik o nazwie FrozenRobot, a w rzeczywistości zmęczony własną rodzinną tragedią nastolatek imieniem Roman, szuka kogoś, z kim będzie mógł odebrać sobie życie. Chociaż Aysel i Roman nie mają ze sobą nic wspólnego, nowa znajomość zaczyna wpływać na dwoje nastolatków w nieoczekiwany sposób. W miarę zbliżania się wyznaczonej daty samobójstwa Aysel zaczyna wątpić, czy to naprawdę najlepsze rozwiązanie. Będzie musiała wybierać między własnym pragnieniem śmierci a próbami przekonania partnera, aby pozostali przy życiu. Tyle że Romana nie tak łatwo przekonać…
Opis książki




Autor: Jasmine Warga
Tytuł oryginalny: My Heart and Other Black Holes
Język oryginalny: angielski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: dziecięca, młodzieżowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2015
Rok pierwszego wydania polskiego: 2016
Liczba stron: 312



     Książka po raz pierwszy wpadła mi w ręce w Biedronce. Zaintrygował mnie tytuł lecz niestety poziom zniszczenia, akurat tamtego egzemplarza co widziałam, skutecznie zniechęcił mnie do zakupu. Gdy tylko powróciłam do domu zakupiłam tytuł w wersji elektronicznej. Miałam nadzieję na dobrą, mroczną książ, która zmusi mnie do refleksji. Czy w tym przypadku moje chciejstwa aby na pewno zostały spełnione?
     Początkowy opis zabrzmiał zachęcająco. Główna bohaterka na forum w internecie znajduje partnera do samobójstwa. Pierwsza połowa książki, która rozwijała się intrygująco i bardzo mrocznie, wciągnęła mnie. Była owiana tajemnicą, dzięki czemu aż chciało się czytać dalej. Niestety im dalej brnęłam to robiło się coraz bardziej cukierkowo. Niestety nie za bardzo spodobał mi się ten miłosno-radosny kierunek w którym poszła autorka. Miałam nadzieję na mroczną książkę z mocnym akcentem. Tak mocnym akcentem, który wstrząsnąłby czytelnikiem, zmusiłby do pozostania myślami przy tematyce przez dłuższy czas po lekturze. Dostałam natomiast dobrze zapowiadającą się fabułę zepsutą miłosnymi rozważaniami nastolatków, które nie potrafią się zdecydować czego tak naprawdę oczekują od życia. Miotają się od jednej do drugiej strony nie potrafiąc podjąć konkretnej decyzji.
     Bohaterowie tak jak fabuła tej książki - w drugiej połowie pozycji spadali w dół po równi pochyłej. O ile jeszcze początkowo mogli zaintrygować swoją osobą czytelnika, tak im dalej w las tym gorzej. Stawali się coraz bardziej rozmemłani, bez charakteru, który by wybił ich jakoś na tle innych. Również pod tym względem jestem niestety zawiedziona.
     Styl autorki bardzo lekki, dzięki czemu można bardzo szybko zaznajomić się z jej książką. Język jakim posługiwała się pisarka był skierowany jakby bardziej do nastolatków. Odniosłam wrażenie jakby pisarka nie brała w ogólę pod uwagę, że również inne grupy mogą sięgnąć po tę pozycję. Samo wydanie natomiast bardzo dobrze zrobione. To chyba najlepszy element w całej książce, który mnie nie zawiódł. Może dlatego, że jest to wydanie elektroniczne? Czcionkę i oświetlenie można w końcu sobie zmieniać do woli :).
     "Moje serce i inne czarne dziury" to jedna z tych pozycji, które można przeczytać i zapomnieć, gdyż zbyt wiele nie zmienią one w naszym życiu. Może i porusza bardzo trudny temat, jednak sposób w jaki został pociągnięty zrobił z tego leciutką i nic nie wnoszącą miłosną historyjkę. A szkoda.
     Moja ocena: 5/10.

środa, 7 grudnia 2016

'Nad życie' (2012) - film




Przez lata poznajesz tysiące osób, aż pewnego dnia spotykasz kogoś, kto zmienia twoje życie. Na zawsze. Tak było z Agatą (Olga Bołądź). Odnosząca międzynarodowe sukcesy siatkarka zakochuje się bez pamięci w Jacku (Michał Żebrowski). O takiej miłości marzyła przez całe życie. Wszystko miało być jak w bajce - piękny ślub, dzieci i dom w górach. Te plany przerywa jeden telefon. Po dramatycznej informacji Agata rozpocznie wyścig z czasem. Zawalczy o siebie, o mężczyznę, którego kocha i o dziecko, którego pragnie nad życie.
Czy miłość wszystko zniesie? Czy wszystko przetrzyma? 






     Film leciał niedawno w telewizji. Pomimo, że jako tako kojarzyłam sytuację z Agatą Mróz-Olszewską, to nie śledziłam jej na tyle aby znać wszystkie szczegóły. Nie wiedziałam nawet, że został nakręcony film inspirowany tymi wydarzeniami. Z czystej ciekawości obejrzałam tę produkcję i mimo mieszanych uczuć, uważam ją za całkiem udaną.
     Fabuły nie będę komentować. Jest ona oparta na prawdziwych wydarzeniach, a tak jak wspomniałam nie śledziłam ich z zapartym tchem. Nie mam nawet serca oceniać jako takiej sytuacji, gdyż nie jestem odpowiednią osobą. Jednak do samego zrealizowania oraz innych technicznych spraw mam kilka krótkich uwag. Zostało wykorzystanych wiele skoków, przez dco odniosłam wrażenie bardzo uproszczonych sytuacji. Raz leży kupa śniegu a za chwilę przedstawiono cudowne wydarzenia z upalnego lata. Może drobnostka ale jakoś zapadła mi w pamięci. Było jeszcze kilka takich podobnych nieścisłości, które niekoniecznie dawały mi dobry obraz całych zajść, sytuacji.
     Gra aktorska - Olga Bołądź momentami myliła mi się z Olgą Borys. Nie dość, że imię to samo, 'podobne' nazwiska to jeszcze momentami z wyglądu nie mogłam ich odróżnić. Co do samej aktorki nie mam innego punktu odniesienia, nie widziałam jej w innych filmach, ale tutaj wypadła całkiem nieźle. Niestety odtwórca głównej męskiej roli, czyli Michał Żebrowski, wypadł w tej produkcji nienaturalnie. Ewidentnie nie pasował mi do tej roli, co popsuło w moim odczuciu wiele chwil podczas seansu.
     Moim zdaniem film "Nad życie" jest całkiem przyzwoitą produkcją. Jak na polską realizację jest ona godna wyróżnienia. Pomimo, że sama nie jestem aż taką zapaloną fanką siatkówki, to uważam, że na prawdę warto obejrzeć ten film.
     Moja ocena: 7/10.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

"Pół życia" Jodi Picoult


Luke Warren jest badaczem wilków. Pisze o nich, studiuje ich zachowania, a kiedyś nawet z nimi zamieszkał. Pod wieloma względami są mu bliższe niż własna rodzina, z którą właściwie nie ma kontaktu, odkąd żona go rzuciła, a syn Edward wyjechał.
Niespodziewanie Luke zostaje ciężko ranny w wypadku samochodowym, a wraz z nim siostra Edwarda, Cara. Nagle wszystko się zmienia: Edward musi wrócić do domu, który opuścił przed laty, i razem z siostrą podjąć decyzję co do leczenia ojca. Nie ma łatwych odpowiedzi, za to pojawiają się pytania: jakie tajemnice skrywa przed sobą rodzeństwo? Co stoi za pragnieniem, by pozwolić ojcu umrzeć... lub utrzymać go przy życiu za wszelką cenę? Czego życzyłby sobie sam Luke? I przede wszystkim, na ile zapomnieli to, o czym zawsze pamięta wilk: że członkowie stada potrzebują siebie nawzajem, a przetrwanie czasem idzie w parze z ofiarą?
 Opis książki





Autor: Jodi Picoult
Tytuł oryginalny: Lone Wolf
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Moltzan-Małkowska Magdalena
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2012
Rok pierwszego wydania polskiego: 2012
Liczba stron: 464



"Niewiedza, oznajmił, jest tysiąc razy gorsza od konfrontacji z własnym lękiem."*

"Faceci. Nie sposób z nimi żyć... i nie wolno ich legalnie zastrzelić. (...) Osiem lat temu spławiłam męża i kupiłam sobie lamę. Do dzisiaj winszuję sobie tej decyzji."**

     Jodi Picoult napisała wiele powieści. Część z nich udało mi się już przeczytać, między innymi "Bez mojej zgody", czy też "To, co zostało". Widząc pozycję, czyli "Pół życia", której jeszcze nie czytałam, na półce w bibliotece nie mogłam oprzeć się pokusie i wzięłam ją ze sobą do domu. Moim zdaniem fani autorki nie powinni być zawiedzeni.
     Po tragicznym wypadku samochodowym Luke, ojciec dwójki dzieci, pozostaje nieprzytomny. Najbliżsi muszą podjąć ciężką decyzję, czy utrzymać go przy życiu, jednak sprawa nie jest na tyle oczywista jak się może na pierwszy rzut oka wydawać. Kto w tym przypadku jest najbliższą rodziną, była żona, nieletnia córka czy syn, którego nie widzieli od sześciu lat? Czy osoba nieletnia jest na tyle dojrzała aby można móc powierzyć jej odpowiedzialność za drugiego człowieka? Choć czy odłączenie od aparatury to na pewno dobra opcja? Treść stawia wiele pytań przed czytelnikiem, zmusza do refleksji, nie pozwala aby można było przejść obojętnie obok tego tematu. Część czytelników może być oburzona, że znów mamy do czynienia z trudnym dylematem, znów spotykamy się z bohaterami na sali sądowej. Mi osobiście to nie przeszkadza ze względu na różnorodność tematów jakie zostają przedstawione. Nigdy nie nudzę się podczas czytania, akcja wciąga już od pierwszych stron. Jedynie motyw wilków, średnio mnie interesował, lecz odgrywał on znaczącą rolę w całości.
     Bohaterowie bardzo dobrze skonstruowani. Każda osoba, przynajmniej dla mnie, została idealnie nakreślona, nawet z punktu psychologicznego. Nie można tutaj pomylić ze sobą żadnej postaci z inną. Styl pisarki - tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Bardzo przyjemnie czytało się tę lekturę, nie mogłam się oderwać już od pierwszych stron, nie tylko za sprawą treści ale również dzięki temu lekkiemu stylowi. 
     Wydanie to niestety największy minus całej pozycji. Bardzo słabo klejone strony, które po kilku przeczytaniach już niestety wypadają. Nie wiem ile osób przede mną miało tę pozycję w swoich rękach ale niestety już pierwsze strony [całe szczęście tylko te zawierające informacje o wydawcy, a nie te z treścią] były już osobnym bytem, wsadzonym tylko w okładkę książki... Również okładka mogłaby być z trochę mocniejszego papieru, aby nie rozlatywała się od razu w rękach.
     Nie zawiodłam się tą książką. Uwielbiam twórczość autorki i w tej pozycji również utrzymany jest wysoki poziom. Może nie jest to aż tak dobre dzieło jak "Bez mojej zgody", lecz obie były trzymające w napięciu i momenatmi wręcz druzgocące. 
     Moja ocena: 7/10.

*Picoult J., Pół życia, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2012, str. 66,
** Tamże, str. 383.
Related Posts with Thumbnails