wtorek, 24 lutego 2015

"Love, Rosie" Cecelia Ahern






Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex odważą się ją wykorzystać?

Opis z tyłu książki








Autor: Cecelia Ahern
Tytuł oryginalny: Where Rainbows End | Love, Rosie | Rosie Dunne
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Grabarek Joanna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2004
Rok pierwszego wydania polskiego: 2006
Liczba stron: 512



     Cecelia Ahern to autorka wielu książek, między innymi doskonale większości znanej "PS Kocham Cię". Jeśli jednak ktoś by sobie nie zdawał z tego sprawy to na 'wszelki wypadek' na każdej jej następnej książce przypomną Ci o tym "bestsellerze". Żeby dodatkowo zmylić czytelnika i 'zachęcić' go do kolejnego zakupu wydali jedną tę samą książkę pod dwoma różnymi tytułami. "Love, Rosie" została wcześniej wydana pod tytułem "Na końcu tęczy".
     Fabuła przedstawiona w inny niż zazwyczaj znany czytelnikowi sposób. Historię poznajemy za pomocą wysyłanych przez bohaterów wiadomości e-mail/sms, czatów czy pocztówek. Sama treść w większości bardzo ciekawie przedstawiona. Było wiele momentów podczas czytania gdzie siedziałam szczerząc się do książki (całe szczęście robiłam to w zaciszu domowym a nie w miejscach publicznych ;)). Żeby nie było jednak tak pięknie były momenty dłużące się a samo zakończenie zbyt cukierkowe i do bólu przewidywalne. Już sam opis, który znajdziemy z tyłu książki, nasuwa pomysł na zakończenie. Przyjaźń damsko-męska, moim zdaniem, w 95% kończy się głębszym uczuciem, którego tutaj oczywiście nie zabrakło i utwierdza mnie w moim przekonaniu ;). 
     Styl autorki jak zwykle bardzo lekki i przyjemny dzięki czemu książka mająca ponad 500 stron była łatwa do przebrnięcia. Wydanie też przyjemne a dzięki lekko grubszej okładce ze skrzydełkami nie zniszczy się ta pozycja tak szybko. 
     Książka "Love, Rosie" czy zwana inaczej "Na końcu tęczy" jest dobrym czasoumilaczem jednak wątpię, żeby na długo pozostała mi w pamięci. Całe szczęście zakupiłam ją na promocji w empiku a nie wydałam pełną kwotę, choć i tak chyba wolałabym wypożyczyć ją z biblioteki i  zwrócić by nie zajmowała mi później miejsca na półce...
     Moja ocena: 5/10.

8 komentarzy:

  1. Książka zbiera tak różne opinie, że nie mogę doczekać się, aż zdejmę ją z półki i zacznę czytać. Jestem ciekawa, po której stronie stanę - czy będę na "tak", czy na "nie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można być po środku tak jak ja ;)

      Usuń
  2. Ciekawe jak mi się spodoba, w sumie już długo czeka na moją decyzję o podjęciu jej przeczytania, kilka miesięcy leży na stosiku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka bardzo przeciętna. Dobra jako rozluźnienie po ciężkim dniu/tygodniu. Zbyt wiele czytelnik nie wyniesie z lektury tej książki a na pewno szybko o niej zapomni ;). Już prędzej książka PS Kocham Cię tej autorki zasługuje na większą uwagę.

      Usuń
    2. P.S. Kocham Cię kiedyś widziałam tylko film i był super, książkę też zatem chętnie przeczytam!

      Usuń
    3. Akurat u mnie w przypadku PS Kocham Cię (tak jak w większości przypadków) była najpierw książka a później film - książka mi się dużo bardziej podobała :). Może przez pryzmat tego, że film porównywałam do książki i przez to widziałam bardzo dużo nieścisłości, choć zdaję sobie sprawę z tego, że nie da się w 100% odwzorować literatury.

      Usuń
  3. Dla mnie ta książka była typowym średniakiem - coś co się przeczyta, a zaraz o tym zapomni. Do tego fabuła nie porywała, bohaterowie nudni... nie rozumiem, jakim cudem ta książka stała się takim hitem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie same zdanie. Co prawda czyta się w miarę szybko i przyjemnie jednak na pewno nie pozostanie za długo w pamięci. Czy zasługuje na miano bestsellera? Z tym można debatować (dla mnie to jest po prostu jedno z wielu czytadeł), na pewno jest wiele innych książek, które w 100% zasługują na tytuł bestsellera.

      Usuń

Related Posts with Thumbnails