środa, 17 sierpnia 2016

"Czarne nenufary" Michel Bussi




Nowa powieść bestsellerowego francuskiego autora, którego książki sprzedano w nakładzie ponad pół miliona egzemplarzy.
Wszystko jest tylko złudzeniem, zwłaszcza kiedy lustrzane odbicia dostarczają nowych poszlak i zacierają ślady. Jednak morderstwa, które zakłócają spokój Giverny, ukochanego miasteczka Claude'a Moneta, są bardzo realne. W sercu intrygi znajdują się trzy kobiety: dziewczynka z talentem do malarstwa, niezwykle powabna nauczycielka i stara kobieta o sowich oczach, która wszystko widzi i wszystko wie. I oczywiście niszczycielska namiętność. A w tle pogłoski o zaginionych lub skradzionych obrazach Moneta, wśród których miały jakoby się znajdować słynne czarne "Nenufary".
Opis książki







Autor: Michel Bussi
Tytuł oryginalny: Les Nymphéas noirs
Język oryginalny: francuski
Tłumacz: Braunstein Maria
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2013
Rok pierwszego wydania polskiego: 2015
Liczba stron: 424




     Za książkę "Czarne nenufary" zabrałam się, ponieważ poleciła mi ją jedna z bliższych mi osób. Czytałam również wiele opinii, że zakończenie w tej pozycji jest zaskakujące. Jako, że lubię ten gatunek, czyli thrillery i kryminały, oraz miałam możliwość przeczytania tej książki nie wydając na nią fortuny zabrałam się wreszcie za jej czytanie. Jakie są moje wrażenia z lektury?
     Fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się być złożona. Ale jest to tylko pierwsze wrażenie. Według mnie akcja rozwija się bardzo powoli, dla niektórych treść może być bardzo myląca. Zależy z jakim podejściem zacznie się czytać tę pozycję. Przez dłuższy czas osobiście nie mogłam wciągnąć się w tę pozycję. Oczekiwałam wielkiego 'wow' a dostałam słabo rozkręcającą się historię. O ile miałam okres w którym interesowałam się sztuką, tak aktualnie podczas czytania tej książki miałam dość neutralny stosunek do tego tematu. Momentami opisy były nudne, które mnie usypiały. Niestety czasem następnego dnia musiałam wracać kilka stron wstecz aby przypomnieć sobie o czym właściwie czytałam. Ale czy rzeczywiście jest aż tak źle? Moim zdaniem osoby interesujące się sztuką, a w szczególności impresjonizmem, powinny być zachwycone tą pozycją. Można tutaj znaleźć wiele odniesień do życia malarza, jego twórczości, jak i czasów w których żył. Jednak mnie sama treść, jako kryminału, mało zachwyciła. Czytałam już wiele pozycji z tego gatunku i wiem, że można dużo lepiej stworzyć wokół sztuki fabułę.
     Bohaterowie - znów na pierwszy rzut oka można by stwierdzić, że postacie są bardzo dobrze nakreślone. Natomiast im dalej brnęłam w tę książkę to tym bardziej byłam zawiedziona. Wydanie, które miałam przyjemność czytać na swoim czytniku również nie było zbyt wysokiej jakości. Nawet po wydaniach e-booków spodziewam się jednak nieco lepszej jakości.
     Styl autora - niestety nie był on na bardzo wysokim poziomie. Co prawda czytałam gorzej napisane książki, jednakże wiele pozycji przeszło przez moje ręce, które były o wiele ciekawiej napisane. Nie jestem pewna czy to jest zasługa tłumacza czy samego autora ale jakoś styl nie porwał mnie na tyle, abym pomimo mało wciągającej mnie fabuły, z chęcią sięgała po tę książkę.
     Moim zdaniem "Czarne nenufary" nie jest złą książką. Na pewno znajdą się czytelnicy zafascynowani tą pozycją. Do mnie natomiast nie do końca ona przemawia.
     Moja ocena: 5/10.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

'American Pie' (1999) - film






"American Pie" to zwariowana komedia o wkraczaniu w dorosłość. Grupa przyjaciół zdenerwowanych faktem, że nie mogą się pozbyć znienawidzonego dziewictwa, postanawia podjąć zdecydowane kroki. Jednak, aby zamknąć niechlubny dziewiczy rozdział w swoim życiu trzeba się nieźle namęczyć: zaliczyć parę trudnych lekcji miłości i seksu, doświadczyć poniżenia i rozczarowania i ćwiczyć cierpliwość.









     Film jest puszczany przynajmniej raz w roku w telewizji. Na różnych kanałach, o różnych porach lecz nie sposób nie natknąć się wreszcie na tę produkcję. Stwierdziłam, że nadszedł wreszcie czas aby obejrz ten film, który widziało wielu. Bardzo różne opinie można o nim przeczytać, a jakie jest moje wrażenie?
     Fabuła filmu niestety nie jest powalająca. Poznajemy tutaj grupę przyjaciół, którzy nadal są prawiczkami i postanawiają coś z tym wreszcie zrobić. Miała to być komedia a wyszła żałosna parodia tego gatunku. Poziom żartów był dla mnie wręcz niesmaczny, ani razu na mojej twarzy nie zagościł uśmiech podczas seansu. Nie ma w tym filmie ani jednego pozytywnego aspektu o którym mogłabym napisać. Jestem wręcz zażenowana poziomem tego filmu i faktem, że jednak obejrzałam do końca.
     Gra aktorska - nawet Alyson Hannigan, którą polubiłam w serialu "Jak poznałem waszą matkę", w tym filmie wypadła dość słabo. Reszta aktorów też nie powaliła swoją grą na kolana. Może już sama durna treść, która została tutaj ukazana, przysłoniła umiejętności poszczególnych odtwórców ról.
     Żałuję, że poświęciłam czas na oglądanie tego filmu. Może lecieć on w tle ale na pewno nie warto poświęcać całej swojej uwagi. Choć nie wiem czy nadaję się on nawet jako 'grające tło'. Szczerze odradzam.
     Moja ocena: 1/10.

sobota, 13 sierpnia 2016

"Ostatnia bitwa" Clive Staples Lewis



Narnia to pełna uroku i niezwykłych tajemnic kraina, którą czwórka młodych ludzi próbuje uratować przed siłami władców zła. Stworzył ją i opisał w siedmiotomowym cyklu „Opowieści z Narnii” C. S. Lewis (1898 – 1963), profesor uniwersytetu w Cambridge, zainspirowany zapamiętanym z dzieciństwa obrazem fauna idącego przez zaśnieżony las z parasolem i paczkami.
W końcowym, siódmym tomie opowieści, zatytułowanym „Ostatnia bitwa”, do śmiertelnego boju o Narnię staje wraz z garstką przyjaciół ostatni król, Tirian. Rzeczywistego zwycięzcę i prawdziwą Narnię ujrzy jednak tylko ten, kto przekroczy otwarte przez Aslana Drzwi. 

Opis książki






Autor: Clive Staples Lewis
Tytuł oryginalny: The Last Battle
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Polkowski Andrzej
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: dziecięca, młodzieżowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1956
Rok pierwszego wydania polskiego: 1989
Liczba stron: 196



     "Ostatnia bitwa" to już siódmy, ostatni, tom cyklu "Opowieści z Narnii". Rzadko mi się to zdarza przy seriach ale czuję pewną radość, że już ją wreszcie skończyłam. Teoretycznie zła ta książka, jak i cała seria, ale jednak czuć, że to bardziej literatura dziecięca niż dla osób starszych.
     W tej pozycji mamy całkowity misz masz. Większość bohaterów, których poznaliśmy w poprzednich częściach, miała tutaj swój udział. Ciężko mi opisać w kilku słowach fabułę tej książki, gdyż dość wolno rozwijała się akcja. Niby coś się działo ale nie było to tempo, które wciągnie trochę bardziej wymagającego czytelnika. Dzieciom, czyli osobom dla których jest przeznaczona, jak najbardziej powinna odpowiadać treść tej pozycji
     W stylu autora nadal wyczuć można ten ton, jakim czasem mówi się do młodszych. Momentami bardzo infantylny, protekcjonalny. Moim zdaniem sama historia gdyby była przedstawiona w trochę inny sposób spodobałaby się większemu gronu odbiorców
     Wydanie bardzo ładnie zrobione. Nie było literówek, czy błędów, które by raziły oko czytelnika. Tylko te nieszczęsne klejone strony, choć tutaj książka nie wyglądała podczas czytania tak jakby miała za chwilę rozlecieć się w rękach.
     Jeśli ktoś ma własne dzieci "Opowieści z Narnii" to idealna propozycja dla czytania razem. W przypadku osób bezdzietnych jest ryzyko niedocenienia tej pozycji oraz całej serii.
     Moja ocena: 5/10.


Tak oto przedstawia się cały cykl "Opowieści z Narnii", który posiadam. Zastanawiam się nad sprzedażą więc jeśli ktoś chętny to niech pisze :).

wtorek, 9 sierpnia 2016

'Miesiąc miodowy' (Honeymoon, 2014) - film


Bea (Rose Leslie) i Paul (Harry Treadaway) to nowożeńcy, którzy postanawiają spędzić miesiąc miodowy w starym domku nad jeziorem. Na miejscu udają się do małej restauracji, gdzie wrogo nastawiony do nich właściciel Will (Ben Huber) nakazuje im opuścić lokal. Gdy okazuje się jednak, że jest on przyjacielem Bei z dzieciństwa, pozwala im zostać, podczas gdy jego żona Annie (Hanna Brown) informuje ich, że muszą jak najszybciej wyjechać. Ich pobyt przebiega spokojnie do momentu, gdy pierwszej nocy Bea znika. Paul znajdują ją nagą i zdezorientowaną w środku lasu. Kobieta nie potrafi wytłumaczyć, jak i dlaczego się tam znalazła. Z czasem zachowanie żony coraz bardziej zaczyna niepokoić Paula, który nie poznaje partnerki. Pewnej nocy mężczyzna dostrzega bardzo jasne światło wpadające przez okno...






     Dawno nie oglądałam żadnego horroru. Myślałam, że obejrzenie jednego będzie dobrym pomysłem, w szczególności, że miałam ochotę na pewien dreszczyk emocji i trochę strachu. Mój wybór padł na film o uroczym tytule "Miesiąc miodowy".
     Fabuła filmu jest bardzo płaska, jednowymiarowa. Opis przedstawiony na wyżej wspomnianym portalu zdradza bardzo wiele z historii, którą zobaczymy. Jednak i tak podziwiam osobę, która stworzyła ten opis, bo akcja akcja rozwija się tak ślamazarnie, jakby jej w ogóle nie było. Trzeba mieć talent aby w ogóle być w stanie stworzyć taki opis. Niestety w tym filmie nie dzieję się nic ciekawego. Częściej ziewałam podczas seansu aniżeli odczuwałam jakiekolwiek emocje. Jest to ponoć horror a w ogóle nie wzbudził we mnie grozy, ani razu nie czułam strachu. W nocy nie obudziłam się z krzykiem po koszmarze sennym. W żaden sposób ten film nie zrobił na mnie wrażenia. Jedyne co możemy dostać, choć po tytule można się spodziewać, to trochę scen seksu nowożeńców w trakcie ich 'miesiąca miodowego'.
     Gra aktorska niestety również nie była na zbyt wysokim poziomie. Aktorzy byli raczej drętwi, mało wczuwali się swoje role. Miałam wrażenie, że momentami naturalniejsze są postacie w programach typu "Trudne sprawy" niż w tym filmie. Efekty specjalne wypadły raczej niezbyt obiecująco, mało przekonująco. Pod koniec spodziewałam się, że wyskoczy człowiek ubrany na zielono udający kosmitę.
     Nie jestem znawcą horrorów, nie oglądam ich zbyt wiele. Sądziłam, że trudno będzie znaleźć taki, który nie wzbudzi we mnie choć lekkiego uczucia strachu i przerażenia. "Miesiąc miodowy" nie wiem jakim cudem został zaklasyfikowany do tego gatunku. Dla niego powinni utworzyć nową kategorię: "usypiacz". Choć nie mogę napisać wiele dobrego o tym filmie - niestety widziałam gorsze i to dlatego nie daję najniższej oceny.
     Moja ocena: 2/10.

niedziela, 7 sierpnia 2016

"Kim być? Sheila zaczyna od nowa" Sheila Heti





Kontrowersyjna powieść. Nowatorska, odważna i bezwstydnie szczera. Zdumiewa i prowokuje.
Wciągająca historia burzliwej, pełnej emocji przyjaźni dwóch kobiet. Sheila, główna bohaterka, to pisarka tuż po rozwodzie, dorabiająca w salonie fryzjerskim, Margaux jest odnoszącą sukcesy malarką. Pierwsza usiłuje stworzyć sztukę na zlecenie, druga bierze udział w konkursie na najbrzydszy obraz. Ponadto: perwersyjny kochanek, ekscentryczni artyści i podróż do Nowego Jorku. A wszystko to w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, jakim człowiekiem należy być. 

Opis książki






Autor: Sheila Heti
Tytuł oryginalny: How Should a Person Be?
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Belczyk Arkadiusz
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego wydania polskiego: 2014
Liczba stron: 304



     Sklep 'Biedronka' co jakiś czas urządza kiermasze książkowe i można wtedy zakupić wiele pozycji w stosunkowo niskich cenach. Całkiem niedawno (bodajże od 25 lipca) mieliśmy możliwość zakupu wybranych książek za jedynie 7,99zł. Pozycja "Kim być? Sheila zaczyna od nowa" to właśnie jeden z kilku moich zakupów książkowych w tym sklepie. Czy rzeczywiście pozycja była warta tej, nawet bardzo niskiej, ceny?
     Co do fabuły nie miałam sprecyzowanych wymagań. Niestety ta książka nie spełniła moich nawet najmniejszych oczekiwań - czyli mieć jakąkolwiek spójność w przedstawianej historii. W tej pozycji mamy wszystkiego, przedstawionego w nijaki sposób, po trochu. Trochę pseudo-egzystencjalnych wywodów, trochę pseudo-erotycznych sytuacji, minimalną próbę wyjaśnienia sztuki pięknej, jak i całą masę bliżej niesprecyzowanego 'czegoś'. Zazwyczaj w książce nie przeszkadzają mi subtelne sceny seksu, nie burzę się na samo to słowo. Nie jest dla mnie problemem jeśli na ileś stron bohaterowie kilka razy mają się ku sobie. Niestety w tym przypadku opis scen erotycznych był tandetny, wulgarny i w ogóle nie podniecający. 
     Pisząc tę recenzję aż się ciśnie mi się na klawiaturę porównanie do książki E L James pt. "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Pomimo, że historia przedstawiona w tej poczytnej pozycji wzbudza wiele emocji, zarówno tych negatywnych jak i pozytywnych, to uwierzcie mi - Grey wypada w tym porównaniu o wiele lepiej. Historia o Christianie miała przynajmniej jakieś ręce i nogi, a w zestawieniu z tą książką Grey był sensowny, sceny seksu były przedstawione w bardzo subtelny i kulturalny sposób, a język jakim była napisana, był na wysokim poziomie. Osoby dla których język E L James był zbyt infantylny, a polskie tłumaczenie jeszcze bardziej zdziecinniałe, po przeczytaniu "Kim być? Sheila zaczyna od nowa" zaczną doceniać 'kunszt literacki' Pani James. Przynajmniej mnie nie podniecają wstawki co kilkadziesiąt stron na temat 'wsadzaniu kutasa do buzi aż do łez' czy 'stawianiu kloca na imprezie wśród znajomych'. Można ciekawiej opisać te czynność ;).
     Bohaterowie również nie byli przedstawieni na tyle dobrze aby o nich rozmyślać nawet kilka minut po odłożeniu już przeczytanej książki. Pomimo pisania tej recenzji od razu po skończeniu czytania nie byłabym w stanie napisać kilku słów o każdej z postaci. Wszyscy byli dla mnie nijacy, zlewający się w jedną całość i nic nie wnoszący do nudnej historii.
     Styl autorki przypominał mi trochę taki 'wczesno-gimbusiarsko-dojrzewający' styl, czyli bardzo młodej osoby, która dopiero co odkryła przekleństwa, możliwość przeciwstawienia się rodzicom i chcąca zaimponować swoją głupotą innym kolegom/koleżankom w klasie. Nie każdy gimnazjalista zachowuje się w ten sposób, na miano "gimbusa" trzeba jednak sobie 'zasłużyć'. W tej pozycji jedynie wyolbrzymiony typ gimbusa został stylistycznie przedstawiony. Autorka na siłę chciała szokować językiem. Niestety nie jest to sposób w którym mam ochotę czytać całą książkę.
     Wydanie - tutaj są jedyne elementy, które zachęciły mnie do kupna tej książki i wpływają na ogólną 'pozytywną' ocenę tej pozycji. Książka w twardej oprawie, z papierem i czcionką dobranymi odpowiednio do całego wyglądu pozycji. Przyznaje się szczerze, że pomimo, że nie należy oceniać książki po okładce to również ona wpłynęła na moją decyzję o jej zakupie. Nie uszły mojej uwadze szyte strony, które zawsze doceniam. Szkoda, że tak dobrze są wydane tak złe książki.
     Dla mnie ta książka jest totalną porażką. Autorka w sposób wulgarny chciała wzbudzić kontrowersje. Moim zdaniem można jednak wydać kontrowersyjną pozycję przedstawioną  kuluralnym językiem. Na prawdę nie warto poświęcać czasu na czytanie tej książki. Chyba, że chcecie mieć przykład jak nie pisać ;).
     Moja ocena: 1/10.
Related Posts with Thumbnails