niedziela, 17 września 2017

'Happy Happy' (Sykt lykkelig, 2010) - film


Rodzina dla Kai jest najważniejsza. Jest niepoprawną optymistką, mimo że żyje z mężczyzną, który woli iść na polowanie a nie chce się z nią kochać, bo nie jest już taka atrakcyjna, jak kiedyś. Trudno – życie nie jest usłane różami, mówi sama sobie. Trudno jej jednak utrzymać emocje na wodzy, kiedy obok wprowadza się idealna para. Taka, jaką sama chciałaby stanowić ze swoim mężczyzną. Są zgrani, zakochani, rozumiejący się bez słów i mają adoptowane etiopskie dziecko. Nowi sąsiedzi otwierają Kai oczy na wiele spraw. To przebudzenie niesie konsekwencje dla wszystkich wkoło. Kiedy przychodzi Boże Narodzenie, staje się oczywiste, że nic nie będzie tak jak wcześniej. Niezależnie od tego, jak Kaja będzie się starać. 






     Poszukując jakiegoś nietypowego filmu, mając już dość polskich oraz amerykańskich produkcji natrafiłam na "Happy Happy". Co prawda plakat, przynajmniej według mnie, jest mało zachęcający postanowiłam jednak zapoznać się z tym czymś. Czy rzeczywiście warto spędzić swój czas na oglądaniu tego filmu?
     Kiedy pojawiają się nowi sąsiedzi życie Kai wywraca się do góry nogami. Coraz bardziej widzi, że jej życie nie jest tak idealne jak by tego chciała. Film jest interesującym połączeniem komedii oraz dramatu i przyznaję, że było to coś innego, miłego dla oka. Nie spodziewałam się, że można w tak ciekawy sposób połączyć te dwa gatunki. Humor w tym filmie jest zupełnie inny niż w szeroko reklamowanych produkcjach nie mających nic wspólnego z dobrą zabawą. Wiele razy uśmiechnęłam się podczas seansu, tylko muszę zaznaczyć, że największą frajdę sprawiały mi te drobne żarciki sytuacyjne. Również znajdziemy tutaj wiele sytuacji, które mogą dać nam trochę do myślenia. Nie jest to na pewno film, który porusza błahe tematy, w sposób traktujący widza jak debila, działając na niego jeszcze bardziej ogłupiająco.
     Gra aktorska - muszę przyznać, że na swój sposób zaskoczyła mnie pozytywnie. Choć widać dość nierówną grę, a gdyby narysować 'wykres' to przypominałby on w dość znacznym stopniu sinusoidę, to jednak widzę ogromny potencjał. Nie spodziewałam się, że może być tak dobrze w tak mało znanym filmie. Na uwagę zasługują ci najmłodsi aktorzy, którzy wypadli o dziwo najbardziej naturalnie.
     Nie żałuję, że poświęciłam swój czas na ten film. Szkoda tylko, że nie został on odpowiednio wypromowany i nie trafił on do szerszego grona odbiorców. Moim zdaniem jest to produkcja, która zasługuje na szerszy rozgłos, przynajmniej w porównaniu z niektórymi gniotami, które masowo zalewają nasz rynek.
     Moja ocena: 7/10.

piątek, 15 września 2017

"Droga do domu" Yaa Gyasi





Dawno i daleko, w XVIII wieku na afrykańskim Złotym Wybrzeżu, żyły dwie siostry. Choć miały jedną matkę, nigdy się nie spotkały. Jedna pozostała z białym mężem, handlarzem niewolników w Afryce, druga trafiła na statek wiozący czarnoskórych do Ameryki. Odtąd ich dzieci, wnuki, prawnuki wypełniały swoje przeznaczenie w dwóch odległych światach. Zadziwiająco zaś dzieje dwóch rodzin spajał przekazywany z pokolenia na pokolenie naszyjnik i historia tragicznego w skutkach pożaru.

Opis książki








Autor: Yaa Gyasi
Tytuł oryginalny: Homegoing
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Ronikier Michał
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2016
Rok pierwszego wydania polskiego: 2016
Liczba stron: 412



     Książka "Droga do domu" to powieść o której podobno było głośno jakiś czas temu. Przyznaję się, że ja się o niej dowiedziałam dopiero ostatnio, gdy zobaczyłam ją u siostry. W końcu sama po nią sięgnęłam aby móc wyrobićasną opinię i nie żałuję, że miałam ją w swoich łapkach.
     Historia w tej książce opowiada losy dwóch sióstr, które nawet o sobie nie wiedziały. Ich losy potoczyły się całkowicie inaczej, a jedyne co je łączyło to wspólna ognista przeszłość. Jestem zaskoczona tą pozycją, gdyż nie spodziewałam się, że będzie ona tak ciekawie skonstruowana. Nie znam na tyle dobrze historii aby móc się wypowiedzieć na ile prawdziwe mogą być wydarzenia przedstawione na kartach tej powieści. Jednak autorka na tyle dobrze, przynajmniej tak mi się wydaje, przedstawiła toczącą się historię tej rodziny, że byłabym w stanie uwierzyć, że mogło tak się rzeczywiście dziać. Akcja w tej powieści może nie toczy się w zastraszająco szybkim tempem jednak wciągnęłam się bez reszty i nie mogłam się oderwać od lektury.
     Bohaterowie bardzo dobrze wykreowani, każda postać wyróżniała się czymś szczególnym dzięki czemu nie było możliwości aby ich ze sobą pomylić. Sam styl autorki, czy też może tłumacza?, uważam za lekki, dzięki czemu bardzo łatwo było mi szybko wciągnąć się w powieść i skończyć ją w niecałe dwa dni.
     Wydanie niestety nie należy do moich ulubionych. Klejone strony to jak zwykle element na który muszę ponarzekać. Okładka - są różne gusta i guściki, choć zapewne zaraz ktoś się odezwie, że nie powinno się oceniać książki po okładce. Samo "wnętrze" zostało bardzo schludnie przedstawione, więc chociaż pod tym względem nie mogę się do tej książki przyczepić.
     Nie żałuję, że pożyczyłam tę książkę. Uważam ją za naprawdę udaną i bardzo miło spędziłam czas podczas czytania. Jeśli ktoś z Was nie słyszał jeszcze o niej to gorąco polecam - nie powinniście się nudzić.
     Moja ocena: 8/10.

poniedziałek, 11 września 2017

'Ostatnia audycja' (A Prairie Home Companion, 2006) - film


 

Po 32 latach na antenie radiowa audycja Garrisona Keillora musi się zakończyć, gdyż rozgłośnia WLT zostaje sprzedana. Pewnego deszczowego wieczora w St. Paul w stanie Minnesota odbywa się ostatni odcinek show, nadawany na żywo z udziałem licznych fanów, którzy nie mają pojęcia, że jest to pożegnalny występ ich ulubionych gwiazd, wśród których są między innymi siostry Johnson, Yolanda i Rhonda, śpiewający kowboje Dusty i Lefty, piosenkarka country i inni. Wszyscy przygotowali specjalny program na to pożegnanie najpopularniejszej amerykańskiej audycji.






     Film "Ostatnia audycja" obejrzałam głównie ze względu na obsadę aktorską. Miałam nadzieję, że produkcja z takimi aktorami jak Meryl Streep czy Woody Harrelson będzie przynajmniej poprawna, o ile nie bardzo dobra. Jednak nie jestem pewna czy znów moje oczekiwania nie zderzyły się brutalnie z rzeczywistością...
     Rozgłośnia radiowa WLT zostaje sprzedana. Pracownicy po raz ostatni wykonują swoją audycje nadawaną na żywo. Akcja toczy się moim zdaniem bardzo powoli, tylko w jednym miejscu jakim jest scena na której występują prowadzący i ich goście. Po samej historii nie wiedziałam czego mogę się spodziewać i w sumie mam mieszane odczucia. Sam pomysł i jego wykonanie zostało zrobione w dość intrygujący sposób. Niestety było wiele momentów podczas seansu, które nie wzbudzały we mnie ogromnego zainteresowania. Film trwa ponad półtorej godziny, a mi się tak naprawdę podobała może jedna trzecia całości?
     Gra aktorska - miło było zobaczyć Harrelsona w innej odsłonie niż ta z "Igrzysk śmierci", choć miałam nadzieję, że będzie jego bohatera znacznie więcej. Sama Meryl Streep, od której oczekiwałam wiele, nie zrobiła na mnie aż tak dobrego wrażenia jak w innych filmach. Nie jestem pewna czy mam już 'zmęczenie materiału' czy po prostu nie była to najlepsza rola w jej wykonaniu.
     "Ostatnia audycja" to niestety kolejny film, który co prawda całkiem dobrze mi się oglądało, ale nie wyryje się w mojej pamięci na długo. Nie zrobił na mnie on takiego ogromnego wrażenia abym miała polecać go każdemu.
     Moja ocena: 5/10.

sobota, 9 września 2017

"Bad Mommy. Zła mama" Tarryn Fisher





Jolene i Darius Avery są szczęśliwą parą i rodzicami kilkuletniej Mercy. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig. Szybko zaskarbia sobie sympatię młodego małżeństwa i staje się powierniczką Jolene. Z czasem zachowanie Fig zaczyna być coraz bardziej niepokojące – kobieta gromadzi w domu rzeczy identyczne jak u przyjaciółki, kupuje takie same ubrania, a na Instagramie publikuje zdjęcia Dariusa. Czy prawdziwym obiektem jej zainteresowania jest Jolene, jej przystojny mąż, czy mała Mercy? A może chciałaby mieć ich wszystkich? 

Opis książki








Autor: Tarryn Fisher
Tytuł oryginalny: Bad Mommy
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Brodzik Agnieszka
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2016
Rok pierwszego wydania polskiego: 2017
Liczba stron: 320



     Po bardzo wielu pozytywnych recenzjach, oraz zaledwie kilku tych neutralnych, postanowiłam sama przekonać się o co chodzi z tą książką. Nie czytałam wcześniej żadnej pozycji Tarryn Fisher i uznałam, że ta będzie dobrym początkiem znajomości z autorką. Jednak czy rzeczywiście "Bad Mommy. Zła mama" zasługuje na tyle zachwytów ile można znaleźć w sieci?
     Darius, Jolene oraz Fig to trójka bohaterów, których losy ze sobą się łączą w dość niebezpieczny sposób. Socjopata, pisarka oraz psychopatka to mieszanka wybuchowa, która może w pewnym momencie doprowadzić do takich sytuacji, których sami prawdopodobnie nie chcielibyśmy przeżyć. Przyznaję, że miałam ogromne oczekiwania co do tej książki i niestety się rozczarowałam. Ok, nie było bardzo źle, choć ta historia mnie nie wciągnęła aż tak bardzo, jak się spodziewałam po tylu pozytywnych opiniach na które się natknęłam. Było trochę zaskakujących zwrotów akcji, lecz już mniej więcej w połowie książki możemy przewidzieć zakończenie tej historii. Jestem ciekawa skąd się bierze ten ogólny zachwyt nad tą książką, bo ja tej genialności fabuły, która wciąga czytelnika całkowicie, nie widzę.
     Bohaterowie - o ile początkowo postacie wydawały mi się ciekawie skonstruowane, tak im dalej brnęłam w treść, tak wszyscy zaczynali mi się przedstawiać bardzo schematycznie. Miałam nadzieję, że ukazanie zachowań psychopatki będzie ukazane w dużo bardziej intrygujący sposób. Nie miałam tego dreszczyku emocji, czekając na to co mogą bohaterowie jeszcze zrobić i czym nas jeszcze zaskoczą.
     Styl autorki przyznaję, że bardzo lekki, dzięki czemu dość szybko można przebrnąć przez tę książkę. Co prawda nie jest to jakieś opasłe tomiszcze, lecz język jakim została napisana ta historia nie utrudniał przebrnięcia przez nią. Wydanie - całe szczęście zakupiłam jedynie wersję elektroniczną, więc papierowa nie będzie zajmować mi niepotrzebnie miejsca na półce. E-book moim zdaniem zrobiony bardzo dobrze, przynajmniej ja nie miałam z nim problemów na swoim sprzęcie.
     Książka niestety mnie nie zachwyciła, choć muszę przyznać, że całkiem miło spędziłam swój czas podczas lektury. "Bad Mommy. Zła mama" jest w moim odczuciu historią na raz i nie zamierzam do niej powracać. Zapoznałam się z nią, dobrze mi się ją czytało lecz w moim odczuciu nie zasługuje ona na tyle zachwytów, które możemy znaleźć w internecie.
     Moja ocena: 6/10.

wtorek, 5 września 2017

'Śmiertelnie seksowna' (Drop Dead Sexy 2005) - film





Opowieść o dwóch niezbyt rozgarniętych facetach z prowincji: Franku - farciarzu uważającym się za mądrego i Edim - grabarzu który nie ma co do swojej inteligencji wątpliwości. Postanawiają odmienić swój los poprzez interesy z mafią. Niestety gdy wybucha ciężarówka z przewożoną kontrabanda mają poważne problemy, dlatego postanawiają wykopać zwłoki żony biznesmena na których powinien znajdować się wielce wartościowy naszyjnik.








     Ostatnio mam 'szczęście' do natrafiania na różne dziwne filmy. Przeszukując internet z nadzieją na intrygującą produkcję natknęłam się na "Śmiertelnie seksowną". Jest to podobno komedia, lecz czy rzeczywiście zasługuje na to miano?
     Historia przedstawia dość specyficzne losy dwójki znajomych. Niestety na tym kończy się moja umiejętność dobrego opisywania treści tak durnych filmów jak ten aby nie zaspojlerować tego co możemy tutaj znaleźć. Na pewno nie nazwałabym tej produkcji komedią. Choć miała ona pewien pomysł, to niestety nie został on odpowiednio zrealizowany. Podczas seansu nie zaśmiałam się ani razu, na mojej twarzy nie zagościł uśmiech a raczej miałam ochotę ziewać. Jestem ciekawa co musiał brać/pić człowiek, który tworzył scenariusz do tego filmu, gdyż takich tekstów dawno nie słyszałam. Już mniej więcej po dwudziestu minutach włączyłam dość spore przyspieszenie, aby krócej się męczyć oglądając to coś.
     Gra aktorska na bardzo przeciętnym poziomie. Co prawda nie znajdziemy tutaj nazwisk z pierwszych stron gazet, którzy mogliby podnieść tutaj dość sporo walor estetyczne, jednak każdemu należy dać szansę. Niestety aktorzy raczej marnie wcielali się w swoje role, a postacie, które wykreowali nie były zbyt interesujące. Jestem zawiedziona tym aspektem filmu, choć nie był aż tak zły jak fabuła...
     Jestem pewna, że nigdy więcej nie powrócę do tego filmu. Jeśli macie ochotę na złą produkcję to możecie być pewni, że "Śmiertelnie seksowna" spełni wasze oczekiwania. Ja jestem na nie.
     Moja ocena: 3/10.

piątek, 1 września 2017

"Kto wiatr sieje" Virginia C. Andrews







Cathy i Chris znów przybywają do odbudowanego i urządzonego z przepychem Foxworth Hall. Na przyjęcie z okazji dwudziestych piątych urodzin Barta przyjeżdżają również Jory z Melodie i szesnastoletnia Cindy. Wydaje się, że koszmary przeszłości minęły, a rodzinne konflikty zostały zażegnane, gdy pojawia się uznany za zaginionego Joel Foxworth...

Opis książki









Autor: Virginia C. Andrews
Tytuł oryginalny: Seeds of Yesterday
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Ostaszewski Marek
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1984
Rok pierwszego wydania polskiego: 1996
Liczba stron: 464



     "Kto wiatr sieje" to już czwarty tom cyklu o rodzinie Dollangangerów. Samą serię zaczęłam czytać już w 2015 roku. Niestety od trzeciego tomu miałam dość długą, ponad roczną, przerwę, jednak nie przeszkodziło mi to w zaczytywaniu się kolejnej części. Czy nadal jestem tak zauroczona powieściami autorki?
     Po latach Chris i Cathy powracają do Foxworth Hall. Czy demony przeszłości pozostały wreszcie zażegnane? Pomimo, że upłynął dość długi czas od kiedy przeczytałam poprzedni tom to nie było to problemem, gdyż autorka w tym tomie przypomniała wiele wątków, które były ważne dla fabuły. W tym momencie dla mnie było to ok, ale nie jestem pewna jak bym odebrała ten zabieg, gdybym przeczytała te pozycje w krótszym odstępie czasu. Sama treść moim zdaniem zostałą trochę przekombinowana. Było wiele momentów gdy akcja niemiłosiernie mi się dłużyła a zbyt mało zaskakujących elementów, które mogłyby zaintrygować mnie jako czytelnika. Książka ma ponad czterysta stron, jednak nie ucierpiałaby ona na tym gdyby ją skrócić o co najmniej sto. Znajdziemy tu jeszcze wiele moralizatorskich prób i pseudorefleksji, które potrafiły podnieść mi czasem ciśnienie. Pomimo mojego narzekania sama historia ma w sobie to coś, że chciałam przeczytać ją do końca i przekonać się jak ona zostanie pociągnięta.
     Bohaterowie - o ile niektóre postacie były naprawdę dobrze dopracowane tak część z nich miałam wrażenie, że autorka potraktowała po macoszemu, nie wkładając serca w ich wykreowanie. Bardzo nierówno były przedstawione niektóre osoby występujące na kartach tej powieści, jakby już momentami zabrakło na nie pomysłu.
     Styl autorki - książkę czytało mi się bardzo lekko, jednak niektóre wyrażenia były trochę niedopasowane. Wiem, że powieść została napisana kilkadziesiąt lat temu, jak mnie jeszcze nie było na świecie, więc może dlatego odniosłam takie wrażenie. Jednak 'za moich czasów' prędzej spotkałoby się chociaż wyrażenie, że mam "chłopaka" a nie "chłopca" :). Prawdopodobnie obie formy są poprawne, choć jedna z nich w ogóle nie była wykorzystywana w moim otoczeniu, dlatego nie jestem do niej tak przyzwyczajona i wydaje mi się ona dość dziwna.
     Wydanie które miałam w swoich łapkach to pożyczony egzemplarz papierowy od znajomej. Niestety klejone strony oraz dość słabej jakości papier wykorzystany do okładki mnie nie zachwyciły. Może niektórzy nie zwracają na to aż takiej uwagi, lecz mi odbiera to czasem radość z czytania książki. Reszta elementów, które tworzą całość moim zdaniem bez zarzutu.
     Mam mieszane odczucia co do tej pozycji. Zapewne sięgnę po kolejne tomy tej serii, chociaż nie jestem pewna czy będę czytać je z takim zapałem jak poprzednie. Może zostanę jeszcze czymś pozytywnie zaskoczona.
     Moja ocena: 6/10.
Related Posts with Thumbnails